Szolnok

Najzwyczajniejsze zwiedzanie przystankowe

Najzwyczajniej uroczego miasta węgierskiego:
Płasko, kwiatki na klombach w obfitości i zadbaniu, parki z rosariami gdzie trzeba (tudzież zupełnie-nie-całkiem przekwitłe); większy ciek przepływa leniwie, a może i uchodzi do innego, jeszcze większego, leniwszego…
Duszno-lepko-ciepło-kontynentalnie, zwłaszcza po wyjściu z dobrze klimatyzowanego auta, gdy ostatnie się-zjednoczenie z klimatem właściwym przemierzanym stronom miało miejsce gdzieś w Matrze (domniemanej? rzeczywistej?) a wyruszenie z domu umilił rzęsisty zimny deszcz.
Ospale z nieodłącznym elementem krajobrazowym ociężałych sprzątaczy pracujących, przemieszczających się… bądź (najczęściej) odpoczywających cieniście-papierosowo-napitkowo – grupowo.

Niezwyczajnie typowego węgierskiego miasta:
Ma nowoczesną kładkę pieszą przez (dużą) rzekę, trochę ekscentrycznej architektury na dodatek do najprzenajbardziej-specyficznie węgierskiej… ma regularnie-monstrualne pomniki bohaterów i gustowne – wszelkiej maści twórców kultury (nie jedyni nieco zazdrościmy Węgrom tej krajobrazowej czci dla kultury)… ekscentrycznie siarką zajeżdża, bo jak inaczej by ludziszcza zajeżdżały do furd gdyby resztek ich (wód nie ludziszcz) przez fontanny nie przepuszczano i kolejnych nie wabiono?
W środku państwa obecnego na równinie rozłożone, od Budapesztu mało-wiele oddalone. Na tyle mało, by Muzeum Lotnictwa Węgierskiego z sensem pomieścić się dało. Wolelibyśmy co prawda muzeum marynarki węgierskiej, ale że nam Kompan na świeżo przypomniał, jak to z ich niektórymi jednostkami pływającymi było… a wstęp do „Gulaszu z turula” znamy prawie na pamięć, tak nam się udał… – to nie będziemy udawać większego ignoranta, niżeśmy naprawdę som, ino podejrzymy co się da ze zdezelowanej-zdemobilowanej bratańczej floty powietrznej. Przez drut kolczasty podejrzymy i szybę (mniemamy, iż wzmocnioną), kieszeni naszych nie osłabiając, czasu uszczknąwszy tylko trochę… leciuteńko, na paluszkach.

Boć, jako się rzekło, zwiedzanie to najzwyczajniej przystankowe – niezagłębiające się niebezpiecznie w tematy i problematy…

Zdjęcia: Pak4 i basia

[15.9.2018: Dojazd. Szolnok*. …]

Ilustracje – Pak4

Reklamy

Komentarzy 19 to “Szolnok”

  1. pak4 Says:

    Co to ja opowiadałem o węgierskich okrętach i kiedy? No wspominałem coś, o bezsensownej dumie Węgrów przez I wojną światową, która spowodowała, że zbudowali sobie zupełnie niepotrzebny okręt, na którym wielu z nich zginęło.

    Co do snucia się państwa sprzątającego — cóż, nigdzie na świecie nie udało się efektywnie zachęcić niewolników do pracy. A pomysł V.O. był właśnie taki — zmusić bezrobotnych do pracy prawie za darmo, uniemożliwiając poszukanie lepszej. Cóż, przynajmniej trochę czyściej jest w tych Węgrzech niż gdzieniegdzie na południe od Tatr.

    Co do floty powietrznej, to niezupełnie ona zdezelowana w tym muzeum. Pewien Li-2 podobno wciąż lata, a coś bardzo podobnego zobaczyliśmy na węgierskim niebie nieco później (choć bez fotografii, bo jakoś nie chciał wejść w kadr, nawet jeśli kadr go gonił zawzięcie).

    Co do floty jeszcze, Gospodyni mnie pyta, czy tak, bez przygotowania znam jakieś sukcesy lotnictwa węgierskiego… No i nie znam. Z książeczki o samolotach myśliwskich I wojny światowej, którą czytałem dziecięciem będąc, pamiętam fotografię fokkera w barwach Węgierskiej Republiki Rad. Albo wprost przeciwnie. W każdym razie, w tych „wtórnych” wojnach po I światowej nowego sprzętu używano, w tym na Węgrzech. Pamiętam artykuł o węgierskich lotnikach II wojny światowej, było nie było, sojusznikach Hitlera. Jakaś jednostka stacjonować miała w Polsce (przyszłej? bo to chyba na Dolnym Śląsku było; w każdym razie Polacy byli) i przychylnie do Polaków się odnosić. Cóż, na pewno węgierscy lotnicy nie uratowali Szolnoku od bombardowań alianckich, co w tym mieście dobrze widać.

  2. pak4 Says:

    PS.
    Ale, dodam, że pisząc o „sojusznikach Hitlera” i nie potrafiąc wymienić sukcesów:
    — pochylam się nad losem małych państw i narodów, które nie mogą w ciężkich czasach samostanowić, nawet jeśli się niektórym tak wydaje;
    — podkreślam jeszcze raz za artykułem kiedyś przeczytanym, że z całego sojuszu to akurat Węgrzy wrogości wobec Polaków nie podtrzymywali; choć siłą politycznych związków, oczywiście nie była to postawa oficjalna państwa, a tylko zwykłych obywateli.
    Ech… za poważnie jak na poniedziałek…

  3. Kasia Says:

    przede mna kolejna podroz geograficzna intelektualna + wedrowki i pejzaze
    ciesze sie:)

  4. pak4 Says:

    Tyle, że chyba trochę wybiegamy przed materiał ;D

  5. Asia Says:

    Nie bój, PAK, prymusi tak mają! 😀

  6. Szpila Says:

    Węgry, nudne Węgry!

    Żeby nas z wami zainteresować musi się coś dziać
    Państwo Młodzi się pokłócić i grozi rozwód
    Opona pękła
    Orban do spowiedzi
    Albo Kaczyński
    Albo kler

    A tak
    Nuda

  7. basia Says:

    Szpilo,
    http://www.bbc.com/reel/video/p06ld805/why-it-s-good-to-let-boredom-into-your-life 😉 😆

    Więcej… Wkrótce 🙂

  8. basia Says:

    O poranku… — wciąż myślę, czy odnosić się do… zagłębiać się publicznie w poważniejsze aspekty historii tego miasta… Bo każdy wszak doczytać może, prawda?… Linki zapodane…

  9. Madziar Says:

    Piękne zdjęcia!

    Podoba mi się taka poetyka, gdzie mówimy znacznie mniej, niż wiemy..

  10. basia Says:

    O tak… nie powiedzieliśmy dotąd (dla naprzykładu), iż w Szolnok mieszkał przez czas jakiś niejaki W. Orban…

    …przez 2 lata, po studiach, dojeżdżał stąd bidulka do Budapesztu
    https://en.wikipedia.org/wiki/Viktor_Orb%C3%A1n

    🙄

  11. Węgierka Says:

    Cieszę się.

    PS, moje wrażenia odnośnie „sprzątaczy węgierskich” są nieco bardziej zniuansowane. Lecz w pełni się zgodzę, że w środku dnia upalnego mogą oni robić niekorzystne wrażenie.

  12. pak4 Says:

    Węgierko…
    W zasadzie to o sprzątaniu i przydrożnym porządku, które widzieliśmy przydałby się jakiś wpis. Ale kiedy?

  13. basia Says:

    Fakt. Tego typu „asertywne” a jednocześnie „niedostatecznie-frekwencyjne” spostrzeżenia należy zniuansować. Co publikować można (będzie) albo pod koniec, albo w momencie, gdy już wszystkie podkładki materialne dla uogólnień ujawnionemi będą…

    🙂 🙂

    Dzięki Wszystkim Państwu za oglądy, przeglądy i poglądy! 😎

    😀 😀 😀 😀 😀 😀

  14. Kamila Says:

    Czy wszystkie nowe kładki piesze muszą w tej części Europy wyglądać tak samo? 😉

  15. owcarek podhalański Says:

    A to jo nawet nic o tym madziarskim pancerniku nie wiedziołek. Ba teroz, kie juz wiem, to tak se myśle, ze ten pancernik to wyryktowały Ikary, ftóre poniosła pikno cysto fantazja, no i… skońcyło sie to tak, jak musiało sie skońcyć, niestety. A najlepsym dowodem na to, ze w tym narodzie Ikarów nie brakuje, jest chyba to, ze wyryktowali oni autobus, co to sie nazywo Ikarus 🙂

  16. pak4 Says:

    Jeszcze dwie fotki z Szolnoku:

    — jeden z kościołów kalwińskich…


    — i Morava, przez sympatię dla Moraw 😀

  17. basia Says:

    Kamilo, czy muszą, to ja nie wiem, lecz w istocie, niektóre przypominają różne inne… 😉 😆

    Owczarku, ikarusy wciąż jeżdżą po madziarskiej ziemi… 😀

    Paku4, śliczne, foteczki uzupełniająco-ilustrujące, dzięki! 😀

  18. pak4 Says:

    @Basia:
    Firma produkująca Ikarusy wciąż istnieje.

  19. basia Says:

    I owszem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: