Dubrownik

Na co, jak na co, ale na UNESCA Team poluje. Nawet człowiekościsk potrafi przeboleć

powiedział w poprzednim wpisie Pak4.

I tak, i nie.
Bo ten sam (albo prawie) ROI Paka4 nie zakładał Dubrovnika – Perły Adriatyku, Raguzy przesławnej, z samą Wenecją przez dziesiątki lat udatnie rywalizującej… Miasta juneskowego ogromnie, najchętniej odwiedzanego w Chorwacji.
(Dla Polaków, żeby nie było nieporozumień i reklamacji: Wbrew powszechnej opinii w samym Dubrowniku plaż jest bardzo niewiele… ;D Miasto słynie jednak z zabytków, architektury, lokalnej kuchni i życia nocnego… zawsze coś, na pociechę… ;p)

W Teamie na razie nieporozumień nie ma. Niedorozumienia się trafią. Nobo jakto, skoro przejeżdżamy mimo, to nawet po skrajnie niesamowitym objeździe Kotorskiej Boki jakoś się zresetujemy i wchłoniemy-dopchniemy kolejną malowniczość i bezcenność powalającą.
Niech będzie, że kosztem plaży i relaksu wchłoniemy.
Najpewniej w tłumie, w kociokwiku znawców, snobów, owczopędzącej reszty… Bo w przewodniku pięć gwiazdek z wykrzyknikiem dali, bo warto… od zawsześmy wiedzieli, że…

…Albowiem, jak już się pofatygujemy – prawdziwymi, wysublimowanymi znawcami jesteśmy MY!
Reszta to stonka.
Zwłaszcza Angole kłębiący się tam, gdzie ciepła woda, ciepłe piwo, pardon tanie… i tanie linie latają… wynajętym autem dojeżdżający tam, gdzie jeszcze tańsze piwo podają.
(No chyba, że się jakie dwie Angielki wynurzą ze szczytowo-durmitorowych kosodrzewin, informując wdzięcznie, żeby się przebić nieco w lewo, gdzie punkt widokowy obłędny… noto my łaskawie się odkłonimy i skłonimy do hipotezy, że one nie stonka, a dzielne, adwenturalne indywidua, zaś w porywach indywidualności prawie jak Miss Ruth Hale, co dawno-dawno temu nasze Tatry upodobała sobie…)

Lecz zejdźmy na dół, a żwawo, bośmy oczywiście Dubrownik wciągnęli na rozkład (czasem, nie-za-często ryzykujemy przegłosowanie Szefa), a tu – pod Magistralą, nad Starym Miastem – parkowanie płatne drogocennie. Widoki i klimaty tego warte, już widać… choć troszkę zbyt gruboskórne te mury i baszty.
No trudno, piony już były, o poranku i południu.

Człekościsk niemożebny się rozpełza po murskach, ulicach, kościołach, wzgórzach.
Bruk bardziej wypolerowany, niż w Zadarze (dotychczasowej mierze ulicznego błysku).

Człek dziedzictwo poczuł w nogach zgodnie z planem czyli tyci tyci. Szybko od stonki uciekł – pod pretekstem, że auto zlokalizować i dosiąść trza sprawnie, by się następna drogocenna godzina nie nabiła).

Albowiem masowości prawie nie można łączyć z rekreacją – nawet gdy ktoś chce i potrafi być stonką cały dzień, dzień-w-dzień.

— Jaka ulga, że po sezonie koi nas relatywna pustka Magistrali Adriatyckiej i dookolnych widoków.
Tylko… co tu robią przez tyledziesiąt kilometrów te dwa polskie auta, sunące uparcie przed nami.
Nocną porą na północ południowej Dalmacji.
A może i na dalszą północ, biedaczki…

Zdjęcia: Pak4 i basia

[20.9.2018: Kotor i wybrzeże Czarnogóry. Dubrownik*]

Solidność mocarnie przyciężka…

Przytłaczająco przyciężka…

I to ma być posezonie?…

Ładne nawet…

Ilustracje – basia

Reklamy

Komentarzy 29 to “Dubrownik”

  1. pak4 Says:

  2. pak4 Says:

  3. pak4 Says:

  4. basia Says:

    Śliiiiczne dzięki!!! 😀

    …Za piękne pionki i poziomki! 😎

  5. Kumaty Says:

    Super widoczki;D

    Nie tylko Polacy chcą na urlopie przede wszystkim plaże;D

    Ale że np takich Niemców jest dużo to jakby bardziej widać ambitniejszych.Ale masy wszystkie chcą tego samego;D

  6. wkur--- Says:

    w zdjeciach
    czasem podpisy som

    czasem nima

    dawniej byly zawsze

    starosc nieradosc
    palce nieteges
    glowa skleroza
    ;P

  7. basia Says:

    Kumaty, a i owszem, znamy wiele nadadriatyckich „pierwszych plaż Teutonów” a rezydując w Monachium nasłuchaliśmy się do woli sarkazmów światlejszych i aktywniejszych ludziów tamtejszych, jak to ich rodacy pędzą byle tylko klapnąć na plaży…
    Jednakowoż jest różnica — zwłaszcza gdy rok w rok podróżują (i to kilka razy) prawie wszyscy z dużego, zamożnego kraju — czy kulturowe trasy podejmuje, do nich się dogłębnie a co najmniej nie-płytko przygotowuje pięć procent, dwadzieścia czy czterdzieści spośród danej populacji 🙂

    Można też (i to chyba jest najczęściej praktykowane) łączyć plażę – nawet najbardziej „oklapłą” – ze zwiedzaniem, myszkowaniem, zmianami punktów oglądu, z zagadywaniem lokalsów, foceniem, nawet doczytywaniem na miejscu (do czego odpoczynek po pływaniu nadaje się znakomicie)…
    Można 🙂

    Wkur—, u mnie w albumie dubrownickim faktycznie mało podpisów jest, ale że temat tak banalny, ogólnie znany każdemu zainteresowanemu… 😉 …A wprowadzana od czasu do czasu niejaka trudność w dostępie do powoduje szybsze i lepsze utrwalanie się wiedzy — potwierdzi każdy, kto z dydaktyką kiedykolwiek miał do czynienia 😈

    Poza tym jest Google Image. Poprosić ładnie Paka4 to poinstruuje, jak się to je 😎

    Lecz wdzięcznam, że zauważono brak. Znaczy sprawdza się, zauważa, czyta, zapamiętuje, docenia także gdy są… 🙂

  8. pak4 Says:

    @Wkur:
    Palce działają lepiej od klawiszy.
    A to czego brakuje, to czas. „Obróbka” albumów — wyrzucenie nieostrych zdjęć, czasem przycięcie, czasem znalezienie, doczytanie, podpisanie… Zajmuję masę czasu. A człowiek nie ma urlopu-bis by się tym zająć. Gdy wyjazdy były krótsze, albo wolne dłuższe, dało się podpisać więcej.
    A teraz, jak pisze Gospodyni, jest wyszukiwanie googla wg obrazów.
    Poza tym każdy Gość może zapytać nas, co jest na konkretnym zdjęciu, a my te kilka-kilkanaście (gdy sami musimy doszukać i sprawdzić) minut na odpowiedź znajdziemy. Ale czy Wkurze masz na to czas, skupienie i energię, czy też czegoś brakuje?

  9. wkur--- Says:

    sarkazm widzem i slyszem

    koscioly niepodpisane
    brama jakas gora
    itd

  10. Polak z Czykago Says:

    Zakładam, że autorzy wiedzą co pokazują.
    Gdy nie podpisują:
    Mam otwarte hasło „Wikipedia” albo jakiś krótki przewodnik.
    Nigdy nie miałem problemu z nazwaniem obiektów, jakie mi się spodobały.

    Pozdrawiam, nie zrażajcie się.

  11. pak4 Says:

    Wiemy?
    Hm…
    Zwykle sprawdzamy, co to jest, co nas interesuje. Chodząc po Dubrowniku używaliśmy darmowej mapki, którą dawali w miejscowym IT. Ba! Używaliśmy jej do planowania spaceru, wiedząc skąd i dokąd idziemy.
    Ze zdjęciami jest jednak trochę gorzej. Nie dość, że czasem fotografuję „coś ciekawego” do późniejszej identyfikacji, to opisujemy je kilka dni po wizycie w danym miejscu; w przypadku skrajnym nawet kilka tygodni. O ile łatwo zrekonstruować skąd i dokąd się szło, o tyle czasem jakiś mało charakterystyczny obiekt mógł wyglądać bardzo podobnie na dwóch różnych budynkach, na dwóch różnych ulicach. Np. dwa wnętrza kościelne w takim mieście, jak Dubrownik, zwłaszcza przy moich zdjęciach (akurat w Dubrowniku dość nielicznych) mogą się mylić.
    Zasadniczo, wszystko jest do ustalenia 🙂 ale zajmuje to czas, który bywa towarem deficytowym.

  12. wkur--- Says:

    czas czas
    kazdy sie wymawia czasem

    to dlaczego b pisze przy niewaznych zdjeciach z postoju
    /pierwsze dwa/
    a potem nic

    troche to przypadkowo wyglada

  13. pak4 Says:

    @Wkur:

  14. basia Says:

    Ależ…
    Nieopisane albumy (prócz tego, iż „sprawdzają” niejako, czy ktoś zwraca uwagę na inne szczegóły, niż aura, landszafty a zwłaszcza błękit morza) idealnie dopełniają wymowę dzisiejszego tekstu!

    Wszak często zdarza się… zdarzyć się może, iż wędrowiec, który schodzi chcąc-niechcąc do drugiego superhitu w danym dniu (upalnym), ma prawo, pokusę „zaliczać” w stylu odhaczania, pstrykać w stylu japońskim 😉 itd. A potem podać taką czy inną sekwencję do oglądu mając nadzieję, że hit się sam obroni, znany jest tak czy owak (nawet tym, którzy tam nie byli), a do tego super pogoda…

    Dla wyjaśnienia: realowi odpowiednicy Paka4 i a cappelli dobrze wiedzieli, co warto, co chcą (w obrębie posiadanego czasu), co jest co. Dysponowali mapą-planem, przewodnikami. Mają zwyczaj robić sobie skrótowy lektoring w czasie jazdy do danej atrakcji. I „odczyt” albo kilka na miejscu, w miarę wędrówki.
    Potem mogli nieco zapomnieć, ale np. realowa B powtórzyła sobie po powrocie „Adriatyk” Uwe Rady* gdzie Dubrownik wyeksponowany jest prominentnie (choć oczywiście nie przewodnikowo, za to… znacznie szerzej, głębiej 😈 )

    Lecz nie w tym rzecz.
    Tekst jest tekst, koncept jest koncept.

    …Cieszy się, chwali się, że chwyciło! — Dzięki Wkur—! 😎

    🙂 🙂 🙂

    ______
    * https://etnosystem.pl/ksiazka/recenzje/9965-uwe-rada-adriatyk-miejsca-ludzie-historie

    https://histmag.org/uwe-rada-adriatyk-miejsca-ludzie-historie-recenzja-13696

  15. wkur--- Says:

    dzieki za dzieki
    hehe jak sie da pomoc to sie pomaga

    a teraz w odwecie team wylonczyl zdjecia w postach
    strach rany boskie

  16. pak4 Says:

    @wkur i zdjęcia:
    Niezbadane są wyroki internetu…
    (Zupełnie serio — moje zdjęcia z komentarzy są wstawione dokładnie tak samo, jak zdjęcia Gospodyni we wpisie. A jedne się wyświetlają, drugie nie. Liczę, że internet się z tego przeziębienia wyleczy i będzie wyświetlał wszystko bez takiego kasłania…)

  17. Krakowianka Jedna Says:

    Pak4, już raz tak było, że zdjęcia umieszczone w felietonach się nie pokazywały. A potem wróciły do normy. Teraz też się pokazują, tylko trzeba kliknąć.
    Syn sąsiadki, który się na tym dobrze zna, mówi że cyklicznie muszą oni robić prace na serwerach, konserwację, powiększanie, przełączanie.

    Dziękuję za piękne zdjęcia i ciekawe felietony.
    Pogoda piękna, więc mam zaległości,ale nadrobię na pewno.

  18. pak4 Says:

    @Krakowianka Jedna:
    Ja też obstawiam, że to prace konserwacyjne. Też wiem, że parę dni temu wyglądało to podobnie, a potem wróciło do normy… Ale… tak się nie powinno ich prowadzić. Od tego są zdublowane systemy, by użytkownik tego nie odczuł.

  19. Asia Says:

    Irytujący ten brak obrazków.

    Wkur— gratuluję prowokacji. 🙂

    A czy Amerykanie tam bywają? 😉

  20. pak4 Says:

    Hm…
    Podejrzewam, że w Stanach „Gra o tron” jest wcale popularna. A w „Grze o tron”, podobno, Dubrownik gra rolę. I jak inne gwiazdy serialu, przyciąga wielbicieli 🙂

  21. basia Says:

    Krakowianko, dzięki! 😀
    A pogoda przecudownościowa! Wciąż! 😎

    Asiu z Amerykańcami jest ten problem, że, przyleciawszy, jeżdżą wypożyczonymi autami. Nie to, co Niemcy czy Holendrzy i ich kampery wielgaśne!

    Kamperów było mniej, niż w 2017 – później wyruszyliśmy, pogodowi ryzykanci jedni (i drudzy)! 😆
    Za to Angoooliii… Ale o tym może jeszcze będzie okazja. A gdyby nie było – przyjmijmy, że byli, bywają, Chorwację do różnych celów baaaaardzo upodobali sobie… 😀

    Wkur—, wciąż wybiórczo wyłączone, niestety… 🙂

    Paku4, właśnie, Gra o tron, pamiętać koniecznie „przy” Dubrowniku! 😎

  22. pak4 Says:

    Jakby ktoś nie wierzył, że telewizja kłamie (i wcale się tego nie wstydzi…):

  23. basia Says:

    O, dzięki! 😀 — Jednocześnie, gdy się wpatrzeć, można dostrzec podpisy pod głównymi zabytkami Starego Miasta (i to podpisy w dwóch wersjach) — bezcenna pomoc dla Wkur—! 😎 😉

  24. pak4 Says:

    Taki test…

  25. pak4 Says:

    c.d.

  26. pak4 Says:

    O!… Ja tu kombinuję, a obrazki same wróciły…

  27. basia Says:

    Skończyli robotę tuż przed zawieszeniem broni… 🙄

  28. pak4 Says:

    Jeśli kogoś interesują plenery filmowe, to podpowiadam, że cały rozdzialik jest w „Jugosławii. Rozsypanej układance” (Beata i Paweł Pomykalscy, Jugosławia. Rozsypana układanka, Bezdroża, 2017); nie tylko o Dubrowniku. Właściwie to żałuję, że dopiero teraz doczytuję, bo autorzy wskazują parę pięknych miejsc, które były blisko, a których nie wiedzieliśmy.

  29. basia Says:

    Dzięki za to napomknienie!
    (Szykuje się naprawdę bogata bibliografia bałkańska… I to przeczytana… – w wielu fragmentach a nawet całościach przeczytana więcej, niż jeden raz 😎 )

    A co do „nie widzieliśmy” — wszystkiego się naprawdę nie da.
    — Nawet tak dobrze i spokojnie zorganizowane bystrzaki dwa 🙄 muszą kiedyś spać albo pływać 😆 …bo już jeść niekoniecznie 😈

    Póki co granice otwarte. Ba, wszystkie muśnięte państwa aspirują i pukają do UE… 🙂 🙂 — Ha, cóż, wierzmy! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: