Wpisik kaligraficzny

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Książki o kaligrafii twierdzą stanowczo, że każda kultura, która operuje pismem dostrzega i ceni też piękno pisma. Zapewne z tak ogólnie postawioną tezą można się zgodzić, ale jednak wbrew zapewnieniom o pewnej jedności podejścia do kaligrafii, w oczy rzuca się różnorodność podejść.

Nasza kultura operuje znakami, które oddają dźwięki. Bardzo to użyteczne, ale i abstrakcyjne. Pewnym przeciwieństwem jest kultura chińska (czy japońska, będąca jej dziedziczką-przetworniczką), gdzie znaki pisma przedstawiają idee, wciąż zachowujące dużo plastyczności oryginału.

Tak to w sobotę odwiedziliśmy Instytut Konfucjusza, by posłuchać prelekcji o chińskich ogrodach (tu też mamy analogie i różnice między obcymi kulturami, które mówią o tym, jak wiele jest wspólnego ludziom dążenia do piękna i natury; a jak wiele kultury w czymś tak naturalnym jak zachwyt), oraz o kaligrafii na nowy chiński rok. Bo Chińczykom wypada wykaligrafować sobie życzenia noworoczne. Można drukować, ale to wciąż dla tych mniej zamożnych.

Wykładowi towarzyszyły warsztaty. Ale że nie mieliśmy na nie czasu, to warsztaty urządziliśmy sobie w domu. Oto wyniki.

新年快乐的狗

Ilustracje – Pak4

Zdjęcia: basia i Pak4

[3.3.2018: Chiński Nowy Rok Psa czcimy w Instytucie Konfucjusza przy Radziwiłłowskiej 4 (gdzie ongiś Towarzystwo Lekarskie i – wciąż-znów – witraże Wyspiańskiego) dwoma wykładami – o ogrodach i odświętnej kaligrafii]

Komentarzy 40 to “Wpisik kaligraficzny”

  1. Asia Says:

    Brawo, PAK nie tylko wyręczył Basię w Dniu Kobiet, ale też wykazał się artystycznie, na niwie innej niż fotografia. 🙂

    Pięknego dnia życzymy Paniom i Panom. 🙂

  2. basia Says:

    Pięknego!!! 😎 😎

    I wielkie brawa, ma się rozumieć! 😎 😎

  3. Ja Says:

    Przez całe życie podziwiałem osoby z uzdolnieniami plastycznymi. 🙂

  4. basia Says:

    Ja też 😀
    …Lecz ostatnio staram się nie wpadać w paraliżujące kompleksy… 🙄

  5. pak4 Says:

    Hm… że to do mnie? Nie mam poczucia uzdolnień. Mam tylko poczucie, że siedząc cały dzień przy komputerze i zarabiając klepaniem w klawisze, fizycznie brakuje mi naturalnych ruchów dłoni. I nie jest ważne, czy przyszywa się guzik, czy kaligrafuje. Jedyna różnica to fakt, że mam więcej pustych stron do zapisania, niż urwanych guzików 🙂

  6. basia Says:

    Tak… to niewiarygodne, że już w kilka lat po zdominowaniu naszego życia przez klawiaturowanie (takie, siakie i owakie) można było utracić sprawność, wyraz, estetykę własnego odręcznego pisma, notowania… 😮

    😎 Wprawdzie wykładowczyni nadmieniła, że cechą odświętnej kreski chińskiej jest podobieństwo jej początku (przodu) do pyszczka jedwabnika a tyłu (końca) do ogona kaczki – zatem wciąż jest nad czym pracować… 😀 …Lecz ogólnie nie mam najmniejszych wątpliwości co do kaligraficznych talentów i cierpliwości/pracowitości SzPana! 😎

  7. TesTeq Says:

    Pisać każdy może,
    trochę lepiej lub trochę gorzej,
    ale nie oto chodzi,
    jak co komu wychodzi.
    Czasami człowiek musi,
    inaczej się udusi…

  8. pak4 Says:

    @Basia:
    Szczerze mówiąc, o ile ogon kaczki widzę oczami wyobraźni, o tyle pyszczka jedwabnika — nie 🙂
    A serio — mam ogromny brak w kwestii dozowania siły nacisku, a to jest bardzo istotne przy kaligrafii chińskiej (pędzelkiem), oraz w stylu copperplate w „kaligrafii łacińskiej” (stalówką). Cóż, trzeba ćwiczyć…

  9. TesTeq Says:

    Tymczasem w Ameryce…

    „Cursive writing was supposed to be dead by now. Schools would stop teaching it. Kids would stop learning it. Everyone would stop using it. The Common Core standards adopted by most states in recent years no longer required teaching cursive in public schools, and the widespread reaction was succinct: good riddance.”

    https://www.washingtonpost.com/local/education/once-all-but-left-for-dead-is-cursive-handwriting-making-a-comeback/2016/07/26/24e59d34-4489-11e6-bc99-7d269f8719b1_story.html

  10. Yankee Says:

    Z całym podziwem dla kaligrafii państwa, co to za moda w Polsce, a w zasadzie przypływy różnych mód?
    – A to „Valentynki”, Heloween, a to Irlandia, teraz widzę Chiński Nowy Rok, proszę mi powiedzieć, gdzie my w Polsce mamy jaką Chińską społeczność? !

    Do czego to się ma odnosić?
    Moim zdaniem jak pięść do nosa!

  11. pak4 Says:

    @Yankee:
    > gdzie my w Polsce mamy jaką Chińską społeczność
    Na Radziwiłłowskiej w Krakowie? O_O
    Serio: nie ma obowiązku świętowania czegokolwiek, chyba że „niedzieli wolnej od handlu”. To że coś się świętuje, to dlatego, że chce się rzeczywistości nadawać nowych znaczeń, jako przypraw dla codzienności.

    > Do czego to się ma odnosić?
    Do dokumentowania inspirujących przeżyć. A, faktycznie, pięść do nosa też jest przeżyciem, choć mało inspirującym.

  12. Mela Woman Says:

    Jankesie!
    Za chwilę będziemy wszyscy świętować ramadan, jak błędne owce.

  13. pak4 Says:

    @Mela:
    Ramadan dopiero w maju, wcześniej jest Wielkanoc 😛

  14. pak4 Says:

    @Mela:
    Ale jak ktoś jest niecierpliwy, to:
    10 marca, czyli w sobotę, mamy Święto Pory Bezdeszczowej (birmańskie).
    14 marca: Biały Dzień (Japonia, Korea), czyli walentynki bis.
    15 marca: Światowy Dzień Konsumenta 😉
    20 marca: Międzynarodowy Dzień Szczęścia. (Przy okazji Światowy Dzień Wróbla).
    21 marca: coś lokalnego, jak ktoś nie lubi importowanych mód: Jare Gody 🙂
    22 marca: Światowy Dzień Wody, z podświętem: Dzień Morza Bałtyckiego.
    23 marca: Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.
    25 marca: Międzynarodowy Dzień Pamięci Zniesienia Transatlantyckiego Handlu Niewolnikami.
    27 marca: Międzynarodowy Dzień Teatru.

  15. basia Says:

    TesTequ, w stolycy „nowe pióro kupię sobie”, a na prowincji czyli jak to się wówczas mawiało „w terenie” prawdopodobnie w drastycznych przypadkach musiała wystarczyć nowa stalówka, zaś normalnie „nie dociskaj tak, nie denerwuj się; dorośli mogą i mają się czym denerwować a nie dzieci…” 😈

    Kaligrafia piękna, też mam jeden taki zeszyt zachowany… Małolaty hamerykańskie (i nie tylko) nie wiedzą, co tracą… 🙂

    Paku4, może i trzeba poćwiczyć czasem, dla relaksu 😀 ale ja podziwiać będę nawet bez jedwabniczych pyszczków… 😎

    Yankee, ano, tak to czasem jest: ludzie się rozpodróżowali, dostęp do wiedzy rośnie (także tej natychmiastowej), innostrancy przyjeżdżają nie tylko zwiedzać ale i uczyć kultury i języka krainy swojej… Nie mówiąc już o tych handlujących hurtowo i detalicznie…
    A niby dlaczemu China Town miałyby być tylko na londyńskim Soho? — Czy myśmy sro… Kaczce spod ogona ten tego?! 😈

    Mela Woman, tak się składa, że w moim bliskim towarzystwie pierwsza osoba studiująca (amatorsko) Koran to był pan urodzony w latach 20. XX wieku, mieszkający bez przerwy w Polsce, nawet nie humanista czy inny filozof-religioznawca bądź podobne licho. A w Londku naprawdę nie dało się nie dostrzec, kiedy jest (a zwłaszcza się kończy) Ramadan. Podobnie inne święta: nie-chrześcijańskie, chrześcijańskie, królewskie, świątynno-konsumenckie, [różno-płciowe – brrr, zgiń-przepadnij maro niecz…!]

    Paku4, kupuję Jare Gody! A gdyby jeszcze za pół ceny dodali Ozime!!! 😎

  16. Yankee Says:

    Przyznam że nie obchodzi mnie zbyt wiele co zrobią ze swoją tożsamością Londyńczycy. Obchodzi mnie co mają w głowach Polacy, i boleję gdy widzę jak sobie dali zamącić!

  17. pak4 Says:

    @Yankee:
    Obiecałem, że w piątek nie będę politykował… Więc tylko ustosunkuję się do świąt z wczorajszego mejla:
    — Gdyby nie było walentynek, to należałoby je wymyślić. Takiego sympatycznego dnia w naszym kalendarzu, brakowało.
    — Haloween ja za bardzo nie widzę. Wiem, że powinienem mylić, bo 31OCT=25DEC 😀 Ale tak, to gdzieś raz na dwa lata widuję przebrane dzieci. Cóż, dzieci to bawi. Ale jak na rzecz o takim potencjale rozrywkowym, to powiedziałbym, że przebranych dzieci w Haloween chodzi po naszych ulicach wręcz mało.
    — Irlandia to dla mnie państwo, a nie święto. Chodzi o dzień Św. Patryka? Cóż, znam ludzi, którzy potrafią się podzielić jakimś irlandzkim memem w ten dzień, albo założyć coś zielonego. Nic więcej.
    — Chiński Nowy Rok praktycznie w Polsce nie istnieje. Instytut Konfucjusza świętuje, owszem, ale to Instytut Konfucjusza, a jego obowiązkiem (podejrzewam, że wręcz statutowym, bo taka jest reguła) jest popularyzowanie wiedzy (w tym przypadku wiedzy o kulturze chińskiej). Co robi i z czego korzystamy, tak jak w młodości czytało się, powiedzmy, Arkadego Fiedlera.

    Patrząc szerzej, powiedziałbym, że jest źle. Ale nie przez to, że Polacy przyjmują obce mody, ale przez to, że jako zbiorowość są bardzo egocentryczni i zamknięci w sobie. Nie mamy empatii dla innych krajów, narodów, ludów, religii. Nie próbujemy zrozumieć obcego punktu widzenia. To wielka wada, bo gdy nie rozumie się choć trochę rozmówcy, to nie ma się szans na dialog z nim. A Polska nie jest Koreą Północną i nie może, po prostu, zamknąć się na świat.

  18. profdocdr Says:

    Yankee

    no nie wiem
    kto tu sobie dał zamącić

  19. profdocdr Says:

    pak4

    podpisuję się pod twoimi słowami

  20. basia Says:

    A jaką tożsamość mieli – dla przykładu – kupcy lwowscy (czasów jagiellońskich) i kto im najbardziej mącił w główeńkach nieodpornych?… … … 😈

    🙂 🙂 🙂

  21. Wątpiący ? Says:

    Mamona mąciła.

    Jak zamąciła Jankesowi, który wyjechał z kraju, a teraz nam tu prawi kazania o tożsamości.

  22. Węgierka Says:

    Pak4,
    zacieśnianie kręgu, zwieranie szeregów służy manipulatorom wszelkiej maści.
    Mącicieli tego typu nie brakuje, bo mają oni też swe interesy ekonomiczne, aczkolwiek może nie tak oczywiste, jak strona promująca otwartość na ludy i kultury.

    Dziękuję za przypomnienie o marcowych świętach Madziarów.
    Pozdrawiam wszystkich rozsądnych.
    Miłego weekendu.

  23. gradus Says:

    Co mnie najbardziej mierzi, to gdy widzę, jak ludzie i instytucje podpinają się natychmiast pod język propagandy „narodowej tożsamości. Meble, pustaki, ćmielów, kiełbasa, wódka, wszystko jest ich zdaniem elementem tożsamości! Ja uprzedzę wyścig zbrojeń i powiem „makulaturowy papier toaletowy szczytowym wykwitem polskiej tożsamości narodowej!!!”

    Kto da więcej!:shock:

  24. basia Says:

    …Lub też —
    — paradoksalnie bądź wcale nie —
    kto odejmie więcej!

    ➡ Zabrać gówniarzom tożsamość narodową
    https://szczerek.blog.polityka.pl/2018/02/02/zabrac-gowniarzom-tozsamosc-narodowa/
    (Gówniarza uprasza się rozumieć po gombrowiczowsku… Nie żeby wielbicielom Gombro oddychało się ostatnio dobrze nad Wisłą… i Czikagą — taki klimat panie, taki klimat…)

  25. TesTeq Says:

    @Gradus: Coś z Ćmielowem jest nie teges? Bo wazon prześliczny, trójdzielny właśnie kupiłem na prezent. Mam zwrócić?

  26. basia Says:

    Wazon w istocie prześliczny! I jaki kali-graficzny! 😎

    Nie oddawać! Chyba, że w dobre ręce! 😎

    Z Gradusowego tenora wnioskuję, że z Ćmielowem wszystko dobrze, a nawet tak dobrze, że go sobie przywłaszczyć chcą… dziedzice spod ciemnej gwiazdy… 🙄

  27. pak4 Says:

    Chińczycy, Rosjanie, Moda, Ukraińcy, Kanadyjczycy, Wiosna, Hiszpanie, Krokusy — wszystko w Krakowie 🙂

  28. owcarek podhalański Says:

    在這樣的分裂中,我不會誇大犛牛,中國的一個美麗的評論:)

  29. owcarek podhalański Says:

    Napisołek: „W takim rozie niekze wyryktuje jo jakisi pikny komentorz po chińsku” i guglowy tłumac przetłumacył mi to tak, jako widać powyzej. Ale potem popytołek Gugla, coby przetłumacył mi ten chiński tekst nazod na polski, no i przetłumacył mi tak: „W tym dziale nie będę przesadzać z jaka, pięknym komentarzem Chin”.
    Na mój dusiu! Ocywiście, ze nie bede przesadzoł z jaka! Nawet nie wiem, jak to sie robi 🙂

  30. basia Says:

    Pikny komentorz, translacja jesce pikniejso!!! 😎

    …A czy krokusy mają jakieś chińskie konotacje? …Oprócz „faktu”, jak zdumiewająco potrafi się zmienić pogoda w obrębie zaledwie jednego tygodnia, ba, pięciu dni!!! 😎

  31. owcarek podhalański Says:

    Przy całym sacunku do tego piknego kraju, jakim som Chiny… jo mom nadzieje, Basiecko, ze ani na Holi Długiej pod Turbaczem, ani w Chochołowskiej nie nojde krokusa, ftóry na łodyzce bedzie mioł napis „Made in China” 🙂

  32. pak4 Says:

    @owcarku:
    Ojej… groźna wizja. Zresztą o ile nie mam nic do kultury chińskiej i jej poznawania, o tyle do niektórych Polaków, którym trafia się kupować hurtowo w Chinach i przepakowywać w opakowania mejdinpoland już nie…

  33. basia Says:

    Polska Tożsamość Narodowa chce zawładnąć również Państwem Środka? 😯

    😀 😀

  34. owcarek podhalański Says:

    No… fciołek pociągnąć ten wątek, ale kie uwidziołek, ze z najnowsyk badań CBOS-u wyniko, ze Polacy coroz mniej miłujom zagranicnego bliźniego swego (krajowego chyba zreśtom tyz, ale tego akurat tutok nie badano), to niekze poprzestane na złozeniu Chińcykom zyceń syćkiego dobrego, no i ocywiście tego, coby nadal trzymali sie mocno 🙂

  35. pak4 Says:

    @owcarku:
    Ale w wielu narodach tych „lubiących” było więcej niż „nielubiących”. Węgrom wybaczono Rakoczego po szwedzkim zaborze, Czechom najazd Brzetysława, Szwedom potop, Litwinom Witolda, Grekom udawanie, Włochom, że Bona nie dała więcej synów Zygmuntowi… Nawet Portugalczykom wybaczono Biedronkę, Duńczykom Netto, a Niemcom Lidla i Volkswagena sąsiadów… Te narody wydają się być wciąż na plusie netto.
    Choć może ci wybaczający Polacy po prostu lenili się w szkole, sąsiadowi akurat zepsuł się Volkswagen, a Biedronka, Netto i Lidl były zamknięte w niedzielę?

  36. basia Says:

    Ech, Owczarku… 🙂 — niezależnie, kto/co trzyma władzę w tych tam CBOSach, z moich „obserwacji empirycznych” wynika plus-minus w przybliżeniu to, co piszesz…
    — Zatem chodzenie na kaligrafie chińskie, arabskie i jakie-tam-jeszcze może mieć szersze kulturowe znaczenie, niż tylko poszerzanie horyzontów i estetyczne się-wyżywanie…

    Paku4, 🙂 …I jeszcze raz 🙂

  37. pak4 Says:

    Próbuję znaleźć kompletniejsze dane, bo zwykle komentatorzy ograniczają się do narzekania, że się pogarsza… Na Oko widzę zestawienie chęci/niechęci/obojętności/trudnopowiedzialności. Wychodzi na to, że:
    Czesi (30), Włosi (30), Amerykanie (29), Słowacy (28), Anglicy (27), Węgrzy i Hiszpanie (26), Norwegowie (24), Grecy i Szwedzi (18), Japończycy (14), Francuzi (9), Litwini (3), Łotysze (2) są na wyraźnym plusie (w nawiasie: punkty procentowe „lubienia” ponad „nielubienie”).
    Na minusie są: Niemcy (6), Chińczycy (7), Żydzi (9), Wietnamczycy (10), Białorusini i Serbowie (11), Ukraińcy (16), Rosjanie (31), Romowie (57) i Arabowie (52 — nawiasy j.w., tyle że przewaga „nie lubię”*).
    Gdzieś mignęły mi ciekawsze porównania w latach. Wynikało z nich, że najbardziej ksenofobiczna atmosfera w Polsce była w roku 2005. Że teraz, owszem, jest gorzej niż jeszcze nie tak dawno, ale jednak nie rekordowo źle.

    *) Oko daje jakieś inne wyliczenie chyba, gdzie uwzględnia też objętność i brak zdania.

  38. basia Says:

    Te minusy mnie martwią… Bliskosąsiedzkie, mniejszościowo-etniczne, zaszłościowe… Ech!

  39. pak4 Says:

    Hm… ale też studziłbym emocje, przynajmniej jeśli chodzi o sąsiadów. Komentatorzy podkreślali, że pogorszyły się poziomy sympatii do Niemców, czy Ukraińców, ale jednak pogorszyły się po latach poprawy. Jest więc nadzieja.

  40. basia Says:

    Szanowny tak studząco zrównoważony, że zazdrość bierze… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: