Pozostańmy…

…jeszcze przez chwilę w okolicach Dubrownika.

Oni suną pustawą Magistralą Adriatycką.
Okolice Neum – nadmorskiej enklawy Bośni i Hercegowiny.
Szybko kolejny posterunek graniczny – znów wita Chorwacja (Unia Europejska, lecz nie Schengen… a chce, a stara się, a podlizuje-wykazuje gorliwością)…
Deltowe ujście Neretwy (zapamiętać nie tylko niecharakterystyczną żyzną płaskość, ale też nazwę, przyda się)…
Nienasycenie widokami brzegowymi… Ich różnorodnością, urodą-fotogenią.
Zmierzchowo wrażenia dnia i podróży kotłują się, wypiętrzają. I wypierają.
Riwiera Makarska wita.
Skoro więc nie w Neum (z powodu niższych cen trafić się tam może niewybrednie-imprezowe towarzystwo, w tym rodacy) – to może w Drveniku przystań? Trochę co prawda późno na szukanie poddasznego noclegu, ale…

Oni dojechali. Śpią smacznie po pożywnej kąpieli. My pozostańmy przez chwilę

— Kiedy ogłoszono alarm, rzuciliśmy się na dół, do sieni — wspomina Maja Petrović. — Nie mamy piwnicy, dlatego staliśmy stłoczeni na parterze: moja matka, moja córka, mój syn i ja. Słyszeliśmy świst pocisków. Podobno niektórzy mówili, że szykuje się coś poważnego, ale my nie mieliśmy o niczym pojęcia. Podczas drugiej wojny światowej w Dubrowniku nie było bombardowań.
[…]
Dokładnie pamiętam, kiedy odbyły się pierwsze ćwiczenia. To było 16 września 1991 roku. Data utkwiła mi w pamięci, ponieważ mieliśmy wrażenie, ze nasi sąsiedzi dokądś się wybierają. Wkrótce sprawa się wyjaśniła: zniknęli. To byli Serbowie. Prawdopodobnie ktoś ich uprzedził, że zaraz się zacznie.
[…]
W październiku zaczął się ostrzał artyleryjski Dubrownika. Oblężenie trwało trzy miesiące. Żyliśmy bez wody, prądu, nie mieliśmy nic. Świeczki i baterie to były najważniejsze rzeczy. Te pierwsze zapewniały widoczność wieczorami, a drugie umożliwiały słuchanie radia. Radio Dubrownik co godzinę nadawało pięciominutową audycję. To był nasz jedyny kontakt ze światem zewnętrznym. Nie uwierzy pan, jak niewiele człowiek potrzebuje, aby funkcjonować. Nie przeszkadzało nam to, że byliśmy głodni. Kiedy natomiast nie mieliśmy baterii i nie mogliśmy słuchać, było ciężko.

— Czułam się zbrukana — Maja Petrović ścisza głos. — Przecież to jest cywilizowane miasto, Europa, XX wiek. Właśnie upadł mur berliński, nastąpiło zjednoczenie Niemiec. Na wschodzie Europy skończył się komunizm – tymczasem u nas była wojna. Dlatego czułam się brudna. Bo otaczała nas wojna, której nie chcieliśmy. Bo nie mieliśmy wody, nic.

— Staliśmy na parterze kiedy spadł pocisk — kończy swą opowieść Petrović. — Od razu się zorientowaliśmy, że kamienica została trafiona. Już kilkakrotnie padały w tę stronę strzały. Z pewnością celowali, żeby zburzyć lokal HDZ, partii Tuđmana, który znajdował się na rogu Stradunu. Ale trafili w naszą kamienicę. Popędziliśmy na górę, ale tam już był pożar. To nie był zwykły pocisk, ale bomba zapalająca. Natychmiast próbowaliśmy ugasić płomienie. W domu zawsze trzymaliśmy kilka kanistrów z wodą morską. Dachu jednak nie udało się nam ocalić. Dobrze, że nikomu z nas nic się nie stało. Oto co przeżyliśmy 6 grudnia 1991 roku.

Uwe Rada, Adriatyk. Miejsca, ludzie, historie. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2016, s 145-146.

Dlaczego akurat ten fragment? — 11 grudnia 1991 czyli pięć dni po zbombardowaniu kamienicy Mai „przeżyłam” (mieszkając nieopodal, widząc z okna dym na dachach, biegnąc tam, rozpaczając z innymi) pożar Filharmonii Krakowskiej.
Wieści z Jugosławii i Dubrownika oczywiście docierały, przejmowaliśmy się nimi, oburzaliśmy, dzieliliśmy świat tamtejszy na „złych” i „dobrych”… wedle schematów doniesień medialnych.

— Proporcje przerażenia, proporcje wstrząsu, proporcje dotkliwości…

Reklamy

Komentarzy 13 to “Pozostańmy…”

  1. basia Says:

    Tymczasem z regionu donoszą:
    https://www.theguardian.com/world/2018/nov/08/croatian-man-breaks-leg-vandalising-anti-fascist-monument

    …Co jakoś pokrywa się z naszymi obserwacjami, ale o tym jeszcze wspomnimy na tych łamach (…łamy wciąż podłamane obrazkowo… coś gugiel wolno tym razem fiksuje te swe serwery 😕 )

  2. pak4 Says:

    W pierwszych propozycjach praw dotyczących ludobójstwa (wtedy to jeszcze „barbarzyństwem” chciano nazywać, nie wiem, czy poprawność polityczna zakazała oskarżać niewinnych barbarzyńców o zbrodnie winnych cywilizowanych; czy odwrotnie — winni cywilizowani poczuli się dotknięci słowem „barbaria” i skutecznie zaprotestowali) wskazywano też niszczenie kultury, w tym materialnej.

    Zapowiem może już, że kolejnego dnia widzieliśmy inne miasto, w którym zupełnie celowo niszczono dobra dziedzictwa kulturowego innego narodu. Zresztą nie jednego narodu, bo dwa różne narody niszczyły, dwom różnym narodom.

  3. Renata Says:

    Ja wiem, rodzice, dziadkowie musieli przeżyć coś takiego, a dalej mi się to w głowie nie mieści,jako mamie, babci.
    I też pamiętam oburzenie, jak to możliwe,tak niedaleko, Europa (a ludzie wcześniej jeżdzili do pięknej bogatej Jugosławi, i to był raj w porównaniu z nam)

    Dobrze,że Dubrownik i Chorwacja odbudowały się i znów przyciągają Turystów!!

  4. pak4 Says:

    W pierwszym odruchu chciałem napisać o Lemie, który po wojennych przeżyciach (jako polski Żyd ze Lwowa) pozostał wielkim sceptykiem, co do człowieka, jego cywilizowania i humanitaryzmu. Ten Ohydek Szalej, jako przyjęta w kosmosie nazwa gatunkowa tych, którzy sami zwą się Homo Sapiens, była nie tylko żartem…

    Jak wojna wywraca życie pokazywała wymownie reklama dotycząca wojny w Syrii:

  5. Przelotny Gość Says:

    Też sobie nie wyobrażam, przyznaję się bez bicia.

  6. basia Says:

    Dla wielu dzisiejszych sześćdziesięciolatków i starszych – piękna, bogata Jugosławia… Dla ich niektórych dzieci* – biedne, zwaśnione, dźwigające się z gruzów ziemie, z wieloma pustymi, wciąż (być może) zaminowanymi domami po uciekinierach mniej lub bardziej przymusowych (bo wielu uprzedzająco uciekało)… I ci drudzy z kolei dziwią się czasem, że wcześniej istniał tu był jakowyś wykwint, standard życia, w tym kulturalnego… że historia turystyki ma nie 15 lat, a 150, że…

    Oni czasami dziwią się też, iż ludy bałkańskie tak szybko podniosły głowy, zaczęły cenić się – swój klimat, przyrodę, miasta o rzymskiej i wcześniejszej proweniencji…
    ____
    *zwłaszcza tych, którzy ruszyli nad „pojugosłowiański Adriatyk” wcześnie… gdy tylko umilkły wybuchy

  7. Węgierka Says:

    Ile razy usiłuję dociec, tak po ludzku, przyczyn barbarzyństwa, staję bezradna. Myśli kotłują się w głowie, a w końcu jest to, co było na początku – nie wiem, zdumiewam się i przerażenie mnie ogarnia.

    Powiem jeszcze, że czytam uważnie wpisy. Może powinniśmy wszyscy częściej się odzywać, bo możliwość komentowania niejako obliguje do rozmowy?
    Ja osobiście często doprawdy nie mam nic ważnego do dodania. Czytam i myślę. Mam nadzieję, że Basia i Przemek nie obrażą się na takiego czytelnika?

  8. Modysta Says:

    ja zawsze mam do dodania

    ale czas mam tylko w robocie
    a i to nie co dzień

  9. basia Says:

    Węgierko, możliwość komentowania jest właśnie tym – możliwością 🙂 Całkowicie dobrowolną 🙂
    Tego by jeszcze brakowało, by się Czytelnik czuł pod presją, że musi jeszcze coś dopisać (…mądrego …efektownego …dowcipnego …etc 😆 )

    Oczywiście jest nam niezmiernie miło gdy mamy feedback, ale…

    …powiedzmy, że jak dotąd nie narzekaliśmy na brak odzewu! 😎 ❗ …za co nieustanne dzięki! 😎

    Modysto, i tak trzymać! 😎 (Robotę przede wszystkim, ponad wszystko… 😉 😆 )

  10. zawada - Robert Says:

    Mam kumpla, slawistę. Do Dubrownika przyjechał na stypendium i na pierwszy w życiu wyjazd zagraniczny dzień przed bombardowaniem. Trzeba mieć szczęście. 🙂

  11. basia Says:

    Taaakkk… niektórzy są pieszczochami historii… 🙂

    A gdzie konkretniej mieszkał? — Chyba nie w Starym Mieście?…
    Czy pozostał tam (w okolicy) na czas oblężenia (lub, jak wyrażają się Serbowie, „blokady”) Dubrownika?

  12. zawada - Robert Says:

    Nie wiem, nie znam szczegółów.
    Przeżył, więc jest możliwość zapytania, przy okazji. 🙂

  13. basia Says:

    Tak, naturalnie… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: