TURBOKONSUMERYZM – NASZ CHLEB POWSZEDNI

Okołoposiłkowo… okołokonsumpcyjnie… wybiórczo… wybrednie…

[jak na razie spisem-indeksem zamknięto rok 2007… trzy dalsze latka przed nami ;D (BM, pluralis maiestatis ;D]

Przyjmij prezentKiedyś wszystko było jasne: plebs otwiera swe prezenty kiedy zechce – nawet w poranek bożonarodzeniowy. Klasa średnia potrafi poczekać do lunchu, arystokraci – aż do Boxing Day, kiedy też następuje pora rozdawania boxes służbie.

PerfumyTego grudnia czuję się w Londynie trochę jak bohaterowie ‘Trzystu mil do nieba’ w swej duńskiej przystani. Niby powtarzam sobie, że się nie dam. Niby to wolny wybór był (do pewnego stopnia) i już wiem dokładnie, co będę robić w newralgiczne dzionki i wieczorki. Niby coś pożytecznego się przy okazji ziści.
Ale potrzebowałam pociechy… Retail therapy? Banalne. Jakiejś specjalnej pociechy… materialno-innej być może
.

Sezon ostentacji…bezwstydnej, dekadenckiej. Dla coraz większej liczby wyznawców samoograniczenia (new frugality, sophisticated minimalism, back to basics, etc.) okres świąteczny to czas ekscentryczny i odrażający w swej bezsensownej konsumpcji. Choć jestem za new frugality – takie diagnozy wyzwalają we mnie przekorę.

Christmas Party‚Nie wszyscy widzieli to ichnie Bożonarodzeniowe paskudztwo i stoły zaśmiecone crackers’ – bierze się do współredagowania mego ustronnego kącika Internauta, który niedawno zaczął rymować. No dooobrze… Ekscytujące tematy będą leżeć odłogiem, ale o party coś trzeba napisać.

Znów nie mam co na siebie włożyćAch ta doskonała jakość tekstyliów dostępnych na rynku brytyjskim! Czy to będą ulubione ‘podstawowe’ t-shirts i bluzeczki z M&S, (idealnie czarne i ‘in shape’ po ośmiu-dziesięciu latach eksploatowania), czy jedwabie, jedwabie welurowe, lycry, skarpetki… Kiedyś słyszałam od turysty konferencyjnego z Japonii, że pół świata dostaje zlecenia zakupowe ‘na Londyn’ od żon, itp. A zdreregulowany rynek (wieczne wyprzedaże) sprzyja ruchowi w interesie.
Tej jesieni musiałam skompletować właściwie całą garderobę na chłodniejszą część roku. Poszło lekko (też – dla kieszeni), łatwo i przyjemnie – wszystko z myślą o zestawieniach z wyposażeniem krakowskiej szafy.

Soczewka HeathrowDyskusja o ruchu lotniczym toczy się w społeczeństwach rozwiniętych w obrębie klasycznej schizofrenii. Z jednej strony wiemy już wszystko (albo prawie) o szkodliwości hałasu dla zdrowia i o wpływie emisji dwutlenku węgla na ocieplanie się klimatu. Z drugiej – chcemy latać. Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że latają też nasze ulubione kiwi, mango, walentynkowe truskawki, wody mineralne a nawet źródlane…

W pułapceOd paru lat ‘coś jest w powietrzu’, co pozwala akurat w tym względzie burzyć poprawność polityczną czy elementarne zasady współżycia. I prowadzi czasem do naruszania godności osoby… ‘Niech grubas wpierw sam zadba o swą godność, potem pomyślimy’

Marka negatywna nie umiera?Logo, którego nie da się wyrugować czy unicestwić nawet w najbardziej sprzyjających warunkach

Zasypie wszystko, zawiejeI to horrendalne marnotrawstwo żywności! Ostatnio mój ulubieniec, Office of National Statistics, podał, że gospodarstwa domowe wyrzucają jedną trzecią nabywanych wiktuałów. Czy to zawyżone, czy zaniżone dane, czy biznesy marnują więcej, czy też mniej – nie będę spekulować. Tak czy siak to skandal… a armia szczurów londyńskich ma się tak dobrze (a nawet lepiej), jak w czasie, gdy o niej pisałam ostatnio. Firmy deratyzacyjne też mają się dobrze…

Gdzie cytryna dojrzewaNa potrzeby niniejszego wpisu wystarczyłoby powtórzyć to, co już powiedziano w zeszłych sezonach: o kolejnych medalach dla angielskich win (najczęściej musujących, ponoć do złudzenia przypominających szampan), o gajach oliwnych zakładanych by zaczęły owocować gdy klimat się jeszcze trochę ociepli (ale piękne winnice funkcjonowały tu już w średniowieczu a pozostałości przypałacowych herbariów świadczą o zadawnionych sympatiach egzotycznych… odwzajemnionych).

Gąbczasty chleb nasz przejściowyw lekko irytacyjnym będąc nastroju – zaczynam tęsknić za zjawiskami o czwartorzędnym znaczeniu.
Na przykład za chlebem. Najzwyklejszym ‘prawdziwym’ pszenno-żytnim, ze skórką chrupiącą i z kminkiem albo makiem a nawet bez. Pod koniec ‘długiej Anglii’ śnił mi się ten chleb po nocach.

NIEwinni epidemiipo ogłoszeniu dużego raportu przygotowanego na zlecenie rządu, (zaopiniowanego przez dwustu ekspertów) a dotyczącego kryzysu otyłości. Konkluzją owego raportu jest prawie-uwolnienie jednostki od odpowiedzialności za jej masę ciała. Winne są cywilizacja, konkretne państwo, społeczeństwo z jego nawykami, styl życia przejęty od rodziców, przemysł tanich i wysokoenergetycznych produktów ‘spożywczych’ – wszystko, tylko nie świadome, poinformowane decyzje pojedynczego człowieka.

Sprawność Brytyjczyków: na razie coraz gorzej

Rynek dla eko-tematów – jest, zwłaszcza gdy promuje je Di Caprio!

Diety i… pożegnanie lata – o tym… i owym… i znów o tym ;|

To ostatnie śniadanie…Fully cooked English breakfast, ma się rozumieć.

Wartość rynkowa kobiety po przejściachVulnerability trade (broadcast live) – życie dopisuje codziennie nowe rozdziały do tego szemranego handelku. I nie widać dobrej pointy. Prócz jednej: jeśli już ‘tam’ jesteś i coś interesującego ci się przytrafia – licytuj wysoko! Dziesiątki milionów (if you are a Fergie or a Kate Moss) – lub przynajmniej dziesiątki tysięcy (if you are just a Pete Doherty… or his mum).

Et in Arcadia egoBo tu się miasta od dawna nie cierpi, traktuje jako zło konieczne i ucieka z niego, byle dalej: najpierw suburbia, potem ‘genuine countryside’. Tak szybko, jak się da. Kusi przestrzeń, cisza, sąsiedztwo ‘na poziomie’, schludność wypielęgnowanej przyrody. Z drugiej strony jest ‘big smoke’, biedota w ciasnych mieszkaniach ‘inner cities’, brud i śmieci na ulicach, wieloetniczność i związane z nią problemy.

Turbo-konsumeryzmZeszłego lata furorę zrobił artykuł, z którego wynikało, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za przestępczość i ogólne niedostosowanie pewnej grupy nastolatków płci męskiej. Otóż rozpędzona machina projektowania dóbr, kreowania potrzeb, promocji, kupowania i pozbywania się działa na nich wyjątkowo silnie z racji wieku, braku poczucia wartości, nadmiaru wolnego czasu spędzanego w towarzystwie sobie podobnych, często zorganizowanych w gangi, długiego przebywania w rzeczywistości gier i www. Chodziło głównie o tęsknotę do dóbr ‘luksusowych’: najnowszych komórek, blackberries, czy samochodów…
Termin turboconsummerism zakorzenił się przez ten rok; objął też zjawisko ‘fast fashion’ (jeszcze w zeszłym roku określane częściej jako ‘chip chic’).

CASH – Consensus Action on Salt and Health

Ucieczka z kuchni – metaforyczna z metaforycznej. Choć czy wyłącznie?… ;/

Wejść za bardzo między wrony?Nie potrafię tęsknić za ‘typowo polskimi’ ogórkami, makowcem, ćwikłą z chrzanem, kiełbasą i czym tam jeszcze… w każdym razie – nie do tego stopnia, by podejmować wyprawy do ‘polskich sklepów’ (i przepłacać). Gorzej, uważam, że każdą kuchnię można docenić i polubić nawet w dorosłości (co dopiero, jeśli zna się ją od dziecka!) Jeszcze gorzej – rozumiem, że Szkotki i Szwedki ‘też’ mogą być wysokowitaminowe.

TruskawkiPoezja koloru, zapachu, soku i faktury. I proza kręgosłupa piekącego podczas zbiorów.

Reklamy

Komentarze 3 to “TURBOKONSUMERYZM – NASZ CHLEB POWSZEDNI”

  1. pak4 Says:

    Przyjmij prezent – Kiedyś wszystko było jasne
    Plebs plebsem, ale to też rozgraniczenie miedzy dziecięctwem i dorosłością. Jako dziecko potrafiłem prezent wyniuchać dzień przed Wigilią 😉 Teraz widzę dzieci rwące prezenty tuż po wręczeniu. A dorośli spokojnie, czekają, jakby prezent musiał dopiero dojrzeć.

    Czy to zawyżone, czy zaniżone dane, czy biznesy marnują więcej, czy też mniej – nie będę spekulować.
    Biznesy muszą. Można nazywać to skandalem, bo i nazywanie niczego nie zmieni… ale fakt jest faktem — jak ma starczyć i być w ciągłej sprzedaży, to musi być więcej niż potrzeba 😉 Wyliczenia matematycznego tego faktu nie pamiętam, ale dowód był bardzo formalny.

    Firmy deratyzacyjne też mają się dobrze…
    I PKB ma powody do wzrostu.

    Konkluzją owego raportu jest prawie-uwolnienie jednostki od odpowiedzialności za jej masę ciała.
    Może poniekąd i prawda, że masa ciała jest bardziej winna jednostki, niż jednostka masy ciała 😉
    Ale poważnie — gdy czynników jest wiele, to co jest czynnikiem podkreślanym jest kwestią mody. Nie wiem, co jest modne w to Boże Narodzenie, ale w następne może być modne coś zupełnie innego.

    Diety i… pożegnanie lata – o tym… i owym… i znów o tym ;|
    Na Boże Narodzenie niektórzy publikują coś takiego (a propos diet).

    Jeszcze gorzej – rozumiem, że Szkotki i Szwedki ‘też’ mogą być wysokowitaminowe.
    A najlepsze witaminy są tylko w Krakowie 😉 😀

  2. basia Says:

    1. Prezentobrania można i trzeba dzieci uczyć. I da się nauczyć.
    Różne (egzemplarze kids) są na różnym etapie w tym samym wieku… 🙂

    2. Biznesy ‚sumienne’ nie krępują się przyznać pod koniec dnia (nocy) że czegoś brakło z powodu owej sumienności — i klienci to kupują, sama widziałam-pracowałam (w L)… To oczywiście wyjątek, nie reguła, bo normalnie klient chce jeść i mieć wybór wedle menu… ale już w górach (np. słowackich) przyjmujesz za oczywiste, że jesz to i tylko to, co sobie sam wyniesiesz albo ci tatrzański szerpa wyniesie… 😀

    3. Święta mogą być i eko, i diet… dajad… ❗ 😐

    4. Najlepsze witaminy w Krakowie? – tu pełna i bezzastrzeżeniowa zgoda 😎 😀 😉

  3. Niezły pasztet « przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] Hmmm – wypadałoby też (po-d)ciągnąć ten TURBOINDEKS, co się go zaczęło… Polska w budowie, blog w nieustannej budowie… Hmmm… ;D […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: