Dlaczego złoto jest złote

14 lutego 2019

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Otóż wszystko przez Einsteina. Co ciekawe, i przed Einsteinem było złote, a nie szaro-bure. Bo i jaką atrakcją byłaby szaroburość w walentynki?

Ze złotością złota chodzi o to, że te orbitale… Ale po kolei.

Rozkładając „złotość” na elementy możemy powiedzieć, że składają się na nią dwie rzeczy: metaliczność powierzchni i jej żółta barwa. Żółta, czyli absolutnie nie fioletowa, czy granatowa.

Metaliczność załatwia fakt, że mówimy o metalu. I to w postaci siatki krystalicznej stworzonej z pierwiastków danego metalu (umożliwiają to własności metali jako takich), bo przecież krew, albo ochra mają sporo żelaza, a nie są metaliczne.

Przeciwieństwo żółtości ma zaś to znaczenie, że aby kolor zaistniał, to materiał, który go ma, musi odbijać pewne częstotliwości, a pochłaniać inne z zakresu światła widzialnego. A nawet przede wszystkim pochłaniać, bo czego nie pochłania, to odbija.

Konkretnie, złoto musi pochłaniać składowe przeciwne do żółtego: fioletową i niebieską. Pochłonięte i odbite składowe oznaczają reakcję na pewne fotony, które się odbijają, lub nie. Od czego odbić się mogą fotony, można zapytać? Otóż mogą się odbić od elektronów z zewnętrznych powłok. Od nich zależy więc kolor.

W przypadku złota na ostatniej powłoce, 6s, „krąży” tylko jeden elektron. To umożliwia wpadanie sąsiadów z 5d. Wpadanie pod warunkiem, że sąsiad dostatnie odpowiednio silnego „kuksańca” od fotonu. Bo jeśli kuksaniec będzie za słaby lub za silny, to zostanie odbity foton, a nie sąsiad, pochłaniający foton. Siła kuksańca zaś zależy od jego energii, czyli też długości fali, czyli… barwy. Jeśli elektron złota z 5d wpadnie na 6s, to foton zostanie pochłonięty. Jeśli nie… cóż, odbije się.

Czyli cała rzecz sprowadza się do różnicy energetycznej między orbitalami 6s i 5d, bo to ona decyduje o tym, na jakie fotony wrażliwe są elektrony z 5d.

Ale ta okazała się bardziej złożona. A to właśnie przez pana Einsteina. Bo czym bardziej na zewnątrz atomu „znajduje” się elektron, tym szybciej musi „krążyć”. I w dużych atomach, takich jak złota, jego prędkość jest dostatecznie duża, by teoria względności przydała elektronom masy, a więc zbliżyła je do „krążących” niżej.

W efekcie między 5d a 6s przeskok energetyczny jest mniejszy niżby się wydawało. I dlatego w ogóle wpada w zakres światła widzialnego, gdyż bez Einsteina złoto byłoby jak gawron (podobno barwny w ultrafiolecie, w świetle widzialnym jednak nudno czarny), złoto by się pyszniło się barwami w ultrafiolecie, ludzkim oczom ukazując się jednak szaro-metalicznie, jak żelazo na przykład…

_________
Korzystałem z bardziej fachowego wpisu… Ale dłuższego.

Reklamy

Wyklarować

12 lutego 2019

Wbiegasz „na styk”, i pierwsze, co widzisz, to dobrą znajomą – Bradlo i Mohyla M.R. Štefánika są doskonałymi przykładami użycia kurhanu dla celów mitotwórczych i spoistościo-twórczych nowego państwa. Nie tylko Czechosłowacja posłużyła się po Wielkiej Wojnie tym zabiegiem: im dalej w las (a dokładniej w mur), tym więcej samych-doskonale-znanych przykładów budowania architekturą nowych wspólnot, nowych ludzi (w porywach nawet obywateli). Od budynków monumentalnych po mieszkaniowe, wykorzystując nowe trendy i starą władzę pieniądza tudzież żądzy przemocy nad bliźnim twoim (czy to przyodziane w ancien machlojki-dogadanki o Adriatyku jako wewnętrznym morzu pewnego państwa, czy „nowocześniej”, w pelerynkę samostanowienia narodów narzuconą przez jakiegoś Amerykańca…)

Większość miejsc-przykładów znana na bardzo świeżo; w zasadzie potoczysty wykład jest klarowaniem-anagdotkowaniem (na wysokim poziomie faktów i interpretacji); planszowo-makietowy profil ekspozycji nie razi zbytno… I żeby jeszcze ta Przemiła-Inaczej Pani wyczekała ten kolejny kwadransik (długiej perypatetyczności w ciasnych salkach i dusznych 24 celsjuszach!) zanim zakomunikowała zakaz focenia plansz owych. No co by jej szkodziło, no co?… – mony lizy raczej nie pilnowała…

Zdjęcia: basia

[10.2.2019: Architektura niepodległości w Europie Środkowej – finisaż, oprowadzenie kuratorskie wystawy; 12:00, MCK]

Datowniki

10 lutego 2019

zimowo-nocną porą są mniej wyświetliste?

Wciąż nam mało klimatów świąteczno-noworocznych?

Bo tak:
Miasto dalej w gwiazdeckach, błyskoteckach, karocach podświetlonych.
Dom planowo nie od-dekorowany
Koncert wspomnieniowy z dalekiego wyjazdu KMF zupełnie jak z Widnia. (Plus parę utworów chińskich).

Zdjęcia: Pak4 (plus!) i basia

[8.2.2019: nocny spacerek miejski]
[9.2.2019: Krakowska Młoda Filharmonia – Koncert i pokaz zdjęć/filmów po świąteczno-noworocznym tournee chińskim]

Co tam panie w Grzechyni?

9 lutego 2019

Pustelnia trzyma się mocno.

Zima słabiej.
Inwestycje pokraczują (w tej polskiej ruinie).
Wycieczka piękna.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[9.2.2019: Grzechynia Nowakówka – Snoza – Bielasy – Przysłop – Surzynówka/Beskidzki Raj – Magurka – Gawronka – Drwalówka – Carchla – Wierchy – Wilkówka – Nowakówka. Ślad GPS]

W drodze do raju… beskidzkiego;-/

Cuda

6 lutego 2019

Czasem mam sporo cierpliwości, nawet zrozumienia.
Kiedy indziej… prawie szukam mocnych wyrazów:

30.01. Środa

O godz. 11.05 do TOPR zadzwonił turysta informując, że 6 osób ( w różnych grupach) szło na Rysy. Ruszyła lawina, która zabrała ich w dół. Na powierzchni w jego zasięgu wzroku są 3 osoby, brakuje 3 osób. Te które są w jego pobliżu są w ciężkim stanie, ale są przytomne. O godz. 11.09 startuje śmigłowiec, który spod Centrali zabiera 4 ratowników i 2 psy lawinowe. O godz. 11.19 do TOPR zadzwonił jeden z turystów, którzy w tym czasie szli na Rysy informując, że lawina została uruchomiona pod Przełączką pod Rysami, jego nie zabrała. Potwierdza, że wraz z nim na Rysy szło 6 osób. Żadnej z nich nie widzi. O godz.. 11.28 pierwsza grupa ratowników desantuje się w pobliżu leżących osób, około 15 m poniżej progu w Wielkim Wołowym Żlebie. Ratownicy potwierdzają, że na powierzchni lawiniska leżą 4 osoby z poważnymi urazami. Po desancie śmigłowiec leci w górę lawiniska, by z powietrza sprawdzić, co z pozostałymi dwoma osobami. Ratownik z pokładu śmigłowca dostrzega dwie osoby. Jedna z nich schodzi w dół, ( jak się później okazało, to turysta , który jako drugi dzwonił do TOPR informując o lawinie). Ponieważ wszyscy turyści są na powierzchni, śmigłowiec leci do Zakopanego po kolejną grupę ratowników i sprzęt do transportu rannych, gdyż jak się okazało 2 osoby mają poważne urazy i wymagają pilnego transportu do szpitala. W międzyczasie o zdarzeniu powiadomiono Centrum Hipotermii Głębokiej w Krakowie by byli przygotowani na ewentualne działania. Po dostarczeniu sprzętu transportowego, śmigłowiec wywozi 2 ratowników w okolice tzw „Kamienia”, tam desantują się w pobliżu dwóch turystów. Jeden z nich ze względu na odniesione obrażenia ( lekkie) zostaje wraz z towarzyszącym mu ratownikiem wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do M. Oka. Drugi, który nie odniósł obrażeń schodzi samodzielnie z towarzyszącym mu ratownikiem. Najciężej ranni w pierwszej kolejności zostają przetransportowani śmigłowcem na lądowisko przy zakopiańskim szpitalu. Jeden z nich ze względu na poważne obrażenia głowy zostaje śmigłowcem LPR przetransportowany do Nowego Targu.
Po przetransportowaniu rannych w kolejnych lotach śmigłowiec zabiera do Zakopanego ratowników biorących udział w akcji, psy lawinowe i sprzęt.
Jak doszło do wypadku? 2 taterników wybrała się na Rysy w celu wspinaczki fragmentem Grani Głównej Tatr. Za nimi podążyło 4 turystów. Będąc około 30 m od Przełączki (na wysokości 2400 m), pierwsza grupa wyzwoliła lawinę. Turyście, który jako drugi zadzwonił do TOPR udało się odskoczyć z toru lawiny, wbić czekan, co uchroniło go przed porwaniem przez masy śniegu. Pozostałych lawina porwała i zwlokła na wysokość około 1700 m. Według relacji uczestników zdarzenia, po zatrzymaniu lawiny, dwie osoby były całkowicie zasypane , pozostałym dwóm z mas śniegu wystawały ręka i głowa. Wszyscy zasypani odkopali się sami. Podczas spadania w rejonie wylotu Rysy, lawina wyrzuciła jednego turystę ( tego, którego śmigłowiec przetransportował do M. Oka). Żaden z uczestników zdarzenia nie posiadał lawinowego ABC a doświadczeni taternicy kaski i czekany mieli w plecakach. Lawina miała długość około 1 km a deniwelacja pomiędzy początkiem i końcem lawiny wynosiła 700 m. Wszyscy, którzy zostali porwani przez lawinę, mimo odniesionych obrażeń mogą mówić o ogromnym szczęściu, że nie stracili życia oraz , że była lotna pogoda, co pozwoliło kilkunastu ratownikom biorącym udział w akcji szybko dotrzeć z pomocą. Wierzący niech przyjmą to zdarzenie w charakterze cudu, bo cuda czasem w Tatrach się zdarzają.

Źródło

Od plotki

4 lutego 2019

…do hejtu

There was a lovely “thought of the day” on radio 4 recently.
The rabbi said that derogatory words and gossip affect three parties simultaneously:

1) the person who is being insulted
2) the listener (or reader) who will be affected by the nasty comments
3) the author or speaker – whose own self is lessened by the action

While I do not go online to troll celebrities, I know I am guilty of occasionally being critical of someone verbally, and it’s even easier to be critical when others share your opinion.

But the Rabbi’s comment made me feel shame for my behaviour.
While gossip can undoubtedly be fun, I realise I have a responsibility not to spread this negativity and I am going to try to be more mindful of my speech from now on.

I wish some other human beings would practice a little more empathy and understanding as well.

Komentarz

Wokół Czernej

3 lutego 2019

Mgielną zimą srogą chodzi się super. Choćby z powodu, iż albowiem w mieście śnieg albo zniknięty albo tak brudny, że go nie widać.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[3.2.2019: 1) Krzyż Milenijny nad Krzeszowicami. Ślad GPS. 2) Dolina Eliaszówki – Las Hrabski – Zakopane – Czerna – Dolina Eliaszówki (źr. św. Józefa – źr. św. Elizeusza – Diabelski Most – źr. św. Eliasza). Ślad GPS.]

W dolinie Eliaszówki; Diabli Most – Pak4

Zbyt

31 stycznia 2019

Too much love will kill you, śpiewa(ł) szołmen.
I wiedział, o czym mówi (nie żeby twórcy najnowszego filmu o nim wysilili się bodaj zbliżyć do istoty rzeczy).

Za dużo miłości…
Ba, nadmiar piękna też może powalić. I nie chodzi o zapierające dech, odzierające z sił widoki górskie, ale… o obrazek, do którego idzie się raczej po równym… niech nawet w tłumnym, gorącym, wycieczkowo-ekscytującym…
That can kill you, too.

Okrucieństwo

29 stycznia 2019

…pobieżnego wyrokowania niejeden ma odcień, przybiera postać.
Podobnie, jak hejt czy inne niecierpkowanie.

Algunas personas son como las nubes: cuando desaparecen, el día se vuelve maravilloso.

Niektórzy ludzie są jak chmury: kiedy znikają, dzień staje się cudowny

*

Blask

25 stycznia 2019

Od promienności do…

Sobotnie rozochocenie, doendorfinizowanie, spontaniczne decyzje wynikające ze świetlistego nastroju… – to i jeszcze owo zaprowadziło w mroźny środowy wieczór do piwnic o rzut kamieniem od Pod Baranami. A tam publiczność rozświetlona kameralnie. Czyli wernisażowymi szuru-buru, uśmiechami i osobowością Gospodyni wieczoru, pobłyskami szkieł… nie, nie tylko napitkowych – także płaskich, przeźroczyście-ochronnych.

Doświetlenia nie wyłącznie zimę i piwniczność przełamują, nie jedynie Lwicom potrzebne bywają bardziej, niż tlen w tych szerokościach geograficznych, tą i tego roku porą.
– Najzwyczajniej i niezaskakująco skierowane są na dzieło.

O którym to dziele o tyle naturalnie jest dumać, mówić a nawet pisać, iż podmiot patrzący ma z Artystką (zamierzchły) epizodzik wspólnych wędrówek, czyli też spojrzeń, a kierunki i cele jej współcześniejszych peregrynacji troszkę rozumie (tak myśli)… bo nie tylko bywa w tychże samych miejscach, ale nawet rozpoznał niektóre w artystycznych przetworzeniach wystawionych do oglądu i osądu.

„Naturalnie” to jednak nie łatwo; raczej trudno – kwestionuje sobie-siebie podmiot, gdy już nań drugie myśli najdą (zgodnie z planem). – Bo w sumie (i w danej sytuacji towarzyskiej) nie sztuka rozpoznać na obrazku tematy i motywy plenerowe, przyszpilić background zainteresowań-pasji… dostrzec wpływ nowszych obowiązków zawodowych.
Chcieć zaszufladkować (taką władzę sobie pouzurpować) niby się nam rysujący typ linii rozwojowej tej twórczości: dobyć, zdobyć wydobyć, wyrazić, doszlifować, niekiedy też pozostawić (łuskę węża), zanegować…
…styl własny i olśniewający najzwyklejszego (ktoś powie, niech nawet Rektor) zachwytu dziełem stworzenia, Absolutem.

Na tyle, na ile dominujący styl z linią wiotką widoczne być mogą na wolskich i chochołowskich ścieżkach, w skałach tudzież kaskadach Krka, poblaskach księżyca nad kolczastymi wyspami, odbiciach spraw podniebnych w oczkach Botanicznego…

Bo tak oni już mają – artyści z wszystkimi ich talentami, styl z linią ramię w ramię a nawet za rączkę wędrujący —
nawet gdy ci się wydaje, że nadążasz krok w krok – oni co i rusz hyc w gąszcz albo inne sitowie. I z niego przezierają-przedrzeźniają barokowe całostki ołtarzowe, oko Opatrzności, itepe. Albo ciebie przedrzeźniają, na ławeczce ogrodowo-malownej przysiadłszy, do zgadywanek zapraszając podstawowych (Kopernika 27, czy może szwajcarskie luksusy, regularnie dostępne Autorce)… względnie zaawansowanych, w wodnych toniach się czających niczym ławice rybek pobłyskujących tak przemyślnie-wytrawnie, iż, mniej obeznany z arkanami i dopuszczalnymi trikami prasy graficznej, o wyłowienie ich wysłowień prosisz… Prosić chcesz, ale już to ktoś inny zrobił za ciebie na wernisażu, co płynnie przeszedł w do-mikrofonowy ciąg impresji profesorskich, dziekańskich, rektorskich.

Ergo, wcale ci się aż tak bardzo nie musi wydawać, że musisz nadążać. Ani wyrzuty mieć, gdyby nie.

— Doskoczywszy po latach do tak zwanego obecnego etapu – wychodzisz w prostodusznym olśnieniu. I nawet słabo zdziwiona, że mroźno-wietrzne opalizacje całozimowych światełek Rynku dodały sensualnego sensu ;-/ pełnio-letnim chorwackim nokturnom Małgosi (przez Kompana i ciebie doświadczanym ostatnio w wyciach późnowrześniowej bury).

Bo blask naturalny niejedno ma imię, niejedną konkretyzację. Ta sygnowana nazwiskiem Górnisiewicz-Locher podchodzi nam najbłyskotliwiej bez słów.
Chyba, że każą zademonstrować, jak się przewalcza pokusy rozpoznania, przyszpilania i szufladkowania.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[23.1.2018, 18:00: Małgorzata Górnisiewicz-Locher, Blask – wernisaż wystawy malarstwa, grafiki i rysunku. Kraków, MCK, Rynek Główny 25.
Wystawa czynna do 1 lutego. 13:00 – 17:00 (oprócz poniedziałku).
Wstęp wolny.]

Ilustracje – Pak4