Hrastovlje

Wpis gościnny. Autor: Pak4

1)
Koper bardzo samochodowym miastem jest. Najpierw mijaliśmy pełne importowanych samochodów magazyny, potem staliśmy w koreczkach; a potem znowu staliśmy w koreczkach, by się z nich wydostać. Z radością. Bo choć samochodów pięknych są tysiące, a nawet miliony, to my patrzymy sercem i kochamy tylko Traktorka.

Wydostaliśmy się więc z Kopru radośnie, by nasz Traktorek miał więcej swobody dla siebie, by się wyhasać, choćby w towarzystwie autentycznych słoweńskich osiołków, czy innych kózek na wąskiej, asfaltowej drodze. Wydostaliśmy się i zaparkowaliśmy pod kościołem obronnym, co by go żadne mercedesy, czy fiaty, nie dopadły. Tak obronnym, że nawet autobus z młodymi Włochami nie wjechał, tylko stanął u bram. Przed kościołem, gdzie jest cała historia Stworzenia, choć bez Benza i samochodu.

Ale co to tam jedzie w dali? Nie może być — na wzgórza, ze skałkami, z wieżą obronną wenecką, wspina się pociąg. A wagonów jest w nim ze czterdzieści, zaś toyot ze czterysta będzie. A pociąg sapie i wjeżdża, kręci i wjeżdża. Toż i my zjeżdżamy, bo nasz Traktorek jest jeden, najpierwszy i najlepszy!

2)
Kościół. XII, czy XV wiek? Cóż, ważne że freski z XV wieku. Freski robią wrażenie, ciasno wypełniając wnętrze.

Młodzież. XX czy XXI wiek? Cóż, ważne, dzięki nim zwiedzamy wnętrze bez opóźnień i utrudnień, a nawet wysłuchujemy (nagranej) prelekcji po włosku.

3)
Przewodnik pisze o romańskim zabytku, wśród weneckich murów (które chronić miały przed Turkami). Ale nie zewnętrze, a wnętrze ma być ważne.

13 lipca 1490. Wśród tylu niepewności (bo choć przewodnik datuje pewnie, to wikipedia mówi o różnych hipotezach dotyczących budowy kościoła, różniących się o 300 lat) ta pewna data zadziwia. Ale też to ona jest ważna.

Bo kościół jak kościół. Stary, mały… Mur wokół imponujący (całe założenie robi wrażenie), ale wszystko też ciemne, szare, niewielkie w sumie, a na pewno niezbyt fotogeniczne. Ale to wnętrze!

Bo wnętrze jest warte zjazdu z głównych dróg i odnalezienia niewielkiej (poniżej 150 mieszkańców) wsi.

Całe w freskach. Są po prawej, po lewej, z przodu, z tyłu, nad głową. No dobrze, nie ma ich pod stopami. Mamy historię biblijną — Nowy i Stary Testament, odpowiednio na bocznych ścianach.

Byliśmy. Napawaliśmy się. Ale zdjęć nie wolno było robić… Szkoda, bo pamięć się jednak zaciera. Mogę pisać, że robi wrażenie, polecać, pamiętać swój zachwyt, ale nie wypowiem się o wartości artystycznej, bo to się zatarło.

A data trwa. Jedyna.

4)
Kazimierza III pamiętamy jako Wielkiego. Bo „zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną”. Za PRL słyszałem w szkole legendy, że nie wstydził się odwiedzać chłopskich chat i że będąc po stronie ludu umacniał Polskę. W II RP miano kłaść nacisk na to, że przyłączył Ruś Czerwoną, czyli że to dzięki niemu Lwów stał się polski, ale początek polskiego marszu na Kresy w PRL nie uchodził za zasługę.

Ale nikt nie mówi, że miał szczęście. Bo za jego panowania przybyły do Genui i Wenecji statki, na których dotarła dżuma. Trudno nam sobie dzisiaj wyobrazić, jak wielką klęską się stała. Według współczesnych rachunków w świecie śródziemnomorskim śmierć miała spotkać 70-80% mieszkańców. Przy tym obie wojny światowe wydają się nic nie znaczącymi epizodami.

O czarnej śmierci mówi się zwykle w kontekście tego XIV wieku, wymienia Boccaccia (tak jakby jej istotą nie była śmierć, a tworzenie frywolnych nowel), tymczasem odchodziła ona i wracała do XVIII wieku, trzymając się szczególnie w obszarach nadmorskich.

Trudno się dziwić, że z całego pokrytego freskami wnętrza małego Kościoła św. Trójcy w Hrastovlje najlepiej pamięta się korowód śmierci, która porywa wszystkich. Był XV wiek. Epicentrum było blisko. Bardzo blisko, o czym łatwo zapominamy myśląc współczesnymi, a nie dawnymi granicami. Od pierwszego wybuchu epidemii dżumy minęło niecałe półtora stulecia — śmierć wciąż była wszechobecna, a nawet jeśli ustępowała, lęk przed nią musiał być wciąż obecny. Korowód śmierci na ścianie kościoła ilustruje ten lęk, który jak śmierć, dotykał każdego — od chłopa do króla.

***

A Kazimierz Wielki miał szczęście. Wielkie szczęście. Dżuma zaatakowała okolice Morza Śródziemnego, ale już tereny dzisiejszych Niemiec dotknęła lekko (choć 20% ludności to wciąż efekty porównywalne z wojną światową), a Polskę oszczędziła… Było więc komu budować zamki, kościoły, krzewić kulturę, nadganiać dystans jaki mieliśmy do Europy.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[8.9.2017: Izola. Piran. Saliny Sečovlje. Hrastovlje. …]

Z krainy palm, fig i balsamicznych powiewów szybko przeskakujesz w ciernistości i ziąb (Pak4):

(Pak4):

(Pak4):

I kościół ów obronny, i kolej (Pak4):

Danse macabre (Wikipedia:

Hrastovlje – wnętrze (Istria-Culture):

Reklamy

Komentarzy 11 to “Hrastovlje”

  1. basia Says:

    …A te klepiska Koprowo-przyportowe pełne białych aut nie będących traktorkami można sprawdzić. — Bo my nie ściemniamy nic a nic (no cheba ze apErat akurat ma czas figlarnych eksperymentów weekendowych… albo chcemy sobie przeziębić czytaj ocieplić wizerunki kataralnie… 😉 ) 😎 😀

  2. TesTeq Says:

    Czy nie chora
    Miłość spora
    Bądź co nie bądź
    Do traktora?

  3. basia Says:

    Ba, do traktorów — proszę zerknąć na trzeci obrazek!!! 😎

  4. gradus Says:

    Kazimierz Wielki nie miał za to szczęścia do legalnych potomków?
    albo – Polska Piastowska nie miała?

    (nie mógł coś zrobić z takim fantem felerem? jakiegoś kodeksu przeforsować, szlachcie nadać przywilejów?)

  5. pak4 Says:

    @gradus:
    1) Chyba się śmierci nie spodziewał. Owszem, miał 60-tkę, ale jednak nie zmarł po długiej chorobie, tylko w wyniku komplikacji po złamaniu. Czyli niemal do końca aktywny, pełen sił mężczyzna.
    2) Miał swój typ, jeśli chodzi o następstwo — wnuka. Cóż, dał mu szansę, a ten jej nie wykorzystał. Zresztą zmarł bezpotomnie przed trzydziestką.

  6. Bardzo Pretensjonalny Anglofil Says:

    Jesteśmy wspaniali genialni, i doskonali. W rozjazdach po polsce i Europie, katar miewamy wyłącznie gdy chcemy pokazać więzi z szarym człowiekiem (który nie wie co zrobić, żeby wstać rano na wycieczkę w góry.)
    Ideały!

  7. Tom Says:

    1) Ciekawy wpis. Gratki PAK. 🙂
    2) Muszę Wam powiedzieć, że robicie coraz lepsze foty. Niektóre – artyzm aż powala. 😉 (Te górskie mgiełki, itd. 🙂 )
    3) Gdy ostatnio zaglądałem – na wokandzie był 4 września. Po miesiącu patrzę – 8 września. Do Wielkanocy zdążycie? 😉

  8. Węgierka Says:

    Przyłączam się do pochwał zdjęć. Wymienię księżyce chorwackie, mgiełki nad Tokajem, zachody słońca, detale architektoniczne, ogólnie spostrzegawczość i niebanalne zainteresowania. Czekam na więcej. Gdy akurat nie mam czasu – z chęcią „nadrobię zaległości”.

  9. basia Says:

    Gradusie, Paku4, ale to w sumie ładna storia na lekcje historii, że linia piastowska kończy się wyrazistym akordem durowym? 😉 🙂 🙂

    Bardzo Pretensjonalny Anglofilu, rzekłeś, a Team przez grzeczność nie zaprzeczy! 😈 🙂

    Tom, Węgierko, pochwał ci u nas dostatek, ale i te skonsumujemy z rozkoszą, hurtowo i detalicznie, niebanalnie i do Wielkanocy albo raczej Wielkiego Postu, boć już wewnątrz niego pościć należy słodyczowo, ilościowo i w ogóle przedwiosennnie, przed-… Co nie oznacza, iż teraz należy się objadać… —
    — Zatem dusery do słoików jak dobrze ususzone prawdziwki, a my do roboty takiej i owakiej… 😎 🙂 🙂

  10. pak4 Says:

    @Basia i „linia piastowska”:
    Piastowie żyli sobie jeszcze i żyli… Tyle, że nie władali Polską.
    Warto pamiętać, że Władysław Łokietek był uzurpatorem, który wygrał wojnę domową… Formalne zasady dziedziczenia (i spisane traktaty) wskazywały na Henryka III głogowskiego, ten jednak przegrał z Łokietkiem… Nawiasem mówiąc, wskazuje się na to, jako na powód, dla którego odrodzona Polska nie objęła Śląska — piastowie śląscy pamiętali, a nawet wymusili na Łokietku tytułowanie się „królem krakowskim” (a nie Polski). Linia głogowska trwała trochę dłużej — w chwili śmierci Kazimierza Wielkiego żył wnuk Henryka III — Henryk VI Starszy.
    Swoją drogą, uzurpator i jego syn mieli charaktery, którymi dałoby się obdzielić z dziesięciu książąt 😉

  11. basia Says:

    Ach, tak — linia piastowska na tronie Polski — skrót myślowy, ale najzupełniej uprawniony w zastosowaniu do „historyjkowego” nauczania historii w szkółkach elementarnych… 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: