Blaszany gont

Podczas jednej z niedawnych jazd pod Tatry – w ogólnej niemożności wyprzedzania i szczególnych spowolnieniach pod Luboń Mały, przed mostem w Białym Dunajcu, itd. – był czas na kontemplowanie towarzystwa: pojazdu reklamującego i transportującego alternatywne pokrycia dachowe.
Plenią się tombaki, ersatze! Jak leylandii i inne czystopolskośródziemnomorskie szybkorosnące iglaki (zamiast wycinanych na potęgę lip i innego starodrzwewu okołokościelnego, lekceważonej leszczyny, skompromitowanej brzozy, wierzby płaczki lubianej tylko w pewnych kręgach). Albo okładziny podmurówkowe, udające coś-tam. Lub listwy okołopodłogowe, od których misterny „drzewny” deseń odkleja się już po roku.

Ma być ekonomicznie, wygodniej, bezpieczniej dla obiektu i ubezpieczających go… ale jednak honorowo wyglądać, nie goło i nie tanio tak całkiem. „Po naszemu, ale technologicznie” – usłyszałam niedawno.

Żal oryginału. Może najbardziej ząbka Turbaczowej werandy – aby uchwycić jako-tako Tatry (tak czy owak najczęściej pod światło), trzeba z cienia skadrować koronkę gór od dołu z piłą gontu od góry…
Trzeba było. – Podczas remontu dachu zmieniono gont na blaszany, który jeszcze się jak widać nie dorobił zębatych modułów, cięty jest z prosta (duza scęścia, małe kosta, powiedziałby wieszcz W).

A może w góralskich domach znajdziemy już stalowe sosręby? Plastikowe? Stalowe w plastikowej okładzinie?

Sosręb kojarzy się ceprowi z Kamilem Stochem a ten z… Chatką Stochatką oczywiście. Cokolwiek rzec o inwestycji pana Kamila – nie zakwestionujemy jakości-autentyczności materiałów i gontów jej, ręcznej roboty, ozdobności kielo cud. Jeszcze kwieciściej prezentuje się chatynka nieopodal czyli opowyżej, koło kościoła. Bale nie z Bali ani innych Chin ;p – a genetycznie góralskie… może nawet śtucnie niby-kornikiem porysowane?

— Tak przypomniał się styl is-it-real-is-it-fake. Nie słyszeli? – Ano, w grudniu 1996 przyleciała do Londka niejaka Madonna (Evitę promować). Niektórzy wypatrywali śladów ciąży, inni wpatrywali się w… futro. – Tym to sposobem jeszcze inni zatrybili, że jest taki trynd w dobrach luksusowych i jak (niezgrabnie) się nazywa.

Lecz gdy otula Madonnę – superfit nawet w ciąży – nazwać się może bądźjak, prawda?

Reklamy

Komentarzy 18 to “Blaszany gont”

  1. nietoperek Says:

    drewniany
    gont

    nietoperki
    mowiom
    yes/yes/yes

    blaszany
    gont

    nietoperki
    wrzeszczom
    kwiczom
    straszom
    /NO/NO/NO/NO/NO

    NIET

  2. Jaś Beskidzki Says:

    Podpisuję się obiema rękoma pod zastrzeżeniami i żartobliwym tonem Autorki. 🙂

  3. pak4 Says:

    @Nietoperku:
    CO to za cenzura kazała Tobie pominąć język panujący?
    Nein, nein, nein!

  4. basia Says:

    Może zastrzeżenia i żartobliwy ton wychodzą nNietoperkom lepiej w jednych językach, niż w innych?…?…?…

    🙂 🙂 🙂

  5. basia Says:

    A propos różnych pociesznych żyjątek szukających sobie nisz życiowych pod zaskakującymi dachami… czasem nie-do-końca zadaszonymi… => Iguana składa pożegnalną wizytę śródmeczową pewnemu weteranowi tenisa:

    http://www.dailymail.co.uk/sport/tennis/article-4341782/Iguana-interrupts-clash-Tommy-Haas-Jiri-Vesely.html

    A on co? — A on sobie selfika strzelił w przerwie meczu (przerwie na odłowienie zwierzątka…) — Co Ty na to, Nietoperku? 😉 😎

  6. GK Says:

    Co udają niektóre okładziny podmurówkowe?

    Niech pomyślę…

    Już wiem, one imitują tani plastik, albo gips, a są z papier-mâché! 😉

  7. TesTeq Says:

    Lipa to lipa. Dużo liści i jakieś słodkie kwiecie wszystko oblepiające.

    Dzięki Szyszkodnikowi pozbyłem się tego paskudztwa nieprzykościelnego i teraz trzeba porąbać.

    Jedna siekiera już poszła, więc musiałem zanabyć laserowo ostrzonego Fiskarsa (lokowanie produktu) w zestawie z ostrzałką – 30 złotych taniej niż bez. A sama ostrzałka 61 – to ci ekonomiczny paradoks hipermarketowy!

  8. basia Says:

    Gdzie się nie rozejrzeć – siekiera przyłożona do pnia…

    Porąbany kraj, umiłowany kraj, porąbane i miasta i wioski…

    I żeby choć jaki nowy Wit Stwosz wyszedł z tej lipy, a niech i udawany, pardon (l)imitowany… — wszystko pewnie w kominkach wyląduje…

  9. kij włóczy Says:

    blaszany gont? – ohyda!

  10. TesTeq Says:

    @Basia: Mam wątpliwości co do tego „porąbanego” kraju. Z pewnością wycinka ruszyła i jest intensywna. Pytanie tylko, czy rzeczywiście, w skali lat, stanowi znaczące wydarzenie? Czy te wszystkie drzewa nie zostałyby usunięte przez właścicieli, tylko skrycie, podstępem albo po mozolnym uzyskaniu zezwolenia?…

  11. basia Says:

    Na moje wyczucie jeśli trzeba jednak zdobyć zezwolenie – mozolnie, mniej mozolnie czy zupełnie od ręki – przede wszystkim jest to sygnał dla ludzi, że drzewo się liczy, że to skarb, czystość, zdrowie…

    Bez usuwania, korekt, itp. się nie obejdzie (znam dość dobrze historię każdego drzewa na naszej posesji rodzinnej), ale liczy się też edukacja, świadomość, proporcje…
    …bezmyślny kontekst i chuligańskie podejście do prawa prezentowane przez obecną ekipę…

  12. Anonimowa Celebrytka Says:

    Tu przydałaby się rozmowa na temat gustu Polaków: co widzą, cenią w warstwie wizualnej świata i cząstki, jaką posiadają, co zaś są skłonni pominąć gdy w grę wchodzi wygórowana ich zdaniem cena.

    Serdeczne pozdrowienia dla całego Towarzystwa! 🙂

  13. mru Says:

    koty też czują dystans do „gontu” z blachy – nie jesteś sam, nietoperek!

    😉

  14. basia Says:

    Anonimowa Celebrytko, (odpozdrowienia! 🙂 ) – mało widzą, cenią kolejne mody… Niektórzy też chwytkość i inne szorstkie… przyjaźnie, prawda proszę Mru?… 😉 🙂

  15. owcarek podhalański Says:

    Juz Ci fciołek, Basiecko, doradzić jazdy pod Tatry przez Corny Dunajec, zamiast przez Bioły, ba uświadomiłek se, ze jadąc przez Corny – mo sie zdecydowanie mniej casu na kontemplowane cegokolwiek 🙂

  16. basia Says:

    Owczarku, jeździmy rano przez Biały, wracamy po południu przez Czarny (jeśli jesteśmy w polskich Zachodnich lub plus-minus centralnie… bo już z Palenicy Białczańskiej do Witowa przebijać nie opłaca się; jest na szczęście możliwość objazdu korków wierchporonieckich przez Słowację – trza se jakosi radzić) 😎

  17. owcarek podhalański Says:

    O! W połowie sierpnia łońskiego roku, właśnie w okolicak Witowa, jedno auto radziło se barzo dobrze – jechało na sygnale, trąbiło i mało nie rozjechało dwójki piesyk. Ci piesi zaś to chyba mieli podwójne scynście: bo po pierwse uniknęli bycia rozjechanymi, a po drugie – uniknęli bycia oskarzonymi przez pona ministra spraw wewnętrznyk o spowodowanie wypadku 🙂

  18. basia Says:

    Ech, rozbijają się jakby jutra miało nie być… A buta dotyka też ich wlasnych ludzi, najzagorzalszych popleczników i współpracowników… oczywiście-natychmiastowo zdrajców-zaprzańców gdyby tylko śmieli cokolwiek pis-nąć… 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: