W Durmitor!

When you will first time visit DURMITOR, impressive alpine panorama from Zabljak (1456 m) town will inspire you. In foreground part of massif which you can see from grassy vast plateaus of this beautiful mountain town, one peak with it’s special form and outlook will took your attention. This peak is important member on many postcards from Durmitor. With Savin Kuk (2313 m) and Medjed (2287 m), this peak create first line of Durmitor’s peaks seen from Zabljak town, touristic center of Durmitor National Park. The name of this peak is Crvena Greda.

Całość

Skoro mówią, że Crvena Greda to w Durmitorze szczyt nie najtrudniejszy, oryginalny, wgląd dający, ekscytacje… – on ci będzie!

Poszli, weszli (3 euro na twarz – park narodowy plus UNESCO; Czarnogóra potrafi się cenić w takich sprawach… lecz inny bałkański kraj malowniczy – jeszcze bardziej), trasę planowaną prawie przeszli, bezpiecznie zeszli, pod to i owo jezioro też doszli, do domu przyszli.

Wędrówka i widoki niezapomniane, pogoda bezbłędna. Na szlakach a zwłaszcza nad jeziorami obcokrajowców ze Wschodu i Zachodu sporo – nie dziwota, wszak to „eksportowe” miejsce Czarnogóry, nawet jeśli niegramatycznie sprzedawane… niekiedy.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[18.9.2018: Z Żabljaka – Crvena Greda; Crno Jezero. Całodzienna wędrówka po juneskowych górach Czarnogóry. Ślad GPS]

Crvena Greda od jeziorka Jablan

Widoki odszczytowe

…włącznie z kanionami Tary

Bobotov Kuk, władca tutejszy, pierwszy od lewej na ostatnim planie

W zejściu

Crno Jezero

Tam byliśmy

Ilustracje – Pak4

Reklamy

Komentarzy 31 to “W Durmitor!”

  1. pak4 Says:

    Foto+

    I nasze — góra i dół:

  2. pak4 Says:

    PS.
    Dodam tylko, że „prawie przeszli” nie oznacza, jakiegoś osłabienia się, czy kapitulacji, tylko zarośnięcie przez kosodrzewinę planowanej ścieżki powrotno-okrężnej, przez co wracaliśmy tę samą drogą.

  3. basia Says:

    Tak, słusznie — ujęć podejściowych nie było albowiem wcale we wpisie… …ach te piony i pionki! 😆

    Dzięki! 😎

    *** * ***

    Słuszne uzupełnienie! 😉 😀 👍🏻

  4. pak4 Says:

    🍏

  5. basia Says:

    ☕️ oraz 🍯

  6. nietoperek Says:

    hu hu

    niezle

    /wykrz/

    a
    pieczary
    nie
    kusily
    /pyt/

    hu hu

  7. Szpila Says:

    To tam działa gps?
    Szok!

  8. basia Says:

    Nietoperku, nawet bardzo niezłe, powiedziałabym. Tak niezłe, że chciałoby się wrócić już w kolejnym sezonie (czemu się oprzemy, rzecz jasna, ale oprzemy z trudnościami… 😆 ) 🙂

    Co do pieczar — póki co musiały nam wystarczyć pieczaro-podobne, na ogół nieoświetlone tunele drogowe, zaliczone w obfitości poprzedniego dnia (czyli w poniedziałek 17.9)…
    …Na dobrowolne wstępowania w kretowiska była po prostu za dobra pogoda… Byłaby nawet gdyby w promieniu 100 km nie było zupełnie żadnych gór do zdobycia… 😆

    Szpilo, ano działa 🙄 …Ale tylko tym, którzy „umią i potrafią” go uruchomić 😈 …a potem w dobrym momencie wyłączyć, o co niektórym jeszcze trudniej… 😻 👿 🤹‍

  9. pak4 Says:

    @nietoperek:
    Pewna lodowa (brrr!) pieczara miała być przy drodze na Bobotov Kuk, ale że przez cały rok nie mieliśmy kontaktu ze skalistymi górami i wyszliśmy trochę z wprawy, poszliśmy na łatwiejszą, a i tak świetnie widokową Czerwoną Grzędę (jak to sobie tłumaczymy).

    @Szpila:
    Wyobraź sobie, że ja jeszcze nie dotarłem poza obszar, na którym mam w GPSie mapę topograficzno-turystyczną… Inna rzecz, że stan oznakowania na niej szlaków i dróg bywa różny.

  10. Jankora Says:

    Bardzo dobre pociągnięcie, Pak. W nieznanych górach nie należy ruszać od razu na najwyższe szczyty,tak mi zawsze klarował kolega przewodnik górski. A i tak doszliście jak widzę,bardzo wysoko .Widoki były, zmęczenie było. Świetnie.

    Mam ucztę oglądania.Oczy się śmieją , dusza raduje do takiej pogody i krajobrazu!:-)

    Dzięki także za poprzednie odcinki podróży. Wszystkim -za całą dyskusję. Znów muszę trochę uważać na oczy, więc czytam ale nie będę pisać za czesto, bo mnie dużo kosztuje sprawdzenie,czy to się da innym przeczytać.

    Przeserdecznie pozdrawiam Was!

  11. Jaś Beskidzki Says:

    Brawo, zachwycam się zdjęciami, gratuluję pięknej wędrówki!

    Słyszałem już wcześniej, że w Czarnogórze bywa problem z jakością ścieżek, a niektórych się wręcz nie da przejść, z różnych powodów. Wasze doświadczenia częściowo potwierdzają to. Mieliście może opinie turystów o innych szlakach w tym masywie?

    Tym rozsądniejsza okazała się decyzja o „nieatakowaniu” Bobotov Kuk. 🙂

  12. pak4 Says:

    Hm… Zastanawiam się, gdzie była najgorsza jakość ścieżek ostatnio deptanych. Czy aby nie na Słowacji?
    Na Bobotov Kuk szło masę turystów, i jak widzieliśmy, docierali na szczyt. Tam więc problemów z kosówką nie było.

  13. Wątpiący ? Says:

    Właśnie przeczytałem, ze zdumieniem, ze walutą Montenegro jest Euro !

    Jak do tego doszło ? :shock :

  14. Madziar Says:

    1.
    Węgierka prosiła by podziękować za odpowiedzi Pakowi4 i Wszystkim PP. Wyjeżdża na dłużej a dziś zawiódł internet.

    2.
    Pak4, Profdocdr, dzięki za dyskusję. Być może wcale się aż tak nie różnimy w opiniach. Węgierski komponent w historii i kulturze Wojwodiny jest faktem. Lepiej mówić i spierać się o proporcje, niż przemilczać, a i to się zdarza i jest niektórym na rękę.

    3.
    Bardzo dziękuję za wszystkie bez wyjątku dotychczasowe wpisy, fotografie, i komentarze.

  15. pak4 Says:

    @Wątpiący:
    Sami chcieli 😀 UE tam niby protestowała, ale skoro sami waluty nie emitują, to co im mogą zrobić? A dla turysty ułatwienie wielkie, w kontraście do np. sąsiedniej Bośni i Hercegowiny.

    @Madziar:
    Ależ oczywiście, że wiemy o Węgrach w Wojwodinie! To pierwsze o czym informują przewodniki, reklamując miasta ich „węgierskością”.

    W ogóle, widzę, że Serbię się reklamuje jako „kulturową mieszankę”. I przy wszystkich historiach o serbskich czystkach etnicznych, z odwiedzanych krajów tam najwięcej widzieliśmy różnych kultur i ich zgodnego (przynajmniej na oko…) współżycia.

    Inną rzeczą jest, że te notki… Są czasem bardziej „kompletno-przewodnickie”, czasem tylko poświęconej jakiejś pojedynczej impresji, dlatego może być tak, że nie wszystkie ważne informacje, z zewnętrznego punktu widzenia, się w nich znajdą.

  16. Wątpiący ? Says:

    Właśnie , co mogą zrobić ?

    A gdyby tak Polska ? Rosja ? 😆

  17. pak4 Says:

    @Wątpiący:
    Noale Polska, gdyby chciała naśladować Czarnogórę, to musiałaby zrezygnować z emitowania własnego pieniądza, czyli z polityki pieniężnej i jej wpływu na gospodarkę.
    Natomiast mała Czarnogóra… Cóż, pieniądza psuć nie może, ale zapewne wpływ polityki pieniężnej na możliwości eksportowe czarnogórskiego przemysłu jest dużo mniejszy niż wpływy z turystyki, ułatwione dzięki przyjęciu europejskiej waluty.

  18. Modysta Says:

    A czysto tam?

    Bo mnie w górach to najbardziej dołują śmieci.

  19. pak4 Says:

    @Modysta:
    Gorzej niż w węgierskich miasteczkach, ale jak na byłą Jugosławię to całkiem nieźle.
    Tzn. w Czarnogórze gorzej niż w Chorwacji, ale sam Dormitor całkiem OK. Zresztą spotykaliśmy jakieś dwie, czy trzy grupki, w nowoczesnych, oddychających strojach, które wyglądały na wielkomiejską klasę średnią, zbierające śmieci przy szlakach i drogach Czarnogóry.

  20. Modysta Says:

    Znajomi skarżyli się na czarnogórskie zaśmiecone wybrzeże, i na brak koszy itp.
    Ale dobrze, że choć w górach widać że sprzątają czasem.

  21. basia Says:

    Paku4, powiem tak – nie wyszliśmy z żadnej wprawy a tylko mamy szacunek dla tak zwanego majestatu gór (cudzych, parkowo-narodowych, juneskowych)… 🙄 😐 😉

    …Co zresztą słusznie wypunktowała Jankora — przewodnicy górscy, zwłaszcza znajomi 😉 mają w takich razach rację 😀

    Jankoro, zdrówka najserdeczniej życzymy, uważaj na siebie! 🙂 Dzięki za wszystkie miłe opinie o naszym pisaniu i obrazkowaniu! 😎

    Jasiu Beskidzki, szlak nasz był oznakowany dobrze… aż do momentu, gdy nieco zarósł kosówką. To znaczy poprzecinana była ona, ale, że w tamtym miejscy zaczynały się ścieżynki dojściowe „alternatywne” związane z kilkoma spektakularnymi punktami widokowymi tuż nad urwiskowym brzeżkiem „Grzędy” — czasem trudno było wrócić na tę lekko przeciętą „ścieżkę główną”. A znaki tak czy owak były (nowsze, zatarte)…

    Co do opinii turystów – para Niemców, którą „instruowaliśmy” schodząc (w ich wejściowych dylematach) skomentowała pośród kilkuminutowych żarcików, że wszak mamy pod bokiem Tatry (znane im) z doskonale znakowanymi szlakami… — Ot, taka opinia nie wprost… 😀

    Dzięki za zachwyty! 😉 😎

  22. basia Says:

    Paku4, Zastanawiam się, gdzie była najgorsza jakość ścieżek ostatnio deptanych. Czy aby nie na Słowacji? …Hmmm, niechże zgadnę: Fabova hola w Murańskiej Płaninie? …Góry Czerchowskie?… te pagóry-magury nad Bardejovem jesienią 2017?… boczne maleństwa na południowych stokach Niżnych Tatr w sierpniu 2017 (czyli z gipsem)?…

    — Oj, znalazłoby się troszkę tych słowackich hardkorów… -korków… 😆 😎

    Wątpiący ?, co do samowolnego przyjęcia Euro przez Czarnogórę, ja się nie znam na tyle na emisji pieniądza i polityce monetarnej, by coś tu mniemać albo i nie mniemać, ale sobie myślę, że teoretycznie górale tamtejsi mogą tak rozkręcić ekonomię swoją, że udźwignięcie konsekwencji z zewnątrz stanie się „zagadnieniem”… Co powiedziawszy, przypominam sobie, jak wielka część naszej prlowskiej ekonomii (góralskiej nie wyłączając, wprost przeciwnie 😆 ) opierała się na Dolarze USA… Wciąż się opiera… 🙄

    Madziarze, dzięki za wiadomość! 🙂
    Pozdrowienia i bon voyage! 🙂

    Dzięki za miłe słowa! 😎

    Oczywiście należy ogromnie docenić poinformowaną różnicę zdań! Ogromnie! Zawsze bardzo zachęcam do takiej właśnie dyskusji. I naturalnie, wejście ze zdaniem odrębnym wymaga zawsze większej wiedzy, sprawności pisarskiej i hmmm… odwagi cywilnej, niż tylko „przyłączenie się do stada”. Zwłaszcza gdy relacje komentatorskie są tyleż anonimowe, co przyjacielskie i przyjazne 🙂 🙂 🙂

  23. pak4 Says:

    Co do eura i Czarnogóry…
    Ba, do dzisiaj Ekwador, Portoryko, czy Salwador używają zupełnie otwarcie dolara USA, chociaż go nie emitują i w ogóle nie prowadzą polityki pieniężnej…

    Trudno mi mówić o konsekwencjach dla strefy euro. Z tego co się naczytałem, takie transfery pieniężne są rozpatrywane bardzo różnie przez ekonomistów, bez twardych dowodów dla kogo są dobre, a dla kogo złe.

    Ryzyko jest po stronie Czarnogórskiej, czy Kosowskiej — bo Kosowo zrobiło to samo. Mają walutę, której nie mogą zdewaluować, by pokryć dług, albo nakręcić eksport własnego przemysłu… W teorii też, wspólna waluta powinna się wiązać z wspólną polityką redystrybucji — rozumiem, że może utrwalać bez tego biedę biednych — ale to znowu ryzyko po stronie Czarnogóry — od ośmiu lat chcą wejść do UE. Nawiasem mówiąc, w NATO są od roku.

    Tyle, że problemy Czarnogóry są zmniejszone przez jej wielkość. Przecież to państwo o ludności mniejszej niż Kraków… A gdyby tak Kraków przyjął euro? Coś by się załamało?

  24. basia Says:

    Paku4, Inną rzeczą jest, że te notki… Są czasem bardziej „kompletno-przewodnickie”, czasem tylko poświęcone jakiejś pojedynczej impresji

    No tego by jeszcze brakowało, żeby były „kompletno-przewodnickie”! 😯
    Od przewodniczenia są przewodniki! My jesteśmy od ich przeczytania (albo nie), zacytowania czasem (bo jako erudyci prawdziwi cytatów się nie boimy, w odróżnieniu od niedouków, którzy „muszą” własnymi słowami (dobrze, gdy choć poprzestawiają czasem słowa, żeby ich nie ucapiły maszyny do wykrywania plagiatów)…
    …Ale na temat kultury cytatu to mi się zbiera… och zbiera…

    My więc jesteśmy od punktów widzenia, impresjonizmów, ekspresjonizmów, eseików mini i midi, wprawek wszelakich od humoreski do groteski i z powrotem… 🙄

    A jak kiedyś czasu braknie — wystarczyć będą musiały tytuł (z podtytułem), zdjęcia, trasa i ślad gps… 😆

    Modysto, śmieci to jest tak zwane dobre pytanie 😉
    Nie wybiegając zanadto „przed materiał” 😆 powiem, że zdokumentowałam trochę (za mało, jak zawsze za mało zdjęć 🙄 ) bałkańskich porządków. — Choć nie jest idealnie – podobne lub gorsze rzeczy widywało się we Włoszech czy nawet w weekendowo-niedosprzątanych „gorszych” dzielnicach Londka.
    A już najgorsze-najgorsze wrażenie „powitalne” zrobiła na mnie (nas z Przyjaciółką) Grecja 1989: wzdłuż „autostrady Saloniki – Ateny cały rów śmieci, ludzie notorycznie wyrzucają przez okna plastikowe pojemniki po lodach itp. I to tacy niby historyczni esteci, wzorzec z sevres dla Europy, może świata… 😆

    Oczywiście nadmorska Chorwacja od razu daje o sobie znać – na plus: punktami postojowymi dla turystów (najczęściej baaardzo widokowymi), z ławkami, stolikami, koszami… Lecz te kosze… Jak często trzeba toto opróżniać w takim upale, by nie stało się natychmiast cuchnącym wabikiem dla os, szerszeni, szczurów, myszy, itp.?

    Pozostają trwalsze śmieci – plastik, zagracone posesje… Z tym jest wiele do zrobienia, ale kimżeż jesteśmy my Polacy, by bezrefleksyjnie wybrzydzać? 🙂

    Paku4, nie wiem, jak Kraków (przypuszczam, iż też, bardzo też 🙄 ), ale niektórzy krakowiania baaardzo lubią euro… dobrze się im kojarzą (mam niebylejakie bo południowo-zachodnie skojarzeniaaaa… )… noi wogle… zdrada własnej waluty na włosku… 😛

    Dzięki za komentarz! 😎

  25. Wątpiący ? Says:

    Przeciekawe sprawy ….

  26. Kumaty Says:

    Brawo!;D

    Foty fajne, pogoda super;D

    A ktoś tu pisal,że wybrali nieefekciarski kierunek czy coś jakoś?;P

  27. Nudysta Says:

    Jakoś dziwnie nazywacie te góry
    Mie pani uczyła że na Bałkanach są góry Dynawskie

    I ślus

  28. Przelotny Gość Says:

    A w Czechach, Słowacji, Polsce, Ukrainie, Mołdawii, Rumunii są Karpaty.
    Nie nauczyła? 🙂

    Witam, piękna podróż. Czekam na następne wędrówki, podczytuję komentarze, na razie! 🙂 🙂

  29. pak4 Says:

    Nudysto,
    1. Dynarskie, nie Dynawskie. Dynawskie to są SKANDynawskie 😀 Inny półwysep, jakby nie było…
    2. Durmitor to UNESCO. Gdybyśmy powiedzieli Dynarskie, to byśmy o tym zapomnieli.
    3. Słowo Bałkany pochodzi od Starej Płaniny, która nie należy do Gór Dynarskich.

  30. Nudysta Says:

    Moja pani była mądrzalsza niż jakieś SKANDynawskie

    A tam to wogóle się da życ w tej Norwegi

    Drogo ciemno i ślus

  31. basia Says:

    Wątpiący ?, a i owszem, proszę Pana… 😉 😀

    Kumaty, dzięki! 😀
    A z tym nieefekciarstwem to jednak święta-przenajświętsza prawda 😐 — Z okazji takiej, jak nasza ludzie wyprawiają się na różne Hawaje, Bahamy, Malediwy, a co najmniej Kanary… Chiny, Indie, Czile i Nepale… I to czasem ludzikowie totalnie stacjonarni… niewypodróżowani, niemajacy potrzeb zgłębiania i dociekania… (doświadczenia też, ale to inna para kaloszy)… Zatem my naprawdę przeskromnutko zakroiliśmy… 😎
    (…Ale ile z tego wycisnęliśmy!… Ho, ho!… 😆 😆 😆 )

    Nudysto, lecz nawet gdy efekty dydaktyczne nikłe – w perspektywie eschatologicznej liczy się włożony wysiłek… 😉 🙄 😉

    Przelotny Gościu, dzięki! 😀
    Wszyscy mamy nadzieje (miejmy nadzieję, że niepłonne) na nieco więcej czasu w listopadzie… A potem znów przesympatyczny młyn grudniowy… 😉 🙄 😎

    Paku4, po takim uporządkowaniu pojęć efekty dydaktyczne muszą być znakomicie-trwałe… 🙄 😀 😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: