Bardejovské Kúpele – wokół spa

Ach, kąpieli zażywała tu sama cesarzowa Sissi.
(Pak4)

(basia):

A oni niewzruszeni hejże w pagóry błotniste i łączki świetliste!

(Pak4)

Aby się rozgrzać solidnym marszem, bo… (basia):

…zamróz był godny! (Pak4):

Zaś na deptaczek ewentualnie potem. By sprawdzić, na próbce reprezentatywnej cudnej niedzieli z przedzłotosłowacką pogodą, czy spa dalej tak senne i podupadłe, jak podczas wcześniejszych bytności.

basia:

Greckokatolicka cerkiew z Mikulášovej, 1730 (basia):

Werdykt:
Woda pyszna jak zawsze!
Wrażenie ogólne lepsze.

Zdjęcia: Pak4 i basia

[1.10.2017: Sanktuarium Gaboltov. Bardejovské Kúpele – Stebnicka Magura (żółtym) – Kamenna hora – Bardejovské Kúpele: spa i skansen. (Bobowa. Lusławice. Itd ;-/)]

Reklamy

Komentarzy 18 to “Bardejovské Kúpele – wokół spa”

  1. yankee Says:

    Wybaczcie, ale nigdy nie słyszałem o tej miejscowości.

    Czy to taka moda – pojedziemy tam, bo jest za granicą, a przecież nasza Szczawnica i inne uzdrowiska są o niebo piękniejsze!!!

  2. basia Says:

    nie jakieś-tam, nie kreolskie
    ale nasze, nasze polskie!…

    Jak ta komunistyczna propaganda potrafiła sformatować mózgi, co nie?… 😉

  3. TesTeq Says:

    Dlaczego wokół spa a nie w spa? Popluskać się, roztrudzić utrudzone nóżki…

  4. pak4 Says:

    @yankee:
    Gliniarze zresztą też, podobnie jak ja, kręcili się po pograniczu. Czasem mnie zatrzymywali: niby Schengen, ale koleś, który kręci się, raz w tę, raz w tamtą, po leśnych ścieżkach pomiędzy dwiema, było nie było, osobnymi państwowymi rzeczywistościami, to dziwna sprawa. Raz Litwini w białych samochodach, raz Polacy w niebieskich. Oglądali dokumenty, podpytywali, po co mi to całe kręcenie, wzruszali ramionami i puszczali. A ja nie bardzo wiedziałem, szczerze mówiąc, co im powiedzieć, bo sam do końca nie rozumiałem po co: las tu był jak las, krzaki jak krzaki. Najprawdopodobniej chciałem, jak zawsze, dotknąć tego, co mi się w granicy wymyka, czego nie mogę pojąć: jakim cudem mogą obok siebie leżeć, niczym nierozdzielone, dwa różne światy. Nie pojmowałem, pewnie dlatego, że tutaj nic do pojmowania nie ma.
    Ziemowit Szczerek, Międzymorze. Podróże przez prawdziwą i wyobrażoną Europę Środkową, Czarne 2017

    Coś z tego mamy. Nie, że aż z takim intelektualnym zacięciem, ale jakieś krążenie po granicach, oglądanie jak podobnie, a jak inaczej potrafi być tuż obok… Coś w tym wciąż jest, że się przekracza wciąż granicę. No i nasze się lepiej zna.

    Zresztą, a propos Twojej nieznajomości Bardejovskich Kupeli, tenże Szczerek opisuje wizytę u jakiegoś specjalisty od wampirów. Nie w sensie zarysu fabuły horroru… Ot, Brytyjczyk-satanista postanowił zbadać temat wampirów i innych strzyg, wyjechał więc do Transylwanii, gdy tylko upadła żelazna kurtyna, bo Transylwania to takie wampiryczne miejsce… A potem zaczął się kręcić po Europie Wschodniej, jako końcu świata pełnym tajemnic jak z horroru (patrz „Hostel”, 2005). I osiadł na tym końcu świata, czyli… pod Bardejovem właśnie. I tam go Szczerek odwiedzał.

    I tu Szczerek mówi, że owszem, Bardejów jest na końcu świata, bo tam wszędzie daleko — Bratysława jest niemal na drugim końcu Słowacji, Koszyce bliżej, ale też całkiem daleko (zresztą kto zna Koszyce, powiedzmy w Nowym Jorku…). Najbliżej jeszcze z Krakowa, czyli tak, jak myśmy przyjechali.

    Ale dla Sisi daleko nie było. Zresztą to wcale uroczy koniec świata — zachęcam 😉

    PS.
    Tak, wiem, w Siedmiogrodzie żadnych wampirów nie ma, cały „Drakula” to wyobraźnia szkockiego twórcy romantycznego, inspirowana przez profesora historii z Budapesztu, który czytał kroniki mieszkańców Braszowa z ich walk z Vladem Palovnikiem, vel Draculą. Zresztą Siedmiogród z Bardejowem łączą tylko Habsburgowie, Węgry, no i Karpaty. Choć nie IC TLK „Karpaty” 😉

  5. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Gospodyni tego wyraźnie nie napisała, ale większą pętlę zrobiliśmy po sąsiednich górach. Łącznie ponad 15 km i prawie 700 metrów deniwelacji 😉 Tak, nogi miały po czym odpoczywać 😉

  6. Przyjaciel Smutnego Diabła Says:

    Bardejowskie Kupele były gorsze, teraz wypiękniały, podobno zmobilizowane polskimi turystami, zajeżdżającymi z Krynicy i spodziewającymi się Bóg wie czego… A to taka gorsza Wysowa.

    Zgadzam się, mamy w Polsce wiele niedocenionych miejsc, ale jest moda na „zagranicę”.

  7. gradus Says:

    a gdy Słowacy przyjeżdżają do schronisk albo ławą na zakupy – to wtedy jest dobrze i tak powinno być. 😈

  8. Przyjaciel Smutnego Diabła Says:

    Co prawda, to prawda, Gradus. Niech ich tu przyjeżdża jak najwięcej, mają sałatę. 😀

    Dobra, pogoda się trzyma jako-tako, czas chwytać za wykaszarkę!

  9. pak4 Says:

    Hm… na mnie zrobiły lepsze wrażenie od Wysowej, ale może między wizytą w Wysowej (więcej historycznej zabudowy), a wizytą w Bardejowskich Kupelach te ostatnie wypiękniały. Choć fakt, ujęć w Wysowej więcej 😉 W zasadzie to też witanie zakazem wjazdu (BK) jest mało gościnne w naszym odbiorze…

    W zasadzie to mnie dziwi, jaką moc ma w ludzkich głowach „granica” w czasach, gdy obowiązuje Schengen. W czasie wyjazdu wrześniowego potrafiliśmy przekraczać granice 3-4 razy dziennie, bynajmniej nie próbując bić jakiś rekordów. Czasami wystarczyło skręcić w boczną uliczkę, albo pojechać nie tym zjazdem na rondzie, albo posłuchać pani SatNav, która znajdowała krótszą drogę przez sąsiednie państwo 😉
    Oczywiście, czasem na Słowację jeździmy świadomie. Na przykład wtedy, gdy liczymy, że słowackie szlaki w Tatrach są mniej zatłoczone niż polskie (bo mniej turystów przypada na więcej kilometrów szlaków). Albo gdy szukamy czegoś mniej spenetrowanego, gdy już polskie się zwiedziło. Ale zwykle jest to poczucie, że to jedna Europa*, jedne góry, ta sama przyroda, tylko trochę dalej (a i to wcale nie zawsze).


    *) Jestem ciekaw, co by było, gdybyśmy byli na pograniczu powiedzmy Europy i Azji. Ale zapewne to samo, tylko mówiłoby się „jedna Euroazja” 🙂

  10. pak4 Says:

    Poprawka: nawias i treść w nim mi się przesunęły.
    Zasadniczo w Bardejowskich Kupelach jest więcej zabytkowych budynków uzdrowiskowych (i nie tylko), sam układ jest bardziej ‚tradycyjnie uzdrowiskowy’ — po nich się chodzi, jak po starym uzdrowisku; a po Wysowej jak tylko po uzdrowisku. Na plus Wysowej można zapisać więcej ujęć i mniej obostrzeń w parkowaniu.

  11. Prawie Znajomy Says:

    Gratuluję podbojów, świadomości, erudycji.

    Pozdrawiam, zaglądam codziennie (a znajomy Prawie Znajomego uzależnił się w podobny sposób).

  12. Jaś Beskidzki Says:

    Piękny wypadzik, gratulacje!
    (Ja byłem tylko na Kudłaczach, za to w szampańskim towarzystwie. Grzyby są, widziałem zbieraczy z trofeami).

    Moim skromnym zdaniem, w poprzednim wpisie koniecznie powinno zostać pomieszczone to oto zdjęcie:
    https://photos.google.com/share/AF1QipPCnQ-UyXRAX_HxooaQzu3CyDmlZSDIjIXGe0lqBFguw4uf6HR5GRpMviToHxpIgw/photo/AF1QipO3KGpJ3F4r846VGuUxNdL7EO4zxTrMCQfeF5j6?key=Zkw5VnQ2bXIxeWZ3RFVycHN5elVJU0ViOGFzeFNn

    Życzę Państwu dobrego dnia!

  13. pak4 Says:

    Prosz:

  14. Jaś Beskidzki Says:

    Paku4,

    Dzięku!

  15. Ja Says:

    Korzystając z okazji, że mowa o zdjęciach, chciałbym pogratulować Pakowi4 ujęć jelenia w ruchu (Hala Łabowska). Taki efekt był wynikiem nie tylko posiadanego sprzętu, lecz oka i umiejętności.

    Cieszę się, że Towarzystwo zbiera się i powraca po trochu. Tak trzymać, oby!

  16. pak4 Says:

    @Ja:
    Uważam, że efekt był głównie wynikiem tego, że jeleń się poruszał 😉 Ja bym go wolał robić w pozycji statycznej… Ale on przekradał się, a potem, gdy widział, że go widzimy, pogalopował sobie trochę.

  17. basia Says:

    TesTequ, za mało czasu, za ładne słoneczko, a spa to dopiero rozklepać trza będzie na stare lata (co, dla kogo, za ile… typowe zatrudnienia Rodaków przed węgierskimi furdami 😉 )

    Paku4, dzięki za cytat i objaśnienia. Swoją drogą zabawne, iż takie bliskie one (Bardejów i Zdroj) i takie nieznane, egzotyczne dla nas (wiem, żelazne kurtyny, i wszystko zależy, kiedy Yankee wybył z kraju…) – pewnikiem polska szlachta ignorancka wiedziała więcej o dookolnym świecie… 🙂

    Nb, wyraźnie napisała, że przede wszystkim poszliśmy w górki a na dole dała jeszcze wyraźniejszą trasę wędrówki 🙂

    Przyjacielu Smutnego Diabła, pamiętam te początki mody na wyskoki-wicieczki z Krynicy do Bardejova… I co to takiego, i czy warto, dopytywali się kuracjusze polskich popradzkich zdrojów. Bo oczywiście smaczki za które się dostaje na listę UNESCO byli w stanie samodzielnie docenić tylko niektórzy 🙂

    Z porównaniem z Wysową absolutna niezgoda 🙂 Przy całej mej sympatii dla tej wioseczki 🙂

  18. basia Says:

    Gradusie, otóż! Transgraniczność dobra, gdy korzystamy jak najwięcej, bezstratnie (a niektóre straty bardzo hipotetyczne, mniemanologiczne, rzekłabym) 🙂

    Paku4, na pograniczu Europy i Azji Polak wciąż krzyczałby o łotrostwach i zdzierstwach burokracji brukselskiej… 🙄

    Prawie Znajomy, odpozdrawiam Panów serdecznie, za komplementy dzięki, zapraszam do dawania głosu… 🙂 🙂

    Jasiu Beskidzki, zimowity faktycznie ładnie łapały słonko, dzięki! 🙂
    A Kudłacze są prześliczne i nie przeszkadza tu w niczym bliskość Krakowa i tłumy na szlakach… Nnnooo, prawie nie przeszkadza… 🙂

    Ja, zgadzam się w zupełności. I nawet powtórzę Taki efekt był wynikiem nie tylko posiadanego sprzętu, lecz oka i umiejętności 😎

    Paku4, w pozycji statycznej to akurat słyszeliśmy (bez widzenia) donośne ryki. Boć to pora rykowiska, tej kwintesencji jeleniego gustu 😉 😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: