Ciał(k)o

Tuż po Wimbledonie The Guardian opublikował sążnisty artykuł, z którego wynikało, że prześladowania ŚSW (świętej Sereny) są jeszcze dotkliwsze, bardziej przechylone (r)asowo i krzycząco niezasłużone, niż wszyscy już byliśmy wiedzieliśmy.
Albowiem (prawie wynikało z Guardianowego tekstu) uskuteczniane są nie tylko przez (durnych) anonimowych trolli i (męskie) szowinistyczne świnie, ale – implicite bądź nawet explicite – przez inne zawodniczki i ich teamy. Jako przedstawiciel tych ostatnich pojawił się nie kto inny, jak (zacytowany przez nieco wcześniejszy tekst, w NYT) Tomasz Wiktorowski, trener półfinalistki Radwańskiej. „Utrzymujemy ją w szczupłości, powiedział W.” – tak to przynajmniej sparafrazował Guardian – „…bo jest kobietą i chce się nią czuć.”

Ciekawą była i jest dyskusja, co wolno powiedzieć, a co nie o presji na zawodniczki w zakresie body image, profesjonalizmie (czytaj amatorszczyźnie) damskiego tenisa zawodowego, czy tenisistka powinna zrobić w imię owego profesjonalizmu wszyyystko, czy tylko wszystko (a może trochę). I co to jest „wszystko”, gdy endorsements płacą się lepiej, niż court prize money.
Naturalnie, faceci nie mają dylematów: atletyczna sylwetka oznacza szansę na zawodowy sukces oraz atrakcyjność, podziw obu płci. Czyli jeszcze raz kobieto, pod górkę, a gibko! I co to za szlem, wokół którego nie pojawi się lapsusik-skandalik? Jak nie not a looker czy could you twirl to choć pomiary bicepsów mistrzyni i dywagacje „kobieca-niekobieca” (brawo J.K. Rowling!)

Poranek 14 czerwca. Moment… i – szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie!
Kilkudniowe bycie znoszoną po schodach (ba, pierwszej nocy nawet niepewność, czy jest możliwe takie ułożenie się w pościeli, by nie bolało, nie groziło urazem wtórnym). Potem z jednej strony modelowa cierpliwość, gorliwe wypełnianie zaleceń, duma z kondycji, mięśni i siły niekontuzjowanych części ciała (wspomagających funkcjonowanie oraz zdrowienie) – z drugiej zakradająca się pod byle pretekstem frustracja: spowolnienie metabolizmu; lato a ja na ćwierć gwizdka; czy kiedykolwiek będę jeszcze tańczyć, zbiegać po schodach, pójdę w skały, zejdę z nich… i jak długo można w kółko smarować, masować, usztywniać, przebandażowywać!

Połowa maja. Przed chwilą czyli 2 tygodnie wcześniej: on i żona roześmiani przed pierwszą przejażdżką sezonu. Potem uśmiech jeszcze szerszy „o, małżonka się ucieszy z ciasta, tak miała ochotę na coś słodkiego po rowerze!” Teraz: wózek, amputacja, niedopatrzony problem („- idź wreszcie do lekarza” „- za to ty kochanie chodzisz za nas oboje” „- bo nie chcę być na starość ciężarem dla ciebie i dzieci”)

Gdy wszystko gra i buczy – wielcy i mali deliberują, ile muskułów to kobiecość a ile już męskość, jak ciałko oblec na wimbledonowy finał albo bal mistrzów (i że może, a nuż, Serena i Djok okazali się trochę ludzcy i nie potrafią tańczyć?)

Gdy wszystko gra i buczy.

Serenie stojącej twarzą w twarz z historią, batalią, rekordami życzymy oczywiście zdrowia i determinacji. Jak każdemu mężnemu sercu w (różno)kształtnej piersi ;-/ i nawet serduchom z historyjką niesfornej kontrowersyjności…
— I obyśmy mieli (miały) w życiu tylko takie zmartwienia: młodość, powodzenie, zasoby, naśladowcy, pochlebcy… siła… a do kompletu kilku zgorzkniałych niecierpków (łudzących się, iż są estetami, arbitrami, źródłami/wzorcami moralności i czego tam jeszcze).

Odpowiedzi: 97 to “Ciał(k)o”

  1. pak4 Says:

    Jak ekipa ekipie to może być zwykła wojna psychologiczna. Świadcząca o sukcesie, bo jest z kim i o co.

  2. basia Says:

    A niezwykła wojna psychologiczna to by była jaka? 😉😀

    PS, widzę, że Serena, Agnieszka i Magda Linette grają dalej; Ula już nie (skoro Magda, taki los…😦 )

  3. Ja Says:

    Szlachetne zdrowie – prawda.

    Że nie wszystko można powiedzieć o „presji na zawodniczki”, itp. – chyba to nie całkiem tak. Nie wszędzie, nie zawsze spokojnie, lecz jednak internet dał wielką wolność artykułowania racji.
    A z drugiej strony czy w jakimkolwiek medium możliwa jest wyważona debata na jakikolwiek temat?
    Zbyt wiele interesów jest w tym, by motać, zapętlać, „wkręcać” ludzi i ukrywać szerokie zakusy wielkich graczy. (Znacznie większych od Sereny Williams).
    Kwestie feministyczne są szczególnie „zamulane”, bo ferment w tej mierze wielorako sprzyja „rynkowi”.

    I jeszcze jedno: Kontuzja kolana, a ja widzę tyle pięknych zdjąć z wysokich gór. Co na to lekarze? Basiu?

    Wszystkich pozdrawiam powakacyjnie.

  4. TesTeq Says:

    Będą numery, jak zacznie się selekcja zawodniczek i zawodników tenisowych z jedną ręką bardziej. Bo taki Nadal nadal jest praworęczny, ale do tenisa lewą ma bardziej…😉

  5. Joszko Says:

    Nowy rok szkolny, nowy wpis Basi – to mi się podoba, dobrze wróży.🙂

    Co do kontuzji – nie wiedziałem o niej, w ogóle nie wynikało w czerwcu, że zwolniłaś aktywność?
    Teraz podepnę się pod wpis Janusza, a dokładnie pod jego przedostatni akapit. Lubię oglądać Twoje zdjęćia, jednak..
    Jednak z kolanami nie ma żartów Nie przesadzaj, proszę, posłuchaj starego człowieka. 🙂

  6. Jankora Says:

    Bez dyskusji- fajnie to napisałaś🙂.

    Po pierwsze,ja tu widzę kontynuację wątku kobiecego z ósmego marca https://basiaacappella.wordpress.com/2015/03/05/miec-wszystko/ .
    Może trzeba to podlinkować?

  7. Jankora Says:

    Po drugie nie wiedziałam mic o kolanie.
    I teraz pytanie:
    Jeśli 14 czerwca,to ta wycieczka https://picasaweb.google.com/basia.acappella/WokoOrawskiegoMorza była ile dni po urazie i czy Basia doradziłaby takie postępowanie w swoich”instrukcjach górskich”?:-(

  8. Jankora Says:

    Teraz widzę,że Ja i Joszko mają zbliżone obawy.I chyba nie tylko my,na literę”Jot” je mamy?😉
    (Choć Basia jest dorosła,i odpowiedzialna na ogół.)

  9. pro-fan Says:

    hejka wakacyjne.
    wyrwaliscie mnie do odpowiedzi choc obiecywalem sobie lato internet-free.🙂

    popatrzcie na dwa artykuly

    http://www.mindbodygreen.com/0-17817/why-the-positive-body-image-movement-is-bad-for-women.html

    http://www.dailymail.co.uk/femail/article-3217226/Tennis-pro-Caroline-Wozniacki-details-fight-against-sexism-sport-battle-beat-friend-fiercest-rival-Serena-Williams-stars-stunning-shoot.html

    (trzeci lub wiecej latwo znajdziecie pod haslem body image movement.)

    co z nich wynika, procz oczywistosci, ze kobiety powinny grac mecze pieciosetowe?

    jesli nie odpowiem, co dla mnie wynika, to nie z niegrzecznosci a przez uwarunkowania. teraz jestem na lotnisku, mam zasieg i troche czasu. stesknilem sie za Basia, ktorej zycze zdrowia, i za Wami

  10. TesTeq Says:

    Jest dorosła, niechaj bryka,
    Lecz nie spotka jej krytyka,
    Jeśli tylko nie z budżetu
    Będzie czerpać eNeFZetu!

  11. basia Says:

    Ani grosika! Ekspertyza w wykonaniu zaprzyjaźnionej z długoletnim stażem w temacie*, leki nieskomplikowane 100% płatne, bandaże i inne uciski przewędrowały już (nietknięte!) wiele Karpatów i Karpatek, Alpów, Walijczyków, Szkotów i innych — czas był, wielki czas, użyć ich wreszcie😎
    (Ha, nawet żywokostu użyłam… i nie jeden raz!)

    …Tak mało, jak kosztuję NFZ ja, to może jeden pacjent na 10, 000…
    _____
    *w(y)stępując 3 tygodnie później jako jeszcze nie całkiem wydobrzała, ale osoba towarzysząca na lokalnym i przynależnym oddziale A&E, przekonałam się dowodnie (choć bezwodnie**), że jako chora, po pięciu godzinach oczekiwania byłabym 5X chorsza😉 niż siedząc wstępnie zabandażowana w chłodnawym i ciemnawym salonie własnym i zastanawiając się, czy zadzwonić do tej, do której w końcu zadzwoniłam po poradę…
    **znów były upały a OT nie mają dostępu do kranika i kubeczka plastikowego, przysługującego oczekującym na zaszeregowanie w trzecią czy piątą grupę pilności reagowania🙄

  12. basia Says:

    Ja, hmm, czy każdy ferment w kwestiach feministycznych w istocie sprzyja rynkowi? Mam wrażenie, że nie. Że świadomość, ośmieszanie prostych tricków promocyjno-reklamowych (sex sells i podobnych) powoduje, owszem, koniecznosć poszukiwania czegoś bardziej wyrafinowanego, nie wprost… albo szukanie w zupełnie innych rewirach. Lecz czy to zawsze dobre dla rynku? pewnie go podraża?
    Wyraź może jaśniej, co miałeś na myśli, dobrze? 🙂

    Oczywiście bardzom wdzięczna za troskę 🙂 — Lekarze nic bo nie wiedzą i nie wiedzieli. Specjalistka-pielęgniarka (ćwierć wieku na ortopedii) jakąś entuzjastką pierwszej wycieczki to może nie była, ale i nie protestowała. Młoda fizjoterapeutka z ambicjami naukowymi i praktyką na lewo i prawo (poznana już po kontuzji na zupełnie pozamedycznym gruncie) powtarza, że wciąż powtarza, iż mięśnie mogą i mają odciążyć, trzymać naciągnięte i inne tam ścięgna, więzadła (krzyżowe podkolanowe przednie) i po okresie spoczynkowego leczenia to jest najlepsze, co mogę robić. Oczywiście zachowując wszelkie reguły gry i zasady sztuki Ale to wiem najlepiej ja sama — bo chcę chodzić, biegać, tańczyć, skakać, rowerować… i moje kolana to wiedzą, zwłaszcza prawe (znaczy kontuzjowane, choć są dni, nawet po parę z rzędu, gdy o tym zapominam) — najgorzej służy im zastój, i to neizależnie od frontów, cyrkulacji, okluzji…😀

    Joszko, Jankoro, też wdzięcznam niesłychanie! 😀 😀
    Przypominam, iż we wszelkich instrukcjach polecam noszenie w góry bandaży, opasek. Pisałam też nieraz, że pierwsze zapalenie więzadeł złapało mnie wiosną 1990. W 92 roku, gdy ganialiśmy do upadłego po słowackich Wysokich, bandażowałam dosłownie codziennie. Ale w 2003 i potem 2011, gdy miałam okresy może najbardziej skomasowanych podejść/zejść w krótkim czasie – nie odczułam kolan z przyległościami wcale. To samo w Alpach 95 i potem 2000/01. W Anglii, Walii, Szkocji w ogóle nie przypominam sobie noszenie bandaży na wędrówki (pewnie gdzieś były, na zapomnianym drugim dnie plecaka😉 A teraz, podczas wędrówek urodzinowych bandażowałam czasem już w połowie podchodzenia. Just in case! – Więc spoko, w tym szaleństwie jest metoda bo być musi! 😀 😀 [Odpukaććć… ]

    Hmmm, nad Woźniacką, body image movement i Nadalem (po)myślę nadal czyli przez (całą😉 ) noc… Ufff, jakże wciąż gorąco… chyba ten front się t(ł)oczy bo normalnie nie ma czem oddychać. Co nie przeszkodziło 30 kilometerkom by bike – kiedy jak nie w taaaki wieczór (coś mnie naszło i recytowałam sobie „wrócę do Polski i znów będą wrześnie… ono świeciło, okrutne, palące” – od razu ludź uzyskuje właściwą perspektywę pod palącym słonkiem godziny za kwadrans osiemnastej

  13. TesTeq Says:

    Basia każe:
    Noś bandaże!
    Bo na szlaku,
    Na temblaku
    Noga ładnie
    Nie odpadnie!
    Basia kica
    Jak kozica –
    Swym bandażem opleciona
    Niczym mumia faraona…😉

  14. basia Says:

    😀 😀 😀

    Właśnie! Trzeba by znów zadziałać w kierunku ziszczenia tej mumiowej wizji przecudnej. Bo w mieście nie usztywniałam kontuzji od Skrzycznego (piąty tydzień po) a w wertepach ostatnio pod Gierlachem (9 sierpnia)…

    [SzP Analizujący moje fotkowe corpus delicti zauważą, że zarówno Kubinska Hola jak i Skrzyczne zaczynały się na wysokich przełęczach, trwały pewnie ze trzy razy dłużej, niż mogły (w tych upałach… ale z kolankami nie ma żartów😉 ) a już w drodze na- i z Kubinskiej robiliśmy tyyyyyle odpoczynków, że najlepszy kompuTR by nie policzył!… Potem zaś wszystko było już 6 tygodni po – okres spoczynkowania czyli restowania minął i trzeba wzmacniać mięśnie by pomagały tym wszystkim ponaciąganym sznurkom i sznurowadłom😎 ]

    …Ufffff, trochę jest czym oddychać. Miejmy nadzieję, że nie tylko o poranku😎

  15. pak4 Says:

    Jako świadek dopowiem, że i Kubińska i Skrzyczne były ‚wariantami ulgowymi’ by ulżyć kolanu właśnie😉 A że mimo to wyszły dość ambitnie…

  16. basia Says:

    Tak jest, ten Świadek to świadek obrony! 😎

    Gdyby wyszły całkiem nieambitnie – zrodziłyby frust (a nie radość i dumę, i nadzieję), że szkoda paliwa marnować na takie beleco, że towarzystwo czas traci z kaleką-niedołęgą, itp. Wskaźnikiem było pierwsze „co potem” – dzień, dwa po wędrówce. Skoro stan i sprawowanie kolana okazały się OK i lepiej – ostrożnie marzyliśmy o następnych pourazowych „wyzwaniach”…🙂

    Nb w górach „ciągle” widzi się obandażowanych i uciskanych/uciśnionych😉 Więc nawet gdybyś poważnie utykał – you shall not walk alone (że nawiążę w ten nieco zakamuflowany sposób do „Kwestii Woźniackiej”😉 )

  17. Joszko Says:

    Nie przekonacie mnie, a widzę, że próbujecie „przegadać”?… 🙂

  18. Joszko Says:

    Co do „małych ciałek”, teraz nie jest aż tak źle. Widuje się pewne siebie muskularne modelki, aktorki, piosenkarki. Także tłuszczyk się widuje, wdzięcznie przystrojony.
    Byłbym spokojny

  19. TesTeq Says:

    Joszka, dziś nie przekonamy,
    Zatem w góry uciekamy!
    Pa, pa!

  20. basia Says:

    A jaka jest różnica pomiędzy przekonaniem a przegadaniem?
    (Można też komuś przygadać…🙄 )

    Tak, ładnie umięśnione ciałka damskie są równie „modne”, że się tak banalnie wyrażę, jak ładnie patyczkowate… – Mówimy oczywiście o modelingu, holyłudach itp. okolicach, gdzie szczupła sylwetka jest ceniona w tysiącach i milionach… Tak zwana ulica wzoruje się na „gwiazdach” biegających do swych fitnesów (albo wsiada na rower jak w krk – już momentami nie ma miejsca na więcej jednośladów🙄 ), liczy kalorie, zmaga się z nadwagą…

    Pytanie oczywiście o proporcje i granice owej muskulatury. Także ogólne „zawodowy sport a zdrowie” (damskie, jakiekolwiek).
    Kolejne – w tekstach przybyłego z bezinternecia Pro-fana😀 – o samą ciągłą potrzebę akceptowania (i re-akceptowania) ciałka własnego damskiego – czemu aż tak wiele kobiet kręci się wokół tego problemu, pozostając latami w błędnym kole: akceptuję… nie, nie znów muszę zaakceptować na nowo swe (większe) gabaryty, niedoskonałości, zaburzone proporcje… bo są jakie są (ale inne, niż „klasyczne” czy „obecnie wymagane”)… bo nic nie potrafię z nimi zrobić – raz a dobrze.
    Kwestia kolejna – hipokryzja gwiazd w stylu Woźniackiej/Wozniacki: upominanie się o równe traktowanie płci w sporcie i jednoczesne wykorzystywanie płci własnej do kolejnej „uwodzicielskiej sesji foto.
    (I owszem, uważam, że pięciosetowe pojedynki mężczyzn są trudne i nudne – regularna maksymalna trzysetowość zawsze i dla wszystkich dodałaby dramatyzmu męskim wielkim szlemom…)

    Jankoro, masz rację. Wedle życzeń podlinkuję! 😀

    Czy już do „wszystkiego” się odniosłam?… Tuszę…😀 Jeszcze nie mówiąc „pa pa”…
    …Chyba że klasykiem evergreenem…ze śpiewakami bez body issues, też tuszę😀
    :

  21. basia Says:

    PS, już mam dość tego ziąbu!!!
    Znaczy moje ciałko ma, bo rozum wie, iż deszczu spadło mniej, niż ksiądz kropidłem – jakaś mgiełka koło 9:00 rano, najlżejsza z możliwych… chyba się skończyła jak na razie…

    (Nb, goście z głębi PL podziwiali nasze trawniki, więc dramatycznie nie jest (w porównaniu), lecz mokre by się bardzo przydało…)

  22. nietoperek Says:

    uwazac
    radze
    /wykrz/

    niepodoba
    misie
    to
    https://picasaweb.google.com/basia.acappella/PogorzeKarpackie#6163102769682359730

    podoba
    ze
    nie
    mowila

    pa
    pa
    na
    dluzej
    /wykrz/

  23. Anonimowa Celebrytka Says:

    Dziecko, uważaj!

    Poczujesz, poczujesz. W swoim czasie.
    na razie się ciesz żeś młoda.😀

  24. TesTeq Says:

    Jeden tak uważał na siebie, że życie przegapił…

  25. pak4 Says:

  26. pak4 Says:

    Właśnie mignął mi przed oczami news historyczny, że Amerykanie w czasie wojny na Pacyfiku (akurat dziś rocznica podpisania kapitulacji) malowali ciała płetwonurków w pasy, co 12 cali, by płetwonurek stojąc na dnie ukazywał, jak głęboko jest w danym miejscu.
    Ech, jakiż to postęp! Dzisiaj bez pasów, może ciało wykazać, jaki jest poziom dna w niektórych zakątkach internetu, co szczęśliwie JKR wykazała.

  27. basia Says:

    Taaaakkkkkk…😉
    Bo w życiu też trzeba wiedzieć, kiedy postarać się o okular(y)… i inne czujniki, czuj-czuj-czuwaje🙄
    😀 😀 😀 😀

  28. pro-fan Says:

    @basia pisze: ‚dodałaby dramatyzmu męskim wielkim szlemom’ – pieciosetowe mecze niedramatyczne?
    !!!

  29. mru Says:

    profan,
    napięcie w jednostce czasu?🙄

  30. pak4 Says:

    @mru:
    W jednostce czasu dużo się da. Odległość (stąd do obiadu), napięcie (90 minut i dogrywka), opór (brońcie się przez trzy dni), masę (półroczny)…

  31. pak4 Says:

    Puk, puk, gdzie są wszyscy, którzy piszą: „Puk, puk, gdzie są wszscy”?

  32. TesTeq Says:

    Szukamy złotego pociągu. Tu go nie było, Gospodyni też, więc spakowaliśmy manele i kopiemy na 65. kilometrze.

  33. pak4 Says:

    Ja bym szukał złota w tablicy Mendelejewa, a nie na 65. km, ale różne są hobby na tym najlepszym ze światów.

  34. Joszko Says:

    Dopóki Pak nie panikuje, ja też trzymam cierpliwość, ale przyznam, niepokoję się brakiem Gospodyni – to już trzeci tydzień.

  35. TesTeq Says:

    Póki co znalazłem złoty ząb. Mam nadzieję, że Gospodyni nie szczerbata…😛

  36. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Żeby byś szczerbatym bez złotego zęba, najpierw trzeba go mieć… Strzeż się, strzeż!🙂

    @Joszko:
    Trzeci tydzień będzie dopiero jutro😉

  37. TesTeq Says:

    Bezzębna?😯

  38. pro-fan Says:

    \O-O/

    gdyby gospodyni zamierzala tu jeszcze przyjsc – ponawiam pytanie: czemu pięciosetowe mecze są niedramatyczne?

  39. pak4 Says:

    @pro-fan:
    Gospodyni nie wykluczyła dramatyzmu. Uznała tylko, że może być coś bardziej dramatycznego. Na przykład coś, czemu się kibicuje😉

  40. pro-fan Says:

    ?

  41. pak4 Says:

    @pro-fanie:
    Może mylę przyczynę ze skutkiem, może nie dość znam Gospodynię, ale mam wrażenie, że kibicuje ona mocno kilku paniom na korcie, podczas gdy postępy panów jedynie śledzi.

  42. pro-fan Says:

    @pak4: kusi mnie powiedziec damski tenis to porazka. o czym gospodyni musi wiedziec jesli choc troche zna sie na sporcie.😉

  43. TesTeq Says:

    @pak4: W interpretacji prawdziwych preferencji Gospodyni mam z GOŁA odmienne zdanie. Otóż niewiasta ta pasjonuje się męskim tenisem, ale skrywa to udatnie pod płaszczykiem fascynacji damskim.

  44. TesTeq Says:

    A najbardziej Gospodyni kibicuje Fernandu Verdascu…

  45. pro-fan Says:

    ja bym skryl pod kurteczka, tego verdascu.😛

  46. Jankora Says:

    Panowie, wreszcie coś na temat (ciałko).:-D

  47. Jankora Says:

    Pro-fanie,kurteczka to jak rozumiem parytetowo?😀

  48. Joszko Says:

    Ton Waszych „pogaduszek” uspokoił starszego pana że wszystko w porządku.

  49. Joszko Says:

    Jednak Gospodyni powinna się odezwać wreszcie. Choćby krótko.

  50. nietoperek Says:

    jak
    by
    co

    to
    nietoperka
    nie
    ma

    do
    polowy
    paxdziernika
    😈

  51. pak4 Says:

    3maj się Nietoperku! Do poł. paź.😉

    @Joszko:
    Cierpliwości😉

  52. TesTeq Says:

    Nie ma Gospodyni na pustyni,
    A wielbłądy nie chcą dalej iść;
    Czołgać się już dłużej nie mam siły,
    O, jak bardzo, bardzo chce się pić…

  53. mru Says:

    oby nie zostali pijakami.😛

  54. pro-fan Says:

    Radwanska w finale w Tokyo.

  55. pro-fan Says:

    – nie tylko finalistka

  56. Anonimowa Celebrytka Says:

    Księżyc w Krakowie jest niesamowity, nie tylko dzisiaj.
    Dziś szczególnie.

  57. TesTeq Says:

    Bo Kraków jest bliżej Księżyca niż Warszawa, Poznań i Gdańsk.

  58. pak4 Says:

    @TesTeq:
    I dlatego Twardowski z Krakowa na Księżyc.

  59. pak4 Says:

    Wersja jesienna:

    (Należy słuchać, brać przesłanie na opak.)

  60. basia Says:

    Witam Wszystkich Państwa baaardzo serdecznie! Wielkie dzięki za cierpliwość! Aktywnym dziękuję szczególnie!

    Cóż, wrzesień to czas rozjazdów, rozchodów, nietypowych (nienormowanych😉 ) aktywności zawodowych…
    Lecz o blogu nie zapomniałam, o nie. Nawet nowy wpis będzie („na dniach”)🙂

    Czy kibicuję tenisistom, czy też tenisistkom? — To jest zupełnie tak, jak z polskimi klubami piłkarskimi – zależy, który aktualnie wygrywa😈 …Bo to mnie dodatkowo mobilizuje do ruchowej aktywności własnej. (Choć przegrywający także mobilizuje, lecz jak wiadomo wygrywający bywa lub bywał przegrywającym – patrz światłe rady tatusia (dla) Kamila Stocha…🙂 )

    Czy z Krakowa bliżej na księżyc? Możebne to. Po piątej widziałam baaardzo jasną i dużą jutrzenkę oraz dogorywający spektakl księżycowy, całkiem atrakcyjny jeszcze, a nawet wielce dramatyczny. Jednak zimno też było dramatyczne, więc się cofnęłam pod dach😎 …Wychylić nos na taki spektakl prosto z namiotu, siedząc w ciepłym śpiworze – to by było to!😀

    Czemu pięciosetowe mecze mniej dramatyczne? – Bo więcej czasu (punktów, gemów, setów) składa się na wynik. Zatem napięcie spada. Bo spada waga każdego gema dla wyniku. Wymęczenie oponenta, sprawdzenie swoich granic to trochę coś innego… I ja mam wątpliwości, czy w tenisie, aby wygrać, faceci muszą dać z siebie aż tyle? To przecież tyleż atletyczny co wielce techniczny sport.
    Poza tym długie mecze są męczące dla oglądających i pożerają niepotrzebnie ich czas. Niektórzy organizatorzy głośno mówią, że nie daliby rady zapewnić przestrzeni kortowej gdyby miały wejść pięciosetówki damskie. Tiwi mogłyby też nie zdzierżyć, choć te akurat upierałyby się przy maksymalnym czasie (pozysku kasy)…

    Jeszcze raz serdecznie Państwa pozdrawiam i dziękuję😀 😀 😀
    Oraz przepraszam, zwłaszcza Tych, którzy się niepokoili…😳

  61. basia Says:

    Paku4😀

    A, czy ja już tu wspominałam, że urlop był super?
    Nie?
    To mówię.
    Po raz nie-ostatni😉 😀

    *** * ***

    PS, czy ktoś uwierzy, że niecałe 4 tygodnie temu było 35 celsjuszów?

    podpisano
    zmarzluch rozgrzewający się i kolano herbatkami i przysiadami😀

    *** * ***
    …A Agnieszka rozgrzewa duszę siódmym miejscem w rankingach i postępem na drodze do Singapuru czy może innego Honolulu, prawda Pro-fanie? 😈

  62. Joszko Says:

    Ciała niebieskie wracają do normy, studenci wracają do laboratoriów i akademików, Gospodyni wraca na swe włości – można odetchnąć z ulgą.

    Synowa ostatnio powiedziała do mnie: „W sumie rozumiem tatę że się niepokoił naszym małym spóźnieniem. Starsi panowie lubią rytm i porządek.”🙂

    Mam nadzieję, że Czytelnicy bloga też powrócą szczęśliwie w październiku. Bo inaczej starszy pan znów będzie niepokoił się.😉.

  63. pak4 Says:

    Gospodyni przypomniała mi żarcik z audycji radiowej (to chyba jeszcze lata 80-te były), jak zreformować polski futbol:
    — Niech mecze grają odlboje, będzie taniej!
    — Ale oni wolniej biegają, to nie będzie atrakcyjne…
    — To się mecze wydłuży, na przykład do 3 godzin… Suma atrakcji się będzie zgadzać!

  64. Kumaty Says:

    Lata osiemdziesiąte?Ale wtedy były tanie transfery!;D

  65. TesTeq Says:

    TesTeq powraca u progu października ze swoją książką! W przedsprzedaży promocja -15%, więc nie zwlekajcie!
    http://biz.blox.pl/2015/09/Teraz-Dobrze-sie-zapowiada.html

  66. pro-fan Says:

    @basia:
    ‚daleka jest droga do…’ Honolulu.😉

    ale brawa za drugi set.
    nie da sie wygrywac bez przerwy.

  67. basia Says:

    Pro-fanie, tak jest, wielkie brawa i nie da się wygrywać na szczytach dzień po dniu😀

    TesTequ, muszę doczytać o tych powrotach, czasie trwania promocji… I oczywiście gdzie Autor rozdawał/rozdaje/będzie_rozdawał autografy😈😀

    Kumaty, piłkarskie czy danych? 😉 😀

    Paku4, suma atrakcji tak, ale dzisiejsza publiczność bardziej dba o gęstość (super)atrakcji w jednostce czasu🙄 😀

    Joszko, niektóre ciałka niebi…ańskie🙄 wracają też na rowery… I w ogóle😎 —
    — Życie to pasmo odejść, przejść, przewartościowań, powrotów, poszukiwań optimum. Akceptacja tego faktu jako stanu naturalnego to też część ludzkiej wolności. Bądźmy maksymalnie dyskretni* w poszanowaniu cudzych wyborów, w finezyjnych rozróżnieniach, nieustannej otwartości na powroty dawno nie widzianych i przybycia nowych Komentatorów…😀

    ______
    *dyskrecją w obu znaczeniach – polskim współczesnym potocznym i anglosaskim… oraz w „naukowym” nawet („cząstka dyskretna” i podobne)😎

  68. Joszko Says:

    Na rowerze proszę uważać o tej porze roku.🙂

    Co do braku nachalności w pozyskiwaniu i zatrzymywaniu „blogowiczów”- styl Gospodyni mi odpowiada i dlatego bywam tu, a w innych miejscach nie.🙂

    Dobrego dnia państwu!

  69. basia Says:

    Uważamy…😀
    Miło mi czytać takie słowa…😀
    Dobrego! 😀

  70. TesTeq Says:

    Nienachalnie Gospodyni
    Może dzisiaj zupę z dyni
    Albo z jakiejś innej ryby
    Zrobi, żebym już na grzyby
    Nie udawał się do Gdyni…😯

  71. basia Says:

    😀

    Ja jeszcze z zimą się rozkręcę, ja jeszcze z zimą się roztańczę — także w temacie dyniowej zupy curry😀
    Zima prawie u bram; rury dokaloryferowe ciepławe, uchył okienny kuchenny już tylko minimalny (a jeszcze wczoraj wstawałam w nocy coby na oścież😉 ), pięęęękny wschód słońca, huk roboty czeka…😎

  72. Joszko Says:

    Przyznam się, że polubiłem zupę z dyni. Lekko wschodni posmak, jaki nauczyła się dodawać synowa, dobrze robi mdłemu warzywu.
    I mówią, że dynia jest zdrowa.
    Za oknem pięknie, uśmiechajcie się ile można.

  73. TesTeq Says:

    Kiedy jesteś kawalerem,
    Lubisz z dyni strzelać bramki;
    Potem z dyni tylko zupę
    Wsuwasz z gara swej wybranki…😦

  74. Joszko Says:

    Co ja poradzę, TesTeq, że z cudzego gara smakuje lepiej?
    Mi ludzie mówią, że gotuję smacznie (i widzę jak znika z talerzy), ale sam wtedy jem mało.

    Miałem piękny dzień, a ludzie byli tacy, jak gdyby przeczytali ranne moje wezwanie do uśmiechu.😀

  75. basia Says:

    Z dyni bramki?! — A toż za sprawą takiej kawalerskiej fantazji można stópkę młodzieńczą pokiereszować! O_O
    (Dwa sezony temu wielka dynia bramkowała mi aż do marca wstęp-dostęp do kuchni… Czasem przez to dostała chodakiem o poranku… bez specjalnej urazy i zaciętości, ot dla rozbudzenia się 🙄 )

    I owszem, to prawda, że gotowanie troszkę osłabia apetyt własny podczas późniejszego posiłku. Byle nie podjadać w trakcie i nie „elektroluksować” potem resztek…😀

    Tak, prawda — cesarski był wczorajszy dzionek. Weekend też się zapowiada nieźle – najlepszego dla Wszystkich Państwa! 😀 😀 😀

  76. Joszko Says:

    „Elektroluksowanie resztek” – kolejny wynalazek Basi czy zwrot używany szerzej, a o którym ja nie wiem?🙂

    Niech Wam słoneczko świeci a humory dopisują!😀

  77. TesTeq Says:

    „Zdobyć gola głową”, Droga Gospodyni,
    Znaczy tu w Stolicy „strzelić bramkę z dyni”!

  78. TesTeq Says:

    A elektroluksując, Gospodyni bezwstydnie lokuje sponsora w swoim blogu!👿

  79. basia Says:

    Joszko, na pewno słyszałam (nie jeden raz) anglojęzyczny pierwowzór tego „wynalazku”.
    Generalnie – nei bójmy się wynalazczości a nawet patentowania. Ludzie twórczy tak mają! 😎😀

    TesTequ, a wynosząc dynie na świeczniki i w inne światło bramki lokuje pan czelnie firmy, partie polityczne, kraje, betakaroteny oraz całe rolnictwo!!! 😛 😀

  80. Joszko Says:

    Ma Gospodyni rację, w nas jest coś takiego, że boimy się nowości, wynalazczości, Choćby tej niegroźnej, tylko językowej. Dostrzegam często w sobie takie obawy.

  81. kij włóczy Says:

    ostatnio to sie troche zmienia (do Joszko), odwaga tanieje, rozsadek w cenie.

  82. Joszko Says:

    Masz rację, lecz bez eksperymentowania, podważania pewników nie ma postępu. Tak jest w technice i technologiach, podobnie gdzie indziej.

  83. basia Says:

    Obaj Panowie słusznie prawią…😉 😀 😀

  84. pro-fan Says:

    ciałko

  85. pro-fan Says:

    ciałka bez Sereny

  86. basia Says:

    No piknie, piknie… Ciałka sukcesu i urody! Co daje wysportowanie (nawet przeplatane kontuzjami😕 )…🙂

  87. Kumaty Says:

    Ale laski;D

  88. pro-fan Says:

    dalszy ciąg ‚epopei św. Sereny’😉
    http://www.theguardian.com/commentisfree/2015/dec/14/serena-williams-sports-illustrated-sports-person-of-the-year-american-pharoah

  89. Asia Says:

    Uderza szczególny ton tego artykułu. Niemal na kolanach.😉

  90. basia Says:

    Serena Williams transcends sport. We are lucky to be living in her time. …😆 taaaakkk, transcendentalna Serena… Po inne przekroczenia należy odesłać Państwa do tekstu i cytatów obok niego…🙄

  91. Asia Says:

    😆

    Jednak trzeba nadmienić lojalnie, że w Ameryce jest wiele kręgów, traktujących młodszą z sióstr Williams niczym bóstwo jakieś. Dziwne lecz prawdziwe.

  92. zawada Says:

    Wszyscy widzimy:
    http://www.theguardian.com/sport/2016/feb/18/wta-tour-tennis-injuries

  93. basia Says:

    Taaak…
    Do kolekcji – chat shows i tenisistki:
    http://www.telegraph.co.uk/news/12164291/Jonathan-Ross-left-red-faced-after-excrutiating-interview-with-Johanna-Konta.html

  94. pro-fan Says:

    @temat: taki news, a tu wciąż cisza?
    https://www.washingtonpost.com/news/worldviews/wp/2016/03/08/the-drug-linked-to-tennis-great-sharapova-has-roots-in-soviet-military/

  95. basia Says:

    Hmmm, cisza, bo co tu pisać?
    Pierwsze (gdy się dowiedziałam) przyszło mi do głowy kanoniczne dzieło własne😛 https://basiaacappella.wordpress.com/2007/08/24/wartosc-rynkowa-kobiety-po-przejsciach/ …lecz potem pomyślałam, iż być może tak prosto nie będzie…

    A poza wszystkim wciąż mi tu coś nie gra (choć przeczytałam duuuużo w ostatnich dniach) — jak osoba i firma, brand, czerpiąca tak nieproorcjonalnie dużo z endorsements (w proporcji do prize money) mogła to wszystko wystawić na ryzyko?! Taż dla jej reklamodawców najwyraźniej nie miało na obecnym etapie znaczenia, czy jest siódma, czy siedemnasta w rankingach (por. zresztą zarobki pozakortowe Wozniacki czy Ivanovich)… Więc co? Nadambicja i naddeterninacja, by wreszcie pokonać tę Serenę, być znów Marią, triumfującą nastolatką z 2004?… W pomyłkę, przeoczenie nie wierzę nawet przez ułamek sekundy…

    Nb różne teksty się widzi przy okazji. Np takie z erudycjami „od Greków i Rzymian”🙄 „Hamartia” – jeśli nie słyszeli o niej wcześniej – to teraz juszsz nie mają wymówki…😎 😉 http://www.theguardian.com/sport/blog/2016/mar/09/maria-sharapova-error-excuse-drugs

  96. pro-fan Says:

    @basia: czy to jest ‚rynkowa wartość kobiety po przejściach’? no, ja nie wiem.
    prawda, że będzie dalej reklamować rakiety, ale poza tym, grubsza sprawa.
    popatrz:
    ‚the tour decided to give its players a guide to how to best answer any questions about the Russian star’s admission’ – http://www.si.com/tennis/2016/03/09/wta-prepares-players-indian-wells-maria-sharapova-doping
    tego jeszcze nie było!

  97. basia Says:

    W istocie tego jeszcze nie było…
    http://www.theguardian.com/sport/blog/2016/mar/11/maria-sharapova-aura-blemish-doubts-tennis

    Zakończenie:

    Well, she is finished now. Perhaps her lawyers will succeed in ensuring that her sentence is a light one and that she can return to competition still close to her peak. Maybe her admirers in high places will even ensure that she takes her place in Russia’s Olympic squad. No doubt over the coming years she will continue adding to her fortune. But our view of her will never be quite the same.

    She is not a Lance Armstrong or a Marion Jones. She did nothing technically illegal until those last couple of months. No one will be erasing her name from the honours boards and there will be no asterisk against her name in the record books. But her statement this week, and the doubts it raised, ensured that wherever she goes her aura will bear a permanent stain, like a thin layer of pollution hanging above the horizon in an otherwise clear blue sky.

    Nb, komentarze pod zalinkowanym tekstem:
    ID6453766
    44m ago
    2 3

    Doping in elite sports is inevitable. The war on drugs will not work, instead I propose there to be three divisions in which athletes can compete:

    A: Classic Division.
    B: Monitored Doping Division.
    C: Heart Attack before 34 Doping Division Deluxe.
    Reply
    Report

    kwr266 ID6453766
    41m ago

    1 2

    D: rugby and football

    Uśmiechnąć się czy zapłakać?😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: