Archive for the ‘a cappella’ Category

Strony medalu

14 sierpnia 2018

Sports people like top-level tennis players and golfers have some of the biggest carbon footprints of any people on the planet yet they’re lionised by a system that produces huge inequality, disproportionate financial rewards and destroys the planet. The Guardian is supposed to be a paper of the left yet it’s sycophantic “hero” worship of celebrities has become an almost daily occurrence now.

Komentarz pod tekstem

Reklamy

Noble?

11 sierpnia 2018

Akademia Szwedzka w trocinach

W tym roku nie będzie literackiej Nagrody Nobla.
Jak do tego doszło?
— Kto jeszcze nie wie, może przeczytać zgrabną rekapitulację.
Lecz ostrzeżenie – to będzie długie czytanie.
(Prawie tak długie, jak niektóre nagrodzone dzieła, serwowane nam do zimowej lektury od 1901 roku. Czyli w sam raz na upały saunowo-duszące, choć jak na razie miarkowane orzeźwiającymi wietrzykami i zimnymi strugami powietrza zamelinowanymi w tej czy owej pieczarze ;-/)

https://www.theguardian.com/news/2018/jul/17/the-ugly-scandal-that-cancelled-the-nobel-prize-in-literature

Co takiego?

10 sierpnia 2018

…jest w tej głównej grani Niżnych Tatr, że podczas wstępowania na nią tajemny dreszczyk idzie po strunie grzbietowej… i to z każdym rokiem większy?

Co takiego jest w liptowskich gotyckich kościółkach, że człowiek odbija, nadkłada, szuka a nawet po wielekroć wyłazi z klimatyzowanego auta*, by się przyjrzeć, obejść, wleźć do?

Nnnoooo… – może po prostu unikatowe i urocze są?

Zdjęcia: Pak4 i basia

[6.8.2018: Donovaly (Polianka) – Barania hlava – Kečka – Kozí Chrbát – powrót.
Ludrova (gotycki Kościół Wszystkich Świętych). Liptowska Szczawnica. Martinček (Kościół Św. Marcina). Ślad GPS]
_____
*o wyłażeniu z klimatyzowanego auta w Krakowie nie zająkniemy się

(Pak4):

Donovaly z odskokami

9 sierpnia 2018

Przejeżdżając wieeele razy utrwalasz sobie to miejsce jako rozległą przełęcz-siodło zaanektowane arogancko dla ski-biznesu, zabudowane groteskowo bloczyskami-hoteliszczami. Nawet jeśli jest zwornikiem ważnych grup górskich – to przecie okoliczne szczyty michałkowato się jawią.

A, i jeszcze niżnotatrzański odcinek (ha, odcin!) Cesty Hrdinov SNP zaczyna się tu. Względnie kończy.

Pewnego pięknego wieczoru okaże się jednak… może nawet wręcz i wnóż w lodowatym potoku się okaże (ale nie wchodźmy zanadto w szcze… chłodzące jego tonie, bo piszemy wspominki niniejsze w wygrzanych murach miejskich gdy temperatury na zewnątrz sięgają w cieniu 34 celsjuszów a za chwilę mamy drugi już tego dnia autdorowy seans z nad wiek mobilnym i coraz bardziej stanowczym dwulatkiem)…

…Okaże się jednak, że po arcy-dzielnej sobocie przyjść musi raczej nie-dzielna niedziela. I że w obrębie nie-dzielności owej rejon Wielkiej Fatry, w którym dokonały się właśnie upalne podboje arcydzielne, stosunkowo najmniej dotkniętym zostanie dżdżem, piorunami i podobnymi.

Ergo, najwygodniejszą Metodą

wydaje się na poręczną przełęcz skoro świt się wdrapać, potem stromo ponad przełęcz na Zvolen nad ową królujący próbować zdążyć wdrapać się, po czem ew. nawałnice przeczekać na siodle owym Donovalowym bądź w Rużomberku, następnie znów do internetów się udać po pogodowy apdejt wieczorny i zdecydować, co dalej.

Wykonanie odbędzie się z pewnymi odskokami od planów.

Wstaną później, niż należało (bo wyśmienicie się będzie spało).

Śniadanie jeść będą (już na przełęczy) dłużej, niż zwykle, bo kawa pyszna, wiata bardzo fajna a wraz z samochodami niestrudzonymi pod miejsce owo wyniesione skradają się pierwsze i sto-pierwsze kropelki dżdżu. Otulić się trza będzie… było… wspomnijmy nie bez kozery, jako, iż piszemy niniejsze w wygrzanych murach miejskich, gdy temperatury… ech, szkoda gadać, ale, że – jak co roku – szybko, zbyt szybko przyjdzie połowa listopada… – zatem gadamy, że nie narzekamy, tylko – jako rzeką instruktorzy jazdy – cofanie do tyłu kontynułujemy dalej!

Ruszywszy na Zvolen rześko i stromo – nie dojdą z powodu chmur i gromów.
Pozostało może 400 m w poziomie. Znaczy nie całkiem po równym, a względnie, w porównaniu z wcześniejszym.

Zejdą, zjedzą, znów posiedzą (w aucie), na mszę pójdą (gdzie ksiądz uparcie nie poda komunii na rękę… nie, nie im, oni zwykle z wyprzedzeniem wiedzą, w jakich długościach i szerokościach eklezjalnych się obracają… nie odskakując ku ekscentrycznym oczekiwaniom, apage!)
Jeszcze raz się zorientują (licząc od rana) – tym razem w słońcu – jak w sumie malowniczą, historyczną i kompletną (z smętarzem przy tranzytowej szosie) osada Donovaly jest.

Pójdą na spacer kolejny. W tłumie przełęczowych wczasowiczów-urlopowiczów. Ale słowackocentryczni urlopowicze to znacznie lepsi chodziarze, niż… inni (nie znieważać jednego narodku własnego, zwłaszcza w Stulecie Jego!)

Pójdą, dojdą, zawrócą, auto odpalą, po asfalciku, którym doszli i zeszli, raz jeszcze wyjadą. Tylko dalej. Potem lub przedtem leżakująco (niedzielę mogą mieć niedzielną, zasłużyli!)

Do Rużomberku wreszcie pojadą, Hlince się pokłonią w mauzoleum, w którym nie spoczywa ten bohater narodowy względnie ojciec narodu… choć nie w stulecie (za to w 80-lecie śmierci, dokładnie za 10 dni)…
…a w zasadzie czemu Słowacja nie miałaby też świętować Stulecia? – schodkowo, jako kroczku ku? (kroczkowo, jako schodku…)
Schodów w okolicach Mauzoleum Prałata dostatek.

Wrócą w ponawałnicowych kałużach dokąd? — Ano prościutko-wysoczutko na Donovaly, plateau po lewej, stąd na spacer do miejscowości o filuternej nazwie Bully (przychodzi Słowak do brytyjskiego pracodawcy i mówi „jestem (z) Bully – to widać, słychać i czuć!”…)
Do Bully więc. I dalej, do źródełka.

Po czem spać – zmęczyli się setnie tą nie-dzielnością! Tyle w niej do roboty!

Zdjęcia: Pak4 i basia

[5.8.2018: Donovaly – prawie-Zvolen – Donovaly. Msza. Spacer na przeciwległą górkę – powrót do samochodu. Wyjazd na tęże samąż górkę i dalej, do pozostałości drewnianej rynny wodociągowej. Zjazd do Rużomberku, zwiedzanie przyśpieszone przez główny opad dnia. Powrót na przełęcz. Bully. Biwak z wiiidokaaaami. Ślady GPS]

Donovaly fragmentaryczne z podejścia na Zvolen (Pak4):

Wystarczy

29 lipca 2018

Wystarczy tylko zmobilizować się i wstać.
Po intensywnym dniu upalnym, (późno)wieczornej podróży, sortowaniu i zagospodarowywaniu pożytków…
Wstać, choć się chce spać; jakoś się rozkręcić (ach to niskie ciśnienie czy co tam!…)

Kawę wypić – albo to coś da, albo nie da.
I już przy samochodzie, w drodze…
I na wędrówce, która krótka, ale wystarczy
By dzień upalny zaliczyć do udanych.

Wędrówka przerośnie oczekiwania o 300%.
Koźlarze nad Zabierzowem przerosną wszystko. (Samych młodych kapeluszy wystarczy na całoroczne zapasy… Poza tym ileż można zbierać gdy się ma jedną reklamówkę?! Dość tego! Poza wszystkim statystyczne tempo marszu słabnie, zakładana dziewiąta na finisz może być zagrożona!… A kos nie zabraliśmy! (Na sztorc stawianych ani innych ;p)

Grzybowska. – Wystarczy dobrze wybrać nazwę podkrakowskiej dolinki.
Dostanie się dobudzenie, dotlenienie, pochodzenie… zazdrosne spojrzenia późnoporannych biegaczy, rowerzystów i spacerowiczów… następnie zasłużony zacieniony domek, dogadzanie sobie (przetykane grzybowską pracą wielofrontową), kulturę, sjestę, nie-dzielność wielce rocznicową. Choć burza huczy wkoło nas.

Zdjęcia: Pak4* i basia*

[29.7.2018: Oblaski – Dolina Grzybowska – Lisi Dół – radar „Zapałka” – Kurzawa – Pogorzany – kamieniołomy wapienne w Zabierzowie: dolny, górny i dolny raz jeszcze – ok. restauracji „Grube Ryby” – potem szlakiem niebieskim do lokalnego pomarańczowego – Siedem Dróg – Studzienki – Dolina Grzybowska – Oblaski. Ślad GPS]

Czemu nie

27 lipca 2018

3) It’s 8,611 metres high, only 300 people have managed to climb it, and one person in every four who reaches the summit dies. So why wouldn’t Poland’s Andrzej Bargiel ski down K2, becoming the first man in history to do so?

Źródło odsyła do polskojęzycznego miejsca jutjubowego horydoly.cz
Choć alternatywnie też można, czemu nie!

Bo w ciągu tych kilkudziesięciu godzin, jakie upłynęły od wyczynu, o Andrzeju Bargielu powiedziano już chyba wszystko i we wszystkich liczących się „górsko” językach.
Gdy mnie wczoraj poproszono (po angielsku) o wymienienie, co mi się w tym ski-alpiniście podoba, też powiedziałam, że „wszystko”: skąd pochodzi, jaką ma rodzinę, że jest ratownikiem, jak trenuje, co dotąd osiągnął i w jakiej sekwencji, …
Nie zapytano natomiast, co mi się w nim podoba najbardziej. A szkoda – opowiedziałabym o wycofaniu się spod K-2 w 2017. Jako logicznej konsekwencji jego filozofii: bezpieczeństwo ponad wszystkim, nawet najlepszy zapas-bufor mentalny, wydolnościowy, techniczny wypracowany doświadczeniem i ciężkim treningiem niekiedy nie wystarcza. I nie jest to porażka, jest to zwycięstwo.

Oby nigdy go nie zawiodło dobre czucie siebie w górach, umiejętność powiedzenia kiedy trzeba NIE.

Etykietki

26 lipca 2018

The Dress Code for the Trooping is ….. on the Trooping Website! It is also in the military officers guide, and in every ettiquette and protocol book in England. Same rules for 200 years: Morning Dress. Ladies morning dress consists of a formal day dress with LONG SLEEVES, no short sleeves, no bare skin, and a hat. Not that difficult really, everey single military wife achieves the proper look or she is not addmitted to Horse Guards.

*

Ktoś zamiast morning dress (long sleeves, lades, long sleeves) założył – o poranku i w bezpośredniej bliskości Królowej w dniu jej oficjalnego święta – off the shoulders.

Ktoś na ślub w ciemnym granacie przybył (o czerni czy mismaczu nie wspominamy, bo to jednak UK, nie Polska).

Ktoś bez kapelusza albo z tak nikłym przybraniem głowy, że za lekceważenie poczytano (etykiety, a więc innych, poinformowanych, starających się gości).

Ktoś nie wyszczerzył zębów, choć już ma równe i perłowe.

Odpłynąć w egzotyczne rewiry zdrowo i wesoło jest…

Skrót

23 lipca 2018

Skrótowo-boczny pogląd na Tatry od odjeziornego podejścia na Magurkę w Magurze Orawskiej wielce malowniczy, pouczający i wczesnej mszy bardzo wart jest.

Wczesna msza skrótem myślowym jeno.
Albowiem na tajnym biwaku niedaleko ich plaży, (co coraz mniej ichnią, bo TesTeq zaczął potajemną działalność wyrównawczą właśnie w tamtych okolicach!)… na tajnym pospałoby się dłużej, lecz niedzielna wycieczka (wyrównawcza po sobotniej) jeszcze krótszą być musi – prognozy wieszczą deszcze już ok 10. A dostatecznie wiele już razy przylało im i/lub przybłyskało w tych poręcznie-zagranicznych okolicach.

Zatem a żywo – szlakiem i skrótem. Rzeczone Tatry popodziwiali. Po raz pierwszy też bocznie i skr Kubińską Holę (wczoraj Magurka symetrycznie, więc nie dziwota).

Popodziwiali zmiany powietrzne (niby niż idzie – śpieszmy się śpieszmy, wycieczkę skracajmy… – i tak warta była-będzie mszy, grzechu i czego jeszcze).

O 10 rano ruszyli. Mimo korków na zakopiance (już o 11, i to w obie strony) na progu o 12:00 stanęli.

Burza z załamaniem nie przyszły. Do Krk, bo na Orawę to może tak, a może nie.

…I co my tu właściwie robimy, w tej duchocie, w tym hałasie (spoko – miasto półpuste, ale…) skoro 3 sekundy temu byliśmy nad jeziorem, w górach, na kempingu kanie smażyli, pod kapliczką kawę z bananem pili? – Jakim cudem i co tu robimy?…

Zdjęcia: Pak4 i basia

[22.7.2018: na Magurkę ekspresowo. Ślad GPS]

Hart ducha

22 lipca 2018

…jest jednak (c)hartowniejszy w zdrowym ciele – tę oczywistą oczywistość powtarzamy z naciskiem po powtórzeniu wycieczki na Kubińską Holę w Magurze Orawskiej.
Powtórzeniu dokładnym: w tym samym kierunku, o tej samej porze roku i dnia, w nieco chłodniejszej aurze.

Wówczas rzecz miała miejsce w 3 tygodnie po kontuzji kolana. Wczoraj okazało się, że była dość ambitna nawet dla kolan zdrowych, kondycji plus-minus zbudowanych.

Powie ktoś, iż ~27 przeliczeniowych kilometrów w parnym upale, z zabandażowanym kolanem to osiąg tyleż nad-hartowny co fartowny?

– Hmmm. Pomidor. A tak w ogóle to wielu powtórzeń godny. Nawet bez dodatkowego faktora podeszczowej popowodziowości, grzybów, malin, borówek i widoków słowackiego mega-borówkobrania na halach z widokami ku fatrom, tatrom i choczom.
Motyli giga-nalot to atrakcja odrębna.

O, właśnie, a czy motyle też mają tego harta zapostulowywanego w ichnim procesie wychowawczym?

Zdjęcia: Pak4 i basia

[21.7.2018: Prislop – Dva pne – Kubínska hoľa – Minčol – powrót. Krušetnica. Oswojone okolice Jeziora Orawskiego. Ślad GPS]

Broszkami

20 lipca 2018

Nie jedną, co szanowni myślą, że

Was the Queen sending coded messages to Donald Trump via her brooches? Absolutely
On the first day of his visit, she wore a brooch given to her as a mark of friendship by the Obamas. By the end of the trip, it was Queen’s brooches 3, Trump 0

Całość

I niech nie zmyli, że donosi Guardian. Więcej, w dziale Fashion. Szyfry to szyfry (though i dont care [much], do u?)

when meeting the Queen, it is best not to wear a suit that looks as if you found it at the bottom of a dry-cleaning pile and, for the love of God, button the jacket, man. Look at the state of you.

Lecz zrozumieć, och zrozumieć!… Aaatammm, niech mi zapłacą więcej to się zastanowię!

It’s funny how Trump fans insist that they like the Trumps because they seem so “real”, while at the same time preferring them when they look most like parodies of tasteless rich people. It’s sort of like how, on the one hand, Trump’s defenders claim he’s so smart and, on the other, insist any moronic mistake he makes prove he’s just a regular guy. But, truly, fathoming the double-think of a Trump supporter is beyond my paygrade.

Jednak

One person, however, who seems to have mastered how to handle Trump has been on top form over the past week. One who really knows how to get the better of him without even noticing. No, I am not speaking about Vladimir Putin, but, someone who may well be the greatest political mastermind of our age: our one and only Queen Elizabeth II.

Jakkolwiek skandalicznie nie zachowywałby się wieśniak – Królowa kodowała niestrudzenie

on the first day of the Trump visit, the Queen wore a simple green brooch that was given to her by the Obamas to signify their friendship. On the second day, she wore a brooch given to her by Canada, a country with which Trump is less than pleased at the moment (also, it was in the shape of a snowflake, a classic Trump term for people who disagree with him.) And, for the last day, she chose a brooch she wore to the funeral of her father, so not one associated with happiness and joy.

Bo nie może mówić słowami

Is this all reading too much into it? Well, it is known the Queen does choose her brooches according to the theme of the day, such as the love knot brooch she wore to William and Kate’s wedding. And, let us never forget the exciting time last year when, to open parliament, she wore a hat bearing a striking resemblance to the EU flag.

Has the Queen been trying to talk to us all this time and we just didn’t notice? Because we know she’s not allowed to make political statements, but what if she’s been sending them to us through her wardrobe? My God!

Niemożebne…

https://www.theguardian.com/fashion/2017/jun/21/queens-hat-alludes-to-brexit#img