“Matka”

26 Maj 2012

A mother is a person who if she is not there when you get home from school you wouldn’t know how to get your dinner, and you wouldn’t feel like eating it anyway.
Anonymous

Duszoszczipatielnyje klimaty występują, jak widać, w każdej kulturze. Jeśli je cytujemy w szczycie jeszcze jednej kampanii skłaniającej nas samo-się-multiplikującymi brylantami łez i czerwienią serc różanych do kolejnego kupowania (się-wykupywania) — to w przeświadczeniu, że akurat dziś lepiej przesadzić w stronę sentymentalizmu, niż pozostać nieporuszonym jak ten kołek w płocie…
…nad talerzem zimnej zupy (której anyway nigdy nie lubiliśmy aż do dnia, gdy…)

Po co?

21 Maj 2012

Wciśnięta pomiędzy ceny debiutu Facebooka, perspektywy ogólne (świata, Europy, spotkania G-8), szczegółowe (Grecji, olimpiady, Chelsea FC), prognozy ‘nowego Putina‘, pytania czemu tak mało potępień dla ekstremizmu Izraela i jest-li czy nie jest Valerie Trierweiler najnowszą wersją femme fatale (bo że rotweilerem jest – to oczywistość)… oraz żałobę po śmierci muzyki klasycznej

przez jakościowe komentarze niemal przemilczana, w BBC odnotowana… szerzej zobraz(k)owana w nieugiętych i niezmordowanych tablodach…

…JEST wiadomość: oto 18 maja 2012 odbył się na zamku Windsor zlot głów koronowanych, (być może) największy od 60-ciu lat.

Na cudze diamenty się pogapić – niby nic zdrożnego gdy czasy ostentacyjnych grabieży już tak odległe. Ale pomimo pewnej rafinady stylu życia w ogóle a metod utrzymywania się przy nim – w szczególe — niektórzy królikowie budzą dysgust ponadprzeciętny dla tej grupy zaw… subkultury.

I lud pracujący miast i wsi się zapytowywuje, czemu umiłowana Lilibet się z takimi kuma… czemu tak wielu monarchów, aristos, przywódców religijnych, mędrców i innych ałtorytetów mor., mężów (i żon) stanu, …, …, …, pozwala się widzieć gawiedzi w towarzystwie dyktatorów, morderców, oprawców, notorycznych oszustów, złodziei, skrajnych nieudaczników, krzyczących deprawantów…

Odpowiedzi są liczne i nienapawające
- a bo im na niczym więcej nie zależy ponad ich ciasny snobizm towarzyski, pokazanie się w kiecce od [polityka antylokacyjna w akcji!] i butach z krokodyla* (pełnych, protokół wyklucza tak modne w obecnym sezonie peep toes)
- a bo ‘i ci mi zrobisz’ (motłochu)
- a bo są gnuśni i ignoranccy a gawiedź, interesując się ich tanimi operami mydlanymi (broadcast live), tylko tę gnuśną ignorancję utwierdza
- a bo są w najwyższym stopniu naiwni, coraz bardziej wyalienowani (jeśli kiedykolwiek byli ‘mniej’) i sądzą, że w swych wężowych bucikach i zrabowanych tiarach czasem mogą być użyteczni i użyci do celu (porozumienia ponad tiarami, procesu pokojowego kuchennymi schodami… and so on).

Powstaje jednak pytanie, czy jeden albo drugi ‘urodzony’ nie ma aby schizo-walenrodycznego doradcy, któren wykombinował (sobie a mu…): ‘ha, króliczku, a jak się postarasz, cię wpuszczę teraz w malinki… podasz rączkę z uśmieszkiem obłudnym temu z Bahrain, tamtemu ze Swaziland, owemu z Saudi Arabia, inszemu z Belize – a oni, tam na zewnątrz, przedtem i potem, przypomną i przysmarują… pokrzyczą i poprotestują… grzeszki jego znów lepiej widocznymi będą (przez chwilkę) a koziołkiem ofiarnym będziesz ty… będziem my… będę ja’…

Bo w przedziale pomiędzy ‘nie mam co do garnka włożyć’ a ‘tracę resztki odporności na tę nudę’ króluje wciąż zerowa zasada termodynamiki świet(l)nej – show must go on…

______________
*accessorized with croc tears if/when necessary

Wyprzedzą!

16 Maj 2012

…cos there is a danger of smartfones getting so smart that eventually they’ll overtake our sensibility…

Radio BBC4, 14 May 2012 (Just a Minute)

To była majówka!

10 Maj 2012

albo: zaplanował, zorganizował, przybyli, zdobyli.

1. Małopolska – Górny Śląsk -
- Cieszyn z CzeskimOpava – Karlovice. (2 maja)

2. Karlovice – Karlova Studanka – Praded (niebieskim, wzdłuż Białej Opawy) – Karlova Studanka – Velke Losiny – Praha. (3 maja)

3. Praha. Dwa. Trzy. (4 maja)

4. Praha – zamek Trosky – Cesky Raj – Turnov – Harrachov – Szklarska Poręba. (5 maja)

5. Szklarska Poręba – Wodospad Szklarki (Karkonosze też zaliczone! ;/) – KsiążGóra Św. Anny – Górny Śląsk – Małopolska. (6 maja)

*******

Dla porównania —
Szanowny Szef Objazdu ma nie tylko oko do detalu, ale i nieco lepsze zabawki: dzień pierwszy, drugi, trzeci (plus Praga nocą), czwarty, piąty.

*******

Średnie dystanse (1200 km w 5 dni), niezapomniane (w porywach niebywałe ;/) wrażenia…

zamek Trosky w Czeskim Raju, ©SzSzO

Między skuterem śnieżnym a 4WD…

1 Maj 2012

Między pieśnią przerwaną a zbudzonym echem ;/ ciężkie jest życie gospodarza i pracownika schroniska.

— Czyli teraz – i to nie (wyłącznie) w Tatrach czy Małej Fatrze, lecz w Beskidach, np. w okolicach Wielkiej Raczy (sb), Rysianki (nd), Krawców Wierchu (wczoraj). Śniegu przybywało konsekwentnie od listopada, ostatnia 10-cm warstwa umościła się na poprzednich 16 kwietnia… Na Raczy kilka dni temu trzeba było dokopać się do używalności samochodu; na ostatnie kilkaset metrów pozostają tak czy siak klasyczne, najklasyczniejsze plecy.

A turysta majówkowy u bram — karmy i napoju pożąda gdy się już jakoś przemieścił po białym, zalodzonym, błotnistym… w upale (mniejszym, niż na dole), dziwując się cudom i ‘zaskoczeniom’ niby ucywilizowanej a w istocie odwiecznie-dzikiej natury. Oraz sobie, który się w nią pcha ze swoimi drobnymi zabawkami. Albo bez – w chlupocących (lecz szybkoschnących) buciorkach…

Słowa skrzydlate

25 Kwiecień 2012

- Oczywiście, przywiązuję wagę do jedzenia – ale i jedzenie do wagi!

Palnęła bez namysłu (na pewnym ‘istotnym’ realowym forum), realowa odpowiedniczka a cappelli.

Tydzień później, wciąż cała w samozachwytach (i nie tylko dlatego, iż waga jakoś nie protestuje) — już-już ma powierzyć swego bonmotka najnowszego jeszcze szerszemu światu…
Aliści okazuje się, że ktoś to już powiedział… W identycznym brzmieniu, dawno temu, znajomy ktoś na dobitkę.

Ale co tam – i tak się ogłosi. Siła rażenia internetu wielkom jest!
(Poza tym inny ktoś przeczyta tu a potem pójdzie się popisać w bardziej eksponowanym miejscu… – czyli altruizm taki…)

True Blue

21 Kwiecień 2012

Śledząc media brytyjskie, zwłaszcza mniej ambitne, człowiek ma czasami wrażenie, iż tej wiosny odbiorca albioński wprost nie może się nasycić njusami, njusikami i njusiątkami o swej Monarchini.

Jakiż kontrast w porównaniu z jubileuszem sprzed dekady, nie wspominając nawet o piętnastu latach wstecz!

Hołdowniczość najuniżeńsza pewnie i trochę przystoi diamentowemu wice-rekordowi wszechczasów (plotka głosi, że pałacowi już zaczęli projekt “Siedemdziesięciolecie tronowania” – platynowe czy jakieś… Królowej pozostaje drobnostka – dożyć)…
…lecz styl medialnego przeżywania i przeżuwania diamentów czasem powala. Najdziwaczniejsze wygibasy i recyklingi pozwalają poeksploatować zużyty i jednorodny materiał w nowych produktach.

Można być oryginalniejszym – wyciągnąć byłych krawców Królowej; chętnie ponarzekają, jak to niszczyła ich kreacje okropnymi torebkami.
Lub serio zanalizować, w jakich kolorach wystąpiła Elżbieta II w mijającym roku.

Jasne, najbardziej lubi wszelkie odcienie blue. Najmniej beż. Choć tu:

wyglądała w nim rewelacyjnie!

Póki publika łyka…
Skoro nawet B łyknęła kilka razy…

Łyknęła a teraz brnie w pro-elżbietański doggerel: gdy się ma pewność, że Osiemdziesięciosześciolatka zamierza nie tylko dożywać kolejnych lat, lecz ze spokojem robić w nich swoje – publika chętnie pokibicuje i wzniesie toasty.

Happy Birthday, Your Majesty!

…A nawet wstanie do God Save The Queen

Apostazje… i plotki

18 Kwiecień 2012

Jeszcze jedną anegdotę mam pokusę opowiedzieć o Tetmajerze, gdyż może lepiej, niż wszelkie charakterystyki maluje tę bardzo kochaną i bardzo polską postać. Zjechały więc do Bronowic jakieś “misje”, ciągały baby do kościoła i trzymały je tam godzinami, upewniając, że “choć dzieciątko w domu zostanie bez opieki, Pan Jezus nie da mu krzywdy uczynić”. Męska ludność Bronowic była mocno niezadowolona z tej dezercji od garnków i kołysek, a może i z innych prywacji, nałożonych przez surowe praktyki religijne. Otóż Tetmajer, namontowany, kropnął list do proboszcza Panny Marii, prałata Krzemińskiego, oznajmiając, ni mniej, ni więcej, że oburzony destrukcyjną działalnością misji, postanowił wraz z dwiema córkami, Jadwigą i Anną, opuścić łono katolickiego Kościoła i przyjąć inny (nie określony bliżej) obrządek chrześcijańskiego wyznania.

Przespawszy się Tetmajer musiał mieć nieco nieczyste sumienie po tym liście i poszedł się zwierzyć przezacnej opiekunce wszystkich artystów i innych wariatów, Sewerowej Maciejowskiej, żonie głośnego pisarza Sewera.
- A cóż z trzecią, z Klimą? – spytała Sewerowa. (Tetmajer miał wówczas trzy córki).
- Wie pani – odpowiedział całkiem szczerze, choć nieco zakłopotany, pan Włodzimierz – Klima była chrzczona w kościele Na Piasku, tam jest taki zacny proboszcz, ma taką pyszną wódkę paloną na miodzie, nie chciałem mu robić przykrości i z Klimą dałem już pokój…

Oczywiście, poczciwa Sewerowa poszła do prałata Krzemińskiego i załagodziła tę apostazję; list uznano za niebyły.

Tadeusz Żeleński-Boy, Plotka o ‘Weselu’ Wyspiańskiego. [w] Stanisław Wyspiański, Wesele. Wydawnictwo Literackie 1983, s. 294-295.

*****

A te szelmy krakowianie znowu sobie łamią głowy, komu by tu wyciąć, panie, kawał jubileuszowy.
Bodaj sobie samym!
Dwa miesiące temu minęła 85. rocznica pierwszego wybrzmienia w lokalnym eterze słów „Halo-halo, tu Polskie Radio Kraków!”. Z tej okazji i z drugiej, równie doniosłej, 111 rocznicy premiery Wesela, Andrzej Seweryn przetrenował śmietankę aktorstwa tutejszego do archaicznego zadania – słuchowiska na żywo… Specjalną muzykę zamówiono (doskonałą!), miasto obficie oplakatowano
Kto bardzo chciał – mógł zdobyć wejściówkę do Studia im Romany Bobrowskiej. Inni z lampką wina, przy świecach i w rozumiejącym towarzystwie, słuchali jak PB (który jest radiowcem) przykazał – pierwszego aktu 13 lutego na żywo a w kolejne dwa dni – retransmisji dalszych części tego niezwykłego spektaklu.

Niesamowita sprawa (niby tylko oczywista!) – jak bardzo… inaczej… intensywniej, uruchamia wyobraźnię Słowo Samo. Bez bajecznej kolorowości scenografii i kostiumów, bez ruchu, mimiki, urody aktorów —
Jak wielu słuchaczy – szybko sięgnęłam po (znany wszak – niby – na pamięć) tekst. A potem – do niby równie dobrze opanowanych opracowań.

Apostazyjka przez zaniechanie i zakurzenie nie grozi, póki co, temu arcydramatowi.
Nie w mieście gestów, jubelków i plotek.

Skoro jednak zeszło na kościół Na Piasku (przy Karmelickiej ulokowany, po drodze z Bronowic do Panny Marii)… — nagabywano mnie na początku lutego do zwierzeń o zetknięciach z Noblistką.
Nie, taka decyzja publikacyjna byłaby za tania w momencie największej topicality materiału.
Ale teraz logika tekstu ;/ wymaga zacytowaania anegdoty, jaką opowiedział Bonowicz w Radio Kraków w dniu pogrzebu Poetki: w stanie wojennym, gdy literaci często czytywali byli swe utwory po kościołach, przyszła raz Szymborska z Filipowiczem do Karmelitów Na Piasku czynić swą powinność wobec spragnionego czytelnika. Siedząc w większej gromadzie na miłej ‘wstępnej’ pogawędce z przeorem (czy nalewki były – plotka milczy), Poetka w pewnym momencie zapytała: “A czy my będziemy czytać sprzed ołtarza, bo jeśli tak – trzeba przenieść najświętszy sakrament…” Przeor i inni zawstydzili się gapiostwa (i być może, że to właśnie ona przypomniała o szacunku tudzież rozdziale sacrum od profanum).

W mieście opowiastki, gawędy, dykteryjki, skeczu… (wciąż bywa, iż w odmianie ciepłej, dobrodusznej, uchylającej lufcik do samodzielnych interpretacji, finezyjniejszych niejednoznaczności), w mieście kilkuset kościołów* i niezliczonych, sympatycznych i światłych teologów, przeorów, biskupów i kardynałów… —
— mało co jest tak proste, jak z pozoru wygląda.
Nawet (zwłaszcza!) Laureatka-Agnostyczka – elegancka i konsekwentna aż po grób.

_____
*niektóre z nich często tak pełne, że małego palca nie wciśniesz…

Napisać wspólnie program

15 Kwiecień 2012

A barek Pan miał?
- Pani żartuje? Cała szafa to był barek! Życie programowo-partyjne toczy się najlepiej blisko barku. Wie Pani, co jest potrzebne do napisania dobrego programu partyjnego?
Co?
- Dwie głowy i pół litra.
Jakie alkohole trzymał Pan w tym barku?
- Białą. Piliśmy ją na co dzień. A w święta państwowe i kościelne whisky. Niech pani napisze, że Palikot wyrósł na naszej krzywdzie. Piliśmy wódkę, którą on produkował.
Z kim Pan te programy w swojej kanciapie tworzył?
- Ze wszystkimi. Najmniej z Lechem Nikolskim, bo on nie pijący.

Na takie to pogwarki pana Krzysia z panią Agnieszką B natknęła się przed chwilą, dokładnie w momencie, gdy na BBC Radio3 trwała, w ramach cotygodniowego programu The Choir, opowieść o chórze parlamentarnym… jak to eMPis się zebrali, riserczerzy i inni pracownicy pałacu łestminsterskiego dołączyli… od Mesjasza zaczęli, różne fajne rzeczy po drodze zaliczyli… próbowo i występowo. Teraz ćwiczą Drugą symfonię Mendelssohna… Czasu oczywiście bardzo mało mają, za to mastera of music kompetentnego i wymagającego. Onnże opowie za chwilę o kompozytorach-parlamentarzystach ‘na przestrzeni’ dziejów. Oraz wiele innych jeszcze ciekawostek o współpracach dla współbrzmień.

I co z tym zrobić? Chyba tylko spokojnie, po stoicku zacytować…

Aby lśniło i olśniewało!

1 Kwiecień 2012

Chyba za wcześnie B zrobiła w tym roku generalne porządki… – od tygodnia snuje się za nią motywika odradzających kąpieli (dla naszej upadłej natury)… A zwłaszcza lśnień i olśnień.

Zneutralizowanie natręta poprzez zapisanie oraz wydanie go na widok publiczny – to praktyka z wieloletnią tradycją.
Zatem voila!
Oto życzenia wielkanocno-wiosenne dla Państwa:

Niech wszystko lśni i olśniewa.
Na nowo, mocno, trwale, radośnie.
Od Tajemnicy Odkupienia i codziennych odkupieńczych przebłysków poprzez błysk zrozumienia w oku drugiej osoby (jeśli to niemożliwe – to przynajmniej na wyświetlaczu smartfona czy innego gada-gadżeta ;/)… po okna, szafki, podłogi…

Śmigusy, kaskady wiosennych strumieni, tafle jezior, pomruki oceanów, tęczowe opalizacje spóźnionych nartowań… — wszelkie ‘teraz’, ‘nieco później’, ‘za kilka miesięcy’ niech wyzwalają energię, uśmiech, optymizm… siły, zapał, żar… po to, aby…


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.