Sensowne

Sokrates: A dokąd to tak spieszycie?
Team: W góry. Mru nam każe w sensowne góry iść.
Sokrates: Sensowne? A co to znaczy, sensowne góry?
Team: No… ten tego… że sens jest w nie iść.
Sokrates: Czyli jak zgubię portfel na Karpińskiego i tam pójdę, to Góra Madera będzie sensowna?
Team: Jak pójdziesz po zgubiony, to tak, ale jak pójdziesz zgubić to nie.
Sokrates: Czyli jedziecie w góry, bo zgubiliście portfel.
Team: Zaraz… nie, jest na miejscu.
Sokrates: Nie zgubiliście portfela, a dalej szukacie sensownych gór?
Team: Będą sensowne, bo się będziemy ubogacać.
Sokrates: Chociaż nie znajdziecie tam portfela?
Team: No, tego jeszcze nie wiemy, może czyjś znajdziemy. Ale chcemy się ubogacić wewnętrznie. Zdrowiem, zapatrzeniem…
Sokrates: Zapowietrzenie znam — trzeba odpowietrzyć. Ale zapatrzenie? I jak odpatrzeć?
Team: Zapatrzenie nie jest złe. Chodzi, żeby nam się podobało. Że człowiek jak okiem sięgnie, to westchnie…
Sokrates: I zapowietrzy się…
Team: No może zapowietrzy, ale też westchnie że pięknie mu tam.
Sokrates: I to ma sens?
Team: I to podwójny, bo sens to także zmysł, a zmysłowy to sensualny. Więc ten nasz sens jest w tym, że zmysł się napełnia pięknem.
Sokrates: I jak się już napełni to co z nim zrobicie?
Team: Przywieziemy do domu.
Sokrates: I na długo wam wystarczy?
Team: Jak będzie trzeba to i na dwa tygodnie.
Sokrates: To chyba daleko jedziecie w te sensowne góry?
Team: A nie… chcemy odkryć te sensowne, które są blisko.
Sokrates: Coś jak wasze Grodzisko i Wielkanoc?
Team: Właśnie, choć może mniej zarośnięte — pod Radziszów jedziemy.
Sokrates: W górę, a pod?
Team: No dobrze, nad Radziszów.
Sokrates: A to dobrej drogi.
Team: I wzajemnie Sokratesie, a ty dokąd.
Sokrates: E… na marsz. Togi nie mam, ale idę…

Foto: Basia, PAK4.

[12.1.2020: Radziszów – Zawodzie – Drożdzownik – Chożyny – Zachożyny – Garcowiec – Wola Radziszowska – Za Zimowcem – Radziszów. Ślad GPS.]

To był wpis gościnny autorstwa Paka4

Komentarze 53 to “Sensowne”

  1. pak4 Says:

    Notoilustracje — smog nad krakowską niecką:

    Nie od razu rozpoznaliśmy Królową Beskidów, bo wyglądała na bliższą od Sikornika, czy Grodziska:

    Ach, ta polska zima:

  2. pak4 Says:

    I jeszcze za się, czyli obiektyw w kierunk Mogilan:

    Widokowość grzbietu (z Policą, Babią i Małą Babią w rolach głównych):

    Nasze Grodzisko za Skawiną:

  3. pak4 Says:

    Coś mi „błyskało” nad Bielanami. Jakieś światła. Dopiero na zdjeciu widzę, co tam się działo:

    Leńcze i Kalwaria Zebrzydowska:

  4. pak4 Says:

    I jeszcze raz, tegoroczny styczeń:

    Tu też, choć tu w towarzystwie Woli Radziszowskiej:

  5. basia Says:

    Pięęęęknie było! I całkiem zadowalająco z kilometrażowego punktu widzenia 😉 😎 😎 😎

    Śliczne dzięki za doilustrowanie!!! 😀 😀 😀

  6. a a Says:

    fajne foty

    nowego zycze aktywnego po staremu 😀

  7. basia Says:

    Dzięki piękne Ci! 🙂 Wzajemnościości! 😀

    …Zakładając, iż poprzednia aktywność była wystarczająca… W przypadku naszego 2019 miałabym pewne wątpliwości (ale nadrobiliśmy dźwiganiem gresów, regałów; taczkowaniem i kopaniem ziemi… 😆 ) 😎

  8. mru Says:

    u mru sensowne zaczyna sie od kasprowy per pedes 😛
    babia 😛
    pilsko 😛

    a nie procesje po asfalcie dla starcow 😛 😛

    brak zaliczenia!

  9. Marta El Says:

    Pogoda jak w kwietniu, i ta róża……

    Wszystkim życzę zdrowia, powodzenia w nowym roku.
    Zima chyba jeszcze przyjdzie, jak myślicie?

  10. Marta El Says:

    Słyszeliście? Gołębie gruchają jakby to była już połowa lutego, albo i koniec. 😀

    ..Niezbyt lubię zime.

  11. wkur--- Says:

    jak mlode to gruchaja w kazda pore i pogode

    !

  12. pak4 Says:

    A, czyli to powinno lecieć inaczej:
    Sokrates: A co to znaczy, że góra jest sensowna?
    Team: To znaczy, że Mru wydał jej odpowiednie zaświadczenie w formie decyzji administracyjnej…

  13. zawada-Robert Says:

    nie wiem, jak Pak, ale Basia bardzo obniżyła górskie loty…

  14. pak4 Says:

  15. owcarek podhalański Says:

    Pójście w góry mo sens. Pojście na marsz (choćby i bez togi) tyz miało sens. I dobrze, bo od przybytku sensów głowa nie boli. Włącnie z… sense of humour 🙂

  16. basia Says:

    Mru, tak przed sesją brak zaliczenia? O_O …Dawniej z zerowych terminów po prostu odsyłali… 😥

    Marta El, piękne dzięki! 🙂 Wzajemnościości! 😀

    Róża jak widać może zrobić wielkie wrażenie niekoniecznie kwiatem swym 😎 Przy czym trzeba dodać, że – w odróżnieniu od wielu innych zakątków Polski – w Radziszowie śnieg tej zimy już się pokazał. I mróz się ujawnił kilka razy. Względnie mrozek 🙂

    Gołębie? Też słyszałam. Ale czekam na kosy. W poprzednim miejscu okno kuchni wychodzi(ło) na bardzo fajną kaskadę sadów/ogrodów, w których… Ech, pięęęęęknie było. Zobaczymy, na ile tu ptasiość dorośnie do bliskoleśnych siedzib swych. Znaczy – odrośnie, odskoczy, odleci… Czy i czym trzeba ją będzie ew. przywabiać… 🙂

    Wkur—, tak, jak młode. I nie chodzi o wiek metrykalny, ale o biologiczny a zwłaszcza mentalny!!! 😎 [ 😉 😛 ]

  17. basia Says:

    Paku, jejciu, ten Mru to ma władzę… nawet nad nami… 🙄 😮

    😉 😀

    Zawado-Robercie, taktycznie obniżyła… żeby się prześlizgnąć pod co-poniektórymi radarami…

    nb…

    Paku, siłownia dla pianistów? A może dla maszynistek/komputerzystek? — Tak, siak czy owak – wygląda całkiem sensownie 😆

    Owczarku 😀 oczywiście, że miało sens!!! – Każdy człowiek gór i Pies Gór tak powie… Bo już co poniektórzy przyczerniający ludzcy smutasowie (i smutaski) z dalekiej północy to potrafią i w ten deseń: byłem(-am), przeszedłem/przeszłam, trochę chwilowej otuchy pozyskałam/-em, ale co to da, ale to nic nie zmieni, ale oni i tak zrobią co zechcą…
    No muszą, kurna, dodać to „ale”, inaczej się natychmiast posikają, czy co?!!!

    …Wiem, wiem – mniej ruchu, mniej światła, mniej melatoniny, endorfin… plus wielodekadowe nawyki depresyjnego odbioru rzeczywistości (= less sense of humour, less (c)hart ducha)…

  18. Przyjaciele Smutnego Diabła Says:

    Przeciwnie, niż Mru i Zawada-Robert, uważamy, że chodzenie po niewielkich wzniesieniach ma sens, i to wielki. Zwłaszcza bezśnieżną zimą, kiedy wyżej napotkamy może oblodzenia, może błoto, a tu możemy podziwiać widoki, przyrodę, a nie wrócić ubłoceni jak nieboskie stworzenia. 😉

    Ładne zdjęcia wykonaliście, urocze jak zawsze. Gratulacje Obojgu. Również za dociekliwość, za to Wasze myszkowanie po lamusach i innych graciarniach. 😉
    A PAK co? – przeprosił się ze swoim zwyczajowym sprzętem? 😉

    Tu dziś panuje mały mróz, będą szadzie. Dnia przybywa, niektórzy już zaczęli ferie.
    Ciekawe, kiedy nastanie prawdziwa zima? – Wiecie coś? 🙂

    Na koniec Oświadczenie:
    My, Przyjaciele Smutnego Diabła nie mamy nic wspólnego z „smutasowaniem”. Świat jest jaki jest, życie różnie się toczy, ważna jest postawa wobec przeciwności; moja postawa, a nie wieczne wytykanie twojej.

  19. Szpila Says:

    Diabły
    PAK chciał pokazać, że ma dużo aparatów foto 😛

  20. pak4 Says:

    Podjęte tematy:

    @Sensowność gór:
    Góry mają być fajne. Dać odpoczynek, relaks, odskok, widoki, powietrze… Itp. itd./ Niekoniecznie wszystko na raz, jak ktoś chce Mount Everest, bez powietrza, to prosz… Ale mocno protestuje przeciwko mierzeniu sensowności gór ich wzrostem, czy inną tuszą. O!

    @Sprzęt:
    Tak, choć nie byłem zadowolony — sprzęt wrócił zabrudzony na matrycy i większość zdjęć musiałem przyciąć… A i tak nie wszystkie brudy usunąłem. Że też tego nie sprawdziłem przed wyjazdem… Inna rzecz, że jak człowiek zrobiłby kilometr deniwelacji tylko o to by zobaczyć, że ma brudną matrycę, to mógłby smutasować…

    PS.
    Sprzęt przeczyszczony, tak że…

  21. Przelotny Gość Says:

    No, dla mnie ambitne pagórki zaczynają się OD Babiej! 😆
    Ten typ tak ma. 😉

    Przy okazji – Pak nie podpisał, że widzi Babią Górę, dlaczego? Żeby tym bardziej uwypuklić minimalizm noworoczny „Teamu”? 😉

    A serio to ja nie wątpię, że pójdziecie jeszcze gdzieś wyżej. Trzeba grzać pod kotłami i nie przejmować się. 😀

    Wasz smog przygnębia, nie mogę patrzeć na takie zdjęcia z góry na Kraków. 😦

    Tu piknie. Zima jest. 😀 Ferie są, goście są, git. 😀

  22. pak4 Says:

    @Przelotny:
    Jakoś się zgubiło. Zresztą, nie od razu rozpoznaliśmy. Babia była wyrazistsza i wydawała się bliższa niż wiele gór bliżej leżących. Była wyrazistsza od Koskowej, na przykład. Więc dziwiliśmy się, co to, aż nas oświeciło.

  23. basia Says:

    …Wydawała się też znacznie niższa, niż zazwyczaj skądkolwiek, w tym z Tyńca (bardzo często i ładnie widywaliśmy ją minionej jesieni tuż nad lustrem Wisły)…
    Dopiero te błyski w Kotłach… a zaraz potem rysy zaśnieżonych żlebów północnych… 😎 💡

    PS, zaraz podpiszę (=samowolnie wyedytuję komentarz Paka4 🙂 )

  24. Hohulik Chochuliński Says:

    Gazu w Nowy Rok!

  25. pak4 Says:

    @Hohulik:
    No, prawieś trafił. Podpisać umowę na gaz byłem tydzień temu 😛

  26. Kanadol Says:

    Z Nowym Rokiem i ja ślę „cieplutkości” 😉

  27. marzena Says:

    będę biegać.

    w tym roku już na pewno!

    od stycznia, na pewno zaraz po piętnastym.

    /i tak od piętnastu lat./

    🙂

  28. basia Says:

    Ciekawy tekst (i niezbyt długi):
    Fałszywy ksiądz z „Bożego Ciała” mówi prawdę o Polakach – pisze jezuita…
    https://deon.pl/kosciol/komentarze/w-obronie-czlowieczenstwa,616204

    *** * ***

    Też niezbyt długie (AP) i sprzed kilku dni, ale znaleźć się tu musi:
    Judges from across Europe march to defend Polish peers
    https://apnews.com/6c1a837596888897999c856d2fb879c9

    *** * ***

    I wracamy do sztuki… Ale jakiej!
    https://www.theguardian.com/artanddesign/2020/jan/14/sistine-chapel-sussex-english-martyrs-church-michelangelo-goring-by-sea
    The Sistine Chapel in Sussex – painted by the Michelangelo of Goring-by-Sea – „Cóż za niesamowity dar dla tamtejszej społeczności!…” – podniecają się komentatorzy… 🙂

  29. basia Says:

    Przyjaciele Smutnego Diabła, oczywiście, że ma! nawet po dolinach, roklinach (i Dolinkach) ma! Nawet po depresjach ma (choć tego unikamy, bo lubimy widoki-szeroki 😎

    Dzięki za komplementa wszelakie. Może są tacy, którzy myszkują bardziej (wędrowca zawsze woła droga, jaką sobie zamierzył przejść… dopętlić), ale jak widzimy mini-skansen udostępniony tak, jak ten w Woli Radziszowskiej, to… sami wicie-rozumicie…

    Swoją drogą cudnie mieć gdzie oddać wszystkie te kolorowe lampy naftowe, te żarna, te odciskarki do sera, te…
    — Jako, iż jest to część (baśniowa) mojego wczesnego dzieciństwa sielsko-anielskiego — uwielbiam oglądać zarówno stare sprzęty domowe, jak i gospodarskie; nigdy mi się nie nudzi kolejne żelazko z duszą (każde mogłoby opowiedzieć inną domową historię)…
    …A potem idzie człowiek do realowego bądź internetowego sklepu z najnowszymi patelniami naleśnikowymi (tylko indukcyjne ci spasują, co robić 🙄 ) albo z maszynami do kawy (bo ta o germańskiej nazwie armatniej ma powoli prawa do emerytury… jakiś skansen by jej też…) …
    …I dumasz o postępie ostatniego półwiecza… 😎 😀

    Bardzo, bardzo napełniona sensami wędróweczka!!! 😀

    A propos „smutasowania” — efekt wychowania roszczeniowego, misiewidzi: ktoś wdrukował w siebie, a otoczenie nie skorygowało, że coś się mu od życia należy, że jakieś pozytywne stany rzeczy (pokój, dobrobyt, sprzyjający klimat, znajomi, zdrowie, młodość, …) dane są raz na zawsze, za darmo, bez wymogu pielęgnacji…
    …I marudzi…
    A jak już pomarudzi do woli, podtruje innych na maksa — to łaskawie powie/napisze: „a teraz na poprawę humoru” (powiem wam, pokażę wam, napijmy się, wszamajmy, …) 😆

    Szpilo, bo ma! 😈 😀

    Paku, góry są bo są 😀 Nic nie mają dać… mogą 😛

    Zdjęcia fajne bardzo – nawet przybrudzonym sprzętem 😎

    Przelotny Gościu, a Jałowiec to już nie? A Mędralowa? A Police? 😯 ❗ 😯

    Może pójdziemy… Może… 🙄

    Nas smog nie przygnębia bo żyjemy, nieźle się bawimy do tego momentu dziejów i bawić się mamy zamiar jeszcze przez jakiś czas, w czym przewlekłe przygnębienia nieco przeszkadzają.
    Ale oczywiście popieramy polepszanie sytuacji dla przyszłych pokoleń; widzieliśmy (w teorii i praktyce), co zdecydowane pociągnięcia dały choćby takiemu (przysłowiowemu) Londynowi.
    Zatem… 🙂 🙂 🙂

    Smog potrafi zasnuć też Zakopane. Szczawnicę. Nawet Zawoję.

    Tu teraz mega zagadnienie na tapecie jest: egzekwować prawo w obrębie metropolii (widujemy patrole w T., i dobrze) i wprowadzić obostrzenia w gminach a nawet powiatach okolicznych…

  30. basia Says:

    Hohuliku Chochuliński, albo przeciwnie: spokojnie, z sensem kierunku i zadań. Względnie poczuciem 😆

    Póki co zima lekka. Choć tu jakoweś zagłębie zimna (sygnalizują od stuleci wielu… 🙄 ) — Cieplutkości Kanadola bardzo się przydadzą 😎 – Dzięki i wzajemnościości! 😀

    Marzeno 😀
    W styczniu lutym dobrze jest na spokojnie przygotować grunt gimnastyką, zapominaniem o smakołykach (= naszej świątecznej koncentracji na nich). Ruszania z biegami czy rowerowaniem „od zera” nie polecałabym. Nie ta pora roku. Nawet narty przygotowujemy od początku grudnia (niektórzy od połowy listopada, znam takich, co „suchą zaprawę” robią już 1 paźdzernika… 😎 ).
    Zatem spokój i stopniowa zmiana nawyków. Metodą małych kroczków można zwojować świat! 🙂 ❗

  31. sta tysta Says:

    pak
    fajne foty ale dbaj o sprzeta

    smog
    jest lepiej ale nie zasypiajcie gruszek w popiele
    /wzgl nie zasypujcie/

    nowy rok
    obysmy zdrowi byli
    /plus minus/

    rzeklem

  32. Przyjaciele Smutnego Diabła Says:

    „nigdy mi się nie nudzi kolejne żelazko z duszą (każde mogłoby opowiedzieć inną domową historię)…”

    Przyjaciółka Smutnego Diabła też tak ma. Wspomina, łezka się jej kręci w oku, zachwyca się czarem przeszłości.
    Jednak nie oddała by swojej nowoczesnej kuchni, o nie! :lol;

    Tu głębszy mróz, czuć, że idzie II poł. stycznia! 😉

  33. profdocdr Says:

    tak, „smutasy” to ci, co oczekują za dużo od życia, a ono jak to ono, nie chce dać wszystkiego – naraz ani na zawsze.

    lubię lamusy, skanseny, izby regionalnej pamięci, i im podobne – widzę wtedy postęp, drogę jaką przeszedłem i jaką przeszliśmy razem lub oddzielnie, my, społeczeństwo tutejsze.

  34. sta tysta Says:

    skansen, skomputeryzowana kuchnia, droga

    – jak to powiedziano niedawno?
    „nie zaszkodzi przypomniec” 😀

  35. Przyjaciele Smutnego Diabła Says:

    Powiemy więcej
    – bardzo pożytecznie jest przypomnieć! 😀

  36. Przelotny Gość Says:

    Ale w Zawoi w skansenie jeszcze nie byli, hę?

    Kto był – ręka w górę!

  37. pak4 Says:

    @marzena & Basia:
    Gospo mnie pytała pod po przednim, o co chodzi z tym wychodzeniem na spacer w czasie planowanego biegania. To dopowiadam, że jedną z trudności w ruszaniu się jest zmiana nawyków, zwłaszcza wygospodarowanie czasu na ruch.

    I myślę, że ten czas na ruch można wygospodarowywać już teraz, choć póki zima może lepiej żeby to był krótki spacer niż bieg. Łatwiej przejść ze spaceru do biegu, niż z „gdzie ja znajdę czas?!” do biegu.

    PS.
    Samo bieganie nie każdemu musi spasować. Może komuś bardziej pasuje rower? Albo nawet nordic? Albo coś jeszcze innego, typu zajęcia z tańca? Taki jive potrafi mieć intensywność szybkiego biegu…

  38. GK Says:

    Byłem, dawno.

    Pomyślnego Nowego. A jak nie Nowego, to ciągnięcia dalej z fasonem Starego. Wózka. 😀

    P.S., Marzena, nie musisz koniecznie biegać… 😛
    https://www.theguardian.com/lifeandstyle/2014/dec/01/10-ways-to-get-more-exercise-without-really-trying

  39. Śladowy Says:

    Przelotny G
    Byłem, nawet nocowałem
    Parę latek temu
    https://www.chatki.com.pl/skansen.html

  40. marzena Says:

    pak4, basia, inni,
    bardzo dziękuję za rady i motywację,

    wszystko może słuszne, może się da.
    ale jak „zapomnieć o smakołykach”?
    mam z tym od paru lat wzrastający problem.

    prawdopodobnie to wiek i jego znane przypadłości, tym gorzej się czuję jak ta przysłowiowa łakoma staruszka której już nic w życiu nie pozostaje, jak tylko grubnąć.

    nie wiem, mówią, że są leki, coś na „stłamszenie apetytu”?
    może się da przejść ze słodyczy chocby na śledzie?
    w zimie jest szczególnie trudno, ale i lato dla mnie niebezpieczne (lody)… a poza tym coraz gorzej znoszę upał.

    ps nie mam dużo nadwagi, bmi 26.5, ale źle się czuję bo zawsze byłam szczupła i znajomi zauważają, że coś jest nie tak.

    Przelotny Gościu, nie byłam. zwiedziłam za to Zubrzycę, zaliczysz?

  41. Bajpasowiec Says:

    Marzena,
    powiem Ci tak – spasuj.
    Tejk yt izy 😉

    Chciej tylko troszeczkę, ale nie ułaskawiaj się gdy przestajesz chcieć. Codziennie troszeczkę, ani dużo, ani za mało.
    Najlepiej zapomnieć o tematach „co będę jadła” i „jakie ciasteczka mi się zamarzą gdy skończę dietę”. Po prostu masz już dobre nawyki, jesz co popadnie (z urozmaiceniem, ale AUTOMATYCZNIE,
    że tak powiem). 🙂

    NAJGORSZE u dietowiczów jest dywagowanie CO ZJEM GDY SKOŃCZĘ DIETĘ – niech mi tu gospo wyedytuje przekreślenie tegoż! No nie wolno, i już!!!

    Jeśli porażki zbyt Cię przygnębiają, nie stawiaj sobie w tej konkretnej rzeczy dedlajnów (masz ich po cholerę w robocie i gdzie indziej). Trochę trzeba wiedzieć o sobie, ale w taki sposób unikniesz przykrych rozczarowań.
    Trzeba wiedzieć, co za co, ale nic na ostrzu noża. Na spokojnie wyjdzie lepiej, i to znaczy, że spokój ma być w obie strony, i chłodna głowa. bo na sukces też trzeba być przygotowanym, i jeśli Ci on uderzy do głowy (np.: powyrzucasz duże ciuchy 😉 ) – to jojo masz u bram jak w banku szwajcarskim. Nie duże jojo, bo i Twoja nadwaga, umówmy się, jest śmieszna. Ale ważne, byś znów się czuła doskonale i widziała w lustrze uśmiechniętą, pewną siebie lejdi, a nie kogoś innego. 😉 Powodzenia!

  42. Przelotny Gość Says:

    GK, Śladowy – nie jest źle. 😎

    Zakładam, że Team był na pewno. 😀

    Marzena, Zubrzycę za Zawoję? ZAMIAST? – NIgdy. Możesz najwyżej dostać maluśki plusik na zanęte. 😉

  43. basia Says:

    Sta Tysto, piękne dzięki za noworoczne życzenia-westchnienia! 🙂 Wzajemnościości! 😀

    O sprzęta i sprzęty dbać należy. Czysta powinność właścicielska. A że coraz więcej tego wszystkiego do ogarnięcia… — Ech, przytłacza cię dopiero po kolejnej przeprowadzce… tym razem z komasacją gospodarstw domowych…: co tu wyrzucić, czemu aż tyle tego zostaje… mimo wszystko?

    Pomyśleć, że gdy się przeprowadzałam z akademika na moje pierwsze niezależne locum, doskonała maszyna do szycia i bardzo dobry radiomagnetofon oraz gorszy gramofon (autentyczne osiągnięcia finansowe studenckiej doby) – to było w zasadzie wszystko w temacie urządzeń. (Plus multum płyt, kaset, oczywiście książek… takie studenckie multum – możliwe do zadepozytowania co lato…) 🙂

    Przyjaciele Smutnego Diabła 😀 oj, jak rozumiem Przyjaciółkę! 😀 — Też się rozczulam (tu, tam i ówdzie) nad archaicznymi formami bytowania, i też wracam na skrzydłach do udogodnień (także z podróży z biwakami, przechowywaniem w torbach termicznych, etc.) — Docenia się wówczas cywilizacyjną drogę, osiągnięcia ostatnich lat… – jak słusznie prawi Profdocdr 😀

    Mrozek niewielki, za to jakość powietrza od razu „siada” — niestety prawidłowość to… 😦

    Przelotny Gościu, nie była, nie byli 🙂
    Byli w Zubrzycy – większy, sławniejszy. A że ujma dla/zdaniem co poniektórych, bo po drugiej stronie, bo na Orawie… 😈

    Wiesz… – do Zubrzycy przeniesiono drewniany kościół z Tokarni. NIe jest on raczej sztandarowym przedstawicielem stylu budownictwa orawskiego, prawda? 😉

    Paku, tak, czas nie chce być z gumy. A małe czynności i obrzędy (zwłaszcza te poranne i wieczorne) mają tendencję do rozpychania i rozciągania się. Kontrolę przejąć trza, ukrócić… 😀

    Hmmm, bieganie… – Ja zawsze mogę potruchtać z kimś do towarzystwa. Oczywiście 10 km z marszu na pierwszy raz nie próbowałam, lecz 5-6 i owszem. Ale to nie moja bajka; absolutnie wolę w tym czasie 30-40 na rowerze. Bieganie mi nie przeszkadza, ale sama z siebie nigdy jakoś nie wybieram tej formy rekreacji… 🙂

    Jedno jest pewne – coś trzeba robić. I to autentycznie, a nie bo moda czy dla jakiegoś innego lansu 😎

  44. basia Says:

    GK, piękne dzięki! 🙂 Wzajemnościości! 😀

    Tekścik „pro-ruchowy” Guardiana dotyka sedna. Niby odzież sportowa schodzi w dekatlonach jak świeże bułeczki, a na polskich schodach ruchomych czy innych takich — bezruch, i to tępy, na środku samym, by cię ktoś inny za skarby świata nie mógł wyprzedzić. I jeszcze zdziwienie gdy słyszą „przepraszam” – bo tak se fajnie jadą, rozkraczeni na środku, rozamorowani (np.) 😆

    Śladowy, te Chatki wyglądają mi zachęcająco… 😀 Tyle, że… tak blisko domu to ja rzadko nocuję. A jeśli już – to trochę dalej, i w stylu czysto-biwakowym 😎

    Marzeno 😀 wydaje mi się, że Bajpasowiec 😀 wypowiedział się w temacie tak, że z trudem można lepiej.

    Dodam jednak.
    Nie myślmy o wieku i nie usprawiedliwiajmy się nim. Pamiętam, że po raz pierwszy pomyślałam o nim na wiosnę przed trzydziestymi urodzinami 😆 — Że skóra nie taka (szorstkość, koloryt), że przemiana materii chyba wolniejsza, że to, że owo. A potem powiedziałam sobie – a właśnie, że nie, nic z tych rzeczy, no pain, no gain i podaruję sobie szansę na to, tamto i owo. I to był doskonały czas i rewelacyjne rezultaty. Od tamtych chwil o zadaniach „w obszarze” myślę tylko pozytywnie, a o samym wielu staram się nie myśleć wcale. Jak Madonna:
    https://basiaacappella.wordpress.com/2019/06/21/imperatorka/

    Alternatywnie można sobie przypomnieć, czym tak naprawdę jest żywność. Była przez tysiąclecia historii cywilizacji… Być nadal powinna:
    https://basiaacappella.wordpress.com/2019/07/19/swieta-zywnosci/

    Zaprawdę powiadam wam, wszystko zaczyna się w głowie. Dysfunkcje odżywiania pochodną są jeno… 🙂

  45. Jankora Says:

    Basiu(w kwestii powyższej odpowiedzi do Marzeny),
    tak, tylko że:no pain no gain” zadziała u specyficznych ludzi,jak Ty(bez urazy) i podobnych do Ciebie,
    takich którzy lubią sobie dać w kość ponieważ pamiętają, że kiedyś to zadziałało,że zostali nagrodzeni przez los.
    A co doradzić innym,którzy uważają, że wyciągnęli w życiu same”trefne karty; i już nie dadzą radę więcej się karcić?

    Mimozom trzeba pomagać(doradzać) troszkę inaczej. 🙂

  46. nietoperek Says:

    hu hu

    mimoze
    /pyt/

    postraszyc

    jeszcze
    sensowniej
    postraszyc
    /wykrz/

    hu hu

  47. marzena Says:

    Jankoro,
    nie jestem mimozą, bywam.:)

    Nietoperku,;)

    Wszyscy,:)
    dzięki za słowa wsparcia, niestety każdy musi sobie poradzić sam…

  48. Sokół Staropolski Says:

    Z radami w powyższej kwestii nie będę się wychylał, bo mam tylko „niemodne opinie”. Ś.P. Małżonka mawiała: „Kawał trepa z ciebie, i tyle!”
    -Wolę siedzieć cicho, i czekać, że ktoś poradzi „mimozie”, jak pozostać mimozą, a w tym samym czasie pozbyć się zbędnych 10 kilogramów, lub mniej, jak w przypadku Marzenki.
    Moje ogólne zdanie mogę chyba wypowiedzieć: gdyby życie nie było czasem trudne, świat był by pełen ludzi pięknych, młodych, bogatych i szczęśliwych. A tak nie jest.
    Zauważcie: znam piękne i młode maratonki i alpinistki, w tym jedną himalaistkę. Gdy je zobaczyć na salonach…-mimozy jedna w drugą.
    W zasadzie wiele z wiotkich „celebrytek” to stalowe baby.(Mam nadzieję, że nikomu się tu nie narażę?)

    W Nowym Roku życzę Wam Zdrowia i zadowolenia życiowego.

  49. basia Says:

    Jankoro, tak, jak rzadko który z nas-współczesnych może uczciwie powiedzieć, że wszystkiego w jakimś języku obcym nauczył się od jednego pedagoga (albo zaawansowany muzyk, albo artysta malarz)… – podobnie rzadko miewamy jednego-jedynego nauczyciela życia, coacha diety, czy work-outu… Nawet „o górach”, „o podróżowaniu” uczymy się i douczamy z niejednego źródła 😀
    …Patrząc, jakie sposoby zadziałały u nich, i w czym jesteśmy inni, co z ich metody na pewno nie zadziała u nas.

    Ważne, by rady były uczciwe (= relacją z tego, jak rzeczywiście pracowałam, co było trudne, jakie pułapki czyhają, itp.) i by odbiór też był uczciwy (piszę, proszę o pomoc, bo faktycznie chcę coś zmienić, a nie tylko pomarudzić, zabałaganić komuś chwilkę czasu, ulżyć sobie trochę… i wrócić do marazmu).

    Deep down, każdy/każda jest-bywa i chce być czasem mimozą a niekiedy twardzielem. Na ogół – czymś pomiędzy. Co z tego dostrzega i chce dostrzec otoczenie — o, to zupełnie inna sprawa 😆

  50. basia Says:

    Nietoperku, Ty to masz uniwersalne metody… 🙄 — Jak rozumiem, skuteczne zawsze i wszędzie? 😛

    Tak, widzę „jeszcze sensowniej postraszyć”… Ale nie prowokuj, bo gdyby ktoś chciał Cię pociągnąć za słówko… Rozumiesz – bullying, mobbing i inne znęcania psychiczne… 🙄

    Marzeno, a może nie „niestety” a „na szczęście”. Potraktować rzecz jako wyzwanie. Pozmagać się, bo na zmaganiu polega nasze życie. „Bojowanie byt nasz podniebny” 🙂 😀
    Powodzenia! 😎 😉

    Wsparcie masz, bezwarunkowe – wszyscy jakoś walczymy o nasze piony i poziomy… a nawet poziomki 😀

    Sokole Staropolski, „niemodne opinie” (i sposoby) też skutkują u niektórych. Są na palecie, w narzędziowniku – do wyboru. I o ów wybór chodzi 😀

    Wiotkie stalowe baby? — Kto tu mógłby się obrazić? To często fakt. Choć… np. wiele modelek przypłaca ową wiotkość nikotynizowaniem się… Późniejszym odreagowaniem organizmu… Zdrowie, spokój, zrównoważenie marzyłoby się więc najbardziej (dla świata – męskiego i kobiecego)… 🙂

  51. toperek Says:

    nie straszyć
    nie wolno

    tylko głaskać po główce
    napewno pomoże!

    p.s. GK dał linka do sposobów na więcej wysiłku. tam jest punkt o noszeniu równomiernych ciężarów.
    z kolei @basia i @pak4 pokazali sprytny stary wihajster do brania ciężarów na barki. może ktoś rozwinie sprzedaż?

    https://photos.google.com/share/AF1QipPCtNkCbRw15V1SweRFOszJpo3oBlC1o4BcDjCumByfZKiIcS1WVtuRyNWEzcMy0w/photo/AF1QipMAqS6TKstXtxv916sAhxVnKttt03aaPdT_PvRN?key=Y28yX1VnVkRjdTNWaEVObGNuZHprdTRkaVVPSkRB (po prawej ;))

  52. Ja Says:

    Wspierajmy się w wysiłkach noworocznych!
    Tego Wam i sobie życzę. Przepraszam za ostatnią nieobecność, cóż, życie niesie różne przeszkody.. 😦

  53. basia Says:

    Toperku, nie bądź Ty taki sarkastyczny, bo i pogłaskanie po główce potrzebne. Pytanie tylko (i zadanie) —kiedy, jak długo??
    Wyczucia trza, intuicji, przy tym wiedzy (ogólnej, psychologicznej i szczegółowej, o głaskanym… a kto to wszystko ma w naszym zwariowanym-zakręconym świecie?

    „Waga” do noszenia ciężarów (np. koszyków z ziemniakami, wiader z wodą, ziarnem, mąką, śrutą, etc.) to naprawdę niesamowity wihajster! Sprawia, żeś nagle ciężarowiec… 😉
    Lecz nie polecałabym dorastającej młodzi 🙂

    Nb, nawet najlepsze rozłożenie ciężaru nie uchroni cię od upadku na zalodzonej ścieżce ze studni…

    Ja, piękne dzięki 🙂 i wzajemnościości! 😀

    Nie ma za co przepraszać! Naprawdę ❗ – Wiadomo, życie… 😉

    Proszę bywać gdy tylko jest okazja a tematy skłaniają do zabrania głosu 🙂 🙂 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: