Blask

Od promienności do…

Sobotnie rozochocenie, doendorfinizowanie, spontaniczne decyzje wynikające ze świetlistego nastroju… – to i jeszcze owo zaprowadziło w mroźny środowy wieczór do piwnic o rzut kamieniem od Pod Baranami. A tam publiczność rozświetlona kameralnie. Czyli wernisażowymi szuru-buru, uśmiechami i osobowością Gospodyni wieczoru, pobłyskami szkieł… nie, nie tylko napitkowych – także płaskich, przeźroczyście-ochronnych.

Doświetlenia nie wyłącznie zimę i piwniczność przełamują, nie jedynie Lwicom potrzebne bywają bardziej, niż tlen w tych szerokościach geograficznych, tą i tego roku porą.
– Najzwyczajniej i niezaskakująco skierowane są na dzieło.

O którym to dziele o tyle naturalnie jest dumać, mówić a nawet pisać, iż podmiot patrzący ma z Artystką (zamierzchły) epizodzik wspólnych wędrówek, czyli też spojrzeń, a kierunki i cele jej współcześniejszych peregrynacji troszkę rozumie (tak myśli)… bo nie tylko bywa w tychże samych miejscach, ale nawet rozpoznał niektóre w artystycznych przetworzeniach wystawionych do oglądu i osądu.

„Naturalnie” to jednak nie łatwo; raczej trudno – kwestionuje sobie-siebie podmiot, gdy już nań drugie myśli najdą (zgodnie z planem). – Bo w sumie (i w danej sytuacji towarzyskiej) nie sztuka rozpoznać na obrazku tematy i motywy plenerowe, przyszpilić background zainteresowań-pasji… dostrzec wpływ nowszych obowiązków zawodowych.
Chcieć zaszufladkować (taką władzę sobie pouzurpować) niby się nam rysujący typ linii rozwojowej tej twórczości: dobyć, zdobyć wydobyć, wyrazić, doszlifować, niekiedy też pozostawić (łuskę węża), zanegować…
…styl własny i olśniewający najzwyklejszego (ktoś powie, niech nawet Rektor) zachwytu dziełem stworzenia, Absolutem.

Na tyle, na ile dominujący styl z linią wiotką widoczne być mogą na wolskich i chochołowskich ścieżkach, w skałach tudzież kaskadach Krka, poblaskach księżyca nad kolczastymi wyspami, odbiciach spraw podniebnych w oczkach Botanicznego…

Bo tak oni już mają – artyści z wszystkimi ich talentami, styl z linią ramię w ramię a nawet za rączkę wędrujący —
nawet gdy ci się wydaje, że nadążasz krok w krok – oni co i rusz hyc w gąszcz albo inne sitowie. I z niego przezierają-przedrzeźniają barokowe całostki ołtarzowe, oko Opatrzności, itepe. Albo ciebie przedrzeźniają, na ławeczce ogrodowo-malownej przysiadłszy, do zgadywanek zapraszając podstawowych (Kopernika 27, czy może szwajcarskie luksusy, regularnie dostępne Autorce)… względnie zaawansowanych, w wodnych toniach się czających niczym ławice rybek pobłyskujących tak przemyślnie-wytrawnie, iż, mniej obeznany z arkanami i dopuszczalnymi trikami prasy graficznej, o wyłowienie ich wysłowień prosisz… Prosić chcesz, ale już to ktoś inny zrobił za ciebie na wernisażu, co płynnie przeszedł w do-mikrofonowy ciąg impresji profesorskich, dziekańskich, rektorskich.

Ergo, wcale ci się aż tak bardzo nie musi wydawać, że musisz nadążać. Ani wyrzuty mieć, gdyby nie.

— Doskoczywszy po latach do tak zwanego obecnego etapu – wychodzisz w prostodusznym olśnieniu. I nawet słabo zdziwiona, że mroźno-wietrzne opalizacje całozimowych światełek Rynku dodały sensualnego sensu ;-/ pełnio-letnim chorwackim nokturnom Małgosi (przez Kompana i ciebie doświadczanym ostatnio w wyciach późnowrześniowej bury).

Bo blask naturalny niejedno ma imię, niejedną konkretyzację. Ta sygnowana nazwiskiem Górnisiewicz-Locher podchodzi nam najbłyskotliwiej bez słów.
Chyba, że każą zademonstrować, jak się przewalcza pokusy rozpoznania, przyszpilania i szufladkowania.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[23.1.2018, 18:00: Małgorzata Górnisiewicz-Locher, Blask – wernisaż wystawy malarstwa, grafiki i rysunku. Kraków, MCK, Rynek Główny 25.
Wystawa czynna do 1 lutego. 13:00 – 17:00 (oprócz poniedziałku).
Wstęp wolny.]

Ilustracje – Pak4

Komentarzy 14 to “Blask”

  1. mru Says:

    znaczysie

    landszafty odjely mowe
    wymownej Basi?

    kto by sie spodziewal
    no kto? 😛

  2. pro-fan Says:

    @topic&ott:
    tymczasem Nadal i Djok pławią się w tenisowym blasku pierwszej próby.

    czy krakowskie malarki grywają w tenisa? 🙂

  3. Węgierka Says:

    Gdybym miała pieniądze, zakupiłabym jeden z tych obrazów, o ile są do sprzedania, bo widzę w nich aurę bliską mojej.

    Będę w tych dniach w Rynku, to chociaż obejrzę sobie płótna i pastele tej wystawy.

    Pozdrawiam Was w Nowym Roku 2019.
    Niech się darzy!

    Zimno, czym się rozgrzewacie?

  4. basia Says:

    Mru,niby odjęły, lecz dopiero po wklepaniu c.a. pięciuset słów. Nie wliczając „eksperymentalnych i usuniętych”… 😀
    (Oraz wypowiedzianych podczas wernisażu… 😉 )

    Pro-fanie, ano nie ma mocnych, jak na razie 😮
    …Biedni półfinaliści!

    Czy malarki grywają w tenisa? – Jeśli tylko mają czas, dostęp do kortów, umiejętności i nawyki. Znane mi Malarki mają liczne pasje sportowe; o tenisie ziemnym mi nie wiadomo, lecz nie wszystko muszę wiedzieć… wszak 😀

    Węgierko, do sprzedania czyli kupienia obrazki są jak najbardziej. Do oglądania także – zajdź koniecznie! 😀

    Odpozdrowienia i noworoczne najlepszości ślę 😎
    A rozgrzewamy się wszystki, co dobre: kulturą i sztuką, wędrówkami gdy się czas z pogodą zejdą, winkiem i wizytami, kolędowaniem, zupą dyniową z imbirem, soczewicą i curry…
    …Tudzież kilkunastoma innymi radościami, nadziejami, przyjemnościami i zatrudnieniami

  5. pak4 Says:

    Obrazki piękne, ale to widzowie albumów już wiedzą 😀

  6. basia Says:

    Jednak na żywo ogląda się inaczej… 🙂

  7. mru Says:

    prawie na żywo

  8. basia Says:

    Niesamowite! — Że też Szanowny wynalazł akurat taki „teledysk” do tej piosenki! 😎

    I to prawda – „bez obrazów wszak trudno jest żyć” – zacytowałam to nie dalej, jak przedwczoraj… ( ❗ )

  9. mru Says:

    Nie wynalazl, miau. 😛

  10. basia Says:

    Aaaa…u! 😉

    😎

  11. Bardzo Pretensjonalny Anglofil Says:

    U jednych blask, u drugich gołoledź.
    Nie ma sprawiedliwości na świecie!

  12. basia Says:

    Jest taka jeno, że lepiej mają ci, co wypracowują sobie co dnia mentalną niezawisłość od niekorzystnych stanów rzeczy/zdarzeń, na jakie mają wpływ znikomy lub żaden —
    —a starają cieszyć się (i pielęgnować wszelkie odcienie radości) – wszystkim innym!

    *** * ***

    Boże, daj mi siłę, abym pogodził się z tym, czego zmienić nie mogę; odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego. — banalne, prawda? 😆

    — Te słowa jedni przypisują Tomaszowi z Akwinu, inni Markowi Aureliuszowi, jeszcze inni różnorakim myślicielom, teologom różnych maści. Pod „siłą” też widziałam już pokorę, stoicyzm i pokrewne…
    Zresztą, jak to z takimi obiegowymi aforyzmami bywa – nieważne szczegóły wysłowienia, ważny wydźwięk i kierunek myślenia… 🙂

  13. Mela Woman Says:

    Bardzo słuszna modlitwa i zasada.
    Z wcielaniem w życie bywa problem, no coz,to nie podważa zasady.

    Szczęśliwego Nowego Roku Wam wszystkim.

    Obrazy opisanej wystawy bardzo ładne.

  14. basia Says:

    Dzięki! 😎 I wzajemnie! 🙂

    Tak, obrazki, samo wspomnienie oglądania ich na żywo… — bardzo poprawiają nastrój tu i teraz… 🙂 …Nie, żeby ktoś na owo tu i teraz narzekał, jednak jak/gdy jest dobrze, to… czasem może być jeszcze lepiej…

    A co do rozróżniania, na co mamy wpływ, gdzie, w jakim kierunku inwestować własną energię (jeśli nawet sporą, to wszak nie nieskończoną)… — pozyskanie tej mądrości, tej równowagi to zadanie życia…
    Jedno jest pewne – wzorce są.
    Drugie jest prawie pewne – przynajmniej próbowaliśmy…

    😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: