Kelebia

czyli piękny umysł, święty umysł

– nadchodzi wieczór

Wskazówki drogowe na Mindszent* prowokują żarty dwu-językowe. Gdyby lepiej znali-byli węgierski, daliby się sprowokować dogłębniej, ale jez-jag-jez – podróże kształcą, także lingwistycznie (podświadomościowo, emocjonalnie, co zechcesz!), tylko podręczniki nie zawsze na tej półce…

– potem noc

Się-zmierzcha tuż przed przełomem lata i jesieni rozczarowująco wcześnie. Także w tych szerokościach. Pobyliby dłużej w Segedynie, pobujaliby (się a potem PT Czytelników) tu i ówdzie, tym i owym…
Lecz cóż. Nie czerwiec to, a wrzesień już. Węgierska równina słońcem spalona. Krzaki, gęste-kolczaste krzaki, poprzecinane niewyraźnie odchodzącymi dróżkami piaszczystymi. W głębi tanya jedna, druga… jedna od drugiej odizolowana przestrzennie.
Oni też odizolować potrafią arkadyjsko-nokturnalną malowniczość cykadowo-księżycową od mar i schematów myślowych starszych i nowszych, literacko-publicystycznych… przygranicznie-historycznych tudzież ahistorycznie-anachronicznych… kotłujących się łagodnie, nieproblem dla zmęczonych, wcześnie pobudzonych.

– po niej poranek, dzień drugi

Turysta, wybrawszy te a nie inne kierunki, style podróżowania, spodziewa się doznań nietypowych, wglądu w sprawy i rzeczy daleko bogatszego, niż przytrafi się albo i nie masowemu autokarowiczowi…
Nawet eerie, bizzare
Prawie-oczekuje, że umysł będzie chciał go zwieść na manowce (a on się nie da)… Szlaku zwodzącego a nawet zwodniczego (lecz mapy są, dżipiesy w komplecie), samochodu zaw… (nieee, apage!)

Kiedy, jak nie w tak piękną wczesną niedzielę zaobserwować własnoocznie przejawik jeden czy drugi przemytu ludzi przez notoryczną granicę?
O, mówisz i masz! — Pustą cierniście zakrzaczoną dróżką maszeruje kobieta z plecaczkiem. Za dwukilometrową chwilę na spotkanie idzie wysoki, też z plecakiem i w kamizelce wędkarsko-kuloodp. – To będzie to!

– nastaje…

Gdzie lepiej poddać się podobnym figlom i psikusom, niż w okolicach i na terenie wsi podzielonej w 1918 pomiędzy dwa kraje? …Która teraz drzwi do węgiersko-stronnego kościoła katolickiego otwarte ma (termin mszy akuracik dla podróżujących!) a za chwilę metaforycznie otworzy wrota ku państwu jeszcze nieodwiedzanemu, nieco wciąż zdemonizowanemu w pewnych kręgach… i umysłach na tyle wysezonowanych, iż doskonale pamiętają podział ról na scenie tutejszej… czyli w latach 90. – światowej.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[16.9.2018: Kelebia/Kelebija, …]

w kościele katolickim Kelebii… w Kelebiji, jeśli zechcemy, znajdziemy takowy też… (Pak4)

Reklamy

Komentarze 24 to “Kelebia”

  1. pak4 Says:

    Sprawdził mind szent w google translate. I to jest jeszcze lepsze.
    Swoją drogą, nie znając węgierskiego rozumie się, albo raczej: wyłapuje się, części mszy. Oczywiście z pamięci układu, ale też czasem rytmu powtórzeń.

  2. basia Says:

    Msze są dobre do nauki języków. Bardzo dobre nawet. A już jak ksiądz dobrą dykcję ma… 😎

    (Sprawdziła miasteczko wszechstronnie — odniesieniowa „baza materialna” w istocie znacznie bogatsza, niż wszelakie sobotnio-głupawkowe skojarzenia zmęczone… 😎 )

  3. Kasia Says:

    podróże kształcą, także lingwistycznie (podświadomościowo, emocjonalnie, co zechcesz!), tylko podręczniki nie zawsze na tej półce…

    mam wrażenie, że Państwa przygotowanie, lektury zabierane w drogę, itp., są z najwyższej półki. 🙂

  4. wkur--- Says:

    wegry bida
    serbia bbida

    na szwajcarie was nie stac ?

  5. wkur--- Says:

    nie mowiac zeby na hawaje 😛

  6. marzena Says:

    wkur—
    wszystko by wkręcić wkurzonych w dobry humor,
    bezcenne powiedziałabym 😛

  7. basia Says:

    Kasiu, dziś łatwiej zabrać wszelkie lektury, bo kindle i inne czytniki, bo dyski zewnętrzne, bo internet na zawołanie lub prawie…
    Lecz, nie zdradzając szczegółów, powiem, że Bibliotekarzowi Wyjazdu zdarzył się tym razem jeden ważny-relewantny a wykasowany przewodnik i jeden wydruk (fragmentu) mapy zabrany rok temu (gdy wszystko świeże w głowie) a zapomniany tym razem (gdy o planach-apetytach zapomniano już…)
    Lecz poradzili sobie znakomicie, a teraz z apetytem doczytują gdy tylko czas pozwala… 😎 😎

    Wkur—, Szwajcaria i Hawaje to dla osiemdziesięciolatków zramolałych*. Bo osiemdziesięciolatków żwawych widzieliśmy mnóstwo tam, gdzieśmy peregrynowali 😛

    (Sam więc widzisz, na jakie impertynencje nas stać…
    i będzie stać… może… 😆 😆 )

    Marzeno, wszechobecny, wszechogarniający dobry humor absolutną podstawą powodzenia, dobrostanu a nawet dobrobytu jest! 😐 🙄 ❗
    ______
    *mentalnych, biologicznych — żeby nie było, iż metrykalnych… 🙂

  8. Kumaty Says:

    Fajnie zajrzec;D
    Stwierdzic ze sie dobrze bawia jak zawsze;D))
    Teksty wygladaja ciekawie foty obejrze jak czas zelzeje;D
    Kierunek super nie kazdego stac;P
    Pozdro wszystkim;D))))
    Pogoda rewelka i tu byla jest nie tylko na balkanach;D)))))))))))))

  9. wkur--- Says:

    kumaty
    na balkanach czy balkonach ?

  10. Kumaty Says:

    Na balkanach I balkonach
    Nie rob koles SIE w balona!;D)))))))))))))

  11. bezdomny Says:

    zdaje sie, ze jestem najmniej skomplikowany jesli idzie o wyjazdy.
    jezdze tylko tam gdzie chce i mam potrzebe.
    do glowy by mi nie przyszlo, by jechac gdzies tylko dlatego bo stac mie na wyjazd 😛 albo jechac gdzies bo jestem juz, albo jeszcze nie jestem zramolaly 😛
    dzis jestem juz w drodze na wyspe poel, dla ulatwienia dodam ze lezay na poludniowo zachodnim baltyku.

  12. Jarząbek jestem Says:

    @Wszyscy,
    powitać po przerwie.

    @Autorzy-Team,
    gratki bo znów sie udało chyba.
    A my mamy czytanie i oglądanie. 😎

    @Bezdomny,
    super sprawa, zazdroszczę! 🙂
    Jednak zauważ „tylko tam gdzie chcę”.-
    Gdy mi sie zachciało, muszę ustawić navi, skręcić na iluś rondach, zamówić nocleg, sprawdzić pogodę.
    Zawsze mocny związek chcę z muszę.

    A jak się komuś zachciało mieć rodzinę, dzieci… 😀

  13. bezdomny Says:

    z calym szacukiem –> Jarząbek jestem, ale chyba nie jest tak jak piszesz.
    poniewaz tak dlugo, jak cos musisz albo powinienes, to nie ma zadnego znaczenia czego chcesz 🙄 wtedy gdy przestaniesz musiec musiec, to zaczyna sie chcenie 🙄
    nie musze zamawiac hoteli a z nawigacja kontaktuje sie glosowo, na pogode nie mam tez zadnego wplywu 🙄 i zdaje sobie doskonale sprawe, ze jezeli nie skrece, to nie zajade tam gdzie chce 🙄

  14. Jarząbek jestem Says:

    @Bezdomny,
    z całym szacunkiem, jak już postanowisz, że coś chcesz, to głosem albo nosem musisz dopełnić wielu formalności, żeby dokonać tego, czego chcesz.
    Tylko o to mi chodziło, o tą pozorną wolność.

  15. bezdomny Says:

    –> Jarząbek jestem
    o jej, przeciez to takie proste. ale moze dlatego wydaje sie tak bardzo skomplikowane 🙄
    przeciez chciec sie nie musi 🙂

    komu w droge temu czas. robie wampa 🙂

  16. Szpila Says:

    A bo to panie widzicie
    som takie, co by chciały wolno a musom szybko.
    A som takie, co by nie chciały szybko ani wolno
    a nie musom wolno albo szybko.

    To wom godom jo, najwięksy filozof i go wszyscy rozumiom.

    I co, to byli przemycająca z przemycanym?
    Czy nie?

  17. basia Says:

    Wielkie dzięki za wszystkie wizyty, w tym po letniej przerwie!

    😀 😀 😀 😀 😀

    Lubię czasem coś musieć. Albo musieć wybierać z kilku przymusów. Musieć się zmobilizować. Musieć zdążyć…

    Ta presja jest pochodną więzi z ludźmi. A też motorem rozwoju…

    Lecz ja to ja 🙂 — Poza wszystkim rozmaicie bywa w różnych momentach, na różnych etapach… 🙂

  18. pak4 Says:

    Człowiek nie musi musieć.
    Ale czasem chce musieć. No i wtedy już musi…

  19. basia Says:

    A niektórzy to chcą musieć a nawet muszą musieć poznać odmienne stanowiska w kwestii musów i niemusów…
    …Musujących też — jak znalazł na ten weekendzik, zapowiadający się cudownie!… — Grzech nie wykorzystać! 😈

    😎 😎 😎

    Wszelkich dobrościości więc życząc PT Czytelnictwu… 😉

  20. bezdomny Says:

    Nic nie musieć, nic nie musieć.
    Przymus hamuje rozwój osobisty, ogranicza kreatywność, końcowy efekt nie jest nigdy zadawalający. Itde, itepe.
    Musieć to ludź może tylko raz w życiu. Zejść z tej przepięknej planety. Ale to jest od nas niezależne.

  21. pak4 Says:

    @bezdomny:
    Składałem przysięgę małżeńską. Muszę jej dotrzymać?
    Prezydent przysięgał na konstytucję? Musi jej… Nie, zostawmy politykę 🙂
    Oczywiście, dobrze jest móc sobie powiedzieć „czy ja tego chcę?” Ale w przypadku przyjętych zobowiązań, superego też ma tu głos.

  22. basia Says:

    Generalnie, im więcej więzi z ludźmi, tym – niestety a może i stety – czasami więcej „musu”…

    Umiarkowany stres jest motorem działania i motorem rozwoju.
    Popularne porzekadło „potrzeba matką wynalazków” naprowadzi nas na trop wielu przejawów kreatywności.
    Oczywiście idealnie by było w każdej dowolnej chwili „panować” nad wszelkimi naszymi decyzjami kierunkowymi a może i pojedynczymi gestami wykonawczymi… Ech!… 😆
    – Lecz w praktyce to nieosiągalne… 🙂 🙂

  23. wkur--- Says:

    świetny umysł ? !

    to raczej śnięty albo zcięty !

  24. basia Says:

    Tyz piknie! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: