Dolina Szklarki, Racławice

8 Grudzień 2016

Dolinkowe stromości czasem odczujesz bardziej, czasem mniej, niekiedy wcale. Skała Brodło zaimponuje ci zawsze – porą listną, małolistną, bezlistną też (szczególnie?).
Grodzisko, najwyższy kamol na Jurze, 512, zaimponuje, efekty wjazdowo-wyjazdowe Doliny Szklarki, głębokości, zawijasy. Tak blisko miasta, tak odmiennie.

Rozrastający się moloch maleńki czyli lotnisko Balice nie zaimponuje. Ono wnerwia! Z danej części miasta wciąż najdogodniej śmignąć obok w Dolinki rzeczone, ale z każdym przejazdem dowodniej widać, jak szybko się owa dogodność skończy. Cóż, licznym imponują głębie i stromiznki dziewięcio-dziesięciokilometrowe…

Zdjęcia: Pak4 i basia

[4.12.16: Szklary – Łazy – Jerzmanowice – Szklary. Grodzisko. Racławice]

Dolina Kluczwody

5 Grudzień 2016

Zewsząd słychać o mokrociężkim śniegu straszliwym. – A w Krk… prawie zero białości.
Zatem będzie kilkugodzinny jesienny spacerek?
– Niekoniecznie, bo Dolinki – choć bardzo blisko na zachód, północny-zachód – mają swe uroki i oddzielności klimatyczne. Względnie narowy – zawieje i zamiecie śnieżne, biało-lodowe nawierzchnie, co chcesz, by usprawiedliwić kupno 4×4 jeślibyś się tam pobudował.

Możesz też wrócić do miasta i jego bezśnieżności mroźnej, iluminacji przedświątecznych (nieśmiałych), koncertu (krótszego, niż spodziewanie), do grzańcowej kolejki w Najgłówniejszym (dłuższej, niż przyzwoitość)…
…Liczne palniki gazowe niezmordowanie wytapiają ewentualną ciężką mokrość – nie tylko przed restauracjami.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[3.12.16: Wierzchowie – Jaskinia Wierzchowska Górna – Bębło – Wierzchowie]

Nie rób

28 Listopad 2016


Więcej

Czy wierzą państwo w „kreatywne” zakazywanie, odstraszanie, stresowanie, ośmieszanie, zawstydzanie?

Bo oczywiście w idealnym świecie najidealniej byłoby świecić świetlanym przykładem, jak dobrze nam zdobywać góry i młodą piersią chłonąć wiatr, prężnymi stopy deptać chmury i palce ranić o szczyt Tatr, mieć w uszach szum, strumieni śpiew, a w żyłach roztętnioną krew…

Jednak bywają sytuacje, gdy włos mu rzednie, twarz jej blednie, psują im się zęby przednie a w dodatku od lat trzech dręczy nas upiorny śmiech!

Co wówczas, gdy świetlistość najwyraźniej nie tylko nie zadziałała, ale i bateria na wyczerpaniu?

Przerywnik

21 Listopad 2016

w świecie źle
w polsce źle
żyły se
podetne
eee eee

w mieście źle
na wsi źle
orać nie
płaci sie
siać też nieeee

w domu źle
w pracy źle
zły trol pod
gryza mnie
w internecieee

było źle
bedzie źle
chyba se
w łeb szczele
na mościeee

tędy źle
wszędy źle
zaraz sie
rozpłaczeee
albo nieee

ulże se
choć tyle
truje sie
tak mile
co chwileee

*** * ***

wciąż żyję
sposobem
tym oto
że innych podtruwam
z ochotą

od lat
przy okazji
znacznie dotkliwiej niż siebie samego

Dolina Mnikowska

17 Listopad 2016

Jednym z masywnych plusów dodatnich wędrowania po Dolinkach w pierwszym dniu zimowej zimy straszliwej jest niekonieczność wchodzenia w detale. W tym – zapamiętywania i odświeżania przefantastycznych nazw skałek, iglic, formacji, wychodni. Kanapa? Aha… D..a Słonia również Zamczyskiem zwana? Okej, i tak się nam nie chce podchodzić by sprawdzić, czy podobna – ślisko przeraźliwie a w dodatku ziiiimo… Jedźmy lepiej do… co my tam mamy następnego w planie? Zimny Dół? – A taż byliśmy w poniedziałek wielkanocny 2012, zimno jak diabli pamiętam!

Zdjęcia: Pak4 i basia

[13.11.16: Dolina Mnikowska, Wąwóz Półrzeczki, Dolina Zimny Dół, Sanka, Czernichów]

Dolina Racławki

14 Listopad 2016

W zabawny sposób przychodzi jej przypominać sobie Dolinki Podkrakowskie po dwóch dekadach z okładem. —
Wówczas najczęściej latem (późną wiosną, wczesną jesienią), rowerowo, w słońcu, spektakularnie. Teraz późną jesienią, wycieniowaną konesersko, drugoopcyjnie.

I… i one nic nie straciły! Nie tracą w szaroburościach, przed deszczykiem czy po zmierzchu.

I… ona naprawdę nie ma interesu ściemniać w tej mierze. Nie ma nawet interesu, by jej myśli skrzydlate przeszły do annałów aforystyki światowej.
Na przykład taka:
Jak się nie ma latarki – to ściemniać nie należy.
A jak się ma – to się nie da.

(Z ambitnymi planami, wyszli jednak późnawo. W obliczu zmierzchu skrócili końcowy odcinek: obrzeżami Lasu Pisarskiego, z pominięciem Wąwozu Żarskiego. Latarki… mieli ;D)

Poza tym największy rezerwat województwa, cenny kościół drewniany – sanktuarium, klimaty, ruch, ogólnieszampańskie humory… Jak zwykle, najzwyczajniej pod słońcem, czytaj nocą listopadową.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[11.11.16: Żary – Wąwóz Stradlina – Paczółtowice – Dolina Racławki – Dubie – Przedgórze – Las Pisarski – Żary]

Gloria!

8 Listopad 2016

Wczoraj Pamiętliwy zapytał:

Dziękujesz wodzie że jest? Powietrzu ?

Ależ oczywiście! — Powietrzu, wodzie, wiatrowi, dżdżystej plusze, siąpawicom!…
Nie tylko są i nie zamierzają abdykować (ani zmieniać linków z picasa na google), ale na dodatek nie trzeba ich codziennie lajkować. Dyslajkować też nie trzeba.

Takie oczywiste, oldskulowe istnienie…

Złote Święta 2016

5 Listopad 2016

Nie rozpieszczały pogodą (październik też nie).
Ale i nie wyłamały się z kilkunastoletniej tradycji, wedle której okolice 1.11 da się znakomicie przeżyć: sprzątając groby, zasuwając z pracy do sklepów i straganów z kwiatami, stamtąd znów cmentarze, kościół, sklepy z żywnością (bo te wizyty wzajemne), oponiarze, paliwo, itp, itd.
(Bywa, iż koniec października oznacza też wzmożone przetwórstwo owocowe – oddzielna bajka, na którą pozwolić sobie mogą nieliczni; nie radzę starszym, którzy nawet tę jedną czy drugą wyprawę na cmentarz powinni planować starannie, w oparciu o prognozy pogody.)

Ktoś zapytał mnie kiedyś, czy ci Polacy powariowali do reszty: zamiast – jak wszyscy zapracowani Europejczycy – redukować tego typu obciążenia, nakręcają sobie kolejne pełnoskalowe święta!…
Po kilkunastu latach nad Wisłą osoba ta nie tylko nie wyjedzie do swego wyspowego kraju w czasie durnowatych helołinkek (wymawia to po naszemu, jakoś tak… mściwie), gorzej – nie pisze się na delegację, urlop na ciepłą wyspę, itp. Twierdzi, że polskie zaduszki doładowują ją, dają perspektywę i skalę całemu rokowi: w tym Bożemu Narodzeniu, Walentynkom, Wielkanocy, Dniom Matki i Dziecka, przedurlopowym zakupom i licytacjom wzajemnym, powrotnym przechwałkom…

„Lubię te mokre liście, lśniące na cmentarzach. I szkło zniczy gdy zbiera je śmieciowy kontener.”

Koneser… Bez słowiańskich genów. Zdumiewające.

Zdjęcia: Pak4 i basia

Brylancik do korony

4 Listopad 2016

Wiedzą państwo, co to takiego Korona Gór Polski? – Ma prawie 19 lat, czyli akurat poszła na studia. Pewnie za chwilę zrobi kurs przewodnika beskidzkiego lub tatrzańskiego… Może więc czas poznać ją systematyczniej – nawet z zaskoczenia, z kontrolowanymi prowokacjami?

Poszli zatem do kolejnego takiego, co by miał cosik do dodania. Choć niepozorny, w Małym otoczeniu, zero szans na główny klejnot koronny.
Ale…

…uroczy, przystępny zimą i latem, po drodze, popularny (miasta duże u stóp, jeziora takoż). Aż dziw bierze, że B zaczęła deptać tę część Beskidu Małego dopiero wiosną 2016!

Zdjęcia: Pak4 i basia

[31.10.16: Międzybrodzie Bialskie – Czupel – Magurka Wilkowicka – Międzybrodzie (zejście żółtym)]

Dolinki Podkrakowskie: Będkowska i Kobylańska

3 Listopad 2016

Dwadzieścia i więcej lat temu widywały członkinię Teamu jako regularnego gościa.
Głównie rowerowo – bywało, że kilka razy w sezonie tą samą trasą (inną pogodą, porą dnia, z towarzystwem lub solo, z obowiązkami w okolicy bądź czysto relaksowo…)

Są Dolinki ewenementem, kolejną z licznych atrakcji okołokrakowskich, magnesem przyciągającym geologów, wędrowców, wspinaczy, rowerzystów, botaników…

Lecz wyskok do nich jakoś coraz trudniejszy. To nie to, że aut przybyło. Owszem, ale per saldo kultura traktowania rowerzysty bodaj wzrosła (a armia cyklistów rośnie w tempie zapierającym dech, zatem zmotoryzowani przywykli do „utrudnień”, uwagi, szacunku… – wszyscy lub prawie wiedząc, jak to jest „po drugiej stronie”)…
– Po prostu gdy pogoda dobra – idzie się wyżej, gdzie powietrze lepsze, przestrzeń dla nieskrępowanego wyżycia się większa. Gdzie unikniesz typowych dolinkowych tłumów niedzielnych.
=> Jeśli masz czas i szansę na dłuższą wycieczkę – nie wybierzesz wszak krótszej!
(A kryterium dobrej pogody poszerzyło się jakoś…)

Tymczasem w ostatnią sobotę Team – spotkawszy się na drugim śniadaniu (gorąca szarlotka), wysławszy Delegatkę na Targi Książki (przed trzydziestką dopieszczasz jeszcze duszę, po – już wyłącznie ciało;p) – nie miał opcji doskokowej górskiej.
Pozostało „może coś na Jurze… byle szybko…”

Tak się ląduje w Dolinkach – w niepewną pogodę, przed wydawaniem obiadu dla sześciorga.

Przewędrowali dolinki dwie. Nie padało. Wrócili. Wydali. Ucieszyli się kompanią, autografami i zdjęciami okołoksiążkowymi tudzież własnymi podbojami/przypomnieniami. Początkiem Złotych Świąt, które pogodowo i ogólno-wegetacyjnie określili jako raczej koneserskie, niż spektakularne. Zaś aspekt rodzinno-towarzyski był jeszcze bardziej rewelacyjny, niż przed rokiem. Ciekawe, jak długo można eskalować (aspekta onego)? ;D

Zdjęcia: Pak4 i basia

[29.10.2016: Kobylany (cmentarz) – Dolina Będkowska (Brandysówka, Czarcie Wrota) – Kawiory – Będkowice – Dolina Kobylańska – Kobylany]