Wiślanka jestem

Znów mi ktoś coś spod klawiatury ukradł! —
Ziemowit Szczerek ogłasza nabór do nowego państwa. Będzie miało umowne mitologie, przyłączać się mógł będzie każdy, kto zechce (z granicami, za granicami i bez granic, jak mniemam). Co najważniejsze, mówić tam będziemy „na pole” a nie „na dwór”.
Dość okupacji polańskiej, dość pędolin coponiedziałkowych na północ zimną i złowrogą, zwrócimy oczy nasze ku… ku górom oczywiście, po inspiracje do Słowaków i południowych Słowian pójdziem, Adriatyk a nie Bałtyk uczyniwszy kierunkiem spadów!

Jestem podziemną Wiślanką od niemal trzydziestu lat, w bieżącym tysiącleciu mogę z obiema rękami na ognio-żarówce Smoka Wawelskiego przysiąc, iżem – choć uprowadzać chciano – nie postąpiła na północ dalej, niż Łęknica, Częstochowa i Bodzentyn. Ile razy w tym czasie w Słowacji bywszy – nie da się zliczyć. TesTeq zbuduje w Warszawie skocznie (oznakowane-opisane) oraz tunele (a choćby i zwykłe obwodnice) – ja będę w tym czasie ministrą suwerennego państwa. Ministrą Od Iścia Skacząc Po Górach, ma się rozumieć.
A potem inkorporujemy Mazowsze; na reedukację Wielkopolski w duchu PanaSzczerkowych ideałów szkoda fatygi.

Reklamy

Komentarzy 21 to “Wiślanka jestem”

  1. Kumaty Says:

    He he śmisznawe, ale nie wypali;D

    U mnie po jednym normalnym dniu znów plucha,jak żyć?;D

  2. pak4 Says:

    Ale w Wielkopolsce chyba łatwiej o wzgórze niż w Warszawie, choć coś i tam mają… O, Warszawa:

  3. basia Says:

    Kumaty, jak żyć? — A choćby powspominać z nami, zaplanować sami! —
    Balaton 11 dni temu! 😎

    Paku4, góry są postulatem nie do obejścia ni przeskoczenia, lecz dalece niewystarczającym! 😐

  4. marzena Says:

    „Ministra Od Iścia Skacząc Po Górach” – ładne i iście Basiowe. ;p

  5. basia Says:

    Liście za oknem też wszystkie Basiowe! 🙄 😉 😎

  6. TesTeq Says:

    Vistuland. Internetowa domena krajowa .vl jeszcze niezasiedlona!

  7. mru Says:

    byłem Wiślakiem ale mi przeszło. 😉

    Wiślaninem ? – regres! :-]

    (pytanko do wypadziku nad Balajoro: czy spełniają się Wam dygawacje Smutnego Gulaszożercy? 😛 )

  8. pak4 Says:

    @mru:
    @Regres?
    Taki Izrael odrodził się po przerwie dłuższej niż państwo Wiślan 😛

    @Smutny Gulaszożerca:
    1) Tęsknota za Wielkimi Węgrami — widujemy różne jej znaki, choćby Muzeum Trianon: https://goo.gl/photos/ir1v4xbfRyNWNGxN9
    2) Obfite i tanie jedzenie — nie próbowaliśmy, choć specyficzny urok czard trafiało się nam widywać: https://goo.gl/photos/NphePybB9NhRQbDQ8
    3) Zapyziałe miejscowości, zwłaszcza na obrzeżach — tak, to się rzuca w oczy, zwłaszcza w porównaniu z rumuńską żywiołowością (np.); choć zawsze jest to kwestia względna.
    SG (hm…) podał także kilka ciekawych wskazówek dotyczących interesujących miejsc na Węgrzech, ale nie próbowaliśmy — na naszym kierunku niekoniecznie leżały.

  9. pak4 Says:

    PS.
    Ale Basia była lepiej w SG oczytana, bo ja ostatnio czytałem tylko „Langosza w jurcie”, notując gdzie jest muzeum lotnictwa, gdzie Attyla miał mieć stolicę, oraz fakt, że SG lubi Pecz. Niczego z tej listy nie dało się wykorzystać 😉

  10. basia Says:

    TesTequ, pewnie natychmiast chapsnął Maestro… 😎

    Mru Jak długo na Waweluuuu… Balajoro kupuję! Chyba, że ktoś mnie ubiegł… 🙄

    Do wyczerpującej odpowiedzi Paka4 nt jak rozumiem „literatura a rzeczywistość” dodam, że oczywiście widywaliśmy mnóstwo młodych i mieszanych tudzież dzieciowo-mieszanych grup cyklistycznych. Ich członkowie mówili po węgiersku, choć spotkaliśmy też dwóch polskich rowerzystów w wieku „naszym” – klnących na policjantów drogowych 😆

    Oczywiście Smutny Gulaszożerca zainspirował nas i wciąż inspiruje wielorako. Jak już będziemy starzy i autdorowo zgrzybiali a Pecz oraz z cztery inne nieznane nam dotąd miasta madziarskie poznamy na wyrywki oraz wjedziemy na ich największą górę 😛 — wówczas może naawet i odszukamy tę czardę z jelenim gulaszem za rownowartość 15 PLN, o której nawigacyjnej pokrętności tak pięknie KV prawi… 🙄

  11. owcarek podhalański Says:

    Kieby Basiecka była Hamerykankom, mogłaby wyryktować wpis pod tytułem „Missisipianka jestem”. Kieby była Francuzkom – „Sekwanianka jestem”. Ba co, kieby była Kuwejtkom? Oto jet pytanie 🙂

  12. pak44 Says:

    W Kuwejcie patriotyzm rzeczny mógłby działać okresowo… 😉

  13. basia Says:

    Jeśli idzie o Kuwejt i wszelkie cieki jego — chyba najlepiej zarówno się namyślić, jak i osobiście sprawdzić. Natomiast wczoraj przekonałam się po raz kolejny, ile przyjemniejsze jest wracanie z gór Wiślanką, niż Zakopianką!!! Niebo a ziemia!* 😎 😎 😎

    ______
    *normalnie piszę „zakopiankę” małą literą, jako rzeczownik pospolity, ale teraz dla symetrii dużą… bo nie chciałam jej już dalej dyskryminować… 🙄 😈

  14. pak4 Says:

    Na Wiślance też bywają korki. Ale faktycznie, pamiętam z wielką przyjemnością powrót kiedyś (w dzień powszedni) — ruch niby dość gęsty, wszyscy jadą w okolicach maksymalnej dozwolonej, zachowując bezpieczne odstępy i prawie wolny lewy pas.

  15. Przelotny Gość Says:

    Wszysko prawda, ale ze Słowacji „Wiślanką” to trochu za daleko. 😉

  16. pak4 Says:

    @Przelotny Gość:
    Zależy z której. I dokąd 😉

  17. Przelotny Gość Says:

    Na przykład z Tatr do miejsca zamieszkania Gospodyni bloga.

    Wyjątki znajdziesz jak poszukasz. 🙂

  18. pak4 Says:

    @Przelotny Gość:
    Myślę, że nie zdradzę za dużo, jeśli powiem, że wczoraj nie było ani z Tatr, ani do Krakowa; ani nawet ze Słowacji 😉

  19. Jankora Says:

    Żle ze mną, przeczytałam, że na reedukację w duchu szkoda Fotygi! 😀

  20. Przelotny Gość Says:

    Pak4 rozumiem i nie mam więcej pytań.

    Chciałem tylko zaznaczyć, że choć sam klnę nieraz na Zakopiankę, to tu nie ma dyskusji, dobrze wiadomo dlaczego ruch duży a obyczaje zgroza, ponieważ jadą kierowcy z całego kraju, a z głębi Polski rozbija się towarzystwo z wielkim mniemaniem o sobie (urwali się na kilka dni, ja nie mówię, fajnych ludzi nie brakuje, ale chamów nie sieją, a oni rosną, niestety).

    Ale dość narzekania, powiem milsze: miałem pod koniec tygodnia trochę chwilę czasu, przeglądałem (bo nie zawsze oglądam klatka po klatce) Wasze zdjęcia z najnowszych „wypadów” i gór słowackich. Muszę jeszcze raz powiedzieć, że jestem pod wrażeniem, robi się z tego całkiem niezły przewodnik. Pokazałem znajomej, ona też lubi jeździć i pisze mi „Dzizas, tyle w jednym dniu, ja bym skonała” ;-]]]
    A potem powiedziała, że zapisała dla siebie i ekipy różne miejscowości i pomysły co z czym połączyć. Widać, że przydatna rzecz, może pomyśleć o rozszerzeniu, ulepszeniu, i komuś się przyda za kasę?

    P.S. Burza.

  21. basia Says:

    Przelotny Gościu, miło z powodu Twojej uwagi poświęconej sprawozdaniom czy napomknięciom o niektórych aspektach naszego relaksowego przemieszczania się 😎 Jeśli się to przyda(je) także innym, tym lepiej — po to wszak to robię. (Nie dla chwały, lansu czy innego podniesienia sobie samooceny, albowiem w drodze jestem od zawsze, miałam okresy, że nawet nie fatygowałam się kilkuklatkowym uwiecznianiem nowych, jeden-jedyny raz odwiedzanych miejsc…
    (Lecz generalnie zanotować nie zaszkodzi 😉 ))

    Szerzej, inaczej, dla kasy?… — Hmmm 🙂

    Zakopianka i pokazerskie zwyczaje na niej? – Jest coś na rzeczy. Ja się szybko przyzwyczaiłam do tej swoistej dżungli, ale faktycznie, kontrast z uporządkowaną Wiślanką (choć gęstą przedwczoraj, bo dzionek był jak marzenie) daje do myślenia. Pak4 ma rację 😎 …a zdradził nie za mało, nie za dużo, tak w sam raz 😉 🙄

    Nie martw się Jankoro, też mi się zdarza takie czytanie „zbyt domyślne”… 🙄

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: