Pierwszy skaut

Happiness is within the reach of everyone, rich or poor. Yet comparatively few people are happy. I believe the reason for this is that the majority don’t recognize happiness even when it is within their grasp.

***

Erudition – that is, reading, writing, and arithmetic – is taught in the schools; but where is the more important quality, character, taught? Nowhere in particular. There is no authorized training for children in character.

***

Living indoors without fresh air quickly poisons the blood and makes people feel tired and seedy when they don’t know why. For myself, I sleep out of doors in winter as well as summer. I only feel tired or seedy when I have been indoors a lot. I only catch cold when I sleep in a room.

More

Be Prepared… the meaning of the motto is that a scout must prepare himself by previous thinking out and practicing how to act on any accident or emergency so that he is never taken by surprise.

***

I have over and over again explained that the purpose of the Boy Scout and Girl Guide Movement is to build men and women as citizens endowed with the three H’s namely, Health, Happiness and Helpfulness. The man or woman who succeeds in developing these three attributes has secured the main steps to success this Life.

***

The great thing that strikes you on looking back is how quickly you have come – how very brief is the span of life on this earth. The warning that one would give, therefore, is that it is well not to fritter it away on things that don’t count in the end; nor on the other hand is it good to take life too seriously as some seem to do. Make it a happy life while you have it. That is where success is possible to every man.

More

(Jutro 160. rocznica urodzin Baden-Powella)

Reklamy

Komentarzy 37 to “Pierwszy skaut”

  1. kij włóczy Says:

    nasuwa się refleksja ogólna:
    radzić sobie, być razem, wędrować – czy to nie istota życia?:)

  2. kij włóczy Says:

    ps, i cieszyć się, cieszyć się!;):)

  3. basia Says:

    Ooo, co za optymistycznie-energetyczne treści w ten jakże skisły poranek! 😉 😎 😀

  4. TesTeq Says:

    Wyszedłem outdoors i smog mnie walnął obuchem. Jak się pozbieram, to spróbuję jeszcze raz. 😀

  5. basia Says:

    W czasach B-P w wielu miastach Wielkiej Brytanii smog też szalał a nawet walił obuchem momentami… 🙂

  6. GK Says:

    Testeq,
    już w zuchach Cię nauczą, że nie trzeba się bać smogów wawelskich i kaczek warszawskich 😆

  7. pak4 Says:

    Cieszyć się 😉

  8. Jaś Beskidzki Says:

    Skautem był mój dziad, skautem ojciec i wujowie. Ale potem porobiło się bardzo niedobrze: najpierw komuna zawłaszczyła organizację, potem nastąpiły rozłamy, kopanie dołków pod sobą nawzajem. 😦

    Ja rozumiem, że młodość, zew przygody nie dba o takie rzeczy i w każdym systemie można się dobrze „bawić”.
    Dla mnie i ludzi mojego pokroju skazy pozostają skazami.

    Nie należałem.

  9. Asia Says:

    @Jaś Beskidzki, trochę niesprawiedliwie piszesz, w czasach komuny wielu harcerzy, instruktorów robiło bardzo dobrą pracę w obrębie tego, co się dało. Należałam do takiej drużyny w podbeskidzkim mieście, a w dużych miastach bywały jeszcze „lepsze” zwyczaje, tradycje, i dłuższa historia, którą starano się ocalić.
    Dużo by gadać, a czasu brakuje. 🙂

  10. TesTeq Says:

    @Asia: Dlaczego niesprawiedliwie? HSPS? Krajka zamiast chusty? Jasno-beżowy mundurek na szkolne akademie? Trzeba jednak przyznać, że w pewnym sensie był to niezły skauting w specyficznym „nowym środowisku naturalnym” „nowego człowieka”. Świetne przygotowanie do kariery w każdym aparacie… 😉

  11. Asia Says:

    Możesz mieć część racji, TesTeq, jednak nie całą. 🙂

  12. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Ale czy różnych wynaturzeń nie znajdzie się zawsze? (Choćby na wywiad z Januszem Majewskim wpadłem parę dni temu, gdzie mówił o tym, jak zraził się do harcerstwa widząc postępowanie swojego drużynowego…) Wszystko zależało od konkretnych ludzi…

  13. basia Says:

    GK, nie wiadomo, co gorsze… 🙄 — Jedno jest pewne, zuchy muszą być coraz silniejsze (psychicznie 😉 ) 🙂

    Paku4, aż sie dziwię, że Kij Włóczy tego nie zalinkował… 😉 🙂

    Jasiu Beskidzki, skazy są (tylko tam ich nie ma, gdzie nic nie ma!)
    Różne organizacje skautowe scaliły się (w Polsce) po odzyskaniu niepodległości lecz „odłamów” nie brakowało. Po II wojnie część (większość?) środowisk mających tradycje usiłowała je kontynuować w organizacyjnych łamach, w latach 80 zawiązało się kilka grup nieoficjalnych (nielegalnych), ale tam, gdzie jest majątek, a także wszelkie formalności załatwiane z państwem (np. przy organizacji zimowiska czy obozu) na krnąbrność i nonkonformizm mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. Dobrze było mieć takich starszych kolegów, o których legendy niosły się echem, ale wszyscy też wiedzieli o innych kolegach z celebrowanej drużyny – tych pracujących w szczepie (ochotniczo czy na godziny, może nawet na pół etatu), by był kontakt, byli tam porządni, rozumiejący ludzie a nie młodzi aparatczycy w stylu „późnopionierskim”. Oj, długo by opowiadać!… 🙂 …Naprawdę długo*… Asia ma rację, z mojego punktu widzenia świętą, zwłaszcza, że jej drużyna zetknęła się z moimi kolegami ze świętej okazji, wspólnej wyprawy do Włoch i na Audiencję 🙂 – Słyszałam, iż krakowianie mieli pewne takie… poczucie wyższości z powodu tradycji, zwyczajów i obyczajów, umundurowania 🙄 …Zatem jeśli ktoś chce szukać błędów i wypaczeń, znajdzie je absolutnie wszędzie, nawet tam, gdzie „nikt by się nie spodziewał”.

    TesTequ, na mojej prowincji zetknęłam się z dogorywającą HSPS: nie tyle prężną organizacją, bo której pani nauczycielce-instruktorce by się chciało (i umiejętności stało), a dzieci były wcieane jak leci… co sposobem rozwodnionego „pionierskiego” niby-działania i jednej w roku mobilizacji na pokaz (najczęściej jakiś konkurs piosenek, czasem też „organizowana” przez dzieci Nieobozowa Akcja Letnia (z góry przychodził kolorowy afisz 🙄 )). To było moje najpierwsze pojęcie o harcerstwie, ale nie zraziło mnie na tyle, by nastąpił „odrzut”.

    Paku4, bywały zapewne nawet przypadki z gatunku „temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi”, jednak – nie tylko w czasach masowości, ale i elitarności – wielu młodych delikwentów po prostu się nie nadaje do takiego stylu życia. Słyszało się (i widywało) roszczeniowych maminsynków… i córeczki przekonane, że ona sama i jedna gwiazdeczką chce i ma być. A tu gra terenowa, rosa w namiocie nad ranem (mundur pięknie w kostkę, tyle, że cały wilgotny), budowa szałasu/chatki, rozbijanie namiotu w deszczu i po ciemku (małego, nie „dychy” 😀 )… a do mamusi i jej ciepłej kuchni daleko. No opowiadali koledzy cudowności o poprzednim obozie, więc zrobił/-a wszystko, by doczekać/zasłużyć – przez całoroczne zbiórki, jakąś wycieczkę, grę, konkurs, sprawności, stopień, itp … – ale przecież to beznadzieja… nigdy więcej! 😉
    ____
    *w telegraficznym skrócie, na początek… – https://zhp.pl/ozhp/historia-harcerstwa/

  14. basia Says:

    Allleż dnia przybyło! — Za kwadrans szósta, a tu stare złota (rozświetlone między chmurami 🙂 ) zaglądają przez okno (a kosy hałasują od czwartej)…
    — Ani się obejrzysz, i znów można będzie rozbić namiot w ciekawych okolicznościach przyrody!… 😎 😎 😎

  15. zawada Says:

    Och, jak pracowicie wymieniliście minusy wady i zbrodnie. 😉

    Po takim wyliczeniu już nikt nie zapisze się do paskudnej organizacji!

  16. basia Says:

    Chyba, że B-P wyśle z nieba jakiego aniołka, by natchnął młodego kandydata i jego rodziców ideą 💡 że nie jest ani w jednej czwartej aż tak źle… 🙄

    …A serio – na szczęście są grupy rówieśnicze. Jeśli w jakiejś drużynie dobrze się dzieje — słychać o tym (także na portalach, w grupach) i ludzie się garną. Często są to już trzecie-czwarte pokolenia wielbicieli-kultywatorów tego samego proporczyka.
    Nowi (w sensie „spoza środowiska”)? — By chwyciło – musi być grunt domowy: zamiłowanie do przygody, bezinteresowności, znoszenia niewygód, bycia w grupie-teamie coś-wspólnie-robiącym, do-czegoś-dążącym, itp.

  17. TesTeq Says:

    Asia pisze: Możesz mieć część racji, TesTeq, jednak nie całą. 🙂

    Nie wydawało mi się, żebym sobie uzurpował prawo do posiadania całkowitej racji.

    Pak4 pisze: Ale czy różnych wynaturzeń nie znajdzie się zawsze?

    A skąd wiemy, co jest wynaturzeniem, a co nie? Może bieganie po lesie odstaje od potrzeb edukacyjnych młodzieży?

    Kiedy skauci biegali po lasach, aktywiści HSPS zdobywali bezcenne sprawności organizacyjne, żeby potem móc się stać Prezydentami, Marszałkami, Posłami, Prezesami, Dyrektorami… 😉

    @Basia: Ciekawe, co w życiu jest przydatniejsze: rozbicie namiotu czy rozbicie koalicji nieprzychylnych sobie osób, co w takiej strukturze jak HSPS z pewnością było cenną sprawnością? 😛

  18. basia Says:

    Gdybym była konfabulantką – powiedziałam, że najcenniejsze było rozbicie nosa obecnemu notariuszowi podżyrandolowemu podczas mijania się w ciężkich drzwiach nobliwego liceum: on wypada ze swojej budy a ja właśnie wpadam do harcówki na zbiórkę…
    Ale rzeknę zgodnie z prawdą, iż prawdopodobieństwo mijania się w bramie po prostu było… – i tyle, i nic więcej 🙂

    …Takie polsko-krakowskie ‚old school ties’ – mocno przekrzywione 🙄

  19. pak4 Says:

    A tu zarządzono dzień mundurowy — kolega paraduje w pracy w mundurze harcerskim 😉

  20. Krakowianka Jedna Says:

    W Krakowie jest duży wybór szkół z tradycjami, drużyn harcerskich, gdzie się wiele dzieje, zajęć pozalekcyjnych, rozrywek sportowych, kulturalnych. Na prowincji trochę gorzej, choć i tam się poprawia.
    A Baden – Powell, Andrzej Małkowski, i podobni to byli po prostu wielcy ludzie i innowatorzy.

    Co ciekawe, nikt z Was dotąd nie wspomniał musztry – rzeczy, którą wymieniają na pierwszym miejscu ci, którzy się zrazili do ruchu skautowego.

  21. basia Says:

    Paku4, Dzień Myśli Braterskiej to niekoniecznie gala mundurowa, lecz jeśli bez musztry, to chyba może być, prawda Krakowianko Jedna? 😉 🙂 🙂

    Wybór niby jest, ale i tak narzekają – np na trudy transportowania pociech do tych wszystkich atrakcji… 🙄

  22. owcarek podhalański Says:

    Mom nadzieje, Basiecko, ze w 2048 rocku wyryktujes wpis na 160. urodziny pona Andrzeja i poni Olgi Małkowskik 🙂

    A co do happinessa… jo naprowde w swoim zywobyciu spotkołek więcej scynśliwyk poorów niz scynśliwyk richów 🙂

  23. basia Says:

    W 2048, powiadasz Owczarku… — Na wszelki wypadek przypomnij o tym czytelnikom i sobie w 2038! 😀 [8.3: niedopatrzenie, niedoczytanie! – niedoczekanie jedno! 😳 Wobec tego kolejny akapit jest do mnie samej 😈 ]:

    Ciekawi mnie też, jaką datę wpisu obierzesz [a cappello]: 1 września, 31 października… można też codziennie pomiędzy tymi terminami dopisywać znak, literkę bądź słówko… 😎

    Hmmm, nie znam (wnikliwiej) ani naprawdę biednych, ani prawdziwych bogaczy. Póki co, wychodzi mi, że ludzie potrafiący codziennie ‚to count their blessings’ są szczęśliwi i pożyteczni dla otoczenia; najgorzej mają się zaś ci, których ambicje i oczekiwania-wymagania (roszczenia!) wykraczają wyraziście poza ich talent, włożoną systematycznie pracę, potencjal okolic, gdzie przebywają. W tym sensie do bogactwa wydaje się czasem poczuwać osoba 3x „biedniejsza” (zasobowo), niż jakaś inna, z „grupy kontrolnej” (dość licznej i krzykliwej), której ciągle mało i mało, i mało…

    Inna rzecz to zasoby dla samych siebie, głupiej i tępej konsumpcji, „dla miecia” jak pedają górale… versus zasoby, które można dobrze spożytkować (dla realizacji potencjału własnego, dla pomocy, rozkręcenia jakiegoś dobrego dzieła czy jakiejś nadziei w rodzinie, szerszym otoczeniu).
    Nie mam wątpliwości, którą postawę zaaprobowałby Lord B-P, gdyby zmartwychwstał tu i teraz 🙂

  24. Jaś Beskidzki Says:

    Gospodyni, Asiu, przepraszam bo może trochę wyszedłem na wyniosłego bufona. Nie napiszę tu o źródłach naszego dystansu do systemu narzuconego ze wschodu, bo to za długa i bolesna historia rodzinna. Nie mnie wybaczać krzywdy i zbrodnie, jakie wyrządzono Innym – tyle powiem.

  25. TesTeq Says:

    owcarek podhalański pisze: A co do happinessa… jo naprowde w swoim zywobyciu spotkołek więcej scynśliwyk poorów niz scynśliwyk richów 🙂

    Jeśli przyjmiemy, że szczęście płynie z serca, a nie forsy, to odsetek tych, którzy czują się szczęśliwi nie zależy od badanej populacji. Zatem łatwiej jest spotkać tych, którzy należą do 99%, niż tych, którzy należą do 1%.

  26. TesTeq Says:

    Basia pisze: Hmmm, nie znam (wnikliwiej) ani naprawdę biednych, ani prawdziwych bogaczy.

    Jak odróżniamy „prawdziwego bogacza” od #FakeRich? Serio, co o tym sądzi Szanowna Gospodyni? Kilka przykładów do poddania analizie: Pitt, Solorz, Kondrat, Stoch, Robert Lewandowski, Federer, Królowa Elżbieta?

  27. owcarek podhalański Says:

    Mojo wina. Wyraziłek sie barzo nieprecyzyjnie. No to – pomijając ten ocywisty fakt, ze najbogatsy na świecie to jestem jo, bo mom poniom Owcarkowom – niekze wyraze sie jaśniej: spotkołek w swoim zywobyciu więcej scynśliwyk ludzi o dochodzie ponizej dwók tysiecy złotyk miesięcnie niz scynśliwyk ludzi od dochodzie powyzej 10 tysięcy złoty miesięcnie 🙂

  28. basia Says:

    Hmmm, TesTeq i Owczarek o precyzję wołają… Od Stocha do Federera, od dwóch do dziesięciu tysięcy?… — Modlić się, pracować, starszych szanować* i cieszyć się, cieszyć się… – oto bogactwo! 🙂 🙂

    Jasiu Beskidzki, wydaje mi się, że rozumiem… i nie będę dociekać 🙂
    ____
    *z wiekiem coraz bardziej się docenia bycie blisko, w zasięgu „swoich” – a może ja over-dostrzegam 😉 bo mogłam pozostać tam gdzieś dalej a nie zrobiłam tego, więc teraz sobie racjonalizuję hierarchie i proporcje bogactw… (Stoch i Federer też zdają się doceniać ten aspekt życia)…

  29. TesTeq Says:

    A ja naprawdę byłem ciekawy… 😦
    Bogactwo to milion, dziesięć, sto, miliard?

  30. basia Says:

    I jedno, i drugie, i trzecie. O odczuwalnym względnym ubóstwie Maestro nie słyszał? — Wszystko zależy, ila mają siąsiedzi 😉

  31. TesTeq Says:

    Słyszałem, ale to nie zbliża mnie do poglądów Gospodyni, której sąsiadów nie znam. 😀

  32. basia Says:

    Przypuszczam, że sąsiedzi Maestra narzucają większą presję na potrzeby-aktywność-bogacenie_osobowości… 🙄

    Też nie znam – taka odważna jestem (przypuszczając w ciemno) 🙂

  33. TesTeq Says:

    Koniec podchodów. Gospodyni czujna jak piskorz(yca). 😀

  34. basia Says:

    A unikliwa jak kto/co? 😉

  35. TesTeq Says:

    Jak Gołota za przeproszeniem?

  36. pak4 Says:

    Gospo ma chyba własne Komando Foki:

  37. basia Says:

    O_O O_O

    Uciekam w popłochu (za przeproszeniem, rzecz jasna 😉 )…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: