Dorosła

– …a propos, ta pani w butach turystycznych-inaczej to też z państwa grupy?

Tuż po dowiedzeniu się, flagę jakiegoż to miasta gromadka tak dumnie zaprezentowała społeczności turystycznej i fotografowi na szczycie Królowej Beskidów, B zagadnęła sympatyczne nosicielki sztandaru także o ten szczególik:
*

– Tak idzie z nami, ale ona nie jest z X, a z miejscowości YZ, zresztą pierwszy raz na wycieczce z naszą grupą. Też zauważyłam te buty, ale nie chciałam komentować. A najgorsze, że my idziemy daleko, aż na Glinne

Podczas schodzenia z Babiej nosicielka „butów górskich” wyraźnie zostawała z tyłu, na co jedyną reakcją przewodnika był apel, by na Przełęczy Brona poczekać na całość składu. B zagadnęła więc jedną z uczestniczek:

– A czy państwa lider ma uprawnienia przewodnickie, beskidzkie lub tatrzańskie? Bo ja, choć takowych nie posiadam, powiedziałabym rano (dowolnie kurtuazyjnie, raczej baaardzo, niż mało): >>kochana pani (moja droga), w tył zwrot; oczywiście najserdeczniej zapraszamy na kolejną wędrówkę naszego klubu górskiego w butach podobnych do obuwia tej pani, tamtego pana względnie owej dziewczynki…<<
– Lecz wie pani, każdy jest dorosły, odpowiada sam za siebie…
– Lecz wie pani, w praktyce odpowiada tylko na tyle, na ile zdaje sobie sprawę z zagrożeń. Być może takie było wyobrażenie tej pani o wygodnym obuwiu turystycznym, a przewodnik czy osoby doświadczone powinny były górskiemu debiutantowi, takiemu przedszkolakowi na poziomie wędrownictwa, uświadomić, że naraża swoje zdrowie, czasem też tempo grupy, czyli jej komfort, bezpieczeństwo…
– Skąd pani wie, że tej pani nie idzie się wygodnie w tych butach?
– Nie wiem, oczywiście. Jednak wyraźnie zostaje z tyłu, za chwilę się bardziej zmęczy, jeśli dojdzie na Glinne bez kontuzji, będzie wycięta. Kwalifikowany przewodnik jest od tego, by uprzedzająco przewidzieć nawet mniej oczywiste trudności… Chyba, że i on nie ma teoretycznego pojęcia – jak wielu facetów widujących w mieście dziewczyny i kobiety śmigające pozornie lekko na obcasach – jakie to niebezpieczne na dłuższą metę, ile wymaga wysiłku, jak z upływem dnia i kilometrów daje się we znaki.
– Ta pani jest dorosła; sama zdecydowała.
– Zapewne, ale mogła sobie nie zdawać sprawy, jaki wysiłek i przeszkody ją czekają, co to znaczy iść w górę lub w dół po skałach cały dzień. Gdy przyszliśmy zamówić przewodnika na Gierlach, ten pierwsze sprawdził, w jakich butach byliśmy i upewnił się, że pojutrze rano zjawimy się na spotkaniu z nim w takich samych…
– Lecz to jest luźna grupa przyjaciół, a nie płatny przewodnik… [z uprawnieniami, przyp. BM]
– Kogokolwiek biorę w góry jako mniej doświadczonego, odpowiadam za niego… może nie prawnie, ale moralnie z pewnością… W zeszłym roku widzieliśmy tu pana w cienkiej koszuli i z teczuszką, bez termosa i wiktuałów (za to z porządnym dżipiesem turystycznym), lecz on najwyraźniej wyrwał się sam jak filip z konopi, nie miał mu kto na dole uświadomić niewiedzy, nieadekwatności ekwipunku…
– Ta pani jest dorosła
– Najłatwiej tak zamknąć sprawę…

:::

Na ogół rodacy mają w podobnych przypadkach opinię wścibskich, nadopiekuńczych, wyrywających się z nieproszonymi radami i pouczeniami – ba, z besztaniem.
— Ileż to razy słuchało się, czytało, o zachodnich Europejkach – pracujących tu i mieszkających z rodzinami – generalnie bardzo na plus do Polski, lecz zmęczonych jednym: „piaskownicowymi” pouczeniami mam, babć i niań, jak to rzekomo maluch za lekko ubrany, niepodmuchany po upadku, nieprzytulany co dwie minutki.

Unwanted, unasked for, unsolicited advice…

Lecz czy także w sobotnim przypadku?
(Jakkolwiek mocną (hipotetyczną ;-/) niechęcią nie byłyby przepełnione panie doświadczone w stosunku do „kokietki”-debiutantki na szlaku…)

Pogmatwana sprawa, ten górski etos a nawet etykieta!

Komentarzy 14 to “Dorosła”

  1. pak4 Says:

    Jeszcze jedno ujęcie butów…

    Pani przynajmniej była w wycieczce. To znaczy istniałą ewentualna droga służbowa na zwrócenie uwagi. A ja pamiętam pana sprzed roku, z Babiej, w nieodpowiednich butach, ubraniu i z teczuszką zamiast plecaka.

  2. pak4 Says:

    Pamiętam z wycieczek szkolnych oglądanie butów wycieczkowiczów. Ale ze zwracaniem uwagi, a nie zawracaniem. (Ale i największym przestępstwem były tenisówki koleżanki, a myśmy szli tylko przez Klimczok do Szczyrku.)

    Pamiętam też z tych lat opinię, osoby wracającej zza granicy (zachodniej, ho, ho, ho), że tam można zwrócić uwagę osobie dorosłej na niewłaściwe zachowanie, co panie, a u nas nie do pomyślenia.

  3. Przelotny Gość Says:

    Okoliczni sąsiedzi gdy wynajmują pokoje i widzą ludzi wychodzących na wycieczkę w dziwnych butach, to zawsze zwracają uwagę. Lepsze to, niż potem dzwonić po Goprach i Policjach.

  4. pak4 Says:

    Buty na wycieczkę 😛

  5. basia Says:

    Paku4, dzięki za doilustrowanie wszechstronne a nawet wielce uśmiechnięte! 😎

    Ja też słyszałam uwagi i aluzje nt obuwia mego (w owych przypadkach mniej niż adekwatnego, statystycznie rzecz ujmując) wszędzie, tylko nie w okolicach z predominancją 😈 wędrownictwa polskiego) — w Austrii, Anglii, Szkocji…

    Przelotny Gościu, tak, pamiętam, iż w XX wieku na polskich „kwaterach” gospodarze często interesowali się ekwipunkiem i doświadczeniem górskim swych gości. Dobrze, że to jest kontynuowane! 😎

  6. owcarek podhalański Says:

    Som dwie mozliwości: dobór obuwia u tej poni wynikoł abo z niewiedzy, abo z zamiłowania do sportów ekstremalnyk 🙂

  7. basia Says:

    Jeśli podkategorią sportów ekstremalnych jest bycie otaczaną i wdzięczenie się gdzieniebądź i jakniebądź do osobników pci przeciwnej — wówczas Twa odpowiedź, Owczarku, w istocie wyczerpuje zagadnienie… 🙄 😎 😆

  8. Robert Says:

    Gdyby musiała słono zapłacić za dotarcie na pogotowie i leczenie – może by wydoroślała, ona i jej szerokie otoczenie?

  9. Krakowianka Jedna Says:

    Robert, zapewne.
    A ile kasy można zebrać na przykład od cukrzyków, i nauczek porozdzielać przy tej okzji im i „szerokim otoczeniom”?

    Te butki na zdjęciu to przegięcie, ale ile razy słyszy się o turystach w sandałach!
    Niektórzy mówią, że w nowo-modnych, „trekkingowych” można zdobyć Rysy?
    Co o tym sądzicie?

    Podziwiam aktywizm Basi i Przemka,wczoraj na Babiej Górze na łańcuchach, dziś w Dolince wśród wspinaczy, wieczór na urodzinach, zawrót głowy, z samym czytaniem nie nadąże. 😉

    Inna sprawa, że piękna pogoda mobilizuje każdego. W tym mnie i moich.:-)

    Pozdrowienia!

  10. basia Says:

    Panie doświadczone, zagadnięte na Babiej, czy zauważyły, natychmiast oczywiście zaczęły wymieniać szpilki, klapki, sandałki (ja zrewanżowałam się, rzecz jasna, (cudzymi) klapkami i wiklinowym koszykiem, które mi natychmiast odjęły były wszelką trwogę podczas wejścia w pierwsze w życiu łańcuchy – na Giewont, gdzieżby indziej! 😆 ) —

    Taaak, można się uweselić cudzym kosztem…
    I póki tej gry-pustoty nie miesza poważna kontuzja czy utrata życia – sprawnymi, chętnymi, choć frajersko niepoinformowanymi początkującymi wędrowcami można się uweselić znacznie radośniej, niż cukrzykami, otyłymi, zawałowcami, itd. … — Chćby dla samego tego faktu należy się im (górskim nowicjuszom-frajerom) pewna wyrozumiałość, pomoc, w razie potrzeby (i środków) – także pomoc (wysoko)górska… Tak sądzę od lat i jestem pewna stuprocentowej słuszności sądów moich 🙄 😎

    🙂 🙂

    Krakowianko Jedna – 😉
    Na Rysy można wbiec w sandałkach trekingowych jeśli jest się Wandą Rutkiewicz na pokolacyjnym rekonesansie. Albo nosiczem trenującym przed zawodami. Albo innym maratończykiem tatrzańskim pięćdziesięciokilometrowym… Albo…

  11. TesTeq Says:

    Przewodnictwu opiekuńczemu mówimy NIE! „Większe szanse na przetrwanie mają te osobniki, które są lepiej przystosowane do środowiska, w jakim żyją.”

    A poza tym, góry muszą zostać ostatecznie wypoziomowanie.

  12. pak455 Says:

    TesTeku,
    podejścia są dwa. Albo zmienić osobnika, albo środowisko. W praktyce zachodzą oba, jak uczy ewolucja… Przez co chciałem powiedzieć, że utrzymuje się równowaga między zdeptywaniem gór przez turystów i zdeptywaniem turystów przez góry. Albo jakoś tak… Przynajmniej na razie. Bo jak już je wyrównacie..

  13. pak455 Says:

  14. basia Says:

    Ten snikers też jest opiekuńczo-posilający… 🙄 Nieusilnie co prawda, bo gdy dysc uleje, usiece, to pewnie zmyje… 😀 😀

    Oj, jak się opiekuńczo ochłodziło!!! — Cudo! 😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: