Jak wrobiono Rumunów w wampira Draculę?

Wpis gościnny. Autor: Pak4

Opatija. Mijam we wspólnej kuchence lokatorów z pokoju obok. Pytam ich skąd są, bo nie wiem, jak im życzyć smacznego.

— Jesteśmy z Transylwanii. Wiesz: Dracula. A ty?
— Z Polski.
— A! K***a m*ć!

Zostawiam na boku kwestię polskich stereotypów (choć akurat Rumunii pałają do Polski niespełnioną miłością i często potrafią wymówić inne polskie słowa i powiedzieć o Polsce coś serdecznego), zastanawia mnie stereotyp rumuński. Tym bardziej, że z Draculą jako reklamą rumuńskości spotykaliśmy się już wcześniej — w Sighișoarze (gdzie Vlad Palownik się urodził), pod zamkiem Poenari (który Vlad Palovnik budował), na granicy Siedmiogrodu, czy też w kolejce do kolejki (Babele), gdzie obcokrajowcowi zachwalano Târgoviște, jako miasto historyczne związane z Vladem Palovnikiem. A przecież w wampirach nie ma nic rumuńskiego…

Wikipedia twierdzi, że sama wiara w nieumarłe wampiry jest z pochodzenia słowiańska, że takie jest źródło słowa, choć na Zachód, a przynajmniej do Anglii, miało dotrzeć już w średniowieczu ze słowiańskimi mamkami. W każdym razie „wampiry” w kulturze są rdzennie brytyjskie — do literatury wprowadzić je miał John Polidori (The Vampyre, 1819), a samego Draculę jako wampira wykreować Irlandczyk, Bram Stoker (Dracula, 1897).

Podobno się przyłożył, podobno czytał przewodnik po wówczas (austro-)węgierskim Siedmiogrodzie (dla Rumunów Transylwania (1)), ale przecież Verne do Zamku w Karpatach (1892) też się przygotował (2); a świetnie wiemy, jak niewiele to znaczy (a tym bardziej znaczyło przed Google Street View) — świat odczytany z map i przewodników, czyli widziany okiem turysty przygotowującego się do podróży, nie ma tych wszystkich barw, smaków, a często nawet zwykłego wyczucia odległości (3).

Rumuni więc nie przyłożyli tu ręki. Ba! Dracula miał się ukazać w Rumunii (i zostać przetłumaczonym) dopiero po obaleniu Ceaușescu (4). Ale potem poszło!

Bo Dracula ma odniesienie historyczne. Owszem Stoker poplątał wszystko — zrobił z Draculi Seklera, choć wzorzec, czyli Vlad Palownik (Vlad Țepeș), był Wołochem, umieścił go na wschodnich pograniczach Siedmiogrodu, choć powinien w Wołoszczyźnie, względnie na południowej granicy, gdzieś u stóp Fogaraszy (5). I oczywiście Vlad Palownik nie był wampirem, nawet jeśli się to działo zanim Rumuni wyparli się związków ze słowiańskością.

Ale był władcą i to skutecznym, a czasy nie były łatwe. Był XV wiek, Turcy napierali na północ; od północy zaś ambicje „patronowania” Wołoszczyźnie mieli Węgrzy. (Jeśli ktoś nie wierzy, to przypomnę Warnę — wojska węgierskie szły przez Wołoszczyznę, a potem niedobitki przez nią wracały (6).) A Vlad Palownik się utrzymywał przy władzy (z przerwami), a nawet wywalczył pewną niezależność od ościennych potęg (Węgry i Turcja).

Rumuni zaczęli więc przyznawać się do Drakuli. W końcu ma liczne zalety: jest znany na świecie, skutecznie rządził krajem, robił to dostatecznie dawno by było to romantyczne, związał się z turystycznie atrakcyjnymi miejscami, a do tego miał być pierwszym władcą bywającym w miejscowostce o nazwie Bukareszt, rozpoczynając jego drogę do stołeczności.

Obserwatora z zewnątrz może to dziwić. Pamiątkarskie wymieszanie sprowadza się w końcu do tego, że płynnie przechodzi się od hollywoodzkiego Draculi na lokalnego, historycznego Vlada Palownika. Tu zresztą sama zmiana imienia powinna dać do myślenia — Dracula odnosi się do pamiętanego przez braszowian okrutnego najeźdźcy (Stoker o nim usłyszał będąc w Budapeszcie); Vlad Palownik odnosi się do pamięci wołoskiej, choć paradoksalnie, to w niej bardziej przetrwała pamięć o wyjątkowym okrucieństwie hospodara. Bo o ile „Dracula” jest, wbrew pozorom, neutralne (ojciec był Władem II Draculą (mianownik: Vlad Dracul); syn Dracula stawał się na mocy gramatyki Draculą (mianownik: Vlad Drăculea)), podczas gdy „Palownik” mówi o ulubionej formie wykonywania egzekucji, a nawet terroryzowania wrogów — wbijania na pal.

Krytyczny obserwator może więc powiedzieć nawet: Hola! Czy to nie jest gloryfikacja mordercy? Cóż, jest. Nawet gdyby przyłożyć ulubioną miarkę relatywistów, czyli „czasy” — Palownik został tak zapamiętany, bo w okrucieństwie daleko przekraczał miarę własnej epoki.

Można by powiedzieć, że to koszt powierzchowności jaką cechuje się popkultura — koszulki z wizerunkiem masowego mordercy; ale to też byłoby uproszczenie, bo pomija to jeden fakt — że usprawiedliwia Draculę nie tylko Hollywood, ale i Rumunia. Ta ostatnia z pobudek patriotyczno-nacjonalistycznych (swój i skuteczny (7)), a w turystycznym biznesie wokół Draculi/Palownika mieszają się oba podejścia.

Rumuni zostali więc wrobieni w wampiry przez Słowian (źródło wampira, jako takiego), Brytyjczyków (Stoker, jako przedstawiciel brytyjskiej powieści gotyckiej), Amerykanów (Hollywood) i Węgrów (przeciek dla Stokera o Draculi i Béla Lugosi — najsłynniejszy filmowy Dracula), ale jednak sami taki los wybrali Vlada Palownika się nie wypierając, a wręcz robiąc z niego symbol narodowy.

PS. A gdzie w tym wszystkim nietoperze, nie mam pojęcia. Owszem, nietoperz jako zwierzę nocy jest jakoś wampiryczne, ale raczej nie bardziej niż sowa. Owszem, są nietoperze-wampiry, ale to wtórne wobec innych skojarzeń. Cóż, nad Opatiją to nietoperze latały, a nie sowy.

____________
1) Może poprawniej politycznie byłoby pozostać przy rumuńskiej Transylwanii, bo to coraz bardziej kraina geograficzna Rumunii, a coraz mniej związek siedmiu miast zbudowanych przez Sasów, na co wskazuje polskie historyczne określenie Siedmiogród. Ale w „Siedmiogrodzie” jest jakaś pociągająca solidność, której wampiryczna (a niech to!) Transylwania nie ma.

2) Notabene zamek ów ma się znajdować w górach Retezat, czym to się chwaliła gospodyni w Hațeg… Jakieś kompleksy, że turysta może znać Rumunię jedynie z literackiej fikcji autorów zachodnioeuropejskich?

3) Z obu dzieł czytałem tylko Verne’a, więc tylko o nim i jego braku poczucia skali, gdzie w dzień czy dwa każe ludziom robić po jakieś 200 km górami na piechotę mogę tu mówić… Ale i Stokerowi się wskazuje, że wziął przesmyk w górach za zamek w górach, co jest możliwe przy czytaniu opisów na mapie w języku obcym, ale nie przy dokonaniu wizji lokalnej.

4) Powołuję się tu, jak i w głównych myślach wpisu, na „Drakula. Wampir, tyran czy bohater?” Ilony Czamańskiej, Wydawnictwo Poznańskie 2013.

5) Potem się turyści spierają, który z odwiedzonych „zamków Draculi” był tym oryginalnym. Cóż, podobno żaden, choć każdy z nich nie jest „oryginalnym zamkiem Draculi” z innego powodu:)

6) Wołoszczyzną rządził wtedy Wład II (wikipedia pisze, że Diabeł, choć Dracul urobiono od Draco, czyli węgierskiego orderu smoka), który uchodził za władcę protureckiego (cóż, jego dzieci były tureckimi zakładnikami, więc miał powody), ale jednak delikatnie wspierał Węgrów w bitwie pod Warną, umożliwił im potem też sprawną ewakuację przez terytorium swojego państwa.

7) Powiedzmy sobie szczerze, że z pewnym kultem Bolesława Chrobrego tak bardzo nie odbiegamy pod tym względem od Rumunów.

Reklamy

Komentarzy 26 to “Jak wrobiono Rumunów w wampira Draculę?”

  1. basia Says:

    1. Sowa nie może być bardziej wampiryczna, niż nietoperz, bo przypomina kanię czubajkę, która jest pyszna, łagodna i w jasnych odcieniach umaszczenia 🙄

    2. 6 sierpnia 2017, wędrując doliną do Popradzkiego Stawu i dalej, spotkaliśmy bardzo sympatyczny kwartecik: para Polaków z małej miejscowości podkarpackiej, Ukrainiec z Kamieńca i Rumun z Siedmiogrodu. Kontakt głosowy, nawiązany podczas podejścia aż do rozwidlenia szlaków (oni oczywiście na Rysy, my na Koprowy) był bardzo rewarding. Oczywiście w przedstawianiu się Rumuna też nie zabrakło wampirów, choć w Polsce pracuje już czas jakiś (w dużej korporacji, tam, gdzie jego kolega Ukrainiec; Polacy podwieźli ich po prostu swym autem – czwórka mieszkała u tych samych gospodarzy)… i być może zdążył się zorientować, iż istnieje u nas – na pewno w Krakowie, na pewno w ciekawych towarzysko, dobrze poinformowanych kręgach – spora grupa ludzi, która wie, jeździ nie tylko na plaże i tanie pakiety all inclusive, tudzież docieka i doczytuje po powrocie te szczegóły i niuanse, które wydały się frapujące.

    3. Rumun był zbudowany (zdumiony, wzruszony 🙄 ), że wiemy i zobaczyliśmy/zdobyliśmy tak wiele w jego kraju.
    Podobnie w przedostatni weekend: Słowaczki, które z własnej woli zatrzymały się, proponując podwózkę (i informując, że doliną będzie jeszcze 7-8 km), gdy dowiedziały się, że jesteśmy z Polski, długo dopytywały, skąd wiedzieliśmy o Wielkiej Fatrze (zdumienie ich rosło, gdy poinformowaliśmy o przebiegu trasy (że niby dużo) i wymienialiśmy podboje 2014: Kriżnę, Ostredok, Ploskę, Tłustą i Ostrą… o Vlkolińcu z 2013 chyba zapomnieliśmy).

    Nb, poniekąd wyszła (ogólna) symetria z wczorajszym wpisem: Oni o nas — my o nich…

  2. Mela Woman Says:

    Bardzo ciekawy artykuł.
    Najważniejsze, że Autor tam wszędzie był (z Osobą towarzyszącą), a nie tylko pisze, gdyż przeczytał coś w książce, czy skopiował w Internecie.

    Krakowianka Jedna zapytała, czemu mnie nie było pod wcześniejszymi tematami Węgierskimi. Odpowiedź – z powodu „wyjazdu życia”, do Ziemi Świętej.

  3. pak4 Says:

    @Basia:
    @1: A Sowa i Przyjaciele?

    @Mela Woman:
    Nie byłem. Ja tylko w XXI wieku w Rumunii, a nie w XV na Wołoszczyźnie 😉
    Ale OK, zdjęcia w temacie Team na tropach Draculi:

    Hotel Dracula na przełęczy, na wschodnich rubieżach Transylwanii — może tam umieścił akcję Stoker?

  4. pak4 Says:

    PS.
    Wyjazdu gratuluję!

    Team na tropach — c.d. — Sighișoara i plakietki z Draculą/Palownikiem:

  5. pak4 Says:

    Sighișoara:

    Tablica na budynku, w którym urodził się Vlad Palownik (ojciec przebywał na wygnaniu, na Węgrzech).

  6. pak4 Says:

    Oczywiście, na tablicy Vlad Dracul (ojciec).
    Sighișoara — jeszcze:

  7. pak4 Says:

    Zamek Poenari. Zamek ten zaczął wznosić Vlad Palownik, dlatego u nieźle poinformowanych turystów uchodzi on za „autentyczny zamek Draculi”. Ciut lepsze informacje mówią jednak, że to co się zachowało, to raczej XVI niż XV wiek.

  8. pak4 Says:

    I jeszcze Poenari:

  9. basia Says:

    Mela Woman, o tym kierunku wciąż słyszę sprzeczne opinie. Generalnie młodzi, o pogłębionej religijności, narzekają na komercjalizację, tłok, niemożność nawet krótkiej modlitwy w kluczowych miejscach (Betlejem), itp. Starsi na ogół bardzo uwzniośleni… Ciekawa byłabym Twej opinii 🙂
    (A, znów słyszałam peany na cześć wycieczki na Górę Synaj — dla niezorientowanych: to całkiem wymagająca wyprawa górska!)

    Faktycznie, troszkę się włóczyliśmy po drakuliańskich ścieżkach mitycznych. Zarówno w 2014*, jak i 2016** 🙂

    Paku4,
    O „Sowa i Przyjaciele” zapomniałam… 🙄

    Dzięki za bogate ilustracje. A do Poienari, choć na wysokiej górce położon, zjeżdża się od północy ze skaliszcz jeszcze straszliwszych***, fogaraskich, osławioną Szosą Transfogaraską, obłąkanym snem wampira XX wieku, Ceaușescu (zresztą Wołocha pochodzącego z wioski leżącej u podnóży Munții Făgăraș… ok, nieco na zachód, ale… 🙂 ). Szosa, której budowa w latach 70. XX wieku kosztowała 40 istnień ludzkich, obecnie miejscami nieco się sypie (choć jest solidna i na ogół ze sporym „zapasem”). – Wszystko to przygotowuje psychicznie na spotkanie z kolejnymi wampirycznościami domniemanymi, w rzeczonym zamku się chroniącymi…
    ______
    * https://basiaacappella.wordpress.com/aby-obejrzec-albumy-picasa/
    http://pak.blog.pl/zdjecia-ze-sp-picasy/
    ** https://basiaacappella.wordpress.com/aby-obejrzec-albumy-google/
    http://pak.blog.pl/zdjecia-ze-sp-picasy/
    *** https://goo.gl/photos/J52Qv9WUGLhma5zp8 – Pak4 fotografował też przejazd
    https://goo.gl/photos/m1rrpWv347yaqWco6 – basia

  10. TesTeq Says:

    A po jakiemuż Pak4 z Rumunami gaworzył, wplatając polskie wyrazy charakterystyczne? Umie po drakulsku?

  11. basia Says:

    Na Wołoszczyźnie raz rozmawialiśmy z pewnym drakulem (naszym gospodarzem zresztą 🙄 ) po google-translatorsku… 😎

  12. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Z obu Transsylwańczykami rozmawiałem po angielsku, a polskie charakterystyczne „k***a m*ć” włączyli po polsku z własnej inicjatywy 😉
    A propos rozmów międzynarodowych, to bym wspomniał też gimnazjalnego nauczyciela matematyki, spotkanego w Bucegach. Niestety, nie mieliśmy internetu by użyć google translate…

  13. Q Says:

    Polacy lubio rozsiewac swoje kwiecie po swiecie

  14. Przelotny Gość Says:

    Poprawiliście mi humor tą historią bo u mnie pogoda , że tylko iść krwi komu utoczyć. 😉

  15. Przyjaciel Smutnego Diabła Says:

    U nas też! 😦
    A tyle roboty przed zimą, nie wiadomo, w co ręce włożyć, choć dotąd było ładnie, nadgoniliśmy co się dało, ale pracy zawsze więcej, niż czasu. 😉

    Pozdrowienia. 3majcie się!

  16. basia Says:

    Q, a żebyś wiedział. Jakiś czas temu, gdy na Wyspie nie było jeszcze tylu rodaków, żeby z co drugiego rusztowania leciały dzień w dzień wiązanki, znajomy mi zacytował, czego go nauczyli jacyś nasi dowcipnisie. I ża to miła i dobra rzecz, więc wymawiał miękko, a nawet nauczył swoje dziecko pierwszego słowa po polsku… 🙄

  17. pak4 Says:

    @Przyjaciel & krew:
    Mam do odstąpienia suszoną. Piszesz się?

  18. basia Says:

    O, tak, Paku4, pan nauczyciel twierdził, że zna francuski. Ale mieszanką włoskiego, francuskiego, znajomością łacińskich rdzeni, zgadywaniem intencji można naprawdę wiele. Resztę dopowie uśmiech i wspólne zachwyty pięknem tamtej wycieczki 🙂

    Przelotny Gościu, zawsze można wyskoczyć do sklepu po kaszankę zwaną też krwistą kiszką 🙄 🙂

    Przyjacielu Smutnego Diabła, mój Tato miał własną wersję powiedzenia „roboty nie przerobisz” — „robić, porobić i dalej robić” 😉
    Czasem trzeba usiąść. Bodaj z pogodowej konieczności 🙂

    (Ja muszę niestety jeszcze dziś wyjść, a tu cały dzień leje, momentami mocniejszym ciurkiem 🙂 )

  19. basia Says:

    Nie-no… – Paku4, nie sprzedawać, nie rozdawać!
    …Może jaki eksperymencik (kolejny?) się da z tego zrobić?… 🙄

  20. nietoperek Says:

    nietoperze
    tam
    slusznie

    bo
    dobry
    nietoperek
    potrafi
    wszystko

    nawet
    wampira
    /wykrz/wykrz/wykrz/

  21. basia Says:

    Ja myślę, że w takim razie Dobry Nietoperek Potrafiący Wszystko mógłby też potrafić bywać częściej pod swoim ulubionym blogiem… 🙄 — Zapraszam! 😎

  22. basia Says:

    Nb, wampiryczna tradycja podtrzymywana? 😮
    http://www.skijumping.pl/wiadomosci/24140/Trener-bil-mnie-az-do-krwi–szokujace-doniesienia-z-Rumunii/

  23. Prawie Znajomy Says:

    Szok!

  24. pak4 Says:

    Rumunia, dziwny kraj.

  25. Prawie Znajomy Says:

    Dziwny… Skecz. 😉

  26. basia Says:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: