Archive for the ‘a cappella’ Category

Pstrokaciźnie…

24 maja 2017

Pied beauty
Gerard Manley Hopkins

Glory be to God for dappled things –
For skies of couple-colour as a brinded cow;
For rose-moles all in stipple upon trout that swim;
Fresh-firecoal chestnut-falls; finches’ wings;
Landscape plotted and pieced – fold, fallow, and plough;
And áll trádes, their gear and tackle and trim.

All things counter, original, spare, strange;
Whatever is fickle, freckled (who knows how?)
With swift, slow; sweet, sour; adazzle, dim;
He fathers-forth whose beauty is past change:
Praise him.*

*** * ***

Pstre piękno
Stanisław Barańczak

Za wszystko, co pstrokate, chwała niech będzie Panu —
Za niebo wielobarwne jak łaciate cielę;
Za grzbiety pstrągów, różem nakrapiane w cętki;
Za skrzydła zięb; żar szkarłatny rozłupanych kasztanów;
Za ziemię w działkach, w kawałkach — za ugór i za zieleń;
I za rzemiosło wszelkie, jego narzędzia i sprzęty.
Wszystkiemu, co nadmierne, osobliwe, sprzeczne,
Rzeczom pstrym i pierzchliwym (któż wie, jak to się dzieje?),
Wartkim i wolnym, słodkim i słonym, mocnym i miękkim,
On wciąż początek daje, Ten, czyje piękno jest wieczne:
Jemu niech będą dzięki.

upstaging

21 maja 2017

– eclipsing, outshining, shadowing
…stealing the limelight/ the show
(from someone, something rightfully entitled to it)

she
– did not have adult bridesmaids, only children
– introduced no ring, no bring guest policy
– told her sister to wear frumpy dress
– did not want Meghan in church, only over evening reception

how has this rubbish even managed to infiltrate the sports pages as well??

Roger Federer – the only royalty there

the wedding has been kidnapped by… the kids

(the dress, flowers and bride’s toned arms were nice though)

Róż-ne

19 maja 2017

A bo wszyscy o problemach Prezesa Polski z kolorami
A my nie… Niech rozumie, co chce.
Bo my, od zawsze, bierzemy czyli wąchamy wszystkie! —
— Ach ta ojcowska książka o różach, ich odmianach, wymaganiach, ach ta akcja plantowania wielkiej liczby kolczastości – już nie tylko w ogródku, ale i wokół domu… pod koniec lat 70. – Wiele wymarzło, zmarniało; kilka ostało się do tej pory.
Mieszańce herbatnie, te najpierwsze – najstarszy dzieć nie pamięta sadzenia – pachniały najpiękniej. Może dlatego, że Tata powiedział, iż właśnie one ponad wszystkimi?
Potem (dobre potem) była mania zabierania do Krk wiązki pąków wrześniowych, najchętniej różowych (mimo inspiracji i ksiąg domowych tudzież schodzonych rosariów nie nauczyliśmy się jakoś odmian i pod- – pozostają więc barwy, wonie, skojarzenia…)
A Rumunia z jej niektórymi monastyrami zapadła w pamięć także dlatego, że tak triumfalnie bywała róż-na wrześniową porą!

Zniecierpliwiony czytelnik zapyta w tym miejscu, do czego zmierzamy majową porą, gdy róże nie mają jeszcze na polskiej ziemi pąków (bo najpiękniejsze są polskie kwiaty).

Nie, nie pójdziemy na całość i nie zadedykujemy z tygodniowym wyprzedzeniem białego kwiecia, znaku (kolczastego) szacunku, pokoju i przyjaźni, tym wszystkim Matkom-Polkom, które nas (znów) wpędziły w ambaras: żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe a czarne jest czarne
Przeciwnie, nasze intencje są niewinnością organiczną: otóż jutro w UK odbędzie się ślub wraz z weselemConfirmed facts about the event may be scarce, but that has merely fed the speculation over every aspect of the biggest Middleton wedding since the last one.
Czyli kto? Czyli nasza ulubienica Pippa! To, że będzie mieć bukiet z białych róż właśnie jest równie niepotwierdzone, jak większość informacji o wydarzeniu, ale gdyby – zapamiętają państwo, kto szanownym domiósł o tym jako pierwszy?

Klimczok

17 maja 2017

…czyli Cztery Schroniska i Ranczo

Wiesz, że będzie tłumnie – gwarantują to konurbacja kilkadziesiąt km na północ i spore, od zawsze „chodzące” miasta tuż pod pagórami, dogodne drogi, gondolka, wyciągi, multum schronisk (spokojnym łukiem odhaczycie pięć), pogoda gwarantowana, maj upojny jak to on.

Tym bardziej delektujesz się poranną martwotą szos, sennymi mgiełkami, wioską startowo-powrotną tak cichą, że znów masz pokusę pomyśleć, „może na ten parking już nikt nie wjedzie?… wpół do ósmej, takie pustki…”

Oczywiście początek wędrówki mija w błogiej samotności, nasłuchiwaniu szumu potoków, ptasich koncertów.
A potem… wysypują się…

Zdjęcia: Pak4 i basia

[14.5.2017: Brenna – Przełęcz Karkoszczonka – Schronisko „Klimczok” na Magurze – Szyndzielnia – Klimczok – Błatnia – Brenna]

Żabie Doły

16 maja 2017

— to może nie Łężczok (zeszłoroczny), lecz 226 ha to zawsze coś a różnorodność fauny i flory, malowniczość stawów i starania o status rezerwatu mówią za siebie.
– Gdy się ma kilka kwadransów i nieefektowną pogodę – Doły spokojnie starczą za rozgrzewkę przed świetlanym jutrem!
Budujący się „największy rollercoaster w Europie środkowo-wschodniej” nawiązuje być może do czasów największej świetności Wesołego Miasteczka, ale nawet bez niego Park Śląski znów zachwycił, wyciszył, podbudował, uradował.
Ach te rokroczne celebry!…

Zdjęcia: Pak4 i basia

[13.5.2017: Przedpołudnie rowerowe. Popołudnie też efektowne. A już wieczory weekendowe!… ;-/]

Wiślanka jestem

12 maja 2017

Znów mi ktoś coś spod klawiatury ukradł! —
Ziemowit Szczerek ogłasza nabór do nowego państwa. Będzie miało umowne mitologie, przyłączać się mógł będzie każdy, kto zechce (z granicami, za granicami i bez granic, jak mniemam). Co najważniejsze, mówić tam będziemy „na pole” a nie „na dwór”.
Dość okupacji polańskiej, dość pędolin coponiedziałkowych na północ zimną i złowrogą, zwrócimy oczy nasze ku… ku górom oczywiście, po inspiracje do Słowaków i południowych Słowian pójdziem, Adriatyk a nie Bałtyk uczyniwszy kierunkiem spadów!

Jestem podziemną Wiślanką od niemal trzydziestu lat, w bieżącym tysiącleciu mogę z obiema rękami na ognio-żarówce Smoka Wawelskiego przysiąc, iżem – choć uprowadzać chciano – nie postąpiła na północ dalej, niż Łęknica, Częstochowa i Bodzentyn. Ile razy w tym czasie w Słowacji bywszy – nie da się zliczyć. TesTeq zbuduje w Warszawie skocznie (oznakowane-opisane) oraz tunele (a choćby i zwykłe obwodnice) – ja będę w tym czasie ministrą suwerennego państwa. Ministrą Od Iścia Skacząc Po Górach, ma się rozumieć.
A potem inkorporujemy Mazowsze; na reedukację Wielkopolski w duchu PanaSzczerkowych ideałów szkoda fatygi.

Gaśnice

11 maja 2017

– Po co się chodzi do MNK w Sukiennicach?
– Aby sprawdzić, z której strony stoją aktualnie gaśnice.

Niegdyś z prawej

Ostatnio z lewej strony Szału

Patrząc od strony PT Publiczności.

Od strony końskiej piany z pyska rzecz ma się odwrotnie – rzecz jasna (i ciemna).

Zdjęcia: Pak4 oraz basia (10.11.2013 i 7.5.2017)

Skałki

10 maja 2017

W pierwszym dniu była Wielka Skałka (po grzebieniu skałkowym Vršatec), w ostatnim – charakterystyczna poprzez maszt, dobrze widoczny już z podzwoleńskiego biwaku – Skałka w Górach Kremnickich.
Tu i tam względy pogodowe odegrały pewną rolę w planowaniu (niedługich) wyskoków. A o poranku nr 5 zamiennikiem wezbranych wód Wagu okazało się morze mgieł w dolinach okalających Bańską Bystrzycę.
Podjazdy pod punkty wyjść w pierwszą i ostatnią atrakcję też jakby symetryczne, ptaki wydzierają się identycznie… gdy dzieje się dużo, gęsto i atrakcyjnie, czas mija zdecydowanie za szybko (kto by pomyślał?!)

Zdjęcia: Pak4 i basia

[3.5.2017: Králiky – Skalka – powrót. Staré Hory. Pooowrót]

Stolice

9 maja 2017

Pierwsza namacalnie-dookolna, choć tak naprawdę ulotnie-wyobraźniowa; po wiekach świetności, przed wiekami niemal zmieciona przez Turków z powierzchni. By zmartwychwstać w XVIII stuleciu.
Druga aktualnie-realna, ogromna, tętniąca życiem, lecz tym razem prawie niewidoczna zza pędu i ekranów obwodnicowej autostrady.

Pomiędzy nimi atrakcje pomniejsze, centalnie-prowincjonalne.

Plus osobność oddzielna i oddzielona. Nie tylko przez pagórkowatą głuszę i pewien taki… niedobór stacji paliwowych. – Niezależna przygraniczna stolica bzu, ptaków, wiosny i baśni.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[2.5.2017: Székesfehérvár. Martonvásár. Pędząco-króliczy objazd Budapesztu. Gödöllő – sanktuarium Mariabesnyő. Hollókő]

Szrony i balatony

8 maja 2017

Wyjść na mróz z namiotu – gdzie na podłodze staroświecko-solidnej miałeś karimatę i 5 warstw kocowych wełniano-polarowych, na śpiworach jeszcze jeden polar, pod głową zaś najpolarniejsze wdzianka (na wszelki – gdyby jeszcze mroźniej)… – wyjść jest oczywiście miło, upajająco i wyzwalająco. (Bez porównania z deszczem czy mgłą). Może by i nie spostrzegli, gdyby nie szron na przedniej szybie, pozwalający rzeźbić co się sercom zamarzy.

A potem lampa (opaleni wrócili – nie ma dnia bez cudzozachwytów), kolory wodne niemal adriatyckie, szerokości mocnosłoweńskie… kwiecia, winnice… bajka.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[1.5.2017: Veszprém. Pełna pętla Balatonu od północy z półwyspem Tihany i opactwem… wulkaniczna górka, Mały Balaton + Muzeum.]