Dzień dziecka?

— tato, zadzwoń dla mnie do TOPR!

Czwartek 1.06.
[…]
O godz. 18.22 do TOPR zadzwonił zaniepokojony ojciec informując, że jego córka jest gdzieś w Tatrach, w miejscu gdzie jest dużo śniegu, jest bardzo stromo i ona stamtąd nie zejdzie. Ponieważ podał nr telefonu córki udało się nawiązać kontakt. Z rozmowy wynikło, że turystka wraz z kolegą znajdują się gdzieś w masywie Granatów. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dostrzeżono turystów na Zadnim Granacie. Tam desantowali się ratownicy. Po założeniu uprzęży ewakuacyjnych turyści wraz z ratownikami zostali wciągnięci windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowani do Zakopanego

Kronika TOPR 05.06.2017

Reklamy

komentarzy 6 to “Dzień dziecka?”

  1. Jarząbek jestem Says:

    Uroki zabrania przez pociechę telefonu w góry. – Wiesz wszystko, nic nie możesz zrobić.

  2. TesTeq Says:

    Góry wypoziomować, to nie będzie telefonów, że stromo! 😛

  3. basia Says:

    Jarząbku 🙂 – Oprócz zadzwonienia do TOPR w zastępstwie dzieciaka twojego… 🙂

    To część szerszego problemu (góry wyostrzoną formą życia) — wraz z upowszechnieniem się telefonów komórkowych jesteśmy (dorośli i dzieci; dojrzali i infantylni) na „krótkim sznurku” u naszych bliskich i znajomych. Zawsze osiągalni, nie dajemy sobie (także) szansy na samodzielne wykaraskanie się z pomniejszych niebezpieczeństw, drobnych dołów i dołków.

    Od zawsze (czyli 18 lat plus 😉 ) uważałam, że lepiej będzie przyzwyczaić moje kontakty do cyklicznej a w porywach częstej nieosiągalności: telefon zostawiony w domu, bo się ładuje albo z innych powodów, wyłączany w pracy, brak zasięgu w górach, nieodbieranie podczas prowadzenia samochodu albo bycia pasażerem (bo w plecaku z tyłu, poza tym cicho sygnał nastawiony 😉 ), na granicy pol/niem w trakcie przekraczań przekładane karty, w życiu biwakowym wyłączany by zaoszczędzić baterię…
    Czasem taka postawa wzbudza bunty: jak to, są powerbanki, w kościele czy na koncercie możesz wyciszyć a nie wyłączać, itp., itd. — lecz w sumie daje mi margines prywatności i zdrowego wyobcowania a moim bliskim – spory bufor spokoju „w razie czego”
    (np. czterodniowego pobytu w londyńskim szpitalu, w tym operacji w znieczuleniu ogólnym 10 latek temu… ) 🙂

    TesTequ 🙂 lecz wówczas ratownicy straciliby cel i sens życia… 😦

  4. kij włóczy Says:

    dla mnie, za mnie – amoze tata powinien zamiast niej pojsc na te Granaty?:)
    a zapomnialem selfik by nie powstal;p

  5. TesTeq Says:

    Po wypoziomowaniu gór ratownicy mogliby ratować przed życiowym upadkiem tych, dla których podłoga po wstaniu od stołu biesiadnego jest zwodniczo płaska.

  6. basia Says:

    TesTequ, do takich prostych zadań musieliby znacząco wzmocnić swe szeregi… 🙄 🙂

    Kiju Włóczy, myślę, iż – przy odrobinie inwencji (znanej też tu i ówdzie jako myślenie innowacyjne) – można poprosić staruszka o selfik jego własny i tym się lansować na fejsikach i podobnych…
    Daddy Cool — jak znalazł na dzień ojca za c.a. dwa tygodnie 😎
    :

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: