Jest takie miasteczko

Finał Kromer Festival Capella Cracoviensis Biecz, Franciszkanie, 16.8. 2015 finał Kromer Festival; FB Capellae Cracoviensis

Gdy Pewien Bardzo Znany Profesor od starej literatury ostrzegał od katedry Sali Amfiteatralnej (swym charakterystycznym tenorkiem), że niech mu ktoś tylko nie wie na egzaminie, skąd pochodzili Kromer, Potocki, co tam w tym Bieczu jest oraz po której stronie – pewna młoda B słuchała tych słów z jakby mniejszą trwogą. Bo Biecz już zwiedziła była, a nawet dokładnie (przy okazji harcerskich wędrówek po Łemkowszczyźnie)…
Gdy niewiele lat później B zakolegowała się z jedną chórzystką (nie dość, że bardzo ścisłą, to jeszcze z wielorakimi zainteresowaniami kulturalnymi!) z owego miasteczka pochodzącą, zawsze o nim mówiącą z taaaaką estymą, że aż… (mind you, Krakowa dostąpiwszy, każdy student, absolwent, adiunkt czuje się, ma się czuć, jakby PB za nogi pochwycił i nie popuszczał aż do śmierci)…
Gdy cztery lata temu naszło ją, by po dekadach do Biecza zawitać… na kolana znów paść, (pomimo rozkopanych ulic i hałasu młotów pneumatycznych)…
Gdy w czerwcu 2015 dowiedziała się, że Filip Berkowicz, twórca krakowskich i gdańskich festiwali muzycznych o najwyższej światowej marce, postanowił zorganizować w prowincjonalnym miasteczku jeszcze jeden „swój” iwent a może i cykl, tym razem letni… – nie uniosła brwi a tylko ucieszyła się, iż Beskid Niski zaplanowała już ponad 2 lata temu na dokładnie te dni, co wraz z Berkowiczem i Bieczem nie może wróżyć imprezie czego innego, jak tylko sukcesu, magnesu i dalszego rwetesu.

Co okazało się faktem.

A to skłania do wysnucia kilku wniosków ogólnych. Wszystkich może nie wysnujemy (bośmy bardzo zapóźnieni w robótkach wszelakich po upalnych tatrzańskościach i Łemkowszczyźnie całe 80 godzin potem).
Jedno trzeba wszak powiedzieć: na południu Polski duma z przynależności do różnych społeczności lokalnych, dziur zabitych (rzekomo) dechami, prowincji, terenów, itp. przetrwała w wielu miejscach komunę, nierzadko w całkiem niezłej formie. Czasem w formie zabawnej: na przełomie epok koleżanka ze studiów donosiła (imitując-parodiując akcenty ą-ę) o inicjatywach i zebraniach lokalnych „stwórzmy rzeczypospolitą rabczańską!”…
Mimo trudności, których imię było i jest legion, emigracji dalszej i bliższej (lekceważenia przez wielu wychodźców swoich gniazd) – od Bobowej i Biecza po Andrychów, Zator, Mikołów a nawet Nysę, obserwujemy wielkie dzianie się, dumę z osiągnięć, powroty, faktyczne fantastyczne fun… Gratulujemy sobie i tym, co przetrwali na miejscu, na swych placówkach, biorąc swe sprawy w swoje ręce, jeżdżąc przez dwie dekady po dziurawych drogach (coraz mniej, lecz wciąż), płacąc horrendalne podatki, znosząc permanentną niepewność zatrudnienia/dochodu, tworząc firemki i firmy, łożąc na dzieła wspólne, stymulując wzrastanie wielorako, dodatkowo, zmagając z aurą, przepisami, deficytami obyczajowości (te wszystkie kolesiostwa, szwagryzmy), z pułapkami demokracji. Także z kompleksami, które – w nietoksycznej formie – są niezłym impulsem rozwojowym.

Zarówno festiwale (nie tylko biecki czy lusławicki), jak i pikniki, festyny, dożynki, na które przychylny turysta natyka się w pewnych porach roku co pięć kilometrów, są zwieńczeniem pewnego etapu i jednocześnie wyraźnym sygnałem ewolucji, dywersyfikacji prowincjonalnego stylu życia (ziemi, tej ziemi ;-/), uzupełniania go o wysoką kulturę w sposób harmonijny, nienachalny (choć czasem spektakularny).
Jest takie miasteczko, jest niejedno, do którego warto. Jest taka społeczność, istnieje, gdzie znajdziesz nie tylko social cohesion i pamiątki dawnych wieków, ale i wieczorną kawalkadę aut z koncertu ( na przykład w klimatyzowanej sali ze światowej klasy akustyką… obiekcie skrytym do pewnego stopnia za wysoką kukurydzą ;p).
Rejoice, rejoice greatly!

_______________
PS, nie tylko festiwalowo-cerkiewkowa pełnia dokumentacyjna ROI Paka4ale też jego Tatry sierpniowe.

Reklamy

Komentarzy 70 to “Jest takie miasteczko”

  1. Tom Says:

    Znając tylko miasteczka od Andrychowa po Zator, zgadzam się z tenorem Gospodyni. 🙂

    Wnioskuję ze zdjęć, że lato miałaś i masz wspaniałe. 🙂

  2. pak4 Says:

    Faaajne miejsca, świetne koncerty!! 🙂

  3. basia Says:

    Tak, przyznaję (się) bez bicia, że jest cudnie 😉

    😀 😀

  4. Anonimowa Celebrytka Says:

    Faktycznie można być dumnym z Małopolski. Z tej wielkomiejskiej, z tej prowincjonalnej. Źródło sukcesu tkwi, w mojej opinii, wciąż w czasach przeludnienia, konieczności szukania „dodatkowych” zatrudnień i fachów (oprócz podstawowego, patrząc z dawnej perspektywy, czyli rolniczego), w mobilnośći, w oszczędności, pracowitości, ambicji i zaciętości, zwłaszcza, kiedy widać efekty, a minimum jakąś perspektywę. Przy jednoczesnym przywiązaniu do wiary przodków i ziemi ojców.
    Słyszałam ostatnio, że jesteśmy „Polską Bawarią”. 🙂 – Toutes proportions gardées, myślę sobie (mocium panie), lecz chyba coś w tym jest. 🙂

    Gratuluję Basi i Przemkowi pięknych wypraw w Tatry i Beskid Niski. Tak trzymajcie. 🙂

  5. basia Says:

    Ja tam byłam zawsze dumna z Małopolski — i tutaj, i znacznie, znacznie wcześniej! 😎

    Dzięki za gratulacje. Było fantastycznie – faktycznie 😉

    „Polska Bawaria”? – Też to słyszę 😀 Nie dodawałabym żadnych proporcji, mocium panie, bo jak polska to JUŻ znaczy, iż w polskim kontekście osadzona.

    Do czynników dodałabym jeszcze autonomię galicyjską, w jej wyniku wielość (możliwych do powstania) instytucji, stowarzyszeń kulturalnych, samokształceniowych, samopomocowych… ruch ludowy, teatralny, muzyczny… wczesną demokratyzację i praktyczne szkoły-szkółki demokracji… Ruch emigracyjny i pracy sezonowej, powroty i obrót idei oraz dobrych praktyk (gospodarskich, gospodarnościowych)… – Wszystko to widzimy, rozumiemy, doceniamy dopiero wówczas, gdy zderzamy się w innych regionach kraju z roszczeniowością, tumiwisizmem, bezradnością, zaniedbaniem o kilka stopni wyższymi od spotykanych w naszych stronach (gdzie też sporo złego, nie ma co wszędzie kłaść pozłoty… ale i nie ma sensu przyczerniać – zrobią to za nas nałogowi pesymiści, nieżyczliwcy, emigranci ‚with issues’ (wiecznymi by nie rzec wieczystymi) i inne kategorie poszukiwaczy dziur w (czyimś) całym 😀

  6. Anonimowa Celebrytka Says:

    Masz rację – Bawaria miała swoją drogę i uwarunkowania, Małopolska swoje. Porównywanie bezkontekstowe nie ma sensu.
    Warto jednak jak najdłużej pamiętać, jaki był tutaj punkt startu, jaką trudności i opory przezwyciężyliśmy (i nasi przodkowie) od lat sześćdziesiątych XIX wieku, po 1918, po drugiej wojnie, od 1989.
    To daje perspektywę, optymizm, blokuje wieczne „a bo oni mają lepiej”.

  7. Anonimowa Celebrytka Says:

    Przepraszam, wytłuszczone było w moim zamierzeniu tylko „jak najdłużej pamiętać”, przepraszam najmocniej!

  8. nietoperek Says:

    optymizm
    gospo
    niexle
    wyglada

  9. pak4 Says:

    @nietoperku:
    Było też coś dla Ciebie:

  10. nietoperek Says:

    pak4

    kul

    zawsze
    szanuj
    nietoperki
    /wykrz/

  11. TesTeq Says:

    Od Krakowa aż do Gdańska
    Muza brzmi Berkowiczańska…

  12. basia Says:

    Anonimowa Celebrytko, nie przejmuj się nadmierną tłustością – przyszedł ziąb (26 stopni C), idzie jesień, osłonka się przyda. A takie numery, jak Twój pod innymi blogami WordPress kosztowały tłustość aż do końca wątku (jeśli nie zainterweniował admin, rzecz jasna). Więc spoko i luzik – zaraz poprawię 😀

    …Staram się widzieć ową perspektywę, pamiętać o niej. Powodów zaś do optymizmu ma, musi mieć bezlik ktoś, kto dorastał (nastolęciem będąc) w czasach beznadziei, pały zomowca nad głową, marzeń wszystkich wokoło o emigracji… a bodaj i założeniu firmy pogrzebowej… w RPA (gdyby się nie dało (do) kopalni złota 🙄 )…

    Nietoperku, zawsze! (niech będzie słońce! 😀 )
    I pamiętaj, że 4 lata temu fotografowałam wszystkie te cerkiewkowo-nietoperkowe wersale (i wersalki – zawsze niech będzie parytet!) – wyłącznie dla Ciebie!… prawie 😀 😉
    Teraz Pak4 przejął pałeczkę 😀

    TesTequ, strach pomyśleć, co będzie dalej… Od Wrocławia aż do Lwowa?… Żeby go choć jaki Bohun nie usiekł… Filipa… w tym ywentualnym Wrocku znaczy się… albo i gdzie 😀

  13. Asia Says:

    Ale News!
    http://www.dailymail.co.uk/news/article-3203511/Poland-looking-report-Nazi-treasure-train-found.html
    (Z trochę większego miasteczka – byliście tam niedawno. 🙂 )

  14. basia Says:

    Wałbrzychowi skarby się przydadzą (jeśli…) –
    Mało tam ostatnio good news

  15. nietoperek Says:

    gospo
    /wykrz/

    co
    za
    slonce
    /pyt/wykrz/pyt/wykrz/

  16. Terri Says:

    A można wiedzieć czy sierpniowe 4 dniowe Tatry byłby odpowiednie dla prawdziwego cepra, z krwi i kości ? Zazdroszczę wszystkich podróży i życzę wielu pięknych kolejnych…

  17. basia Says:

    Nietoperku, coraz słabsze, niestety… 😀

    Terri, witam Cię serdecznie! 🙂
    Hmmm, co tu odpowiedzieć w kontekście tego „ceperstwa z krwi i kości”? Kondycyjnie mogłyby nie sprawiać problemów, bo – jak wiadomo – u ceprów ostatnio w modzie różne łelnesy, fitnesy i inne esy-floresy. Więc tylko spokój, wyrównywanie oddechu i nie rzucanie się już pierwszego dnia na jakieś wymagające trasy (zupełnie jak my szóstego 😉 ).
    Trudności mogłyby zaskoczyć zza innych węgłów: Ceper na ogół nie zdaje sobie sprawy (praktycznie – bo teoretycznie to może i wie!), jak szybko w górach tworzą się burze… „z niczego”, zwłaszcza gdy wędrowiec jest skupiony na ścieżce, łańcuchach, wyszedł później niż wczesnym rankiem („nie o ósmej-dziewiątej, a skoro świt” – poucza TOPR!) A pierwsza połowa sierpnia to jeszcze zdecydowanie okres burzowy (nie wspominając o upałach 2015); lepiej zaczynać tę przygodę we wrześniu, choć dni wówczas krótsze. Tak czy siak latarkę czołową należy mieć w kieszeni plecaka. Przyda się choćby podczas przechodzenia przez Wąwóz Kraków (Smoczą Jamę). Czyli kolejna pułapka czekająca na ceprów – wyposażenie: mieć wszystko, co trzeba (i rutyny zapobiegające zapominaniu wzięcia na kolejne wycieczki czegoś istotnego) a jednocześnie nie przeładować plecaka ponad swe możliwości („łatwego” wniesienia i zniesienia go z gór)…
    I oczywiście trzeba sprawnie-czujnie stwierdzić, na ile szybko oswajamy się z przepaściami i czy łańcuchy ułatwiają nam to czy utrudniają, paraliżując ruchy. Na ogół ludziom potrzebny jest pewien czas na zaprzyjaźnienie z przestrzenią wysokogórską, przyjęcie jej „przez organizm”.

    Nb, swego czasu popełniłam tu wpisik https://basiaacappella.wordpress.com/2010/09/17/pierwszy-raz-w-gory-nie-tylko-jesienia/ a potem jego kontynuację https://basiaacappella.wordpress.com/2011/03/21/ruszamy/
    Na tle tysięcy instrukcji, co kupić, by dostąpić (i jeszcze to, i jeszcze owo… w tym sklepie taniej, w tamtym bardziej prestiżowo… i koniecznie zaglądaj na moją wędrowniczą stronkę bo tu mam te wszystkie reklamy sklepów sportowych!…) – moje porady wyglądają jak jakieś naiwnie-romantyczne „chcieć to móc” 😀 — Lecz dalej tak właśnie uważam, i owszem 😎

  18. basia Says:

    PS, Terri, pięknie dziękuję za miłe słowa i życzenia 😀

  19. TesTeq Says:

    Któż to burze tworzy w górze
    „Tak z niczego”, Mój Kolego?

  20. basia Says:

    wilgoć + temperatura + uroda na dysc 😀

  21. Jaś Beskidzki Says:

    Jak Terri, ja również zazdroszczę i życzę.
    Z publikacyjnego punktu widzenia:
    Gratuluję zwłaszcza pomysłu wydłużonych opisów pod zdjęciami. Tych licznych mini-esejów, czasem humoresek, to znowu obfitych cytatów, niekiedy połączeń wielu gatunków ekspresji, liryzmów, impresyj. Nadto wachlarz odcieni humoru masz przebogaty. Z ostatnio oglądanego albumu wynotowałem sobie: „No jaki nieodpowiedzialny nauczyciel zabiera czeską wycieczkę w takie miejsca w polskie Boże Ciało?! ;p” (chodzi o czeskie, przygraniczne formacje pisakowcowe).
    Osobne osiągnięcie to żarty na Twój własny temat.
    Wszystko to sprawia, że opisy układają się w naturalne, nienatrętne mini-fabułki, a gdyby komuś wydały się za długie (lub już je poznał podczas pierwszego oglądania, a za kolejnym zapragnął delektować się wyłącznie zdjęciami, z których wiele świadczy o naprawdę niezłym, spostrzegawczym oku), może je wyłączyć (co już nie jest zasługą Twoją, ale hostingu).

    Wyobrażam sobie, jak czasochłonnym zadaniem jest takie opracowanie pourlopowej dokumentacji.
    Czytanie wraz z oglądaniem, też, naturalnie, zajmują więcej, niż zwykły slaiding po obrazkach. Lecz warto!

    Serdecznie pozdrawiam
    górołaz Jan

  22. Anonimowa Celebrytka Says:

    Plus, czasami, efekt motyla. Kiedy indziej wstawiennictwo papieża Franciszka. 🙂

    Dziękuję za poprawienie edycji. 🙂 W przyszłości będę ostrożniejsza.

  23. TesTeq Says:

    W takim razie uprasza się Gospodynię i inne nadobne Panie, coby nie wychodziły na pole. Wtedy niebo nie zobaczy urody, więc nie będzie urody na deszcz! 😉

    Ja też nie będę wychodził! 😀

  24. Mela - Woman Says:

    Nie wiedziałam o szykującym się festiwalu w Bieczu, a szkoda, bo tegoroczny urlop spędziłam w Iwoniczu (nie tak czynnie, jak Wy), który jest przecież blisko; zresztą z mojego miasta też mogłabym dojechać.

    Ale tak się zdarza, gdy człowiek zajęty zima-lato, a tuż przed wyjazdem jeszcze bardziej, i nie ma chwili czasu na posłuchanie Dwójki. Szczęściem w I. mieliśmy Internet, poprzez niewygodny gadżet małżonka zajrzałam do bloga muzycznego „Polityki”, skąd dowiedziałam się o „Kromer Festiwal” oraz że są tam też a cappella i PAK („żyć nie umierać, z namiocikiem”). Tym mocniej postanowiłam zahaczyć o Biecz w drodze powrotnej do mojego miasta i dostać się na ostatni koncert (w I. byliśmy większą grupą, znajomi świętowali jubileusze, owe imprezy jakoś odciągnęły się na ostatnie wieczory pobytu, dlatego nie mogłam wyskoczyć na renesans ani barok).

    Zdziwił mnie tłum pod kościołem. Jakimś cudem dostaliśmy się z małżonkiem do środka i nawet mieliśmy miejsca siedzące, jednak bardzo z tyłu, za wysokimi ludźmi. Nic to, koncert podobał mi się ogromnie. Od razu Was rozpoznałam wśród publiczności, a Twoje zdjęcia to potwierdzają. Podeszłabym, ale deszcz i wzgląd na Waszą dalszą podróż odwiódł mnie od tego. (My mieszkamy w byłym mieście wojewódzkim T.)

    Tą drogą przesyłam pozdrowienia. Może jeszcze kiedyś będzie okazja spotkać się przed koncertem (lub po) z blogerką Basią a cappellą i jej kompanem wycieczkowo-koncertowym PAK-iem?

  25. basia Says:

    Jasiu Beskidzki, witam Cię serdecznie! 🙂
    Szczodrobliwość pochwał SzPana wgniata mnie w fotel i – mam nadzieję – zmobilizuje do dalszych wysiłków na niwie 😀
    Owszem, świadomie sprawozdaję w ten sposób (por. zeszłoroczne wpisy „Dużo!” i „Podróże wyłącznie duże”) – grając konwencjami obfitości-wyczerpującości i powściągliwości, dystansu, autodystansu, understatement, formy „mniejszej”, niż „zasługuje” zarówno rzeczywistość, jak i podglądający ją podmiot-medium. Powiem więcej – od dawna (100 lat?) nie da się inaczej zarówno w jakimkolwiek pisarstwie, jak i sprawozdawczości z ambicjami.
    Czasochłonne? – Ależ oczywiście. A żeby było lepsze, niż jest – musiałoby być jeszcze bardziej czasochłonne… 🙂
    Jeszcze raz dzięki za pochlebstwa 😀

    Anonimowa Celebrytko, Franciszek szóstego sierpnia 2015 spisał się w polskich Tatrach Zachodnich na medal! 😎
    Ależ proszę bardzo! 😀

    TesTeq rozumuje jak arcymieszczuch! 😐 – To nie wie, jaka była/jest susza? W ostatnią niedzielę słyszeliśmy nawet pieśni błagalne o deszcz. Niby popadało trochę, ale mało, a wiatr (przyjemny, lecz dość silny) szybko wywiał-wysuszył co tylko mógł i kto nie zrobił podorywki (wstępna orka jesienna, płytka) – nie wiadomo, kiedy dostanie szansę. Więc proszę uprzejmie wyjść z tego kącika! 😀

    Mela – Woman, no proszę, czyli nie tylko donos* 😉 Redaktorki Szwarcman**, ale i Czytelniczka wyczekuje, wypatruje, rozpoznaje sławną blogerkę a cappellę?!… I jeszcze krępuje się podejść i zagadać?… — Proszę mnie mocno trzymać, bo zaraz się nadmę i ulecę! 😆
    A, czyli wiem, w czyim towarzystwie jechaliśmy aż do Gromnika 😉 – rejestracji KTA było sporo zarówno w Lusławicach, jak i Bieczu, nb były też warszawskie, gdańskie, sopockie, opolskie i wrocławskie…
    Tłum pod kościołem mnie nie zdziwił – świątynia mała, zakończenie, wstęp wolny, zespół dobry, program atrakcyjny-przystępny, fama towarzyska już poszła (warto, wypada), pora wczesna (15:00 a nie 19:00) – można zabrać dzieci (które zresztą kompletowały jakoweś naklejki czy inne puzle), niedziela po sobotnim święcie…

    Oczywiście, mam nadzieję, że się szybko spotkamy na jakimś koncercie, np. w L. 😀
    _______
    *w czasach blogowych chyba po raz zaledwie drugi ktokolwiek w sieci miał szansę dowiedzieć się, w jakich okolicach jestem, gdy mnie nie ma… pierwszy raz z rozmysłem zapowiedziałam to sama (Wysokie Słowackie w sierpniu 2008, wpisem o przygotowaniach do „zagranicznych” wędrówek)
    **Bardzo miło było spotkać wczoraj a cappellę i PAK-a. Wędrują sobie po okolicy – samochodowo, z namiocikiem, wolność i swoboda, żyć nie umierać 🙂 Dziś może też dotrą na koncerty. (Nowy festiwal w pięknym miasteczku – o Bieczu jest też kolejny wpis Red Muzycznej a wzmianki w jeszcze kolejnym, już warszawsko-chopinowkim; w komentarzu Dorota Szwarcman zalinkowała też swe zdjęcia)

  26. mru Says:

    Jasiu Beskidzki (zastanawiam się, kto za Tobą stoi? 😉 ) – jak chcesz i czas masz, możesz oglądać foty Gospo nawet i cztery (4) razy
    1x – format średni z podpisami, kontemplując ich urodę i mądrość, tak jakżeś to zrobił powyżej
    2x – pokaz slajdów z podpisami
    3x – pokaz slajdów pełny ekran (F11), podpisy wyłączone
    4x – format średni, podpisy plus wszystkie komentarze, jakie wierni wyznawcy basi a cappelli zdążyli spłodzić pod jej świętymi obrazkami

    zadowolony? 😛

    o, pardonsik, to nie wystarczy – Basia mogła uzupełnić, zmienić, rozszerzyć opisy, komentatorzy dodać albo wykasować nowe komcie

    5x –
    6x –
    7x –

    😀

  27. basia Says:

    O, Mru! Jakże miło widzieć (znów) Szanownego w stabilnie wysokiej formie! 😀 😎 😉

  28. TesTeq Says:

    No jasne, wszyscy narzekają na suszę, a zrobił ktoś rainstick szykowny i nim potrząsnął? NIE! To teraz proszę nie jęczeć! 👿

  29. TesTeq Says:

    @Mela – Woman: Po prawdzie, to ja się krępuję w ogóle do Krakowa i okolic zbliżać. Nigdy nie wiadomo, czy zza rogu nie wyjedzie z rozwianym włosem Gospodyni – jak czytam nadęta i gotowa ulecieć! 😛

  30. basia Says:

    …Lecz do Tarnowa zalatam wyjątkowo rzadko… nadęta czy (m)nie(j)… 🙄
    Rainstick! Szykowny! Znaczy te kolorowe kutasiki muszą się koordynować kolorystycznie czy także coś znaczyć?… ❓ 😀

  31. TesTeq Says:

    Rainstick powinien być wykonany na tyle starannie i gustownie, żeby własciciel(ka) wierzył(a) w jego moc. To może nawet być KBKS – Krótki Bojowy Kij Sosnowy, ale profesjinaliści używają sprzętu bambusowego. 😉

  32. TesTeq Says:

    Gdy deszcze nie leją i trawa zanika,
    W promieniach słoneczka zastosuj rainsticka!
    Potrząśnij nim w lewo i w prawo, i wkoło,
    Wnet pierwsze kropelki ochłodzą ci czoło
    Na polu, na dworze, za wiejską stodołą…
    Pamiętaj o jednym: byś głowę miał gołą!

  33. mru Says:

    zawsze do usług, Łaskawa Pani… 🙂

  34. TesTeq Says:

    Hej, MRUczała, MRUczała,
    Hej, bo nie miała wody.
    Cornym ockiem MRUgo,
    Cornym ockiem MRUgo,
    Hej, do mnie chłopiec młody…

  35. Jankora Says:

    😀

    Dobrze, że jesteście, dobrze, że tam pojechaliście- klimaty „wschodnie”są mi bliskie z racji miejsca zamieszkania,i nie tylko.:-)

  36. basia Says:

    TesTequ, 😀 😀
    Pamiętam z dzieciństwa takie kwiecie:
    Hej, salała, salała
    Hej rybecka za wodą
    Hej, ale jo nie bede
    Hej dziewcyno za tobą!
    😉

    Mru, „zawsze”? – wolne żarty! Tylko w weekendy, i to nie wszystkie 😥 😉
    A, pardonsik, Szanowny zapomniał był dodać:
    „8x – format średni, klikanie w liczne linki gospo umieszczone w podpisach” 😛

    Jankoro, dobrze, że jesteś, że doceniasz, pooglądasz – dla kogoś w końcu człowiek robi te popodróżne fotosprawo! 😎

    *** * ***

    Zinspekcjonowałam późnym popołudniem lasy podgórsko-tynieckie – nie jest już tak dramatycznie sucho (deszcz niedzielno-poniedziałkowy pomógł), lecz droga przez las zakurza okropnie (bity wąwóz na szerokość jednego auta, które dość często tamtędy przejeżdżają – ach te mijanki, zwłaszcza po lodzie – bo najkrótsza (jedyna!) z Podgórek do Tyńca). W T., nad Wisłą szykują się jakoweś dekatlony rowerowe (jutro) – nawet o utrudnieniach poinformowano, Wersal! 😀
    A teraz – dzięki radiowej Dwójce – Mozart z Gdańska… 😎

  37. Jaś Beskidzki Says:

    Basiu,
    Dziękuję Ci za przywitanie.

    „Pochlebstwa” nie były nadmierne, choć przyznaję, w pierwszym poście trzeba się postarać, wkupić w łaski. W kolejnych mogę coś skrytykować , jeżeli będzie co, jeżeli będzie czas.

    Serdecznie pozdrawiam
    górołaz Jan

  38. TesTeq Says:

    Mozart z Gdańska? O dekatlonach informują, a o występach kulturalnych instrumentalistów na eurostadionach już nie. Mozart przyjechał do Polski z zespołem, czy grał solo? Mam nadzieję, że nie z playbacku! 😉

  39. basia Says:

    …wtedy grało się z pleyela, z playbacku nieco później 😀

    Otóż! Skrytykowanie, opinia pod prąd, itp. zabierają (w redakcji, później w obronie jej) znacznie więcej czasu, niż włączenie się chór zgodnych koloratur, pokorny cielętyzm (internetowo wiele matek ssący) i inne twa.
    Przypominam więc, iż niezmiernie cenię vota separata 😀

    Póki co melduję, że w efektownym i niezmęczonym stylu po południu wycięłam 50 rowerowych km, naturę podmiejską pokontemplowałam, słonkiem powracającym po syberii całotygodniowych 24-27 celsjuszów się poupajałam, to i owo zaobserwowałam https://picasaweb.google.com/basia.acappella/WMiescieKrkCoWidacSYchacICzuc#slideshow/6186259045357048834 – w owym dekatlonowe triatlony tynieckie, panoramki miasta (wycinkowe) z górki niemałej, niedużej, tak w sam raz… — pięęęęękna niedziela! 😎

  40. Anonimowa Celebrytka Says:

    Obejrzałam z pewnym wzruszeniem Twoje dzisiejsze zdjęcia – w L. mieszkała bowiem kuzynka męża i swego czasu bywaliśmy u niej częstymi gośćmi.
    Dziękuję.

    Pięknie pokazujesz miasto i okolice, masz dar zauważania detali, krótkiej celnej pointy, to znów gawędziarstwa. Twoi „pochlebcy” nie przesadzają aż tak, jak się Tobie wydaje. 🙂

  41. basia Says:

    I ja dziękuję, Celebrytko! 🙂

  42. TesTeq Says:

    Przez pochlebców jest zajęta
    I posada malkontenta.
    Jak żyć?

  43. basia Says:

    Albo „jeszcze bardziej” schlebiać, albo malkontencić kilka stopni intensywniej, niż oni… 😉

  44. TesTeq Says:

    Nie malkontencić!

    @TesTeq: Wyciąganie MARTWEGO wieloryba na Helu
    było dla wielu osób jedyną okazją zobaczenia
    takiego zwierzęcia NA ŻYWO.
    @PanoramaTVP 😀

  45. basia Says:

    ( http://www.tvn24.pl/pomorze,42/akcja-wyciagania-wieloryba-na-helu,571387.html )

    Maestro taki niby Maestro, a nie wie, że w sumie o to chodzi, by rzeczywistość (faktograficzna a tym bardziej słowna 😈 ) wymykała się zarówno jakimkolwiek komentarzom, jak i malkontenctwom! — Brawa dla genialnego dziennikarza NA ŻYWO! 😎

    A oni tam, w tym Instytucie Morskim, nie mieli nie tylko dźwigu, ale i rezerwy budżetowej… a tu wieloryb,,, nieżywy na żywo, ino żywo!
    Bo żywego od początku to by można… o, tfu, tfu!… 🙄

  46. Jankora Says:

    Gdzie jesteście?
    W innym,ładnym miasteczku? 😀

  47. pak4 Says:

    W pracy 😉

  48. TesTeq Says:

    Na Marsie.

  49. zawada Says:

    Testeq, a potrafisz tego dowieść? 🙂

  50. mru Says:

    a potem dowieźć się z powrotem? 😛

  51. TesTeq Says:

    Oczywiście! Jak Hermes będzie przelatywał, wsiadam do MAV i Martinez mnie sprowadzi na pokład. Przeczytajcie koniecznie „Marsjanina” zanim pójdziecie do kina. Dobre!

  52. pak4 Says:

    Na jednym Marsie? 452 Kcal… Jak długo? 😛

  53. Jankora Says:

    Pak, ależ jesteś dokładny! 😀

  54. pak4 Says:

    Jankoro,
    w internecie każdy może być przedłużeniem swojego komputera 😉

  55. TesTeq Says:

    @pak4: Widzę, że uwielbiasz licznie kalorii. Tym bardziej „Marsjanin” jest dla Ciebie. Tam dużo takich rozważań.

  56. basia Says:

    Skomplikowane to wszystko… To ja już wolę milkiłeja! 😎

    😀 😀 😀 😀 😀

  57. Jankora Says:

    Pak,masz rację, acz od razu widać,kto jest przedłużeniem Z PRZETWORZENIEM :-D.

  58. pak4 Says:

    A propos dumy z Małopolski – tak mi wpadło w oko:
    http://archeowiesci.pl/2015/09/03/prawdziwa-sensacja-w-maszkowicach-odkryli-prehistoryczne-fortyfikacje-z-kamienia/

  59. basia Says:

    Bywają też POtworzenia… i POtwory. Np takie, które nie wiedziały dotąd o Maszkowicach, a tylko o Maszkienicach (choć i przez pierwsze przejeżdżały, i to raczej nie jeden raz) 😳 — Lecz od czego są SzPaństwo Komentatorzy! 😎 😀 😀

    Oj, miało być więcej czasu na przełomie sierpnia i września, a było?… Były może dwa-trzy luźniejsze dni (po oporządzeniu fotek z Krynicy, Beskidu N., etc.) Oczywiście zajęcia, prace (z jasnego nieba 😉 itp.) złe nie są, zwłaszcza, iż nienajgorzej płatne, ale jakość moich komentarzy a i ostatniego wpisu pozostawia życzenia (zawsze pozostawia, lecz czasem bardziej 😉 )…
    Wyrażam niniejszym POtworną skruchę… ❗

  60. mru Says:

    niechsie Gospo nie kłopotka ani nie kruszy (kruszeje?) – niedoskonałego teksta czytelnik se zaktualizuje, znaczy potworzy bardziej, niż doskonałego. 😛

  61. mru Says:

    ale czemu (a nawet Nb, 😛 ) napisała to TU a nie TAM? O-O

  62. Mela - Woman Says:

    http://muzyka.onet.pl/klasyka/filip-berkowicz-zamykam-jedne-drzwi-i-otwieram-drugie-wywiad/fkqhk9

    Czy możecie mi powiedzieć, o co tu chodzi?

  63. basia Says:

    Hmmm… czyżby o pieniądze?… 😉

    Tak czy owak Misteria Paschalia 2016 mają się jeszcze odbyć. Podobno 🙂
    A w dłuższej perspektywie (znaczy – kolejnych miesięcy 🙄 ) pozostaną Gdańsk i Biecz 🙂

  64. Mela - Woman Says:

    Potwierdzasz moje przypuszczenia.

  65. nietoperek Says:

    hu hu

    albo
    o
    wadze

    hu hu

  66. Mela - Woman Says:

    Władzę, intrygi, zawiść, kompleksy- Nietoperku, powody można mnożyć, a efekt jest jeden, rozwalanie, tego, co było dobre.

  67. basia Says:

    Czasem też to wszystko nie jest aż takie proste… hm, nie lubię plotek, zatem nie będę relacjonować nieoficjalnych lokalnych opinii, krytyk, podgryzactw. Coś się skończy, coś się też pewnie zacznie, nie tylko dla FB, ale i tu, w mieście.

  68. Dwa kościoły | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] Jeden znany szeroko – także dzięki poręcznej lokalizacji i różnym Janosikom, Drugi do niedawna off the beaten path, przedmiot elitarnych zachwytów, opiewany przez poetów, must see […]

  69. Wokół Biecza | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] Jak było do przewidzenia (dla piszącej te słowa – jeszcze przed przemówieniami Prof. Min. Omilanowskiej pod pomnikiem historyka-dyplomaty) — Kromer Festival szybko stał się ofiarą własnego sukcesu. Publiczność wystawała w kolejkach pod oboma kościołami, zwłaszcza mniejszym; jeśli nie usiadła – stała wytrwale (trzeci koncert startował o 23:00, bywało później)… Co jest na rękę organizatorom, politykom i krytykom, nie zawsze wykonawcom (propagacja fal akustycznych) a gorliwej publiczności mogło utrudniać odbiór wyrafinowanego repertuaru. […]

  70. Skarb w głuszy | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] powyższego, czas jakiś leżakującego westchnienia: — Biecz – piękne wspomnienie dwóch odsłon nowego festiwalu (z miejsca na najwyższym poziomie) przyćmił ostatnio spór między […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: