Trans-alpinistycznie

12 września

Rumuńskie szkolniki na galowo i z kwiatami – oni zaś z Novaci po kolejne rekordy kołowe. Oraz – pod wędrówkę niekrótką, niedługą, a w sam raz po Parângu. Parângul Mare się marzył, jednak niebiosa postanowiły (już onegdaj), że zjeżdżanie z 2145 metrów (Urdele) będzie popołudniem w początkach deszczu.
Niżej słońce kusi ku górskim jeziorom zaporowym. Za rozwidleniem nowozbudowana Transalpina (historyczna) traci asfalt… na około 450 metrów (łatwych drogowniczo!). Po czym będzie się wić – nowocześnie, atrakcyjnie – poprzez dalsze zbocza, doliny, przełęcze.
Ot, koloryt.

(Kąśliwi) Węgrzy zaznaczyli na mapie sprzed dekady inny odcinek drum-bunowej „niedrożności”. Jako półkilometrowy. TeamBP miał okazję zapoznania się z nim oponoleptycznie – w deszczu, na górskiej rozciągłości kilkunastu kilometrów, przełęczą ponad 1500.
Szosa jednocyfrowa, 7A, łącząca ważne miasta i turystyczne okolice (Vidra – Petroșani) przez efektowny, wołający o popularyzację, kanion (Cheile Jietului)… Lecz na tych obszarach, pokąd nie przejedziesz (bądź nie sprawdzisz na street view kilometra po kilometrze) – nigdy nie bądź pewien, czy drogowcy nie siedzą na grzybach. Akurat/wciąż.

„To niepoważny kraj, nigdy więcej tu nie przyjadę!” – rzucała ona (w transie „nie-wiem-czy-śmiać-się-czy-płakać”).
– Przecież wiedziała, że żartowała.

(Bo Transalpina to w zasadzie banalna… dla oswojonych z przestrzeniami i głębiami.
Czy piękna? – Peeeewnieee!!! Wszak to Droga Królów!)

Nb – ;D

Zdjęcia: Pak4 i basia

Ciąg bliższy nastąpi…

Odpowiedzi: 29 to “Trans-alpinistycznie”

  1. Kasia Says:

    wreszcie sa gory

    gdy dojade musze obejrzec na wiekszym monitorze:)

  2. basia Says:

    Są i jeszcze kilka razy będą🙂
    Polecam na przyszłość (monitorowanie duże i mniejsze) 😎

  3. kij włóczy Says:

    brawo!:)

    obejrzałem z zaciekawieniem, bo kumpel tam był kilka latek temu i opowiadał niestworzone rzeczy. wywidzę luzik:) kto prowadził?

  4. basia Says:

    Transalpina, choć ma niesamowitą historię, została wyasfaltowana dopiero kilka lat temu*. Jeśli znajomy jechał wcześniej (a zwłaszcza gdyby podczas robót, 2007-11… mogła być przejezdna, bo obsługuje też mieszkajacych w wysokopołożonej Rancy) — to byłaby zupełnie inna historia i przeżycia.

    Dla nas luzik i przyjemność wielka.
    Taki podział się utarł, że na górskich zawijasach ona a długie nocne czy autostradowe – on🙂 Gdy jest wybór, bo Szef szefuje też mapom, przewodnikom, dżipiesom, aparatom z wieloma obiektywami, szufladom z cukierkami kawowymi i eukaliptusowymi, jabłkom, które trzeba w ćwiartki… nnno, władzę trzyma, po prostu😎 — Zachęcam do obejrzenia właśnie jego relacji, bo fotografował też z samochodu – ja tylko podczas (pięknej!) wycieczki w Parang i przy postojach nad jeziorami😎

    Jeszcze co do tego luziku – jak względny on, mieliśmy okazję przekonać się wiele razy. Tu, na Transalpinie, zjeżdżając akurat z trawersu Urdele (czyli najwyższego miejsca na trasie) „spotkaliśmy” podjeżdżajace auto na małopolskiej rejestracji. Ucieszona – bo ruch o poranku bardzo był mały a polskie auta dostrzeżone po południowej stronie Karpat zliczylibyśmy na palcach rąk, może i jednej – zaczęłam im machać (na serpentynach jedzie się wolno, sekunda-dwie czasu się znajdzie😉 ) i mijając zauważyłam ogromne napięcie na twarzy kierowcy…
    A może mi się wydawało? A może sama też wyglądałam podobnie? – (Plus-minus obiektywnie, albo też w subiektywnym odbiorze jakiegoś miejscowego czy górskiego wyjadacza? 🙂 )
    Tak czy owak – wrażenia i wspomnienia mam rewelacyjne!
    ____
    *Okoliczni są z niej niesamowicie dumni, często porównując z inną rumuńską przeprawą górską, znacznie bardziej znaną potocznie poza granicami kraju (oczywiście zestawienie wychodzi im na przygniatającą korzyść poddomowej atrakcji turystycznej🙂 )

  5. Kumaty Says:

    Nieźle,nieźle;D

    Drum Bun!;D

  6. nietoperek Says:

    przy
    drodze
    ktorej
    nie
    ma

    widze
    pieczare

    /wykrz/

  7. Mela Woman Says:

    Nie znam się na górach, zajrzałam jednak, i oto zakochałam się w „karawanie” osiołków!
    Spróbujœ wkleić link, oglądajcie od tego miejsca:
    https://photos.google.com/share/AF1QipNjDHbf8_2dH6JtPqN1EjsEjg-x2XwmpikiGQxTQiMto4ipoZOWWEAraDC_VkyYgg/photo/AF1QipNpoMLb-YRdcFVcgNgKCU-8vRYlBI-S7ytxwL-5?key=Z3ZkLVdEbVNTT29NcHctbzFVbC1WMXRXYU1YckJ3

    Śliczne i chyba u nas nie spotykane, (niech się wypowiedzą „górale”).

  8. pak4 Says:

    @Mela Woman:
    Zanim pojechaliśmy na Transalpinę oglądałem sobie zdjęcia różnych atrakcyjnych miejsc w Rumunii. I Transalpina „reklamowała się” własnie osiołkami. Oczekiwałem ich więc z utęsknieniem😀

  9. Mela Woman Says:

    Pak4, za zachętą Basi obejrzałam Twoją szerszą relację.
    Powiem, że boję się górskich dróg, zwłaszcza aż tak wysokich. Już na Zakopiance mam kłopoty, a ona nie sięga chyba 1000 m. n.p.m.? Poprawcie, jeśli się mylę.

    Natomiast skoro ktoś tam pojechał, podobało mu się, a jeszcze opowiada tak barwnie, to ja i owszem.

    Widzę, że zwierząt domowych nie brakuje w rumuńskich górach! I że mają pierwszeństwo na drogach.
    https://photos.google.com/share/AF1QipNX8cQxXBwcBYqacYPCzangqw2wH1SlAqW7RX603i8mssDvBY77rGNxNPzbXng73g/photo/AF1QipOGbg3UbbUEk18ctZ40Js0JnQy2NjSObr8ZFyoz?key=WXQ2a3N1TWZaZDM3aEJiMkxySGp2WW5Hd2d2Z0NB

    Paskudna pogoda, wrócę na moment do gorącego Budapesztu.

  10. Przyjaciel Smutnego Diabła Says:

    Mam tego bloga w zakładce, nie wiem, skąd, nie wiem, odkąd, Ile razy tu zajdę, jest COŚ, Tak trzymać!

  11. zawada Says:

    Brawo! -)

    Skoro „luzik” -to czas na wyższe góry i nawierzchnie szutrowe lub gorzej.😉

  12. pak4 Says:

    @ (Kąśliwi) Węgrzy zaznaczyli na mapie sprzed dekady inny odcinek drum-bunowej „niedrożności”.
    Na węgierskiej mapie Parangu dwa odcinki dróg nie zostały oznaczone żółtym kolorem położonego asfaltu. Przed wyjazdem zgadywałem, wydawcy zabrakło farby… Ale oba odcinki pokrywały się z odcinkami, gdzie rzeczywiście asfaltu nie było. Tyle, że jeden powinien być dłuższy.

  13. basia Says:

    Kumaty, „Drum bun” znaczy w zasadzie tyle, co „dobrej/ szerokiej drogi!”🙂 Ale, że takie (zbożne) życzenia najlepiej wyglądają przy szosach nowych, odpicowanych, europejskich, na przełęczach (będących często granicami okręgów administracyjnych) — przy drodze, której nie ma (ale jest rozbabrany od… dekady?… remont) robią wrażenie surrealistyczne. Prąd ów nie jest zresztą Rumunom tak całkiem obcy 🙂

    Nietoperku, postraszyłbyś z niej drogowców-grzybiarzy, prawda? 😀
    A, o tych grzybiarzach, bo nawet jeśli wszyscy z Państwa pilnie oglądają paralelne albumy zdjęciowe😈 wraz z opisami😈 😈 – to i tak mogli przeoczyć:
    Otóż nasza nadobna gospodyni z Hateg (czyli locum tuż po przeprawie do Petroșani) opowiedziała, jak sami raz popadli na tę drogę. I gdzieś tam albo dalej mąż zoczył drogowców, wdał się w pogawędkę, czemu ta budowa tak idzie ślamazarnie gdy ludzie cierpią i potrzebują – na co oni, że póki grzyby są i trzymają cenę, im się to bardziej opłaca, niż praca dla kontrahenta szosy…
    Po jednym czy drugim takim kwiatku człowiek nabywa (i łatwo nie zbędzie😎 ) przeświadczenia, iż POL to jednak supernormalny kraj, straight and regular, po prostu😛

  14. basia Says:

    Mela Woman, nie, o lie mi wiadomo, u nas czy w Słowacji, Czechach, osiołków nie spotyka się. Ani świń na 2000 m (Czesi to nawet nie mieliby dwóch tysięcy metrów, musieliby wieeelki maszt jakiś wybudować… A Rumuni – ho, ho! – miejsca a miejsca! I jakie tradycje pasterskie/wypasowe! 😎 )
    Świnki, kozy, owce, stada krów, konie, osły, psy – wszystko to widzieliśmy wysoooko i zdokumentowaliśmy dla Państwa. Proszę oglądać, bo nie wiadomo, jak długo to jeszcze potrwa w takiej formie… nawet uwzględniając przywiązanie tamtych stron do pasterskiego dziedzictwa stuleci (kultura wołoska, prawo wołoskie dotarły wszak nie tylko na ziemie polskie, ale aż na Morawy… — jakże słodko było spotykać w niedzielny poranek (18.9) wołoskie wsie (nazwy) w Republice Czeskiej… tyle ujechawszy szybko-sprawnym środkiem lokomocji i po dobrych drogach😎

    (Zakopianka osiaga w Gorcach tylko nieco ponad 800 m npm.)

    Dzięki za uwagę i za miłe słowa pod adresem naszych relacji! 🙂

    Paku4, a ja jednak oczekiwałam głównie niedźwiedzi… I nawet ten piesek z karawany mnie w początkowych sekundach zmylił – gdy gnał na ukos i na bliższe przez trawy… niestety biały brzuszek miał i był maławy…🙄

  15. basia Says:

    Przyjacielu Smutnego Diabła, witam Cię serdecznie! 🙂

    Miło mi, że zaglądasz – tak trzymać! 😎

    Zawado, dzięki!

    Hmmm, czy czas?… Wysokości i szutry wymagają nieco innej logistyki. Mnie/nam na razie dobrze z tym, co ważnego i nieodkrytego (a wymarzonego od dziesięcioleci) jest w promieniu spokojnego dojazdu i dobrych, ekologicznych praktyk podróżowania. (Zob. moje sztandarowe dzieło „Podróże wyłącznie duże”😉 )

    Paku4, Tyle, że jeden powinien być dłuższy.
    — Kilkudziesięciokrotnie!😈
    A jeszcze potem, już na nowiutkim asfalcie, co kilkaset metrów były wykopane i niedbale zasypane rowy/przekopy poprzeczne… – Pewnie gazoinstalatorzy nie wiedzą o istnieniu urządzenia zwanego potocznie kretem…🙄

  16. Kasia Says:

    >>Mam tego bloga w zakładce, nie wiem, skąd, nie wiem, odkąd,

    a ja wiem – zadali nam kiedyś traktat moralny:)

  17. basia Says:

    Kasiu, takie tłumy się przetaczają przez Traktat moralny (zwłaszcza w pewnych miesiącach😉 ), iż było kwestią czasu, by ktoś wyznał, że za sprawą Miłosza przycupnął był tu na dłużej😎

  18. owcarek podhalański Says:

    Jeśli miołbyk temu kanionowi Cheile Jietului cosi doradzić, to zeby za głośno o te popularyzacje nie wołoł. Bo jesce obacy, co to znacy być zadeptanym przez turystów i zabudowanym przez rózne plugastwa🙂

  19. basia Says:

    Ja bym się, Owczarku, nie martwiła popularyzacją płynącą z wyasfaltowania kanionu (przez który wiedzie wszak droga jednocyfrowa, &A, jeżdżą auta… jeśli się zapchają, albo muszą, albo chcą) — w tym kraju, przy tej liczbie wysokich masywów górskich (wszelkich geomorfologicznych perswazji!) przełom ma taką konkurencję, że, nawet gdyby przycupnął tam stragan czy dwa a wszyscy mieszkańcy (nawet przygodni lokatorzy pagodopodobnych pałaców, rezydujący na ogół w UK czy D) zaczęli nałogowo uprawiać outdoor — nie będzie źle! 🙂

    Inna sprawa, że i kilka osób może nieźle „ubogacić” najpiękniejszą okolicę, gdy nie zabierają oni z sobą śmieci… Co też uświadamia dobitnie wędrowcowi z północy, jaką drogę w dobrym kierunku przeszło już jego społeczeństwo.🙂
    (Wciąż na niej pozostaje wieeele do zrobienia, wiem!)

  20. pak4 Says:

    I tylko misi brak…

  21. pak4 Says:

    Misi tu… misi tu…

  22. basia Says:

    Paku4, a gdzie to jest, w jakich górach?

    I czemu nam nie zapozowały?…!…😥

  23. pak4 Says:

    @Basia:
    U góry to bodaj rezerwat pod Zarnesti.
    Na dole też powinny być w okolicy, choć nie ma nic charakterystycznego…
    A czemu nam nie zapozowały, to ja już nie wiem. Może się bardziej ludzi boją, niż ludzie ich?

  24. Przyjaciel Smutnego Diabła Says:

    Dzięki!

  25. pak4 Says:

    W drugą stronę:

  26. pak4 Says:

  27. pak4 Says:

  28. basia Says:

    O jakie tempo ma ten trzeci… a i tak go wyprzedzają😈

    Dzięki! Miło było sobie przypomnieć klimaty sprzed 31 dni😎

  29. Trans-Fogarasze | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] już oczywiście pytania, która Szosa „lepsza” – Transfogaraska czy Transalpina. Tu na szczęście nie trzeba i nie da się rozstrzygać – każda inna, swoiście wspaniała, […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: