Archive for the ‘Gościnnie – Pak4’ Category

Poreč

13 października 2017

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Zapytano mnie kiedyś, jaki jest najstarszy kościół w Polsce. Nie trwanie w jednym miejscu funkcji i wezwania (przy kolejnych przebudowach), nie odnalezione przez archeologów resztki, ale istniejąca budowla, trwająca bryła. Kombinując wymieniłem w końcu krakowski Kościół św. Andrzeja. I choć od zadania pytania upłynęło trochę czasu, nie znalazłem nic starszego (a nawet się zdziwiłem, że tak oczywiste pytanie nie pada jakoś w internecie, że nikt się nie chwali „mamy najstarszy kościół w Polsce”*).

Kościół św. Andrzeja to czasy Władysława Hermana, czyli koniec XI wieku. Gdyby zbliżyć się do centrum dawnego chrześcijaństwa, to kościoły stają się starsze, choć akurat by kościół przetrwał niezmieniony musi zajść kilka zjawisk na raz – dane miejsce musi być ważne w czasie historycznym, a potem zwykle wagę, a przynajmniej bogactwo utracić, tak by żadna bogata społeczność nie wybudowała sobie czegoś nowego.

Tak w ubiegłym roku odwiedziliśmy Kościół św. Mikołaja w Densuș z VII w. W tym roku byliśmy już w Zadarze, gdzie Kościół św. Donata pochodzi z IX wieku. Wszystko to w czasach, gdy Piastowi i Rzepisze nie śniło się, że ich pra-prawnuk przyjmie chrześcijaństwo. Ba! Nie wiedzieli, co to takiego.

A teraz Poreč. VI wiek. To znaczy VI wiek, to to co w znacznej mierze przetrwało w Bazylice Eufrazjańskiej (wł. Katedralnej Bazylice Zwiastowania NMP, oryginalnie Bazylice św. Maurusa z Parentium) i baptysterium. Bo można sięgać wcześniej – baptysterium zaczęto budować w wieku V, tak jak i wcześniejszą bazylikę (a jeszcze wcześniejszy kościół w IV w.), samo zaś założenie odwołuje się do roku 313, gdzie wskazuje się na resztki domu rzymskiego służącego za oratorium (co pozwala nawet przypuszczać, że może jeszcze wcześniej, bo przecież gdy chrześcijaństwo nie było oficjalnie uznaną religią, chrześcijanie zbierali się właśnie w prywatnych domach).

Nie, żeby nie było zmian i poprawek – np. trzęsienie ziemi w 1440 wieku sprawiło, że przewodniki każą szukać śladów gotyku; niektóre mozaiki lśnią jak nowe budząc nieufność (podobno XIX wiek i „raczej wierna” restauracja). Ale tego VI wieku jest dużo, mozaiki zaś zachowane nawet wcześniejsze z bazyliki z IV wieku i wcześniejszego oratorium, są fragmenty kościoła z V wieku. Ale zostawiając sam wiek – to co „umiarkowanie stare” bywa też cenne, jak piękne cyborium z 1277, czy też bizantyjskie ozdoby (które domowa „Historia sztuki” przyzywa dla zilustrowania piękna wykończenia pałacu cesarskiego w Bizancjum – jej zdaniem lepszej ilustracji na bizantyjski przepych z masą perłową nie ma).

Poreč. Z dzwonnicy (XVI wiek, jak wszędzie wkoło wpływy sztuki weneckiej, która to Wenecja panowała na tych ziemiach i morzach) widzimy Adriatyk, było nie było, odgałęzienie Morza Śródziemnego, czyli tego, po którego falach pierwsi misjonarze szerzyli chrześcijaństwo.


*) Bo jeśli chodzi o trwanie funkcji i wezwania w jednym miejscu, to mamy katedrę w Poznaniu, którą zaczął budować Mieszko I; jeśli chodzi o archeologiczne resztki, to mamy kaplicę pałacową, też w Poznaniu (i też Mieszko I). I o to czasem w internecie pytają… Podejrzaną Rotundę w Cieszynie (patrz: 20zł) odmłodzono ostatnio, podobnie jak rzekomą misę chrzcielną z Wiślicy (zresztą tam nie chodziło o „trwający kościół”). Kościół św. Andrzeja jest tym bardziej podejrzany, że w Krakowie, gdzie „obok” są Wawel, czy Kościół Mariacki, taka atrakcja jak „najstarszy kościół w Polsce” mogłaby umknąć uwadze macherów od turystyki. Jako możliwą alternatywę znalazłem Kościół św. Idziego w Inowłodzu z tego samego okresu.

PS.
Swoją drogą, gdy czytam o historii Chorwacji, to spotykam się z informacją, że tam nie tylko wcześnie dotarło chrześcijaństwo, ale i długo przetrwało pogaństwo. Do XIII wieku. (Choć chodzi o południową część Dalmacji, czyli miejsca, których nie odwiedziliśmy.) I w przypadku pogaństwa pozostaje zawsze pytanie: jakie? Bo ono miało tyle twarzy, ilu bogów.

Zdjęcia: basia i Pak4

[5.9.2017: Beram. Poreč, UNESCO. …]

Atrium kompleksu Bazylika Eufrazjana, UNESCO

Z wieży na dzwony widok na wsze strony

Mozaiki nawet z IV wieku – w muzeum i in situ, tuż obok

W Bazylice

Pamiątki rzymskie – pozostałości świątyni Neptuna

Ilustracje – Pak4

Reklamy

Trójkąt Beramski

9 października 2017

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Przewodnik zapowiada wartościowe freski w kościele. Ogląd zewnętrzny zapowiada ciasno zabudowane wzgórze bez miejsc parkingowych. Zostawiamy więc Traktorka na dole i maszerujemy.
Maszerujemy, mija nas autobus pełen Belgów. Maszerujemy. Dochodzimy do wsi na szczycie.
I nic.
Nie w sensie nic materialnie. Kościół stoi. Domy stoją. Nawet tablica informująca o zabytkach i jakiś kot zabłąkany.
Ale nikogo.
Kościół zamknięty. Tablica mówi, by dzwonić pod numer na przeciwko. Dzwonimy.
Ale nikogo.
Liczymy, że Belgowie otworzą kościół. W końcu po coś tu jechali.
Ale nikogo.
Ani Belgów, ani ich autobusu, nie możemy nawet dociec, gdzie mógł się schować. Uliczki ciasne, dla wielkiego autobusu miejsca nie ma… Parkingu tym bardziej. I wciąż żadnego człowieka na ulicy. Żadnego, który by reagował na nasz dzwonek do drzwi.
Nadal nikogo.
To znaczy jest jeden leniwy pies, któremu nawet szczekać się nie chce. I to wszystko.

Schodzimy z wzgórza, opuszczamy wieś. Na dróżce do/z jakaś pani z wózkiem, inna z autem. Są ludzie! Ale nie w Beramie…
Trójkąt Beramski, czy co?

Zdjęcia: basia i Pak4

[5.9.2017: Opatija. Przełęcz Poklon. Beram. …]

Z przełęczy Poklon widok na zatokę Kvarner (Pak4):

W Beram (basia):

Omišalj

28 września 2017

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Przewodniki gwiazdkując wyspę Krk piszą, że to Chorwacja w miniaturze. W takim razie Omišalj to Krk w miniaturze, a więc i Chorwacja w miniaturze pośrednio. Nie twierdzę, że miniatur Krk (i Chorwacji) lepszych nie ma — być może Krk to najlepsza miniatura Krk — ale Omišalj jest całkiem udane.

Bo czegóż tu nie ma? Jest przemysł (naftowy) i turystyka. Lotnisko; na którym lądują odrzutowce i kościół sprzed 1213 roku. Kawałek plaży i wzgórze z parkiem. Widoki na Rijekę (i, szerzej, zatokę Kvarner z górującą nad nią Učką) i ciasne uliczki. Są ślady Frankopanów, a i ślady turystów można spotkać. Spragnieni jakiegoś centrum rządowego znajdą powenecką loggię miejską (XVI w.). Spragnieni słowiańszczyzny południowej — jedne z najstarszych napisów głagolicą. Spragnieni rzymskości też coś dla siebie znajdą; podobnie jak spragnieni pragnień najdosłowniejszych, czyli napitku i najadku.

Są na Krk miejsca piękniejsze, bogatsze; gdy już się je odwiedzi, Omišalj zblednie, wypłowieje. Ale gdyby zostało Omišalj bez tej reszty, to by wystarczyło. W zupełności.

Zdjęcia: basia i Pak4

[4.9.2017: Największa wyspa Chorwacji*Omišalj. …]

Na moście na wyspę Krk (basia):

Kościelny portyk (basia):

Był początek roku szkolnego, są turyści… (basia):

Rijeka z Omišalj (Pak4):

Ulipki, ale jakie pyszne prosto z drzewa albo spod… (Pak4):

Mainland… (Pak4):

Dalekie widzenie

7 stycznia 2017

Wpis gościnny. Autor: Pak4

– W górach daleko widać.
– Wujku, byłem w górach, tam jest mglisto i nie widać na odległość…
– Ale jak daleko widzisz w mieście, gdzie widoki przesłaniają najbliższe domy?
– ?

Przypomniałem sobie ten dialog po wycieczce na Kammieniki i Kudłacze, gdy zachwycaliśmy się widokiem Małej Fatry z „takiej odległości!”.

Zresztą na początku miałem podobne doświadczenia do syna kuzynki. Pierwszy wyjazd pod Tatry (a raczej do Bukowiny Tatrzańskiej). Żadnych widoków z Zakopianki, szary wieczór. I następnego dnia jakieś wyjście z domu wczasowego (FWP jeszcze), gdy nagle zaczęły się wyłaniać imponujące góry w oddali. Ta „oddal” to śmieszne 18 km, jakie dzieliło nas od Tatr Bielskich (reszta łańcuszka pokazała się chyba następnego dnia, ale do dzisiaj wspominam głównie mgły i brak widoczności z tamtego wyjazdu pod Tatry).


Z Mamą nad Morskim Okiem. W tym sezonie widziałem i Tatry bez mgły, ale mgły przeważały. Tak zostało to i w mojej pamięci i na slajdach (przepraszam za kolory ORWO…).

A w mieście? Na stronie Dalekie Obserwacje chwalono się widokami Tatr z mojego rodzinnego miasta (oczywiście najwyższych pięter wieżowców). Liczyłem na nie nawet wybierając się kiedyś na wieżę szybu Prezydent, udostępnioną w celach widokowych, ale mój wzrok w dobrą pogodę sięgał jedynie Piekar Śląskich, Elektrociepłowni Łagisza, czy Nowego Bytomia… Najdalszy był jakiś zakład przemysłowy w Dąbrowie Górniczej (zapewne Huta Katowice) — a to daje maksymalnie 25 km.


Elektrociepłownia Łagisza widziana z Chorzowa – 14 km.

Na Kamiennikach zachwyciły Chocz i Mala Fatra, bo Babia Góra i Tatry to „norma” w Beskidzie Wyspowym. (Dodajmy, że i „norma” wymaga niezłej pogody.) A ile to? Szybko przeliczam[1] – Babia Góra jest odległa od Kamiennika[2] o 45 km, od Tatr Kmiennik dzieli 68km[3], od Wielkiego Chocza to niemal 88km, od Małej Fatry 94km[4].


Wielki Chocz widziany z Kamiennika.


Mala Fatra widziana z Kamiennika.

Widoki na niemal 100 km zachęciły mnie do odpowiedzi na pytanie – gdzie „widzieliśmy najdalej”? Tu przypomniały się szerokie widoki z Pietrosula, czy Chabenca. No to sprawdzamy!

Z Pietrosula do Czarnohory (Howerla) jest „tylko” 63 km, a przecież grzbiet był dla nas trudno rozpoznawalny już.


Z Pietrosula na północ. Widok szeroki, ale nie dość wyraźny bym był wstanie wskazać, która to Howerla…

Chabenec rzeczywiście był bardzo widokowy – na zachód od niego nie ma w Karpatach wyższego szczytu. Ale te, które nas zadziwiały odległością – Sitno, czy Klak’, wcale nie były takie odległe – Sitno – niemal 76 km; Klak’ – 64 km – to odległości porównywalne z Babią Górą – 70km.

Skoro mowa o Tatrach Niskich, to może warto je porównać z Baranią Górą? Te widoki w końcu 2015 roku nas przecież zachwycały. I owszem, Dziumbier widziany z Baraniej Góry to solidne 87km. Ale to nadal mniej niż 95 km dla Małej Fatry z Kamiennika!


Tatry Niskie widziane z Baraniej Góry.

Czyżby rekord absolutny? A może jednak należy powrócić do widoków nie tyle miejskich, co podmiejskich. Bo w końcu widzieliśmy Tatry spod Bramy Bolechowickiej – ile to będzie?


Z okolic Bramy Bolechowickiej – widać śniegi tatrzańskie, choć do wyrazistości niektórych widoków tu daleko!

Będzie to całe 110km! Można tu zauważyć, że widoki z Krakowa na Tatry (gdy z wyższego miejsca się zdarzą) wcale nie są wiele bliższe – z Kopca Kościuszki do szczytu Łomnicy jest 98km, a można zobaczyć w Tatrach szczyty dalsze. (Do Babiej jest bliżej – ok. 60 km.)

Ale… czy to na pewno rekordy? Nie mówię o internetowych dalekich obserwacjach, bo tam niektórzy wskazują widoki dalsze – choćby Tatry ze Śnieżnika, czy Pietrosula z Tarnicy. Ale rekordy własnooczne?

Szukam we wspomnieniach dalej – z Łysej Hory widzieliśmy lekki ślad Tatr; a samą Łysą Horę widzieliśmy wyraźnie (z dokładnością do rozpoznania architektury szczytowego budynku) z grzbietu Ornaku. Wychodzi jednak, że to „tylko” 106km, czyli niemal wyrównanie rekordu. Tyle, że 106 km zachęcające do dalszych poszukiwań, bo ten ostatni widok był wyraźny i dawał nadzieje na więcej.


Łysa Hora z Ornaku.

I dwa dni później znalazła się okazja – na Babiej Górze zobaczyliśmy ośnieżony górski grzbiet za Skrzycznem. Jesioniki? Tak, Jesioniki – Velka Hola, a nawet Pradziad (choć wieży na tym ostatnim nie dostrzegliśmy[5])! Przeczucie nie myliło – daleko – 174 km!


Skrzyczne i Jesioniki widziane z Babiej Góry. Swoją drogą, za Pradziadem widać jeszcze zbocze kolejnej góry, zapewne więc można dodać parę kilometrów do maksymalnej widoczności…

Rekord wydaje się trudny do pobicia, choć widać, że da się widzieć dalej. Tyle, że musi się złożyć wybitność szczytów[6], pogoda i bystre oko. A to rzadkie zestawienie.

PS. Syn kuzynki zdecydowanie za mało bywa w górach.

______________
[1] Można wykorzystać stronę internetową: http://www.movable-type.co.uk/scripts/latlong.html Te obliczenia nie są szczególne precyzyjne (przyjmują, że Ziemia jest kulą – lepiej jest przyjąć, że ma kształt elipsoidy, a jeszcze lepiej uwzględnić także wysokości). Do wskazania położenia geograficznego można wykorzystać Google Maps oraz Wikipedię (która podaje położenie geograficzne szczytów).

[2] Przyjąłem Kamiennik Wielki.

[3] Że widzieliśmy głównie Tatry Zachodnie podałem odległość do szczytu Bystrej.

[4] Uwzględniłem pozycję Stoha, ale widoczne były też dalsze szczyty. Stąd dalej zaokrąglam.

[5] Na dwóch zdjęciach widoczne były odbicia światła, jakby od szyb. Więc samej wieży nie, ale chyba budynek na szczycie i owszem… Co jest o tyle ważne, że tablica z panoramą w schronisku na Markowych Szczawinach podaje pozycję Jesioników dobrze, ale już Pradziada w nich – źle (widać go po prawej, a nie po lewej od Wielkiej Holi).

[6] W „Dalekich obserwacjach” jedno z nowszych zdjęć to Klasztor na Jasnej Górze widziany z Babiej. I owszem, z Babiej widać daleko, ale budynki rozpoznawać bardzo trudno.