Trianon

Gościnnie: Pak4

Węgierscy nacjonaliści uważają Trianon za spisek mocarstw i tragedię.

Węgierscy liberałowie i lewicowcy uważają Trianon za cenę złej polityki i tragedię.

A ja nie jestem Węgrem. I uważam Trianon za konieczny element dziejów.
Tragedię? No cóż, a [prowokacja]czy rozpad ZSRR był tragedią?[/prowokacja] Oczywiście, to i owo mogło się potoczyć inaczej — mogła być inna okazja niż wojna, mogli Węgrzy na czas przystąpić do negocjacji i coś więcej zachować, mógł stosunek państw do mniejszości narodowych wyglądać lepiej. Ale upgrade państwa, z wielonarodowej monarchii na nowoczesne państwo narodowe nie jest tak prosty, jak upgrade Windowsa, Linuxa, czy iOSa i zwykle kończy się rozpadem.

Komentarze 43 to “Trianon”

  1. basia Says:

    Jedno jest pewne – Węgrzy baaardzo (głęboko, świadomie, defetystycznie…) to przeżywali: od momentu 0- (jeszcze przed godziną podpisania) aż do chwili obecnej… I to ich różni od innych – czasem zdezorientowanych, niekiedy zajętych mnóstwem innych spraw, jak to w dniach i godzinach zawirowań, a też przekonanych być może o chwilowości tych i owych rozstrzygnięć…

    Bogdan Góralczyk, Węgierski syndrom Trianon
    https://wydawnictwodialog.pl/wegierski-syndrom-trianon,80,2501.html – jestem gdzieś na 10% więc mam na świeżo opis ogólnonarodowych „mszy żałobnych” w dniu podpisywania traktatu, itd.

  2. pak4 Says:

    @basia:
    Ale ja doczytałem do końca 🙂 Więc to nie jest tak zupełnie, że Węgrzy tylko załamywali ręce.
    W okresie końca I wojny światowej Węgrzy:
    — raz, za późno zauważyli co się święci*,
    — dwa, przeżywali klęskę zgodnie ze schematami.

    Czyli (uwaga spoiler!) — węgierscy socjaliści-demokraci (Rewolucja Astrów, te rzeczy) liczyli na wielkoduszność i mieli nadzieję, że da się dogadać. Na to przyszedł Bela Kun. Znowu klasyka „kultury klęski”, ale też na pewno pogorszenie węgierskiej sytuacji międzynarodowej, no i już kwestia zagranicznych interwencji.

    Na to przyszedł Horthy i, z jednej strony, konieczność kapitulacji przed Trianon; z drugiej strony, pójście w rewanżyzm i skrajny konserwatyzm; czego dalszym efektem był sojusz z Hitlerem.

    Gdy Hitler przegrał, a nastała WRL, temat Trianon trafił do „zamrażarki” tematów zakazanych (bo zadrażniających stosunki z bratnimi państwami), dopiero w latach 80-tych zaczął wypływać, zresztą w formie narodowo-humanitarnej, czyli trosce o Węgrów w Siedmiogrodzie.

    Upadek komunizmu, to z nieśmiała próba nawiązania do rewanżyzmu Horthy’ego, z drugiej strony liberałowie i socjaliści mówili i działali w sposób „nam znany”, tzn. gonienia zachodu i modernizacji państwa, nie pochylając się nad narodową traumą. Na to przyszedł Orban nawiązujący do Horthy’ego. Podobno właśnie tym — wyraźnym i rewanżystowskim podejściem do Trianon zjednał sobie wierność Węgrów.


    No to koniec spoilera.

    Książka Góralczyka napisana jest z węgierskiej perspektywy, bo sam autor się zwęgierszczył. Stąd też moja reakcja, że cała ta perspektywa zawiera jedno, ogromne, przeoczenie — o czym jest ta notka. Ale to, pośrednio, świadczy o tym, że problem nie został przepracowany. Choć chyba Lendvai coś rzuca o tym, że Trianon Trianonem, ale przynajmniej w całym tym nieszczęściu Węgry zaistniały jako prawdziwe państwo narodowe. Tak coś mi się…

    Kolejna rzecz, która wynika z tej historii, to że trauma jest pewnym narzędziem politycznym. Rewolucję Astrów, Republikę Rad, powrót konserwatystów, rewanżyzm… To wszystko klasyka przemian po klęsce (patrz: Francja 1870+, Niemcy 1918+), ale czym bliżej naszych czasów, tym więcej (znowu) propagandy.


    *) Węgry nie były tak elastyczne jak Rumunia — w końcu główny, obok Słowacji, „zwycięzca” Trianon. Nie odstąpiły Austrii, nie odstąpiły Polski, nie odstąpiły Hitlera… Bo i właśnie w tle mi wpada z hasztagiem o bratankach, jak to Horthy (a właściwie jego premier) nie zgodził się na pomoc dla Hitlera przeciwko Polsce. Góralczyk opisuje, jak to mimo skrupułów wobec zbrodni Hitlera, Węgry nie były gotowe tak łatwo zerwać z nim związków.

  3. Węgierka Says:

    Wciąż podziwiam Waszą dociekliwość zainteresowań i lektur.
    Gratulacje, tak trzymać. 🙂

  4. pak4 Says:

    @Węgierka:
    Wiesz, czytam o Białorusi i trzymam kciuki, by się książka zdezaktualizowała nim skończę 🙂

  5. basia Says:

    Węgierko 😀 …za Węgrów też oczywiście trzymamy, prawda Paku? 😀 …Dla nich samych a także z powodu, iż są z nami w systemie znacznie bardziej „połączonych naczyń”… Lecz inna rzecz kciukotrzymanie, inna zaś empiryczne obserwacje (nastrojów, metod, zaniechań…)… pewnej aury uderzającej już w pierwszych minutach pierwszego przejazdu przez kraj… i niepopuszczającej… (Przyczerniający Ekspert K.V. nie miał tu zbyt wiele do rzeczy… )

  6. mru Says:

    a czy bratankowie zasluguja na az tako uwage? 😛

  7. zawada-Robert Says:

    To zależy co kocur proponuje w zamian. 😛

  8. basia Says:

    …też by mnie to ciekawiło… 😉

    😀 😀

  9. pak4 Says:

    @mru:
    Mieliśmy w tym roku setną rocznicę Trianon. Nie miałem szans się wyrobić z tekstem, ale skoro to było to sto lat i jeden kwartał.
    Natomiast Mohacz był w tle, ale Mohacz doczytałem w wieczór przed rocznicą bitwy. No i jak tu nie nawiązać?
    Natomiast na razie dajemy Bratankom spokój.

  10. basia Says:

    Eee, dlaczego? Oni mają tyle traum, że jakaś kolejna na pewno się znajdzie… I nawet w krąglutkim rocznicowym otoczu… otoku… 😆

  11. Krzysztof Says:

    Bylem w Deva w Rumunii w 2018 roku. Jest to jedna z enklaw wegierskich. Stanowia tam mniejszosc etniczna. O ile wiem, to wszyscy tamtejsi Wegrzy to Unitarianie: sa cale wegierskie wioski i jest tez Unicki kosciol w Deva. Podtrzymuja wegierskie tradycje i jezyk. Maja wegierskie szkoly. Ferenc David jest ich meczennikiem (Edykt z Torda). Odbywaja coroczne pielgrzymki do jego grobu w twierdzy w Deva.
    Niechlubnie zapisal sie tam „nasz” Stefan Batory, ktory byl jednym z tych wladcow, ktorzy edykt uniewaznili.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Edict_of_Torda#:~:text=The%20Edict%20of%20Torda%20(Hungarian,Kingdom%22%20of%20John%20Sigismund%20Z%C3%A1polya.

  12. owcarek podhalański Says:

    „to i owo mogło się potoczyć inaczej”

    Nie mogło. Nos Kleopatry był taki, jaki był, i właśnie dlotego nie mogło 🙂

  13. pak4 Says:

    @Owcarek:
    Oczywiście, że w tym sensie to nie.
    Ja w tym sensie gdybactwa, że gdyby Węgrzy przystąpili wcześniej do rozmów, to może tu i ówdzie wioskę, czy miasteczko by dla siebie ocalili. Ale to nie dotyczyło podstaw Trianon.

    @Krzysztof:
    Myśmy w Rumunii, w Oradei (Nagyvárad) czy Targu Mures (Marosvásárhely), na przykład, spotykali Węgrów. Tak jak i w południowej Słowacji.

    Z Siedmiogrodem było i to nieszczęście, że choć w całym Siedmiogrodzie Węgrzy byli mniejszością, to w niektórych miejscach zdecydowaną większością. Tyle, że to były głównie miejsca oddalone od granicy.

    Ja po tej notce mam też taką „zadrę”, że jak Węgrzy nie postępowali właściwie wobec mniejszości narodowych, to i te mniejszości stawszy się większością w swoich państwach narodowych, również odpłacały nietolerancją i polityką „romanizacji”, czy dekretami Benesza, gdy to Węgrów przesiedlano przymusowo na tereny poniemieckie w Czechach.

  14. basia Says:

    Echhhh… kilka odwiecznych prawidłowości dziejowych i mnóstwo, mnóstwo szczególików, które… które przyswajasz tym łapczywiej, im więcej już wiesz, doświadczyłeś… lekturowo, ale i wędrując tam, ponawiając wyjazdy, rozmowy… wpadając co i rusz jak śliwka w kompot w pułapki (dobrze, gdy tylko myślowe) własnej ignorancji…

    😀 😀 😀

    PS, kto może, niech czyta (a zwłaszcza przed wyjazdem!… choć gdy tylko do furd, to może niekoniecznie trzeba) takich obytych gawędziarzy-erudytów, jak Stasiuk, Szczerek, Varga… Noi opracowania „z grubszej rury”… – niektóre też przystępnie napisane! 😎

    [Węgry obecnie dostępne tylko tranzytowo!…]

  15. pak4 Says:

    Małopolska wczoraj. Zdjęć dużo nie ma, ale:
    — Karpaty było widać całkiem wyraźnie (najwyraźniej w drodze powrotnej, ale tam zdjęcia nie wyszły):

    I trochę podkręciłem w Gimpie:

  16. pak4 Says:

    Kwietnie:

    Niebo ładne, przeddeszczowe:

    Palenie traw mniej ładne:

  17. basia Says:

    Faaajne klimaty! — Piękne Ci dzięki!… 😀

    Ja zrobiłam bardzo mało, ale… 😉 😀

  18. zawada-Robert Says:

    Wczoraj upał, dziś jesienna plucha. … 🙂

  19. basia Says:

    Ano… Licząc na powroty letniej aury – czas zacząć się przyzwyczajać do „gorszej części roku”… 🙂

  20. mru Says:

    bedzie dobrze 😛

  21. Prawie Znajomy Says:

    Mru,
    już pod koniec kwietnia. 😉

  22. pak4 Says:

    Eee tam, jesień jeszcze potrafi być piękna.

  23. basia Says:

    Oczywiście!!! 😀 😀 😀

  24. pro-fan Says:

    @ott 😉
    i po Polakach w US Open… 😦

  25. pak4 Says:

    @pro-fan:
    I po Djokovicu. Swoją drogą, niektóre komisje to działają szybko po ataku na sędziów 😛

  26. basia Says:

    A, to muszę doczytać… — Zupełnie odwykłam od sprawdzania wyników tenisa… I tylko Pewnego Komentatora brakowało tu… 😉 😀

    …A tu mówicie, oni grają w Njujorku… I nawet dziwy się dzieją… – Lecę – już lecę poczytać!!! 😀 😀

  27. pro-fan Says:

    @basia,
    koniecznie czas wrócić do życia. 😀

    a ja mówię ‚dobranoc’. 🙂

  28. Modysta Says:

    Wszyscy czas wrocic do zycia

  29. pak4 Says:

    Jakieś wywoływanie zombiaków, czy co?

  30. Asia Says:

    Pak, 😀

    Wszyscy, pozdrowienia! 😀

  31. basia Says:

    😀 😀 😀 😀

    Życie ma się dobrze… A co najmniej… – ciekawie… 😉 😎 😆

  32. Szpila Says:

    Ale blog cirpi! 😛

  33. toperek Says:

    czmu cirpi

    dziala pzeciez

  34. Szpila Says:

    ledwie dycha

  35. pak4 Says:

    Mi się przypominają polsko-rosyjskie false friends. Jako młodzież zabrano nas kiedyś do konsulatu, czy innego domu TPPR na projekcję filmu radzieckiego dla młodzieży. W filmie dziewczę uwiodło nauczyciela (przecież nie odwrotnie!). No i się uczniowie pytają:
    — Szto s nim.
    — Otdychajet.
    (Przepraszam za autorski zapis rosyjskiego.)
    Na co cała klasa w śmiech. I podobno każda zaproszona klasa.
    No to dobie blog „oddycha”.

  36. Modysta Says:

    Żyje, gdzie indzi. 😆

  37. zawada-Robert Says:

    To nie jest za dobra rzecz, takie nie ustanne pisanie notek, odpowiadanie na komentarze. Trzeba i pożyć „gdzie indzi”, słusznie prawi Przedmówca.
    Blog nie zając, nie ucieknie. 😀

  38. pak4 Says:

    Roboty na alkohol.. Czas chyba odpocząć od tej technologii:
    https://www.sciencemag.org/news/2020/08/watch-tiny-robot-powered-alcohol?utm_campaign=SciMag&utm_source=JHubbard&utm_medium=Facebook

  39. pro-fan Says:

    😀

    @ott: w tenisie wciąż duch żyje. 🙂

  40. Yankee Says:

    Co żyje to relatywizm i konsumpkcjonizm !

  41. pak4 Says:

    Hm… Piszą, że jest siedem procesów życiowych — i to, co żyje, to je ma: ruch, oddychanie, reakcja na bodźce, wzrost, wydalanie, rozmnażanie i odżywianie.

    Co do relatywizmu, to na pewno jest mobilny, w końcu efekty relatywistyczne dotyczą głównie ruchu z wielką prędkością. Ale już czy wzrasta, czy maleje, to kwestia bardziej złożona, bo mnie coś o kontrakcji długości uczono. Cóż, ewidentnie rozmnaża się i odżywia. Ale czy wydala i reaguje na bodźce — nie wiem.

    Konsumpcjonizm — ten ewidentnie wydala, wzrasta, reaguje na bodźcie, rozmnaża się i odżywia. Ale czy się rusza? A tym bardziej czy oddycha? Ktoś coś wie?

  42. gradus Says:

    PAK
    😀 🤣 😀

  43. basia Says:

    😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀

    Wszystkim Szan. Re-ani-ma-torom dzięki wieeelkie za podtrzymywanie życia blogowego… Podtrzymywanie blogu przy życiu… Pod… 🙄 ❗ 😎 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: