The Maul

Ileż już razy przywoływaliśmy na tych łamach treści ze świętoszkowato-zakłamanego tabloidu, który jednakowoż oddaje mindset statystycznego Brytyjczyka znacząco akuratniej, niż bibisi, sędziowie czy gardiany!

Zatem laurka – of sorts – dla enigmatycznego satrapy na czele tego interesu ;-/

This summer Paul Dacre will have edited the Daily Mail for 25 years. No journalist has had a bigger influence on the behaviour of recent British governments, and few journalists at any time have been so disliked. Dacre, 68, is not just loathed by what he would call the “metropolitan liberal elite” – a phrase that encompasses the Guardian, the BBC and the judiciary – but also by a multitude of people that the Mail would celebrate as “ordinary”. These are people who detest the Mail’s sanctimony and vitriol, to say nothing of its long-lasting loyalty to the obdurate right of the Tory party, loyalty to Thatcher but not to Cameron, who in desperation during the run-up to last year’s referendum wanted Dacre’s owner, the fourth viscount Rothermere, to fire him. And loyalty most recently to Theresa May, who in Dacre’s eyes can do no wrong – so far, at least.

Some things about Dacre are well enough known. One, by the standards of newspaper editors he is tremendously well paid, with a salary and bonuses (altogether £2.4m in 2014) that have bought a mews house in London, a country house in Sussex, a 17,000-acre Highland estate and an Eton education for his two sons. Two, he never leaves off cursing his staff […] still setting up a culture of bullying and hate in the building … An atmosphere of insecurity, bitchiness and fear permeates the entire paper. It’s a hideous, joyless place to work.” Another Mail informant wonders at the “enormous disconnect” between swearing to your employees’ faces and editing a paper that extols the family values of Britain in the 1950s – shielding (he might have added) its readers by a cloak of asterisks even from the slight indelicacy of “piss”.

Nie wierzą, że coś takiego możliwe w kolebce demokracji? – Też niedowierzałam, gdy mi przykazali czytać DM…

Reklamy

komentarzy 27 to “The Maul”

  1. Ja Says:

    Wierzą. Bo zjawisko „państwa w państwie” jest stare.

    Inna sprawa, gdy instytucje z gruntu państwowe dają zły przykład. Wówczas, gdyby pracownikowi „The Daily Mail” znudziły się upokorzenia”, nie miałby dokąd pójść po sprawiedliwość.

  2. basia Says:

    W niektórych tego typu firmach znajdą się wśród zatrudnionych „gracze”, którzy świadomie podejmują konwencję. Niekiedy „do czasu”, czasem bo też są mocni w podobne klocki… Pamiętejmy, że i tyran się zużywa, traci z czasem grunt pod nogami… A dotąd przyzwolenie społeczne na mobbing, bullying wciąż malało… statystycznie rzecz ujmując.

    Trzeba też pamiętać, że dziennikarze i pismaki DM mogą czasami zarabiać całkiem nieźle, sytuacja na rynku medialnym jest jaka jest (a nawet wcześniej zdarzało mi się zdumiewać, jak „takie pióro i nazwisko” mogło coś dać do publikacji tej firmie, ba, przejść do niej na stałe, np. z niegdyś wybitnego Independenta)…
    …No i „laurkę” wysmarowała konkurencja… Choć nie The Sun 😈

  3. marzena Says:

    czyli- brytyjski odpowiednik naszego radia z miasta T.?

  4. basia Says:

    Hmmm – można zaryzykować tę paralelę… Pamiętając jednakowoż, że – gdy się chce wygrać wybory – w UK nie można (było dotąd) pominąć ugłaskiwania „The Sun”. — Vide zachody miłosne – niestracone – T. Blaira w kierunku Murdocha w 1997… i co z nich wynikło 1 maja 97, później i znacznie później…

  5. nietoperek Says:

    hu hu

    mialem
    podobnego
    szefa

    hu hu

    i
    zaskocze
    was

    hu hu

    postraszylismy

    /wykrz/

  6. pak4 Says:

    Poznałem taki styl zarządzania. Z jednej strony wydawał mi się jakąś zaszłością; ale z drugiej strony słyszę tu i ówdzie, że ma się dobrze. A skoro media to czwarta władza, to przecież może się mieć tym lepiej.

  7. Jankora Says:

    Wystarczy, żeby tak zwani „porządni ludzie” nie protestowali. Tak jest wszędzie, w sąsiedztwie, w polityce,w internecie (nawet na forach „porządnych” wydawało by się),a co dopiero gdy w grę wchodzą pobory, łaska szefa i awans.

  8. Tom Says:

    Niektórzy uważają, że firmy medialne rządzą się innymi zasadami, i czego absolutnie nie wolno dajmy na to dyrektorowi banku, to ujdzie na sucho naczelnemu. W Polsce były skandale z Lisem czy Durczokiem w rolach głównych, w UK są satrapowie, w US sądy zabrały się za takich już czas jakiś temu. Miejmy nadzieję, że to jest ten kierunek.

  9. TesTeq Says:

    Cienka linia pomiędzy mobbingiem a słusznym opieprzaniem. Ale zwykle spotykamy się z ewidentnymi przypadkami braku kultury.

  10. zawada Says:

    „There are other disconnects, not least that the editor of Britain’s most passionately anti-European paper has collected at least £460,000 in EU subsidies for his estates. But hypocrisy is a common condition among journalists, as it is among preachers of all kinds”
    – Zupełnie jak w Polsce! 😉

  11. basia Says:

    Nietoperku, kto by się spodziewał? 😈 — I co, pracujecie wszyscy, a szef w więzieniu? Czy wykatapultowany do wyższej pieczary? 😉 😀

    Paku4, kiedyś, w latach wczesnych 90. dzwoniłam do lokalnego radia jako łącznik medialny chóru. Telefon przyjął bardzo znany dziennikarz, swoim miodopłynnie aksamitnym głosem, aliści z pauzą na takie chamskie (i kwieciste-inaczej) zruganie kogoś po swojej stronie, że zaniemówiłam… „no co, jest tam pani?… czyli piszemy ‚koncert odbędzie się… wstęp wolny…'”
    To było mocno przed czasem ogólnego dostępu do lisich filmików…

    Z tym, że satrapa satrapie nierówny. Bywają/bywali i tacy, którzy sami harują najostrzej; jeśli wymagają, to równo od wszystkich w imię wspólnego dobra (grupy badawczej, młodej orkiestry, która chce się wybić, …, …, …,) Jakiś czas są (a może bywali?) tolerowani a potem podwładni nasycają się sukcesami, znudza się im harówa, adrenalina, przykrości… albo przychodzi jeden „rozbijaka-rozrabiaka”, albo związki (zawodowe 😈 )… satrapa odchodzi (zostaje spacyfikowany), poziom się obniża, po czasie niektórzy rozumieją, że piłowali gałąź, na której witalnie wszyscy siedzieli…

  12. basia Says:

    Jankoro, występowanie przeciwko upokarzaniu dla niego samego, niszczeniu dyskusji nagonkami (my miernoty ale kupą, ty inteligentny, lecz (siłą rzeczy) oddzielny), bezczelnym czy niezdrowym relacjom sąsiedzkim, itp. jest trudne, czasochłonne. Poza tym w Polsce mało popularne. Brak narzędzi (w tym retoryczno-językowych). Czasem kusi mnie, by na zaczepki sieciowe odrzec ‚a teraz spróbuj wyrazić ten sam żal i pretencję po angielsku, zobaczysz wówczas, jaka to niedorzeczność, idiotyzm’. Kusi mnie zwłaszcza, gdy zaczepka idzie od podmiotu przebywającego w tak zwanym wolnym świecie od lat a nawet dekad, a zachowującego pewne (azjatycko-zakapiorskie? 😉 ) odruchy na wieki wieków amen…

    Tom, masz rację, standardy postępowania z podwładnymi wdarły się (do Polski, w świadomość) szeroką ławą. Co nie znaczy, że do każdego środowiska i profesji, ale i to dobre, gdy w każdej rodzinie jest ktoś (niekiedy kilka osób), które przy obiedzie potrafią wyklarować reszcie, jak bardzo pobłądził (i na jakim etapie) jakiś kacyk samorządowy, ksiądz czy lokalny przedsiębiorca, co za chiny ludowe nie uszłoby dziś płazem dyrygentowi, itd.

  13. basia Says:

    TesTequ, ta cienka linia jest też czasem dodatkowo trudna do zdefiniowania jako „nagocjatorka” sprawności elokwencyjno-retorycznej. Mobbing może być przykrzejszy w wykonaniu szefa zgrabnie zakładającego coraz to inną parę bielusieńkich pozornie rękawiczek…

    Zawado, oj, tak – wziąć co się da a potem napluć na ofiarodawcę…
    Zresztą cały tekst (niedługi) jest bardzo ciekawy, zgadzam się.

  14. TesTeq Says:

    Bielusieńkie rękawiczki,
    Kiedy plując, szef zaręcza:
    „Wszystkim przecież nam zależy
    Na sukcesie klubu TĘCZA!”

  15. basia Says:

    O, tak! — Maestro jak zwykle w punkt!

    Nb, niektórym uczelnianym feudałom sukces klubu TĘCZA nie schodzi(ł) z ust i myśli. I nie każdy młody czy starszy adept nie-polonistyki potrafił w tej sekundzie celnie i grzecznie zripostować konstrukcję: „pan profesor YZ uważa, że wszystkie kobiety są głupie a w każdym razie nie nadają się do uprawiania dyscyplin ścisłych”… Bo jednak w kwiecie lat dwudziestu kilku dobrze tu mieć wiedzę nie tylko ogólnie-językoznawczą, ale i socjo- & psycholingwistyczną… plus troszkę przytomności umysłu i odwagi w obliczu szefa „cytującego” inną sławę… gdy nie da się mu ad hoc udowodnić* po literkach tekstu (ani po nutkach tonu), czy się zgadza z „cytowaną” opinią, czy nie… – ot, innuendo.
    _____
    *zakładając, iżby ktokolwiek się ośmielił… 🙄

  16. wkur--- Says:

    to sa dywagacje uprzywilejowanych, idźcie do wiejskiego sklepu i zobaczcie jak właściciel traktuje dziewczyny co je zatrudnia.

  17. pak4 Says:

    @wkur:
    Czyli co, należy udawać, że jest dobrze, bo gdzieś bywa gorzej?

  18. TesTeq Says:

    wkur pisze: to sa dywagacje uprzywilejowanych

    Tak, uprzywilejowanych intelektualnie. 😉

  19. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Uprzywilejowanych przez wirtualną znajomość z TesTekiem 😀 #Teraz

  20. TesTeq Says:

    Wirtualność znajomości stanowi o uprzywilejowaniu. W realu maski opadają… 😀

  21. basia Says:

    Znaczy – szybciej się już nie da wymyślać tych zmyślnych i w punkt trafiających wierszyków? 😀 😉

    Hmmm, z drugiej strony Brytyjczycy powiadają ignorance is bliss — skoro tak, to i przywilejem…
    Brak logiki, widzenia związków przyczynowo-skutkowych jest przywilejem nie każdemu danym; luz gdy akurat trzeba śrubę własnego życia dokręcić na maksa – takoż… łaska nie-widzenia życia w perspektywie i procesie kilkunastu, kilkudziesięciu lat… zasiewu-owocu, czasu siewu we łzach i żęcia w radości…

    przywilej mądrości versus przywilej beztroski
    przywilej przewidywania, kłopotania się, widzenia analogii historycznych versus jakośtobędzizm


    😀 😀 😀

    ***** * *****
    Tymczasem Daily Mail wprost w rączki a cappelli:
    http://www.dailymail.co.uk/debate/article-4388690/The-Guardian-ruined-vast-inherited-wealth.html — odparowanie marcowego ciosu arcyrywala?*
    — whatever, wolę potyczki (odwieczne) tamtych pism, mają mimo wszystko tyyyyle klasy w porównaniu z… 🙂
    ____
    *otóż i (trzeci z brzegu) komentarz:
    Oh dear, the Guardian did a couple of pretty damning (but accurate) pieces on the DM recently, so I guess this is pay back time. Thank goodness that there is a proper newspaper on the left and they aren’t really too left wing because they hate Jeremy Corbyn. 😉

  22. TesTeq Says:

    Muszę stwierdzić przy szampanie,
    Że nie każdy w moim planie
    Sukces swój ująłem zgrabnie.
    Czasem coś przypadkiem wpadnie!
    Smucić się, że plan dziurawy,
    Czy bezwstydnie w szczęściu pławić?

  23. basia Says:

    Przy zapiątku? — To drugie 😎

  24. owcarek podhalański Says:

    shielding […] its readers by a cloak of asterisks even from the slight indelicacy of „piss”.

    Na mój dusicku! Cyli nie mógłbyk tamok napisać „krucafuks”, ino „k*******s”? To do rzyci. To znacy: do r***i 🙂

  25. basia Says:

    Jak rozumiem – nie bierzesz Owczarku poważnie pod uwagę perks w postaci możliwości poubliżania (współ)pracownikom…

  26. Asia Says:

    Znamy kogoś, kto dość dobrze zna piękną tenisową Eugenię, więc od kilku dni zerkam na jej perypetie na różnych łamach i forach.

    Daily Mail, niezaskakująco, szeroko publikuje utarczki Bouchard z Szarapową.
    Dziś czytam o polajkowaniu ironicznej „okładki” autobiografii:
    http://www.dailymail.co.uk/sport/tennis/article-4492876/Maria-Sharapova-likes-tweet-mocking-Genie-Bouchard.html

    I kwiatek:
    It is unknown whether the Russian ‚liked’ the tweet on purpose or whether it was deliberate.

    Wraz z komentarzem:
    DM strikes again! ‚On purpose’ and ‚deliberate’ are the same thing. For goodness sake, isn’t English your native language?

    Lepsi dziennikarze wszyscy pouciekali? 🙂

  27. basia Says:

    U nas na wojsku (studium wosskowe pań, ostatni rocznik w historii) opowiadano, że pyta student trepa „Panie pułkowniku, a to zaliczenie z ppo to dla picu, czy pro forma?” „Pro fooormaaa, oczywiście, że pro forma, proszę obywatela studenta!” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: