Rovinj

Szok, odjazd, opad szczeny po parkiet!
(Eufemistycznie rzecz ujmując).

A gdy się tu przybyło z zawrót-głowy-budzącego Poreč – troszkę trudno o te jakości.
Zatem docenią państwo naszą pod-(z)datność i skwapliwą gotowość do bycia olśniewanemi na wakacjach naszych.
Choć może mało docenią (eufemistycznie rzecz ujmując) – wszak tak ma być i tak jest zdrowo: zachwycić się i zszokować pięknem świata i dobrocią ludzi (ziemi, pogody, jadła, napoju, tradycji, skarbów, …) na urlopie naszym, w czasie naszym, za pieniążki nasze.

Szok, odjazd i opad może nas dopaść i powalić (eufemistycznie…) z powodu, iż tak długo nie wiedzieliśmy o istnieniu przed wiekami niewiasty, ba – świętej, ba – męczennicy o imieniu Eufemia. A była, po niewłaściwej stronie się opowiedziała, teraz zaś patronuje ludziom słabej wiary oraz osobliwie – miastu, do którego burzliwy los lub zegarmistrzowskie przeznaczenie rzuciło jej szczątki doczesne… patronuje ze szczytu bazyliki wezwania swego. I zupełnie się nie przejmuje, czy hordy turystów kulturowych oraz plażowych, filmowcy, statyści, gołębie, tłuste mewy (bo zakład przetwórstwa rybek)… i inne składowe populacji wyrażają się eufemistycznie czy mniej.

Choć może przeciwnie, przejmuje się, ale jako, iż nie takich tortur zwyczajna, patrzy na wszystko z góry i zostawia zwykłym śmiertelnikom ten malutki wentyl bezpieczeństwa.
Wszak muszą spokojnie dożeglować, dojeść, dopić, dojść, dojechać do siebie trasą taką, że szok, odjazd, opad szczeny… Eufemistycznie rzec…

Zdjęcia: Pak4 i basia

[5.9.2017: Beram. Poreč, UNESCO. Rovinj. Jazda powrotna wybrzeżem Istrii]

Ilustracje – Pak4

Reklamy

Komentarze 22 to “Rovinj”

  1. Krakowianka Jedna Says:

    Wyspy i półwyspy piękne, jaszczurów i innych gadów nie lubię, przyznam.

    Weekend był piękny, zwłaszcza niedziela, po raz kolejny spacerowaliśmy z rodzinką i przyjaciółką po polecanej właśnie na tym Blogu Dolinie Mnikowskiej. Niestety -wśród tłumów Krakowian.

    Zgaduję, że B. i P. wybyli w jakieś dalsze i spokojniejsze miejsce.

  2. pak4 Says:

    @Krakowianka Jedna:
    Hm… Układam sobie listę ulubionych książek dzieciństwa. I owszem, „Broń i strój rycerstwa polskiego w średniowieczu” Nadolskiego prowadzą; ale „Gady” Dobrowolskiej też są w czołówce (choć głównie rozdziały o dinozaurach, jak to u kilkulatka) 😀
    Gratuluję spacerów, nawet jeśli wśródtłumowe.

  3. pak4 Says:

    PS.
    Tak się łapię, że byliśmy w Wielkich miejscach 🙂 Albo „na” 😉

  4. basia Says:

    Krakowianko Jedna, to ja co prędzej przepraszam za jaszczury i im podobne. Nie tylko dlatego, iż – spośród małych ruszających się – ROI Paka4 pierwszy dostrzega ptaszki, a jaszczury i węże na ogół ja (natychmiast mu wskazując, bo ma szybciejstrzelną maszynę tudzież oko i inne umiejętności)… ale też z powodu doboru takich a nie innych plam barwnych do blogowych wpisów niniejszej serii (Pak4 wrzuca na swego blogspota dostatecznie dużo, by była możliwość wyboru, nawet gdy do publikacji kwalifikuję wyłącznie jego ujęcia).
    Tak więc sorry 😳 …ale te jaszczurki są takie śliczniutkie i tłuściutkie… 😆 🙄

    Paku4… lecz nie uprzedzajmy wszystkich wielkich zjawisk minionego weekendu… :sza: 😉 😎

  5. TesTeq Says:

    Fajne zdjątka! Takie nadśródziemnomorskie miasteczka mają, gdy patrzymy na nie z daleka, cechę wspólną: napakowanie – jeden dom na drugim, a wokół puste wzgórza. Tak jakby jakaś siła magnetyczna, grawitacyjna albo wyższa powstrzymywała całość od rozlania się na okolicę…

  6. basia Says:

    Tu można rzecz wytłumaczyć potrzebami obronnościowymi starych miast* (dodatkowo Rovinj było wyspą, przesmyk zasypano dopiero w 1733). lecz wjedź sobie kiedyś do „rozplaskanego” Popradu od południa (Kozie Grzbiety) — nagle, „z niczego” wyrastają bloczyska dziesięciopiętrowe a przed nimi jak ręką uciął trawka, kukurydza… żadnej pośredniej przedmiejskości. Tak jest w wielu słowackich miastach i miasteczkach!… 😮 Zesztą w węgierskich też – często położonych na zupełnie płaskim terenie.
    _____
    *From 1283 to 1797 Rovigno was one of the most important towns in Istria governed by the Republic of Venice. During this period three town gates were constructed and Rovinj was fortified by two rows of defensive walls, remains of which can still be seen today. Nearby the Rovinj/Rovigno pier one can find one of the old town gates, the Balbi’s Arch, dating from 1680, and a late-Renaissance clock tower. The first city statute was proclaimed in 1531. https://en.wikipedia.org/wiki/Rovinj#History

  7. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Rozumiem, że ta siła magnetyczna potrafiła się zwać: piraci ;D

  8. TesTeq Says:

    Tak. Jednakowoż słowackim i węgierskim miastom trudno zarzucić nadśródziemnomorskość. A bloczyska na granicy pola to i na warszawskim Bemowie były, dopóki nie wylały się powodzią na to pole. Pewnie z braku piratów… 😉

  9. basia Says:

    …A i piratach jeszcze będzie… :sza: 😉 😎

  10. Ze-Tor Says:

    Jedni się brzydzą wijcami, mnie zaś wprawiaja w dobry humor widoki rozmaitych dziwacznych pojazdów morskich i ladowych.

    Pozdrówka dla wszystkich, ladny dzien czego i wam życze!

  11. Prawie Znajomy Says:

    Krakowianko, w proporcji do objętości całych albumów, jaszczurki są nikłą częścią. Oglądaj jeśli możesz, wówczas zachwycisz się konwencjonalnym pięknem, a „straszycielstwo” zblednie.

    Piękny dzień, czekam na jesienne fotosy. 🙂

  12. Basij-Kiełbasij Says:

    Kiełbie we łbie tyle powiem

  13. basia Says:

    Pięęęękny, przepiękny… — i jaki ciepły!!! 😎 😎 😎

    Dzięki za uważność przy oglądaniu i miłe słowa nt albumów 🙂 🙂
    Swoją drogą przeciekawe, że po miesiącu szuflowania fot dzień w dzień ktoś się jeszcze dopomina nowych… 🙄 😛

  14. basia Says:

    Basij-Kiełbasij – a nie powinno aby być „Basinj-Kiełbasinj”? — Myślę, że właśnie tak ❗ 😛

  15. Krakowianka Jedna Says:

    Pani Basiu, dlaczego Pani na to pozwala?…….

  16. owcarek podhalański Says:

    Na mój dusiu! A więc słowo „eufemizm” jest świętym słowem! A jo… potela wymawiołek je z takim lekcewazeniem… 🙂

    P.S. Zeby chociaz ten cały Kiełbasij był jałowcowy. Ale nawet to nie :mrgreen:

  17. basia Says:

    Krakowianko, najkrócej rzecz ujmując: bo sobie mogę na to pozwolić… 🙄 😀

    Owczarku, otóż to — w jakimkolwiek stylu, trybie, intencji, zakusie, podchodzie, … kwestia jakości… 🙂 😎

  18. Basinj-Kiełbasinj Says:

    ❓ ❓ ❓

  19. abnegat.ltd Says:

    A troszeczkę dalej na południe, ot rzut przerzutką, znajdują się golasowe pola Koversadą zwane 😀 Nie kusiło zaglądnąć?

  20. basia Says:

    Abnegacie.ltd, bardzo serdecznie Cię witam ponownie! 😀

    Trochę ich tam jest (tam i ówdzie) tych golasowych pól. A nie kusiły zbytnio, bo tak czy owak golasowemu radykalizmowi przeszkadzałby latem AD 2017 pewien szczegół… * — Generalnie więc zachowywaliśmy się grzecznie, choć chodzenia po górach nie odmawialiśmy sobie (gdy tylko pogoda zechciała się zbiec z dobrym terminem i planem działań 😉 ) 😎

  21. zawada Says:

    tak.
    to zdjęcie pod Gwiazdeczką zaiste wymaga careful examination. a nawet carefull medical examination. cóż Abnegat.ltd niezbyt lubi ortopedów, ciekawe, czy tych z Miasta bardziej, czy mniej.

    cóż, teraz więcej rozumiem z wpisu 11.8, nie rozumiem wycieczki na Kralową, a nic innego, jak oddać kierownicę szefowi prawdopodobnie się nie dało.
    bo już ryzykować zdrowie pod namiotem – jak najbardziej tak.
    nie rozumiem szalonych kobiet, na pozór ostrożnych i rozsądnych.

    dziękuję państwu za uwagę.

  22. basia Says:

    Cóż, może nie tyle rozumieć, co akceptować trzeba, że i kobieta może (czasem) wiedzieć, co jest dobre dla niej, na przykład dla jej metabolizmu, odstresowania, kontynuowania (carry on as normal)? 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: