Ferlach

Stali czytelnicy wypowiedzi a cappella zauważyli w nich pewnie (i nie jeden raz) sentymenty austriacko-szwajcarskie. Zwłaszcza austriackie dały się zbudować przez dekady regularnych przejazdów i pobytów: ten alpejski mini-raj pokochano miłością dziecięcia za czystość-ekologię, nieostentacyjną wygodę z szacunkiem dla wiary ojców, dziedzictwa kultury… za pokorę-pietyzm wobec piękna i spektaklu natury.

Gdzieś na przełomie lat 80. i 90. to Karyntia* objawiła się jako Austria modelowa – przytulna, że tylko wejść w dekoracje w dopasowanym kolorystycznie dirndlu… (bardzo popularnym, choć gdy w kontekście europejskim padnie hasło „strój ludowy zwyczajnie” – myśl leci w kierunku Rumunii, Bułgarii…)

Zatem Gemütlichkeit, swojskość, ciągłość. Lecz i ten typ schludności, który nawet w wersji zubożałej, lekko zaniedbanej zachowuje godność, wrażenie harmonii, dostatku. Ot, gdy ludzie nie zagracają obejść, maszyny rolnicze wolą schować, niż rozstawiać po ogrodzie na żer rdzy, płyty chodnikowe pozamiatać i umyć nawet gdy stare, poszczerbione, spękane…

Lecz ostatnimi laty nie sposób nie zauważyć, że spękań więcej, coraz więcej. Dwa lata temu B została niemile uderzona stanem przestrzeni publicznej bogatego winnicowo-juneskowego, od zawsze wymuskanego Krems… Zamiast wyrywać się do łatwych konkluzji, zadawała sobie wówczas pytania – nie przede wszystkim o ciężary nowo-unijne, raczej o swą wcześniejszą percepcję. I ile w ongisiejsiejszych wrażeniach było obiektywnego szacowania materialnych, empirycznych stanów rzeczy, a ile młodzieńczego upojenia wędrowną przygodą w kraju bez wątpienia wyżej cywilizowanym, niż ówczesna Polska.

Teraz, jeżdżąc nie-autostradami, w aurze nie zawsze arkadyjskiej (gdy nawet różowe okulary B dają swym filtrom odpocząć) – odnotowywali dziury, patchworki, liszaje… podupadłe i (wyglądające na) porzucone zakłady przemysłowe i nieruchomości mieszkalne, niezbyt zadbane osiedla miejskie, marnotrawstwo…

Ludzi też odnotowywali. Zbiorowiska wielkomieszczuchów na ogół ciążą ku anonimatowi. Dotąd jednak we wsiach i miasteczkach Austrii czy południowych Niemiec dawało się wyczuć życzliwość i pewne zaliczkowe zaufanie mieszkańców – taki Gefühl w powietrzu: wkraczasz i nastrajasz się, iż za moment ktoś do cię przyjaźnie zagada. Na spacerze, w piekarni, gospodzie.

Tym razem też zagadano… lecz podejrzliwie, co tu robią, czego szukają. Niezbyt grzeczna dociekliwość mogła być najzwyklejszym przypadkiem, ucieleśnionym w starszej pani, która akurat wyjrzała przez okno z bagażem wieku, obaw, niestabilnej pogody… Jednak jej persona zestroiła się im symboliczno-metonimicznie ze społecznością i społeczeństwem ogólnie coraz mniej spoistym, tu zaś bombardowanym od tygodni takimi i podobnymi leitmotivami przyśpieszonych wyborów.

Przebiegli się więc po pustym miasteczku (najbardziej „południowym” w Austrii, z wielowiekową tradycją rusznikarską przy kopalniach rud żelaza), wróciwszy postanowili zrobić użytek z wyposażenia pensjonatu (tyle niewłączonych telewizorów na trasie!) i obejrzeli… spory kęs debaty wyborczej w kraju ościennym, z samą Bundeskanzlerin w akcji.

— A dzień był tak sielski, boski i beztroski!…

Zdjęcia: Pak4 i basia

[13.9.2017: Bled; Planica; Tarvisio. Unterbergen – Ferlach]

z okna – zamek Hollenburg (Pak4):

na lokalnym spacerze (basia):

umpah-umpah z gospody szybko cichnie (basia):

w Ferlach (basia):

historyczny młyn (Pak4):

zmierzch zachodu – the decline of the west (1918)? ;p (basia):

Reklamy

Komentarzy 19 to “Ferlach”

  1. pak4 Says:

    Zamek z pierwszego zdjęcia zwał się Hollenburg.

  2. basia Says:

    Tak. Wciąż stoi. Jeszcze się z nim zderzymy. Może już jutro? 🙂

  3. Renata Says:

    Piękne miasteczko, piękny pogodny wieczór, nie trzeba przyczerniać tylkocieszyć się chwilą gdy trwa.

    PAK, może Basia chciała stworzyć wrażenie, że jeszcze nie wiecie, a później rozpracujecie lepiej okolicę, i co to za zamek? 🙂

  4. Krakowianka Jedna Says:

    Mieszkaliście Państwo w pięknym miejscu.

    Fajnie wspomnieć nastroje lata (nawet deszczowego) gdy za oknem listopadowa szaruga!

  5. pak4 Says:

    Inne widoki ferlaskie:

  6. pak4 Says:

  7. pak4 Says:

  8. pak4 Says:

  9. TesTeq Says:

    Tak, wszystko schodzi na psy. Nawet Austria. Ludziom się odechciało, ramy „przyzwoitości” na całym świecie objęły niechlujną mowę, niechlujne myśli, plucie na chodnik i rzucanie papierów, gdzie popadnie, bo ktoś przyjdzie i posprząta – za to mu płacimy z naszych podatków.

    Tylko narzekam? Nie, sam się zmieniłem. Kiedyś, ledwie śnieg poprószył, już się leciało zamiatać chodnik uliczny. A teraz? Wyglądam przez okno i złorzeczę, że jeszcze odśnieżarka dzielnicowa nie przejechała.

    Tak, wszystko schodzi na psy…

  10. gradus Says:

    TesTeq, niby wszystko schodzi na psy, ale zobacz, psom żyje się coraz dostatniej! 😆

  11. pak4 Says:

    @Gradus & TesTeq:
    Wniosek: skoro my schodzimy na psy, a psy schodzą na ludzi, to dokonuje się konwergencja 😉

  12. basia Says:

    Renato, w 98% nie przyczerniamy a rozjaśniamy i wyciągamy wszelkie plusy dodatnie… jednak czasem i plusy ujemne ukazać trzeba 🙂
    Piękne – oczywiście, bardzo, zwłaszcza TAM, w środku scenerii i dziania się… Lecz nawet teraz miło spojrzeć 😎
    Co do „stwarzania wrażenia” – w punkt, trafiony, zatopiony. Choć nas Drawa nie zatopiła… ale to zasługa systemu zapór na niej i dopływach 😉

    Krakowianko Jedna, piękne rzeczy pooglądać, poinspirować się zawsze można, zwłaszcza że stosunkowo blisko domu zlokalizowane… 😎
    …Ale i tuż pod domem i oknem – co prawda ochłodziło się, ale śmignąć na rowerku te 20 km – rozkosz sama! 😎
    …Co prawda panie +- równolatki z kijkami (łączące mszę u Przenajświętszego Salwatora z trekingiem na kopce) wyrażały się z podziwem o moim urowerowieniu… 🙄 lecz to tylko dlatego, iż nie wiedzą, że w taką pogodę roweruje się znacznie milej, niż chodzi, zwłaszcza gdyby kto zmarzluchem był 🙂

    Paku4 wielkie dzięki za uzupełnienia i ubogacenia widoczkowe, polecam się na przyszłość! 😎 🙂
    …Aliści… jeden zaraz wykasuję – Twój historyczny młyn jest już we wpisie 😉

    TesTequ, bo za śmieci itp. utrzymanie płacimy jednak całkiem solidne pieniądze w porównaniu z niedawnem… 🙂
    Co do plucia – doskonale pamiętam długie miesiące obrzydzonego zdumienia w Krakowie, po co to komu (włącznie z moimi kolegami z klasy, na oko miłymi młodzianami z dobrych domów)… z latami mi przeszło obrzydzenie; zdumienie pozostało… 😕

    Gradusie, poczekajmy w tej kwestii na werdykt Owczarka… 🙂

    Paku4, chciałam zażartować, iż chyba konwekcja, sprawdzam, jak bardzo od czapy moje skojarzenie, i… nie tylko wszystko się zgadza ( 😉 ), ale i w naukowym haśle widzę babciowe słowo śreżoga… — no jak tu nie kochać ścisłości i Wikipedii?!… 😆
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwekcja

  13. Z Karyntii Says:

    Dzień Dobry!

    Mieszkam długo w Austrii i czekam z niecierpliwością na kolejne podboje, bo jest tu wiele miejsc znacznie ciekawszych, niż Ferlach, nic nie ujmując.

    Pozdrawiam wnikliwych i intelektualnie podbudowanych podróżników.

    P.S. „za moment ktoś do cię przyjaźnie zagada”, a przynajmniej się uśmiechnie, to wciąż jest i działa,nie mieli państwo szczęścia.

  14. TesTeq Says:

    Ale, ale, to płacenie za wszystko, to zlecanie, ten outsourcing krzątaniny („Ukrainka posprząta, umyje okna”) sprawia, że przestajemy czuć się odpowiedzialni za nasze otoczenie. My płacimy, a ONI mają zrobić. Nie podoba mi się to.

  15. pak4 Says:

    @TesTeq:
    No widzisz, dlatego nie należy niwelować gór. Bo w górach, przynajmniej tych z parkami narodowymi, nie ma Ukraińców, którzy posprzątają. Każdy znosi swoje śmieci na dół.

  16. pak4 Says:

    @rower i jego pory:
    Mnie zasmucił dzisiaj ten widok:

    Przecież da się jeździć! Dlaczego oni zamykają na zimę?

  17. basia Says:

    Z Karyntii, witam Cię serdecznie! 🙂
    Dzięki za pozdrowienia i komplementy. Co do wyboru karynckich miejsc, jakie zaszczyciliśmy 🙄 uwagą — trochę było w tym subiektywnego i wspomnieniowego gustu, nieco też przypadku. I tak było dobrze, bardzo dobrze 😎
    Jeśli zaś idzie o iterakcje z lokalsami – jasne, że łut szczęścia pozwala diametralnie odmienić wrażenia. I oczywiście gdy słoneczko świeci stabilnie, a nie łaskawie-incydentalnie (i być może przedpowodziowo, kto to wie, kto to wiedział tam w połowie września) – wówczas nastroje są inne, otwartość większa… ba, w ogóle frekwencja na uliczkach większa! 🙂

    TesTequ 🙂 Z. Bauman pisał, mówił wielokrotnie o tyranii myślenia kategoriami PKB z zaniedbywaniem drobnych czynności wykonywanych dla siebie, dla sąsiadów… jaki one dają dobrostan/błogostan, jak wpływają na więzi.

    Z drugiej strony w przypadku ludzi płynących z głowami just above the water prawdą często jest, że „nieuniknione” obciążenia płatnościowe (rzeczone śmieci, council tax) sprawiają, iż brak im już czasu, energii nawet na pomyślenie, jak mogliby się jeszcze przysłużyć dobru wspólnemu, wspólnej przestrzeni…

    Paku4, może wykonawca nie ma kasy na serwis (rozwożenie, przeglądy, naprawy) w miesiącach zimowych… może mając nawet kasę, doszedł do wniosku, iż zaoszczędzi ją, bo ruch będzie znacząco mniejszy, w porywach znikomy… Rozumiem to.

    Pozostają rowery prywatne. W Krakowie co sezon więcej całorocznych rowerzystów… biegaczy też 😎

  18. TesTeq Says:

    Tylko ten smog… zaglądam sobie na https://map.airly.eu/pl/ i albo wychodzę pobiegać, albo nie…

  19. basia Says:

    Ja się nie daję zbyt zasugerować smogokrakom! (tym, którzy wciąż kraczą o smogu i usprawiedliwiają nim każdodzienną gnuśność swoją). Co oczywiście nie oznacza, iż nie trzeba walczyć o jak największe jego zredukowanie…

    Dla kilkukilometrowych przejazdów rower jest więc w użyciu całorocznie – gdy tylko pogoda pozwala (tzn. w chwili użycia do minus sześciu, siedmiu celsjuszy). Dla dalszych, relaksowych tak samo, tylko jeszcze musi dojść czas, o co zimą trudniej, (nocą poza miastem jeżdzić niezbyt rozsądnie jest – nigdy nie wiesz, gdzie ten lód się czai: pod liśćmi, błotem, trawą, świeżym śnieżkiem) 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: