Spotkać Rodaka w 2018

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Literatura science fiction ma kilka schematów, które kolejne powieści, czy opowiadania rozwijają. Jednym z nich jest spotkanie obcych. Że my i oni. Że w ruch idą czułki, macki i mózgi, by wybadać tego drugiego, zrozumieć, pojąć. A przede wszystkim określić, czy przychodzi z pokojem, czy przeciwnie, niesie wojnę.

Jakoś łatwiej taki schemat fabularny przychodzi, gdy można bez wstydu przeciwstawić nas — im. Gdy taki pisarz pisze w imieniu Ludzkości, która spotyka niespotykane… Nie widziałem jednak takiej powieści, czy opowiadania, które mówi o spotkaniu Rodaka.

A przecież jest podobnie, na to stulecie niepodległości. Spotyka się Rodaka, gawędzi o pogodzie, albo pobliskim wypadku na drodze. Aż nagle jakieś nieostrożne słowo wkroczy w kosmiczną otchłań polityki. I pada pytanie: nasz ci on? A może ich? Ucieszymy się odkryciem nieoczekiwanego sojusznika, czy odwrotnie, napotykamy umysł obcy, odrębny, a nawet może wizualizujący nasze lęki, niczym lemowskie Solaris?

Jak wiemy z science fiction, nie musi to być od razu spotkanie trzeciego stopnia. To czasem może być jakiś artefakt. Choćby mijany na Grodzkiej biało-czerwony szalik „Stop Targowicy”. Kto jest tą Targowicą? My dla nich, czy oni dla nas? Trudne te kosmiczne języki.

Albo taki „ZNIEWOLONY SUWEREN” z Salonu Bożonarodzeniowego w Pałacu Sztuki: pudełko z napisem „Demokracja”, obwiązane wstążką, z kokardą w postaci skrzydeł (husarskich?). Kto kogo niewoli? Jaka demokracja? Czy ze słowem na „L”, czy bez. Zresztą czy słowo to brzydkie, czy piękne? A Suweren z dużej, czy suweren z małej? A w ogóle, to ten suweren to my, czy oni? Słowem: dokona na nas inwazji i nas zniewoli ten kosmita, czy też wspólnie posepulimy?


(Józef Sękowski, Zniewolony suweren)

Weźmy taką „Moskwę”. Niby każdy wie, co to Moskwa w pierwszym, podstawowym znaczeniu — stolica Rosji. Ale tu Moskwa jest naznaczona w Belgii. Żart? Krytyka? Krytyka krytyki? Krytyka krytyki krytyki? Czyli „troll Putina”, albo „leming” — wszystko zależy od tego, czy krytykę pomnożymy parzystą, czy nieparzystą liczbę razy. Nie znam, nie mam co czego przyłożyć macki, gdzie nachylić czułku, a mózg wyświetla komunikat: „Error: Za mało danych.”


(Maciej Zabawa, Moskwa)

Ale tamci dwaj Rodacy chcieli powiedzieć. Mówili głośno i wyraźnie, choć pozostawili niedopowiedziane. Nie wszyscy tak chcą. Niektórzy chcą się ukryć i nie pozwolić zbadać. Ostrzega n+1 zmysł, że to może być pułapka, a z ukrycia nastąpi atak.

Weźmy takie dwie twarze, biel i czerwień. Zapewne więc nawiązanie do Polski, że rok jubileuszowy to może do niepodległości. Twarze skierowane nosem w nos. Nie dość, że nie wiem, czy autor jest przeciwko mnie, czy ze mną; to nawet nie wiem, czy twarze są zwrócone przeciwko, czy ku sobie. A może mają się za chwilę posmyrać po eskimosku? Niby jedna z lewej a druga z prawej, ale jak obejdę z drugiej strony to będzie na opak. Że jedna biała a druga czerwona, to połączenie w polskość, czy przeciwstawienie w politykę? Bo czy twarze trwają w dialogu, czy konfrontacji. I czy są tylko dwulicowe, czy mają tych lic więcej?


(Józef Stanisław Stec)

Bezpiecznie-niebezpieczne jest też „sąsiednie” dzieło. Trzy prawie całkiem białe plansze, tylko wypukłości papieru (?). Na ostatnim mała biało-czerwona po środku. Czyli ojczyzna, czyli wielka idea. Tylko trochę jak podręcznik wyższej matematyki dla analfabety. Bo te to orbitują wokół Moskwy, Brukseli, czy Torunia? Może powinienem znaleźć jakiś nowy słownik polsko-polski by to zrozumieć?


(Marek K. Pieniążek)

***

Ale w Pałacu Sztuki te spotkania są bezpieczne. Żaden Rodak nie sięgał po bat’leth. Nawet flagą nikt nie zamachał przed nosem. Można się poczuć jak sonda w przestrzeni międzygwiezdnej — tu fotka, tam fotka, rejestrowane dane, nawet jakieś analizy, a ziemska codzienność daleko. Jeszcze dalej od żywego i niebezpiecznego Rodaka. A potem wraca człowiek z tego kosmosu i musi żyć, w niepewności, kim jest ten, któremu spogląda prosto w oczy na ulicy.

I marzy się świat i Polska, gdzie można spotkać Rodaka i wybadać się nieniszcząco. Ale zostawmy może już to science fiction.

Zdjęcia: basia i Pak4

[29.12.2018: Krakowski Pałac Sztuki, IV Bożonarodzeniowy Salon ZPAP OK. „Portal Próżności” Małgorzaty Karp-Soi]

Reklamy

Komentarzy 10 to “Spotkać Rodaka w 2018”

  1. pak4 Says:

    Może powinienem dograć parę obrazków z wystawy. Na razie nie z wystawy…

  2. pak4 Says:

    No i zapomniałem, że miałem już przygotowaną starą, dobrą goliznę patriotyczną:

  3. pak4 Says:

    Dwa ujęcia Salonu:

    I przykład malarstwa pani Karp-Soi:

  4. basia Says:

    Wielkie dzięki! 😎 😀

    A tak w ogóle to poszliśmy do/dla tego obrazka
    — kumoterstwo uber alles! 😆

  5. Wiedzmin Says:

    Dziękuję za całoroczne treści. Tak różnorodne, że każdy znajdzie coś dla siebie.
    Miłej zabawy i wejścia z przytupem w nowy rok. Choć to tylko data…

  6. to ja Says:

    to ja też dziękuję i życzę!

  7. Tadekkk Says:

    I ja…

  8. Tadekkk Says:

    Dziękuję za treści
    – różnorodne
    – pożywne
    – pozytywne

    Widzę w zapleczu działań Waszych inteligencję, erudycję i wielką kulturę.

    /Tak mi się to napisało, trójkowo./

  9. basia Says:

    Wiedzminie,
    To Ja
    Tadekkk
    ,
    — wielkie Wam dzięki!
    I wzajemnie!
    🙂 🙂 🙂

    Nb 😉 —

  10. basia Says:

    PS, na drugą nóżkę (czyli na wczorajszą niedzielę) — Rodak zesłany na pustynię, a u nas… ech!…
    (Nie żeby wysłuchane przez nas wczoraj kazanie było złe — wprost przeciwnie!!!)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: