Bad Radkersburg

Jak wszystkim wiadomo (nie, spoko, stonujmy – jak wiadomo obytym, czytaj wypodróżowanym) – wrzesień w Austrii, Bawarii i rewirach ościennych dyniami się zaczyna. Świętami plonów. Dekoracjami wielce fikuśnymi na rogach i w centrach, pod kościołami i prywatnymi domami… Zupami…
I krajobrazami pól: dynie dojrzałe w dyniowej łętowinie leżące, dynie zgromadzone w gęsto-pomarańczowych pasach, dynie rozłupane, dynie zmiażdżone na trociny, czekające na dognicie i przyoranie…

Ten ostatni aspekt nieco przygnębia. Zwłaszcza, gdy ktoś – nie od dziecka nauczony wszelkich odmian dyniowego curry, zup, placków lekuchnych z dodatkiem wędzonki łososiowej czy cziorizowej, … – pokochawszy one i inne miłością neofity – teraz widzi dyniowy pogrom. Na cóż ta utrata?! – chce zakrzyknąć za Ewangelistą w języku Schuetza i Bacha.
Ale świat nie dość, że zmienny, to jeszcze zimny i bezlitosny jest – aktualnie od dość dawna pragnie oleju z dynii styryjskiej… a od niedawna pestek dynii styryjskiej, jeszcze więcej pestek łuskanych, prażonych, dobrych na wszystko, w tym na złożenia, zestawienia i zrosty (jeśli pochłoniesz tonę tego zielonkawego dobra jeszcze zanim do Styrii wrócisz – wówczas żaden frazeologizm ci nie podskoczy!)

…Skoro więc zimno-wybredny konsument chce pestek i oleju z pestek dużo a zup i placków tylko trochę… – gorąco poruszony turysta ma widoki węgierskie (okołostyryjskie), słoweńskie (dolno-styryjskie) i austriacko-styryjskie takie, a nie inne.

I (mimo dyniowego bólu serca) rajcuje go nieprzeciętnie, że mu te kraje tak płynnie przechodzą jedne w drugie. Płynnie w pogodę i w deszcz, choć gdy mokre leci z nieba, jakoś łatwiej się czasem zacukać i pozwolić Pani SatNav powieść się i powieźć a to ze Słowenii do Słowenii przez Austrię, a to z Austrii do Austrii przez Słowenię (tu mogła wmieszać się magnetyzersko Drawa – ciążenie ku niej, zaplanowane i mniej, było jednym z kluczowych wektorów wypadziku).

Deszczowe klimaty zaleca się rozumieć incydentalnie; na ogół albowiem i generalnie odwiecznie-przygraniczne miasteczko, które przedwczoraj musnęli nieświadomie a dziś celowo, po drodze do styryjskości najcentralniejszej… toż miasteczko ma cechę taką oto, iż najdłużej w Austrii świeci mu słońce – dobre to dla dyń i turystów. Dla tych, co do spa bardzo specjalnie i z fasonem zajeżdżają (ci inni z równym fasonem na drugą stronę; w drogiej Słowenii jednak nieco taniej jest)… i dla tych, co wykroczeniowo-przekroczeniowo, na razie, może chwilowo (bez)granicznie, notorycznie, niby-omyłkowo, ślepo-dżipiesowo, z premedytacją, z bezracji racją…
– cudną chwilę historii mają, z niej ile sił korzystają!

Zdjęcia: Pak4 i basia

[12.9.2017: Bad Radkersburg. …]

(Pak4):

(Pak4):

(basia):

(basia):

(basia):

(basia):

(basia):

Reklamy

Komentarzy 20 to “Bad Radkersburg”

  1. pak4 Says:

    @Dynie:
    Ale ja to trochę rozumiem… Wczoraj robiłem placki z dyni i tak sobie myślę, że jakby te wszystkie dynie przerobić na placki, to ludzie mieliby mało urozmaiconą dietę, bo na nic innego nie starczyłoby już im czasu i kalorii…

  2. pak4 Says:

    PS.
    Oczywiście, placki dyniowe pyszne są!!!

  3. basia Says:

    …A ja wczoraj zrobiłam dyniową potrawkę curry… 😎

  4. Tom Says:

    Moda na dynie weszła w Polskę dopiero w ostatnich latach, tak mi się wydaje. A może nasi znajomi usiłują nam „dogadzać” i gotują to, co myślą, że stale jemy w domu? 😉

  5. basia Says:

    …W ostatnich dwudziestu-trzydziestu… 😎
    Ale wcześniej były popularne dyniowe kostki (sześciany) piklowane 🙂

    Trzeba rzec, że ostatnio (dekada) upowszechniła się wiedza o odmianach dyni. I że pestki zdrowe 😎

  6. TesTeq Says:

    Te dynie to może niszczyć taka podziemna zaraza z serialu „Stranger Things”. Pytali tubylców, czy woleli nie wiedzieć, myśląc, że jak się nie wie, to problem znika?

  7. Sokół Staropolski Says:

    Chętnie zobaczyłbym kombajn do pozyskiwania pestek z dyni.
    W przeciwnym razie skłaniam się do hipotezy kol. TesTeq’a.

  8. wkur--- Says:

    T chyba malo lubi dynie

    Ja tez nie szczegulnie

  9. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Homo radkersburgensis nie pytaliśmy, ale zapytałem YouTube:

  10. pak4 Says:

    Tu może ładniejszy:

  11. Kumaty Says:

    >>> Jak wszystkim wiadomo (nie, spoko, stonujmy – jak wiadomo obytym, czytaj wypodróżowanym)

    Nie, spoko, stonujmy -jak wiadomo tym wypodrozowanym, co maja oczy otwarte, przygotowuja sie przed a doczytuja po podrozy;D

    Mam kumpele, która popyla przez Austrie 10x do roku, a gdyby ja zapytac wymien 3 krainy geograficzne Austri to ci odpowie na co mi to;D Serio!;D

    Czytam. Widze ze gory nie puscily i sie tim rozbija po okolicach. Tyz piknie;D

  12. TesTeq Says:

    Kumaty pisze: Mam kumpele, która popyla przez Austrie 10x do roku, a gdyby ja zapytac wymien 3 krainy geograficzne Austri to ci odpowie na co mi to;D Serio!;D

    Skoro taki kumaty i polszczyzną się posługuje, to proszę bez zastanawiania się wymienić polskie znaki diakrytyczne w alfabetycznej kolejności. Wie w ogóle bez liczenia, ile ich jest? No!

  13. basia Says:

    TesTequ, ale, na logikę 🙄 rzecz biorąc, podziemna zaraza powinna wciągać sobie ofiary pod ziemię a nie zostawiać hektary korpusu/-ów delikti nie całkiem delektacyjnego ot tak na błotnistej glebie 😮

    Sokole Staropolski, nie widzieliśmy też w akcji kombajnów do słoneczników na pestki, co nie przeszkadza wierzyć w ich istnienie… 🙂

    Wkur—, na szczęście w strefie dobrobytu, w jakiej żyjemy, nikt nie jest skazany na nielubiane potrawy czy ich składniki. Oby tak było zawsze! 🙂

    Paku4, kombajny cudne! Dzięki! 😎

    Kumaty, może młoda ta Kumpela, ma czas na połknięcie geograficznego bakcyla…
    Może traktuje Austrię tranzytowo dla Włoch (jak inni Słowenię dla Chorwacji)… może… może… 🙂

    TesTequ, w erze galopujących specjalizacji Kumatemu też chyba wolno reprezentować sobą kumatość wybiórczą? 🙂

  14. Renata Says:

    Cóż, kiedyś były żniwa żytnie i pszenne, teraz są kukurydziane i dyniowe, znak czasu.

    Czytam Was, czasem tylko przeglądam, ale to i tak jedyne moje internetowe rozrywki, dobre i to.

  15. TesTeq Says:

    @Basia:

    1. Obejrzeć „Stranger Things” drugi sezon! Pierwszy był lepszy, ale bez dyń na polu.

    2. Kumaty może kumać do woli. Wybiórczo i tyralierą. Ale dlaczego jedzie po kumpeli? 😉

  16. basia Says:

    Renato, i co krok (ok, co 25 kilometrów) potyka się człowiek o uprawy, których gatunkowości i przeznaczenia nie jest pewnien. TesTeq ma wiele racji w postulacie, by więcej pytać i dociekać u lokalsów, ale niekiedy nie sposób (kogokolwiek znaleźć w pobliżu owych wielohektarowych połaci… przy założeniu, że wiele chcieliby powiedzieć np o istocie i przeznaczeniu „ometkowanych dizajnersko” upraw kukurydzy 😈 ). Więc jedzie się wzdłuż sznurków chmielowych zwisających smętnie tuż po pozyskaniu zbioru, wzdłuż brunatno-czarnych pól słonecznika, wzdłuż kukurydzy pozyskiwanej na przejrzale i na zielono, wzdłuż pięknie kwitnących łanów słonecznika (jesienią? na poplon jaki czy co?… bo wszak nie do kwiaciarni – która udźwignęłaby taką dostawę?!), wsród dyń równomiernie-pomarańczowych, paskowanych i wszelkich innych…
    …W tym kontekście setki odmian winorośli to jeszcze najmniejszy problem poznawczy – wiadomo, iż są ich setki a my, barbarzyńcy z północy, nie musimy się na nich znać, bo niby jakim cudem! 😆

    TesTequ, nie wiem dlaczego, zdumiewam się… może ona pojechała kiedyś po nim… lub miała taką minkę… 🙄 🙂

  17. yankee Says:

    Polskie dynie też niczego sobie, co widzę tu w kilku ujęciach.

    Dziękuję zwłaszcza za polskie widoczki.

  18. Kumaty Says:

    TesTeq, wstyd sie przyznac, wymyslilem te kumpele;D Sklecilem z mentalnosci kilku osob mi znanych;D

    Czasem pisze z diakrytykami,gdy stoje w korku to bez a blont tez sie trafi,sorki;D

  19. TesTeq Says:

    A to przepraszam! Lubię fikcyjne postaci!

    A z tymi polskimi znakami, to nie był atak na sposób pisania Szanownego, tylko próba pokazania w innej dziedzinie, że do pewnych szczegółów po porostu nie przywiązujemy wagi. Fikcyjna kumpela do krain geograficznych, a większość użytkowników języka polskiego do liczby znaków diakrytycznych.

    Ja kiedyś spolszczałem drukark komputerowei, więc wiem, ile czcionek musiałem za każdym razem przerobić. 😉

  20. basia Says:

    Yankee, owszem, byliśmy zaskoczeni, że tak długo są/były eksponowane (tę trasę, „igołomsko-sandomierską” zapamiętaliśmy błogo kilka lat temu właśnie z powodu wystawionych chryzantem i dynii, ale wówczas przejazd miał miejsce na samym początku listopada; teraz – już po paru przymrozkach 🙂 )

    Kumaty, w korkach zaleca się uważać; żeby potem nie było na blog bo funduszu ubezpieczycielsko-odszkodowawczego tu jeszcze nie ma! 😛 😉
    „Blont” podoba mi się ogromnie jako gra na (pol. i ang.): błąd, b-lont, blunt… 😎

    TesTequ, Lubię fikcyjne postaci!
    Kapuściński też lubił takie kontrakcje, kontaminacje, typizacje, ale… potrzebna tu jest czasem niesamowita uczciwość pisarska, i to typu „ja z mną”… A gdy pisarz/reporter osiągnie wielkość (czego Kumatemu rzecz jasna życzymy!) i jeden czy drugi biograf zacznie go analizować, to… 😮 😆

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: