Cres by night

Jakoś mamy szczęście do kvarnerskich pełni księżyca…
Do przedpełni też.

Foto: Pak4 i basia
[28.9.2020: …wieczorny spacer poddomowy.]

Komentarzy 29 to “Cres by night”

  1. pak4 Says:

  2. pak4 Says:

  3. basia Says:

    Urocze zakończenie bogatego dzionka! — Piękne Ci dzięki za spektakularne doilustrowanie! 😎 😀 😎

  4. pak4 Says:

    Jeszcze dwa, bo wrzucałem na FB…

  5. Madziar Says:

    Nastrojowe..

    Bardzo różnorodny wyjazd, a to dopiero poniedziałek. 😉
    Dzięki i czekam na dalsze wrażenia.

  6. Kumaty Says:

    Całkiem niezłe PAK;D

  7. Król Krywań Says:

    Całkiem niezłe Ale Ja czekam na tą solidną górę 😆

  8. nudy Says:

    nie ma tam solidnych gór

  9. pak4 Says:

    Co to znaczy „solidna góra”? Solidna mi się kojarzy, że z jakiegoś poważnego materiału — kamień, skała, czy coś. No to góry niemal z definicji są solidne, bo taka „góra”, ale nie solidna, na przykład z wody, to się fala nazywa; albo inna nie solidna, z piasku — wydma.

  10. anglofil/anglofob Says:

    beton

    za dużo ostrego betonu w tej chorwacji

  11. pak4 Says:

    Za mną cały czas chodzi satyryczne tłumaczenie tytułu podręcznika „Solid-State Physics” na „Solidna fizyka państwowa”.

  12. Tom Says:

    Pak, 😀

    Nawiasem, jest trochę tego, biegający konduktor, itd. 😉

  13. pak4 Says:

    Basia pyta, to odpowiadam, że idzie o „gołego konduktora biegnącego przez całą długość pociągu”. Że żyjemy w czasach, gdy łatwiej o zdjęcie konduktora-golasa niż książkę o elektrotechnice, to nie znajduję „oryginału”, więc tylko wyjaśniam:
    – goły = nieizolowany;
    – konduktor = przewodnik;
    – biegnie = no sami wiecie, że jest przeprowadzony.

  14. basia Says:

    Madziarze, Kumaty, Królu Krywaniu, Nudy, Paku4, Anglofilu/Anglofobie, Tom, pięęękne dzięki i …
    … 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀

    …Cóż, biegnącego konduktora każdy musi sobie przetłumaczyć sam… 😆 😉

  15. mru Says:

    cza powiedziec
    ze gospo coraz lepiej kadruje 😉

    dopieszcza 😛

  16. basia Says:

    A Szan. Komentator zdziwiony? Zszokowany? 😮

    😆

  17. mru Says:

    ni…….. 😛

  18. Jaś Beskidzki Says:

    Brawo, ruch, nabywanie odporności.. Morskie powietrze…
    Jeszcze jakieś wzniesienia, widoki, i wyjazd można uznać całkowicie udany. 🙂

    Wszystkich pozdrawiam, i życzę tego, co zawsze a zwłaszcza teraz najważniejsze – zdrowia!

  19. Przyjaciele Smutnego Diabła Says:

    W ciągu ostatnich miesięcy zasmuciła nas na tut. stronie taka sprawa:
    Gdy tylko otworzono granice, czmych! Słowacja. Nie ważne, że Polski ruch turystyczny leży, to my jednak wspieramy tamtych. I reklamujemy wszem wobec szeroko, przez co inni ludzie też pędzą zagranicę. To samo wiele razy, i teraz urlop chorwacki, żeby było jak zawsze, bo jednego roku nie można zostać w Kraju?…
    Przygnębiające…………….

  20. Król Krywań Says:

    Przyjaciele,
    B. i P. już nie pojazdą w weekend na Słowację, jeśli Was to cieszy. 😉

    https://24tp.pl/n/73743

    Ale nie ma gwarancji, że za to „przybędą” do was. :twisted;

  21. pak4 Says:

    1) Do Czech i Niemiec też, jak słyszę, choć za każdym razem to trochę inaczej wygląda.
    2) Jeśli to jakaś pociecha, to na Słowacji nocowaliśmy „na własną rękę”, bez wynajmowania lokali.
    3) No tak, gwarancji brak, jak czas na urlop wyjdzie na przełomie września i października, a prognozy na Polskę są deszczowe…
    Inna rzecz, że z Beskidem Niskim to mamy niedokończone porachunki.

  22. basia Says:

    😀 😀 😀 😀 😀 — dziękuję Szanownym za kontrybucje… Może jutro rano odniosę się szerzej (jeśli się chleb szybko i ładnie zaczyni a padać będzie dostatecznie długo… 🙄 )

    Padammm, padammm, padammmm 😉 😆

  23. Przyjaciele Smutnego Diabła Says:

    Czekamy na „odniesienie się”, sprawa jest ważna, tu chodzi o minimum solidarności społecznej! Osobiście nie narzekamy, po złym okresie wiosennym nastało w okolicy całkiem dobre lato pod względem turystycznym, ale niektórzy mają problem jak to się mówi „w nosie”.

  24. pak4 Says:

    @Przyjaciele:
    Ufff… Po pierwszym wpisie chodził za mną wyrzut, że może rzeczywiście przeoczyliśmy jakieś fajne, puste miejsca, które warto było wspomóc. Ale teraz potwierdzasz nasze odczucia i oglądy (bo przecież to i owo widzieliśmy) — polskie góry były tego lata pełne turystów. A to rodzi dwie rzeczy — po pierwsze, unikamy tłumów, więc i „puściejsza” (choć wcale nie tak bardzo, jak się przekonaliśmy) Słowacja; po drugie zaś… no właśnie, kasuje na samym początku wszystkie myśli o wspomaganiu, bo pokazuje że jest zbędne.

  25. basia Says:

    Cały czas mi się wydawało, iż obecny sezon letni był dla polskich miejscówek turystycznych (i szerzej – hospitality-biznesów) dobry; dla niektórych aż za (tłok!)
    Beskid Niski mieliśmy na oku jako propozycję „odwodową”, jeśliby zamknięto wszystkie interesujące nas granice. Jakoś (z bidą, ale) przeżylibyśmy brak dorocznej i corocznej porcji jodu, świetlistości, błękitu…

    Tak się złożyło, że do ostatnich dni września byliśmy uziemieni dosłownie i w przenośni. Z pożytkiem, nawet przyjemnie (choć dokładnie co do kwadransów 4 tygodnie temu 🙂 perspektywa spędzenia 8-10 godzin za kierownicą wydawała mi się nęcąca – tyle fajnego odpoczynku na bujająco i siedząco… od dość ciężkiej pracy fizycznej, dodam, by postawić kropkę nad i 😉 )… ale jednak uziemieni.
    Śledziliśmy prognozy, by ustalić (zaryzykować, obstawić) co o tej porze można zadziałać, jak najlepiej wykorzystać pozostały, ostatni tydzień urlopu. Mieliśmy na radarach kierunki odwodowe, wszystkie rzecz jasna południowe, niektóre trudniejsze, wątpliwe (np. węgierskie prawa tranzytu z tamtych dni) i nie sądzę, byśmy się musieli w najmniejszym stopniu tłumaczyć, z pragnienia wykorzystania czasu w słońcu, ruchu i nawet z dniem odrobinkę dłuższym, niż to ma mce w Polsce już po stronie astromomicznej jesieni.

    Słowacja czy Austria… Chorwacja także — są dla mnie od dawna, lub od od paru lat po prostu szerszą ojczyzną. Zawsze podziwia(ła)m tamtejsze pensjonaciki… Ich gościnnych, taktownych, oszczędnych, skromnych właścicieli. To są w takim samym stopniu moje oswojone tereny, w jakim były nimi Olchowiec, Krempna czy Rozstajne w 1985-87…
    A podejmując wysiłek (nie każdy ma ochotę poprowadzić auto nie-autostradami w deszczu, po zmroku te ponad tysiac km… – i to sprawnie, bo wyjazd na tydzień, bo mogą przyjść słynne wichry tamtejsze, carpe diem) – i ryzyko kwarantann (nie widzieliśmy zagrożenia, ale ktoś mógłby je dostrzec)… podejmując to, ustępowaliśmy niejako innym przestrzeń o którą tylu wypytywało przez całe lato („pojechałbym w góry, ale doradźcie, gdzie będzie pusto” – to był leitmotif kwerend na wieeeelu grupach górskich, widziałam to od końca lipca, gdy nieco zainteresowałam się działaniem fb, pewnie wcześniej było tak samo). Tak jak podejmując latem trud i koszt dalszych wyskoków w góry po słowackiej stronie (wszystkie Karpaty są równo nasze, niezaliczony Retezat też! 😀 ) – nie zatłaczaliśmy niektórych polskich przepięknych, lecz zbyt popularnych szlaków, dając komfort (względny i pewnie niedoceniony, ale) innym braciom turystom, np. mniej mobilnym ze wzgl na malutkie dzieci…

    To tak tytułem wstępu… Mogę dalej, ale mżaweczka poranna ma ustać… 🙂 🙂 🙂

  26. Przyjaciele Smutnego Diabła Says:

    Nie nie trzeba dalej. Jak się chce – to można wytłumaczyć każdą własną zachciankę, a szczególnie, jak się jest tak wygadanym, jak Basia A Capella. Tylko zapytam na koniec, dlaczego Polskie Państwo nie wydało Bonów Turystycznych, ważnych na całą Europę albo Świat? Dlaczego!

    I jeszcze , już kończę, ludzie pobrali kredyty na rozwój turystyki, nastawili się, zatrudnili innych ludzi, dali pracę. Jak oni to spłacą, jeżeli wirusowe szaleństwo jeszcze potrwa?

  27. pak4 Says:

    @Przyjaciele:
    Państwo działa jak ubezpieczyciel w sytuacji szczególnych kryzysów dla własnych obywateli. Z tej perspektywy przygotowało (m.in.) program dla wspierania biznesu turystycznego.

    A mam teraz zapytać, dlaczego bonów turystycznych nie rozdawały sieci handlowe z własnych pieniędzy? Nie fundowały miasta? Albo nawet Kościół ze składek na tacy? Bo jak na moje oko, to żądania, że powinny się tak włączyć we wspieranie turystyki raczej wywołałyby pukanie się w czoło. I byłoby to tak samo słuszne, jak działanie państwa.

    Ludzie pobrali kredyty i, OK, państwo powinno im pomóc (opinia polityczna). Żądanie, że każdy ma pomóc, nie ma dla mnie uzasadnienia. Ani geograficznie (dlaczego mamy czuć większe zobowiązanie do pomocy dla dowolnego polskiego hotelu, niż w stosunku do np. gospodarstwa turystycznego, którego właścicieli znamy, choć znajduje się ono za granicą?); ani branżowo, bo przecież ograniczenia uderzyły nie tylko w branżę turystyczną. (Aż mnie korci pytanie, czy uznalibyście za równie uzasadnione żądanie, by wobec spadku sprzedaży samochodów kupować tylko te z polskich montowni, czyli Fiat 500, Opel Astra, VW Caddy?)

  28. pak4 Says:

    PS.
    Jako, że Przyjaciele, bywacie tutaj, to czuję jakiś związek, i Wam, akurat Wam, kibicowałbym w przyjmowaniu gości, zachęcał itp. Nie wiem, czy sam przyjeżdżał, bo tu znajomość, nawet blogowa, bywa krępująca. Ale jednak, Wy, akurat Wy, nie bylibyście „dowolnym hotelem/ośrodkie/gosodarstwem turystycznym w Polsce”. Stąd też te moje ciche wyrzuty, a potem ulga, że Wam poszło dobrze.

  29. basia Says:

    Nie wiem, dlaczego los, państwo, system (dziedziczenia bez nadmiernych podatków spadkowych, …) daje (nie tylko bony, stypendia, itd., itp.) jednym a nie innym… I dlaczego tak często mającym jest dodawane a niemającym odejmowane… A ci niemający niekiedy ruszają, by zdobyć własnym sposobem podstawy, fundamenty dla egzystowania jednostkowego, swej przyszłej rodziny… Poznają inne rejony własnego kraju, poznają świat… uczą się pracować, uczą się oszczędzać… uczą się poważniejszej ekonomii… cykli koniukturalnych… przewidywania, uprzedzania ich…
    Jeśli twoim celem, sensem życia jest raczej (nie jedynie) rozumieć świat, niż z niego korzystać, niż go bezlitośnie doić… Jeśli nie skupiasz się na tępej, przyziemnej konsumerze (to nie znaczy „nie konsumujesz”) — łatwiej dostrzeżesz, co w trawie piszczy… Łatwiej przyjmiesz tak brutalne przebudzenia, jak pandemia (a wcześniej krach finansowy, który analitycy wieszczyli odkąd pamiętam (1996…97…98…99))

    Wiem, sam fakt inwestowania w biznes jest wciąż w niektórych polskich kręgach postrzegany jako coś bliskie heroizmowi… Boć przecież można wpakować szmal w nową kanapę, w cotygodniowo świeżą suknię, garsonkę do kościoła, w aucicho że sąsiadowi gały wyjdą… w egzotyczne wojaże 3x do roku…
    Tak, inwestycje powinny być i są stawiane znacznie wyżej na drabinie kultury wydatkowania… Ale same z siebie nie są tytułem do świętości. Gdy się na przykład widziało – jak my w 2014 – całą wielką przeatrakcyjną miejscowość (Borsza w rumuńskich Alpach Rodniańskich) straszącą dziesiątkami i setkami surowych porzuconych budynków … niedoszłych pensjonatów, hoteli… – Był pęd, potem Unia, otwarcie granic, bogaci ruszyli zwiedzać świat latem i zimą (B. to także kurort narciarski), biedniejsi ucierpieli może podczas i w następstwie kryzyzu… Plus kilka zaniedbań (centralnych, samorządowych)… Things happen, powiadają anglofoni…

    Piszę te wszystkie brutalności, bo wiem, iż w proporcji do krachu w biznesie turystycznym jako takim – polskie górskie i pagórskie miejscówki miały naprawdę dobry sezon. Te, które postarały się go mieć.

    Na temat podłoża naszych decyzji nie mam nic do dodania – wszystko jest do (uważnego i dobro-wolnego) przeczytania wyżej.

    Serdecznie pozdrawiam, życzę zdrowia, prosperity i wszelkiego dobra!!! 🙂 🙂 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: