Niepewności Szombathely

…są z grubsza dwie:
czy fakt, że Joyce kazał ojcu Leopolda Blooma (Ulisses) pochodzić z tego właśnie miasta ma lepszy czy gorszy status ontologiczny, niż urodziny tu niepewne (choć jednak najbardziej prawdopodobne spośród innych opcji), biskupa Tours, św. Marcina.

Pogodzimy wielbicieli sympatycznego świętego z urealniającymi belles-lettres budowniczymi kapliczek w stylu (221b) Baker Street stwierdzając konkluzywnie, iż w dzisiejszych czasach pewne jest tylko to, co istnieje inaczej. Na pewno założyciele pierwszego wzmiankowanego miasta węgierskiego nie będą zbyt dyskutować z tymi tezami. Z nami ani między sobą. A jeśliby – odeślemy ich do Iseum, świątyni Izydy czy innej Izoldy, względnie pieśni o Rolandzie. Bądź do kolejnego wpisu, bo tam też miejsce swe znajdzie (niezgubione) literatura i o literaturze.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[1.9.2017: Dojazd. Tata. Szombathely]

Lekkość (Pak4):

Zacząć nowy rok szkolny w katedrze… (basia):

Rynkowości soczyste (basia):

Woda i ochłoda w cenie… jeszcze ;p (basia):

Przed Iseum (Pak4):

Okolice parkingu (Pak4):

Reklamy

Komentarzy 16 to “Niepewności Szombathely”

  1. pro-fan Says:

    pozdrawiam.
    czytam.
    przeglądam.

  2. basia Says:

    Fajnie! 😎
    Pozdrowionka również ślę! 🙂
    (Takoż wszystkim Czytelnikom i Gościom zdjęć 🙂 )

  3. Mela Woman Says:

    Dzięki Wam znów wędruję po węgierskich ścieżkach, wspominając młodnieję. A za oknem pogoda, że tylko herbatka, kominek rozpalić, i uciec w krainę wyobraźni.
    Ach, jakie tam potrafią być upały!

  4. basia Says:

    Oj, potrafią! …
    (Onegdaj przypomniałam sobie opis hajcungu Szombately 2015 made by Varga (Langosz…) — Zjechawszy w okolice kilkanaście dni później i wysłuchawszy relacji „co tu się działo”, usiłuję sobie rzecz wyobrazić dziś, gdy o szyby deszcz. A co najmniej o parapety. I wczoraj po raz pierwszy zagrały w hajcungu kaloryferki.

    *** * ***

    Na co kto potrafi się zdobyć, a na co nie. Jakie niepewności we względzie ma agens a jakie jego krytycy?… — W towarzystwie św. Marcina i Ulissesa nie potrafię sobie odmówić prowokacji tudzież prowokacyjki w reakcji na pierwszą… 😉 (Niepewność Grechuty pasowałaby do kompletu jak ulał, ale… ustawiłam w wordpressie mym tylko 2 links per comment 😛 🙄 )
    — Maryla Rodowicz i Jan Hartman —

    http://hartman.blog.polityka.pl/2017/09/18/a-rodowiczka-tanczy-czyli-upadek-gwiazdy/

  5. TesTeq Says:

    Okolice parkingu to jest to! Po co łazić, skoro można na parkingu ładnie krajobrazić! 😛

  6. marzena Says:

    Węgry wyglądają mi na bardzo ładnie ukwiecone.
    Albo to takie wrażenie, spotęgowane przez fakt, że Basia lubi klomby. 🙂

  7. Ja Says:

    Tak, Savarię trzeba było odwiedzić, koniecznie!

    Choćem ostatnio słabowity, potwierdzam wierność czytelnika i zapewniam o wielu przyjemnych i pożytecznych chwilach, jakie miałem podczas lektury tego blogu. Tak będzie z pewnością i teraz.

  8. pak4 Says:

    @marzena:
    Oni mają jakieś konkursy na najpiękniej ukwiecone miasta. Parę lat temu wygrało Szombathely 😉

  9. basia Says:

    TesTequ, niestety, nie każdy parking taki ładny. A jak już zaplanujesz działalność perypatetyczną – to nawet najlepszy nie skusi, zwłaszcza kogoś, kto ma podobne widoczki na codzień w parkach Róż i Śląskim 🙂

    Marzeno, basia lubi kwiecia luzem i zorganizowane a że Węgry ukwiecone zauważalnie to też fakt. Doceniamy pielęgnację i podlewanie 😎

    Ja, Sawaria spełniła oczekiwania z naddatkiem (i już nie była tak gorąca, jak Tata 😎 )
    Dzięki za dobre słowa!
    Zdrówka życzę serdecznie i zapraszam do czytania tudzież rozmowy! 🙂 🙂 🙂

  10. basia Says:

    Paku4, w Polsce też są konkursy dla miast i ogródków. Pamiętam ongisiejsze edycje „Kwietnych Domów Małopolski” i wygraną Zakliczyna n/D 🙂

  11. RAFInowany Says:

    Obecny.

    Podobają mi się pomniko-ławeczki, jak taka:
    https://photos.google.com/share/AF1QipPc8f_dJXqFCjPyrTFmRgiuUWqLtTu-Fb_woref3lAVtTULX0GnDqVwofiJJkat6Q/photo/AF1QipOOnUsynTWvtODQ8Jc4v0cfMKYlWXK5NPZya9Yb?key=OGFMeDFfT1d6N0tKWk9OVktVdEpiajhNdEpQZEdB

    Pamiętam, że było już o tym gadane, nie mniej stwierdzam.
    Nie wiem tylko, czy nie robi się z tych ławek moda, która potrafi obrzydzić wszystko. Tak czy siak lepsze toto, niż pomniczyska w polskim stylu.

  12. basia Says:

    Coś jest na rzeczy z inflacją brązowych ławek – transgranicznie: w czechach, Słowacji, Polsce, Węgrzech, … — wszędzie znajdziesz ich mnóstwo.
    Pierwsze oczywiście odświeżały, inspirowały; teraz łapię się, że tęsknię do prostego brytyjskiego pomysłu: drewnianego, użytkowego parkowego mebla z małą tabliczką ‚in loving memory of…’
    Ale po okresie przesytu może przyjść ponowne rozsmakowanie… w jakiejś konkretnej realizacji, gdy szablon ławka stanie się tak pojemny, jak, powiedzmy, jeździec na koniu w dawno-pomnikowych czasach 🙂

    ***** * *****

    Ech, jest cały dzień tak zimno, skiśle, deszczowo oczywiście, iż – w ramach terapii zbiorowej – zafunduję sobie i Państwu cytacik z Eksperta. Podróżował i pisał w czasach hajcungu 2015; my na niedalekie terany zjechaliśmy w kilka dni po odpuszczeniu upałów.
    :

    W apokaliptycznie rozgrzanym Szombathely pustka aż dudniła, a jej echo odbijało się od ścian domów i witryn zamkniętych sklepów. Na parkingu przed pałacem biskupim było mnóstwo wolnych miejsc, gruby, smutny i chyba życiowo zrezygnowany strażnik obywatelski potwierdził, że parkowanie w niedzielę jest bezpłatne, i wskazał drogę na plac Główny; jego stary biały samochód z napisem „Polgárőrség” wyglądał, jakby sam chciał się zezłomować z rozpaczy. Całe centrum było wymarłe niczym po uderzeniu bomby wodorowej, zamknięty był też sztuczny obóz rzymski, który akurat bardzo chciałem obejrzeć, wszak Savaria to było rzymskie miasto. Lubię kiczowate skanseny, są zawsze ciekawsze od tych profesjonalnych, a ten z zewnątrz wyglądał wyjątkowo pociągająco: betonowy mur, na którym namalowano obrysy cegieł, a za nim wieże strażnicze jak koślawe budowle z wielkich zapałek; wspaniała tandeta, która prawdziwych Rzymian doprowadziłaby do samobójstwa przez podcięcie sobie żył w gorącej wodzie. Żałowałem też, że nie odbywa się akurat Karnawał Historyczny Savaria, kiedy to przez miasto idą rzymscy legioniści poprzedzani przez signiferów z wilczymi i niedźwiedzimi głowami na hełmach, niosących legionowe znaki i sztandary Legio XV Apollinaris,‍ który walczył w Panonii z plemionami germańskimi, za nimi gladiatorzy, patrycjusze z ponętnymi arystokratkami jak z serialu Rzym, Petroniusze, Plaucjusze, Pomponie i Poppee, jadą rydwany, wloką się związani sznurami niewolnicy – jakaż musi być potrzeba fikcji i przebieranki, by odgrywać na ulicznym festynie rolę spętanego niewolnika.

    — Się rozchodzi o te rewiry 🙂

    Po pochód świętomarciński, itp. sombatejańskie delicje zainteresowani zgłoszą się wprost do Langosza w jurcie 😎

  13. owcarek podhalański Says:

    „Joyce kazał ojcu Leopolda Blooma (Ulisses) pochodzić z tego właśnie miasta”

    A kazoł? Przyznoje, ze nie bocyłek. Ale skoro pados, Basiecko, ze kazoł – to znacy, ze tak. Na mój dusiu! Jesce pięć minut temu nie wiedziołek, ze takie miasto istnieje, a teroz – juz barzo je lubie! 🙂

  14. basia Says:

    Ja też nie zauważyłam, żeby kazał. Ale skoro wszystkie przewodniki o tym każą i nawet jest posążek przy jednych dźwierzach w centrumku — znaczy warto (Owczarkom) zapamiętać Savarię i miasto urodzin św. Marcina 😉 😎

  15. owcarek podhalański Says:

    Pokiela zyje – bede bocył. A jak zaboce – to hipne pod niniejsy wpis i se przyboce 🙂

  16. basia Says:

    Zrób tylko dobrą/właściaą/funkcjonalną zakładkę, abyś nie musiał wzdychać jak jedna poetessa gdzieś to czytałem, albo mi się śniło… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: