Monaster Ostrog

Opuszczasz już-oswojone, zadomowione
Wkraczasz w nieznane

Gdy się wynurzyć z gór i jedwabistego furkotu klimy
– przypiek coraz dotkliwszy i duchota

O, malownicze miasto z fortecą (i browarem)!
– Znów chwila dla nieoswojonego klimatu

Za miastem
Tam, z lewego boku
Do skały groźnej i stromej (choć jaśniejącej) przyszpilone tkwi
Miejsce bardzo święte i nawiedzane

Przyszpilasz, przytulasz do tej ściany także ty
Nieswojo-swojo
Pojazd z zawartością i furkoczącą klimą
Po wąskim, krętym, niekiedy-nieobarierkowanym, uczęszczanym
(dziś relatywnie słabo; w szczycie… lepiej odpuścić, piszą)

Oswajasz
(jużeś wszak niejednego zawijaska „wynegocjował” po wąskim, krętym, nieobarierkowanym, uczęszczanym – choć… cofanie na mocno-pochyłym balkoniku-zawijasku bezbarierkowym, by ktoś wpierw zjechał „na dwa”, „na trzy” względnie na ciebie… at, pchają się w góry i monastery takimi długasami! szkoda, że nie kamperem!)

Swojo, ciepło, cieplej…

To teraz pątniczo do kaplic najwyższych!
(pojazd całkowite zacienienie dostał – aktualne i prospektywne)

Skały-schodki wyślizgane-strome
Cienistość
Eleganckie współpątniczki szemrzą w swojsko-wschodnich narzeczach
(a busiki z zawartością zawijasują na dwa albo trzy)

I już dwie najwyższe kaplice – siedemnastowieczne – przyszpilone do skały, skwaru i duchoty
Kolejka do relikwi prawosławnego cudotwórcy
Bądź do fresków, jak kto woli

Bo chusta na głowę została w samochodzie

Nic to
Akurat większość pątników-kolejkowiczów to rodacy
Się wysypali z dwóch busików
Teraz przyszpileni do wygrzanej skały-ściany
Na najwyższych balkonach, okienkach
Pozyskują wglądy i selfiki dech zapierające

O historii i wielkim znaczeniu miejsca wysłuchawszy
Freski i źródełko ze skały niecieknące doceniwszy
Relikwie i ikony cudze ucałowawszy
Swojo, jak najbardziej swojo.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[19.9.2018: Przełom Tary. Stećki. Monaster Ostrog*. …]

w skale utwierdzony

wchodząc pod kaplice siedemnastowieczne

pątnicze ścieżki, klimaty, cyklameny

by bodaj z grubsza oddać lokalizację – piony niezbędne

Ilustracje – Pak4

Reklamy

Komentarzy 21 to “Monaster Ostrog”

  1. Tom Says:

    Piękne miejsca. Szkoda, że drogi kiepskie, wielu nie zaryzykuje wyjazdu z rodziną w takie miejsca. 🙂

    Bardzo dużo działacie w jednym dniu. Dochodzą przejazdy, itp.
    Jesteśmy pod wrażeniem. 🙂

    Tom (a Asia tym bardziej 😉 )

  2. pak4 Says:

    Niksic — twierdza:

    (Niksic to siedziba JEDYNEGO browaru w Czarnogórze…)

    Ostrog w pionie:

  3. pak4 Says:

    Lokalizacja z drugiego brzegu doliny:

  4. basia Says:

    Tom, w jednym dniu (takim, każdym, wyjazdowym) działamy wyłącznie siłą spokoju i w myśl (zapożyczonej) maksymy „w końcu jesteśmy na wakacjach”. — Wychodzi i wyjeździ (się) raz więcej a raz mniej… 😎 — Dzięki za dobre słowo! 🙂 🙂

    Nie uprzedzając zanadto i nie wyczerpując (bynajmniej!!! – nie da się!!!) tematu bałkańskich dróg (bo będzie o tym wpis, gdzieś w grudniu po południu 😆 ) — wrzucam cudzy filmik z drogi na Ostrogi. 18 minut, troszkę długi, ale…

    – wymuszenie cofania się autobusu w dziesiątej minucie – bossskie!;-/
    – nb. my zaparkowaliśmy na miejscu „trzynasta minuta” ;D

  5. basia Says:

    Paku4, wielkie dzięki za fotouzupełnienia! 😎
    Nieustająco polecam się uwadze Sz.Pana! 😉 😀

  6. pak4 Says:

    Uzupełnień ciąg dalszy — widok spod monastyru na dolinę:

    Ta biała nitka po drugiej stronie doliny, to nasza późniejsza droga:

  7. pak4 Says:

    Droga – c.d.:

    I jeszcze jeden widok. Nasza droga to tam w dole, górną ścinaliśmy szlakiem pielgrzymim:

  8. pak4 Says:

    FAP na drodze:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Fabrika_automobila_Priboj

    I reklama niksickiego piwa:

  9. basia Says:

    Wielkie dzięki! 😎

    Nb, jak widdać, są i dobre, bardzo dobre drogi na Bałkanach. A sam wjazd do monasteru też pamiętam jako „gładszy” od pokazanego na filmiku 🙂
    Zatem – nie tylko do odważnych świat należy, ale i nie przesadzajmy zbytnio z tą odwagą 🙂

  10. Prawie Znajomy Says:

    Ale, żeby przejechać trasę, trzeba pokonać także złe odcinki.
    Jakie są proporcje złych do lepszych?
    Czy mieliście jakieś awarie, naprawy?

    KLasztor mi wygląda na „wow!”

  11. pak4 Says:

    @Prawie Znajomy:
    Wierzchowiec zdrowy, dziękujemy 🙂
    Może dlatego, że Basia była głównym kierowcą w tym roku, to jakoś na drogi bym nie narzekał. Owszem, bośniacka M18, ale o niej już było; owszem — wąskość tego dojazdu, ale to widać, zresztą poza kilku wąskimi odcinkami i słabym „omurkowaniem” od strony przepaścistej bym nie narzekał. Jeszcze, oczywiście, górska P14 (przejazd pod Durmitorem do Żabljaka), ze względu na wąskość (ale nie jakość nawierzchni)… Kawałek „gminnej” drogi przed dojazdem do stećków, ale „gminna”, wiadomo… Czyli, nie licząc Bośni i górskości kraju, gdzie trudniej się buduje, powiedziałbym, że źle nie ma…
    W Czarnogórze, jeśli można dodać, na tym odcinku największym dla mnie stresem był brak stacji benzynowych. Już stawiałem hipotezę, że całą ropę i benzynę przemycili z Czarnogóry do Serbii, która od stacji benzynowych się roiła ;D ale jakoś liczba mijanych samochodów zdawała się temu przeczyć. Jednak chyba nie zdradzę zbyt wiele, jeśli powiem, że zbliżaliśmy się do Podgoricy, a gdzie, jak gdzie, ale w stolicy to stacje benzynowe mają 😀

  12. Ze-Tor Says:

    A, skoro prowadziła Basia to i Basia ponarzeka na drogi? 🙂

  13. Szpila Says:

    Jest coś do zobaczenia w tej Podgóricy
    Cośkolwiek
    ?

  14. pak4 Says:

    @Szpila:
    Sygnalizacja świetlna. Jak człowiek jej nie zobaczy, to może wypadek spowodować ;-P
    A! Pytasz może, co nam się podobało? Hm… Taki fajny traktor mijaliśmy 🙂
    No i te kwestie językowe — podobało mi się, że automyjnia nazywa się Auto Pranje 🙂
    Przy samej Podgoricy taka przyjemna wieża:

  15. pak4 Says:

    PS.
    Tuż przed Podgoricą restauracja „Jugosławia” z odpowiednią flagą i gwiazdą. Tylu (tj. w sumie kilku wyraźnych) tęsknot za była Jugosławią nie spotkaliśmy w żadnym innym kraju post-jugosławiańskim.

  16. Asia Says:

    „W końcu jesteśmy na wakacjach”.

    Wy „w końcu”, kiedy już total opadliście z sił? 😆 – a ja znam takich, uwierz mi, co na wakacjach są w początku, w środku i nawet po bokach.
    I wyjeżdżają, choć nigdy się nie napracowali. 😉

  17. RAFInowany Says:

    Dawno mnie tu nie było, właśnie zauważyłem kategorię „BPKOWALSCY”, moje szczere gratulacje, będę musiał sporo podczytać, na razie conieco po łebkach, ale dobre i to.

    Widzę że zdjęcia ciekawe, jak zresztą zawsze dotąd.

  18. owcarek podhalański Says:

    „malownicze miasto z fortecą (i browarem)!”

    Cyli ten browar produkuje tak pikne piwo, ze jaz trza było wyryktować fortece, coby chronić tamtejsy napój przed rozkradzeniem przez okolicnom ludność.
    Abo… ten browar produkuje tak paskudne piwo, ze jaz trza było wyryktować fortece dlo ochrony przed rozwścieconymi konsumentami 🙂

  19. pak4 Says:

    @Owcarku:
    Piwo dobre, piliśmy. Więc raczej kwestia ochrony browaru w stronach, gdzie wielu ma broń, a tradycje zbójnickie wcale nie tak dawne 😉

  20. basia Says:

    Prawie Znajomy, „wow factor” klasztoru – 10/10 😎
    Proporcje dróg lepszych do gorszych? — Oj, trudne pytanie! Bo wszystko tu zależy od oczekiwań, standardow przyjętych przed podróżą. My się nastawialiśmy na „odcinki powolnego pokonywania” — i do tego stopnia, że, jak pokazuje kolejny wpis, niekiedy, gdy drogi były „szybsze”, mogliśmy jeszcze uszczknąć to i owo – np. objazd Jeziora Szkoderskiego z uwzględnieniem Albanii… 😀

    Paku4, zupełnie zapomniałam o tym braku stacji paliwowych… I o zadziwiających „cenach urzędowych” w Czarnogórze — wszędzie 1.30 za diesla…

    Jeśli idzie o dreszczyk „w baku pusto, stacji nie ma, noc idzie, jechać musimy daleko” – najmocniej pamiętam pewne węgierskie pogranicza północne… popołudniowo-majowe… 😆

    Ze-Torze, nie aż tak bardzo, ale skoro vox populi… —- to i ponarzeka kiedyś… Zbiorczo 😀

    Szpilo, stadiony… bloki… roślinność śródziemnomorska… Na przykład pamiętam jedną palmę różową czy podobną… ROI Paka4 powinien był focić tam intensywniej – w końcu nie tylko stolyca, ale i staliśmy na światłach podczas mijania jej… bokiem 😀

  21. basia Says:

    Asiu, każdy orze jak może. W swoim czasie wolnym, za swoje pieniądze. A też nigdy nie wiesz, czy on w danym momencie na wakacjach, w pracy, czy jedno i drugie… 😎
    Zatem spoko… 😀

    RAFInowany, wielkie dzięki! 😀
    No dzieje się, trzeba przyznać 😉
    Zapraszam do lektury i oglądania… W wolnej chwili, oczywiście 😀

    Owczarku, jak słusznie prawi Pak4, wielu w tych okolicach nosi broń i psychiczne ślady górskich społeczności klanowych… A w górach piwo pije się… Dobrze, byle nie na szlaku (a w Żabljaku 😆 ) 🙄
    Twierdza się przyda… skoro ją Turek sprezentował łaskawie… 🙄

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: