Powtórzenie, utrwalenie materiału

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Historia wciąż funduje nam powtórzenie i utrwalenie materiału. Historia magistra vitae est. To znaczy, czy życia to trudno powiedzieć, bo człowiek często jest tylko trybikiem i trudno coś zmienić w historii, ale nauczycielką jest na pewno znającą dobrze metodykę pracy.

Weźmy taki Tyniec.

Zamieszkały od najdalszych czasów. Choć nieco bliższych (według śladów znanych badaczom) niż pobliskie Piekary. W każdym razie początki nikną w pomroce dziejów. Pomroka, czy pomroczoność to wygodne wymówki, ale faktycznie niewiadomych jest dużo, warto więc od razu ostrzec odbiorcę. To w końcu nie podręcznik, gdzie wszystko musi być jasne i klarowne, nawet jeśli kosztem kłamstwa, byle tylko uczeń nie zadawał głupich pytań.

O czasach „prehistorycznych” (tu prehistorycznych, a tam gdzieś toczyła się historia państw greckich, czy innego Rzymu) powiemy tylko jedno: tu byli Celtowie. Przeszłość Polski zasadniczo nie jest celtycka*, ale na Śląsku i w Małopolsce ich ślady się znajdują.

W historię też wkracza Tyniec wśród domysłów i niepewności. Najczęściej cytuje się datę 1044, jako czas sprowadzenia benedyktynów i założenia opactwa, czego miał dokonać Kazimierz Odnowiciel. Ale data to późna i niepewna. Wiele łączy Tyniec z Bolesławem Śmiałym — to jakaś alternatywa dla kandydata na założyciela opactwa.

Obie wersje pozwalają snuć różne ciekawe przypuszczenia. W końcu Tyniec istniał przed sprowadzeniem benedyktynów, może więc Kazimierz Odnowiciel odebrał go dawnym właścicielom, a dał nowym? Są przesłanki, by twierdzić, że ówczesne wojny domowe całkowicie wymieniły polskie elity. Ale kto, kogo, jak, a nawet dlaczego — nie wiemy.

A jeśli Bolesław Śmiały? Ma swoją ulicę w Tyńcu. Skłaniam się do przypuszczenia, że wiele sukcesów z czasów jego rządów przypisuje się innym, bo narwanemu Śmiałemu nie bardzo wypada wykuować historię. Mogło to i Tyńca dotyczyć.

W każdym razie zaczęło się świetnie. Bliskość władzy, wyżyny intelektualne. (Przeskok z opata na biskupa nie był trudny. Wielu też się doszukuje wśród miejscowych mnichów Galla Anonima…) Ale, jak ze wszystkim, z czasem mogło być tylko gorzej.

Upadek trwał długo i następował względnie wolno. Inne klasztory i inne zakony weszły w modę**. W czasach nowożytnych Tyniec owszem, działał, ale „opat tyniecki” znaczyło tyle, co pan dóbr z królewskiej łaski. Albo by powiedzieć bardziej współcześniej — coś jak prezes spółki skarbu państwa, powoływany na stanowisko ze względu na znajomości w kręgach rządowych. Opaci mało dbali o dobra tynieckie, a o poziom intelektualny i moralny mnichów jeszcze mniej…

Z kryzysu są zwykle dwa wyjścia — upadek lub odnowa. W Tyńcu miały miejsce oba, poprzedzone jeszcze sławetną obroną w czasie konfederacji barskiej.

Najpierw był upadek. W czasie zaborów Tyniec dostał się w ręce Habsburgów i padł ofiarą procederu „prywatyzacji” dóbr klasztornych, które zdaniem Józefa II, nie dość pracowały na rzecz państwa i jego obywateli. W 1816 opactwo więc zlikwidowano. Sam Tyniec miał jeszcze epizodzik powołania biskupstwa, ale szybko przeniesiono je do Tarnowa.

Benedyktyni wrócili do Tyńca w 1939, ale że było to niespełna dwa miesiące przed wybuchem wojny, to odbudowę opactwa rozpoczęto dopiero w 1947, samo zaś opactwo przywrócono w 1968. Historia akurat w tych datach nieco kpi, jak dobra nauczycielka wplata takie żarty do swoich lekcji.

Po wszystkich wzlotach i upadkach Tyniec odnalazł współczesność w medialnej karierze ojca Leona czy też w Biblii Tysiąclecia, najoficjalniejszym ze współczesnych przekładów Biblii na język polski***. Na miejscu można się przekonać, że nie chodzi tylko o przekaz duchowy, bo w opactwie można kupić też chleb**** czy lody. Taka jest Polska XXI wieku, takie jest też opactwo.

____________
*) Zainteresowanych odsyłam do „Starożytnej Polski” Andrzeja Kokowskiego, który trochę zmniejsza rozdźwięk między językiem archeologii mówiącej o kulturach (np. kulturze przeworskiej), a historii operującej takimi nazwami jak Celtowie, Wandalowie, Goci, Słowianie. Można więc próbować jakiś obraz sobie z tego złożyć, choć wciąż z zastrzeżeniem, że te języki nie są różne z przypadku.
**) Upraszczam z tą modą niemal jakbym podręcznik pisał… To jest raczej tak, że w ludziach jest ogromny pierwiastek ziemskiej wygody, która sprowadza wszystkie poszukiwania duchowe do bezproduktywnego schematu, względnie zysku ekonomicznego. Dotyczyło to także zakonników. Nowe zakony i nowe klasztory były często właśnie odpowiedzią na ten problem, próbą odnowy, odwołania się na nowo do sensu myśli monastycznej albo bezpośrednio Ewangelii. Benedyktyni też dla siebie znaleźli takie poletko odnowy, zarówno jako strażnicy przeszłości pielęgnujący dawne tradycji kościelne i zakonne, jak i pracowici intelektualiści. Ale to dość nowe dzieje…
***) Ciągle słyszę jakieś uwagi krytyczne pod jego adresem, ale też widzę, że jest bardzo często wskazywany jako „przekład numer dwa”, po ulubionym danego biblisty. Więc należy go chyba bardziej na plus niż minus Tyńcowi przypisywać.
****) Wypiekają go benedyktynki w Staniątkach.

Zdjęcia: basia, Pak4.

[1.7.2018: Opactwo. Bogucianka – Góra Kowadza – Rezerwat Skołczanka – Ostra Góra – Kozobica – Guminek – Stępnica – Grodzisko. Ślad GPS.]

Ilustracje – Pak4

Komentarzy 13 to “Powtórzenie, utrwalenie materiału”

  1. pak4 Says:

  2. pak4 Says:

    Jeszcze trochę Tyńca i wędrowania po nim:

  3. pak4 Says:

  4. basia Says:

    Dzięki! 😎

    Cudne!… 😎

    Cudnie było!… 😎

    (Choć deszczowo… zesztą w sb. też „straszyło”…
    A dziś od rana słońce… O_O …nad Opactwem prawdopodobnie też 😉 )

  5. Kasia Says:

    wciąż wędrują:)

    i mają rękę do motyli!:)

    pozdrawiam wszystkich pracujących:)

  6. Niepokorny Plus Says:

    A czy wiecie, co ma Tyniec wspólnego z polską walutą?

  7. pak4 Says:

    @Niepokorny Plus:
    Nie. Ale internet wie: https://eloblog.pl/ukryte-symbole-i-miejsca-na-polskich-banknotach/
    Swoją drogą, coś piszą o mennicy celtyckiej w Tyńcu…

  8. pak4 Says:

    Utrwalenie materiału Krakowskie — Kraków jest na 50 złotówce, więc wartość rośnie: https://photos.app.goo.gl/kCWyydwtGJ9qkaNK6

  9. pak4 Says:

    W Krakowie nie tylko pieniężnie, ale i sportowo:

  10. TesTeq Says:

    Tyniec.

  11. basia Says:

    Kasiu, odpozdrawiamy serdecznie! Puste (relatywnie! 😀 ) miasto jest cudne i sprzyja tą roku porą zarówno pracy, jak i relaksowi. Temperatury też komfortowe wieeelce… — żyć nie umierać! 😎

    Niepokorny Plus, wbrew deklaracji Paka4, że niewiedział 🙄 — wiemy, wiedzieliśmy, a nawet złożyło się nam tak oto, iż na pierwszej wspólnej (mini)wycieczce (4.6.2009) zderzyliśmy się z elementem dekoracyjnym dziesięciozłotówki – czyli owymi legendarnymi kapitelami tynieckimi… zaś na pierwszej wspólnej wielodniowej (przez Cieszyn do Pragi) trasy wiodły obok elementu zdobiącego dwudziestozłotówkę… Nie planowaliśmy tego… 😆

    …Tak, tak, wartość Krakowa rożnie… tyle się buduje z porotermów gorszych i lepszych… 🙄

    TesTequ, jeszcze trochę i ten pan będzie wyglądał jak Ojciec Leon… 😉
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Leon_Knabit

  12. pak4 Says:

    Ojciec Leon, dla przypomnienia:

  13. basia Says:

    O, wielkie dzięki za dokompletowanie po(d)glądu! 😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: