Białczanie?

…A bo stale tylko huzia na zakopiańczyków… ;-]

Przy drodze jest karczma z gankiem i kilkoma pokoikami gościnnemi, lecz w razie noclegu w tej karczmie trzeba się zabezpieczyć przed złodziejami głównie od strony okien, bo chociaż są kratami obwarowane, to jednak było już kilka wypadków, że przez wygniecione szyby żerdkami w tym celu na końcu gwoździami opatrzonemi, pokradziono śpiącym gościom wszystko, co tylko w ten sposób dało się zabrać, nawet z kołków na ścianach pościągano odzież, a ze stołów i stołków wszelkie rekwizyta.
Towarzystwo udające się do Morskiego Oka zaopatrzsone w rewolwery i toporki bezpieczniejszem czuć się może o dużo, chociaż już opryszków w górach nie ma, lecz dla samego postrachu Białczan dobrze być uzbrojonym.
[…]
Pod Wielkim Stawem zlepek jakiś zowie się szałasem, trzy ściany jego stanowią granitowe głazy, dach deski poprzykładane kamieniami, a brak czwartej ściany tworzy drzwi. Wchodzi się tam jak do chlewa, gdzie przy ogniu, jak napchani, gniotą się juhasy, gdy z owcami z paszy przychodzą, na okół zaś pełno gnoju i błota. Osadę stanowią górale ze wsi Białki, słynni z łakomstwa i chciwości, jak już nadmieniłem o tem przy opisie drogi do Morskiego Okna przez Bukowinę. Gdy podróżni przyjdą do tego nędznego szałasu, to ich oglądają juhasy jak towar, kto co warta, z powierzchowności; lubią częstować żętycą, z aktórą każą sobie płacić jak za wino i jeszcze wymagają łapówki na tytoń lub tytoniu. Przed kradzieżą trzeba się pilnować i niczego najlepiej nie potrzebować od tych zdzierców, zwłaszcza gdy tu prócz żętycy niczego nie dostanie, a o noclegu, w razie wypadku, ani myśleć nie można wśród błota, brudu, niechlujstwa pod każdym względem i nieuczciwości pasterzy Białczańskich.
Mocno już nieraz żałowałem nieświadomych osób, co nocowali tu w szałasie u Pięciu Stawów lub u Morskiego Oka, bo po przebyciu bezsennej nocy, wśród smrodu i dymu, wynieśli na sobie robactwo niechlujne, które zdoła zatruć dalszą drogę a nie łatwe do pozbycia.

Walery Eljasz Radzikowski, Ilustrowany Przewodnik do Tatr, Pienin i Szczawnic, na podstawie wydania z 1870 roku.

Reklamy

Komentarzy 31 to “Białczanie?”

  1. Pokolędowali? | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] – widzę… dziwujesz się? – dziwuję się… « Białczanie? […]

  2. Tom Says:

    Huzia na Zakopane? –
    Zawsze warto, zawsze się należy. 🙂

  3. pak4 Says:

    Dalej jest o Zakopanym. I WER widzi je pozytywnie, że zdrowy klimat, że ludzie mieli ciężką przeszłość (a i teraźniejszość nie zawsze najlepszą), ale w gruncie rzeczy dobrzy…

  4. Tom Says:

    Rozumiem. 🙂

    A teraz dobrzy są, choć też łasi na dutki jak jasna cholera, ci z Białki, Brzegów, Czarnej Góry. Nawet z Bukowiny. ;-P
    Ale nie zakopiany, beskurcyje! 😉

  5. GK Says:

    A czy ktoś z Was nocował kiedykolwiek na sianie lub w innym mcu blisko zwierząt gospodarskich?
    (Gdzie też najczęściej bywają pchły i podobne. )

  6. Mela Woman Says:

    Tekścik autentycznie mnie rozbawił. I pomyśleć, że obecnie górale mają w Polsce opinię ludzi o pokroju: „swojego nie popuszczę, ale cudzego nie ruszę pod żadnym pozorem”.

    Kiedy nastąpiła zmiana na korzyść uczciwości?
    Gdy się wzbogacili?

    GK, najbliżej zwierząt hodowlanych nocowałam w Austrii, niedaleko Klagenfurtu. Okna naszej kwatery wychodziły na pryzmę gnoju, obok były już okna obory. Siiatki były w tych oknach, więc doskwierał tylko zapach, owadów nie przypominam sobie. Mojej koleżance pracowej przeszkadzało to bardziej, niż mnie.

  7. TesTeq Says:

    Nosić na sobie robactwo niechlujne? Czy robaki mnie słyszą? Proszę do łazienki – umyć ząbki, wyszorować ciałka i ładnie mi pachnieć, skoro mam wam służyć za autobus…

  8. owcarek podhalański Says:

    Chyba racej za zywine wierzchowom, TesTeqecku 🙂

  9. basia Says:

    Tom, Pak4, jak widać, jednym (badziej) zaleźli za skórę ci z Białki, innym – tamci z Zakopanego. Albo może to czy tamto robactwo miało wyjątkowo niechlujny dzień w noclegowej porze… dziejopis przy tym był, uwiecznił… poszło w lud górski i nizinny. I mamy co mamy – tendencyjne polityki hist(e)oryczne, znów! 😐 😀 😀

    GK 😀 ja jakoś nie miałam okazji takiego nocowania. jestem już z pokolenia śpiworowego (wraz z prześcieradłem nieco izoluje, a poza tym daje pewną minimalną miękkość, gdy spokojnie możesz sobie pozwolić na rozłożenie się na twardej ławie schroniskowej, itp. Osobną rzeczą jest opinia o niezdrowości nocowania na sianie, zwłaszcza świeżo wysuszonym…
    Jak Mela Woman, miałam okazję blisko zwierząt hodowlanych. Też w Austrii, w Tyrolu (agro z dużym stadem krów). Nie pamiętam, by były z tego powodu jakieś niedogodności. Nie było ich też w Zakopanem na Ustupie, gdzie ciocia akademickiej koleżanki wynajmowała pokoik poddaszowy w typowym gazdostwie z oborą znajdującą się w obrębie ciasnego dziedzińca.
    (A może tak intensywnie goniłyśmy po górach, że nie zauważyłyśmy zapachów i żyjątek?… W domu na pewno było super-schludnie.)

    TesTequ, młodsze szybko wyedukujesz, ale co ze starszymi, krnąbrnością niechlujną przesyconemi? 😀

    Owczarku, albo za ruchomą górę (może i lodową?…) 😀

    ***** * *****

    Wczoraj zainaugurowałam sezon rowerowy 2017. Skromnie, sprawunkowo, ot kilkanaście km po drogach, ścieżkach i chodnikach odśnieżonych albo mniej, zalodzonych albo wcale, zamaraszonych śnieżno-solną breją albo przesypanych piaskiem. Jeździ się równie fajnie, jak w 2016 😎 😉 a nawet, gdy trzeba przeprowadzić, i tak się zyskuje na czasie 200-300%… czy może punktów procentowych?… … … 🙄
    Dziś lekko śnieży a mój ciepłolubiącywskazywać termometr pokazuje już -5.5 — Lekki nawrocik zimy… Miły nawrocik lekkiej zimy. Tylko ten rower znów by się przydał – niech tylko odśnieżą i posypią 😎
    (Przez okno widzę poranny ruch rowerowy – ludzie to twardziele 😉 )

  10. nietoperek Says:

    hu hu

    stodola
    pielgrzymkowiczki
    nietoperki
    /wykrz/

    hu hu
    hi hi
    ha ha

  11. basia Says:

    O, rozumiem — poranek, zaspane pielgrzymkowiczki… a tu…
    — nietoperki we włosach potargał wiatr!… 😀

    **** * ****
    …Aga wczoraj, z włosem co prawda nieco potarganym, ale cóż to był za tweener! 😎

  12. TesTeq Says:

    Ciężkie życie jest robacze,
    TesTeq do basenu skacze.
    A w basenie chlor i woda,
    Więc robaczków trochę szkoda…

  13. basia Says:

    😆 😎 😆

  14. gradus Says:

    „Gdy podróżni przyjdą do tego nędznego szałasu, to ich oglądają juhasy jak towar, kto co warta, z powierzchowności”.

    To się nie zmieniło, jak Podhale długie i szerokie. 😉

  15. basia Says:

    „Dobrze ulokowani insajderzy” mówią., iż obecnie nie ma pocieszniejszego widoku, jak „dumny i patriotyczny” góral nadskakujący kierowcy i pasażerom jakiegoś suva na rosyjskich lub ukraińskich blachach… …Ja tam jeszcze nie widziałam takiej pocieszności, ale poinformowanym wierzę… w tej mierze 😉

  16. Przelotny Gość Says:

    Jak kto bardzo ciekawy, to ja mogę załatwić nocleg w podobnych warunkach, jak opisuje ten pan. Niedrogo załatwię. 😉

  17. basia Says:

    Tak, tak – łapać okazję, coraz większy to rarytas!!! 😉 😎

    A tu rarytasowa zima nie zimna, nie ciepła a w sam raz 🙂 Wczoraj miałam trening, że i M. Włoszczowska by nie pogardziła – po zamarzniętych muldach lodowych, troszkę przysypanych świeższym śniegiem. Fajne… 😎

    A od kilku dni, mimo kilkustopniowego mrozu, gołębie rano gruchają tak jakoś… walentynkowo! (?) — Może znak, że wiosna blisko? 😀

  18. basia Says:

    Djoker, jak mogłeś?!…
    Aga, ty też?…

    Pro-fanie – jak to możliwe?… 😉

  19. pak4 Says:

    Aga, jak mogłaś?!…

  20. Anonimowa Celebrytka Says:

    Tenisistki wiele mogą, tenisiści również. 🙂
    (Pro-fan zapewne opowie o szczegółach.)

    Jeśliśmy przy mocach – Wasza babcia Zosia może się odezwać. Troszkę ją pokroili; mówią, że idzie ku dobremu, babcia wierzy im, bo tak jest zdrowiej. 🙂

    Nie wiem, czy zdrowo, tak biegać po górkach i dolinkach świąteczną porą, ale widzę, że są ślady regularnej działalności blogowej, więc Szanowny Team BP chyba ma się dobrze. Z chęcią wybiorę się z Wami na jedyne wycieczki, na które mogę sobie pozwolić. 🙂

    Wszystkim Wam, Wycieczkowiczom i Czytelnikom zdrowia życzę w Nowym Roku. 🙂

  21. Ja Says:

    Celebrytko, jakże się cieszę, że znów jesteś! – Zdrowiej i dbaj o siebie. 🙂

    A co do tematu – ci, którzy mieli dziadków, ojców wujów zapalonych wędrowców, niekiedy pionierów, pamiętają niejedną opowieść o noclegu w koszarach, szopach, stogach siana.
    Mój dziad twierdził, że niezłe locum można było dostać na stryszkach. Raz jednak zawiódł się srodze – wszystko dobrze, przytulnie, miękko, tylko za dużo myszy, może też i szczurów. Nie zmrużył oka.

  22. pak4 Says:

    @Ja:
    > tylko za dużo myszy, może też i szczurów. Nie zmrużył oka.
    Dziadek? Myszy? Szczury? Czyżby chodziło o Pałac Buckingham w latach 30-tych XX wieku? 😀

  23. basia Says:

    Anonimowa Celebrytko, cieszę się ogromnie że Cię tu widzę! 😎 😀 Życzę zdrowia, radości, dzięki za miłe słowa i za zdjęciowe wędrówki „po śladach”… Sto uśmiechów ślę!!! 😀

    Ja, na stryszkach z reguły bywały i bywają gryzonie (przechowywanie siana, czasem zboża, owoców suszonych… ach te gruszki u mojego dziadka! 😎 )… 😀

    Paku4, …ale żeby też w Pałacu Buckingham?… O_O 😉 😀

  24. pak4 Says:

    Tak piszą w pewnej książce 😉 że gdy Jerzy VI wprowadzał się z rodziną to biegały po nim myszy i łapacze szczurów… Ale że potem się poprawiło, co należy traktować dosłownie a nie alegorycznie…

  25. basia Says:

    Skoro w tej książce tak piszą 😉 — to musi być prawda… 🙄 😐

  26. Jaś Beskidzki Says:

    Moi przodkowie (mężczyźni) także chadzali po górach. W porównaniu z ich opowieściami, moje bledną.
    Prawicie o gryzoniach – raz przyłapałem szczura gdy się pożywiał z półotwartej konserwy. 🙂 Przykre było to, że z ostatniej, jaką miałem, a chleba niewiele. Drogi pozostało mi wtedy na półtora dnia, lecz konserwę mu zostawiłem, niech ma, jakoś wytrzymałem, dojadając jabłkami z dziczejących sadów (byłem w Bieszczadach, najpierw z kolegą, ostatnie dni sam).

    Celebrytko, radość sprawiasz, teraz spraw większą i wyzdrowiej na dobre. 🙂

  27. Anonimowa Celebrytka Says:

    Dziękuję Wam za dobre słowa, Jestem naprawdę wzruszona. Naprawdę.

  28. pak4 Says:

    A co on tam wiedział…
    W naszych Tatrach najwyższym szczytem jest Świnnica (7395′), zdaje się jednak, że od niej wyższy jest Mięguszowiecki Szczyt, lecz dla niedostępności dotąd niezmierzony; dalej, co do wysokości, następuje Kozi Wierch (7316′), Rysy (7309′), Bystra pospolicie Pyszną zwana (7230′), Granat (7101), Koszysta Wielka (7047′) i t.d.
    Walery Eljasz Radzikowski, Op. cit.
    (Próbuję przeliczać, choć według stopy angielskiej, nie wiem według której liczył WER, bo niby bliższa stopa krakowska, ale już w czasach WER zniesiona. Wychodzi mi: Świnica 2254 m n.p.m., Kozi: 2230 m n.p.m.; Rysy: 2228 m n.p.m. (!), Bystra 2204 m n.p.m., Granat, 2164 m n.p.m., Koszysta 2148 m n.p.m..)

  29. basia Says:

    Jasiu Beskidzki 😀 przypomniałeś mi naszą suwalską przygodę noclegowo-gryzoniową. 2. połowa lat 80., wędrówka pieszo-autobusowa, noclegi w schroniskach młodzieżowych PTSM. Powtórka odbyła się parę lat później, w wersji sakwowo-rowerowej. Teraz jednak wielkie plecaki ze stelażami, w dolnej komorze których zazwyczaj umieszczane było jedzenie: konserwy, twarde owoce, pudełka, menażka, kubek, oczywiście misternie upchane. W Bachanowie nad Jez. Hańcza sypialnie ptsm mieszczą się w szkole (jak przeważnie) – budynek jest drewniany, stary, jednopoziomowy. Rozlokowawszy się, wychodzimy na wieczorny spacer. Po powrocie okazuje się, że z komory plecaka koleżanki wywleczona została i poważnie nadkonsumowana nasza wspólna delicja (a tradycja i produkcja jej domu rodzinnego) – pyszna obsuszana kiełbasa! Kroiło się ją – także w akademiku – na cieniutkie plasterki, jak salami; na wędrówkach była nieoceniona! A teraz się nią zainteresował podły szczur!!!
    Było już późno (a otwierała nam dyrektorka szkoły, mieszkająca w pewnej odległości), zmęczenie dało znać o sobie, ale kto spał, ten spał – nie właścicielka plecaka i kiełbasy… Okroiła ją z ogromnym marginesem zdrowej tkanki, ale zmarnowanie całego pęta było nie do pomyślenia…

    Anonimowa Celebrytko — jeszcze sto uśmiechów i 10 megawatów dobrych energii ślę!!!… 😀

    Paku4, całe szczęście, że nie musimy przeliczać (na inne stopy bądź coś innego) wszystkich stóp Teamowych, jakie się odcisnęły w Taterach naszych maleńkich… 🙄 😀

  30. A co on tam wiedział… | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] dni temu zapytał retorycznie […]

  31. Odwodnik | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] rozbójnictwie, zdzierstwie i lepkich rękach górali białczańskich już cytowaliśmy. Lecz na letnika z przygodowym zacięciem czekają w Tatrach, Pieninach, Szczawnicach i inne […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: