J.Tischner na Zjeździe „Solidarności”

Wystąpienie podczas drugiej tury Zjazdu Solidarności” — 30 września 1981 roku

Trzy sprawy

Pragnę przede wszystkim wyrazić głęboką wdzięczność za to, że mogę przemówić tutaj jako gość owego historycznego Zjazdu. Znam przywileje gościnności, ale znam też granice gościnności. Dziękując za przywilej, postaram się nie naruszyć granic przywileju gościa. Pragnę podkreślić, że mówię wyłącznie we własnym imieniu, mimo, że jako ksiądz jestem w sposób szczególny związany z Kościołem. Wiemy dobrze, że wystąpienia duchownych nie są oficjalnym głosem Kościoła, że winny być oceniane według miary rozsądku właściwej każdemu śmiertelnikowi. Poza tym, jak Państwo wiecie, uprawiam w tym kraju poletko filozofii — między innymi filozofii człowieka. To, co powiem, pochodzi z tego właśnie poletka. Chciałbym bowiem, także jako filozof, być tu pożytecznym.

Chcę powiedzieć, że jestem zafascynowany Zjazdem i że głęboko w ten Zjazd wierzę. Wierzę w nieomylny i n s t y n k t Zjazdu. Jest coś takiego jak „instynkt Zjazdu”. To się daje czuć, to się daje widzieć. Czasami bywa bardzo gorąco, wieją rozmaite wiatry, skrzydła młyna trzeszczą, wydaje się, że lada chwila pękną. Potem przychodzi powiew światła i rozumu, młyn rusza i oto zaczyna się sypać pierwsza mąka tego niezwykłego młyna. Mąka bardzo dobra, bo swojska, nasza. Przypominają się słowa św. Pawła, który do podobnych co my ludzi pisał: „Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami. Gniewajcie się a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”. Myślę, ze wielką wartością tego, co się tu dzieje, jest fakt, że ludzie porzucili kłamstwo.

Po drugie. Chciałbym i to powiedzieć, że wielkością tego Zjazdu — tego oliwskiego młyna — jest jego pluralizm. Na czym polega pluralizm? Polega nie tylko na tym, że wielu ludzi jedzie na jednym wozie i każdy siedzi na swoim miejscu. Pluralizm to jakby w y m i a n a s p o j r z e ń. Idzie o to, że nikt z nas nie znałby pełnej prawdy o sobie, gdyby jej nie wyczytał z oczu drugiego człowieka. Potrzebujemy nawzajem siebie, abyśmy mogli znać prawdę o sobie. Wierzący potrzebuje oczu niewierzącego, a niewierzący spojrzenia wierzącego. Chrześcijanin czyta prawdę o sobie nie tylko ze siebie samego i ze słów innego chrześcijanina, ale również ze spojrzenia poganina, Greka czy Żyda. W dziedzinie prawdy obowiązuje wzajemność spojrzeń. Prawdę o polskiej kulturze czyta się nie tylko z kultury polskiej, ale również z kultury rosyjskiej, niemieckiej czy francuskiej. Nie osiągnie się prawdy w samotności. W samotności łatwo o iluzje. Stąd konieczność pluralizmu. Bez pluralizmu nie byłoby Polski, nie byłoby polskiego chrześcijaństwa, nie byłoby tego Zjazdu. Powtórzmy raz jeszcze św. Pawła: „Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem członkami”.

I po trzecie. Wszędzie mówię i piszę, że specyfiką polskiej solidarności jest jej niezwykle głęboki wymiar e t y c z n y. Solidarność jest przede wszystkim solidarnością sumień. Wszystko inne przychodzi potem. Sumienie solidarności ma swoje pola wrażliwości. Owe pola wrażliwości wyróżniają je od innych sumień w Polsce. Wyróżniają, co nie znaczy, że stawiają w opozycji. Na co innego jest wrażliwy lekarz, a na co innego nauczyciel. Podobnie sumienie solidarności.

Dwie sprawy są temu sumieniu szczególnie bliskie: cierpienia ludzi pracy i heroizm tych, którzy starają się tym cierpieniom ulżyć. Znamy przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Sumienie solidarności bierze w obronę zarówno tych, którzy leżą pobici przy drodze, jak tych, którzy tym pobitym opatrują rany. W ten sposób sumienie solidarności nawiązuje do historii — tej dawnej i tej bliższej. Nawiązując do takiej historii, daje ono świadectwo temu, że heroizm ludzki jest wyższy niż wszystko inne. Programy społeczne są zmienne, historyczne, heroizm jest zawsze ważny. W ten sposób sumienie solidarności spełnia ogromnie ważną funkcję — funkcję wychowawczą. Bo każde świadectwo dane heroizmowi jest jakąś kontynuacją heroizmu.

Wiem, ze jesteście już umęczeni. Niektórzy może nawet czują się tą pracą jakby ubrudzeni, zakurzeni. Tym chciałbym powiedzieć: to, co czujecie na swych rękach, nie jest brudem — to mąka, piękna, polska mąka, sypiąca się z tego zjazdowego młyna.

Józef Tischner (12.3 1931 – 28.6 2000) Trzy sprawy. Wystąpienie podczas drugiej tury Zjazdu „Solidarności” – 30.9. 1981 (za monografią Bonowicza Tischner. Znak 2001, s. 350-352 – WB cytuje za „Tygodnikiem Powszechnym” 41/1981.

Jedna odpowiedź to “J.Tischner na Zjeździe „Solidarności””

  1. Z oczu drugiego człowieka « przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] Józef Tischner (12.3 1931 – 28.6 2000) Trzy sprawy. Wystąpienie podczas drugiej tury Zjazdu “Solidarności” – 30.9. 1981 (za monografią Bonowicza Tischner. Znak 2001, s. 351 – WB cytuje za “Tygodnikiem Powszechnym” 41/1981. (Całość) […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: