Przemykają…

W czasie oczekiwania ratowników na przylot śmigłowca przemknął koło nich po stromym zaśnieżonym terenie kolejny turysta podchodzący na Rysy. Zszedł do niego jeden z ratowników stwierdzając, że turysta który „dojechał” aż w rejon „Kamienia” doznał mocnych otarć i potłuczeń i wymaga on transportu do szpitala. Tam też z pokładu śmigłowca desantował się jeden z ratowników. Po udzieleniu I pomocy turysta wraz z towarzyszącym mu ratownikiem został windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

Całość

Niby cię nie zdziwi żaden poryw i obryw szaleństwa górskiego. Wśród (setek) tysięcy sensownych wędrowców może, po prostu ma prawo trafić się co dnia, a jak nie co dnia, to raz na tydzień, a jak nie raz na tydzień, to dwa razy w miesiącu wyjątek — szaleniec lub zbrodniczo nieodpowiedzialny za siebie i innych narwaniec, względnie zaślepieniec, ewentualnie skrajny ignorant, bądź wszystko razem.
— Ma prawo się trafić; wynika to z praw statystyki.
Zwłaszcza wynika w tym kraju, w tym plemieniu.

Jednak gdy co Kronikę (TOPR) przemykają ci informacje, że znów ktoś pomknął po śniegach „rysy” pod Rysami.
I że jakimś cudem dalej to nie otrzeźwiło kolejnych rysowników zimowych, bezrakowych, bezczekanowych (o umiejętnościach użycia tego sprzętu w warunkach ułamkowo-sekundowych nie wspominając)…
Wówczas…

Wówczas. – Nic.

Bo i co możesz zrobić?

Kolejny raz się zagotować? …Przelotnie.

Na szlaku na Rysy doszło do kolejnych wypadków w tym śmiertelnych. Ratownicy znów mieli sporo pracy.
Tylko w maju doszło tam do 9-ciu wypadków, w których śmierć poniosły 3 osoby, rannych zostało 5-cioro turystów, a dwoje sprowadzono, gdyż nie mając stosownego sprzętu mieli problemy z bezpiecznym zejściem.

Komentarzy 15 to “Przemykają…”

  1. Ja Says:

    Góry i najwyższy szczyt Polski to, jak widać potężny magnes.
    A po drugie nie każdy umie się uczyć na błędach innych.

    Szkoda młodych ludzi, i tyle!

  2. Węgierka Says:

    Na nieco inny temat, choć też dotyczący poniekąd Zakopanego:

    Blog Macieja Krupy zaprasza do.. Budapesztu. 🙂

    Zapraszam wszystkich, którzy lubią dobrą literaturę na spotkanie z cyklu »Czarne na białym« z udziałem Krzysztofa Vargi, z którym będę rozmawiał o jego nowej, błyskotliwej powieści zatytułowanej „Sonnenberg”. Tym razem akcja prozy tego znanego pisarza przenosi się do Budapesztu, więc siłą rzeczy rozmawiać będziemy także o Węgrzech, które ostatnimi czasy z Polską wiele łączy. Spotkanie odbędzie się 30 maja 2018 roku, w środę, o godzinie 17:00, w Teatrze Witkacego, na scenie Atanazego Bazakbala, w Zakopanem przy ulicy Chramcówki 15.

    Więcej informacji znajdziecie tu:
    http://24tp.pl/b/67/48181

    Mam nadzieję, że Gospodyni nie obrazi się za taki anons. Wielbiciele „Eksperta od Madziarów i madziarskości” jeszcze zdążą może dojechać.

  3. basia Says:

    Ja, szkoda!…

    Węgierko, nie obrażam się a dojechać zdążą jeśli korki nie przeszkodzą…

    Nb, będziesz? Może zdałabyś sprawę? 🙂

  4. pak4 Says:

    Jakiś czas temu widziałem, jak w jednym z portali użytkownicy pisali o najbardziej morderczych szlakach na świecie. Że to zginęło kilkudziesięciu, a tam stu, w historii… Dziwiło mnie, że nikt nie mówi o szlakach polskich. (To ewidentnie było tłumaczenie, ale dyskutanci nie podejmowali.) Cóż, może głupia edukacja, ale jednak do iluść tam osób mogłoby dotrzeć, że taki szlak to nie przelewki.

  5. basia Says:

    Zaskakująco wiele osób nie zna (porównawczo) swoich możliwości… nawet na nizinach.
    Zmienia się to powoli, wraz z endomondami, publikowaniem osiągów, czasów, itp., ale zbyt wolno.

    A w górach dochodzą: klimat i jego psikusy względem wielu organizmów… blokada wysokościowa… trudności techniczne… oraz aspekty zimowe.

    (Nb, ileż ja już razy słyszałam albo prawie od facetów: „to idę! – jak ty wyszłaś (znaczy kobita i chucherko w porównaniu z co poniektórymi) – to i ja wyjdę”…

    Dodatkową miarą chojractwa w przypadku parcia na Rysy od słowackiej strony jest porywanie się podczas pierwszej wędrówki tym szlakiem na wniesienie do Chaty wiktuałów… Które, daj PB, że potem porzucane są w widocznym (dla zawodowych nosiczów*) i osłoniętym miejscu ścieżki, a nie gdziekolwiek… bo wstyd oczywiście… i frustracja, której mieszanka ze strachem daje charakterystyczną dla wielu polskich panów, bardzo nieapetyczną formę agresji… – widziałam parę razy z bliska, brrr!)
    ________
    * https://pl.wikipedia.org/wiki/Nosicz

  6. owcarek podhalański Says:

    „Wówczas. – Nic.
    Bo i co możesz zrobić?
    Kolejny raz się zagotować?”

    A moze… wyśmiać głuptoka? Kiesik cytołek, jak to wśród pewnej grupy Apaczów dzieci wychowywano tak, ze jeśli cosi przeskrobały, to nie spuscano im lania, nie krzycano na nie, za to… wyśmiewano je. I to podobno była piknie skutecno metoda wychowawco. Więc fto wie? Taki polski „zbrodnico nieodpowiedzialny” panocek, ftóry nie boi sie zodnyk kar, zodnyk nagan… moze bedzie sie boł… ośmiesenia? Kieby tak toprowcy stanęli w seregu i zacęli sie z bejdoka śmiać… 🙂

  7. basia Says:

    ale z bejdoka umarniętego to jakoś…
    nietęgo… 🙄

  8. Robert Says:

    Piątek 8.06.
    O godz. 13.26 do TOPR zadzwonił jeden z turystów wędrujących na Rysy informując, że przed chwilą Rysą aż do jej wylotu, zsunął się po śniegach jakiś turysta. Leży i nie rusza się. Wystartował śmigłowiec. W czasie dolotu na miejsce zdarzenia kolejny telefon od turystów informujących, że turysta , który spadł, wstał i przekazał dzwoniącym, że nic mu nie jest, nie potrzebuje pomocy. Wobec tego śmigłowiec zawrócił do bazy. Turysta może mówić o ogromnym szczęściu, że zsuwając się w dół, nie uderzył o wystające głazy. Tym razem jego Anioł Stróż był na posterunku.

  9. Obserwator Says:

    Głupota różną ma postać:

    „Niedziela 10.06.
    O godz. 13.46 powiadomiono TOPR o pijanych turystach kąpiących się w Wodogrzmotach Mickiewicza. O zdarzeniu powiadomiono Straż Parku.”

  10. basia Says:

    Robercie, niektórzy miewają przeogromne szczęście, niekiedy nawet wielokrotnie… 😮

    Czy to trwalszy powrót do od-imiennego nicka? 🙂 …bo może tylko na cześć kapitana pewnej reprezentacji… 🙄

    Obserwatorze, tu bym wrąbała mandat, że dziesięć lat by cierpieli finansowo… 😈

  11. Robert Says:

    Na cześć kapitano bym wolał nie. Nigdy, nawet jako chłopak, nie miałem kompleksów „dorastania do” sław noszących takie samo imię.
    Byłem zalogowany jakoś tak, po dawnemu. Nie wykluczam, że pomyłka w tę i wewtę znów się zdarzy.

    Tymczasem pomykanie Rysą dalej trwa. 😦

    Posted by Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe – TOPR on Monday, June 18, 2018

  12. basia Says:

    🙂

    *** * ***

    Nb,
    Najnowsze pomykania Rysą… 😦

    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=434

  13. zawada Says:

    zanim @basia popełni wpis pt. „Nadgorliwi”:

    Czwartek 12.07.
    O godz. 9.58 turyści znajdujący się w rejonie Suchych Czub powiadomili Centralę TOPR, że przed chwilą, ze szlaku na stronę Dol. Cichej, zsunął się stromym trawiasto skalnym terenem jakiś turysta. Woła, że nie potrzebuję pomocy i schodzi do Dol. Cichej. Po chwili kolejne telefony w tej sprawie, w tym jeden z ostatnich informujący, że ten turysta, znajdujący się dość nisko próbuje z powrotem wyjść na grań, ale idzie bardzo powoli. Nie wiadomo czy potrzebuje pomocy. By to wyjaśnić, z Kasprowego w rejon zdarzenia wyruszyło dwóch ratowników. Po dojściu na miejsce ratownicy stwierdzili, że nie widzą nikogo, kto potrzebowałby pomocy.

    mieli niedaleko, przespacerowali się.

  14. Kanadol Says:

    Nie tylko Polacy popełniają głupoty, więc nie popadajmy w kompleksy!

    „Piątek 20.07.

    Po godz. 16.40 do TOPR zadzwonił mąż informując, że wraz z żoną są w Dol. Strążyskiej, Żona dostała silnego bólu głowy i zawroty. Turystkę samochodem przewieziono do szpitala.

    O godz. 22.16 do TOPR zadzwoniła anglojęzyczna turystka informując, że w raz z koleżanką schodząc z Rysów we mglę zgubiły szlak. Są w eksponowanym terenie. Udało się uzyskać ich pozycję GPS. Okazało się, że turystki znajdują się w okolicy Buli pod Rysami, około 100 m poniżej trawersu pod Grzędą Rysów. Poproszono by nie ruszały się z miejsca, ubrały się w ciepłe rzeczy i czekały na ratowników. Z Centrali do M. Oka wyjechała 3-osobowa grupa ratowników. W M. Oku dołączył do nich pełniący tam dyżur ratownik . O godz. 2-giej w nocy systemem zachodów wyprawa dotarła do turystek, które znajdowały się w eksponowanym miejscu, tuż nad przepaścią, w Zach. ścianie Buli pod Rysami. Po ogrzaniu i napojeniu herbatą, założono im uprzęże ewakuacyjne i asekurując wyprowadzono na szlak i o 4.30 doprowadzono do M. Oka. Jak się okazało 20-to letnie turystki z Łotwy o godz. 15-tej wyruszyły z M. Oka na Rysy. O godz. 20.30 rozpoczęły zejście z Rysów. W rejonie Buli pod Rysami zgubiły szlak, weszły w eksponowany teren, zatrzymując się na półce tuż nad przepaścią. Dobrze, że nie zrobiły kolejnego kroku. Trudno zrozumieć, jak o 15-tej można wyruszać na Rysy, nie znając terenu i widząc, ze po południu psuje się pogoda.”

    Pozdrawiam.

    Post Scriptum, wypada się zgodzić, że Rysy posiadają tajemną moc przyciągania nierozważnych wspinaczy.

  15. basia Says:

    Oczywiście, iż nie tylko. Paszportowo rzecz ujmując, czyta się o Słowakach, Węgrach, Czechach, Niemcach, Amerykanach z US, Łotyszach, Litwinach, … — może nawet autorzy Kroniki TOPR prowadzą jakoweś odnośne statystyki, kto wie… 🙂

    Witam Cię serdecznie, Kanadolu! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: