Mnichov

Gościnnie – Pak4

Trauma Trianon jest szeroko znana. Znawcy Węgier piszą też tak często o Mohaczu. Czasem o Mohi. Że Serbowie i pewien kompleks Kosowego Pola, to wszyscy przerabialiśmy przy okazji ambicji niepodległościowych Kosowa. A Czesi?

Początkiem tej notki jest uwaga rzucona przez Piotra Majewskiego w „Kiedy wybuchnie wojna? 1938. Studium kryzysu”*, że Mnichov, czyli czeska nazwa Monachium, znamionuje traumę narodową; i że dla Czechów słowo to nie jest neutralne. Rozumiem, że coś tak, jakby ktoś z nas jechał do Targowicy, zamieszkał w Katyniu, czy zgubił się na wycieczce w Jałcie.

W 1938 roku, Czesi zostali przymuszeni przez sojuszników do oddania swego terytorium. Było w tym wszystko, od rozlewania za granicę wewnętrznych napięć politycznych, poprzez absolutnie nieuczciwego i zakłamanego Hitlera, małostkowość sąsiadów**, francuski lęk przed stanięciem przeciwko Niemcom w samotności i brytyjska wyniosłość nad pół-dziką Europą Wschodnią.

My zaliczyliśmy klęskę rok później, ale jednak sam fakt, że wojsko walczyło i można być dumnym z jego bohaterstwa, że sojusznicy wypowiedzieli mimo wszystko wojnę, że Polacy należeli do koalicji, która wygrała***, sprawiał, że to historia raczej niż trauma… A może to bardziej schadenfreude, jako maść na skołataną narodową psyche, że Francuzi też przegrali, Anglicy musieli znosić bombardowania, Berlin legł w gruzach, a Stalin swoich wymordował jeszcze więcej.

Cóż, Czesi tego nie mieli. I dlatego lękają się Mnichova.


*) Piotr M. Majewski, Kiedy wybuchnie wojna? 1938. Studium kryzysu, Krytyka Polityczna, 2019
**) Podobno, gdyby ruszyła na wojnę Francja, to Polska wystąpiłaby jako sojusznik Czech. Ale… Polacy o tym nie powiedzieli ani Francuzom, ani Czechom. A skoro Francja się nie ruszyła, to Zaolzie było nasze. I Jaworzyna Spiska.
***) To się Beneszowi akurat udało.

***** * *****

Aneksy

Trauma i tak lepsza, niż rzucanie się ze skały. O ile mi wiadomo, żaden czeski rycerz nie rzucił się ze skały, zawiedziony miłością do Europy i zachodnich demokracji przez zdradzieckie Monachium. A i Monachium nie wstąpiło do klasztoru, choć przecież nazwa to wprost sugeruje…

Foto: basia i Pak4
[16.1.2021: Parking w Dolinie Grzybowskiej – żółtymi znakami pod Krzyż Grunwaldzki nad Skałą Kmity – Zabierzów-Podskale – Pomnik Lotników Polskich – Głaz JP II – Stanisława Kmity – Studzienka – Nad Zaściankiem – Góra Wał – Aleja Jurajska – Grzybów – Dolina Grzybowska – Parking w Dolinie Grzybowskiej. Ślad GPS.]

Niedzielny spacer nie był traumą. Gdyby szukać odpowiednika w czeskiej historii, to może epopeja czeskich żołnierzy, którzy z rosyjskiej niewoli, przeszli do Legionu Czechosłowackiego, przeszli walcząc z Armią Czerwoną całą Syberię, by wrócić do ojczyzny od zachodu? Skala zupełnie nie ta, ale jak oni wracali do domu okrążając całą Ziemię, tak myśmy okrążali Tyniec.
Foto: basia i Pak4
[17.1.2021: Tyniec: Bogucianka – Bolesława Śmiałego – Wielkanoc – Toporczyków – Duża Kowodrza – Skołczanka – pod Ostrą Górą – Bagno – Wyrębiska – pod Guminkiem – Stępica – Bogucianka – Grodzisko. Ślad GPS.]

Roziskrzenia i lśnienia takie, że nie sposób się oprzeć!
Foto: basia
[18.1.2021: jak dzień wcześniej, tyle że w odwrotnym kierunku, od wałów wiślanych, czyli ponad 10 km.]

Czesi, Kraków i trauma? Trzeba by sięgnąć do roku 1003, kiedy to Chrobry zaprosił do Krakowa Bolesława III Rudego, kazał go tu oślepić i uwięził, po czym sam, pozbawiwszy władzy nad Czechami jednego tyrana, stał się kolejnym.
Foto: basia i Pak4
[23.1.2021: turyści z Tyńca zażywają ruchu na oczyszczonych chodnikach Starego Krakowa;-/ Ślad GPS.]

4 sierpnia 1306 roku, w Ołomuńcu został zamordowany król Czech, Polski i Węgier, Wacław III, przygotowujący właśnie kampanię mającą na celu odzyskanie Polski. Wraz z nim zakończyły się rządy dynastii Przemyślidów. A co to ma wspólnego z naszym niedzielnym spacerem? Cóż, ówczesny trakt z Czech do Krakowa wiódł przez Skawinę i Tyniec.
Foto: basia i Pak4
[24.1.2021: Bogucianka – Zakleśnie – Obrońców Tyńca – Podgórki Tynieckie – Cmentarz Komunalny – Wielogórska – Bogucianka. Ślad GPS].

Komentarzy 91 to “Mnichov”

  1. pak4 Says:

    Ani z Mnichova, ani z Czech zdjęć nie ma, za to znad i spod Skały Kmity są:

    Żółtymi znakami przez las:

    Wychodzimy nad:

    Krzyż Grunwaldzki/gdzie Kmita się odbijał:

    Trochę słoneczności w górze:

  2. pak4 Says:

    W parku, w Zabierzowie:

    Płynie Rudawa, płynie:

    Rogate Ranczo:

    I jegoż wigwam:

  3. pak4 Says:

    Wracamy pod Skałę Kmity, od dołu:

  4. pak4 Says:

    Są Czechy, musi być szczygieł. Ale nie wiem, jak ma na imie:

    A nawet cztery:

  5. basia Says:

    Piękne dzięki za urocze doilustrowanie!!! 🙂 🙂 🙂

    😎 😎 😎

    Wczorajszy spacer nie tylko że nas nie straumatyzował, ale przejdzie do historii jako ten, który się wydłużył w trakcie trwania (w stosunku do planów) o ponad 100%!!! 😎 — Jeśli Szanowni Czytelnicy i Mili Goście albumów zerkną na ślad gps – pierwotnie mieliśmy przejść tylko pętelkę wokół Skały Kmity. Bo torowanie, bo podejścia, bo mróz i wiatr. Lecz szło się tak dobrze, odczucie zimna było znikome (a ludzi na szlakach przybywało z każdym kwadransem nieeemożebnie!!!), że szybko dodaliśmy drugie, większe skrzydełko motyla. W sumie ok. 11 przeliczeniowych km, licząc po warunkach letnich… w zimie jak wiadomo idzie się deczko trudniej (i nawet się nie pofatygowaliśmy zabrać raczków czy stuptutów… zdystrakcjonowani imprezą kolędniczą piątkowej nocy… 🙄 )

    A dziś dosypało jeszcze troszkę… wciąż sypie (nie trzeba odśnieżać o samym poranku! 😆 )… mróz leci w dół zupełnie jak w prognozach… więc niech tam kto przetoruje te lokalne szlaki… może zobaczymy nasze kąty w śnieżno-świeżo-zimowej szacie… najlokalniejsze, bez wyprowadzania pojazdu ze stajenki (boć Skała Kmity i Dolina Grzybowska też bbb blisko) 😀 😀 😀

  6. Obserwator Says:

    Lubię okolice skały Kmity, brawo za warun.

  7. basia Says:

    Jest tam fajnie, blisko, można wjechać wózkiem (do Grzybowskiej), ale warunki były wyśmienite, doprawdy nie ma czego gratulować! 😀

  8. Dyrdymalista Says:

    Brrr!

  9. basia Says:

    Dobrze, że są jeszcze tacy, co mówią „brrr!”, bo ogólnie to w ostatnich pięciu – ba, trzech latach strrrraszliwie przybyło outdoorowców wszędzie, nawet w takich niepozornych, niespektakularnych miejscach… – Pszesz wczoraj zaparkowaliśmy prawie na ostatnim wolnym miejscu… nie licząc niestandardowych… Zatem super-dobrze, iż są jeszcze tacy, którzy mówią „brrr!” … 😉 😀 🙄

  10. pak4 Says:

    Ja się natomiast zaczynam bać tego „morsowania”, bo jak się moda rozchodzi zbyt szeroko, to się to robi niebezpieczne…

    https://tatromaniak.pl/aktualnosci/babia-gora-turystka-ruszyla-na-szczyt-w-samej-bieliznie-lezala-na-sniegu-z-gleboka-hipotermia/?fbclid=IwAR0ukGiryDU3w9AN3dVYLD_g9zDBffxP40CqnGMT61xr5Y3xZr7W854Dy9E

  11. pak4 Says:

    PS.
    W sprawie południowego skrzydła wycieczki. Otóż, ono od początku było rozważane, bo pomysł na część północną, to jest pod i nad Skałą Kmity, nie dawał za dużo przestrzeni na jakieś kilometrażowe zaokrąglenie wycieczki, więc… Trzeba było mieć wariant dokładki w głowie.

  12. pak4 Says:

    NOTOFOTO z niedzieli.

    Podejście na Wielkanoc:

    Ul. Obrońców Tyńca i okolice z Wielkanocy:

    Na Dużej Kowodrzy poczucie zimy, jak na dużej górce:

    No, ale pojawia się słońce:

  13. pak4 Says:

    Pod znakiem słońca:

    Wczoraj cztery szczygły, dzisiaj tylko trzy kwiczoły:

    Fachowy bałwan:

  14. pak4 Says:

    Zestawienie nieopadłych bukowych liści i śniegu:

  15. pak4 Says:

    Dawno nie było, że mamy opactwo:

    A Skawina dymi, dymi, dymi:

    Na „naszym” Grodzisku:

    I drugie opactwo w zasięgu wzroku:

  16. basia Says:

    Piękne dzięki za ewokatywne doilustrowanie!!! 😎 😎 😎

    9.42 km i 266 m przewyższenia czyli wyniczek byłby dobry nawet w letnich warunkach! – cudo spacer!!! (I wcale nie było za zimno! 😀 )

  17. Slowacki j Says:

    jak nie mam potrzeby, to nie wychodzę

    zimą wolę rower stacjonarny

  18. owcarek podhalański Says:

    Hmm… to worce by sprawdzić i porównać, kielo Cze/si/cho/słowacy zdobyli medali na olimpiadzie w Monachium w 1972 rocku, a kielo na inksyk olimpiadak 🙂

  19. basia Says:

    Nb, właśnie się zaczęło:

  20. pak4 Says:

    @owczarek:
    No, tragiczna może nie była, ale wypadli poniżej średniej (w sumie 8 medali, w tym dwa złote, cztery srebrne i dwa brązowe — średnia udziałów to byłoby po trzy i w sumie 9).
    Zauważyłem ciekawą zależność — po wojnie najgorsze wyniki mieli w miastach na M: Melbourne, Montreal, Monachium. Moskwa wypadła trochę lepiej od nich, ale na pewno rozczarowująco. Czyżby się to rozszerzyło na miasta na M?

  21. basia Says:

    Słowacki J, też można… ale pobycie w rzeczywistym świecie, z prawdziwymi temperaturami, wiatrem, wilgotnością… – bezcenne!!! 😀

    Owczarku, ważne, żeby nie upadać na duchu… 😀 …A Czesi pro-sportowy naród… Słowacy zresztą też. Więc co tam jeden medal czasem w tę czy ową… – ważne że w Czeskim Raju tłumy! 😀

    (W Lasach Tynieckich też tłumy wczoraj zażywały ruchu i piękna, ale – wyszedłszy b. późno, po 10:00 chyba – pierwsze odcinki ścieżek musieliśmy trasować bądź współtrasować… jednak 😎
    …A stuptuty założyłam po raz pierwszy od bodaj 2014… może 15… nawet w górach nie bywały potrzebne… 🙂 )

    Paku4, ciekawiło by mnie zsumowanie osiągnięć czeskich i słowackich po 1993… 🙄 😀

  22. pro-fan Says:

    @zima_w_polsce:
    ladna… 🙂

  23. pak4 Says:

    Zestawiłem Czechów i Słowaków dla letnich igrzysk olimpijskich, choć to wszystko bardziej skomplikowane, bo Królestwo Czech bywa uwzględniane w statystykach sprzed 1918 roku. Ale OK:
    Rok Miasto : złote : srebrne: brązowe : razem: razem
    1920 Antwerpia: 0 : 0 : 2 : razem: 2
    1924 Paryż: 1 : 4 : 5 : razem: 10
    1928 Amsterdam: 2 : 5 : 2 : 9 : razem: 19
    1932 Los Angeles: 1 : 2 : 1 : razem: 4
    1936 Berlin: 3 : 5 : 0 : razem: 8
    1948 Londyn: 6 : 2 : 3: razem:
    1952 Helsinki: 7 : 3 : 3 : razem: 13
    1956 Melbourne: 1 : 4 : 1 : razem: 6
    1960 Rzym: 3 : 2 : 3 : razem: 8
    1964 Tokio: 5 : 6 : 3 : 14 : razem: 35
    1968 Meksyk: 7 : 2 : 4 : razem: 13
    1972 Monachium: 2 : 4 : 2 : razem: 8
    1976 Montreal: 2 : 2 : 4 : razem: 8
    1980 Moskwa: 2 : 3 : 9 : razem: 14
    1988 Seul: 3 : 3 : 2 : razem: 8
    1992 Barcelona: 4 : 2 : 1 : razem: 7
    1996 Atlanta: 5 : 4 : 5 : razem: 14
    2000 Sydney: 3 : 6 : 4 : razem: 13
    2004 Ateny: 3 : 5 : 7 : razem: 15
    2008 Pekin: 6 : 5 : 1 : razem: 12
    2012 Londyn: 4 : 4 : 7 : razem: 15
    2016 Rio de Janeiro: 3 : 4 : 7 : razem: 14

  24. dociekliwa Says:

    jestescie dla nas skarbnica trasek
    dzieki

    ladny weekend przyznaje

  25. basia Says:

    😀 😀 😀

    Miło czytać! — ❗
    — W końcu po to pokazujemy w sieci nasze spacery, by ktoś się zainspirował ogólnie lub nawet szczegółowo… Zwłaszcza gdy czas przeeeeepiękny – to bez dwóch zdań! 😎 😎 😎

  26. Rozo Says:

    Przeuroczo – było, jest.
    Zima jak za dawnych lat.

    Niestety idzie odwilż.

  27. Robert Says:

    Bardzo niezły tekścik.

    Bardzo niezłe spacery.

    Chociaż – wiecie gdzie bywają prawdziwe zimy, prawda? 😉

  28. pak4 Says:

  29. basia Says:

    Rozo, owszem, owszem 😀 …Ponoć się troszkę z deszczem zmiesza, niestety… lecz co sobie popatrzyliśmy – to nasze! 😀 😎

    Robercie, owszem, owszem 😀 …Na Orawie?… Eee, niemożebne… – widzieliśmy tam ostatnio tylko szadzie i szarości… 🙄 😎

    Paku4 😀 😀 😀 …Żadnej, prócz solidnego przyłożenia się… po angliczańsku wyszło by to zgrabniej-zabawniej… te gry na aplikacjowych znaczeniach… 😎 ❗

    A lekki, drobny zmrożony śnieżek odgarnia się super o poranku czy nawet pod koniec nocy… Wieeelką szuflą – tym fajniej 😎 😎 😎

  30. mam Wonty Says:

    Te małe kraiki: Węgry, Czechy, Chorwacja, Serbia, Słowacja ,

    Jaki to odnośnik do Polski ?

  31. pak4 Says:

    @mam Wonty:
    Te duże kraiki: Niemcy, Rosja, Francja, Wielka Brytania, USA. Jaki to odnośnik do Polski?

    Mam wrażenie, że patrząc na historię nie potrafimy łapać sensownego kontekstu. Historię dużych krajów znamy lepiej — choćby ze względu na siłę ich kultury, popkultury, która przez filmy i książki „uczy” nas o Elżbiecie I, Richelieu, Waszyngtonie, Katarzynie Wielkiej, czy Napleonie… (ha! a kto mi powie, jaką wojnę Niemcy uważali za najgorsze przeżycie w ich historii do jeszcze całkiem niedawna?). To nawet jakoś zrozumiałe. Ale…

    Po pierwsze, skoro jesteśmy mniejsi, to ten zarzut się odwraca i też wskazuje, że porównywać się nie powinno.

    Po drugie, to nasz rejon Europy. Jeździmy, odwiedzamy, poznajemy ludzi. Powiedziałbym, że chęć zrozumienia ich punktu widzenia jest naturalna.

    Po trzecie, to nasz rejon Europy. My mamy bardzo dużo analogii do historii czeskiej, czy węgierskiej — takie porównania są (IMHO) bardzo interesujące — choćby to, jak każdy z tych narodów przeżywał swą utratę niepodległości i jak korzystał z niepodległości po jej odzyskaniu.

  32. Madziar Says:

    Węgry miały swoje okresy wielkości i świetności… Serbia… Czechy… Bułgaria…

    Brawo, Pak4, to są wiadomości warte zgłębiania i upowszechniania.

  33. Szpila Says:

    Pod koniec nocy i o poranku normalni ludzie śpią! 😛

    Ci co muszą odśnieżać niech nie dorabiają ideologii… 😉 😛

  34. Robert Says:

    Najlepiej się śpi z początku nocy. Potem się budzisz jak jesteś wyspany. 😉

    Odśnieżanie to fajny sport. Chyba, że za noc dopada pół metra nowego… 😀

  35. Asia Says:

    Pak, nie przejmuj się zaczepkami, są też czytający Twoje notki z wielkim zainteresowaniem. Dobrze wiedzieć więcej o miejscach, które się odwiedza, nawet jeśli tylko przejazdem, lub „górą”, samolotem. 🙂

  36. pak4 Says:

    @Asia:
    Zaczepkami się nie przejmuję, ale miłe słowa są zawsze miłe. Zwłaszcza jak człowiek kończy pisać notkę i ma w głowie całą listę potencjalnych przypisów. Ale nie chce dodawać, żeby zachować jakoś objętość… I czasem liczy, że ktoś zapyta merytorycznie…

    *

    Zima z internetu. Może kogoś zainspiruje jeszcze:

  37. pak4 Says:

  38. pak4 Says:

  39. basia Says:

    Mam Wonty, taki odnośnik, że okoliczne, że ciekawe, że znane, poznawane, zjeżdżane i zdeptywane współcześnie… — zatem człowieka korci, by wiedzieć więcej i więcej także o przeszłości… o motywacjach jednostkowych i zbiorowych… o podobieństwach i swoistościach mentalności, o… … … 😀

    Paku4, właśnie!!! 😀

    Madziarze, i jakież ciekawe (niekiedy dawne!) były te okresy świetności… I jakżeż interesujące dynamiki „zjazdów”… jakżeż swoiste a jednocześnie typowe te wlokące się stuleciami „ogony” poczucia krzywd, zdrad, kompleksy wyższości/niższości… co można na tym było ugrać a czasem nawet wygrać…

    Warto wiedzieć, warto się wmyślić… 😀

    Szpilo, nawet nie muszą – zaledwie chcą… C.a. pięć dni raz na trzy latka… — Sama przepysznościowa rozrywka!!! 😀

    Robercie, taaakkk… gdyby bez treningu musieć ogarnąć stumetrowy chodnik w półmetrowej grubości – pewnie by to człowiek odczuł… Ale troszkę (pod)miejskiego tarasu, podjazdy i przejście „do wspólnego” — bajdurka, i w zasadzie zupełnie nie byłoby o czym mówić, gdyby nie fakt, iż ta atrakcja zdarza się obecnie nie co roku… i tacy nią podekscytowani ci, których dotyczy, że aż… 🙄 😀

    Asiu, jak powiedział niżej Autor notki – Pak4, choć to wiemy, miłe są wyrazy docenienia, zainteresowania ogólnego i szczegółowo-merytorycznego 😀
    Ja dodam, że przez te wszystkie lata przyzwyczaiłam się nawet do tego, że pod przeciekawą notką toczy się rozmóweczka o sprzątaniu śniegu (i o której to robić lub nie) 😀 …Bo inspirowanie rozwoju Innych (a swego własnego też) chadza różnymi, niekiedy pokrętnymi, niekiedy nieoczywistymi) ścieżkami… I nawet nie wiadomo, czy odśnieżonymi chętniej, czy wprost przeciwnie 😆

    Zimowe ekscesy przecudne, proszę Paka4!!! 😀 😀 😀

    ***** * *****

  40. pak4 Says:

    Śpieszmy się kochać zimę. Za oknem, od wczoraj, sroki pilnie pracują nad budową gniazda. A sroki to mądre, choć wredne ptaki…

  41. Szpila Says:

    Sroki?

    Kochać?

    😯

  42. Anonimowa Celebrytka Says:

    Bardzo doceniam wasze napomknienia, refleksje po-lekturowe. Nie zawsze mam siły do merytorycznego ustosunkowania się, ale czytam uważnie. Po czym sięgam na półkę po książki pana Szczygła (Czechy!) oraz innych autorów, specjalizujących się w naszej części Europy. Mamy istny wysyp w ostatnich latach: zarówno tematów, jak i doskonałych ujęć, świetnych piór. Całkowicie zgadzam się z PAKiem, „to nasz rejon Europy”, bardzo ciekawy, i współ-powiązany od wieków niezliczonymi nićmi.

    Wszystkim życzę raz jeszcze dużo zdrowia. Jeśli ono będzie – nic nam nie straszne w niepewnych czasach pod znakiem 2021.

  43. Masz Czas - Czytaj Says:

    Pak4, well-done!

    Czy teraz nadszedł czas na prześwietlenie Braci Słowaków od strony ich własnych specyficznych traum?

    Celebrytko, Wszyscy tu się gromadzący – trzymajmy się w nowym roku. 🙂

  44. pak4 Says:

    @Masz Czas — Czytaj:
    Trudno mi coś mówić o „traumach” słowackich. Mam jedno przypuszczenie, ale to tyle. Niestety, Słowacja nie jest tak popularna (cóż, czeska kultura jest silniejsza i czeskie wpływy sięgają dalej)…

    Natomiast temat czeski się nie wyczerpał. Ale na razie, próbując doczytać o drugiej z czeskich traum, dotarłem nad Adriatyk. Tu się na prawdę wszystko wiąże z wszystkim…

  45. Kasinka Says:

    Piszcie po prostu to, co WAS interesuje.
    Tak jak WAS interesuje.

    🙂

  46. pak4 Says:

    @Kasinka:
    Nie, no traumy słowackie też byłyby ciekawym tematem. To nie o to chodzi, że nas nie interesuje. To chodzi o jednak inną, „krótszą” historię (cudzysłów bo Wielkie Morawy, Cyryl i Metody), oraz (zwłaszcza) mniejszy wybór literatury.

    Ale kolejną traumę czeską mam już w planach. Na razie, co prawda, jest faza zapoznawania się z literaturą. To potrwa…

  47. Kasinka Says:

    Pak4 🙂
    Czekam na kolejne przemyślenia z lektur i spostrzeżenia z wycieczek.

  48. owcarek podhalański Says:

    Do PAKecka
    „Zestawiłem Czechów i Słowaków dla letnich igrzysk olimpijskich”

    No i to zestawienie faktycnie potwierdzo, ze Monachium to dlo nik trauma. W 1964 w Tokio – posło im piknie. W 1968 w Meksyku – posło im nieźle, ale juz gorzej, bo juz mieli to z tyłu głowy, ze za śtyry roki ceko ik to sakramenckie Monachium. No i w tym Monachiumie posło im zdecydowanie gorzej niz na dwók poprzednik. W dodatku długo potem nie mogli sie z tej traumy otrząsnąć, bo przez pare kolejnyk olimpiad licba zdobytyk przez nik medali była furt jednocyfrowo (olimpiady w Moskwie nie lice, bo jom zbojkotowoło wiele krajów, to i o medale było łatwiej). Dopiero w rocku 1996 w Atlancie – zapewne duch poni Scarlett O’Hary tchnął w nik nazod bojowy zapał 🙂

  49. basia Says:

    Paku4, Szpilo 😀 😀 — kochać to może przesada… poobserwować, sroczość po raz niepierwszy wyabstrahować… 🙄

    Anonimowa Celebrytko, Masz Czas – Czytaj 😀 😀 – tak, zachwyt człowieka ogarnia (z przymieszką przerażenia) na widok listy naprawdę wartościowych książek do przeczytania, filmów do obejrzenia… … … A w tle świadomość, że gdzieś tam czają się muzycy, wyposzczeni do koncertów live, aktorzy teatralni (takoż), … … …

    Trzymajmy się więc zdrowo i odpornie tej zimy, by w wiosnę wejść z nadzieją, miejscem na liście szczepień, i w ogóle.
    A dobra (zajmująca, wymagająca, porządkująca, iluminująca…) książka to coś, co pomoże w przetrwaniu!!! 😎

    Paku4, Kasinko 😀 😀 przewijało mi się wielokrotnie w lekturze, rozmowach z tambylcami ale i od dawna wprowadzonymi w tematykę Polakami (w tym np autorami przewodników po słowackich górach i innych skarbach byłej monarchii a-w), że Słowacy mieli/mają się troszkę niewyraźnie na punkcie „strategii przetrwania” II wojny. Los Żydów. Wolta od „republiki proboszczów” do objęć Armii Czerwonej. … NIe jest to może ogólna trauma, raczej powracająca od czasu do czasu nić (smuga?) „rozrachunków inteligenckich”. A przebiegi nie były proste… ani dylematy, przed jakimi postawieni byli w tym czasie Słowacy.

    Polacy, zaglądając czasem do Mauzoleum Hlinki, czytając co i rusz w przewodnikach nazwisko Tiso, niekiedy wiedzą o tych postaciach jeszcze mniej, niż o Hácha, Beneszu, Hrabalu, Havlu…

    Owczarku 😀 – czyżbyś twierdził, iż pani Scarlett miała sportowego ducha?… 😮

    „Interesowałam się” olimpiadą w zasadzie raz. Za to dobrze 😀 – Był to Montreal’76. Do tej pory mam dziecięcy „Zeszyt sportowy” z wycinkami prasowymi, kulfoniastymi relacjami tego, co usłyszałam przez zielone radyjko tranzystorowe (tiwi nie mieliśmy, do sąsiadów jakoś też nie chodziliśmy)… Taaakkk – przytrafiło mi się znakomicie, bo to był nie tylko czas szczytu propagandy sukcesu, ale i moment największej polskiej olimpijskiej glorii
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_na_letnich_igrzyskach_olimpijskich#Medale_wed%C5%82ug_igrzysk
    …Nb, Atlanta nie była dla Polaków zła… lecz jednak ciut gorsza.

    Pech chce, że te olimpiady to jakoś latem 🙄 Nawet gdy(by) ludź miał tiwi – tyle jest wtedy ciekawszych zajęć, zadań, że nie ma szans na obejrzenie inne, niż jakiegoś klipu super-wyczynu… po latach, dekadach… 🙂

    Co innego olimpiady zimowe. Podczas jednej to nawet budzik sobie nastawiłam na łyżwiarstwo figurowe… I jakoś z pościeli się tym delektowałam… 😆 🙄 😎

    ***** * *****

    A tak zupełnie nawiasem, Monachium to przepiękne miasto, gdzie rewelacyjnie mieszka się, pracuje, chłonie sztukę, kulturę, delektuje relacjami interpersonalnymi, łatwością przemieszczania się, wypadami w Alpy, nad okoliczne jeziora, do malowniczych wiosek bliższych i dalszych… Skojarzenia hitlerowskie nachodzą (jednych trochę, innych troszeczkę) tylko przez dwa pierwsze tygodnie… c.a. …)
    Norymberga też mi się na szczęście zawsze kojarzyła po pierwsze z Witem Stwoszem, zabytkami i niebem lazurowiejącym italiańskopodobnie podczas pomykania z północy Niemiec… a dopiero potem ewentualnie z…

    Historię znam.

  50. pak4 Says:

    @Tiso i trauma słowacka:
    Tak, pierwsze co przychodzi do głowy, to ten kontrast: Tiso i SNP. Ale może dojść „takie sobie” przejście komunizmu (t raczej Czechy były dysydenckie), a wcześniej prześladowania węgierskie.

  51. Slowacki j Says:

    @ Słowacja i Hitler: los małych krajów

  52. Robert Says:

    I znów mają niezłą „republikę proboszczów”, nie widziałem bardziej panoszących się duchownych, niż tam.

  53. pak4 Says:

    @Słowacki j:
    Mieli pewien wybór — trzymać się Czechów, czyli korupcji, ale i demokracji; czyli może lekceważenia, ale jednak posiadania pełni praw obywatelskich; albo wraz z Hitlerem wbijać Czechom nóż w plecy. A potem Polsce.

    Może jestem złośliwy. A nawet na pewno jestem, bo to jest dużo bardziej złożone. Jednak trudno mi sympatyzować z nacjonalistami słowackimi, których uwiera to, że dominujące ateistyczne Czechy wymusiły wspólne prawo cywilne umożliwiające rozwody. I zniesienie tego jest dla nich warte wysyłania Żydów do komór gazowych.

    OK, znowu się wyzłośliwiam, ale ja w tym widzę pewien brak logiki i etyki, przysłoniętych zadufaniem przywódców, widzeniem rzeczywistości w zbyt krótkiej perspektywie, załatwiania doraźnych interesików. (Żeby nie było: podobnie zachowywała się większość polityków czeskich, co może nie było decydujące, ale miało swój udział w upadku państwa. Bo i książkę Majewskiego czyta się jak tragedię — jeden może człowiek absolutnie zły, czyli sam Hitler, ale bardzo, bardzo wielu, którzy nie dorośli do wyzwań, jakie przed nimi polityka postawiła: Czesi, Słowacy, Polacy, Węgrzy, Francuzi, Rosjanie, czy Brytyjczycy.)

    Przy czym podkreślę, że idzie głównie o sobkostwo i krótkowzroczność przywódców. Ale cóż, w rozliczeniach historii rozliczać się muszą wszyscy, gdy przywódcy od dawna już są złożeni w grobach.

  54. to ja Says:

    panoszacyh sie bardziej niz w polsce
    ?!

  55. Węgierka Says:

    Bardziej? – Tak.

    Trochę inaczej, ja nie widzę u Słowaków tyle antyklerykałów, co w Polsce, oni są znacznie bardziej potulni jeżeli tak można powiedzieć.

  56. pak4 Says:

  57. basia Says:

    😀 😀 😀 😀 😀

    Paku4, o tak – nie zapominajmy, jak zachowywali się Węgrzy w stosunku do „swej” prowincji Górne Węgry…

    Slowacki J, jako się rzekło, Węgry miewały swe prosperity: obszarowe, znaczeniowe, „prężnościowe”… Ale gdy teraz spojrzeć na mapę…

    Robercie, To Ja, Węgierko, coś jest z tą słowacką potulnością… Może to funkcja wcześniejszej brutalnej ateizacji ludzi przywiązanych do katolicyzmu… Ale teraz… To właśnie tam widziałam bardzo brzydko „wyrażoną” odmowę podania komunii na rękę (zresztą kobiecie wyglądającej na cudzoziemkę z okolic Śródziemnomorza)… to właśnie tam widujemy różne dziwne ogłoszenia i restrykcje (na drzwiach kościołów, itp.). Ale widujemy też całe mnóstwo przesympatycznych duchownych.
    (Nie wiemy, jacy są w kancelariach parafialnych – to tam wychodzi pełniejsza prawda o kulturze danego „kościoła partykularnego”…)

    Paku4, jakoś tak się składa, że zorganizowane grupy nacjonalistów słowackich (umundurowanie, oflagowanie, hałaśliwość) przecięły kilkakrotnie moje drogi (a raczej szlaki 😉 )… a ich polski ekwiwalent – jeszcze nie… Więc gdy wizualizuję sobie ponurą i groźną twarz nacjonalizmu jako takiego – bezwiednie podkładam właśnie słowackie obrazki…

  58. pak4 Says:

    @Basia:
    Grupy to może średnio, ale bilbordy i plakaty Kotlebowców, to często.
    Ale że w Polsce nie? Pamiętam kiedyś, wracając Doliną Chochołowską, mijaliśmy obóz polskich nacjonalistów dla młodzieży. Może to więc tylko kwestia umundurowania.

  59. Wkur--- Says:

    Ale po co tak szczegółowo
    ?

    Zostawmy pętle historyczne.. molom.. I idźmy dalej
    !

  60. gk Says:

    wiesz…

    kazdy co lubi
    kazdy po swojemu

  61. pak4 Says:

    @Wkur–
    1) Lubię starożytną klasyfikację historii, jako gatunku literackiego, a nie nauki. Ja wiem, nauk nie mieli, nie mogli. Ale jednak — to raczej kwestia „opowieści”, która z mojej perspektywy ma jedną wielką zaletę — przy zastosowaniu choć odrobiny wymogów zawodowych historyka, ogranicza uleganie tej, czy owej ideologii, w porównaniu do zupełnej fikcji, gdzie można dowolnie naginać konsekwencje do poglądów autora.

    2) Ja chętnie polecam takie coś jak AllTrials — inicjatywę, której celem jest przymuszenie koncernów medycznych do publikacji wyników wszystkich badań nowych terapii jakie prowadzili. Bo często coś już próbowano, ale jeśli się nie wie o wyniku eksperymentu, to można próbować drugi raz. To się potrafi źle skończyć, zwłaszcza że zwykle nie publikuje się tego, co się nie udało.

    Z historią jest podobnie. Wiele dróg, pomysłów i metod już testowano. I jeśli nie wiemy, co z tego wyszło, to popełnimy te same błędy.

  62. basia Says:

    😀 😀 😀

    Oj, w opowieści, storia, itd. …w jakimkolwiek pożenieniu historii z beletrystyką, jej dowolnością jest pułapka tym większego instrumentalnego wykorzystania procesów dziejowych. A co innego mity plemienne, ich powielanie, umiejętne lub mniej przeakcentowywanie, a co innego „polityki historyczne” i inne propagandyzmy…

    Tak czy owak opowieść tę piszą zwycięzcy… Od zawsze.
    Więc porządne, poparte warsztatem dociekania bywają zaledwie piskiem klerków czy innych bibliotecznych myszy. Lecz dobrze, że są… trwają… 🙂

  63. pak4 Says:

    No Kraków pusty. Parę lat temu widziałem zdjęcia, a raczej fotoszopy wykonane przez pewnego artystę, który chcąc uwypuklić piękno architektury wyretuszował ludzi. Cóż, COVID artystą jest i basta, kto inny wymyśliłby taki happening jak on?

  64. pak4 Says:

    Nie tylko architektura — kto ma czas przystanąć w Bramie Floriańskiej w „normalny czas”?

    No ludzie są. Nawet barwni. Tyle że namalowani…

  65. pak4 Says:

    Jakiś dzień Jana Karskiego nam się zrobił — najpierw słuchamy i oglądamy, a potem ławeczka. Niestety, drugie miejsce zarezerwowane, dosiąść się nie można. Ograniczenia COVIDOwe czy co?

    Kraków zapakowany jak prezent, czeka na turystów:

  66. pak4 Says:

    Hejnał, jak zawsze:

    Chyba św. Florian przeżywa ten czas z bólem serca:

    (Cóż, można przejść Floriańską przez nikogo nie będąc potrąconym!)

  67. pak4 Says:

    Planty też pustawe:

    (Trochę wojny ideologicznej na murach. Tak mi się przypomniało. Upolityczniły się napisy, oj, upolityczniły…)

    A że wyposzczony byłem, jeśli chodzi o fotografowanie ptaków, to nawet gołębie dzisiaj pstrykałem:

  68. pak4 Says:

    No i próba autoportretu, od razu w ramie:

  69. pak4 Says:

    @Historia, polityka, wiarygodność:
    Tak. Wiem. Ja w ogóle uważam, że jeśli przez pierwsze sto stron książki o historii, czytelnik nie orientuje się, na jaką partię głosował autor w ostatnich wyborach, to to jest szczyt obiektywizmu. No, chyba, że ktoś pisze o pierwszych Piastach albo innym Egipcie.

    Ale mimo wszystko, w porównaniu do innych dzieł literatury, filmu, itp. itd., swoboda kształtowania rzeczywistości opisywanej pod poglądy i oczekiwania, u szanującego się historyka, jest ograniczona.

  70. Slowacki j Says:

    Fajne fotki zimowe i szarawe. 😉

  71. owcarek podhalański Says:

    Do Basiecki
    „Owczarku 😀 – czyżbyś twierdził, iż pani Scarlett miała sportowego ducha?… 😮”
    Pomyśle o tym jutro – powinienek odpowiedzieć wzorem poni S.O’H. Ale odpowiem inacej: pomyśle, kie przecytom ksiązke, bo na rozie widziołek ino film. Ksiązka owsem, jest na półce mojego bacy, ale bidocka furt musi cekać w kolejce, do ftórej furt wpychajom sie jakiesi inkse ksiązki 🙂

  72. pak4 Says:

    PS.
    No, my o traumach sąsiadów tylko, a zupełnie przypadkowo dzień zaczęliśmy od przypomnienia, jak wielką traumą dla Japończyków jest wciąż wojna Onin. I jak twórczą dla kultury.

  73. basia Says:

    Paku4, piękne dzięki za niesamowite ujęcia z pochmurnego, zdałoby się mało atrakcyjnego fotograficznie spaceru!… 😎 😎 😎 ❗

    Kraków centralny jako ghost city zdumiewa mnie wciąż na nowo… I te pączki tam, gdzie były galicyjskie kredensy, i te loga znanych marek oddarte z fasad (dziury w okładzinach…)… Ech… 😦 😦 😦

    Slowacki J, to był niesamowity ponad-tydzień dla oczu. A w zasadzie więcej dni – bo i zima pagórska z mniejszymi ilościami śniegu ale za to z oszadzeniem… ❗ 😀 😎 ❗

    Owczarku, przeczytałam wiadomą książkę tuż po 50. „urodzinach” filmu (komputerowe „podkorowanie”, nowa premiera, my byłyśmy w samym „Kijowie”, lepiej się wówczas nie dało)… egzemplarz czytadła dopadła moja siostra, było lato, jeden czy dwa deszczowe dni… — Zaśmiewałam się ze schematyzmów, ale doczytałam do końca 😀 🙄

    Pak4, wspomina jeden z naszych obecnych strumyczków cicho- i głośno-lekturowych 😎 😀 — Na dobranoc a i na dzień dobry w dniach, gdy budzik nie wyrywa się/nas zbyt brutalnie (i.e. 5:20) ze swoimi betowenami, czytamy o panu Tesli* i jego wszystkich niesamowitych dokonaniach (dziś rano dramat: pożar w pracowni)… A Japonia** albo neo-folk, sztuka neo-ludowa, lub… względnie… przewijają się z powodu lektur równoległych, na inne pory dnia, chwilki małe, międzyzadaniowe, kolejkowe, etc. 🙂 🙂 🙂
    _____
    * https://virtualo.pl/ebook/tesla-geniusz-na-skraju-szalenstwa-i308336/?gclid=CjwKCAiAr6-ABhAfEiwADO4sfWrij44f_7ZiZCBL5kueY22p32Jn2iGsi3E2FM-SBTU2OUKuBKBN_RoCMHUQAvD_BwE
    ** https://pakcytaty.wordpress.com/2021/01/22/tylko-499-lat-11-miesiecy-30-dni-23-godziny-przed-czasem/

  74. pak4 Says:

    Strumyczki?

    No cóż, wspólny jest Tesla. Kerr piszący o Japonii był mój (zostało mi tylko posłowie, więc już czas przeszły), ale jeśli pada pytanie o anegdotkę, którą można przytoczyć to tylko on.

    Skończyłem czytać o historii walki z grypą. W skrócie: walczymy z grypą od stu lat i ona jest wciąż górą. To, że zupełnie nie przegraliśmy, to tylko dlatego, że grypie się nie chce.

    Teraz zostali mi scjentolodzy (brrr… może by tak Biden wziął i ich zbombardował, co?) i sączony strumyk o starożytnych emancypantkach.

    No i w dalszym tle o kolejnej traumie narodowej Czechów.

  75. owcarek podhalański Says:

    Do Basiecki
    „Zaśmiewałam się ze schematyzmów, ale doczytałam do końca”
    Jo z kolei mom takie skrziwienie, ze nawet najbardziej kicowatom powieść ze starodownyk casów traktuje jako cenne źródło informacji historycnej. No bo kozdy autor – prawie wse nieświadomie* – piknie przekazuje przysłym pokolenim gorzć informacji o swoik casak. Co ocywiście w śmianiu sie ze schematyzmów nic a nic nie przeskadzo 🙂

    *Ba na przikład pon Melville – w „Moby Dicku” – chyba świadomie i barzo piknie przekazoł informacje o XIX-wiecnym wielorybnictwie (sam pływoł na statkak wielorybnicyk, więc wiedzioł, co pise). A cytając „Biegunów” piknie sie uciesyłek, ze poni Tokarczuk chyba tyz piknie ceni „Moby Dicka”.

  76. Renata Says:

    Piękne zdjęcia bardzo, nawet te szare! 😀

  77. pak4 Says:

    Foto — c.d. — tak wyglądał dzisiaj Tyniec:

    Nowy Cmentarz Komunalny (działa od 1.1.2021 — są pierwsze pochówki):

  78. pak4 Says:

    Właściwie to więcej śniegu na zdjęciach, niż pamiętam spod nóg…

    A Skawina dymi-dymi.

    (Skawinę założono, by chroniła Kraków przed czeskim atakiem. 19 lat wcześniej, Czesi oblegali przez tydzień Kraków (założenie: 1364; oblężenie: 1345). Początkowo tym chciałem aneksować wpis, ale wygląda na to, że to oblężenie nie było traumą dla nikogo — Polacy i Czesi się pooblegali i tyle.)

  79. pak4 Says:

    Myszołów — spotkała się parka, ale jeden przeleciał bliżej:

    A Skawina bez ustanku dymi:

    Polica w tle:

  80. pak4 Says:

  81. pak4 Says:

    @Owczarek:
    O, ja tak kiedyś czytałem słowacki thriller. Autor mógł sobie pisać o złu przychodzącym. z gór, a człowiek i tak wyłapywał kwestię poziomu bezrobocia w Rużomberku…

  82. basia Says:

    Owczarku 😀 – ja też mam, i jak najbardziej, to skrzywienie. Że o poziomie myślowym jakiegoś przeszłego społeczeństwa świadczy literatura średnich i niskich lotów danego czasu, nie ta najwyższa… Od renesansu aż po współczesność człowiek się wgłębiał nie wyłącznie w kochanowskich i gombrowiczów, ale też…

    Inna rzecz, że tych pierwszych trzeba było koniecznie przetrawić samemu, a ci drudzy, trzeci… ha, czasem szliśmy na skróty: bryki, streszczenia… 😆

    Moby Dicka przeczytałam w UK w 1993… (za poduszczeniem kolegi – harcerza, który się przeflancował do UK, później na drugą stronę stawku).
    Niestety, tyle wówczas oglądałam, czytałam, doświadczałam dyskusyjnie nowego, że ta akurat lektura jakoś nie odcisnęła się…

    Renato 😀 – piękne dzięki, zwłaszcza w imieniu Kolegi Kompana!!! 😎

    Paku4 😀 fajnie się nam wczoraj udało z miejscowym spacerem: 10 przeliczeniowych km jest, nowe wrażenia są, kończyny i inne części ciała całe (lód jednak… tu i ówdzie), piękne pozyski są… nawet słonko się wychyliło… A po powrocie okazało się, że śnieg ustąpił na tyle, iż (tu i ówdzie) znów widać przebijające się, wyrzynające spod niego, ząbeczki zielone przebiśniegów… I szczypiorek, i trawę… Choć akurat na Małopolskę „tuż obok” a nawet częściowo na nas znów nadejdą-nadchodzą śnieżyce… No, styczeń jeszcze… a i luty potrafi dołożyć swoje… nawet marzec, jak doskonale pamiętamy, ostatnio z zaproszeniowego tour de hearts 2018!!!… 🙂 🙂 🙂 😎

  83. Jaś Beskidzki Says:

    Piękne relacje. Oglądam je na bieżąco. Bardzo doceniam systematyczność B. i P., niestety sam już nie zaryzykuję lodu, nawet gdy pandemia ustąpi………….

  84. NIEKRAKUS Says:

    Troszkę to takie…. przepraszam, iść na siłę….

    Bo co za przyjemność?
    Lubię tereny zielone, ale gdy są przyjemne warunki. 😉

  85. pak4 Says:

    @NIEKRAKUS:
    Ładnych parę lat temu zacząłem bawić się kaligrafią. Potem po poszło w kąt, bo przeprowadzka i inne rzeczy weszły na głowę.
    Ale, generalnie, dla mnie na początku było wielkim odkryciem, jak brakowało mi dotąd prac manualnych. Bo klepanie w klawiaturę to nie jest praca manualna. W kuchni? Właściwie trudno mi krojeniu odmówić manualności, ale coś jest w tym innego… Instalowanie lamp, czy skręcanie czegoś? Jak z kuchnią — brakuje tego połączenia z pewną estetyką, oczekiwania płynności i głębokości ruchu.

    Moje mięśnie tego, po prostu, potrzebowały. Dziecko chwyciłoby za kredki, czy inne flamastry i dawało upust tej mięśniowej potrzebie. A dorosły potrzebuje pretekstu.

    I tak sobie myślę o tym wychodzeniu i spacerach. Ruch jest potrzebą. W domu stoi orbitrek, w domu są schody — to nie jest tak, że ruchu nie ma zupełnie. Ale jednak, jakoś ruchu w przestrzeni człowiek potrzebuje. I tyle…

  86. Robert Says:

    O, wtedy to jest dopiero FRAJDA!
    Gdy miałeś humor pod zdechłym azorem (bo pogoda), wychodzisz na trening, i wracasz „na haju”. 😀

  87. gradus Says:

    Robert, dokladnie!
    i tlok w niepogode mniejszy, wiarygodniej sprawdzasz sie

    widzieliscie jak oni szli na to cale k2? jak na spacer!

  88. owcarek podhalański Says:

    Do Basiecki i PAKecka
    I tym oto optymistycnym akcentem literackim gładko – jak widze – przechodzimy do następnego wpisu 🙂

  89. basia Says:

    Jasiu Beskidzki 😀 dzięki; my też uważamy a w pewnych warunkach jesteśmy wybredni i wybiórczy 😉 😎

    NIEKRAKUSie 😀 – jak słusznie prawi Robert 😀 – w pewnych okolicznościach przyjemność jest jeszcze większa… 😉 😎

    Paku4 😀 …potrzebą, przymusem, imperatywem, kurkiem z tlenem… 😉 😎

    Gradusie 😀 – widzieliśmy z zapartym tchem 😉 😎

    Owczarku 😀 …prawidłowo… 😉 😎

  90. pak4 Says:

  91. basia Says:

    Zaraz odpalę… — Wielkie dzięki!!! 😎 😎 😎 ❗

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: