Miejsca pracy


(Metodą „podaj dalej”, z fb tutejszego Komentatora)

Mam nadzieję, że podtrzymujemy a nawet tworzymy jakieś miejsca pracy… Jednak. Też.

Foto: Pak4 i basia
[22.8.2020: Racławice – skała Powroźnikowa – Na Księżym Polu – Czubrowice-Polesie – Podskale – Racławice. Ślad GPS.]

Komentarze 43 to “Miejsca pracy”

  1. pak4 Says:

    Foto+
    Kościół w Racławicach, 1511:

    Skała Powroźnikowa:

    Ta sama z dołu:

  2. pak4 Says:

    I widoki z Powroźnikowej:

  3. basia Says:

    Pięknie tam było! Wcześnie rano, bo potem ostatni dzień upałów (prawią…)
    A teraz deszcz… kapuśniaczek ciepły raczej… 😀 Spokojny niedzielny relaks… – Wielkie dzięki za doilustrowanie!
    😎 😎 😎

  4. Krakowianka Jedna Says:

    Skałki zawsze zobaczę z wielką ochotą.
    Wczoraj nie był dzień niestety do chodzenia jak dla mnie, podziwiam.

  5. basia Says:

    Dzień oczywiście nie był (choć… hardkorowców nie brakuje 😈 )… ale poranek owszem! 😎 😀

    Zawsze do usług! 🙂 🙂 🙂

  6. pak4 Says:

    Tak. Mnie to uderzało nie tylko na Powroźnikowej, bo wiadomo, przewiewa i widać — były jeszcze poranne mgiełki. Ale także wracając (czyli bliżej skwaru dnia i w dolinie) mieliśmy takie odcinki, że powiewał chłodny wiatr. Generalnie udało nam się przedupałowo.

  7. basia Says:

    Obawiałam się, że odcinek „pod skałkami” przyjdzie nam przetuptać już w spiekocie. Ale zdążyliśmy miło… Cień, chłodne powiewy, delektowania się widoczkami i ruchem… 😎

  8. pak4 Says:

  9. basia Says:

    Mój piątkowy gość czteroletni* najbardziej w tym przypadku wierzy w Chemię! — A słowo to wypowiada z taką żarliwą ekscytacją… „pokaż ciociu, jaką masz cheeemię!”…

    …Ostrzegano go „nie bierz, nie dotykaj, nie wolno, to chemia…” 😆
    ____
    *zdobyliśmy o poranku Grodzisko – bez jednej foteczki na szczycie, trzeba było uciekać nie zważając na emisję CO2… 😆

  10. Krzysztof Ostoja Szymoński Says:

    „Kilinski,
    Byl szewcem.
    Oj, podburzyl Warszawe!
    Oj, podburzyl Warszawe!
    Sprawil Moskaliskom
    weselisko krwawe!
    Sprawil Moskaliskom
    Weselisko krwawe!”

    (Nie wiem, czy ktos jeszcze pamieta te piosenke. To tak, na marginesie Raclawic.)

  11. pak4 Says:

    Ale to nie te Racławice 🙂 To Racławice jurajskie, w Powiecie Krakowskim. Racławice „kościuszkowskie” są w Powiecie Miechowskim. Byliśmy w 2017, o: https://basiaacappella.wordpress.com/2017/01/21/a-co-on-tam-wiedzial/

  12. basia Says:

    Krzysztofie, Paku, 😀 😀 …Lecz w sumie wszystko się zazębia: tamta rozmowa (na prywatnej grupie fb) i niniejsza: buty i wciąż rzemieślnicze wykonywanie najdroższych (np. Meindl dla górskich), szewc …Racławice nie te, ale jedne i drugie i tak się kojarzą z okresem insurekcji… Czyli dotlenienie w górkach i jurkach indukuje i katalizuje ożywioną pracę mózgu… Cbdu… zawsze… zawsze na nowo… 😆

    Krzysztofie, miło Szanownego widzieć znów w tych niskich progach… 😎

  13. Kasia Says:

    bede miec duzo do doczytania
    doogladania

    dobrze 😀

  14. basia Says:

    Oby tylko czas pozwolił (jeśli są chęci, zainteresowanie szczegółami 😀 )…

    Miło znów Cię widzieć, Kasiu 😀

  15. Wątpiący ? Says:

    Teraz do wszystkiego musisz mieć fure fantow.
    Też do tzw, aktywnego życia.. 😛

    A sprawdzacie czy wasze dekatlony z chin ?

  16. Tom Says:

    Przykład Basi pokazuje, że można używać i rower, i samochód.

    Tyrada powyższa ma niewiele sensu. 🙂

  17. pak4 Says:

    @Wątpiący:
    W domu zbierają się podzespoły do naprawy rowerów. Bo je trochę zajeździliśmy już… 😦

    @Tom:
    Ale płatnego parkowania i kredytu samochodowego unika 🙂

  18. zawada-Robert Says:

    Poszed na Luptów zbójować?
    https://tatromaniak.pl/aktualnosci/napad-na-restauracje-w-tatrach-slowackich-trwaja-poszukiwania-sprawcy-to-najprawdopodobniej-polak/

    Może miał nadzieję na stworzenie miejsc pracy w branży motoryzacyjnej? Restauracyjnej? Innej?
    Macie pomysły? 😉

  19. pak4 Says:

    Właśnie szukam, jak się ten pan nazywał, który uważał, że złodziejstwo jest wartościowym wkładem w gospodarkę — Bernard de Mandeville.

  20. zawada-Robert Says:

    Nasi „władcy” go czytali. Wszyscy, od małego. 😈

  21. basia Says:

    Wątpiący ?, ale te do aktywności się „spłacają-odpłacają”, a te do leżenia, telewizorowania, przeżuwania, itp. – troszkę mniej jakby… 😀

    Tom, Pak4, rower ósmym cudem świata, samolot dziewiątym, samochód dziesiątym… – Tej wersji trzymam się już czwartą dekadę żywotam mojego 😀 😀

    Zawado-Robercie, a skąd wiadomo, że poszedł? – Może właśnie pojechał na rowerze? 😆

  22. Renata Says:

    I stąd najnowsze dane o inflacji, Robert?

  23. pak4 Says:

    @Renata:
    Z tego co donoszą, to w Tatrach raczej deflacja niż inflacja.

  24. basia Says:

    Noale wszystko, co najważniejsze 🙄 – urosło… — Rysy, Świnica… (nie wiem, jak Kasprowy, Giewont czy Gubałówka… 😛 😛 😛 )… 😆

  25. pak4 Says:

    Przepraszam za opary merytoryzmu, ale chodzi za mną i nie pozwala czytać o tym Mohaczu.

    Ja się w ogóle zastanawiam, co oni tam kombinowali. Bo użyli lidaru. OK, ja rozumiem, że dla twórców map to jest znakomite rozwiązanie, bo mają mapę 3D Tatr, z której mogą wyciągnąć wszystkie poziomice, tylko trzeba kozice wygładzić 😀 Ale badać tak wysokość szczytów? 1 metr dokładności, to nie jest dużo w dzisiejszych czasach. Ale też metr dokładności względem czego, bo ten lidar musi na czymś nad Tatrami lecieć. I jak ten lot jest precyzyjnie mierzony… Ech…

    GPSy używane przez geodetów dają centymetrowe dokładności. (OK, nadajnik GPS na orbicie też leci, a dziesiątki metrów odchylenia robi bardzo łatwo, ale to się koryguje.) I to jest urządzenie, które mieści się w plecaku. Dwumetrowa tyczka może mniej. Z tyczką bieda by była, fakt, ale musi się dać coś wymyślić. Choćby obstalować metrową, składaną i uwzględniać w wyniku. No i jakąś „łapkę” zrobić, co by się po skale nie ślizgała. Taki GPS geodezyjny, jak się musiałem tym interesować, kosztował tyle co używany, w miarę dobry samochód, czyli fachowiec przerabiający tyczkę jakoś by się w budżecie przyczepy zmieścił. Do pomiaru trzeba trzymać równo, ale tak do 10 cm wystarczyłyby sekundy trzymania. No i szczyty rzadko co przesłania, co ułatwia pomiar. Z przełęczami trochę gorzej, ale może da się posiedzieć dłużej.

    Mnie zastanawia jeszcze, czy oni uwzględnili że poziom morza się zmienia. Bo jak się robi na wycieczce tysiąc metrową deniwelację według nmp-ów na tabliczkach miejsc, to się robi ciut ponad tysiąc metrów w pionie. Po prostu, definicja „poziomu morza”, mówi że tam grawitacja ma być na poziomie poziomu morza, mierzonego odpowiednio (hm… nie wiem, czy Słowacy nie mierzą według Adriatyku, a Polacy Bałtyku… i teraz pytanie, czy to jest 2500 nad Bałtykiem, czy nad Adriatykiem, skoro to polsko-słowackie przedsięwzięcie). Ta zaś grawitacja zmienia się w zależności od ukształtowania terenu, tzn. jeśli „nad poziomem morza” są skały, to poziom się przez to podnosi. To są minimalne, ciekawostkowe różnice, ale jeśli Rysy urosły 40 cm, a Świnica metr, to to już mogło mieć znaczenie.

  26. basia Says:

    Opary merytoryzmu są oszałamiające… do tego stopnia, iż w porywach mnie… przerastają… o, przemieszczają… 😛 😆 😎

  27. Jankora Says:

    Dziękuję Wam za kolejne obfite transporty piękna: górskiego, wieluńskiego,i jurajskiego! 😀

    Pozdrowienia ślę serdeczne.

  28. basia Says:

    Przyjemność także po naszej stronie! 😎 — Pozdrowienia! 😀

  29. Wkur--- Says:

    przyjemnośc, cudnie, ppieknie, pieknie, cudnie wspaniale serdecznie wspaiale, oszałamiająco cudownie miło……………………

    czy to moze byc szczere ??????????????

    !

  30. pak4 Says:

    @Wkur:
    Jedyna szczerość?

  31. basia Says:

    Wkur— – może… 🙂

    Paku – dokładnie… 🙂

    **** * ****

    Przedpogrzebowe czuwanie? – Można to i tak nazwać…

  32. Kastet-Kasta-Kakao Says:

    [‚]

  33. Kastet-Kasta-Kakao Says:

    Popatrzcie inaczej na miejsca pracy:
    https://www.gosc.pl/doc/6419402.Kaprysy-Piotrusia-Pana?fbclid=IwAR00UDjAM24kKpXiIIN-ja3L51BmNpe8YUggJTJ5Co1iBT2HeOSEC8RwGPs

  34. pak4 Says:

    @Kastet-Kasta-Kakao:
    Ale jak opuścisz dom to cię burza może przydybać, albo jakieś zradykalizowane ideologie… Wiesz, niebezpiecznie jest, BHP nie pozwala 🙂
    Mnie, na przykład, burza dzisiaj pod A4 złapała…

  35. basia Says:

    Kastet-Kasta-Kakao, Piotruś-Pan na pewno jakieś-tam tworzy… bodaj w pubach i knajpkach… 😈 😀

    Paku, cudne… cudne były te ogromne krople rozpryskujące się na gorącym chodniku… 😎 😀

  36. dociekliwa Says:

    a gadzety do kuchni to nie z chin?
    a zabawki dla malych i duzych?

  37. mru Says:

    bo wiesz
    jest chlam zly dobry i lepsiejsy 😛 😛

  38. pak4 Says:

    @dociekliwa:
    Często z Chin, ale nie zawsze. O zabawce do kuchni ze Szwajcarii to chyba było na blogu nawet.
    Nawiasem mówiąc, goretex to firma amerykańska i chyba technologii nie udzielają na zewnątrz. Vibram — włoska i patrz wyżej.
    Pamiętam,  że kurtkę zimową mam „made in Sri Lanka”, czy jakoś tak… Więc też niewolnicza siła robocza, ale nie Chiny.
    No tak, komórka od zdjęcia podpisała się po chińsku… Więc i Chiny w grze.

  39. nudysta Says:

    a smieci drozeja..

  40. owcarek podhalański Says:

    Podobno w Polsce momy jakiesi śtyrysta Makdonaldów. To teroz wystarcy sprawdzić, cy teroz w Polsce jest o 4 tysiące kardiologów, 4 tysiące dentystów i 4 tysiące mędroli od odchudzania więcej niz było w casak, kie Makdonaldów u nos jesce nie było 🙂

  41. basia Says:

    Owczarku, otóż… 😆 — I jeszcze tyluż ubezpieczycieli na życie… choć o nich może najłatwiej 😀

    Nudysto, niestety… 😀

    Paku 😀 pamiętam, jak mnie po raz pierwszy usiłowano „zawstydzić” chińską (domniemaną) kurtką przeciwdeszczową. Do końca nie sprawdziłam, czy ona była chińska, na pewno dość fajna, jak na cenę, potrzebna: rzecz działa się w Lake District, gdzie popadywało a potem miało się ziścić jeszcze znacznie więcej owego liquid sunshine… a „szejmerkami” studentki z Polski przedunijnej były dwie panie profesorowe, „dla towarzystwa” konferencyjnego swym małżonkom. Cały kontekst tyleż absurdalny co niedelikatny, szybko to sobie przemyślałam, poustawiałam, doszłam do wniosku, że co muszę kupić – kupić muszę. Ważne, by z sensem, perspektywicznie… nie marnować, nie wyrzucać…

    Dociekliwa, Mru, na szczęście i gadżetów sportowych, i kuchennych mam maławo. Choć gdy się gospodarstwa domowe skomasowały, to więcej 😀 Oczywiście „productivity” sportowych, nawet ich „etyczność” 😈 jest nieporównywalna z tymi drugimi… Poza tym – patrz bezpośrednio wyżej 😀 😀

  42. pak4 Says:


    Swoją drogą, w tle czytam sobie dyskusję o Jordanie Petersenie, który przeszedł na dietę swojej córki, czyli tylko mięso. I, początkowo, twierdził że to mu pomaga. I tłumaczą to, że sam fakt przejścia na dietę i pewnej monotonii sprawia, że je się mniej — niezależnie od tego, jak bardzo dieta jest absurdalna. Problem jest, co będzie po kilku miesiącach na diecie.

  43. basia Says:

    O tak. Jadło powinno być maksymalnie urozmaicone, ale gdy już jest – każde szukanie „czegoś jeszcze”, „nowych smaków”, itp. może obrócić się przeciw tobie… zwł. w sytuacji nieuporządkowanego trybu życia, niedosypiania, stresu (i potrzeby skompensowania go czymś…) — Jedzmy, by żyć, nie odwrotnie!!!

    😎 😎 😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: