Skarb w głuszy

Utarło się sądzić, iż oderwanie od rzeczywistości, proporcji i kontekstów, bujanie w obłokach mrzonek, nieosadzonej w realiach samooceny i innych (nieznośnych) lekkości bytu — wszystko to najlepiej hołubić w wielkich miastach, ich pięknoduchowskich wieżach z kości słoniowej, społecznościach i towarzystewkach niekiedy tak niszowych i wsobnych, że gorzej to już doprawdy tylko na portalach społecznościowych.

Tymczasem w ostatnich latach, podczas wyjazdów i wypadów w różne zapadłe zakątki, uderzył mnie inny model: perła w bardzo nieperłowym kontekście, zapatrzona w samą siebie z rozczulającym zadufaniem; panna nopikniejso we wsi, gdzie pozostały tylko stare dziady; wielkość zapomniana, a rosnąca do monstrualnie rozdętych rozmiarów (czytaj pychy) gdy tylko przypomnieć jej świetność ongisiejszą.

My co prawda mali, biedni (w tym – zabiedzeni emocjonalnie), lecz sroce spod ogona tośmy nie wypadli — przeciwnie, drugiej takiej Lewoczy i Majstra Pawła w niej, Bardejova, Broumov, prymitywów z Kecskemet, Bieszczadów, Biecza, Sandomierza (Jakuba tamże), Dębna drewnianego… nawet Dukli – dziureńki… — nie ma w świecie i nie będzie!
Więc czekać mi tu, na to junesko bodrużalowskie, co się zachwycacie, płacić mi.

Komponent przeczołgiwawczy przybyszów z metropolii wydaje się być dla niektórych prowincjonalnych muzealników (strażników diademów, parków i parkingów, …) nie mniej ważny, niż kasa, którą ewentualnie wyciągną z amatorów ichnich skarbów.
Co trąci mocno wschodniością (w jej nieapetycznym aspekcie), takoż przebrzmiałym ustrojem (który im dalej w przeszłości, tym powabniejszy – nawet dla umysłów nieco lepiej wytrenowaych, zdałoby się).

I to znudzenie, to przeciekanie czasu przez palce, olewanie (lub totalne) roboty, której wszak w okolicach mało albo wcale…
Tak mówią. Lecz my, niektórzy z nas, mamy swe układy i gwarancje.
Co nie przeszkadza stwierdzić lub dać odczuć, że tak czy owak mamy źle. I tak żeśmy megapokrzywdzeni, czemu więc nie uszczknąć… bodaj długiego posiadu pod dziedzińcową lipką z pracownikiem sąsiedzkiej „instytucji muzealnej”…

Też dziedzictwo, jak by nie patrzeć.

***

Hmmm, czy niniejszy „moment” jest najwłaściwszym dla publikacji powyższego, czas jakiś leżakującego westchnienia? —
— Biecz („perła Podkarpacia”, „mały Kraków”, „polskie Carcassonne”): piękne wspomnienia dwóch odsłon nowego festiwalu muzyki dawnej (z miejsca na najwyższym poziomie) przyćmił ostatnio spór między zleceniodawcami a dotychczasowymi organizatorami; uzyskana już dotacja może się zmarnować, uzyskany prestiż, sympatię przyjezdnych przykrywa groteska.
I to nie tak, bym winę przypisywała (a priori) prowincjizbyt nieźle znam też tę drugą megalomanię…

Reklamy

Komentarzy 31 to “Skarb w głuszy”

  1. Hamak W Pokrzywach Says:

    Aż tyle klikania?

    Dałem rade.

    Teraz tylko niech mi szan. autorka wyjaśni czym jej zawiniło miłe miasteczko Broumov w moich ulubionych Czechach?

  2. Szpila Says:

    Knedle były za bardzo
    Albo za mało

  3. GK Says:

    A co to za szemrane towarzystwo się mi tu panoszy?
    Pogonić bractwo, Szpilę zagiąć, Hamaka przeczołgać Przez Pokrzywy a resztę postraszyć, prawda Nietoperek? 😆

    A sio do realu, a sio! 😛

  4. Szpila Says:

    Nawet zagięta potrafię nieźle przyszpilić.

    A tu się czuję w prawie bo wielce szan autorka przyszpila co się da

  5. Hamak W Pokrzywach Says:

    GK,
    mnie bys musiał najpierw odwiązać.
    na razie wisze nad badziewiem i.. bujam na wsio!:P

  6. marzena Says:

    ad meritum

    masz dużo racji, jednak też trzeba stwierdzić, że traktowanie turystów czy też usługobiorców poprawia się wyraźnie w ostatnich latach, także na tzw „prowincji”.

    sytuacji Biecza nie znam, z Waszych wypowiedzi wnioskuję, że wskazaliście winnego i skazaliście go bez procesu. czy tak?

  7. pak4 Says:

    @Marzena i traktowanie turystów:
    Ja nie wiem, jak można to sprawdzić, bo każdy przypadek był indywidualny… Weźmy taki Bodrużal — na szlaku otwartym za każdy obiekt był odpowiedzialny jakiś mieszkaniec z pobliża. Czasami padało na osoby bardzo uczynne, czasami na średnio, ale tak kiepsko jak w Bodrużalu to tylko tam…

    @Marzena i Biecz:
    Nie, nie wydaliśmy wyroku. Śledztwo w toku, są podejrzani, ale nie zabezpieczyliśmy właściwie dowodów, więc będzie ciężko… Zresztą mam nadzieję, że z wpisów Basi to wynika. Ewidentny jest konflikt na linii FB-ratusz, przy czym FB lepiej umie w internety. Ale bierzemy na to poprawkę.

  8. Asia Says:

    Znam miasteczko, które nigdy nie było położone tak całkiem w głuszy, ma blisko wielu atrakcji, w tym zapisanych na listy UNESCO. Jednak niektórym jego mieszkańcom, urzędnikom, zdaje się w ostatnich latach odbijać na punkcie własnej ważności, bycia pępkiem świata, z powodu, że… „wydali Papieża Polaka”. 🙂

    Jeśli trochę przesadzam, proszę winić za ten fakt, że obecnie bywam tam raz na 2-3 lata, przylatując z innego kontynentu, gdzie odmiennie podchodzi się do gości.

  9. Przelotny Gość Says:

    Mieszkam i pracuję na „prowincji”. W usługach „czasu wolnego” gdyby to kogoś interesowało.
    To, co mogę napisać (w najkrótszym skrócie) sprowadza się do faktu, że wina często leży po obu stronach. Takiej arogancji, do jakiej są zdolni niektórzy, powtarzam niektórzy przybysze z „metropolii” bym sobie nie wyobraził, gdybym nie uwidział. Wymagania np. do obejścia prawa i bezpieczeństwa, niecierpliwość, strzelanie fochów i wybuchy a za chwilę gdzieś traktor zawarczy to źle bo on tu przyjechał po ciszę i idealną atmosferę, brak wyobraźni i woli postawienia się w sytuacji drugiej strony, liczę się ja, ja, ja. Ja płacę ciężko zarobione pieniądze, ja wymagam a ty śmieciu zasuwaj tu bo napewno nic lepszego nie potrafisz..
    Smutne ale prawdziwe.

    Żeby nie było, że smędzę, poprzez robotę poznałem kilkanaście osób z Polski i poza, na które mogę liczyć jak na rodzinę i najlepszych kumpli.

    Idą burze, na razie ładnie. 🙂
    Życzę Pani Gospodyni i Towarzystwu ciekawego lata i wielu wrażeń do opisania.

  10. Hamak W Pokrzywach Says:

    Przelotny
    pozwól, z lubościa bujam się nad badziewiem, ale co za dużo, to…

    Post nie jest o bądx jakiejkolwiek prowincji a o WYIZOLOWANEJ.

    To rożnica.

    Dzieks za uwagę.

    Idę bić komary.

  11. TesTeq Says:

    Może, Przelotny Gościu, problem w tym, że płacą. Proponuję eksperyment: przez kilka miesięcy świadcz usługi „czasu wolnego” za darmo. Jeśli też będą narzekać na traktor, to chamy. W przeciwnym przypadku… klienci. 😉

  12. basia Says:

    …Ufff, ciepluuutko było! 🙂
    Ponoć w najcieplejszym momencie, w nigdy nie widzącym słońca miejscu czujnik sąsiedzki pokazał celsjuszów 34 i 1.
    O 17:40 zobaczyłam na własnym nigdyniewidzącym słońca* 33.1… Teraz ten sam termometr pokazuje 27.3 — cały dzień przyjemny, suchy, z ciepłym, ale mocno powiewającym, w sumie orzeźwiającym wiatrem. Laaaaatoooooooo 😎

    Przed chwilą roczkowicz zabrał rodziców, by znów powędrować ciepłym krajem, malachitową łąką mo-o-orza… A dopiero surfował na Helu przez przedłużoy weekend; w ogóle naprawdę nieźle wywłóczony jest, jak mawiała mama-babcia (też mało stacjonarna, btw) o dzieciach swej córki a mojej przyjaciółki licealnej… tak gdzieś w 1999/2000 — sposoby i style wywłóczania dzieci siagnęły odtamtąd nowych wyżyn i nawet szczytów… no, oby szczęśliwie-bezpiecznie, bo burze, itp. …

    …Well, tomorrow is another day… 😉

    😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀

    ____
    *lub prawie, w te dzionki najdłuższe jakoś ono się zakrada od północy przez moment poranny, i wówczas ni z tąd, ni z owąd wynik z zewnętrza szybuje do góry na kwadrans czy coś koło tego

  13. Asia Says:

    W sumie jedna droga – nad Bałtyk i Adriatyk. A okolice w Słowenii, Chorwacji atrakcyjniejsze. 🙂

  14. owcarek podhalański Says:

    Na mój dusicku! Kie przecytołek tytuł wpisu, to pomyślołek, ze Basiecka odkryła jakisi piknie ukryty zbójnicki skarb! No ale te opisane wyzej – tyz pikne 🙂

  15. basia Says:

    Hamaku W Pokrzywach 🙂 w miłym miasteczku Broumow w ulubionych Czechach (do którego to miasteczka zresztą wróciliśmy w 2015, zabazowując je na całe 4 dni) kelner flagowej restauracji ze stołeczną nazwą zachowywał się tak, jakby chciał sobie na nas powetować stresy i frustracje ostatniej pięciolatki a może i całego życia. Być może obrywaliśmy za zachowania i fanaberie wielu naszych rodaków, którzy się wcześniej przewinęli przez życie tego młodego człowieka, ale sami nie daliśmy powodów do tak powolnego, bylejakiego, zapominalskiego traktowania. A ruch był minimalny, w zasadzie żaden…

    Szpilo 🙂 a przyszpilaj, i nawet szan autorkę, ale uważaj, by nie wypaść lub odwinąć się z konwencji… 🙄

    GK 🙂 wczoraj był upalny, przedburzowy dzionek… 🙄

    Marzeno 🙂 naturalnie, iż się bardzo poprawiło i wciąż poprawia.
    Ja jednak wzięłam na widelec szczególny rodzaj prowincjonalnego skarbu – odosobniony, większy od czegokolwiek w okolicach (faktycznie, w mniemaniu mieszkańców, mitologii, nagłym zainteresowaniu biznesu turystycznego, etc.) I w takim przypadku można niekiedy zaobserwować wynaturzenia – bądź to zabawne, bądź irytujące, utrudniające życie, podróżowanie, zwiedzanie.

  16. basia Says:

    Paku4 🙂 …i na każdy Bodrużal przypadała niezwykle miła Mirol’a. Ale to Bodrużal jest tam na liście UNESCO, cieszy się największą sławą, usytuowany jest bardziej malowniczo, niż też juneskowa Ladomirova (mówimy o sąsiedztwie, „zagłębiu” svidnickim)
    https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_World_Heritage_Sites_in_Slovakia

    [Nb, podpięte do tekstu linki do zdjęć warto otwierać tak, by przeczytać podpis (i.e. klikając na ikonkę „i” (w kółeczku) ze zbioru w górnym prawym rogu… Czasem opis i kontekst „rozciąga się” na kilka sąsiednich ujęć 🙂 ]

    Asiu 🙂 wczesną wiosną bieżącego roku też troszeczkę wyczuliśmy wadowickie wielkopańskie fumy. Troszeczkę… raczej na zasadzie ekstrapolacji per analogiam – co tu się będzie działo później, gdy ruch się wzmoże.
    Ale żeby nie było za łatwo – z perspektywy florentczyka czy wenecjanina… londyńczyka, nowojorczyka… – Kraków też jest dziureńką dość pretensjonalną momentami, z fiksacjami nader zabawnymi i akcentami rozłożonymi niekoniecznie z czuciem potrzeb turysty, jego dotychczasowych doświadczeń. Na szczęście nasz biznes turystyczny uczy się w biegu… albo w truchcie (w kruchcie też 😛 )

  17. basia Says:

    Przelotny Gościu 🙂 ogólnie o relacjach „usługodawca versus usługobiorca” w warunkach wypoczynkowych można tomy i doktoraty.
    — Na ogół nie pamięta się, że wyjazd relaksowy dla wielu jest ogromnym stresem. Presja, by wszystko wyszło jak trzeba, przebiegało zgodnie z oczekiwaniami (marzeniami i mrzonkami) – ta presja przerasta niektórych urlopowiczów (zwłaszcza mniej doświadczonych, wypodróżowanych). Stąd scysje, bezkarne odreagowania na ludziach, którzy nie potrafią lub im nie wolno „się odwinąć”.

    TesTequ 🙂 że płacę, nie oznacza, że mi wszystko wolno…
    A jeśli traktor z pługiem odśnieżającym nie powarczy zimowym rankiem (często też w środku nocy) – to urlopowicz narciarski nie wyjedzie rano z pensjonatu (zwłaszcza gdy znów „zapomniał” łańcuchów)… — i też mu będzie źle…

    Asiu, jedna droga – nad Bałtyk i Adriatyk — ktoś mi mówił ostatnio, że od nas do słoweńskiego morza bliżej, niż do Szczecina (i tradycja wspólnej państwowości wciąż jeszcze dłuższa, niż tej drugiej 😉 )… Lecz już do Dubrovnika to jednak trochę dalej, nie czarujmy się.
    Owszem, rodzice dzisiejszego solenizanta są zakochani w Chorwacji od dekad, ale Bałtykiem też się zachwycają (i zachwycili na nowo kilkanaście dni temu) — nie tylko surfing, ale i piaseczek cudny, raj dla malucha!
    A dojazd dogodniejszy, niż jeszcze kilka lat temu, można wyskoczyć nawet na 3-4 dni. (Do Chorwacji to już jednak na tydzień, nie mniej…)

    Owczarku 🙂 zbójnicki skarb niepewny, ale rozbójnickie ceny się trafią. Zwłaszcza za parkingi w Bieszczadach, wciąż pamiętam… 😉
    …Tudzież zakonnice-rozbójnice (Lewocza, 2x ta sama wereda; co razi zwłaszcza w słowackim kontekście, gdzie ludzie statystycznie łagodniejsi, niż nasi rodacy…)

  18. TesTeq Says:

    @Basia: O-czy-wi-ście! Jednakowoż dalekoż niektórym polskim świadczącym usługi „czasu wolnego” do postawy „nasz klient, nasz pan”. Pewien Austriak, u którego mieszkałem, wskoczył onegdaj do swojego samochodu osobowego, żeby za darmo mnie podwieźć kilka km do wyciągu narciarskiego, gdy się dowiedział, że nieskumałem rozkładu jazdy skibusu. Nie zauważyłem takiej ochoty u polskich świadczących usługi.

  19. basia Says:

    Austriacy są rzeczywiście wyjątkowi (w mojej pamięci, doświadczeniach zarówno autostopowych, jak i chóralno-hotelowych, agroturystycznych, …) —

    Może to bycie skazanym na turystykę, życie z niej, może dobra, sympatyczna odmiana katolicyzmu, pamięć biedy (dawniejszej i nowej, 1945-55), kindersztuba „rdzenia monarchii” i centrum kulturalnego świata niemieckojęzycznego a jednocześnie ciągłe „przycieranie rogów” przez niemieckojęzycznego większego brata (i sąsiada, w tym również turystycznego potężnego usługobiorcy)… plus (jednak!) brak poważniejszych kompleksów na jego-brata punkcie — nie wiem do końca, skąd się wzięło, ale w wielu okolicach (zwł. Karyntia, Styria, Tyrol, …) ma się wciąż dobrze… też w niektórych południowoniemieckich, dodajmy dla sprawiedliwości.
    Że taka „naduczynność”, serdeczna uprzejmość jest świetna dla biznesu, per saldo się opłaca — nie trzeba przekonywać!

  20. Jaś Beskidzki Says:

    Ciekawe to wszystko, co piszecie, a jeszcze przyjemniej zerknąć na nowe zbiory karpackich zdjęć i piękną wiosnę wszędzie, gdzie byliście.
    Lepsze, niż poobiednia drzemka starszego człowieka w upalny czas. 🙂

  21. basia Says:

    MIło czytać takie opinie… Dzięki! 😎 …
    …Choć przyznam, iż akurat dziś nie miałabym nic przeciwko poobiedniej drzemce – przy tej przedburzowej pogodzie…
    (Burza się nie ziściła ani wczoraj, ani dziś, jak dotąd… w nocy padało miło, sądząc po porannym wyglądzie ulic i trawników – czyli sielanka w porównaniu z doniesieniami z innych okolic) 🙂

  22. pak4 Says:

    Wieje i wieje, ale nic więcej.
    A, przepraszam, rano tęczyło o teraz działa przeciwsłonecznie 😉

  23. TesTeq Says:

    Głuszy? Jedni są głuszy, ale ten pies nie:
    https://streamable.com/heskt

  24. basia Says:

    Paku4… wiało… lecz o zachodzie słońca całkiem przyjemnie się rowerkowało. Świat umyty, choć udowodnić trawniki by się przydało znacznie bardziej (widocznie woda się cała wylała na Warszawę i Óć), chmurki jak na Wyspie… lipy pachną wciąż 😎

    TesTequ, to fakt, bywają głuszy i głuszejszy, ale ten pies… prawdopodobnie zaraz pójdzie do kasy i wykupi abonament… 😎

    Bardzo kul… 🙂 Tak bardzo, że nie mogą tego nie zobaczyć u Red Szwarcman i u Owczarka! 🙂 🙂

  25. owcarek podhalański Says:

    Zakonnice w lewoczańskim kościele to jo spotkołek… hmm… równo dwajścia roków temu (na dzień abo dwa przed tym, jak poni Owcarkowa obyrtła klastor w Klasztorisku w ruine). I wte ona chyba jesce nie zbójowała. Cyli do zbójników musiała przystąpić jakosi tak między rockiem 1997 a biezącym 🙂

  26. basia Says:

    Równo dwadzieścia rok temu?… 😎 (ja – Szkocję podbijałam, ale to dopiero we wrześniu)…
    …Zakonnica w lewockim Św. Jakubie zaskoczyła nas zwłaszcza w lipcu zeszłego roku.
    https://goo.gl/photos/zywUFuuxQwjEnE4u5
    Jako, iż (z okazji nawiedzin Ochotnicy przez prezydenta D 😈 ) niebiosa zdecydowały się spuścić na okolice rosę nieco obfitszą, w oną niedzielę wybraliśmy się z Mamą nie do jednego górskiego sanktuarium, ale na pocieszeniowy objazd tego i owego, z mszą w Lewoczy na początek. Po mszy uroczystej zakonnica szybko zaczęła bezceremonialnie wyganiać wiernych, tłumacząc opornym, by poszli, kupili wstępy i wrócili. Słowacy byli oburzeni. Inna sprawa, że gdy człowiek przychodzi do podobnego skarbu na mszę a potem się „rozpełza” po kątach – minutki biegną wartko. Lecz jednak w niedzielę powinni ten kwadrans „odpalić”… Tak robią w Westminster Abbey i podobnych 😉 (a stewardów mają z doskonałymi manierami, co rzecz jasna nie wyklucza stanowczości… gdy ją trzeba wcielić w czyn…)

  27. pak4 Says:

    Streamable mówi mi Ooops…, więc wrzucam innego słodziaka:

  28. basia Says:

    Słoooodkie, białeee, pożywneee… 😉

    Tak, tak — nie tylko śpieszmy się kochać festiwale, ale i streamy, streamable, słodziaki i inne szakalki… 🙂

  29. Anonimowa Celebrytka Says:

    Znów nazbierało mi się wiele zaległości blogowych.
    Goszcząc przez kilka dni we własnym domu (co za radość i luksus!), poczytuję o Waszych podbojach i spostrzeżeniach.
    Do dodania mam jedno: korzystajcie póki możecie, ile tylko możecie!

    Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich
    Babcia Zosia, pacjenta cierpliwa

  30. Ja Says:

    Anonimowa Celebrytko,
    bardzo, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, trzymaj się!

  31. basia Says:

    Dołączam się do sentymentów Ja — trzymaj się Celebrytko!!!
    Serdeczności!

    *** * ***

    A propos zażalenia Paka4 – widzę, że Red. Szwarcman przeprowadziła udane dziennikarskie śledztwo 😎 w sprawie znikających streamablów:

    Link od a cappelli znikł, więc wrzucam artykuł z tym samym filmikiem:
    https://www.buzzfeed.com/terripous/this-very-cultured-dog-interrupted-an-orchestra-performance?utm_term=.jr0rjLze4#.sowylepPX
    Przy okazji można się dowiedzieć, że to było w Turcji, w amfiteatrze w Efezie.

    ➡ zatem można endżojować dalej pieska-melomana 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: