Graz


Wikipedia

Wizytówka-symbol Graz czyli Uhrturm na Schlossbergu w renowacyjnym kokonie… na dodatek do deszczu i konieczności zaparkowania nieblisko, lecz i tak nie za darmo?! —
— Ha, na pytanie, ile można zobaczyć-doświadczyć w dwie godziny (120 minut, 7200 sekund) gdy w grę wchodzi duże miasto z historią i nieruchomościami godnymi zgrabnego znaczka UNESCO – odpowiedź brzmi – sporo! Bywało, iż niewiarygodnie sporo!

Dżdżysty czas ospale-osowiały nie sprzyja wspominkarskiemu rozwinięciu skrzydeł do barwnej opowieści, dla jakichże to licznych przyczyn i skutków miewało się tak mało minutek i sekundek.
Kto przemieszcza się, ten wie, co w drodze-na-szlaku zdarzy się.
…Że inaczej solo i w duecie, inaczej grupą (a jeszcze z chórem, co to syćkie artysty delikatniusie, wyspać się muszą… w końcu jesteśmy na wakacjach… nawet gdy z Castel Gandolfo dzwonią, czy msza z papieżem o 7:00 czy 6:30… we środę, mili państwo, we środę gdy potem audiencja na San Pietro a pogadać z Ojcem Świętym każdy by chciał minimum pięć minut… po tej mszy o siódmej zamiast 6:30).

Inaczej w grupie kopciuszków (niech nawet jeden się trafi), inaczej w normalnej… Inaczej autostopem (czasem musi wystarczyć nastrojowo-zmierzchowa pora – niezapomniana podczas pierwszego wejścia B na Schlossberg w sierpniu 1990; Graz wtedy jeszcze nie był UNESCO a tylko przepięknym must see; Przyjaciółka zdążyła mu machnąć akwarelkę).

Inaczej upalnym latem, inaczej mroźną zimą po drodze na narty względnie z nart. Inaczej w deszczu, gdy może się okazać, iż przymus obrócenia tam i nazad z dwugodzinnego parkingu doda spacerowi prężności, skupionej samoorganizacji…

Za to później miło zatrzymać się wielokrotnie na styryjsko-karynckie posiady przydrożne, uczty cielesne i duchowe. Na zatrzęsienie międzymżawkowych widoków górskich. Wreszcie, po nieplanowanym epizodzie słoweńskim (na co idą zaoszczędzone minuty?! ;D) spektakularny zachód słońca rozświetli nowe śniegi karawankowe, alpejsko-julijskie, wezbraną Drawę i przeuroczo przyczajone karynckie jeziora, austriackie morza.

Tu powstaje kolejne pytanie: jak wiele kwadransów może się okazać niewystarczające na znalezienie noclegu w superturystycznej okolicy, początkiem względnego posezonia, w tygodniu. – Większość przybytków gościnnościowych ciemna i głucha, inne nieprzyzwoicie drogie, nieadekwatne. W poszukiwaniu inspiracji wędrowcy wjeżdżają stromą i wąską nocą na jeszcze jedną widokową górkę, tym razem w kierunku zlekceważonego (któryż to już raz?!) Klagenfurtu… I tam, pod wieżą świetliście-kolorową oświeca ich, że… tu zanocują (cicho będzie, ta turma nie ma bijącego zegara) a jutro w śniadaniowej porze przydybią na pewno jakichś decyzyjnych hotelarzy.

Było znakomicie. Odtamtąd z jeszcze milszymi uśmiechami zauważają amatorów spania na wysokościach.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[12.9.2017: Bad Radkersburg. Graz, okolice Klagenfurtu.]

(Pak4):

(basia):

(basia):

(basia):

(Pak4):

(Pak4):

Reklamy

Komentarzy 21 to “Graz”

  1. Asia Says:

    Słuszne uwagi. 🙂

    Pamiętam zwłaszcza Twoje wspomnienia „szybciutko, szybciutko, każda sekunda droga”. 😀

  2. pak4 Says:

    🙂
    Ja gdzieś w tych okolicach zacząłem spisywać państwa, przez które jechaliśmy. Wychodziło jakoś tak: Polska, Słowacja, Węgry, Słowenia, Chorwacja, Słowenia, Włochy, Słowenia, Włochy, Słowenia, Austria, Słowenia, Węgry, Słowenia, Austria, Słowenia, Austria… Uff… 😉

  3. basia Says:

    Asiu, to było na wyjeździe austriacko-włoskim nr 1, w 1984. Gdy w Polsce Jaruzel właśnie dokręcał śrubę i nie było wiadomo, czy następnym razem w ogóle da paszporty. (Nie ma śmiacia, kto wówczas mógł przypuszczać, że po 4-5 latach…)
    Bardzo dobrze wykorzystaliśmy te 17 dni z bajki, co nie przeszkadzało księdzu wyrzucać nam czasem, że za mało entuzjazmu wykazujemy… 🙄 😉

    Paku4 🙂 w dzisiejszych czasach wszystko jest tak łatwe… Za łatwe jakby… Nie podoba ci się Graz deszczowy – zajeżdżasz po kilku miesiącach w pogodę. Miałeś nocować w Słowenii… wynajmiesz w Karyntii, bo tak ci się akurat wydało wygodniej…
    Surreal! 😎

  4. yankee Says:

    Byłem wieki temu. To był wtedy inny świat, bajka, zupełnie jak napisałaś przed chwilą. Zachwycaliśmy się, rzecz jasna, i trochę porażeni byliśmy doskonałością wszystkiego co zachodniego.

  5. TesTeq Says:

    Gospodyni pisze: – Ha, na pytanie, ile można zobaczyć-doświadczyć w dwie godziny (120 minut, 7200 sekund) gdy w grę wchodzi duże miasto z historią i nieruchomościami godnymi zgrabnego znaczka UNESCO – odpowiedź brzmi – sporo! Bywało, iż niewiarygodnie sporo!

    Ale dlaczego? Ja rozumiem: uwarunkowania temporalne, ale czy to jakiś wyścig? Uzysk wspaniały, ale wobec tak pięknych opisów i zdjęć chyba… wolałbym nie wiedzieć, że powstały w gonitwie z wywieszonym językiem i niezamkniętym klapką okiem obiektywu. Wolałbym opowieść o teamie niespiesznie przechadzającym się, zaglądającym za fasady i kontemplującym krajobraz.

    – No i co z tego, że wolałby? – odpowiada głos zza ekranu. – Ma takie pomysły, to niech sam jedzie na taką wycieczkę. Nieliczoną w minutach, ale tygodniach. A jak siedzi w fotelu i czyta, to niech chwali, a nie wydziwia!

    Takoż, nie wydziwiając, podziwiam!

  6. pak4 Says:

    @TesTeq:
    1) 12 września był dniem przejazdowym. Cokolwiek po drodze było dla nas fajnym bonusem. A bonusy były dwa (a nawet trzy, doliczając ośnieżone szczyty Alp, które zobaczyliśmy wieczorem).

    2) Lało. Może nie cały czas, może od katedry z mniejszą intensywnością… Niemniej, to nie była pogoda na „niespieszne przechadzanie się, zaglądanie za fasady”. Nie mówię nawet o kontemplacji krajobrazu, bo go zwykle wcale nie było widać.

  7. TesTeq Says:

    Na zdjęciach tego deszczu nie widać. Wszystkie krople pracowicie wyfotoszopowane przez blogowego Kopciuszka? 😀

  8. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Sprawdziłem — na moim drugim widać parasol, na którymś kolejnym — kaptury. Potem deszcz ustaje, a przynajmniej nie jest ciągły — widzę tam głowę bez parasola (a nawet włosów).
    Deszczu nie widać, bo:
    — aparaty są dość dobre,
    — parasol przeszkadzał mi w fotografowaniu, więc robiłem zdjęcia głównie po jego złożeniu.

  9. Krakowianka Jedna Says:

    TesTeq ma rację, zdjęcia Graz są piękne. I niewiarygodne wydaje mi się, na jak wiele rzeczy zwrócili uwagę nasi wspaniali Podróżnicy! Brawo!

    (..W ciągu 2 godzin, mamy wierzyć? 🙂 )

  10. TesTeq Says:

    Pak4 pisze: aparaty są dość dobre

    Ściema! Ściema! Ciemny lud to kupi, ja nie taki głupi!

    Najpierw ustalmy fakty: dobry aparat to taki, który najlepiej odwzorowuje rzeczywistość. Tak?

    Jeśli na zdjęciu nie widać obiektywnie padającego deszczu, to jaki jest aparat? Kiepski! Deszczu-nie-widzący! Brudno-obiektywny! Matryco-ułomny! Jedno-pikselowy!

    SZACH! MAT! 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 NOKAUT!

    Yes, Yes, Yes! 😉

    Jeśli deszczu chcesz wykonać
    Zdjęcia, sięgnij po iPhone’a! 😛

  11. marzena Says:

    Graz jest piękny!

    to jedno z moich pierwszych miast na „Zachodzie” o co nietrudno, bo wiele osób pokolenia Gospodyni i mojego zaczynało zwiedzać świat od Pielgrzymki do Rzymu i Watykanu, a ta wiodła najczęściej przez Austrię (chyba, że akurat były trudności z wizami, ponieważ za poprzednim poluzowaniem najechało za dużo arbajterów).
    gdy się grupa akurat nie zatrzymywała w Wiedniu, co zdarzyć się mogło z różnych względów, wówczas Gratz był naturalnym pierwszym przystankiem.

    nam trafiła się cudowna pogoda w II poł. czerwca 1986!

  12. marzena Says:

    pozdrawiam Wszystkich Komentatorów i Oboje Szanownych Autorów. cieszę się, że widzę Sz.P. w wysokiej formie, i że TesTeq jak zwykle gwiazdorzy! 🙂

  13. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Nop.
    Gdy mowa o jakości obrazu, możemy stosować miary obiektywne, lub subiektywne. Jedną z miar obiektywnych jest dopasowanie obrazu do wzorca, czyli rzeczywistości w tym przypadku. Choć i to nie jest takie proste, bo rzeczywistości nie posiadamy do dowolnych badań, właściwie to należałoby ją sfotografować aparatem idealnym, a potem porównywać. Tak, czy inaczej, to tylko jedna z miar, bo np. można stosować miary subiektywne, choćby takie jak przeciętna opinia internautów. I co? Dalej twierdzisz, że zły aparat?

  14. pak4 Says:

    PS. Że deszcz też czasem się tym aparatem da, prosz:

  15. Asia Says:

    Zgadza się, kiedyś naprawdę „nie było śmiacia” na przejściach granicznych i podczas odpraw celnych…

    A może to my młodzi byliśmy takimi przesadnymi wrażliwcami, dawaliśmy sobie wmówić opresję „Jaruzelskiego reżimu”?
    Tak się zastanawiam… 🙂

  16. basia Says:

    Yankee, doskonałość tamtej Austrii?… — Hmmm, długo uważałam te kraiki (Austrię i Szwajcarię) za raje na ziemi… Ale wszystko płynie, nie tylko Dunaj i Drawa… 🙂

    TesTequ, zrzuty i zarzuty z fotela też bywają ciekawe i wpływają na późniejsze decyzje, plany, itd.
    W tym konkretnym przypadku powiem a raczej powtórzę dwie sprawy: z ROI Paka4 spaceruje się, podróżuje, chodzi po górach – spokojnie i relaksowo. Najwyżej zadając czasem pytanie „to ile jeszcze nam zostało czasu?”
    To raz, a dwa, że gdy jest mokro i zimno jak owego wtorku – przyda się motywujące ograniczenie. Zdumiałam się, że wycięła się nam aż tak długa i atrakcyjna przebieżka po czym z tym większą ulgą (dobrze wykonanej roboty 😀 ) zrelaksowałam się kawą i czymś słodkim w suchutkim samochodzie! 😎

    Paku4, wtorek był dniem przejazdowym, lecz także ucieczkowym — do nieco mniejszego deszczu. I nie oszukujmy się, liczyliśmy na ładne zachowanie się deszczu – czyli poniżej prognoz. Wyszło plus minus tak, jak w wyliczeniach meteo, a znacznie lepiej, niż w Karyntii, która nas najbardziej interesowała i dokąd uparcie skierowaliśmy się… o czym już jutro… 😎

    TesTequ, deszczu w Graz nie widać? — Maestro raczy żartować! 😮 …lecz w miły sposób… 😀
    A ptaszki-kopciuszki uwielbia spostrzegać i fotografować ROI Paka4… uwielbia szalenie! 😀

  17. basia Says:

    Paku4, zadeszczone ujęcia mają wielki potencjał artystyczny, niekiedy niesamowity urok… Troszkę tego odkrywam nawet na naszych dobrze umytych fotkach… 😎

    Krakowianko Jedna, i Wszyscy Chwalcy — dzięki, miło czytać, tak, to były dwie godziny, może jest gdzieś jeszcze wydruk z parkometru, na pewno odbija się od szyby w wielu zdjęciach kolejnego dnia 🙄 😳

    TesTequ, masz stuprocentową rację, smartfony Samsunga i innych firm bardzo fajnie uzupełniają foto-doku! 😎 😛

    Marzeno, a ja za pierwszym austriackim tranzytem miałam szczęście całkiem dokładnie popodziwiać Wiedeń, Graz pamiętam z okna, nad Klagenfurtem lało jak z cebra, w Villach wyjrzało słońce… 😀
    Masz rację, Austria cyklicznie dokręcała wizową śrubę… wówczas jechało się przez Węgry i Jugosławię… 🙂

    Paku4, te kropelki Twe są cudne! — Obiektywnie, subiektywnie, intersubiektywnie!!! ❗ 😎

    Asiu, a wiesz, że ostatnio też mi podobne rzeczy przyszły do głowy — żeby popytać i sprawdzić, kiedy na granicach było najgorzej – pod kątem upokorzeń, czasu oczekiwania, strat materialnych… Ale nie znam bliżej nikogo, kto regularnie podróżował na zachód jako turysta (a nie np jako artysta, dyplomata) w latach 70., gdy sią granice otwarły/uchyliły nieco.
    Bo wcześniej to i nie ma o czym mówić w naszym polskim przypadku… 🙂

  18. pak4 Says:

    @Asia:
    Ja pamiętam, jak czeska celniczka nie wiedziała, co z nami zrobić (i się nieźle wściekała, bo jednak na areszt to było trochę za mało) za „przemyt” kilograma jabłek. Bo żywności nie wolno było wywozić, a ciocia mieszkająca pod Trzyńcem miała parę jabłoni…

  19. basia Says:

    Okolice Jabłonkowa jabłkami stoją nawet w mało jabłkowym roku… 😎 …Tylko ten dzisiejszy eksport-import tak mało ekscytujący… 🙄

  20. TesTeq Says:

    Jednak doszliśmy do Apple. Cóż że z Jabłonkowa czy Trzyńca. Prawda zawsze wyjdzie na jaw i żadne samsungi jej nie zaćmią!

    Pięknu urąga
    Fotka z samsąga!

  21. basia Says:

    Była (jest!) nawet taka encyklika JPII „Blask prawdy” – Veritatis splendor…
    — Splendor tym większy, gdy czyjś samsung koloru złotego jest!… 😎 😎 😎 ❗

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: