Pierwszy skaut

21 Luty 2017

Happiness is within the reach of everyone, rich or poor. Yet comparatively few people are happy. I believe the reason for this is that the majority don’t recognize happiness even when it is within their grasp.

***

Erudition – that is, reading, writing, and arithmetic – is taught in the schools; but where is the more important quality, character, taught? Nowhere in particular. There is no authorized training for children in character.

***

Living indoors without fresh air quickly poisons the blood and makes people feel tired and seedy when they don’t know why. For myself, I sleep out of doors in winter as well as summer. I only feel tired or seedy when I have been indoors a lot. I only catch cold when I sleep in a room.

More

Be Prepared… the meaning of the motto is that a scout must prepare himself by previous thinking out and practicing how to act on any accident or emergency so that he is never taken by surprise.

***

I have over and over again explained that the purpose of the Boy Scout and Girl Guide Movement is to build men and women as citizens endowed with the three H’s namely, Health, Happiness and Helpfulness. The man or woman who succeeds in developing these three attributes has secured the main steps to success this Life.

***

The great thing that strikes you on looking back is how quickly you have come – how very brief is the span of life on this earth. The warning that one would give, therefore, is that it is well not to fritter it away on things that don’t count in the end; nor on the other hand is it good to take life too seriously as some seem to do. Make it a happy life while you have it. That is where success is possible to every man.

More

(Jutro 160. rocznica urodzin Baden-Powella)

Kociość

16 Luty 2017

Wchodzi ci w drogę i w obiektyw,
podkłada i rozkłada się,
przykleja i wkleja (niemal co poranek),
osacza i otacza, zmusza i dodusza.

Wieść niesie, iż wredna i obłudna jest,
wyindywidualizowana niezdrowo,
niekonsekwentnienarcystycznielobbystyczna.
Nawet asocjalna, szantażystowska i sabotażystowska.

Ha, dajmy jej jeszcze szansę —
— tak po(d)ręcznie-alergicznego odi et AMO nie skombinujemy wszak na zawołanie! ;D

dsc04832

Ostrze

15 Luty 2017

 Czy i na ile papierkiem lakmusowym zaskakujących, niepokojących, absurdalnych czasów i zjawisk jest jakość a przynajmniej wysyp satyry?
— Obiegowa opinia głosi, że im gorzej, tym niby lepiej ma się kpina. Przynajmniej ma się na czym zogniskować, bo wszak etatowych narzekaczy zauważaliśmy dookoła i za miłościwie nam (choć bezzębnie) ośmiorniczkiżrącego odeszłego reżimu; Obamę szpileczkowano i krytykowano ciągle… i Camerona, Merkel…

Teraz – przeglądając wykwity pokolizyjne, uruchomienia artykułu 50, wreszcie lawinę ‚America Firsts’ – owszem, sporadycznie spadamy ze stołka, lecz…

Czy z post-post modernizmami, post-prawdami i czym niebądź przyszedł wielki post-komizm? – Skończył się śmiech, jakim go znaliśmy, nastały jakieś i owszem zgrabnie, w konwencji zmontowane piramidy nonsensu, rześko wdmuchiwane opary absurdu, przedrzeźnienia, że echo nie zdoła lepiej… understatements jak z podręcznika Proficiency.

Wychwycimy też przebłyski słodyczkowatych indulgence & self-pity: spójrzcie, zawsze byliśmy drudzy, także mamy bęcwałów i idiotów u steru, nasz Fritz większy obleśnik, niż Trump… któremu jeszcze nie sprzedaliśmy żadnej żony, unlike Slovenia or Czech Republic.
Owe firsts stały się też błyskawicznie potężnym narzędziem (krzywozwierciadlanej) reklamy turystycznej – sprytnie wyszło, zwłaszcza gdyby filmiki były „spontanicznie-oddolne” (a nie z refleksem wykorzystaną okazją do państwowo-propagandowego odcięcia się mocarzowi).
– „Lawinowo generowana” satyra na usługach nie tylko kanalizowania nastrojów, lecz również state advertising agencies?

Pozytywka

13 Luty 2017

– Słuchajcie, zakradłam się zobaczyć, jak mały zasypia i wiecie, co leciało z tego nowego pluszaka? – „Oda do radości” Beethovena!
– Taaak? To nawet nie wiedzieliśmy, czego on słucha. Ale fakt, zabawkę dostaliśmy od euroentuzjastów, nie eurosceptyków.

Była sobie celebrytka

11 Luty 2017

Yes, Tara’s death was tragic. But it’s a funny old world when there are countless headlines about the death of an It-girl, while the passing of Nobel prize-winning Sir Peter Mansfield, the physicist who developed MRI scanning and saved millions of lives, goes almost unmentioned. Całość.

Słyszeli państwo o TPT? Założę się, że nie. Ja bym pewnie też nie kojarzyła, ale że byłam w UK w latach 90. – intensywnie przeżuwając ichnią „domenę publiczną” – wyczyny tej znanej z bycia znaną, ‚it-girl’ nie mogły pozostać obce: wówczas była tak popularną, iż wyskakiwała nawet z przysłowiowej lodówki.

Oryginalnie Tara Palmer-Tomkinson wyskoczyła z arystokracji. „Pracującej” – tato, były olimpijczyk alpejski, doskonalił technikę narciarskich szusów samego księcia Karola, ten trzymał do chrztu córeczkę instruktora i przyjaciela (szkółkę narciarską prowadzi w Szwajcarii także brat TPT).
Media, stosunki, celebrytyzm, pieniądze. Notoryczna socialite, naughty girl, ladette, living life to the full… zresztą lubiana (oni umieją dawać się lubić – nie tylko w obrębie swej sfery).
…I uzależnienia – zaczęły się już spory, które z nich najdotkliwsze: od narkotyków, alkoholu, czy wreszcie intensywnego życia, sławy-notoryczności czy ostatnich nitek młodości… która ucieka, bezszelestnie przekształcając się w pustkę-osamotnienie… aż do dość typowej śmierci, gdy po kilku dniach znajduje cię w twoim superapartamencie na Earls’ Court, w kwiecie 45 lat, twoja własna cleaning lady. Okoliczności śmierci na razie niewyjaśnione, jednak niepodejrzane. Tabloidy znów zbiorą żniwo swoje.

Włącznie z autorką moralizatorskiego cytatu, bo i ona… nie, nie popełni wielkiego tekstu o wynalazcach, chirurgach, filantropach, nauczycielkach-siłaczkach, dzielnych policjantach czy strażakach. Dalej będzie o Beckhamie, Liz Hurley, Obamie, Bransonie i im podobnych.

Moja gazeta musi zarabiać, zatem piszę to, w co klikacie.
Mądrzejszym napomknęłam o wynalazcy MRI.
Kto zechce, może też poczytać o Florence (Nightingale, nie Foster Jenkins)…

…o Paderewskim, Rubinsteinie… Nb, też nielichych celebach w swych czasach.
A gigantach – w naszych.

Stochmatologicznie*

7 Luty 2017

*(C) TesTeq

Byyyyyłoo to taakkk…
Na choince u Kuzyniąt wśród innych piernikowych ciasteczek wisiał sobie… ząb. Ot, wykorzystana foremka-prezent od cioci-babci – teraz emerytki, wcześniej wziętej dentystki na bogatym Zachodzie.
Ząbek ubawił i skojarzył się z wioską, która nie tylko najwyżej w Polsce położoną jest, ale ma panią Jadzię, co ją wszyscy znamy. Dodatkowo pochodzą stamtąd Łuszczek, Bobak, mieszkał Górecki. Zaś Rakieta z Zębu… Ten impuls podesłał Tom — przyznają państwo, iż pałac z bali (a jeszcze tak złocisty) może zanęcić, gdy meteo wieszczy na sobotę mgielność, smogowość, malaryczność – wszędy, tylko nie blisko Tater, bo tam błękity i lampę przez 3/4 dnia.
Nieprawdopodobne? – kto nie ryzykuje, ten ma niewiele; spróbujmy!

Ziściło się ze stu kęsami naddatku: pałac już przy podjeździe do miejscowości, wkrótce podkoszulkowa lampa, odpust gubałówkowo-feryjny (pierwszy w życiu! – malinowa dziewczyna i inne wykwity góralo-discopolo, leżaczki, snow-park, snow-safari, gubałzzeria, kucyki, turecka chałwa i  wszelkie wypasy w klimacie)… Tudzież telefoniczne doniesienia o… surprise-surprise! – smogu i mgle nie tylko w Smogogrodzie, ale też w Arkadii.
Powrót z zahaczeniem o Pieniążkowice-Stoch. – symetryczni się stali, jak umeblowanie nienagannej jamy gębowej! (Mogliby co prawda popędzić wieczorową porą aż pod  Stoh małofatrzański, ale zadowolili się mglistym widokiem masywu. Bo tam nie ma Zębu ani nawet Słodyczek (na ten Ząb) – jest zaledwie Chleb.)

…Jakże przyjemnie jest w mgielnie-skiśle-malarycznie-deszczową niedzielę wyspać się (wreszcie), potem spokojnie zinspekcjonować opaleniznę (kto by pomyślał o filtrze słonecznym?!) i delektować całodziennym „co by tu jeszcze dobrego na ząb… i pod ten Ząb – niezapomniany!” ;D

Zdjęcia: Pak4 i basia

[4.2.2016: Harenda (kościół drewniany z XVIII w., Muzeum i Mauzoleum Jana Kasprowicza); Ząb (drewniany kościół  z pocz. XX w.) – Michny – Gubałówka – Butorowy – Słodyczki – Nowe Bystre – Ząb; Chochołów]

Ale dżez!

2 Luty 2017

Jestem popkulturą! Ba, culture pop c’est moi!

— Nie wyłącznie „w”, nie tylko świadoma wpływów, osmoz i podstępów, ale na szpicy (i widelcu), w awangardzie zaraźliwej jak uporczywy kaszel na koncercie symfonicznym.

Dzięki wycieczce, zalodzonym puzlom przykościelnym w UlinieW, nagraniu owego, wypreparowaniu z niego ergo ze mnie gifa… ;-/

ChurchDancingOnIce – ⒸPak4:

150 Rocznica Urodzin Mariusza Zaruskiego

30 Styczeń 2017

31 stycznia 2017 roku przypada 150 rocznica urodzin Mariusza Zaruskiego – założyciela Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Urodził się 31 stycznia 1867 roku w Dumanowie na Podolu. Taternik, prekursor narciarstwa wysokogórskiego, żeglarz, twórca polskiego jachtingu, malarz, pisarz, poeta i wojskowy. Dla nas – ratowników TOPR – to przede wszystkim założyciel i wieloletni Naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Z okazji okrągłej rocznicy urodzin Polski Związek Żeglarski – przy pełnej aprobacie i poparciu TOPR – ogłosił rok 2017 Rokiem Mariusza Zaruskiego. W dniu 31 stycznia 2017 roku odbędzie się z tej okazji uroczysta Gala w Centrum Olimpijskim PKOl w Warszawie.

Cała informacja i linki do opowieści o Zaruskim – na stronie TOPR.

Byli chłopcy, byli!

Król Roger

27 Styczeń 2017

…i inni

I don’t think we can say Federer is the best ever, factually, as there are so many paremeters to judge a player on and my judgement paremeters may be different to somebody elses. It’s matter of opinion based on everything involved. It just so happens that my opinion is this; Federer is the best I’ve ever seen in my lifetime in terms of the ATP tournaments he has won, The Grand Slam’s he has won, the Davis Cup he has achieved, The Olympic Gold (Doubles) and Olympic Silver (Singles) he has achieved, the impact he has had on the sport; sports marketing, brand of Tennis, sponsorship, the charities and foundations he represents outside of tennis and most importantly for Tennis; the development of the game and inspiration he gives the players of tomorrow. He loses like a gentleman and wins like a gentleman, he always has time for his fans and the media. I don’t think anyone can argue on all of the above that I have mentioned. He is a true giant and irreplaceable to Tennis.

(komentarz)

Zabawny ten Australian Open 2017. Półfinały – i oto 3/4 (trzy czwarte) kwalifikantów singlowych przekroczyło trzydziestkę. Czwartkowy wieczór (drugiego tygodnia) – trójka finalistów (Venus, Serena, Roger) ma lat trzydzieści pięć plus; czwartym ma szansę zostać młokos w tym towarzystwie, trzydziestolatek Rafa.

Venus Williams ujęła sprawę zgrabnie i merkantylnie:

I think people realise this is an amazing job, so it’s best to keep it,” she said after her three-set win over CoCo Vandeweghe. “I think this generation is going to inspire the rest of the generations to play a schedule that’s achievable, sustainable, and that allows you to play Grand Slam tennis for a long time. This is beautiful for the game because it will be able to retain its stars for a long time, which is a great business model. Experience definitely helps.”

Lecz czy z takich a nie innych (zapewne chwilowych) konstelacji gwiezdnych na firmamencie globalnego i milionerskiego sportu wynika coś dla nas, aktywnych zwyczajnych?
— Uhmmm. Tym, czym dla zawodowców druga połowa ich lat 30. – dla niesportowców stać się mogą wiosny pięćdziesiąte, sześćdziesiąte, w sprzyjających okolicznościach nawet dalsze. Wszyscy lub prawie mamy w otoczeniu nie tylko sportowych ekspertów kanapowych, hipochondryków-pasjonatów, itp., ale i wędrowców, tenisistów, narciarzy, ba maratończyków z dziewiątym krzyżykiem na karku. Nie mówiąc o młodszych dziadkach i babciach, śmigających za młodzieżą w basenie pływackim czy po boisku piłkarskim.
– Powroty na szczyty gwiazd po chorobach, kontuzjach i „w leciech” podtrzymują zachwyt, inspirują.
Bo skoro WCIĄŻ SIĘ CHCE MILIONEROM – niesłychanie utytułowanym, prawdopodobnie dość wyeksploatowanym mentalnie – to…

A czy coś wynika dla tych wszystkich ziemniaków kanapowych albo tenisowych ekspertów z dziesięcioletnią metryczką „zainteresowań”?
— Tak, nawet dla nich coś wynika: retro-magic, throwback, nostalgijka słodka jak miód. Oto czas cofnął się o całą dekadę, nie ma krachów kredytowych i kryzysów giełdowych; kretyńskich decyzji wyborczych też nie ma. Jest constans – Venus versus Serena, Fed versus Rafa, optymizm, jedność, o radości, iskro bogów, o młodości!…

– Fed and Rafa final. Like the old days before everything went to shit in the world
– But hadn’t the recession started to kick in around their epic 2008 final?
– 3 months after.
– Yup because we all want to watch the same players winning all the time.
– The bankers?
– winning all the time? when was the last time either won a slam again?
– The final that was so good it caused a world recession?

Jeśli i to zawiedzie – można se pohejtować sprosta bezfinezji.

– Murray has been incredibly fortunate that Nadal has been out of the game. I hope Nadal has the chance to spank him one last time this year.
– why is it Murray has been fortunate and no one else?
– Because we clearly abandoned logic over the course of the last year. Could also be irrational, blind Murray-hate.

Aż tyle pożytków z dwóch rakiet, siatki i piłki przebijanej w tę i wewtę za miliony?!…

Grzechynia – raj (docenta Natanka)

25 Styczeń 2017

— raj beskidzki bez wątpienia, niebieski niesłychanie

O poranku raj wprawdzie nie jest oczywistą oczywistością: niskie chmury i mróz, gdy diabeł łacno podszeptuje, iż skoro wczoraj czarniawości prognoz dały biel-błękit-złoto, dziś przejaśnienie na monitorze w realu dać może… to, co wczoraj nie dało.

Lecz skoro już przyjechali, to niech już będzie (jak ocenił w połowie lat 80. rodzinną wycieczkę (listopadową, beskidzko-wyspową, przeuroczo-szadziową) klasyk, naonczas młodociany, wybredny zawsze) — pną się więc ku górze wsi Grzechynia (wczoraj wieczorem obranej sobie metodą „palcem po mapie”: tu by może pętelkę z zawojowym widokiem)… pną się ku górze, próbując przygruchać jaką zatoczkę do zaparkowania. Co nie jest łatwe zimową porą: placyki odśnieżone są na posesjach… o, z półtora miejsca by się znalazło pod tym sklepikiem, tyle, że, jak ogólnie wiadomo, one w dzisiejszych czasach otwarte i w niedzielę, bo na piwko po kościele nie grzech (chyba, że w Grzechyni)… a parking czyli sklep w takich razach nie-klientom może grozić odholowaniem. Się rozglądając dotarli na siodło-wypłaszczenie… –  stoczyć się trza w dół nazad i może jednak koło sklepu?… Ona zawraca na trzy albo i pięć – chmurna mgła, wąsko, do tego T-junction przyblokowane przez suv. Koło auta kilku facetów w oliwkowym przyodziewku (broni palnej na rzut oka nie stwierdzono)… Wykrzykują wesoło ku manewrującym, gestykulując strzeliście-modlitewnie. Po uchyleniu szyby okazuje się, że… ochoczo wskażą, wręcz rekomendują zawitanie do Pustelnika z Habilitacją i Suspensą Duchowną, który rezyduje o tam, dwieście metrów (mgła co prawda wciąż gęsta…), ugości kawą, tylko żeby nie być z tefauenu, bo tych skarań boskich dość nie lubi.

— Ale czad, zapomnieli, że Grzechynia nad Makowem to ta sama Grzechynia!
(Planowana pętelka spacerowa domknie się właśnie obok pustelni, informuje Szef.)

Szaroburości szybko ustępują niebbłękitom, wędrowcy tuptają snadnie od tajemniczego poprzez czarowniejsze ku jeszcze- i najcudniejszemu. Nie tylko wiatrak, ale również msza u Karmelitów Bosych… – dojście (obute) w skrzypieniach tudzież lśnieniach porannie wyiskrzonej niedzieli. Nie tylko Babia, Police, Koskowa, ale i wieża widokowa, Beskidzki Raj, łelnesy, centra konferencyjne na zaserpentynionej górce… Plus dziesiątki drewnianych hacjend, nowopięknych kielo mjut i malyna!

Słynny eremita wyleciał z głów… lecz oto szlak wiedzie pod wieżę ni to drewnianą, ni murowaną. Za dziwacznym płotem-częstokołem z desek i blach falistych (zablaszone kapliczki rozsiane po okolicy…) dojrzysz coś pomiędzy słowacką czy rumuńską osadą cygańską a zlepkiem średniowiecznych umocnień, gdy funduszy bądź pomyślunku brakło na zaplanowanie i wystylizowanie twierdzy. Stylizacje językowe bramy bynajmniej nie zapraszają na kawę: zoczysz „zakaz wstępu TVN i dziennikarzy pod karą zapadnięcia się ziemi jak pod zgrają Abirama” oraz „NA PUSTELNIĘ WCHODZIMY Z WŁASNYM UBEZPIECZENIEM – każdy jest wolny”.

Wolności najlepiej zażywać w dawkach małych i ostrożnych, w razie wątpliwości konsultując się z doc…torem. Zatem, jak do Beskidzkiego, tak i do tego raju nie wstąpią… – w przyjziemnie-niebiański dzionek, przedsionki (czytaj karmelitański kącik gościnny oraz superwidokowy, wygrzany i rozświetlony taras pod wieżą na Surzynówce) starczą doskonale na banana czy lunch ;-]

Zdjęcia: Pak4 i basia

[22.01.2017:  Grzechynia Nowakówka –  Zawoja Zalas – Biełasy – Przysłop – OO. Karmelici Bosi (Zakamień) – Przysłop – Surzynówka (Beskidzki Raj, wieża widokowa) – Przysłop – Biełasy – Grzechynia Polany (k. Pustelni ks. dr hab. Piotra Natanka) – Grzechynia Nowakówka]