Lošinj

Dzień na tej wyspie miał wszystko: długawy dojazd z widokami, przeprawę przez most obrotowy (Lošinj kiedyś był częścią Cresu; przekopano), zmianę pejzażu (południe => szał flory), wężowe;-/ promenady nadmorskie kurorciku Mali Lošinj, dzikość ścieżek, wielką liczbę zaliczonych plażowych zatoczek (energia szła również na ochy-achy), pustotę upalną, plażowanie jako takie, skwarne podejście na punkt widokowy (wart wysiłku!), zejście do palmowego Veli Lošinj, późny powrót (z przystankiem) na północ, (teraz) tundro-podobną.

Foto: Pak4 i basia
[30.9.2020: Lošinj – aktywnie. … Ślad GPS]

Komentarzy 46 to “Lošinj”

  1. pak4 Says:

    Cres z drogi D100:

    Masyw Osoršćicy — najwyższej góry Losinja, z której widoki lansują jako jedną z największych atrakcji Kvarneru. Noale lekka mgiełka, więc nie tym razem… W ogóle wyszło, że Osoršćica ze swoim Televrinem czekają na jakiś inny wyjazd…

  2. pak4 Says:

    Rab widziany z Losinja:

    O:

    Przyjemniaczek:

    Inny przyjemniaczek:

  3. pak4 Says:

    Mali Losinj — tylko przechodzimy. W ogóle Mali większy niż Veli. Ot, tak kazała historia. Ale przecież i w Małopolsce większe góry niż Wielkopolsce, więc się zdarza:

    Mali, port, Osorscica:

  4. pak4 Says:

    Generalnie to idziemy „drogą delfinów”, ale spotykamy tylko te dwa:

    No i takie tam dzikie plaże bez dzikich tłumów:

    Droga:

  5. pak4 Says:

    A inni promem:

    Ostatnia z plaż tego dnia:

    Ciągle śmigały pod nogami, ale zapozować to nie. Długo nie:

    Veli Losinj, bardziej historyczny, a przy tym mniejszy niż Mali Losinj:

  6. pak4 Says:

    No i Veli:

  7. pak4 Says:

    A internet daje mi coś takiego:

  8. z chicago Says:

    piekna dystrakcja od oczekiwania na wyniki:)

  9. basia Says:

    Paku4, pięęękne dzięki za wszechstronne doilustrowanie wraz z rozszerzeniem! 😀 😎 😀
    I za wypunktowanie „porachunków”, jakie wciąż mamy z tym urokliwym zakątkiem! 😉 😎

    Z Chicago, oczekiwanie może jeszcze potrwać; lepiej uzbroić się w cierpliwość… i wynaleźć kolejne dystrakcje… 😉
    — W razie czego służymy inspiracjami 😆

  10. z chicago Says:

    dzieki
    i tak zagladam regularnie:D

  11. basia Says:

    Niezmiernie nam miło! 😎 ❗

  12. mru Says:

    wczesnie wstajo

    ladne dajo

    😛

  13. basia Says:

    Szanowny Pan też dziś skowronek… 😉 😀

  14. Jankora Says:

    Piękne widoki! Wyobrażam sobie odczucia:ciepło, powiewy…..

  15. basia Says:

    …spokój… czystość… zapachy… 🙂

  16. Hohulik Chochuliński Says:

    W tym listopadzie plażować będziemy się TU, w Polsce,zobaczycie! 😀

  17. Robert Says:

    @Przedmówca:
    chmury nie pozwolą. To będzie tzw. „zgniły wyż”.

    Zdjęcia przystojne, jak zwykle. Brak ambitnych celów wybacza się. 🙂

  18. Prawie Znajomy Says:

    Przystojne.

    Nawiązując do rozmowy pod poprzednią notą, w razie przenosin na FB, proszę na mnie nie liczyć.

  19. pak4 Says:

    @Robert:
    Faktycznie, tego dnia to się łamałem — iść na Osorscicę, czy nie. Słabe widoki zniechęciły. A „droga delfinów” okazała się wcale „ambitna” — 14 km (endo przesadziło z deniwelacją — raczej należy ją podzielić przez 2, czyli ze 300-350 metrów, a nie ponad 600…), po drodze z często chwiejnych kamieni (niejeden szlak tatrzański wydaje się „łagodniejszy”, a przynajmniej wymaga mniejszej koncentracji). Mieliśmy swoje w nogach tego dnia.

  20. pak4 Says:

    @Prawie Znajomy:
    Na FB zwykle jest kilka (ok. 3) zdjęć i link do notki na blogu. Więc FB jest reklamą bloga, a nie na/zastępcą.

  21. Robert Says:

    PAK, ok, skoro 14 km dało Wam w kość, to ja już nie mam pytań. 😉

  22. pak4 Says:

    @Robert:
    W kość, to może bym nie powiedział. To nie jest odpowiednik zdobycia dwutysięcznika. Ale 14 km + 300 (nawet) metrów deniwelacji, plus chwiejne kamienie, a czasem skała pod nogami… To odpowiednik wcale solidnej wycieczki beskidzkiej, a nawet wielu tatrzańskich.

  23. Robert Says:

    „wielu tatrzańskich.”
    ze szczytowych widze w tym zakresie wysilkowym tylko nosal i/lub kopieniec
    poszła by @basia na takie ambitne cele? 😀

  24. pak4 Says:

    @Robert:
    Hm… kolejką na Skalnate Pleso, a potem na Rakuską Czubę? Zapewne bliżej, deniwelacja zbliżona, pewna niewdzięczność kamienistej drogi też będzie zbliżona. Czyli wysiłkowo wyraźnie mniej, ale trochę w tym guście.

  25. Jaś Beskidzki Says:

    Pak4, nie wiedziałem, że z Pana taki delikacik! „Niewdzięczność kamienistej drogi”? 🙂
    A niby jaka ma być górska droga? – I dobrze, że jest jaka jest. 😉

    Oboje Państwo wykonali wspaniałe zdjęcia. Przyjemnie było obejrzeć. 🙂

  26. NIEKRAKUS Says:

    Do Morskiego i nazad bedzie łosimnaście kilo.

  27. pak4 Says:

    @NIEKRAKUS:
    No tak, ale jest tam jakiś trudniejszy odcinek?
    Tu Jaś Beskidzki pisze, że jestem „delikacik”. OK, Gospo nie narzekała, ale ja też nie pamiętam równie niewdzięcznej, w typie nawierzchni, drogi w okolicach masywu Babiej Góry (oczywiście, jak odcinkami ta „droga delfinów” wyglądała, bo były i przyjemne odcinki). No dobrze, chodzenie bez szlaku po szczytowym rumowisku skalnym — to tak, coś w ten deseń może by było. W każdym razie, stąd miałem skojarzenia tatrzańskie, mimo że droga biegła może z pół metra nad poziomem morza.

  28. NIEKRAKUS Says:

    Dalej, więcej pod górę, a co do trudności – dla każdego coś innego.

  29. Kastet-Kasta-Kakao Says:

    Stale węże i jaszczury.. -Dlatego nie lubię ciepłych krajów……
    A wy musicie co rok paradować po zagranicy>

  30. pak4 Says:

    Ejże, ja jaszczurki i węże lubię 🙂

  31. pak4 Says:

    PS.
    Nie wiem, czy było, ale Cres (i Losinj) uchodzą za „wyspy szczęśliwe”, bo choć węży jest tam dużo, to brakuje wśród nich jadowitych. Zaleca się więc branie kamieni na odczynienie jadowitowści 😀

  32. owcarek podhalański Says:

    „późny powrót (z przystankiem) na północ, (teraz) tundro-podobną.”

    A moze, Basiecko i PAKecku, to nie była zodno okolica tundro-podobno, ino po prostu tundra? Jeśli tak – nic dziwnego, ze ten Was powrót tamok był taki PÓŹNY 🙂

  33. Kastet-Kasta-Kakao Says:

    Pak, udajesz.

    Owcarek, jak były kosze na karte -to nie tundra, sorry.

  34. pak4 Says:

    @Kastet-Kasta-Kakao:
    Że co? Jako niespełniony terrarysta, bo terrarium nigdy nie miałem, traszkę miałem przez chwilę, ale to płaz, a nie gad, węże i jaszczurki lubię. Oczywiście, węże niejadowite, ale to chyba normalne — ludzi też się lubi niejadowitych.

  35. Asia Says:

    🙂 🙂 🙂 🙂

  36. basia Says:

    Hohuliku Chochuliński, obiecują, ale czy się spełni… Nam na przykład przedwczoraj znów dolało pod 15 mm albo i więcej. Przy wysokim już poziomie nasączenia wodą wszystkiego, co sią da i nie da… Teraz zobaczymy, kiedy przymrozki… I ile okazałych malin się zmarnuje… 😉 😀

    Robercie, dobry i zgniły… zresztą jaki ma być w listopadzie… Żadne wyże nie gniją tak pięknie, jak polskie! 😀

    …Było ambitnie-relaksowo, btw… 😛

    Prawie Znajomy, skąd taki pomysł, że się przenoszę… przenosimy… na FB?… Pak4, zredukował swe konto, drastycznie liczbę „znajomych” (podobno… nie widziałam tego/o tym 🙂 ). Ja zaś co prawda „zaklepałam sobie” nick z dekadę temu, ale jeśli nawet wówczas odrazą (!) napełniało mnie takie angażowanie się, co dopiero teraz, po wszystkich skandalach (co do których, że wypłyną, mądrzy nie mieli wątpliwości i w 2010-11).
    Doskonale rozumiem więc wszystkich, którzy bojkotują fb „dla zasady”… Poza wszystkim to strasznie tępe narzędzie… Przy czym perfidne od czasu do czasu 😆
    Zaglądam, podglądam, zdumiewam się, że niektórzy traktują swą tam obecność… rolę… aż tak serio… 😮 😯

    Paku4, Robercie, dla mnie najgorsze jest dużo równego (zwł. asfaltu) do szybkiego przejścia na początek dnia… Wertepy pochłaniam… jak to kozice… 😆 😆 😉

    …Lecz nie wszyscy muszą tak samo, proszę Jasia BeskidzkiegoPak4 ma na ogół nieco inaczej w temacie kamoli, a mimo to dogadujemy się bez trudo (jak na razie)… górsko, nizinnie, wertykalnie, horyzontalnie… 😀

    NIEKRAKUSie, i niby asfaltem, a jak on się potrafi dać we znaki w szybkim podejściu, w zejściu, gdy masz pół grani w nogach… Znam, doświadczyłam… moje kolana i staw biodrowy z pewnością pamiętają… 😀

    Kastet-Kasta-Kakao, czy „musimy”?… — Hmmm, gdyby nie zdecydowana postawa ROI Paka4 przez cały wrzesień – ja byłabym skłonna odpuścić dalszą podróż… Tyle, że blisko o tej porze niekiedy nie ma co robić (ostatnie wrześniowo-tatrzańskie „upały” pojawiają się regularnie gdzieś na początku jesieni… nie zawsze, ale… a potem to już najzwyklejsza loteria…) — a zmarnować ostatni tydzień urlopu to przecież grzech! 😎 Więc pojechaliśmy w najoczywistszym, najbardziej oswojonym kierunku. I blisko, i na jeszcze-nieznaną wyspę, i szacując, ile deszczu możemy dostać tu, ile pod Zadarem, ile w Dubrowniku… 😀

    Paku4, szczęśliwe kamyki z dziurkami nawet pozyskaliśmy… Pokażemy w swoim czasie… 😀

    Owczarku, jakieś palmy (i dużo kwitnących juk) widywaliśmy i w naszym miasteczku stacjonarnym… Zatem nie całkiem tundra… Lecz w porównaniu z rozbuchaną Losinj, zwłaszcza niektórymi jej zatokowymi zacisznościami… – nieco ostroklimatycznie się poczuliśmy… 😆

    Asiu, 🙂 🙂 🙂 🙂

  37. Kastet-Kasta-Kakao Says:

    jadowite niejadowite wszystkie obmierzle jak dla mnie

    ktos moze miec inaczej

  38. Modysta Says:

    Mówią, ze Croacja wyszła z mody, a u was dopiero wchodzi?
    Aleście zacofani! 😛

  39. pak4 Says:

    @Basia &:
    FB: No to trochę inaczej było. Okazję do zmiany konta wykorzystałem do paru „porządków” — nieodnawiania znajomości z ludźmi, którzy poszli w jakieś klimaty spiskowo-skrajne (a których w realu dawno nie spotkałem); do unikania „lajków”, poza prywatno-towarzyskimi (polityka to moja sprawa wewnętrzna, ewentualnie mogę dopuścić do wglądu kartę do głosowania, nie będzie mnie FB odtajniać). Ale i przed, i po, FB jest dla mnie do czytania bardziej niż pisania. Za dużo przypadków widziałem, jak się ludzie tam kompromitują, by się samemu na to wystawiać.

    Droga jeszcze: duży odcinek „drogi delfinów” przypominał mi w stylu nawet nie szlak górski, ale wysokogórski. Stąd moje skojarzenia z Tatrami. Na krótką metę to może i atrakcyjne, ale na dłuższą — męczące.

    Tundra: Cres nam się bardzo podobała, ale w przewodnikach ma opinię wyspy górzystej, „ciasnej”, surowej. Losinj, mimo że kiedyś to jedna wyspa była (patrz: Liburnowie i brak węży jadowitych), jest o wiele bardziej turystyczny, południowy itp..

  40. Szpila Says:

    PAK
    Wysokogórski? Nie widze przepaści. 😛

  41. Robert Says:

    Nie widzę też długich i żmudnych podejść/zejść, podciągania się na rękach a nawet konieczności wspomagania się rękami.
    Bez tego nie ma szlaku wysokogórskiego, sama nierówna nawierzchnia ścieżki nie wystarczy, nie przesadzajmy. 🙂

  42. basia Says:

    Ale tego typu „chropowatości”, jakie mieliśmy w odcinkach na tej trasie, też mogą dać się we znaki… Poza wszystkim wycieńczył nas upał, nuda plażowania stacjonarnego ;-/ a też ochy-achy podczas wędrówki dołem i górą… 😆 ❗ 😎

    Robercie, Szpilo, Paku4, Modysto, Kastet-Kasta-Kakao
    — 😀 😀 😀 😀 😀 ❗

    …Chyba ów legendarny wyżyk zaczyna się ujawniać… Jeszcze nie zdążywszy podgnić – korzystajmy, kto może!
    (I piękne dzięki za uwagę poświęconą naszym nudnym i niemodnym wakacyjkom kilkudniowym!!! 😎 ❗ )

  43. pak4 Says:

    @Robert:
    Długie zejście: nie było.
    Podciąganie się: nie było.
    Asekuracja rękami: hm… chyba się trafiło.

  44. Asia Says:

    Robert, ależ Ty się czasem czepiasz. Każdy ma swoje odczucie zmęczenia, co zależy nawet od konkretnego dnia, nie mówiąc o innych czynnikach.
    Pozdrowienia, dobrego weekendu i trzymajcie za Amerykę. 😉

  45. Tom Says:

    „Poza wszystkim to strasznie tępe narzędzie…”

    To po co tam bywać, to po co go używać? 🙂

  46. basia Says:

    Paku4, asekuracja rękami? …Chyba w stylu „machania skrzydełkami dla równowagi”… Jak na wf podczas przechodzenia po belce… 😆 😉

    Asiu, trzymamy… ze zmęczeniem coraz większym, ale …dystrakcji nie brakuje… 😀
    Będzie dobrze! 🙂 🙂 🙂 🙂
    A co do innych zmęczeń – 30.9 to był cudny dzionek, po prostu!!! 😎

    Tom 😀 większość moich bliższych krewnych i znajomych nie jest na fb; nic mi nie wiadomo o trzech przyjaciółkach najdłuższych stażem…

    A ja sama… Chyba ten luźniejszy a wcześniej dociśnięty lockdown sprawił, iż postanowiłam się rozejrzeć… Troszkę, odrobinę… Wciąż się zdumiewam tym i owym, po kilkunastu tygodniach… 🙄 Ale to materiał na dłuższą wypowiedź…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: