20 lat…

26 czerwca 2020

Na pewno ks. Tischner dzisiaj pomógłby nam rozwiązać wiele problemów.

– Tischnera bardzo brakuje. Brakuje jego „myślenia w pogodzie ducha”. To znaczy takiego nastawienia na prawdę, które nie ma na celu kogoś zdemaskować, pognębić, tylko ma człowieka dźwignąć, zmobilizować do wysiłku. Przechodzimy teraz przez rozmaite kryzysy – polityczne, społeczne, kościelne – i każdy z nich powodowany jest przez deficyt obu tych elementów: zamiast prawdy jest mijanie się z prawdą, a zamiast próby zrozumienia i przyznania się do winy – agresja względem drugiego.

Tischner był bardzo krytyczny, bywał nawet ostry. A równocześnie w tym, co pisał i mówił, odwoływał się przede wszystkim do dobrej woli w człowieku. Dziś wielu zachowuje się tak, jakby nie wierzyli, że w drugim można tę dobrą wolę znaleźć. Społeczeństwo się rozkleja, przestaje sobie ufać. Tischner na pewno próbowałby to zatrzymać.

Dyżurny tisznerolog promuje nową wersję biografii.

Po Bożym Ciele…

21 czerwca 2020

…pusto w kościele

– to porzekadełko sprzedano mi w byłym kościele parafialnym. Wieeele lat przed epidemicznym testem dla przeciętnych ośrodków duszpasterskich, gdy tylu z nas przerzuciło się na internetową strawę Słowa. Więcej – przypomniało sobie (bądź dostało „na talerzu” zgrabną powtóreczkę treści przyswojonych kiedyś „do bierzmowania”), iż istnieje, niekiedy domaga się „zażycia” Eucharystia duchowa!

Nic więc dziwnego, iż wielu (zestrachanych?) pasterzy postanowiło zwołać trzódkę koniecznie przed Bożym Ciałem i wakacjami (jakąkolwiek one przybiorą postać AD 2020…).

Lecz zanim zamknięto… Gdy „uniemożliwiano”, „odcinano”… Ileż absurdalnych dyskusji wypłynęło, chybionych argumentów padło!

Często w dyskusjach pojawiało się i pojawia pytanie „a gdzie jest zaufanie Bogu?”. Otóż zaufanie polega na tym, że się z łaską Bożą współpracuje. A objawem tej łaski jest zdolność do myślenia, jaką Bóg dał człowiekowi. Zrzucanie na Boga obowiązku zadbania o nasze zdrowie, podczas gdy my bezmyślnie je narażamy, nie jest wyrazem wiary, ale wystawianiem Boga na próbę i żądaniem, by Ten uczynił cud na nasze, ludzkie wezwanie.

Pozytywnym aspektem pandemii w Kościele jest poruszenie Internetu.

https://deon.pl/blogi/czy-kosciol-zmartwychwstanie-po-epidemii,884011

Odkryć Skawinę

16 czerwca 2020

W zawirusowanych okolicznościach przyrody co i rusz słyszysz o „objawieniach” lokalnych ach-och jak niespodzianych: że kłaje polne i pcimie dolne dadzą się polubić, podziwiać, wypromować dopiero-właśnie-dokładnie teraz, gdy ten i ów wiecznie-rozkoszny bobas wędrowny (z kilkuletnią metryczką „podbojów”, od zawsze wypłaszczoną krzywą autocenzury i autoironii, za to blogaskiem nieodłącznym, narcystycznie wypieszczonym i rozpaczliwie wołającym o „odkrywczą” notkę) przybył, zobaczył, podbił.

Można niecierpieć maniery (i będzie się w licznym towarzystwie), można rytualnie obśmiać infantylizmy (ditto), można też…
…się przyłączyć…

Zwłaszcza gdy masz w zanadrzu Skawinę. – Tranzytowaną setki razy, w tę, wewtę i po skosach – transportem zbiorowym, rowerem, samochodem. Ostatnio o rzut beretem od miejsca zamieszkania.
I NIGDY nie obwąchaną!

Nadrabianie zaległości wypadło w dzionek szary, po trzech spektakularnych, nader wysiłkowych. Skawina (zawsze percypowana jako schludne miasteczko nienajmniejsze, które, choć przyklejone do Krakowa, swój honor ma!) obroniła się znakomicie. A park w starorzeczu Skawinki zobaczy nas jeszcze nie raz. Może w liczniejszym towarzystwie?;-/

Foto: Pak4 i basia
[14.6.2020: Tyniec – Skawina (Tyniecka – Park Miejski – Rynek – kościoły (śś. Szymona i Judy Tadeusza; NMP) – Korabniki – Szwaby) – Kraków (Olszyny – Sidzina – Podgórki Tynieckie – Tyniec). Ślad GPS.]

Tym razem nie odkryliśmy Skawiny. Ani nawet nie zerknęliśmy, czy i jak w poulewowych mgłach majaczy bądź nie majaczy nam z typowych punktów.
Czterokilometrowy spacer poranny poprawiliśmy siedmiokilometrowym popołudniowym.
Foto: Pak4 i basia
[20.6.2020: [1] Stępice – Zakląśnie – Jurandówny – Zakleśnie [2] Heligundy – Browarniana – Wały – skały z 1786 – Promowa – Kąty – Kolna – Bolesława Śmiałego — Zagórze – Zakleśnie – Bogucianka. Ślad GPS (2).]

Pierwsze pogodne popołudnie od wieeelu dni – choć czasu godzinka, zerknijmyż wreszcie na tę Skawinę!
Foto: Pak4 i basia
[23.6.2020: Zakleśnie – Obrońców Tyńca – Maćka z Bogdańca – Stępice – Laskowa – Zakląśnie – Bogucianka. Ślad GPS.]

Po dniu pełnym „sprawunkowych” aktywności rowerowych – spokojny spacer wieczorny…
Foto: Pak4 i basia
[25.6.2020: ku wałom – Opactwo – Browarniana – Heligundy. Ślad GPS.]

Zobaczyć przy (za)piątku kominy Skawiny;-//
Foto: Pak4 i basia
[26.6.2020: Zakleśnie – ul. Skołczanka – ul. Toporczyków – Bogucianka/Zakląśnie – kamieniołom – Grodzisko. Ślad GPS.]

Pooglądać Skawinę poburzową z górek nadradziszowskich
Foto: Pak4 i basia
[27.6.2020: Wola Radziszowska – Chożyny – Za Zimowcem – Radziszów – Zawodzie – Drożdzownik – Zachożyny – Gacowiec – Wola Radziszowska PKP – Wola Radziszowska. Ślad GPS.]

W wyborczą niedzielę znów lokalnie – Dolina Kluczwody
Foto: Pak4 i basia
[28.6.2020: Zelków – obejście Świerkowej szlakiem żółtym – Wierzchowie – Dolina Kluczwody – Zelków. Ślad GPS.]

Głody

11 czerwca 2020

…i posty są dobre na wszystko

— przyklasną ci, którzy nie lękają się wiedzy i wyciagania z niej trudnych konsekwencji.
Czyli niektórzy.
Nawet nie większość.
Będzie tych osób może dwie na tysiąc.

Aliści rok pański 2020 niesie propagatorom pokarmowego tuningu i samoograniczania się (ach te chlebki, ciastka, ciastunia… o innych kwarantannowych pocieszeniach nie wspominając!)…
… możliwości nowe.

Czy dieta może chronić przed koronawirusem? – Absolutnemu, afirmatywnemu, asertywnemu TAK, popartemu pojęciami i argumentami znanymi niektórym od 30 lat (ale każdy przyswaja elementarz we własnym tempie…;-/) towarzyszy lekka zadyszka: „Uporządkujcież – choć trochę i co poniektórzy – styl życia, masę ciała, wydolność, aktywną pojemność płuc… od JUŻ, od dziś… a jeśli nie, to choć przed jesienią, przed jej falą covidovo-grypową!… Poniektórzy. Ci, których lubimy: mili, życzliwi, wartościowi, kreatywni, mający do zaoferowania bliźnim więcej, niż tylko pośpieszny, samotny pogrzeb własny…”

Podobna logika chroni przed upałem… Którego niby ma nie być w tym sezonie, tyle że skądinnąd wiadomo, iż dla jednych 25 celsjuszów w wolnym człapaniu może być dolegliwsze, niż dla innych 35 na rowerze pod wysłonecznioną górę.

***** * *****

Przy piąteczku nie głodowaliśmy pokarmowo. Ani wrażeniowo – w klimatach ponawałnicowych, koneserskich, baśniowych…
Foto: Pak4 i basia
[12.6.2020: Poręba/Lipnik – Maliny – Dziołek – Kudłacze – Łysina – Trzy Kopce – Lubomir – Polana Sucha – Kamiennik Południowy – Kamiennik Północny – Poręba/Lipnik. Ślad GPS.]

By zdążyć z aktywnościami przed upałem i burzami sobotnie śniadanko też musiało być wczesne:
Foto: Pak4 i basia
[13.6.2020: Dubie – Kopalnia Dolomitu „Dubie” – Wąwóz Zbrza – Czatkowice: Krzyż Milenijny – os. Czatkowice – Dolina Krzeszówki – Czerna – Dolina Eliaszówki – źródło św. Eliasza – Wąwóz Kulenda – Glinkowo – Dębnik: cmentarz choleryczny – Dębnik – d. kamieniołom Siwa Góra – d. kamieniołom Karmelicka Góra – Dolina Racławki – Dubie. Ślad GPS.]

Zezwierzęcenie

6 czerwca 2020

Co za tydzień! — W czwartkowe popołudnie przeszliśmy dwa metry od lochy karmiącej młode. Nie zbaczając ze szlaku. Dziś – przed szóstą rano – w Sidzinie przebiegł nam drogę wilk. Najprawdopodobniej. W kilka godzin po nocnym lektoringu opowieści o wilkach z Pasawy.

Foto: Pak4 i basia
[6.6.2020: Sidzina-Wielka Polana – Hala Krupowa – Złota Grapa – Polica – Czyrniec – Przeł. Zubrzycka – Sidzina-Wielka Polana. Ślad GPS.]

Przeciętnie czuły

1 czerwca 2020

Wyjątkowo czuły węch dostał mi się w niepowtarzalnym zestawie cech odziedziczonych po przodkach. Na tyle silnie sprzężony z pamięcią, że moje najwcześniejsze wspomnienia wiążą się właśnie z doznaniami zapachowymi. Słodkawy aromat matczynej skóry miesza się w nich z odurzającą wonią pszczelego wosku i ostrym fetorem terpentyny – dwóch najważniejszych składników przyrządzanej domowym sposobem mikstury, której rodzice używali do pielęgnacji sosnowych desek na podłodze mieszkania.

Później do tego zestawu dołączyły alchemiczne zapachy urządzonej w dużym pokoju pracowni ojca – grafika i artysty książki, który w przeciwieństwie do większości kolegów z Akademii wolał pracować w domu. Przedziwny był to konglomerat: ni to mleczny, ni to migdałowy aromat kleju do kaszerowania, czyli oklejania grubej tektury papierem (ojciec przyrządzał go sam i trzymał w zakręcanej beczułce z półprzeźroczystego plastiku); tłusta, maślana woń chińskiego tuszu do kaligrafii; ciepły zapach tempery i odstręczający, chemiczny odór barwników anilinowych; ziemisty swąd grafitu oprawnego w zalatujące olejkami eterycznymi drewno cedrowe; zwierzęco-mydlany smród pędzli, wiercący w nozdrzach odór werniksu, benzyny lakowej i innych rozpuszczalników.

Parafrazując żargon enologów, pełnia i złożoność bukietu pracowni rozwijała się długo.

Dorota Kozińska, Wonności świata całego, TP, 18.05.2020

Mój węch jest przeciętnie czuły w tym sensie, że potocznie-życiowe zapachy rzadko mnie odstręczają. Przyzwyczajam się, akceptuję je szybko jako facts of life. Nawet gnojowicę, jaką przesiąknięta była wiosnami monachijska dumnie-rezydencjonalna dzielnica Ramersdorf, nawet świeże guano pakowane w zmieszaniu z neutralniejszą glebą do po-nawozowego worka (zawiązać najszczelniej, jak się da… i do czyściutkiego bagażnika). Lecz jest i francusko-pieskowy: palące się plastiki – a zwłaszcza butelki pet – wyczuję od razu, także ponad katarem… zaś niektóre zapachy dzieciństwa – nawet gdy w większości nienazwane, nierozpoznane, tylko z grubsza przyszpilone do historycznego kontekstu – wywołują przeprzeprzyjemną nostalgijkę, owiewając na długie minuty błogą aurą ulotnej ni to utraty bezpowrotnej, ni to cudownego odzyskania.

*** * ***

W okienku pogodowym,
pachnącą czerwcem i dzieciństwem wieczorową porą:
Foto: Pak4 i basia
[1.6.2020: Zakleśnie – Toporczyków – Kowadza – Skołczanka – pod Kozobicą – pod Guminkiem – Stępice – Grodzisko. Ślad GPS.]

Kolejny wieczór też pogodny i pachnąąąącyyyy!
Foto: Pak4 i basia
[2.6.2020: Zakląśnie – Maćka z Bogdańca (x2) – Zakleśnie. Ślad GPS.]

Poziomki dojrzały w ogródku; zobaczmy czy poza także!
Foto: Pak4 i basia
[3.6.2020: Bogucianką – Zakląśnie – Laskowa – Stępice – Płaska Góra – Wyrębiska – Danusi Jurandówny – Zakleśnie. Ślad GPS.]

Idzie deszcz, ale jeszcze nie… pachną myśminy… pozioooomkiii…
Foto: Pak4 i basia
[4.6.2020: Zakleśnie – Wielkanoc – Poddoły – Zwierzyniec – Promowa – Piaski – Walgierza Wdałego. Ślad GPS.]

Światowa kwarantanna

27 Maj 2020

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Obserwowaliśmy już takie wymieranie wirusów w izolowanych populacjach ludzkich. Odległe wyspy St Kilda, położone na północny zachód od Szkocji, przez setki lat zamieszkiwało około 100 osób. Do wysp tych przybijało tylko kilka statków rocznie, a mieszkańcy cierpieli na niezwykłą chorobę, zwaną cnatan-na-gall lub „okrętowym kaszlem”. Przez kilka wieków nawiedzała ona wyspy za każdym razem, gdy do ich brzegów przybijał jakiś statek. Dokładna przyczyna tych epidemii jest nieznana, ale za wiele z nich prawdopodobnie odpowiadały rinowirusy. Każdym kolejnym statkiem przypływał nowy szczep wirusa, który rozprzestrzeniał się po wyspach, zarażając praktycznie każdego. Po kilku tygodniach wszyscy mieszkańcy nabywali na niego odporność, a wirus wymierał, bo nie miał się dokąd przenieść.

W ten sam sposób prawdopodobnie pozbylibyśmy się wirusów w każdej małej i odizolowanej populacji – na przykład w grupie rozbitków ze statku.

Czego Wam i sobie życzę. A sam cytat z książki Randalla Munroe What if? A co gdyby. Naukowe odpowiedzi na absurdalne i hipotetyczne pytania, tłumaczył Sławomir Paruszewski, Czarna Owca 2015.

Dzikie jedzenie

23 Maj 2020

Gdy Borys Johnson postanawia poskromić nie tylko własne dzikie apetyty (zbędne kilogramy niemal kosztowały go życie w starciu z covidem), ale też wilczy głód swoich kompatriotów — ja zapytam w konwencji baśniowej:

Pamiętają państwo Dzikie łabędzie Andersena?
– We mnie siedzą naprawdę trwale! Wyraziściej, niż Dziewczynka z zapałkami czy Królowa śniegu.
I ile razy pozyskuję w blasku dnia całoroczny zapas kwietniowych pokrzyw – wyobrażam sobie Elizę zbierającą o północy naręcza starszych i bardziej piekących okazów, by uratować braci.

Nad Wisłą coraz więcej jest środowisk, gdzie wycieczkowe, ba wszelkie inne niewłasne zbiory mają branie i lansowanie. Oj, to już nie pani Gumowska i jej akacjowe przysmaki, nie początki blogowania, gdy nawet światowi, ogólnie-otwarci medycy młodawego pokolenia potrafili się zdumieć nad wielorakimi zaletami parzącej zieleniny… że nie tylko dla kurczątek babci…

Do tego pandemia. Wszelkie eksperymenty twórczych osobników zalokdaunowanych… Szerowania zupy ze stokrotek, którą my mamy (nnno… na okładce książki kucharskiej otrzymanej od przyjaciółki w połowie lat 90…;-/)

Ba, nawet BBC się podłącza:
http://www.bbc.com/travel/story/20200507-foods-you-can-forage-from-your-own-garden

Przypominają się punkty węzłowe dzikojedzeniowego życia własnego. Bajka o Tomciu Paluszku (w lesie może znajdą dosyć jagód i orzechów, aby przeżyć… biedna matka zaczęła gorzko płakać, ale i ona nie mogła nic pomóc). Dziecięce zbiórki-suszenia dla Herbapolu (kwiatu „białej pokrzywy”… jak się dzieć nauczył pokory, choć pracowitą cierpliwością oraz wyobraźnią (w kwestii puchowej wagi wysuszonego skarbu) myślał był, iż dysponował).
Gdzieś na Łemkowszczyźnie w połowie lat 80. napój z najżywszej dzikiej mięty.
Czosnek niedźwiedzi podczas majówki węgierskiej 2017. – Wędrowanie wieczorne, podziw jeno dla łanów, choć może trzeba było… pozyskać, przywieźć, posadzić? Jak poziomki zeszłoroczne z wycieczki malutkiej w Beskid Średni, którym tak się spodobało w donicy, że aż dostąpiły przeniesienia, nawożenia (organicznego!), wysadzenia, wychuchania.

Tu dochodzimy do granic… ogródka, pewnego pólka niepryskanego chemią, pieskami, kotkami… Jednej czy drugiej wycieczki oficjalnej bądź pół…

…Grzyby, borówki, jeżyny, tymianek, kwiat dziurawca, lipy, sok brzozowy, szczaw, koniczynka, i setki innych pożytków kojarzą się wędrowcowi tak dobrze, orzeźwiająco, obiecująco z banalnego powodu: historii pozyskiwań, spożywań na endorfinowym haju, w nieziemskich okolicznościach przyrody, w towarzystwie ludzi podobnie przeszczęśliwych z relaksowych dokonań, dopiero-co upolowanej zdobyczy. Zsynergizowały się synestezyjnie we wspomnieniach, niosąc wciąż na nowo naddatek odżywczy niezestawialny z żadną (nad)kalorią, wonią, makro- czy mikroelementami!
— Stoliczku-nakryj-się, perpetuum mobile!!!

Tak daleko da się odtruchtać od Johnsona i jego wąsko-politykierskich przeciążeń deliberacyjnych na temat śmiertelnie ważny dla nich od ćwierćwiecza, dla nas niewiele krócej.

*** * ***

Foto: Pak4 i basia
[23.5.2020: tam, gdzie…]

Nie tylko Lubań

18 Maj 2020

…czyli wyzyskać weekend na maksa

Foto: Pak4 i basia
[15.5.2020: Na Wały – Heligundy – Opactwo – Bogucianką. Ślad GPS.]

Foto: Pak4 i basia
[16.5.2020: Kluszkowce (pod Wulkanem) – Kuternogowa (= niebieskim) – Lubań – Wieża Widokowa – Jaworzyny Ochotnickie – Kudów (zielonym) – Goplówka – Kluszkowce-Nadpłocie – Kluszkowce (pod Wulkanem). Ślad GPS.]

Foto: Pak4 i basia
[17.5.2020: Karniowice (pod Krzyżem) – Gaj Karniowski – Gaj Kobylański – Dolina Kobylańska – Borynia – Będkowice – Brama Będkowska – Dolina Będkowska – źródło Będkówki – Kawiory – wzdłuż Lasu Karniowskiego – Zelków (ul. Ojcowska) – Dolina Bolechowicka – Brama Bolechowicka — Karniowice (pod Krzyżem). Ślad GPS.]

Wyzyskać wieczór przeddeszczykowy…
Foto: Pak4 i basia
[19.5.2020: Bogucianką – trawersem Bogucianki – Zakląśnie – Laskowa/Kamieniołom – Stępice/Kamieniołom – Bogucianką – Grodzisko. Ślad GPS.]

Wieczór ostrowidokowy też wyzyskać
Foto: Pak4 i basia
[20.5.2020: Bogucianka – Zakląśnie – pod Bagienną – Skołczanka – Kowadza – Toporczyków – Zakleśnie – Bogucianka. Ślad GPS.]

Głupia

14 Maj 2020

Siostrę Borkowską i „Oślicę Balaama” znają?
Jeszcze nie?
— Noto najwyższy czas! Jako, iż wszyscy ostatnio zakosztowaliśmy nieco zamknięcia, opinie megabystrej klauzurowej zakonnicy leciwej zyskały na ważkości. Smaczkach. Znaczeniach.

Krótko mówiąc, zakonnica w przekonaniu szeregowego kaznodziei jest GŁUPIA. I to się samo przez się rozumie: gdyby głupia nie była, to by zakonnicą nie została. A skoro została, to jej psi obowiązek ścierać pył z podłogi przed godnością kapłana, i do niczego innego potrzebna nie jest. Ten sam kapłan, który (obserwowałam to w niejednym wypadku) rozpływał się w mokrą plamę przed każdą panią profesor – zakonnice traktował jak niższy rodzaj służby. Nie wstydził się przed nimi ani wybuchów gniewu, ani wymagań co do standardu usługi (np. połysku butów) wydźwigniętych na poziom niemal niedosiężny.

Fragmenty

…Całość też!
Przed dniem kobiet, matek, … i po
— polecam, bo jest co!

PS,
https://deon.pl/wiara/wiara-i-spoleczenstwo/grzech-seksizmu-pietnowali-go-biskupi,781506