Stochmatologicznie*

*(C) TesTeq

Byyyyyłoo to taakkk…
Na choince u Kuzyniąt wśród innych piernikowych ciasteczek wisiał sobie… ząb. Ot, wykorzystana foremka-prezent od cioci-babci – teraz emerytki, wcześniej wziętej dentystki na bogatym Zachodzie.
Ząbek ubawił i skojarzył się z wioską, która nie tylko najwyżej w Polsce położoną jest, ale ma panią Jadzię, co ją wszyscy znamy. Dodatkowo pochodzą stamtąd Łuszczek, Bobak, mieszkał Górecki. Zaś Rakieta z Zębu… Ten impuls podesłał Tom — przyznają państwo, iż pałac z bali (a jeszcze tak złocisty) może zanęcić, gdy meteo wieszczy na sobotę mgielność, smogowość, malaryczność – wszędy, tylko nie blisko Tater, bo tam błękity i lampę przez 3/4 dnia.
Nieprawdopodobne? – kto nie ryzykuje, ten ma niewiele; spróbujmy!

Ziściło się ze stu kęsami naddatku: pałac już przy podjeździe do miejscowości, wkrótce podkoszulkowa lampa, odpust gubałówkowo-feryjny (pierwszy w życiu! – malinowa dziewczyna i inne wykwity góralo-discopolo, leżaczki, snow-park, snow-safari, gubałzzeria, kucyki, turecka chałwa i  wszelkie wypasy w klimacie)… Tudzież telefoniczne doniesienia o… surprise-surprise! – smogu i mgle nie tylko w Smogogrodzie, ale też w Arkadii.
Powrót z zahaczeniem o Pieniążkowice-Stoch. – symetryczni się stali, jak umeblowanie nienagannej jamy gębowej! (Mogliby co prawda popędzić wieczorową porą aż pod  Stoh małofatrzański, ale zadowolili się mglistym widokiem masywu. Bo tam nie ma Zębu ani nawet Słodyczek (na ten Ząb) – jest zaledwie Chleb.)

…Jakże przyjemnie jest w mgielnie-skiśle-malarycznie-deszczową niedzielę wyspać się (wreszcie), potem spokojnie zinspekcjonować opaleniznę (kto by pomyślał o filtrze słonecznym?!) i delektować całodziennym „co by tu jeszcze dobrego na ząb… i pod ten Ząb – niezapomniany!” ;D

Zdjęcia: Pak4 i basia

[4.2.2017: Harenda (kościół drewniany z XVIII w., Muzeum i Mauzoleum Jana Kasprowicza); Ząb (drewniany kościół  z pocz. XX w.) – Michny – Gubałówka – Butorowy – Słodyczki – Nowe Bystre – Ząb; Chochołów]

Reklamy

Komentarzy 69 to “Stochmatologicznie*”

  1. pak4 Says:

    Ząb wciąż stoi. Coś na ząb też. Mimo niedzieli.
    Tylko należałoby bardziej zgłębić relacje Stocha z Pieniążkowicami, poza tym, że lokował je w 1593 r. Krzysztof Stoch (bo tyle tylko wygooglałem na szybko). Mapa pokazuje Stocha obok, w samych tylko znaleźliśmy Stochy (przynajmniej liczba rozmnożona).

  2. basia Says:

    bardziej zgłębić relacje Stocha z Pieniążkowicami… lecz mam nadzieję, że żadnego kopalnictwa tam nie było… wątłą, bo skoro Pieniążkowice… 🙄 😉

  3. Ja Says:

    Jeśli to pierwsza bytność Basi w Zębie, to trzeba było koniecznie. Wszak widoki stamtąd przepiękne!

    A teraz, gdy poranna kawa gotowa, czas obejrzeć fotografie. 🙂

  4. basia Says:

    Tak, niby można było sobie wyobrazić, jak spektakularne te widoki, ale rzeczywistość przeszła wyobrażenia! 😉 😎 — Przypomnę, iż nawet na Gubałówce byłam przed sobotą tylko raz, końcem sierpnia 1987, gdy pogoda zupełnie uniemożliwiła jakąkolwiek „prawdziwą” wycieczkę (a może i Łysanki, Sarnie Skałki czy Dolinę Białego 😈 )… więc wjedźmy choć na tę Gubałówkę, będziesz miała kolejkę zaliczoną! (- Mogła rzec koleżanka akademicka, wówczas coroczna bywalczyni Ustupu-Harendy)…
    — Przespacerowałyśmy się pustym asfaltem ku Butorowemu, pewnie jakoś zeszłyśmy, choć kto wie, może były zniżki studenckie na kolej górską i opłacało się kupić powrotny?… 😆

    Miłej kawy z akompaniamentem! 😉 😎

  5. kij włóczy Says:

    i że Basia przeżyła tą Gubałówkę? to graniczy z cudem;)
    piękna pogoda zapewnie pomogła:)

    pałac Stocha? hm, nowobogacki trochę..
    (chaty w Chochołowie mają wyzszy gust w mojej opinii.)

  6. Kumaty Says:

    Babcia rzecze,ze smog najlepiej przeczekac pod pierzyna;D
    Ci co uciekaja powiekszaja smog;P

  7. nietoperek Says:

    lepiej
    w
    pieczarze

    niz
    pod
    pierzyna

    /wykrz/

    ps
    widze
    ze
    mnie
    ktos
    chcial
    sfalszowac
    /wykrz/wykrz/wykrz/

  8. Anonimowa Celebrytka Says:

    Za wzorem Ja, i ja 🙂 powędrowałam za Wami przy porannej kawie. Dzięki za piękne reportaże. Zwłaszcza możliwość wyłuskiwania ludzkich sylwetek na tatrzańskich graniach i stokach daje wiele satysfakcji!
    Gubałówka obrosła jeszcze bardziej w komercję od czasu, gdy tam ostatnio byłam (wydawało się, że nie można gorzej i gęściej). Trudno, o ile to cieszy ludzi… Może tylko przydałaby się obwodnica dla tych wędrujących Pasmem Gubałowskim, których mierzi disco polo?

  9. pro-fan Says:

    @temat: czytałem, że w czasach obecnych Zakopane jest stolicą disco-polo, nie folku czy czegoś tradycyjnego.
    słuchając „Malinowej dziewczyny” na Twoim nagraniu, to by się mogło potwierdzać. 😉

  10. TesTeq Says:

    Disco-polo się nie podoba? A może są tu zwolennicy disco-germano? A może disco-rusco? A może disco-liberallo-democratico? Wy se uważajcie, kosmopolityczne gagatki!

  11. basia Says:

    Kiju Włóczy, piękna pogoda i świeże wysypanie się z kolejki — marudy jeszcze nie zdążą zamarudzić (a zresztą wysiłku tak czy owak nie będzie: spacerek, leżaczek, zakupki, skuterki i inne atrakcje… niektórzy zjeździk niezadługi na nartach lub desce…) — w sumie dało się wytrzymać na tej Gubałówce. Pilnie obserwując to, tamto i owo 😎 😀

    Kumaty, w sumie racja, w pomieszczeniu zamkniętym przeczekiwaliśmy w niedzielę, wypełniając zresztą zalecenie eksperymentu: by kiedyś wreszcie siąść i posiedzieć w domu, a nie stale gdzieś pędzić.
    Samochód pali mało, jest używany tylko do wyjazdów pozamiejskich, wcześnie czyli szybko… — Tacy, jak my smogu nie generują, to pewnik! 😎

    Nietoperku, Ty jesteś jeden, jedyny, niepodrabialny – pieczar zaś imię legion jest… i czy na dłuższą metę by tam było ciepło? Bo że ciemno – to przesądzone! (A popatrz na nasze Tatry odgubałowskie… jakie świetliste, jakie przestrzenne, cudne!!! 😎

    Anonimowa Celebrytko, znacznie więcej obwodnic dla pieszego tranzytu by się przydało. Ale byśmy też byli ubożsi o wrażenia i obserwacje – zupełnie jak w przyp. samochodowych ominięć. Dzięki za uwagę i uznanie dla fotek — robimy to wszystko dla Szanownych Państwa! 😎

    Pro-fanie, TesTequ, Mela Woman, łatwy, zaraźliwy idiom muzyki popularnej zawsze miał branie.
    Że niby ten jeszcze łatwiejszy, bezwstydniej przymilniejszy, łaskotliwszy? — Przeczekajmy a nawet pobawmy się trochę od czasu do czasu. Nim, z nim, z sobą nawzajem. Korony nam z głów nie pospadają.
    😎 😎 😎
    …Prawda, że cudna ta „Malinowa dziewczyna„? 😈

  12. Mela Woman Says:

    Podobnież ostatni Sylwester transmitowany przez TVP odbył się w Zakopanem właśnie w stylu disco-polo. Nie wiem, bawiłam się w towarzystwie, które nie ma zwyczaju włączać do balu mediów. I nic nie przekona mnie do tej muzyki, bo ona jest prymitywna, nawet do celów zabawy.

  13. pak4 Says:

    @disco-polo:
    Tego dnia w Zakopanem mieli mieć jakąś imprezę discopolową, widziałem jej plakaty i potem docinałem jadącym na noc do Zakopanego (na obcych blachach), że na pewno fani 🙂

  14. basia Says:

    Paku4, dobrze, że oni nie słyszeli docinków Waćpana! 😎 😈

    😈 Klasyk:

  15. TesTeq Says:

    Mela Woman pisze: I nic nie przekona mnie do tej muzyki, bo ona jest prymitywna, nawet do celów zabawy.

    A przy czymże Szanowna Pani raczy pląsać sylwestrowo? Przy Bachu, Szopenie czy Pendereckim? 👿

  16. TesTeq Says:

    To był hicior! Oszalałem w 1995 roku…

  17. basia Says:

    Zanim to zrobi Mela Woman, odpowiem Ci, TesTequ, że przed discopolo taniec miał się dobrze… Miał też te drobne kilka tysięcy lat historii… https://pl.wikipedia.org/wiki/Taniec#Pocz.C4.85tki 🙂 😎

    Hicior… Uhmmm 😎 A to se jeszcze raz posłucham! 😀

  18. TesTeq Says:

    WAŻNE! Co zrobić, żeby gruszki pospadały?

  19. basia Says:

    O, tego motywu nie znałam! 😎 (Bo „Salała, salała…” często się słyszało w dzieciństwie… a nawet czytało, że przodkowie śpiewywali 🙂 )

  20. Mela Woman Says:

    TesTeq, przy bardzo staroświeckich rzeczach się bawimy. Na ogół do rana.

    Zaintrygowało mię to mydełko, przyznaję.

    „Mydełko Fa – pastisz disco polo, piosenka otwierająca album pod tym samym tytułem[1] wykonywana przez Marlenę Drozdowską i Marka Kondrata[2], w późniejszym okresie również Mariusza Czajkę[3], wylansowana latem 1991 roku[4].

    Autorem tekstu jest Andrzej Korzyński, autorem muzyki Mikołaj Korzyński. W zamierzeniu miała być parodią chodnikowo-straganowych przebojów. Treść utworu inspirowana jest reklamą tytułowego mydła Fa, która to reklama wyróżniała się dużą dawką nagości. Ukazanie się tego nagrania wywołało jednak skutek odwrotny od zamierzonego, bowiem piosenka zdobyła bardzo dużą popularność wśród zwolenników muzyki chodnikowej, stała się wielkim przebojem. Miłośnicy polskiego disco nie zauważyli prześmiewczego charakteru piosenki i przyjęli ją niemalże za swój hymn[5]. Mydełko Fa przez kilka tygodni utrzymywało się również na pierwszym miejscu międzynarodowej listy przebojów radia „For You” w Chicago.”

    Że tego typu rzeczy dostają hasła w encyklopediach!

  21. TesTeq Says:

    @Mela Woman: „Staroświeckie” to nie oznaka jakości. Na przykład wczesne przeboje The Beatles czy Czerwonych Gitar muzycznie nie są bardziej wyszukane od disco-polo. W gruncie rzeczy całe disco-polo jest zbudowane na tych harmoniach i liniach melodycznych. Ładne oczy masz. Komu je dasz? Takie ładne oczy, takie ładne oczy. Przez głęboki staw przeleciał paw, jak mnie nie pokochasz, to się w nim utopię… 😉

    Jeśli jestem zbyt dociekliwy, to przepraszam, ale ja jestem z natury dociekliwy, co niektórzy odbierają jako czepianie się. Nie, nie czepiam się. Jestem głodny szczegółów.

  22. Tom Says:

    Basia, 😀

    TesTeq, ja się nie znam, które harmonie i melodie są wystarczająco ambitne, ale chyba można tańczyć walce, tanga i foxtroty. 🙂

  23. basia Says:

    😀 😀 😀

    Dalszą komplikacją jest tu fakt, że wszelkie „artystyczne”, pastiszowe, instalacyjne, multimedialne, wieloaspektowe… operacje na kiczu mogą być mruganiem w obie strony.
    — Tak jak z owym Mydełkiem Kondrata i Drozdowskiej: dla jednych wykpienie, dla innych perfekcyjna manifestacja stylu „chodnikowo-straganowego”, hymn.
    Zresztą wiele sztuk gra i oscyluje, stara się usilnie wpisać nie tylko w ‚to have it both ways’ lecz wręcz ‚all ways’. Kino najlepszym przykładem.
    A gdy jeszcze umysły i kręgi bardziej wyrobione, wymagające czasem potrafią się „zniżyć” (dobre sobie! 😈 ) i wyśmienicie bawić w i z jarmarcznym idiomem… tak, jak wcześniej z italo disco (kto mi zachachmęcił tę kasetę, przy której w sierpniu 91 robiliśmy remont Strychu mego?! i czemu dotąd nie oddaaał, ja się pytam?!! – kasety znów modne ponoć 😀 )…

    Różnica między Beatlesami czy Gitarami jest między innymi taka, że disco polo (na ogół, w znacznie większym stopniu) odrzuca rozwój, ewolucję, wzrastanie muzyczne grupy, twórców…

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Disco_polo

    „Równocześnie niektórzy znani wykonawcy starszego pokolenia wzięli udział w tworzeniu nurtu disco polo lub też korzystali na jego popularności” — jak najbardziej uprawnione postawienie sprawy (bo to nie tylko ‚high brow’ pastisz, poinformowana wyniosłość wybrednych, itd.)

  24. basia Says:

    Z nieco innej, choć wciąż tematycznej be(le)czki:

    Amatorzy rywalizowali w Skawicy o Puchar Kamila Stocha

    http://www.skijumping.pl/wiadomosci/22792/Amatorzy-rywalizowali-w-Skawicy-o-Puchar-Kamila-Stocha/

    Afisze widzieliśmy, puchary wręczał Pan Tato, ze zdjęć wynika, iż pogoda w Skawicy była w niedzielę lepsza, niż w Krakowie 😎 …w sumie fajna impreza! 😎

  25. pak4 Says:

    @mydełko fa:
    Tak od połowy 😉

  26. Kasia Says:

    podoba mi sie domek Stocha

    dzieki za relacje z wycieczek

    sama w tym roku moge tylko pomarzyc o feriach zimowych
    ale juz czekam na pozna wiosne i lato

  27. pak4 Says:

    Disco-polo jako awangarda post-prawdy? 😀
    Blisko mi do Szczerka — disco-polo ma odbiorców, ludzie się przy tym bawią, jest więc OK, o ile tylko nie uzurpuje sobie czegoś więcej, nie wkładając rzeczywistej pracy by to więcej osiągnąć. A czasami tak robi. (Szczerek tak komentował porównywanie się przez Sławomira Świerzyńskiego do Marka Grechuty.)

    @mela woman:
    To Andrew Keen w Kulcie amatora wyrzucał wikipedii, że ma długi biogram Pameli Anderson. (Długi i dłuższy niż biogram bardziej poważnych postaci niż gwiazdka Playboya.) Ale przecież chyba nie można mieć o to pretensji — to za krótkie biogramy/hasła (czy brak haseł tam, gdzie są ważne) są problemem.

  28. Kasia Says:

    Szczerka – czego szukac?

  29. TesTeq Says:

    Pak4 pisze: disco-polo ma odbiorców, ludzie się przy tym bawią, jest więc OK, o ile tylko nie uzurpuje sobie czegoś więcej, nie wkładając rzeczywistej pracy by to więcej osiągnąć. A czasami tak robi. (Szczerek tak komentował porównywanie się przez Sławomira Świerzyńskiego do Marka Grechuty.)

    Ciekawy, choć moim zdaniem fałszywy wątek.

    Interesująca byłaby definicja „rzeczywistej pracy” i jej pomiar.

    Czy na przykład Szanowna Gospodyni wkłada więcej rzeczywistej pracy w swojego bloga od TesTeqa, czy mniej? A oboje – więcej od Tima Ferrissa, czy mniej?

    Na czym polegała „rzeczywista praca” Doroty Masłowskiej, która jednym zwinnym ruchem wskoczyła na literackie podium Mistrzostw Polski w Pisaniu Długodystansowym?

  30. pak4 Says:

    @Kasia:
    Hmm… http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20804665,szczerek-janusza-polubic-ale-nie-holubic-polemika-z-adamem.html

    @TesTeq:
    Nie potrafię wymierzyć rzeczywistej pracy. Widuję jednak stagnację świadcząca o braku pracy. To własnie ten przypadek.

  31. wkur— Says:

    znuw burżujstwo?

  32. kij włóczy Says:

    błąd!
    powinno być:
    znóf bórzójstwo:)

  33. marzena Says:

    zazdroszczę wam umiejętności wczesnego wstawania w sobotę. jak wy to robicie? (jeżeli nie sekret;))

    co do disco polo – uważam że zabawić i pośmiać się można z każdą „nutą”. muzyka ludowa zawsze była raczej prosta, owszem pomysłowe rozwinięcia zdarzały się, ale zasadą była łatwość, dostępność.
    a więc nic nowego.

  34. TesTeq Says:

    marzena pisze: zazdroszczę wam umiejętności wczesnego wstawania w sobotę. jak wy to robicie?

    Może kupili sobie japońskie budziki? 🙂

  35. pak4 Says:

    @wkur:
    Jeśli masz już czerpać satysfakcję z pogardzania innymi, to lepiej rób to jako snob, niż jako jakiś anty-burżuj. Jako snob przynajmniej możesz się jakoś rozwinąć i czegoś nauczyć 😛

    @marzena:
    Nic mi nie wiadomo o programowej łatwości i dostępności muzyki ludowej. Raczej była ona „programowo” bezpretensjonalna — muzycy tworzyli najlepiej jak potrafili.
    Stąd zresztą to rozdwojenie — że wypada podśmiechiwać się z niskości disco-polo, jako muzyki, która nie ma (programowo) ambicji; a z drugiej strony cenić autentyczną muzykę ludową, jako przykład szczerych dążeń w poszukiwaniu piękna. Że o tradycji nie wspomnę.

    @TesTeq:
    Na moim pisze Microsoft. Może made in China, może made in Vietnam. Na made in Japan bym nie stawiał.

  36. nietoperek Says:

    hu hu

    zrobil
    bym
    porzadek
    z
    tym
    wkur
    /wykrz/

    hu hu

  37. Ja Says:

    Nietoperku, chyba łatwiej ignorować ewidentne prowokacje…

  38. profdocdr Says:

    satysfakcja ze snobizmu skończyła się w XX wieku.

  39. profdocdr Says:

    stochastycznie rzecz ujmując powinienem zostać zmoderowany.

  40. TesTeq Says:

    Nietoperek dziś się wścieka,
    Bo na widok drży TesTeqa,
    Z którym wie, że nic nie wskóra,
    Więc zamachnął się na wkura. 😀

  41. basia Says:

    Profdocdr, witam Cię serdecznie! 🙂

    Czy zostałeś zmoderowany stochastycznie? — Ej, chyba raczej nie, w skrzynce oczekujących nie było tłoku… 😉

  42. basia Says:

    Paku4, parodiujący Marek Kondrat cały zabawny… 🙂

    Kasiu, on się może podobać, rzecz jasna (ten domek). Co nie przeszkadza stwierdzić, że gdzieś tam są architekci, którzy potrafiliby stworzyć – nawet z tego budulca 😉 nawet w tej konwencji, lokalizacji, wymaganiach powierzchniowych, etc. – …coś ambitniejszego, szlachetniejszego może… Internet podsunie, pooglądaj 🙂

    Paku4, TesTequ, disco polo kojarzy mi się z neo-folkiem (por. choćby Kroh, Sklep potrzeb kulturalnych): jest zapotrzebowanie, tniemy od jednej sztancy ile się tylko da i pokąd się sprzedaje. Z najniższym wspólnym mianownikiem, oczywiście z rezygnacją z ambicji ale i z nieszczerością („ciemny lud to kupi”)…
    Reszta charakterystyki zjawiska – w hasłach przedmiotowych 🙂 🙂
    (Etnografowie długo się nim będą pożywiać 😈 )

    Myślę, że niektóre sformułowania, porównania (się, do) obliczone były raczej na prowokację => rozgłos => kasę. Choć wykluczyć się tak całkiem nie da, że woda sodowa komuś może zaburzyć ocenę i odebrać rozum w dowolnie dużych proporcjach 🙄

    Wkur—, co za „znuw”, ja się pytam?! Tu burżujstwo jest programowo i fciąsz!!! 🙂

    Kiju włóczy, hmmm – mam dylemat pronuncjacyjno-spelingowy: bórzójstwo czy bórrzójstfo? — Chyba jednak to drugie! 🙂

    Marzeno, jak my to robimy? — Nastawiamy budziki, rano staramy się niczego nie stłuc, nie strącić, nie rozlać podczas napełniania termosów, pakowania wiktuałów na drogę, jedzenia śniadania. Potem staramy się ostrożnie dojechać do widoku pierwszej zorzy. A potem to już na skrzydłach 🙂

    Paku4, Profdocdr, tak, snobizm i rozwijanie się… ale co mają począć ci, którzy od kolebki aż po grób się wyłącznie zwijają?… 🙂 🙂

    Nietoperku, ja bardzo lubię porządek na wielu polach (i dworach nawet, zwłaszcza cudzych). Ale na internetowych forach-dworach, salonach i w klubach dyskusyjnych ruchowi myśli służy lepiej… nie, nie anarchia… 😉 🙂

    Ja, w przestrzeni fizycznej ignorować – to bardzo złe maniery. W internecie moim zdaniem można a czasem nawet trzeba, zwłaszcza tam, gdzie ssanie na bywanie jest, zalogować może się każdy, czyli de facto z czasem następuje selekcja negatywna: ci, którzy mają najwięcej czasu zamulają, zaogniają… chyba, że się im znudzi… 🙂

    TesTequ, chciałbyś, by Nietoperek straszył wyłącznie Ciebie? — On po prostu dowodzi, że nie tylko straszy, ale i czasem czyta… 🙄 🙂

  43. TesTeq Says:

    Tak. Nieszczerość twórcza to dobre kryterium.

    Twórczość moja jest nieszczera,
    Gdy mam w czterech Was literach,
    Gdy pożądam Waszej kasy,
    Na zaszczyty gdym jest łasy.
    Dziś za darmo zaś rymuję:
    Piszę to, co dusza czuje! 😀

  44. basia Says:

    😎 😉 😀

    …I tak trzymać! ❗ ❗ ❗ …proszę Maestra 🙂

  45. Wątpiący ? Says:

    Z pamięci:
    Bezzębne staruszki.

    Nie wierz gębie – połóż na zębie.

    Ani w ząb.

    Z bryku:
    https://www.bryk.pl/s%C5%82owniki/s%C5%82ownik_zwi%C4%85zk%C3%B3w_frazeologicznych/68834-z%C4%99by.html

    Jak to ugryść? Wszystko? Może Testeg pomoże?

  46. basia Says:

    Taaak… a są poza tym ząbki., ząbkowania i nawet teething problems…

    Oraz Ząbkowice z krzywą wieżą (o fundamentach grubości 4 metrów), której ząb czasu się nie ima.

    (Osobiście nawet nie próbuję ugryzać… 😆 )

  47. Wątpiący ? Says:

    Może właśnie gospodyni zrobi z tego ( i owego ) zmyślne poezyje ?
    W tonacji diasco polo , albo i inszej

  48. pak4 Says:

    @Wątpiący:
    Chcesz czegoś w stylu:
    https://www.facebook.com/wierszepisanenoca/

  49. Wątpiący ? Says:

    PAK
    nocą ja ani czytam ani piszę , ale…

    śpię.

  50. Wątpiący ? Says:

    A czy prezydent
    dalej nocą robi
    to co robił kilka miesięcy temu ?

    Ktoś wie ?

  51. Anonimowa Celebrytka Says:

    Wczesne wstawanie i dzisiejsza młodzież 🙂
    Mój wnuk zerknął wczoraj, co oglądam w komputerze, a była to ostatnia wycieczka opisana w Blogu Basi. Policzył, ile trzeba z Krakowa, by zrobić pierwsze zdjęcie na Harendzie za kwadrans ósma i orzekł:
    – Jeszcze raz ci babciu mówię, to nie dla mnie!

    Przez taką postawę zawalił ostatnio dwa sobotnie wyjazdy na narty, koledzy się z nim zapewne więcej nie umówią. Twierdzi, że latem mu nieco łatwiej, ale i tak woli mieć bazę gdzieś pod górami, i wyruszać stamtąd. A zimą dramat.

    Powiedzcie mi, lecz szczerze, czy Wy tak zawsze mieliście, czy też przyszło z wiekiem?
    Uważam, że to ważna umiejętność (i proszę, TesTequ, nie żartuj, nie zbywaj budzikami, przecież wiem, że i Ty umiesz wstawać skoro świt! 🙂 ), zwłaszcza w miastach i aglomeracjach, w sytuacjach podróżnych (ruch lotniczy), etc.
    Rodzice młodziana wydają się bagatelizować problem. Mówią, że jak naprawdę będzie musiał, to się szybko nauczy.

  52. pak4 Says:

    @Anonimowa:
    Kiedyś wstawałem później, ale i tak względem rówieśników wcześnie. (I przypominam sobie kolegę ze studiów, który strasznie narzekał, gdy w jeden dzień zajęcia zaczynały się w samo południe, że się nie wyśpi… A mieszkał w akademiku, może miał 10 minut drogi…)

  53. basia Says:

    Wątpiący ?, o, diasco polo, to jest klucz! To nam daje perspektywę przejścia od zębów groźnych do słodyczkowej nuty! 😉

    Paku4, co prawda, stuprocentowo stamtela nie wynika, czy wiersze pisze nocą a_a_a Jarosław Ka, czy jego dzierni i niezmordowani apologeci… 🙄

    Wątpiący ?, a co robi nocą prezydent państwa-mocarstwa? — Jak rozumiem niezmordowanie siedzi nad kwitami, co mu właśnie podesłali: to do konsultacji społecznej, to do senatu, to do sejmowego centrum/biura legislacyjnego odesłać, to do rządowego, tu poprawki, tam wyjaśnienia, ówdzie uściślenia… ciężki kawałek chleba!… NIEwątpliwie 🙂

    Anonimowa Celebrytko, jam co prawda nie aż taka wyrywna, by wszystkim wokoło zdradzać genezy i sekrety (tajne/poufne) stylu życia, który sprawia, że nasze podróże są zdecydowanie sprawniejsze, a dni dłuższe, niż populacyjnej mediany… 😎 😉
    Po pierwsze primo, wszyscy wiedzą, że genezisy mogą być wyłącznie z ducha. Jak jest duch ochoczy – to i najgorszy apatyk, przysłowiowy w towarzystwie, zrywa się w nowy rok o szóstej (po przebalowanym sylwestrze) i pogania towarzystwo, bo narty czekają. Skutecznie pogania, bo towarzystwu (zwykle ładnie wstającemu, ale sylwester był przecież…) szczęka opada i na protesty nie pozwala. Dodajmy, że apatyk ma lat dwadzieścia cztery albo pięć, a nie 2x tyle – to ważne uzupełnienie, ponieważ gdyż albowiem wiek (praca, rodzina, kasa, zobowiązania, posiadanie przyjemnego auta…) uczą wielu tzw cwaniactwa boiskowego (na przykład autostradowego). No i ponoć insomnia się też pojawia na niektórych horyzontach… nie na moim… chyba 🙄

    W liceum uwielbiałam się czasem wyspać i miewałam ogromny żal do Mamy, że nas budzi w sobotę (do pomocy albo dla zasady) w okolicy 8:30 gdy ja się przecież muszę wyspać raz w tygodniu. Ale poza tym gdy dzwonił budzik (6:30) zrywałam się w tej sekundzie na obie nogi – czego teraz bym nie potrafiła, nie przy każdej pogodzie w każdym razie 😉

    Ulubienie pięknych poranków, podziwiania ich, tej ciszy, ptaków, rosy, itp. było „od zawsze”. Tudzież wyjazdów, podróży, wędrówek (a one wszystkie wymuszają poranną flexibility) Nie było też nigdy imperatywu ślęczenia do późna z listą przebojów Niedźwiedzkiego (zmora koleżanek) czy filmami telewizyjnymi. Lubiłam zarywać noce, ale gdy coś się działo: ciekawa impreza-spotkanie: czy to tańcząca, czy przedyskutowana do rana.
    Nigdy też mnie nie zassało (nie mogło! 😈 ) w czasach późniejszych internetowe ślęczenie i tłuczenie klawiatur do północy czy dłużej (na starsze egzemplarze, ofiary tej plagi, patrzyłam od pierwszych dni z pobłażliwym politowaniem)… Tiwi nie używam, nie mam. Wychodzę do ludzi, na próby, koncerty, wernisaże i inne późnokończące się seanse. Zdarza mi się zaczytać do pierwszej czy wysłuchać do końca w czasie rzeczywistym jakiejś pasjonującej audycji radiowej. Zdarza się musieć popracować długo w noc. Albo poimprezować. Ale unikam, bo poranek piękniejszy i efektywniejszy. Jak Pak4 już na studiach zauważyłam, że przychodzi mi to nieco łatwiej, niż rówieśnikom.

    Myślę, że szybciej lub wolniej można się przestawić. Lecz lepiej to zrobić afirmatywnie, niż z musu. I zawsze wiedzieć, że coś za coś 🙂

  54. basia Says:

    PS, na moim ciepłolubiącymwskazywać termometrze – minus siedem stopni. Czyli spokojnie może być minus dziewięć. Zima trzyma, świt szczero-starozłoty… A wczorajszy księżyc… Aaaaachhhh! 🙂 🙂 🙂

  55. Anonimowa Celebrytka Says:

    Mróz, słońce i ciśnienie, w takich przypadkach również potrzebuję mniej snu. 🙂
    Lecz będę dociekać – ile Wy potrzebujecie? Podczas wymagających wędrówek, prowadząc samochód, zmieniając klimat (góry, upalna puszta), ganiając po gorącym mieście dniem i nocą.
    To trzeba kiedyś nadrobić. A może nie? 🙂

    Dziękuję za barwne i obszerne odpowiedzi. Pociesza mnie, że w młodości prawie każdy z nas miał problemy poranną porą. 😉

  56. TesTeq Says:

    Anonimowa Celebrytka pisze: Uważam, że to ważna umiejętność (i proszę, TesTequ, nie żartuj, nie zbywaj budzikami, przecież wiem, że i Ty umiesz wstawać skoro świt! 🙂 )

    Też uważam, że to ważna umiejętność. Uważam również, że sprawy dzielą się na te, które mogę zmienić i te, na które nie mam wpływu. Jeśli ktoś nie ma na to ochoty, nie zaraził się tą ochotą, to wstawać o świcie nie będzie, bo i po co.

  57. mru Says:

    w tym roku dzień kota przyszedł tydzień wcześniej. 😛

  58. pak4 Says:

    @Mru:
    Chyba nikt nie ma nic przeciwko, by został sobie na tydzień… Albo miesiąc?

  59. pak4 Says:

    O! Właśnie chwalą wczesne wstawanie (tyle, że indywidualne 😆 )
    http://www.theonion.com/article/study-majority-humans-happiest-when-rest-family-st-55243?utm_content=Main&utm_campaign=SF&utm_source=Facebook&utm_medium=SocialMarketing

  60. basia Says:

    Anonimowa Celebrytko, ja potrzebuję różnie. W zimie to i ponad osiem, zwłaszcza, gdy ciśnienie nie kooperuje. Latem da się przetrwać nawet z sześcioma-pięcioma-czterema – gdy trzeba, bo coś się dzieje, pogoda sprzyja w podróży, itp. W tym przetrwaniu pomaga, jeśli sen jest jak najbardziej jakościowy: fajna, relaksująca kąpiel, nie za duże odstępstwo od typowej pory.
    Hardkor był ostatnio (jak i w poprzednim roku) w Bieczu: koncerty do późna, od rana zwiedzania i wędrówki, niekiedy upał, nocleg w namiocie. Ale za to jaka satysfakcja, jakie wspomnienia potem! 😎
    (Zawsze się nawinie jakiś deszczowy dzionek (najlepiej sobotni lub niedzielny poranek 😉 ) gdy można nadrobić zaległości – smacznie i bez wyrzutów sumienia.)

    Jak dobrze wiesz – to nie są rady i wynurzenia dla dwudziestolatka o samodzielnych i niezachwianych poglądach na sprawy (i style życia). ale, czasem trzeba robić swoje – po prostu i po stoicku. A też powiedzieć z raz czy dwa swoje – czekając, aż zmądrzawszy-zaczerpnie z przykładu, który ma najbardziej pod ręką. Albo zaczerpnąwszy – zmądrzeje 🙂
    …Niekiedy nie wiemy, ile wpływu mamy lub mieć możemy – póki nie dokonamy zasiewu – prawda proszę Maestra? 🙂

    Mru, sądząc po pierwszym obrazku – z Lillehammer (2 mce Macieja Kota) to dzień kota przyszedł kilka dobrych tygodni przed 17 lutego… Lecz zgadzam się z Pakiem4, że nie mamy nic pzreciwko, by(ś) został na tydzień lub miesiąc, lub nawet dłużej 😎 🙂 🙂

    …Cebulkowe badanie… Hmmm, coś może w tym być (niekoniecznie szczypiącego 😉 ) 😎

  61. TesTeq Says:

    Zgadzam. Dobry przykład i nienachalne, zachęcające słowo działa jak kropla coś tam drążąca. Serio.

    Niepokoi mnie tylko ta kąpiel. A jak niepokoi, to nie relaksuje. A ponieważ nie relaksuje, to staram się unikać. 😀

  62. basia Says:

    Przyzwyczajenie wyeliminuje z czasem niepokój…

    …Choć np. Noriaki Kasai wyglądał w sobotę na belce (domowego wszak Sapporo) na dość podekscytowanego… – nieustanna praca mięśni twarzy, itp. Czyli (porównując z niektórymi skoczkowymi kamiennymi twarzami) albo weteran się nie przyzwyczaił jeszcze, albo nań wpłynęły te wszystkie zdejmowania z belek, albo po prostu tak ma, że mu miny i wiercenia się pomagają, albo z wiekiem mamy nerwy słabsze, czegokolwiek byśmy nie zrobili dla zrutynizowania setacji, albo Kasai kończy karierę, przy czym o pożegnaniu z japońskimi konkursami wie tylko on… albo… albo 🙂

    Co powiedziawszy, nadmienię, iż z powodu mrozu misie nie chciało wyjść z domu z samego rana, w związku z czym przeczytałam, że niedziela japońska była dniem Stocha, który tym zwycięstwem (piszą, iż nieco fulsiarskim) przeskoczył w statystykach Goldbergera – wielkiego wszak i słynnego
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Puchar_%C5%9Awiata_w_skokach_narciarskich#Najwi.C4.99cej_zwyci.C4.99stw_w_konkursach_Pucharu_.C5.9Awiata_2
    – a gdyby wczoraj Peter Prevc nie miał zachcianki wygrać wspólnie z Kotem (dla symetrii ze Schlierim, który ongiś miał zachciankę wygrania wspólnie z kumplem Kota, Żyłą) — to dziś Stoch zrównałby się z zeszłorocznym wymiataczem a dwa lata temu niesłusznie pozbawionym Kuli Ex-Aequo… 😉 🙄 …Lecz to, co ma, i tak jest dość niezłe 😛 😎

  63. pak4 Says:

  64. pak4 Says:

    PS.
    To w nawiązaniu do Mazurka Dąbrowskiego dla Stocha.

  65. basia Says:

    …i dla Kota też… wcześniej… udane japońskie łowy… i Tatry jako mur meksykański… 😆

  66. Anonimowa Celebrytka Says:

    Odsypianie nie jest zbyt zdrowe, piszą mądrzy, na co Basia prawdopodobnie odpowie, że radość z namiotów, koncertów i cerkiewek zbilansuje ewentualny uszczerbek na zdrowiu? 😉

    TesTequ, 🙂

    Paku4, 🙂

    Mru, 🙂

  67. basia Says:

    Tak właśnie prawdopodobnie odpowie z całą pewnością 😉 😎

    *******
    Co ytam tenis weterański, łażenie po górach, truchty czy szusy… – weterańskie skoki narciarskie to jest to! W moim bardzo ulubionym (już od sierpnia 1990) Villach. I nie tylko Goldi, który ze skakania nie wyrasta (zawsze ten uśmiech od ucha do ucha! 😀 ), ale osiemdziesiąciolatkowie, dziewięćdziesięciolatkowie na wy… rozbiegu — i na zeskoku też 😎
    http://www.skijumping.pl/wiadomosci/22844/Ze-skakania-sie-nie-wyrasta-W-Villach-odbyly-sie-Mistrzostwa-Swiata-Weteranow-/

    *******

    Nb, bardzo też chce, choć nie wie, jaki pretekst mogłaby mieć dla wklejenia tutaj… filmiku ze skoków natciarskich… japońskich opon samochodowych 😆

  68. pak4 Says:

    Śmieją się, a to powazna sprawa…
    http://www.tvn24.pl/zakopane-gubalowka-niczym-mount-everest,715708,s.html

  69. basia Says:

    Bardzo! 🙂

    — Tylu kandydatów do zdobycia Everestu bez względu na pogodę i wszystko inne! 😮 😈

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: