Archive for the ‘Dwugłos’ Category

TIP

10 września 2018

czyli touristically informed performances

Gościnnie Pak4 + a cappella*

W Warszawie Konkurs Chopinowski na instrumentach historycznych i dyskusja jak powinno się grać Bacha na takim konkursie. Jak Bach, jak Chopin, jak Szymański? Słowem: barokowo, romantycznie, czy postmodernistycznie?

Inna macka NIFC sięga tymczasem Lusławic, rozsiewając wonie HIPu na sielskie małopolskie pogórze. Co rodzi pytanie: jak słuchać X [X={Chopin, Dobrzyński, Kurpiński, Wieniawski, Beethoven, Weber}]: barokowo, klasycystycznie, romantycznie, postromantycznie, modernistycznie, postmodernistycznie?

Odpowiedź na pytanie zawęża lista strojów zabranych z sobą, prowadząc do jeszcze jednej odpowiedzi: turystycznie. Choć bez ogniska i gitary.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[7-8-9.9.2018: Pogórze Karpackie ze szczególnym uwzględnieniem trzydniowego Finału Festiwalu Emanacje, spaceru po Skamieniałym Mieście i kilku innych koneserskości]

*której uzupełnienia to:
1. Tytuł z podtytułem (zgodnie z ideą przewodnią Autora)
2. Gdyby ktokolwiek miał wątpliwości, czy Lusławice i okolice przebiją się przez stolice i Katowice w promowaniu czytaj przyciąganiu publiczności na koncerty a młodzieży tudzież mistrzów na szlify i wykony — niech póki co… nie śpi spokojnie. – Po trzech przepięknych dniach wieńczonych posiadem w lusławickiej sali koncertowej stwierdzamy po raz kolejny: TO JEST. Ziściło się, promieniuje. Jak w NOSPR, NFM, kilku innych zjawiskach nowomuzycznych ostatnich lat – wypada tam bywać, nawet zadomowić się.
3. Touristically informed stał się przez te biecko-lusławicko-drewniano-muzyczne lata dyżurny czarny żakiet: zawieszony w samochodzie, narzucany na ciuszki wędrówkowo-koncertowe – nadające się i do przejścia przez przewężenia ciężkowickich kamoli, i do wejścia pomiędzy wysmakowaną optycznie publikę finałowych koncertów, co to panie dopiero co w Warszawie się odbyły (a Dyr. Leszczyński w sb i nd na sali).
Touristically informed performance ziści się w nieumówionym spotkaniu (po dekadach a nawet ćwierćwieczu) koleżanek z akademikowego pokoju, przedegzaminowej grupy lekturowo-dyskusyjnej i licznych wypraw wędrowniczych – nadmorskich, górskich. Jedna dzień spędziła na wysiłkach pogórsko-karpackich, druga przybyła do Lusławic rowerowo. „Tylko” z Krakowa; poważniejszym wyzwaniom sprostałaby też.
4. Gdyby więc jakaś szafiarka miała problemy z profilem poradnictwa jej – niech startuje z dystynkcją ciuchowo-koncertowo-turystyczną: najidealniejsze, najpraktyczniejsze stylizacje przeszykowne, mieszczące się w rowerowej sakwie bez uszczerbku dla fundamentalnego Bagażu Drogi, dające się wyjąć w stanie nieskazitelnym by być założonemi w skwarze, wichurze, ulewie, po kąpieli zaaranżowanej w miejscach zacisznych i pomysłowych bądź mniej… A cappella byłaby prawie gotowa do udzielania rad takowych… jednak doprawdy niestylowo jest robić propedeutyki, wykłady, wtręty i uzupełnienia do wszelkich możliwych zagadnień ;p

Reklamy