W Nagyvárad

Oradea – Nagyvárad. Pomnik pisarzy 17.9.2014 (basia):

Znad‌ rzeki Mureş pojechaliśmy nad rzekę Crişul Repede, do Oradei, a więc Nagyváradu nad rzeką Sebes-Körös, a po polsku Wielkiego Waradyna, co brzmi jak nazwa jakiegoś mitologicznego gada. Na Piaţa Unirii, największym i najdostojniejszym placu miasta, stał pomnik Michała Walecznego, hospodara Mołdawii i Wołoszczyzny, księcia Siedmiogrodu, który walczył z Turkami, Węgrami i Polakami, a nawet chciał zostać – z sułtańskim albo rosyjskim błogosławieństwem – królem Polski, ale w 1600 roku dostał łomot od Jana Zamoyskiego w bitwie pod Bukowem na Wołoszczyźnie. Stał pośród wykopów, bo cały ten większy chyba niż boisko piłkarskie plac był w zaciekłym remoncie; remontowano, aż furczało, jakby ścigano się z czasem, co zresztą mogło mieć miejsce. Widać było, że gdy ów remont się skończy, plac oślepi wspaniałością, a piszę to bez ironii, bo nie wydaje mi się, abym w jakimkolwiek polskim mieście widział plac tak imponujący jak Piaţa Unirii, choć oczywiście ani na moment nie zapominam, że zbudowano go, podobnie jak wszystkie te oszałamiające, wielkie niczym transatlantyki budowle, za węgierskiego panowania. Już teraz większość secesyjnych kamienic, a przynajmniej ich fasad była wypiękniona i wyciumkana, tak że od razu przypomniałem sobie Sybin, wylizany na wysoki połysk przez niemieckiego burmistrza, który dziś jest prezydentem Rumunii. Zaparkowałem przy bocznej uliczce i wszedłem do małego sklepiku z langoszami, by wymienić papierowe leje na miedziane banie konieczne do zapłacenia w parkomacie. Kobieta za ladą, gdy tylko odezwałem się po angielsku, natychmiast z rumuńskiego przeszła na węgierski, uważając widocznie, że jeśli pojawia się tu jakiś obcokrajowiec, to musi być Węgrem, i serdecznie, z entuzjazmem rodaczki zasypała mnie garścią drobnych monet.‍ Z ratusza rozbrzmiewał hejnał przypominający katarynkową wersję Pieśni‍ Filaretów, a przy głównym deptaku czekał pomnik przedstawiający czterech węgierskich poetów: przy kawiarnianym stoliku siedzieli wyrzeźbieni w brązie Endre Ady, Gyula Juhász i Tamás Emőd, pomiędzy nimi stał zaś z fajką Ákos Dutka. Cała czwórka, która na początku XX wieku‌ przesiadywała w kawiarniach Nagyváradu, przeszła do historii literatury węgierskiej dzięki antologii poetyckiej A Holnap, ale‍ przede wszystkim stworzyła własną legendę, albowiem lata poprzedzające wybuch I wojny‍ światowej to był świetny czas na rodzenie się legend, na bohemę i przechodzenie do legendy. Zawsze w pewien sposób zazdrościłem pisarzom tamtych czasów, wierzącym – jak sądzę – w epokowość tego, co robią, w nadzwyczajność swoich gestów i projektów, no i zazdrościłem Węgrom pamięci o owych poetach i pisarzach, bo czy istnieje w Warszawie pomnik przedstawiający stolik w Ziemiańskiej, przy którym siedzą Lechoń, Słonimski, Wierzyński i Tuwim? Jeśli rzeźbi się jakieś grupy ludzi, to nieodmiennie są to powstańcy, żołnierze albo pokonani bohaterowie. A dlaczegóż nie mógłby powstać pomnik Brunona Schulza przymilającego się uniżenie do Nałkowskiej w pozycji, którą znamy z jego masochistycznych grafik, a czemuż nie można by wyrzeźbić w brązie siedzących wspólnie (nawet jeśli w istocie nie siedzieli) Schulza, Witkacego i Gombrowicza? Węgierska pamięć o pisarzach jest silna i głęboka, polska pamięć płytka i wstydliwa: wyrzeźbić nieżywych żołnierzy – zawsze chętnie, wyrzeźbić nieżywych pisarzy – zbędna fanaberia.

K. Varga, Langosz w jurcie

Oradea – Nagyvárad. Pisarze plus blogerka 17.9.2014 (Pak4):

Reklamy

komentarzy 18 to “W Nagyvárad”

  1. Renata Says:

    Nie wiem, jak wielu pisarzy upamiętnili Węgrzy, ale i w Polsce są swobodne pomniki, np., w Krakowie znam dwa Piotra Skrzyneckiego, i obydwa mogą się podobać. Mamy Smoka i Psa Dżoka (do rymu), podobają się one krakowianom, choć może nie pisarze. 🙂

    Basiu, Mru, dzięki!
    Ja Wam jestem bardzo wdzięczna za tą zrelaksowaną atmosferę tutaj, za unikanie ponurości, i niech tak zostanie.

    Jeszcze zagadnę, miasto węgierskie o którym mowa leży teraz na terenie Rumunii. Kiedy więc powstał ów pomnik i kto łoży na konserwację, i podobne?

  2. pak4 Says:

    @Renata:
    Nie wiemy, ale mimo wszystkich dowcipów (zresztą nie tylko dowcipów) o wrogości Rumunii i Węgier (cóż, Rumunia przejęła sporo ziem dawniej węgierskich i bardzo mocno wpisanych w kulturę węgierską, zwłaszcza Kolozsvár (czyli obecny Kluż) miał być takim węgierskim Lwowem, wytęsknionym i zmitologizowanym), to mniejszość węgierska w Rumunii jest dość prężna. Węgrów widać i słychać w Siedmiogrodzie, a przynajmniej w ważniejszych miastach, węgierskich poetów się czci (Petofi ma pomniki i ulice w wielu miejscach), kościoły katolickie, czy zbory kalwińskie się widuje (Rumuni są albo prawosławni, albo grekokatoliccy). Nie wiem więc, kto za to zapłacił, ale ani inwestycja miasta, ani prężnej mniejszości, by mnie nie zdziwiła.

  3. pak4 Says:

    PS.
    Znalazłem artykuł po rumuńsku o stawianiu tego pomnika. Autorem rzeźb jest rumuński Węgier (obecnie profesor w Oradei), Deak Arpad. Wygląda na to, że konkurs ogłosiła i pracę sfinansowała (w wysokości 80 000 euro) „gmina”. Że niczego poza miastem Oradea nie wymieniają, więc zapewne to fundacja miejska. Artykuł jest z października 2012 i donosi, że już wkrótce odsłonięcie.
    http://www.oradeamea.com/grupul-statuar-holnaposok-art-in-progress/

  4. owcarek podhalański Says:

    Pomnik? To nie wyglądo mi na pomnik. To racej jakiesi bidoki dotknięte przez jakiegosi lokalnego Midasa. Całe scynście, ze nasej ostomiłej Blogerki nie dotknął 🙂

  5. basia Says:

    Renato, ogromnie mi się spodobało Twoje określenie „swobodne pomniki”. Jeśli o mnie chodzi, to wyswobodziłabym też niektórych uczestników polskiej modernistycznej bohemy… Taki Wyspiański na przykład: w pozie przy fortepianie, na którym Przybyszewski bębni nieznośnie i pijacko Chopina („niech się pan z nami napije panie Stachu. na humorek”; „Dobry humor to ja mam zawsze a od wódki mnie głowa boli”) albo słynnie („Plotka”) wspartego o framugę drzwi podczas wesela Rydla… I w ogóle materiału moc a co mamy? — Straszliwą pompatyczność mamy, dostrojoną do otoczenia co prawda (przed Gmachem Głównym MNK), lecz nawet tam dałoby się (było) lepiej.

    Skrzynecki pod Vis-a-vis okej, Skrzynecki na Skawińskiej też.
    Generalnie i w dużym uproszczeniu – w Krk Chromy miał zawsze tendencje „uwolnieniowe” w przeciwieństwie do… takiego na przykład Dźwigaja, który… szkoda gadać…
    Inne fajne uwolnione rzeczy, jakie mi na szybko przychodzą do głowy to grupa widziana w nowosądeckim parku (zob. kilka ujęć tamże; nb, złamane ławeczki to ostatnio klasyk) czy księżna Daisy w Pszczynie… 🙂

  6. basia Says:

    Paku4, dzięki za opinie, fakty, klaryfikacje.
    Nb, podczas naszych bliskich i dalszych odskoków centralno-europejskich można „powziąć wrażenie” :lol:, że Czesi czy Słowacy mają większą predylekcję do otaczania się w przestrzeni publicznej ciekawymi rzeźbami. Z drugiej strony wyprawiamy się do miejsc atrakcyjnych, miewamy ich przegląd w szybkim następstwie – więc oczywiście w pamięci pozostaje sporo obiektów.
    Z trzeciej strony stolice mają często nadmiar napuszonych pomniczydeł – od Londynu po Budapeszt. Warszawy nie znam… 🙄
    Z czwartej strony to węgierskie obwieszanie brązowych pisarzy kokardkami i wianuseckami też można łatwo wykpić… 🙂

    Owczarku, ta blogerka jednakowoż nie miałaby nic przeciwko posiadaniu wybiórczego dotyku Midasa… 🙄 …Powiedzmy raz na tydzień… W zasadzie nawet w święta z (częściowo) zniesionym handlem by wystarczyło… 🙂

  7. Mela Woman Says:

    Bardzo ciekawy tekst i uwagi.

    Pomniki to jedno, rzeźby w parkach – coś nieco innego.

    Upamiętniać trzeba, tak przechowuje się pamięć narodu.

  8. Wątpiący ? Says:

    Z „luźniejszych” „pomników” w Krakowie wymieniłbym.. ławki na Plantach z podpisami. A jedną ‚zasiedloną” ławkę już tu pokazywano.
    Pisarze po Polsce bywają, ale husarze częściej.

  9. pak4 Says:

    Ławeczkowości lokalne nie są literackie… Bo mamy tylko — dwoje bohaterów piosenki:

  10. pak4 Says:

    I piłkarza:

  11. pak4 Says:

    A! Nieławeczkowo, ale w temacie z poprzedniego wpisu — mamy całkiem spory pomnik komara ;D

  12. Niepokorny Plus Says:

    Komar Plus! 😀

  13. basia Says:

    Mela Woman, Pomniki to jedno, rzeźby w parkach – coś nieco innego. — Ostatnio one dość często schodzą z postumentów, piedestałów i innych cokołów, te pomnikowe postaci Stają bezpośrednio na bruku, jak ideały 😉 Czyli przejście w rzeźbę, dekorację zadanej przestrzeni jest płynne, smrodek dydaktyczno-socjotechniczny mniej nachalny… 🙂

    Wątpiący ?, ławki z podpisami wypadają w tej funkcji abstrakcyjnie nieco, zdawałoby się — lecz spełniają swą rolę. A Ławka Matematyków pod Seminarium – bardzo udana realizacja, imho! 🙂

    Paku4, wybrane przez Waćpana przykłady są doskonałe! 😎 🙂 A w Parku Śląskim znalazłoby się jeszcze wiele niepomnikowych prawie-pomników radosnych… Odbiegamy od pisarzy, wiem, ale czy nie najlepszym prosty lud poetą?!… albo – poetom… 😀

    Niepokorny Plus, jeśli tylko wciąż będzie reagował negatywnie na aromat wanilinowy – może być nawet PlusPlusPlus. No i fajnie się wokół niego jeździ na rowerze 😎

  14. pak4 Says:

    To jeszcze jedna postać ławeczkowa:

    Swoją drogą pani spisała autobiografię, ale… pisarką wielką nie była.

  15. basia Says:

    A tam, nie wybrzydzajmy!
    — Daje się czytać (zrobiłam to dwukrotnie, więc wiem 😉 ) 🙄

  16. Tężnie | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] na to wszystko patetyczny Wyspiański…* Nieopodal zaś, w Parku Jordana alejki i obejścia pełne wielkich-małych główek… Od […]

  17. kij włóczy Says:

    kusicie i kusicie;)
    pojade chyba do tej waszej Rumunii (z Węgrami);)))

  18. basia Says:

    Nie żeby na świecie nie było innych interesujących rzeczy 🙄 — lecz tesą blisko, wpłynęły mocno na zakątek, w którym żyjemy… No i górki „nasze” aż do tamtąd się przeciągnęły (lub w okolice 😉 ) … 😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: