O tempora, o mores, czyli oklaski na koncertach muzyki poważnej

Wpis gościnny. Autor: Ostoja

Na nieco kontrowersyjny temat: o tempora, o mores, czyli oklaski na koncertach muzyki powaznej.
Korzystajac z niniejszego goscinnego forum, o ktorym nie wiem, czy jest to w tym wypadku forum wlasciwe czy tez nie (w kazdym razie nie niszcze tu papieru, skoro to tylko internetowy przeplyw elektronow [i ‘dziur’, jak powiedzilby inzynier-elektryk]) niniejszym przedkladam Sz. Kolezenstwu pod rozwage I komentarze, co nastepuje.
Wsrod ogladania roznych urbanistycznych (skadinad bardzo ciekawych) fotografii kolegi, wpadlo mi w oko jedno z jego zdjec, na ktorym przedstawiona jest wywieszka gdzies na scianie NOSPR (Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach), a ktora to wywieszka glosi (parafrazujac jej tresc): “prosimy o nieklaskanie w czasie przerw pomiedzy czesciami wykonywanych utworow, bo czasem moze to spowodowac utrate koncentracji wykonawcy” . Hmmm. Wywieszka skadinad napisana byla nadzwyczaj kulturalnie i po prostu, milo, wiec nie o jej ton tu chodzi.
Podchodzac do sprawy instynktownie (I jak mnie wychowala Mama), zgadzam sie w zupelnosci, bez watpliwosci i zastrzezen.
Alisci, zastanawiajac sie nad zagadnieniem glebiej, dochodze do troszke innych wnioskow, a mianowicie, ze tradycja I historia istnieje, ale w odmiennym kierunku. Przeciez juz w czasach Frescobaldiego, Lully’ego, czy takiego Mozarta, widzowie spozniali sie na koncert, pili, palili, pisali listy, rozmawiali, drzemali (symfonia “Surprise” Haydna), krolowie wchodzili (Halleluiah Chorus z “Mesjasza”, jak glosi legenda), wychodzili; wychodzili tez muzykanci (symfonia “Les Adieux” Haydna grana u kolegi Eszterhazy). Koncerty od zarania pelne byly roznych–nazwijmy to–przeszkod.
Brawa bije sie rowniez albo zwyczajowo, albo zeby uczcic dobre wykonanie–po uwerturach i przeroznych ariach operowych, fragmentach baletowych czy to w czasie przedstawienia opery, czy to w czasie koncertu-skladanki typu troje-tenorostwa.
Na koncertach mamy rowniez do dyspozycji (starszych) panow I panie, ktorzy na koncertach bywaja od wiekow I znaja koncertowy savoir vivre na wyrywki, od przodu I od tylu. Tacy panstwo, znajacy kanony dobrego wychowania (dawniej mawialo sie ‘Kinderstube’), moga nadzwyczaj kulturalnie ‘wypsykac’ gbura, ktory nie wie kiedy klaskac.
Popatrzmy na to jeszcze od drugiej, a moze trzeciej strony. Czyz w koncu nie liczy sie kasa NOSPRu? A niechse tam jaki ‘gbur’ poklaszcze pare razy w przerwach pomiedzy czesciami utworu (na wiecej poklaskow mu oczywiscie nie zezwolimy, psykajac). A jesli sie gbura obrazi, to gbur sie obrazi, na concert wiecej nie przybedzie (bo ogladajac jutubsa w domu zamiast pojscia na concert, nie beda go krzeselkowi sasiedzi opsykiwac) I kasa NOSPRu niepelna bedzie, co wrozy niedostatki. A maloz to ostatnio upada orkiestr zawodowych z powodu braku widzostwa I sluchanstwa (czyt. Kasy)?
Ponadlo, jeszcze z trzeciej strony. Stare powiedzenie mowi, ze aby osiagnac perfekcje, sztuki, rzemiosla, a takze zawodu, trzeba je pielegnowac przez conajmniej 10,000 godzin. Mysle, ze muzycy zawodowi na pielegnacje swoich uzdolnien poswiecili wiecej czasu niz przyslowiowe …tysiecy godzin. W zwiazku z tym podejrzewam, ze stosunkowo latwo im jest wejsc w koncentracje I z niej wyjsc, I za moment wrocic (po zakonczeniu niewczesnego aplauzu). To tylko kwestia praktyki w sredniej szkole muzycznej.
Wiec, klaskac, czy nie?
(Obiecuje, ze jesli mi skadinad popsykujacy sasiedzi wybacza entuzjazm, to na nastepnym koncercie, po wejsciu na sale zdejme czapke-bejsbolowke I bede siedzial bez nakrycia glowy.)
Odrebnym zagadnieniem jest to, czy krzeselkowi sasiedzi nie zechca przezyc muzyki w ciszy, o moment dluzej, do czasu az przebrzmia echa poprzedniej czesci i rozpocznie sie nowa czesc utworu. Sadze, ze tak, bo muzyka sklania do refleksji.

OBJAŚNIENIE: Niniejszy wpis był oryginalnie komentarzem. W odpowiedzi nań napisałam między innymi: Jak znalazł tuż przed (a nawet w trakcie!) wielkich festiwali postno-wielkanocnych! […] Forum właściwe, jak najbardziej, tajming też – wszak poprzedni dla najnowszego a następny dla niniejszego wpisu ma tytuł „Dźwierza szeroko otwarte” i opiera się (między innymi) o fakt historyczny powstania na ziemi polskiej wielu obiektów kulturalnych, w tym akustycznych… nowe świeckie tradycje z nimi związane mogą pójść tędy lub owędy… – niekoniecznie w kierunku, w jakim chcieliby zahukani „dyktatorzy” (oksymoron!) kurturarnych zachowań. – a cappella.

***** * *****

Na czas Wielkanocny serdecznie życzę Państwu, by dłonie jak najczęściej składały się, serce wyrywało do aplauzu dla Cudów. Tudzież cudów – natury, kultury, relacji… Jednakowoż zaleca się nie klaskać zbyt obrzękle wróbelkowi nad uszkiem (nie męczcie dziewczęta wróbelka we święta, nie męczcie, do jasnej… i chłopięta też nie – tym bardziej czyli mniej)! ;D

Odpowiedzi: 187 to “O tempora, o mores, czyli oklaski na koncertach muzyki poważnej”

  1. basia Says:

    Zanim się wypowiem szerzej – powiem węziej, że oklaski gburów, którzy się nie nauczyli w domu, ile części ma utwór i na jaką nutę się każda kończy, bardzo dekoncentrują piratów nagrywających natchnienia i skupienia muzyków, zwłaszcza takich (nomina sunt odiosa), którzy – zupełnie nie dekoncentrując się podczas recitalu – wyczują jednak pirata natychmiast i na kilometr…
    Panowie i panie – szanujmy pracę i koncentrację piratów. Mają coraz cięższy żywot a rola ich kulturotwórcza jest! 😈

    A ta „wywieszka” była zacytowana parafrazowo czy dosłownie?
    Gdyby graficznie – nie zaszkodziłby link🙂

  2. Joszko Says:

    A coż to za muzyk, którego aplauz rozprasza?
    Ma nuty, ma instrument, dyrygenta – niech gra dalej i się cieszy, ze się podoba!🙂

  3. nietoperek Says:

    kazdego
    filharmonika

    dac
    obowiazkowo

    na praktyke
    do opery
    /wykrz/

  4. TesTeq Says:

    Nie rozumiem osochozi. Podwójnie.

    1. Skoro w dobrym tonie jest po każdym zdaniu Papieża klaskać i wrzeszczeć „NIECH ŻYJE PAPIEŻ!”, to i muzykowi byłoby przyjemnie. Ale nikomu nie chce się krzyczeć…

    2. Zaskakuje mnie informacja o jakichś piratach na koncertach. Ktoś chce nagrywać te rzępolenia? Może z nudów, bo gdyby się podobało, to „wszystkie kangury skakałyby do góry”.😀

  5. nietoperek Says:

    albo
    zawislyby
    na zyrandolach

    i
    udawaly
    wahadelka
    fuko
    /serio/

  6. gradus Says:

    Co jest najśmieszniejsze, na dodatkowo opłaconym „evencie”, tym samym grajkom nie będzie przeszkadzał nawet szczęk sztućców.😯

  7. Joszko Says:

    Kangury zwisające z żyrandoli?
    Paradne! 😀

    (Czy raczej Nietoperki? 😉 )

    Widzę, że Towarzystwo od rana w szampańskich humorkach.😀
    Ja też.😀

  8. gradus Says:

    Podchodzac do sprawy instynktownie (I jak mnie wychowala Mama), zgadzam sie w zupelnosci, bez watpliwosci i zastrzezen.
    Alisci, zastanawiajac sie nad zagadnieniem glebiej, dochodze do troszke innych wnioskow
    […]

    Widzisz, Ostoja, świat dzieli się różnie. Na przykład na od dawna wiedzących, przestrzegających, a z czasem kwestionujących. Oraz na pozostałych, którzy nawet jeśli sami nie przestrzegają wszystkiego, chcieliby, żeby inni byli poprawni co do joty.

    To troszkę jak z ortografią i interpunkcją: Kto się tego nauczył w miarę dobrze już do matury – potem ma moce przerobowe i szybko zajarzy „proszę, ten i tamten pisarz nic sobie z tego nie robią”, a w ogóle co za problem zacząć zdanie od małej litery (kropka wszystko wyjaśnia). Ci, co się nie nauczyli wtedy… organizują (w sieci i nie tylko) „krucjaty” poprawnościowe. Takichże krzyżowców jest sporo, bo wielu Jasiów się nie nauczyło i jako Janowie nie roz-umieją.

    Choć z muzyką sprawa ma się nie tak prosto, bo obok siedzą „Inni”, a kazdy ma swoje oczekiwania, wydaje mu się, że za coś innego „zapłacił” – to chyba nadszedł czas na powrót do jako-takiego luzu i radości na koncertach. Przynajmniej na niektórych.

    Joszko, sto lat!😀

  9. gradus Says:

    Czy Gospodyni byłaby łaskawa poprawić kursywę… Przepraszam. Proszę.🙂

  10. basia Says:

    Gradusie, poprawiłam😀
    Bardzo słuszne uwagi – między innymi ta o kolizyjnym kursie oczekiwań różnych grup słuchaczy.
    Ja powiedziałabym nawet mocniej – o odmiennych (i mierzalnych pekuniarnie😛 ) interesach i interesikach…

    Dołączam się z radością do stolatów dla Joszko… Jakieś fajerwerki hendlowskie?… Eeee… ileż piękniej ptaki leśne śpiewają niż śpiewak płatny na chórach… …Lub ptaki miejskie, ma się rozumieć😀

    Kangury z Nietoperkami na kandelabrach NOSPR – to byłby dopiero kulowy koncert na orkiestrę i wahadełka!!! 😎 😀

    TesTequ, niektóre orkiestry są po prostu bardziej papieskie – tu nie ma nic do rozumienia, to trzeba po prostu przyjąć do wiadomości!😐 😀

  11. Kumaty Says:

    gimnastyczka symchroniczna\
    linoskoczek\
    lyzwiarze figurowi\
    oni nie potrzebuja koncentracji? O-O

    nie kumam..,

  12. pro-fan Says:

    @Kumaty, cd.:
    tenisistka przymierzająca się do serwu, piłki meczowej.

    wielu jest zabawiaczy, rozrywaczy, wołających o fokus.😉

  13. Kumaty Says:

    Profan;D

    Prestidigitatorom też pozwalamy sie obrazic za oklaski dla kluski,co nie?;D

  14. pro-fan Says:

    ..a wszystkich bije na głowę mama @pro-fana, wieszająca firanki pod wysokim sufitem. (oszczędzę szczegółów, jak się tam dostawała.)

    wiecie, dyskusje o niepożądanych hałasach w salach filharmonicznych to nie tylko polski fenomenon. oby zawsze było nas stać na uśmiech i dystans, jaki Amerykanie prezentują w takich razach. uwaga nie tyczy się niniejszego miejsca, lecz jest ogólna.🙂

  15. TesTeq Says:

    Czyżby mama @pro-fana była nietoperką /pyt/

  16. pro-fan Says:

    @TesTeq:
    mało brakowało.🙂
    lecz ojciec, widząc te pląsy po drabinach i taboretach, zagroził jej kiedyś: „jak się zmienisz w nietoperzycę, to się z tobą rozwiodę, pamiętaj”. i poskutkowało, zaczęła delegować pro-fana, który znał behape. gdy wyjechał. staruszkowie przeszli na styl bez-firanowy..

  17. pro-fan Says:

    @TesTeq:
    mało brakowało.🙂
    lecz ojciec, widząc te pląsy po drabinach i taboretach, zagroził jej kiedyś: „jak się zmienisz w nietoperzycę, to się z tobą rozwiodę, pamiętaj”. i poskutkowało, zaczęła delegować pro-fana, który znał behape. gdy wyjechał, staruszkowie przeszli na styl bez-firanowy.

  18. pak4 Says:

    @Ostoja:
    Tak na szybko — nie wywieszka, tylko rozdawana ulotka. Ulotka ta zresztą tłumaczy skąd problem — nowa siedziba ściągnęła wielu niedoświadczonych słuchaczy, co sprawiło, że oklaski w przerwach stały się regułą. Wcześniej, gdy pojawiały się tylko czasem, nie robiono z tego problemu. Zresztą i ‚teraz’ nie od ulotki się zaczęło, tylko od wykorzystywania zapowiedzi utworów, jako okazji do przypomnienia, jak być powinno.
    Co do ujęć:
    @1: I owszem, tak było. Ale potem przyszedł romantyzm🙂 Zaczęto pisać utwory, które miały być odbierane jako całość, w czym oklaski przeszkadzają. A tak się składa, że symfoniczna (nie operowa, gdzie zwyczaje są inne) muzyka romantyczna i współczesna stanowią główny repertuar NOSPR.
    @2: Syczenie na klaszczących znam z anegdot. Co prawda widzę, że klaszczący z czasem się uczą, ale wyraźnie jeśli zwraca się im uwagę to delikatnie i do uczestnictwa w koncertach nie zniechęca.
    @3: Muzykom może nie, ale koncerty NOSPRu są zawsze rejestrowane, a czasem też transmitowane przez radio ‚w czasie rzeczywistym’. A w czasie rzeczywistym się nie wytnie.
    I dodałbym jeszcze 4: czasami oklaski są spontaniczne. Nie wiem, jak to przełożyć na logiczną regułę, ale to się czuje — publiczność czeka tylko, by poderwać się z miejsc i nagrodzić muzykę owacjami. Ale oklaski między częściami zwykle takie nie są. To nie jest reakcja spontaniczna, tylko niezrozumienie zasad zachowania, który nakazuje podziękować oklaskami, tyle że trochę później. Dla spontanu można mieć więcej zrozumienia.

    Skoro odwołujesz się do mojego zdjęcia, to dodam, że mnie zdziwiła forma tej prośby, bo o ile się zgadzam, że jakiś tam problem istnieje, to nie podnosiłbym go do poziomu wydruku tysięcy ulotek (sala ma 1800 miejsc, każdemu wchodzącemu wręczano jedną, zakładam, że nie tylko w czasie jednego koncertu). Bardziej wierzę w dobry przykład, który zawsze dotąd działał (choć ulotki też były skuteczne). Tu wyraźnie działa to wolniej, bo liczba słuchaczy wzrosła gdzieś o 80%, a i to nie licząc dużej rotacji (bo o miejsca trudno).

  19. Ostoja Says:

    @pak4: dzieki za wyjasnienia. Na zadnym z koncertow NOSPR nie bylem, czego zaluje. Sadzac z internetowego zdjecia, ktore ogladalem, karteczka z informacja byla powieszona na scianie, ale czy przez autora zdjecia, czy przez kogos innego (np. panienke z dyrekcji), nie jestem w stanie zweryfikowac. Alternatywnie: moze autor polozyl ja na podlodze w celu sfotografowania. Nie wiem. Caly pomysl robienia widel z igly za pomoca ulotki wydal mi sie dosc kuriozalny i stad chec podzielenia sie komentarzem pod dyskusje. W kazdym razie dobrze, ze ludzie zwracaja na takie detale uwage, fotografuja i dostarczaja kanwy ‚na myslenie’ o zmieniajacych sie czasach.

    Moze niezbyt wyraziscie wyrazilem, ale troche chodzilo mi o sprawe ogolniejsza: przenikanie kultury do mas, odbior kultury przez masy i zwiazane z tym zmiany obyczajowe i czy je akceptujemy, czy tez nie.

  20. nietoperek Says:

    panowie

    moze
    pokazecie
    te
    ulotke

    po prostu
    /pyt/

  21. Ostoja Says:

    Nietoperku,
    Wstyd mi sie przyznac, ale nie wiem nadal, jak wprowadzac zdjecia do tutejszego blogostanu.

    Jesli niniejszy komentarza czyta Autor fotografii, to moze On/Ona zechce.

  22. TesTeq Says:

    @pak4: Mądrala! A jak odróżnić koniec części utworu od końca utworu? Powinna być sygnalizacja! W telewizyjnych szołach jest animator publiczności, który podpowiada publice, kiedy klaskać, gwizdać i śmiać się. A w sitcomach puszczają śmiech, kiedy trzeba się śmiać. To i w operze powinni puszczać oklaski wtedy, kiedy wolno i trzeba klaskać.

  23. basia Says:

    W operze to akurat wolna amerykanka🙄 Gorzej w tych nieszczęsnych brahmsach, wagnerach i – brrr! – mahlerach…😛

    Ale jak chcą nie tylko cierpieć, ale i ryzykować (oskarżenia o gburstwo)… na dodatek za twardy piniądz — to niech mają! 😈

    I że Panowie doszli do żyrandoli dociążonych kangurami i nietoperkami… tudzież do wieszania firanek… hmmm…😆

  24. TesTeq Says:

    Będę klaskał, kiedy zechcę. Jest wolność. A kto będzie syczał, dostanie w papę, więc radzę się zastanowić przed wydaniem wężowego odgłosu!

  25. pro-fan Says:

    @TesTeq:
    gdzieś tu widziałem odnośny kawałek Gombro?
    pasował by do tematu jak ulał!

    (ulewanie na koncertach muzyki klasycznej stanowczo wzbronione. stanowczej klasycznie wzbronione.😉 )

  26. Ostoja Says:

    Albo, jak mawiala moja Ciocia: „Bic, solic, a plakac nie dac.”

  27. basia Says:

    Applause in Unlikely Places: A Conductor Who Rewrites the Rules
    Gustavo Dudamel at Avery Fisher Hall

    [he] drew such blazing colors, slashing attacks and sheer terror from the orchestra that at the climax of the dance some people in the hall broke into applause and shouted “Bravo.” This temporarily drowned out the transition that immediately follows: the powerful chords disperse to reveal mysterious, hushed sonorities.

    The formal protocols of classical music concerts that can make audiences feel uptight should be tossed out. And to his immense credit, Mr. Dudamel is drawing newcomers into concert halls. So if some listeners on Thursday could not help expressing their excitement, why not?
    […]
    Still, Mr. Dudamel is a classical-music rock star whose charisma translates into his music-making. It is hard to ask for more.

    Tako rzecze krytyk NYT, ANTHONY TOMMASINI MARCH 29, 2013🙂
    Ten a nie inny przykład wybraliśmy li tylko w celu nawiązania do przedostatniego wpisu naszego…🙂

  28. TesTeq Says:

    Nawiązując dalej, konduktor to powinien sprawdzać bilety, a nie robić orkiestrowy terror. W Pędolino to się nie zdarza!

    A ten krytyk, to czemu pisze classical-music rock star, a nie classical-music star?

  29. Asia Says:

    Że też Wy musicie zawsze być na kontrze, zawsze inaczej, niż wszyscy!

    Tu przecież nie chodzi o to, czy muzyka jest klasyczna czy romantyczna, gawot czy zemsta Brunhildy. Ale że babcia, ciocia i mama uczyły, tłukły do główek.
    I żeby muzykanci, krytycy, nagrywający i panie programistki mieli właściwe warunki pracy.
    A kolejne mamusie, ciocie i babcie – materiał podglądowy, patrz dziecino, tak się należy zachowywać w filharmonii.

  30. TesTeq Says:

    @Asia: Skończyły się czasy nauk babć, cioć i mam. Teraz sky is the limit.

    I dlaczego mowa tylko o naukach babć, cioć i mam? A dziadkowie, wujkowie i ojcowie to co?👿

  31. pak4 Says:

    Ulotka, bo chyba jeszcze linkowana nie była:

  32. basia Says:

    TesTequ, A ten krytyk, to czemu pisze classical-music rock star, a nie classical-music star?
    Bo otóż on jest classical-music lover, ale tak półgębkiem… bo naprawdę chętnie by się załapał do roka, gdzie jest czad i kul, i wszystko. Ale się nie załapał (może mu odwagi brakło?), tej classical music też nie zrozumiał tak do końca, skoro dopiero teraz olśniony, że ona także może być ognista aż do poziomu wyzwolenia zapłonu spontaniczności (a nie tylko zmuszać odbiorcę do powagi niczym prosię w deszcz czy innego somnabulicznego stuporu😛 ) 😀

    Asiu, musimy, bo zaprawdę, zaprawdę Bóg nam powierzył honor tych Polaków, którzy gramatykę i ortografię (że polecę Gradusem) poznali (byli) już dawno… A teraz testują ich słabizny 😈 😀

    PAKu, dzięki, wreszcie wiemy, o co się rozchodzi! 😀
    Nawet przeczytałam (przez lupę, bo się nie powiększa, ale dla chcącego…😉 )😀

  33. TesTeq Says:

    W ulotce jest mowa tylko o NOWEJ siedzibie orkiestry. Może tam jest jakaś żyła wodna? W starej siedzibie zapewne nie było problemu skupienia muzyków. Bo tu nie o zachowanie publiczności chodzi, ale o rozbiegane umysły generatorów dźwięku!

  34. Joszko Says:

    Przeczytałem ulotkę (przez szkło powiększające, dziękuję Basi za pomysł!🙂 ), przeczytałem też komentarz PAKa4 (pak4 Says:
    19 Marzec 2015 o 2:51 pm).

    Dalej mam wątpliwości, czy to stosowny pomysł.

    W ulotce piszą, że oklaski „często wytrącają muzyków ze skupienia”, nie wspominając o nagraniach, transmisjach, krytykach.
    Dlatego nie uważam, by nasze tu wczorajsze żarty z nieprofesjonalnych muzyków były nie na miejscu.

    Dlaczego nie można transmitować „w czasie rzeczywistym” spontanicznych oklasków między częściami? – One się trafiają w retransmisjach ze świata, ze słynnych sal, z doborowymi „starymi melomanami” i nikomu to nie przeszkadza. Nagranie na żywo to jedno, nagranie studyjne to drugie.
    A jak krzesło się wywróci, chórzystka zemdleje, ktoś upuści numerek z szatni?

    Uważam, że nieładnie dzielić publiczność na „naszych najnowszych melomanów” i (w domyśle) starych, tradycyjnych! A może ci najnowsi nie chodzili bo ich odrażała dawna siedziba tej szacownej orkiestry? (Pono była nią jakaś świetlica?)
    Nieładnie, oj, nieładnie.

    Zato za oknem bardzo ładnie.
    Nie zapomnijcie o zaćmieniu słońca!
    Dziękuję pięknie za wczoraj! 😀

  35. basia Says:

    TesTequ, generatory dźwięku, jak czytam, mają „na nowym” bardzo luksusowe😉 garderoby, salki, sale prób, itd. — oddzielne, wysoce rozpraszające po latach kolektywnego kołchozu😈

    Joszko, właśnie, ów protekcjonalny ton… Czy byłby do pomyślenia w jakimkolwiek miejscu „zachodniego” świata?

    Fakt i styl tej konkretnej ulotki NOSPR to jedno, a co z tego zrobią stada nawiedzonych „melomanów od zawsze” (czerpiących swe lepszościowe przeświadczenia i przewagi wyłącznie z faktu, że od dawniej wiedzą, ile ma części koncert albo symfonia… i że wygrzewali (przedrzemali😛 ) fotele tu tam i ówdzie) — to drugie😈

  36. kij włóczy Says:

    Ostoja,gratki, jeden dzień,ładna pogoda i tyle komciów, trafiłeś:)

    przeczytałem żem „o tempora, o maras”- wie ktoś, co to jest maras?:)

    ogólnie się zgadzam z jednymi i z drugimi- porządek musi być i wolność też:p

    szef goni:D

  37. TesTeq Says:

    Joszko pisze: A jak krzesło się wywróci, chórzystka zemdleje, ktoś upuści numerek z szatni?

    Wyczuwam wiosenne klimaty… Numerek w szatni z chórzystką aż krzesło się wywróci? No, no, no…😉

  38. Ostoja Says:

    Pak4: dzieki za udostepnienie ulotki.
    kij wloczy: pewnie pamietasz, jak babcia, ciocia albo wuj mowili ci; „Juz ja cie naucze moresu!” Stad sie to wzielo.

    Na inny temat; slucham Dwojki–swietne audycje, recitale i koncerty. Polecam!

  39. mru Says:

    Aśka, zmierzch Brunhildy, ostatecznie pierścień.😉
    sie nie znasz, a mądrzysz!😛

  40. pro-fan Says:

    @mru:
    zmierzch Brunhildy ale pierścień bogów – dla ścisłości.😉

  41. mru Says:

    Pro-fan, masz na drugie Pre-cyzjon? 😛

  42. TesTeq Says:

    Jakiej Brunhildy? Chyba chodzi Wam o Broomhildę von Shaft:

  43. pak4 Says:

    @TesTeq:
    W starej bywały ‚niestosowne’ oklaski. Chyba sam się kiedyś załapałem na klaskanie PRZED ostatnią częścią VI-tej Czajkowskiego. (Tzn. dwa razy się dałem złapać w pułapkę efektownego zakończenia trzeciej części, ale czy oba nie były w Filharmonii?) Były to jednak tylko „wypadki przy pracy”. W nowej siedzibie dobrą połowę słuchaczy stanowią osoby ‚nowe’ dla NOSPRu i, jak się wydaje, słuchające na żywo muzyki klasycznej po raz pierwszy. Oklaski między częściami stały się więc niemal regułą… Ulotka poskutkowała, tak jak i wcześniejsze (trafiające się) dorzucanie takich uwag do zapowiedzi.

    Dodam, że ‚nowość’ na sali objawia się też chyba większą strojnością pań — w starej siedzibie stali bywalcy wiedzieli, że trzeba się ubrać ładnie i godnie, ale bez przesady… W tej nie wszyscy pamiętają o tym ‚bez przesady’.

    @basia:
    Mam gdzieś pod ręką felietonik, gdzie autor (ACh) zastanawia się, czy elitarne słuchanie muzyki zaczyna się od Josquina, Haydna, Beethovena, Schonberga, czy Stockhausena🙂 A może to wszystko to tylko pop i potencjalny muzak, którego słucha byle kto?😆
    Ale mówiąc zupełnie serio — melomani bywają śmieszni w zapamiętaniu, w jakim podchodzą do swojego hobby. Ale… na ile znam innych hobbystów, to akurat melomani są umiarkowani. Nawet w porównaniu z miłośnikami innych gatunków muzyki.

  44. TesTeq Says:

    @pak4: Ale cały czas nie wiem, jak publika ma rozpoznać, czy to koniec części, koniec utworu, czy awaria dyrygenta! Powinien być neon ledowy TERAZ KLASKAĆ!

  45. basia Says:

    W ramach likwidacji bezrobocia proponuję, by także podczas koncertów było dwóch dyrygentów (bo na próbach czasem bywa).
    Ten główny niech dyryguje orkiestrą, asystent – publicznością. Albo na odwyrtkę😎

  46. TesTeq Says:

    Taki jeden dyrygent Rubik to charakterystycznie podskakiwał, gdy jego chór definitywnie kończył klaskać i nadchodziła pora na oklaski publiczności.😀

  47. mru Says:

    😀
    (Rubik is simply the GOAT! 😉 )

  48. pak4 Says:

    @TesTeq:
    1) Publiczność może liczyć. Nauka w Polsce jest obowiązkowa, a na koncertach dominują osoby pełnoletnie i można założyć, że potrafią policzyć do czterech (symfonia; bo koncert to do trzech).
    2) Jeśli liczenie zawiedzie można obserwować dyrygenta. Na koniec utworu dyrygent opuszcza ręce, wyraźnie je rozluźniając (podobnie postępuje orkiestra), po czym odwraca się do publiczności i kłania. Metoda ta o tyle jest ważna, że czasem dyrygent zakłada odpowiednie wybrzmienie ciszy na koniec utworu przed oklaskami. Potrafi wtedy (wraz z orkiestrą) utrzymać wyraźne napięcie mięśni dając sygnał publiczności, by się trochę jeszcze wstrzymała.
    3) Można posłuchać wcześniej utworu na YouTube i wiedzieć jak się kończy😛


    Chciałbym tu dodać, że o ile doświadczony słuchacz zwykle wie, kiedy jest finał IX-tej Beethovena, albo I Koncert fortepianowego Chopina, to niektóre utwory, zwłaszcza muzyki współczesnej, mogą i dla niego być zaskoczeniem. Wtedy zwykle stosuje się połączenie metody pierwszej i drugiej — orientacja według liczenia części pozwala skupić we właściwym momencie większą uwagę na dyrygencie😀

  49. basia Says:

    Niemniej jednakowoż można bezpiecznie założyć, iż o ile część bums on seats😉 zechce się puszyć – bodaj przed sobą samymi – doświadczeństwem swoim i umiejętnością liczenia do trzech względnie czterech — inni przyjdą pod nowy, ładny, duży daszek na przykład po to, by się spotkać ze znajomymi, którzy tam też bywają, pokazać się, dzieci, nowego kochanka, fryzurę, torebkę albo krótką/długą sukienkę. A jak się im przy okazji spodoba tańczący na podeście pan Maksymiuk albo omdlewająca primadonna, lub równe smykowania — to se zaklasszczą a nawet klaskaniem mając obrzękłe prawice …i wcale nie kleszczmy rękoma wszyscy zgodliwie… Bo całkiem zgodliwie było panie ale za komuny (pic an wodę, fotomontaż) a teraz jest co najwyżej w Chinach… nie wiadomo, jak długo i czy naprawdę.

    I ja rozumiem, że sztaby tych instytucji, co dostały gmachy, trochę kasy, a widzi się im, że i rząd dusz (po awansie materialnym i/lub edukacyjnym spragnionych także kulturalnego wniebowstąpienia), starają się ukierunkować duszyczki one – całkowicie i szybko, choć metodą bardzo toporną „pójdź dziecię, ja cię uczyć każę” – na snobizm, awans, wyjątkowość sytuacji, się-podciaganie, wkuwanie co suita, sonata, concerto, koncert, symfonia, poemat taki siaki i owaki… I że cisza i namaszczenie, powaga niczym prosię w deszcz, but-suknia-perfuma, szampan w przerwie sotto voce…
    …Lecz jeśli bodaj parę procent z tych nowo-ubogaconych zechce się odwinąć i powiedzieć (pomyśleć): a guzik z pętelką, dość protekcjonalnego, przedmiotowo-szkółkowego traktowania mnie, dorosłej osoby; mamy 21. wiek, postmodernizm (i post post) a ja nie tylko płacę na was podatki i nawet ten konkretny bilet (nietani), ale też mam na tyle przygotowania ogólnoantropolo-socjo-psycho, lecz i muzycznego (szkółki muz. jak grzybki po deszczu), by wiedzieć, że muzyka na żywo ma w pierwszym rzędzie być dla mnie narzędziem relaksu, resetu, dobrego samopoczucia (a może nawet tłem do spotkań, interesików, puszenia się i innych targowisk próżności, jak to wszak już drzewiej bywało?)

    Myślę, że jeśli nie wszystkie, to przynajmniej część wielkich spędów już idzie w tym kierunku.
    Lecz może nie zaszkodziłby okołofilharmonijnym instytucjom również anarchizm zachowań koncertowych — bardzo siebie-świadomy (a nie tylko krawaciarsko-olewusowsko-ignorancki: „bo tam już upojny koncert na kieliszki i sztućce, a my tu musimy jeszcze wysłuchać jakiegoś pitolenia, by tradycji/ konwencji/ zamówieniu/ zachciance szefa stało się zadość).

    Sorry, ja tu nie wychodzę poza Dzienniki Gombrowicza (lata 50. XX wieku).

    A gdy wspomnę wieczne, cykliczne, zgorzkniałe, małostkowe, chroniczne wybrzydzania niektórych kręgów tzw. „doświadczonych melomanów”* na kaszelki i nawet niewinne odchrząkiwania w przerwach, na ogólne niewyrobienie osoby obok… to myślę sobie, że może dobrze byłoby, by owe wielce kurturarne istnienia (rzekomo sapiens) dostały bodaj raz przed śmiercią poważniejszą nauczkę w temacie Inności i Innego (ich bliźniego))… … …

    ________
    *”nie, to nie był meloman, ale muzyk, fachowiec!…” – cytat tak zwany autentyczny 😆

  50. TesTeq Says:

    @pak4: Twój komentarz jest dobitnym dowodem, dlaczego w Polsce nie powstanie żaden Facebook, Apple czy inny przebój kapitalizmu. Oni nie stawiają tak wysokich wymagań użytkownikom.

    A gdyby w filharmonii i operze pozwalali klaskać nawet w czasie utworów, to muzyka poważna miałaby szanse w starciu z disco polo. A tak NIE MA!

  51. Ostoja Says:

    Aby wilk byl syty i owca, proponuje klaskanie, wtedy kiedy sie komu spodoba albo utwor, albo jego fragment, albo sama czynnosc klaskania, ale w systemie Zen, czyli jedna reka. 🙂

  52. basia Says:

    TesTequ, na terenie muzyki poważnej* jest za to znacznie więcej pola do dywersji i działań wyburzycielskich wręcz wnóż i pogłównie… co jak cywilizacja długa i szeroka było równie płodnym działaniem kulturotwórczym, jak stanowienie** sztywnych kanonów zachowań tam, gdzie iści się jakaś sztuka czy inna unikatowość. (Choć kanonów niepisanych – i to jest może sednem przewiny NOSPRowców przeciwko dobremu smakowi – że w tak nieudolny, protekcjonalny sposób usiłowali „przypomnieć” wolnym dorosłym klientom i dobroczyńcom swoim ULOTNOŚĆ pewnej (nieuniwersalnej) a jednocześnie wysoce „elitarnej” umowy społecznej. Wyszło jak przyuczanie ludu pracującego miast i wsi do świetlicy, kina, hotelowego bidetu i umywalki w późnych latach czterdziestych XX wieku…

    A tyle świetnych metod było na wyciągniecie ręki: lekkich zdystansowanych, wykorzystujących nowe pomieszczenia na panele dyskusyjne (w cenie biletu) o sztuce jako zastępczej religijności, obrzędach i obrządkach jej… z wykorzystaniem Witkacego, Gombro i późniejszych, kpiną z siebie samych, swego środowiska, mód i konsensów przemijających… a jednocześnie z dyskretnym przemyceniem wszystkiego, co potrzebne, by ci, którzy ISTOTNIE nie wiedzą, dowiedzieli się (nie tylko jak liczyć do trzech względnie czterech😛 😛 😛 )
    Finezja, polot, lekkość, metafora, aluzja, autoironia — podobno te jakości nieobce są środowiskom muzycznym a nawet menadżerom muzycznym…

    Ostojo, wszystko dobre gdy sztuka służy odbiorcy i społeczności odbiorców a nie na odwrót!
    „I chociaż życie nasze nic niewarte – eviva l’arte” już było…
    Dawno… zdeaktualizowało się, strywializowało, zostało obśmiane, doprowadzone do (granic) absurdu, unieważnione, rozmontowane, zlikwidowane, wyniesione na szrot. Popłuczyny tego podejścia pałętają się jednak (mimo stu lat jakie dzielą nas od „likwidacji”) jeszcze wśród różnych niedouków, łże elyt, ćwierć-yntelygentów, wykształciuchów, indywiduów myślących ze są indywidualnościami… albo wagarowiczów, którzy ostatnio uważali-przemyśliwali na Młodej Polsce, a potem już tylko szybko zakuli-zdali-zapomnieli do matury…
    …Lecz gdy się nieco posunęli w latach – postanowili się przyozdobić w partacko utkaną narzutkę sztuczności i ukurturarnienia…
    _____
    *niektórzy usiłują się zbliżyć do życia i ludu, mówiąc „poważka”, co u mnie wzbudza apsiki a nawet paroksyzmy śmiechu, kojarząc się z „ważka” „przedważka”, „przeważka”, „fraszka”, „flaszka”, „fistaszka”…😆
    **i trzymanie się niczym pijany płota😛

  53. gradus Says:

    – podważka
    – nadważka
    – wyważka
    – ?

    „deszczowe prosięctwo” – paradne!😀

    Gospodyniowe ironie i sarkazmy mogę być lekiem na całe zło. I nadzieją.😉

  54. TesTeq Says:

    Muzyka poważna… Strasznie to nadęte. Ale by się te wszystkie Bachy, Beethoveny, Mozarty i Chopiny uśmiały, gdyby zobaczyły nasze nabożne zachwyty nad kawałkami, które oni pisali, żeby wyrwać laseczki z pańskiego dworu… A my tu „nie klaskać”, „nie mlaskać”, „nie tupać” i kamieni kupa…

  55. Kumaty Says:

    Brawo! Ktoś powinien mówić takie rzeczy!;D

    (Powinni tego zabronić!;P)

  56. Joszko Says:

    Manierowicze i zmanierowani

    Niewytykanie innym złych manier to niezbędna część składowa naprawdę dobrych manier. Innymi słowy – wytykają tylko ci, którzy znajdują się na początku, bo może nawet nie w środku ich drogi do społecznej ogłady.

    Czemu powinny służyć maniery?
    Ułatwianiu obcowania człowieka z człowiekiem, sprawieniu, że intencje są czytelne, życie możliwie miłe i przyjemne. A conajmniej bezkonfliktowe.

    Czemu czasem służą te społeczne konwenanse?
    Wywyższaniu się i poniżaniu innych, czasami lekkiej (dziś mówi się „miękkiej”) przemocy jednego nad drugim.

    Jak zmieniają się konwenanse?
    W Polsce panowała niepisana umowa, że w kościele ma być powaga, spokój, niemalże smutek. Gdy papieżem został Polak a Rodacy wyruszyli w świat – zobaczyliśmy, że niekoniecznie tak być musi. Że bywa inaczej, i wcale nie gorzej.
    Może i romantycznym dziełom koncertowym wyszłoby na zdrowie ożywienie odrobiną entuzjazmu ze strony słuchaczy?
    A jeśli ktoś chciałby nagrodzić nie „całość” ani „część” a tylko jeden udany akord, dajmy na to trudne miejsce, wejście jakiegoś czekającego instrumentu? -To co, nie wolno mu?
    (Ja stary wyobrażam sobie, że jednak wolno, a zwłaszcza w dobie, gdy wszystko można znów usłyszeć i porównać po powrocie do domu.🙂 )

  57. basia Says:

    Generalnie, podobnie, jak w górach (potraktowanych akustycznie😛 ), dobrze jest wiedzieć, czego się spodziewać na koncercie żywym takim lub owakim, czego nie i że wykluczyć różnych rzeczy nie można. Niby proste i oczywiste, a krzepi😈 .

    Jak ktoś jest ogólnie gnuśny i apatyczny – to wiadomo, że się nigdy nie wyrwie pierwszy z oklaskami*; poczeka asekurancko na tych tam z jaskółki albo innych wysokości (im widniejet).
    Jeśli koncert nudny, całkowicie przeciętny pod każdym względem, także spektakularności dostępnej mniej wtajemniczonym w muzyczne arkana – ditto.

    Co do manier, nadęć i testowania odporności logiczno-konsystencyjnej różnych przesądów – mają Panowie do tego stopnia rację, iż sama tego nie powiedziałabym trafniej! 😎
    😀 😀 😀

    …Cuuuudnie, choć zimno…😎

    ____
    *dwa-trzy razy perfidnie załapałam się na już-rozległe brawa nie w porę… testując kątem oka reakcję tego czy owego znajomego „tuż obok”, który rzecz jasna wiedział (że nie wolno😐 ), był zgorszony takim zachowaniem nie na poziomie, zirytowany wytrąceniem z zaplanowanego letargu, a byłby jeszcze bardziej, gdyby wiedział, jak dobrze się bawiłam jego kosztem😈

  58. zawada Says:

    W ostatnich latach mamy modę na aktywność ruchową wszędzie, gdzie się da: „Zajmiemy się twym dzieckiem podczas gdy ty zrobisz zakupy w naszym sklepie meblowym!”

    „Zajmiemy się twoim snem w wygodnej i nowej kanapie w dziesiątym rzędzie!”
    „Na tym koncercie ręce cię rozbolą od klaskania, fali meksykańskiej i przysiadów – z klasyką z-możesz wszystko”

    Tak powinni reklamować koncerty! 🙂

  59. TesTeq Says:

    @: Dobre!😀

    Choć ja bym wybrał taką propozycję:

    Zapłać za bilet, a godnie wysłuchamy za Ciebie i poklaszczemy, gdzie trzeba. Nie musisz wychodzić z domu!

  60. basia Says:

    Tak! Tak! Ja za tym! — Powinni takie zapowiedzi umieszczać w radio, tiwi, prasie, internecie i karnecie: ten koncert do spania a ów do klaskania!
    Grunt to dobrze sprofilować i stargetować ofertę, jednocześnie nie pozbawiając odbiorcy dostępu do fizjologicznie kojących, miernie zinterpretowanych brucknerów a nawet mozartów (ostatnie też się da na śpiąco zrobić, ale się trzeba bardziej postarać… bo już czajkowskie to, jak powszechnie wiadomo, uszom śmierdzą, niezależnie czy smętnie czy wystrzałowo upitraszone😈 )

    Hmmm, nie musieć wychodzić z domu dobrze jest czasem w zimie albo szarudze jesiennej, ale kiedyś w końcu trzeba spalić te (dwie) kalorie, pokazać nowy but i zobaczyć kandelabry… nowe albo najnowsze😎
    😀 😀

  61. Joszko Says:

    Uważam, że na śpiące koncerty powinny być zniżki w cenach biletów. Chyba, że ktoś chrapie, to wtedy dopłata 25% za uciążliwość.🙂

  62. Joszko Says:

    Gdy oklaski się już rozległy i zdekoncentrowały kogo trzeba – chyba nie grzech się przyłączyć?
    Winę i tak ponosi prowodyr..😉

  63. basia Says:

    Taaaaakkkkk…😉 😀

  64. TesTeq Says:

    Joszko pisze: Gdy oklaski się już rozległy i zdekoncentrowały kogo trzeba – chyba nie grzech się przyłączyć?

    No nie! Oddać inicjatywę, a potem nawet całe życie w czyjeś brudne, klaskaniem obrzękłe prawice? Nie ma tak! Sam będę decydował, kiedy wypłynąć na oklaskowego przestwór oceanu!👿

  65. basia Says:

    …I tego się trzymajmy (oceanu)!😎 😀

    Widzę, że Ostoja, Autor w Gościnie tak się przeraził, jakiego dżina z butelki i puszkę z pandorą uruchomił, że aż już tu nie bywa any more🙄 😀

    Zanim więc zgrabnie i bezszelestnie przejdę z ataku na obronę – dorzucę najostatniejszy kamyczek: wszak oni (muzykanci) nie tyle na natchnieniu jadą, na współ-uwzniośleniu, jedni absolutnej, zbiorowej hipnozie kruchej a ulotnej!
    — Oni wszak jadą (albo powinni) na interpretacji: wyłożone i wyćwiczone mając dokładnie, na zimno i na piątą nad ranem też, co, jak i po co – jakie piana, barwy, artykulacje mają dać jaki efekt.
    I nawet gdyby przyszło powtórzyć dany koncert 5 razy dziennie*…
    Powinni mieć wszystko pozaznaczane w nutach (i głowach) i potrafić to zagrać zarówno „w caliźnie”, jak i w kawałkach, fragmentach, częściach, pojedynczych akordach (studio nagraniowe to część umiejętności profesjonalisty❗ )

    _____
    *mieliśmy tak z chórem i wówczas tłuczono nam do głowy, że się musimy skupiać potrójnie, bo to jest właśnie różnica między zawodowcem a amatorem: pierwszy potrafi powtórzyć idealnie bądźilerazy, a drugi z trudnością i z wyraźnemi różnicami w interpretacji i najogólniej pojętej jakości… suspens spowodowany brawami jest chyba „lepszą” (=mniejszą) dekoncentracją, niż wielokrotne powtarzanie całości lub części utworu?…

  66. Ostoja Says:

    Ha, ha! Rozmawialem ostatnio z Ostoja, ktory stwierdzil, ze jako ‚Autor w Goscinie’ wypowiada sie jedynie w wypadkach, kiedy ma cos mniej lub bardziej inteligentnego do dodania (zwykle mniej, ale co tu robic!). W przeciwnym wypadku siedzi cicho, jednakowoz zwawo podazajac za dyskusja, choc z dalsza (w cel zyskania odpowiedniej perspektywy, bien sur).

    Jesli chodzi o dzin, do ktorego (zapewne) nawiazuje Gospodyni, to owszem, ale z tonikiem i z cytrynka (z butelki nie bardzo wypada). 🙂

  67. Ostoja Says:

    Jako przyklad ilustrujacy muzyczny profesjonalizmu podam, ze kilka lat temu bylem obecny na probie nadzwyczaj wspolczesnego utworu, ktoraz to proba wykonywana byla przez zespol studentow Katowickiej Akademii Muzycznej. Przyznaje, ze siedzialem z otwartom giembom, nie mogac sie nadziwic nadzwyczaj wysokiemu poziomowi technicznemu i profesjonalizmowi studentow oraz dyrygenta. Utwor byl dla mnie–lejka–zupelnie niezrozmialy, natomiast uczestnicy proby zawsze wiedzieli kiedy wejsc, kiedy wyjsc, co zagrac, itd. (Przepraszam czcigodne Gremium za brakujaca tu terminologie fachowa). Dla osoby spoza kregu muzyczno-wykonawczego bylo to zdumiewajace i zupelnie niepojete, troche graniczace z czarna magia.

    W konkluzji: mamy talent! A drobne oklaski w przerwach…? Nie powinny wzbudzic zbytniego rozproszenia wsrod wykonawcow.

  68. TesTeq Says:

    Ostoja wypowiada sie jedynie w wypadkach, kiedy ma cos mniej lub bardziej inteligentnego do dodania

    Ostoju drogi! Pódź za mym przykładem i dodawaj też zera i urojenia pospolite. Gospodyni tolerancyjna jest!😀

  69. basia Says:

    stwierdzil, ze jako ‚Autor w Goscinie’ wypowiada sie jedynie w wypadkach, kiedy ma cos mniej lub bardziej inteligentnego do dodaniaOstojo, jak potwierdza to TesTeq, intensywny, systematyczny i niezmordowany trening czyni Mistrza (a nawet Maestra!) 😎 😀 😀

    Co do uwagi o katowickich studentach – nie mogła być ona bardziej po linii i na bazie (ma się te wtyki i kontakty tamże🙄 )… dzinem też nie pogardzimy…😎

    I tym to sposobem – planowawszy od dziś wypowiadać się z oszczędnym aplauzem o konieczności oszczędzania aplauzu – znów mam od rana klaskaniem obrzękłe prawicę i lewicę…😥
    …Tolerancja na Manowcach😈

  70. TesTeq Says:

    Przechadzam się czasem na tyłach warszawskiej Akademii Muzycznej i stwierdzam, że to, co tam się dzieje, to jest zatruwanie naturalnego środowiska akustycznego człowieka. Z każdego okna inne rzępolenie. Okolica parkowa, ale ptaków tam nie uświadczysz. Tylko psy wyją i robią kupy. Jak to wytrzymują drzewa? Pewnie są głuche jak pnie!😀

  71. basia Says:

    …Albo opanowały jakieś szczególne techniki radzenia sobie z zaśmiecaniem akustycznym środowiska? Człowiek się przystosuje (do wysokiego poziomu stresu (a nawet frustracji)), to może drzewo też?
    Głuchota pewnie pomaga…😎

  72. Joszko Says:

    TesTeq, możesz mieć trochę racji.🙂
    A napewno wiele poczucia humoru.
    Biję Ci spontanicznie „brawo”!😀

  73. TesTeq Says:

    @Joszko: Dziękuję! Skąd wiedziałeś, że w upalne dni potrzebuję komplementów?

  74. nietoperek Says:

    upal
    /wykrz/

    w
    pieczarach i pieczarkach
    tez
    /wykrz/wykrz/

  75. pro-fan Says:

    @apropos: wiosna, tenis, na blogu pustki?

  76. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Ptaki miewają inne godziny pracy niż AM — zawsze mogą znaleźć kompromis😛😉

  77. TesTeq Says:

    pak4 pisze: Ptaki miewają inne godziny pracy niż AM

    FM?

  78. mru Says:

    na moje ucho jednak zdecydowanie wczesne AM.
    PM po burzy i całkiem wieczorem w maju! 😉

  79. mru Says:

    o, teraz się jeden drze. telepatia? 😎

  80. Ostoja Says:

    Invasive species, czyli: niejeden Chicagowski Polonus wyrazilby sie w sposob nastepujacy:

    „Oki-doki, mieszkam w Szikagowie, bylem w ofisie na Millokach, a dojechalem tam kara.”

    Czy nas takie, w tym przypadku powiedzialbym—grubianskie—spolszczenia, pozyczki jezykowe, makaronizmy wreszcie, jak glosza wszelakie slowniki wyrazow obcych—raza, wrecz gorsza; czy tez splywaja po nas bez wrazenia, jak deszczowka po kaczce? Czy powinnismy plynac kraulem z pradem czasow i uzywac spolszczen, czy tez, stawajac im okoniem, przeciwstawiac sie im i–walczac z wiatrakami–starac sie podstawiac wyrazenia polskie, czesto znacznie bardziej skomplikowane i opisowe w swej formie w porownaniu do nadzwyczaj prostych i jasnych slow angielskich (czy te slowa sa adekwatne—moznaby sie spierac); choc czesto ze spiesznie dodana polska koncowka, czy tez nieudolnie-brzmiaca ‘odmiana przez przypadki’?

    Jesli spolszczenia, to do jakiego stopnia sa dopuszczalne? Przychodza do glowy trzy typy: podstawienie slowa zagranicznego bez modyfikacji (np. Okej), podstawienie z modyfikacja pisowni/odmiany (np. Bordowy, fejsbuk), tlumaczenie dajace slowu, czy frazie, nowe zycie (np. Challenge = wyzwanie).

    Nonszalanckie uzywanie makaronizmow w dobrym towarzystwie (spotykane dosc czesto w audycjach Polskiego Radia) moze we wlasnych oczach uzytkownika swiadczyc o pewnym poziomie lingwistycznej bieglosci; choc w oczach innych czesto wyglada na prosty snobizm; bo w koncu wiele osob jezykami zagranicznymi, przeroznymi, wlada i nie ma powodu zeby sie tym w tlumie popisywac. Mozna rowniez podejsc do tego z odmiennej pozycji: „Jezykiem (nie za bardzo juz) obcym wladam, co jest dzis—jak zreszta zawsze—czescia bon-tonu, wiec z tym-wieksza pieczolowitoscia, czystoscia i uwaga bede uzywal jezyka ojcow, bo to naprawde zaswiadczy o mnie”. Tak z jednej jak i z drugiej strony mozna sie jednak narazic na oskarzenia o snobizm. Ale wracajac do tematu: niewatpliwa zaleta makaronizmow jest to ze ulatwiaja i przyspieszaja komunikowanie sie, zwlaszcza pomiedzy mlodzieza, nawykla do takiego linga [lingua?] boc to juz z mlekiem matki wyssala rozne I-Podsy i Smart-Fony.

    Alisci, nihil novi sub sole: jezyki pozyczaja jedne od drugich–jedne wiecej, inne mniej–modyfikuja wyrazenia, slowa, znaczenia wyrazen (Gramatyke i ortografie rowniez? Moze ktos zna przyklady. Ja nie znam), ktore sie z czasem utrwalaja sie i uwazane sa za wlasne (tu przychodzi do glowy wyrazenie ‘kolor bordowy’. Historii wyrazenia nie znam, wiem jedynie ze istnieje miasto o podobnie-brzmiacej nazwie.) Czesto rowniez, w nowym jezyku zmianie ulega znaczenie oryginalnego sformulowania. Czy oznacza to, ze skoro jakis jezyk (B) musi ‘pozyczac’ slownictwo z innego jezyka (A), a jezyk A od jezyka B nie pozycza, to jezyk (B) zwolna staje sie przestarzaly i skazany jest na powolna smierc ze starosci?

    Znany jest przypadek wielkiej przydatnosci jezyka, ktorym wlada niewielka i jednak coraz mniejsza czesc spoleczenstwa: jezyk Navajo w czasie drugiej wojny swiatowej na Pacyfiku sluzyl jako kod , ktorego Japonczycy nigdy nie rozszyfrowali (Mowi o tym film „Wind-Talkers”). Inni staraja sie rowniez zapobiec zagladzie jezyka. Przykladem sa wspolczesne wysilki rzadu amerykanskiego (i zapewne innych) prowadzace do nauczania dzieci plemion indianskich jezykow plemiennych, np. Ojibwa. Zawracanie Wisly kijem (w tym wypadku moze Mississippi?) Mozliwe, ze tak.

    Odrebna chyba sprawa sa—sluszne, czy nie–tlumaczenia ‘na zywca’ np. Slowo ‘challenge’, tlumaczone—nie bez racji zreszta—jako ‘wyzwanie’ czy ‘kwestionowanie’. Ale ‘wyzywa-lo’ sie ludzi na pojedynek, a w dzisiejszym znaczeniu slowo po polsku powinno chyba rowniez oznaczac cos co wymaga wysilku, czy fizycznego, czy tez umyslowego. Inne przyklady moznaby mnozyc, choc w tej chwili jakos mi zaden inny nie przychodzi do glowy.

    Nota bene: w powyzszym komentarzu uzylem trzystu trzydziestu dziewieciu makaronizmow (albo czterystu siedemdziesieciu pieciu—stracilem rachube). Nagroda dla tych z Panstwa, ktorzy znajda choc polowe. Dla pozostalych–nagrody pocieszenia.

  81. TesTeq Says:

    Ostoja pisze: tlumaczenie dajace slowu, czy frazie, nowe zycie (np. Challenge = wyzwanie).

    A jakie było stare życie słowa „wyzwanie”? Nie mogę nigdzie znaleźć. Znaczyło coś innego?

  82. Ostoja Says:

    Samo slowo pewnie znaczylo to samo; tyle, ze jakos odkrylem to jego znaczenie jako (dla mnie) nowe. Moze sie myle, ale jwydaje mi sie, ze to slowo ogromnie ostatnio (tj. w ciagu ostatnich 25 lat) zyskalo na popularnosci.

  83. Asia Says:

    Ale to nie na temat, Ostoja.🙂
    A temat zaproponowałeś przecież Ty.😉

    Miłego przedświętowania Towarzystwu! 🙂

  84. Ostoja Says:

    Wlasnie jest dyskusja o muzyce i karierze Bouleza (na Dwojce Polskiego Radia, 15:40, sobota). Czy naprawde pudelko z plytami musi sie nazywac ‚boks’, a nie po prostu pudelko z plytami?

  85. Ostoja Says:

    Zupelnie sie zgadzam. Ten temat chodzil za mna od lat. Teraz sie wypowiedzialem, ale nie wiedzialem, gdzie go wkleic. Tu znalazlem forum recepcyjne (tzn. chlonnych odbiorcow i komentatorow, miejmy nadzieje).

    Oczywiscie w cudzyslowie, dodam: Sorki!

  86. TesTeq Says:

    Idźmy za przykładem Francuzów i przetwarzajmy octety za pomocą ordinateurów… (bajty za pomocą komputerów)

  87. Joszko Says:

    Nie bedę miał przez święta internetu w moim „schronisku”, czasu też może braknąć. Dlatego już teraz Wam życzę radości, głębi przeżycia i ciepłej aury.🙂
    Gospodyni się zawieruszyła ?🙂
    Może zajęta przedświątecznie?

  88. TesTeq Says:

    Gospodyni piecze dwie pieczenie na jednym ogniu i łapie dziesięć srok za ogon zamiast pilnować wróbla w garści…

  89. pak4 Says:

    A propos tematu głównego — jednym przeszkadzają oklaski, innym szydełkowanie🙂
    http://archives.nyphil.org/index.php/artifact/6a842918-af1c-4563-aaab-e82cb8d22d18/fullview#page/30/mode/2up

  90. TesTeq Says:

    @pak4: Świetne! I na temat!

    A nie na temat – wiadomość z ostatniej chwili: Gospodyni Basia Acappella ma pojawić się w najbliższym odcinku Celebrity Splash. Podobno ma wskoczyć do basenu z rowerem. Albo z chórem. Treningi trwają. Stąd nieobecność w świecie wirtualnym.😀

  91. Ostoja Says:

    @Testeq: sadzac po zdjeciach przeszlosciowych, Gospodyni wypieka przewspaniale pasztety i to nie zajecze (w mysl powiedzienia: „Pasztet zajeczy: kto zje ten zajeczy”.)

    W ogole–jesli kontynuowac watek plotkarski: byla na pieknej wycieczce Mogielicowo-szczyrzycowej i innej, zamiast sleczec w piekny weekend nad komputerem. Wie jak spedzac ten wiosenny czas.

    „Zbyt wiele jest zim”, jak spiewala w „Apetycie na czeresnie” Kol. Krystyna Sienkiewicz, w duecie z Piotrem Fronczewskim, wiec trzeba korzystac z wiosny, i z „wiosny”, kiedy sie przydazy.

  92. Tom Says:

    😀

    TesTeq, czemu tylko z rowerem i chórem? Mogła by też na nartach wodnych? Albo błotnych?😀

    Pak4, rzeczywiście fajna starzyzna!😀 Wyobraźcie sobie drutowanie na Misteriach Paschalnych.😛

  93. Ostoja Says:

    @Pak4: DOBRE!!! (o szydelkowaniu)

  94. TesTeq Says:

    @Tom: O! Widzę, że kolegę rajcują babeczki w błocie! Ale z nartami ma odnóżach? Tego nie znałem!😀

  95. Tom Says:

    Poszerzam horyzonty, TesTeq. I repertuar, i repertuar.😉

  96. Kumaty Says:

    Ręki sie same rwią do tańca;D A nogi do oklaskow;D

  97. basia Says:

    Wczorajsze klaskanie nie spowodowało – bynajmniej – obrzęków. Może nawet pozostawiło pewien niedosyt (że powinno być lepsze, gorętsze, dłuższe… za taaaki występ… no ale jeśli pod/nad ostatnimi akordami Huelgas Ensemble podpisują się błyski i grzmoty wiosennej burzy, to czegóż wymagać więcej?…)🙂

    Co do nieobecności – radzą sobie tu Panowie i Pani rewelacyjnie, znakomicie i perfect-superowo! 😎
    Czasem się trzeba troszkę wyciszyć, by wrócić ze zdwojoną radością🙂
    Asia, TesTeq, Ostoja, Joszko, Nietoperek, Pro-fan, Pak4, Mru, Tom mają oczywiście pełną, wyłączną, wielce urodziwą rację, w tym co do pieczenia pieczeni i niezłych pasztetów… nie męczcie (dziewczęta) wróbelka na święta, nie męczcie do jasnej…
    Zima ma ponoć zhiperbolizować ów nakaz niemęczenia… Ha, zobaczymy!❓

    Czardasz Kumatego odsłuchany zostanie natychmiast (bo jutro już (m)nie(j) wypada)🙂

    Przenajserdeczniej pozdrawiam Wszystkich Szanownych Cierpliwych, Krytycznych, Życzliwych…
    😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀

    A, ów Szczyrzyc niedzielnopalmowy (z okolicami), który wytropił Ostoja😀

  98. nietoperek Says:

    ogolnie
    bym zyczyl

    miec wiele empatii
    dla pisklakow i nietoperkow

  99. kij włóczy Says:

    dla baranków, dla zajęcy, baranów, i owczego pędu:)

    NIE MAM ZROZUMIENIA DLA GŁUPIEJ ZIMY !!

  100. TesTeq Says:

    Huelgas Ensemble? Co to za nazwa? Kompletny brak zmysłu marketingowego! Gazprom Ensemble albo Shell Gas LPG Ensemble to by było coś!

  101. basia Says:

    TesTequ, marka Gazprom ma tylko 26 lat, wobec 44-rech Huelgasów… Royal Dutch Shell wygrywa w nobliwościowej rywalizacji, ale że podkradł muszelkę św. Jakubowi – nie będziemy i nad nim za długo dywagować😈 😀

    Kiju Włóczy, ja też nie mam zrozumienia! marznę i kontestuję! 😀 …A tak pięęęknie było jeszcze w Niedzielę Palmową!😮

    Nietoperku, wczoraj Cię (prawie) widzieliśmy na wahającym się kandelabrze u Św Katarzyny krakowskiej…😉 😀

    A skoro już…:
    http://www.misteriapaschalia.com/pl/4/0/414/eksperyment-huelgas-ensemble-i-renesansowa-pasja-cipriana-de-rore

  102. Ostoja Says:

    @all: dla tych spoza Krakowa, transmisja zaczyna sie na Dwojce (drugi program Polskiego radia) o 20:00. Na razie nadawany jest muzyczny program ‚przedwstepny’. Tez pieknie!

  103. TesTeq Says:

    Jaka transmisja?
    Błękitni Stargard Szczeciński – Lech Poznań już się skończył!
    Chodzi więc o:
    Podbeskidzie Bielsko-Biała – Legia Warszawa?

  104. Ostoja Says:

    Wlasnie idzie transmisja na zywo.
    Tyle, ze to mecz o inna wygrana.

    http://www.misteriapaschalia.com/pl/3/583/645/transmisje

  105. TesTeq Says:

    Nie na iPadzie. Zbyt frywolny sprzęt na POWAŻNE doznania…😦

  106. Ostoja Says:

    Niestety, transmisja z Misterium-Paschalia skonczyla sie (sukcesem, nawet z bisem). Kolejna jutro wieczor. Uwielbiam te muzyke (tzn. ‚dawna’). Niestety, nie posiadam ‚naPada’, ale wydaje mi sie, ze do niego mozna podlaczyc sluchawki (???). Tym to cenniejsze, ze warunki akustyczne (jakosc dzwieku) na wielu sposrod takich koncertow sa wrecz oszalamiajaco i zdumiewajaco doskonale!

    Wlasnie czytam (dla niektorych) fascynujaca (i pieknie wydana) ksiazke na zbiezny temat, zatytuowana „Chrzescijanstwo zrujnowane–Europa 1517-1648”. Autorem jest Mark Greengrass (Christendom Destroyed…, wyd. Viking Penguin, 2014). Ksiazka zawiera wiele wzmianek o roznych aspektach zycia w Polsce tamtego okresu. Polecam.

  107. basia Says:

    Słuchałam… Pro-Savallowcami😉 otoczona jestem od?… trzydziestu lat?… – Jakoś tak. „Wszystkie poranki świata” obejrzałam (po raz kolejny) kilka tygodni temu. I nie były to słabsze wrażenia, niż po pierwszych kontaktach, jeszcze kinowych… – ach, gdzie te czasy!🙂

    Jordi Savall bywa na Misteriach praktycznie co roku. Pięęęękna muzyka, dobra robota… tylko… Ostatnio mam odczucia „trochę więcej tego samego”… Wczoraj podobało mi się bardzo, lecz nie było to nic w pobliżu wtorkowego transu… Pewnie na żywo byłoby inaczej, ale ileż można chodzić na Savalla (do grożącej zimnem Św. Katarzyny🙄 ), gdy tyle nowych, ciekawych zespołów nam sprowadzają co roku na ten festiwal? 😈 😉

  108. TesTeq Says:

    A w którym miejscu na tej stronie szukać transmisji? Na iPadzie nie widać nic, co by ją przypominało. Co mają do tego słuchawki?

  109. Jankora Says:

    Byliśmy w Dolomitach na nartach,i wtedy w Polsce panowało ciepło.
    Wróciliśmy, i masz- zima!
    Przeżyjemy, święta wypadną może bardziej domowo, tak też trzeba.
    Życzę Wam właśnie ciepła i radości!Pędzę do przygotowań.😀

  110. Ostoja Says:

    @TesTeq: Ja w Google ide do hasla „Polskie Radio” i wybieram „Player”, a potem wybieram „Dwojka”.

    I, jak sie mawialo w Bialce Tatrzanskiej: „Gro, ino buci!” (Nie, nic nie buczy)

    Milego sluchania!

  111. TesTeq Says:

    Jeśli się przejrzysz, to w prawym dolnym rogu jest napisane iPhone, iPad i tak dalej, bo te niemoty nie potrafią zrobić witryny zgodnej z najlepszym sprzęcikiem na świecie!👿😈

  112. TesTeq Says:

    Wyszło „przejrzysz”, bo najlepszy sprzęcik na świecie uznał, że o to mi chodziło, a nie o „przyjrzysz”. Teraz uważałem i go puknąłem w ekran, żeby się nie wygłupiał. Mam nadzieję, że zapamięta, w tym swoim płaskim rozumku!😀

  113. Ostoja Says:

    Jak sie Sz. Gremium podobala Pasja Swietojanska? Dobra, co?

    @basia: Wam to dobrze! Ja mam olbrzymi niedosyt muzyki dawnej, bo u nas w radio grywaja zwykle najpopularniejsze utwory. Mniej popularnych trzeba szukac u Jutubsa, czy innych Netfliksow.

    Zreszta ‚komercyjna’ telewizja i radio to kolejny wielki temat. W porownaniu, chyba lepiej placic abonament i jednak miec Dwojke.

  114. basia Says:

    Jest jeszcze BBC Radio3… Jak potrafią znaleźć w sieci i uruchomić Dwójkę, to BBC3 tym bardziej.
    I TO jest dopiero radio muzyczne!!! 😉 😀

    Ja słucham naszych z oldskulowego odbiornika typu „średnia wieża”, ale gdy mnie na coś najdzie chętka, to nawet głośniczek telefonu wystarczy (nie mówiąc o słuchawkach-pchełkach). W porównaniu z nimi głośniki laptopa czy tabletki, wzmacniacz i głośniki samochodu, do których ów telefon podłączyć dasie — to moc, finezja i spektrum!!! 😈 😀

    Się podobają pasje PanaBachowe, a jakże. Obie, od zarania.
    Pamiętam też szczeniackie dyskusje i przekomarzanki w Towarzystwie z lat 80./90. – która „lepsza”, którą kto „woli”, dlaczego…
    Wczoraj jednakowoż, choć koncert dział mi się tuż pod progiem (naj-pierwsze wydarzenie Misteriów w ICE) — poleciałam dalej, czyli na nabożeństwo wielkoczwartkowe do Kolegiaty. I wróciłam po 22:00.
    (Owszem, i tutaj niektórzy przerzucają się z czci bożej na czczenie sztuki (wielu turystów festiwalowych, lecz nie wyłącznie oni), ale jest to przygniatająca mniejszość😉 …co widać doskonale na ulicach w porze nabożeństw – nawet w tak zwariowane pogodowo popołudnie-wieczór, jak wczorajsze…)

  115. basia Says:

    PS, chociaż… kilka lat temu złapaliśmy – ROI PAKa i ja – dwie sroki: wczesne nabożeństwo wielkopiątkowe u Dominikanów a potem Mateuszowa pod Minkowskim. Kościół był straszliwie zapchany (nie tylko późniejszymi koncertowiczami, podejrzewam), oprawa liturgii też na poziomie…

    Gdy większość koncertów MP działa się w Filharmonii (czyli sali widowiskowej Kurii, odebranej po wojnie kościołowi przez komunistów), można się było czasem załapać (pod warunkiem nienagannie-wejściowego wyglądu😉 ) na końcówkę koncertu lub bisy (w drodze powr. z nabożeństwa). I ta kolejność – najpierw służba boża, potem lekki ukłon dla sztuki – była lepsza🙂

    *** * ***

    PS, Ostojo, przeczytałam właśnie opinię krytyczki muzycznej Doroty Szwarcman, z której wynika, iż po Jacobsie można się było wczoraj spodziewać więcej i lepiej (czy taniej? – nie wiem „po ile” były bilety😈 )
    Krytyczka muzyczna Szwarcman słyszy dużo i jeździ po Polsce i Europie ile tylko może (za co jej chwała i mój nieustający nieustraszony podziw🙂 ). Sala ICE nie spodobała jej się najwyraźniej (jakoś „wiedziałam”, że tak będzie jeszcze gdy ICE ledwie wystawało z ziemi, a już gdy nie zaprosili DSz na inaugurację, wiedziałam na 100%… a nie mogli wszak zaprosić gdy bohaterem był Z. Preisner, którego ona nie cierpi i się z tym nie kryje, choć jego muzyka to obrzeża ew. zainteresowań speca od klasyki…) — Zatem mogła być nieco uprzedzona i wyostrzyć wodze i władze poznawcze wobec ostatniej dumy „Krakówka”… Lecz nie będę taić, iż po tej recenzji cieszę się, że Jacobsa „na polskiej ziemi” poznałam rok temu (MP, zalinkowane w poście DSz) a nie wczoraj… bo trochę mnie kusiło, przyznam😀

    W Audytoryjnej ICE byłam na koncercie otwierającym czyli „na Preisnerze” oraz na 20-leciu Sinfonietty Cracovii (tzw. „drugiej inauguracji” ICE, akustycznej) – brzmiało mi dobrze i bardzo dobrze*➡ troszkę uwierzyć trudno, iż, po zainwestowaniu w akustykę tylu „brandów”, nazwisk, reputacji (o kasie miasta nie wspominając), nie da się tak ustawić i zaprogramować owych wszystkich licznych (typów) reflektorów dźwiękowych, by każde z głównych grup wydarzeń określonych-zamówionych przez miasto zostało przyzwoicie obsłużone (w ramach wielofunkcyjności obiektu, rzecz jasna!)…
    Znajomi, którzy „się znają” też byli zadowoleni z odsłuchu…
    Pewnie to i owo jest wciąż w trakcie poprawek, prób, dostrojeń…
    Bardzo więc jestem ciekawa, jak będzie w niedzielę, tym bardziej, że siedzimy ponoć w piątym rzędzie, czyli plus minus jak P. Redaktorka wczoraj. Się będzie działo, to pewne!
    (Nb, Royal Albert Hall na początku swego istnienia był akustycznie okropny, z czasem stał się tak dobry, że najwyższa galeria, ta za funta 22 lata temu, potem za dwa… później pięć) słyszy doskonale najcichsze piana pojedynczych skrzypiec, głosu ludzkiego, co kto chce… => więc w razie czego trza będzie pociągnąć tych kembrydżów do odpowiedzialności, niech poprawiają!!!😈 )
    ______
    *parter 14 rząd, parter 8 rząd

  116. TesTeq Says:

    Wracając do technicznych niemot i do BBC: o ile do słuchania Dwójki potrzebna jest instalacja w iPadzie dodatkowego oprogramowania, o tyle brytyjska debata przedwyborcza była widoczna bez niczego, w pięknej jakości i dźwięczności. Może misją BBC jest docieranie do jak najszerszego kręgu odbiorców, a Dwójki niszowość?

    W gruncie rzeczy nie dziwię się – Nigel Farage wzruszał wszystkich, a David Cameron był piękny jak zwykle. Ciekawe, że w debacie starły sie trzy panie z czterema panami!

  117. basia Says:

    Taaaak…🙂

    Nb, za dużo tych przedwyborczych spektakli jak na siły i potrzeby rozrywkowe jednej a cappelli… Nie można by przesunąć polskiej generalnej elekcji na 2016?…🙄

  118. gradus Says:

    Wesołych Świąt!😀 (Bożego Narodzenia? – nie bo wtedy jest ciepło i sucho😛 )

    Krytyczka jest żeby krytykować, jednak niektóre jej werdykty… hm.😦

  119. TesTeq Says:

    To może niech Acappella zatrudni sobie medialno-wyborczych asystentów?

  120. pak4 Says:

    Radosnych i zdrowych świąt!
    https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/11081411_391543887696744_1330631216227251899_n.jpg?oh=4847d516276031fe010d30de07e46174&oe=5599AD5A

  121. Anonimowa Celebrytka Says:

    Paku, cudne i prawdziwe.😀

    Świętujcie cieplutko i rodzinnie!😀
    (Zapaleńcy niech pozostawią swoje rowery w spokoju aż do dogodniejszej pory,😉 )

  122. basia Says:

    Nikogo nie zatrudniamy!😎
    Sami osobiście odpowiadamy na i za życzenia!
    Dzięki za wszystkie liczne dobre energie, dodatkowe dawko-porcje radości i pokrewnych jakości! 😎
    ! Niech Państwu będzie najcieplej, najmilej, najsmaczniej i najmuzyczniej, jak się tylko da! 😀

    Kurczako-renifery PAKa przypomniały mi zaprzęg psi, który co niedzielny poranek przywożony jest na biegówkową trasę mogielicką, by się wprzęgnąć do zmyślnych narto-sanek i przewieźć dwa człowieki te kilkanaście albo kilkadzieścia km. A tam po białym wciąż się da nieustannie😎

  123. TesTeq Says:

    Dużo ciepła i radości,
    Żeby mróz nie mroził kości!

  124. basia Says:

    U nas jednocześnie kwiecie
    i śniegowe są zamiecie😮

    Rejoice! 😀

  125. Ostoja Says:

    Nie ma to jak dobra muzyka koscielna! Nie wiem jak w Londonie [sic] w ‚powszednia’ niedziele, ale u nas dalej sie ten hymn spiewa.

  126. Ostoja Says:

    Czy byly ostatnio jakiez Blogie wpisy przez Gospodynie? Bo nie pojawil mi sie zaden alert…

  127. Mela - Woman Says:

    Nie jestem pewna na sto procent, chyba widziałam gospodynię wczoraj w Centrum Kongresowym na koncercie, w towarzystwie przystojnego mężczyzny.:-)

  128. basia Says:

    Melo – Woman, w ICE nie da powiedzieć na 100%, kto ze znajomków przybył, a kto nie. Tyle kątków i zaułków.
    Za to jest przestrzeń i są przepaści😈 Owszem😀
    (Można doadrenalinizować się… tudzież spalić nieco kalorii na tych licznych schodach… muzy posłuchać też ywentualnie😎 )

    Ostojo, tę muzyczkę znam właśnie z Londka (Zdr) 😀

  129. TesTeq Says:

    Dementuję to z zapałem:
    Ja w Krakowie nie bywałem!
    Mą przystojność – jak na tacy –
    Podziwiali Warszawiacy!😉

  130. Ostoja Says:

    Cudnie sie koledze (albo -zance) TesTeq rymuje. Tez bym tak chcial, ale Bozia nie dala. A moze, dla utrudnienia, cos by Kol. (-zanka) Limeryk-nal nastepnym razem… Ciekawie byloby przeczytac.

  131. kij włóczy Says:

    uwaga ogólna:) – nie sztuka życzyć wesołych świąt.
    bić brawa po świętach, to jest coś:D

    u mnie mimo wrednawej pogody wyszło całkiem nieźle.:)

  132. basia Says:

    TesTequ, wierszyk cudnej przystojności!😀

    Ostojo, w razie, gdyby Maestro nie miał czasu i weny dla twórczościowego przystanku na żądanie – polecam łaskawej uwadze strony niniejszego blogu pt. „Poezyje Gości”. Limeryki (w tym TesTeqowe) powinieneś łatwo znaleźć już w roczniku 2007 naszych wspólnych Poezyj! 😀

    Kiju Włóczy, bijemy, jak najbardziej!😀

    W Wielką Niedzielę w Sali Audytoryjnej ICE nie było standing ovation. Oklaski brzmiały dość długo (kilka minut?). Były uzasadnione😀

    https://picasaweb.google.com/basia.acappella/WMiescieKrkCoWidacSYchacICzuc#6134709985874581186
    Oraz fotorepo ROI Paka Czwartego:
    https://picasaweb.google.com/103892840995890796596/KrakowPoswiatecznoNoworoczny?noredirect=1#6134692881292329522
    Ujęcie znacznie szersze gdyż Rzeczony był w ICE i jego Sali Audytoryjnej po raz naj-pierwszy😀

  133. TesTeq Says:

    Ale pak4 zabalował, skoro 5 kwietnia to dla niego „Kraków poświąteczno-noworoczny”.🙂

  134. TesTeq Says:

    Toż to pomysł całkiem dziki,
    Żebym pisał (pisała?) limeryki,
    Gdy przychodzą mi do głowy
    Tylko rymy z Częstochowy!😀

  135. Ostoja Says:

    @TesTeq: Brawo!!! 🙂

  136. Ostoja Says:

    Charles-Marie Widor zyje, albo interludium pomiedzy mszami Wielkanocnymi w lokalnym kosciele (Grace Lutheran church, St. Paul, MN).

  137. pak4 Says:

    Hm… Wszystko się przecież zgadza: jest po Świętach. I mamy Nowy Rok (już czwarty miesiąc!)😉

  138. nietoperek Says:

    huhu
    ice
    fajna
    jaskinia lodowa
    co nie
    /pyt/

  139. Ostoja Says:

    @Nietoperek: Prosze???

  140. TesTeq Says:

    nietoperek
    głową
    w dół
    /wykrz/
    ostoja
    żeby
    zrozumieć
    zwis-zaczep
    nogami
    za drążek
    gimn
    /krop/

  141. nietoperek Says:

    TesTeq
    dziekuje
    /kropi/

    Ostoja
    przepraszam
    /kropi/

  142. nietoperek Says:

    dla
    nietoperka
    /brawa/

    dla
    nietoperka
    /brawa
    na
    stojaco
    siedzaco
    lezaco
    wiszaco
    chodzaco
    jezdzaco/

    /brawa
    bis/

    ;-]

  143. Ostoja Says:

    Leniem
    czlek
    na
    lata
    stare
    (Nietoperku,
    daj
    mi
    wiare.)
    Glowa
    peka
    od
    pustosci,
    i
    do
    tego
    lamia
    kosci.
    Wszystkiego
    zem
    tu
    juz
    probowal.
    Nietoperek
    tresc
    mi
    schowal.

  144. basia Says:

    TesTequ, Maestrowi przychodzą, przyjdą do głowy wszystkie typy rymów – cierpliwości i/lub nie ustawać w wysiłkach (na wiosnę)! 😎 😀

    Ostojo, skąd my znamy (tego Widora… interludyjnego i nie tylko)?😀

    Paku4, a do Bożego Narodzenia tylko 8 miesięcy (i pół)…🙄 😀

    Nietoperku, w istocie, dość chłodno tam było… Może zaprogramowali (tę bezszelestną klimę, etc., etc.) na typowy początek kwietnia (po lekkiej zimie albo wedle zeszłorocznej) a nie na wariant śnieżno-przymrozkowy?😮 Tak czy owak, w moich lekuchnych jedwabiach złapałam lekki katarek (chyba właśnie w ICE?… mija…)😀

    TesTequ, Ostojo, styl Nietoperkowy rozwinięty, ulepszony, przezwyciężony; cóż on pocznie, biedaczek! 😈😀 😀
    Ostojo, brawo! 😀

    Nietoperku, zanim wreszcie napiszę, dlaczemu opłaca się (jadnak, czasem) klaskać na rozkaz, do rymu, taktu, końca a nie środka… odnotuję, że na nawiedzonych przeze mnie w tym roku odsłonach MP nie było powstań do oklasków… Nawet długo te brawa brzmiały, lecz na siedząco.➡ Publika leniwa, zmanierowana, rozpuszczona nadmiarem oferty na światowym poziomie?… 😮

  145. gradus Says:

    Znajoma była we wtorek i w czwartek, pierwszy raz. Zachwycona poziomem i atmosferą.🙂

  146. nietoperek Says:

    coz
    on
    pocznie
    /pyt/

    ucieknie
    sie
    pod
    ziemie
    biedaczek
    /wykrz/

    dlatemu

  147. Ostoja Says:

    @basia, Widora umiescilem jako ciekawostke. Bo taki niby kosciolek niewielki, lecz, jak sie okazuje–zewszat chedogi: i ambitniejszego organiste ma i przy nim przyzwoite organy; choc szkoda, ze niewidoczne. Na pierwsze danie serwowal Fantazje Bacha (pelnego tytulu nie zlapalem). Nie nagralem jej, boc to utwor dluzszy. Nota bene: zaladowanie Widora z karty aparatu fotograficznego na Jutubsa zajelo mi ponad dwie godziny, a fragmencik jest, raptem, czterominutowy.

  148. Ostoja Says:

    Jeszcze o klaskaniu: sluchalem koncertu arii i duetow Haendla z warszawskiej Opery Kameralnej (wczoraj na Dwojce) i zauwazylem wahania sluchaczy co do klaskania: albo byli zbyt skupieni na to, zeby zlapac koncowke wykonania, albo nie wiedzieli czy spodziewac sie kolejnej czesci, czy tez nie. Wiec moze zwyciezy poklask „ad libitum”, bo wyglada na to, ze dla wiekszosci sluchaczy koncerty to jednak „Czeski film”.

  149. TesTeq Says:

    Komercja króluje, a sztuka się chowa,
    Gdy wokół rozbrzmiewa muzyka Haendlowa…😉

  150. Ostoja Says:

    TesTeq: Tu bym, za przyzwolenstwem Sz. Przedmowcy, wyrazil opinie inna, a mianowicie. Przez radio zadnych komercji nie slychac, a tym bardziej nie widac 🙂 . Arie, czy duety, ktorych sluchalem w wyz. wym. koncercie (opierajac sie w weryfikacji tekstu, jak rowniez na mojej nikomu nieznanej znajomosci jezyka zagranicznego, italskiego) nie opiewaly piekna samochodu KIA, urlopu na wyspie Kos, ani innych komercyjnych akademii pierwszomajowych. Czy Sz. Przedmowca mial inne doswiadczenia w tym wzgledzie? Jesli tak, to nie zazdroszcze. Jesli sie powyzej myle, to prosze uprzejmie o przyklady w kierunku przeciwnym, albo odwrotnym i w takim przypadku komercjalizm zaczniemy zwalczac silamy polonczonemy.

  151. basia Says:

    Gradusie, wtorkową atmosferę niezapomnianą potwierdzam z tzw autopsji😀
    Co do czwartku – opinie są różne. Jedni zachwyceni bezzastrzeżeniowo, inni tęsknią: a to do klasycznych akustyk a to do większej elitarności, kameralności…
    Jak już tu kilka razy odnotowałam, publisia rozpuszczona jak dziadoskie bicysko! 😆

    Nietoperku, tego się właśnie obawiałam, że Szanowny Płochliwiec się zapadnie w sobie i pieczarze… na długie tygodnie… a szkoda by było❗ 🙄 😀

    Ostojo, o formacie organów można co nieco wnioskować z dźwięku (tu raczej pogłosu – na szczęście znam ów utwór prawie do ostatniej nutki😀 ) oraz z manuału/-ów i całego stołu gry. Gratuluję nagrania! Kościół, jak rozumiem, w pobliżu?😀

    Co do aplauzu ew. jego braku w WOK – nie wypowiadam się bo nie słyszałam transmisji.

    Natomiast TesTeq trafił w temat „komercja” o tyle, iż oba produkty KBF – Misteria Paschalia i Opera Rara – nazwane zostały (bodaj przez dra artystycznego, Filipa Berkowicza… bądź przez dyskutanta (-ów) z nim ale przy braku sprzeciwów FB) „butikiem”. — Ów wymaga ogromnych nakładów i zabiegów, nie tylko ze strony MKiDN, ale i sponsorów, patronów medialnych… oraz przez kupujących bilety. Były momenty, gdy (zwłaszcza na Operach Rarach 🙂 ) sponsorzy bardzo się „wystawiali” w zabieganiu o łaski owych melomanów (płacących duże pieniądze)… jak przez mgłę pomnę jakąś (wielce artystycznie podświetloną) armaturę łazienkową w hallu Filharmonii… Może i auto było do wygrania, tylko akurat mnie/nas przy tym nie było?🙄
    Kawy, słodyczy, szampanów, kosmetyków nie wspominając.
    I owszem, niektóre opery i oratoria Haendla potrafią być wymagające obsadowo… kosztowo. (I inscenizacyjnie gdy wersja teatralna, bo na OR co najwyżej semi staged)…😀 😀

  152. TesTeq Says:

    Dla mnie to oczywiste, że Muzyka Haendlowa służy wsparciu Oferty Haendlowej w Galerii Haendlowej, a nie artystycznej, bynajmniej.

    Facet – ten kompozytor – specjalnie dobrał sobie takie nazwisko, żeby target mógł się z nim identyfikować!

  153. pak4 Says:

    Pisałem wyżej: oklaski to pewna „konwencja społeczna”. To nie znaczy, że nie są szczere — słuchacze chcą nimi podziękować wykonawcom za muzykę. Ale to nie znaczy, że ręce same „składają się do oklasków”. Przynajmniej zwykle.
    W popularnych utworach nie ma problemu, ale jeśli publiczność nie zna utworu, to pojawia się wątpienie. Albo niekonsekwencja.
    W takim przypadku dobre jest wyczekanie — na bardziej doświadczonych słuchaczy, albo znak od wykonawcy, że ‚to koniec’.
    To co irytowało dyrekcję NOSPR to połączenie nieobycia koncertowego z pewnością siebie w stosowaniu oklasków.

  154. TesTeq Says:

    @pak4: W kabarecie widownia też powinna czekać na znak trefnisia, że należy się już śmiać, że ostatnie zdanie było puentą dowcipu…

    Z tej dyskusji wnoszę, że dopiero muzycy rockowi posiedli umiejętność oczywistego kończenia utworów. Jeśli perkusista szaleje, gitarzyści robią harmider, a wokalista jest odwrócony tyłem, a potem podskakuje, to znaczy, że nastąpił koniec!🙂

  155. Kumaty Says:

    Pytam”Czy nos do tabakiery, czy tabakiera do nosa?”
    -Kto ważniejszy, muzycy czy publiczność?;D

  156. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Ale chyba znasz to uczucie, gdy w kabarecie ktoś się dławi ze śmiechu we wcale nieśmiesznym momencie, nie dając wybrzmieć poincie? To o to chodzi.
    Zresztą — podkreślę to jeszcze raz, bo wyraźnie umknęło to w dyskusji — normalnie nie ma żadnego problemu. Publiczność zwykle wie kiedy warto klaskać, jeśli spontanicznie chce zaklaskać — też może to zrobić (spontan spotyka się ze zrozumieniem), a ‚nowi’ szybko (i bez nacisków) uczą się konwencji.
    Kartkę w NOSPRze wywołała zmiana składu publiczności w nowej sali — nieobytych z konwencją było tak wielu, że zaczęli narzucać swoją jej wersję.
    Wahania i wątpliwości, o których pisał Ostoja, znam z praktyki — muzyka dawna (w tym barokowa) i współczesna jest często słuchaczom mniej znana, zarówno jeśli chodzi o utwory, jak i konwencje. Ale to nie jest wielki problem, po prostu wymagana jest odrobina taktu.
    I odrobina taktu nie powinna dziwić — koncert to pewne wydarzenie towarzyskie, coś jak rodzinny obiad — tam przecież też są niepisane reguły zachowania, wymagania taktu, itp., by cieszyć się wzajemnym towarzystwem musimy je stosować. Dla dobrego zjedzenia obiadu nie wystarczy dobra potrawa, ale i dobre samopoczucie w towarzystwie. A może i dobre słowo dla tego kogoś, kto obiad przygotował.
    I gdy Kumaty pyta, czy publiczność jest dla wykonawców, czy odwrotnie, to ja odpowiadam, że to fałszywe przeciwstawienie, bo koncert (ale też np. spektakl teatralny i to wszystko, gdzie mamy na żywo wykonawcę, który widzi i słyszy publiczność) wymaga pewnej współpracy wykonawców i odbiorców. Dla tych, którzy nie chcą współpracować zostają płyty, radio i telewizja – tam odbiór jest jednokierunkowy i towarzystwem można się nie przejmować.

  157. TesTeq Says:

    @pak4: Na obiedzie rodzinnym oczywiście są reguły – na przykład taka, że TesTeqowi nie podaje się mięsa z kością, bo będzie wybrzydzał. Do wszystkich w rodzinie na szczęście to dotarło i mogą cieszyć się moim towarzystwem.😀

  158. Ostoja Says:

    @TesTeq: „Facet – ten kompozytor – specjalnie dobrał sobie takie nazwisko, żeby target mógł się z nim identyfikować!”.

    Do komentarza dodam, jak zreszta napewno wszyscy wiedza, ze Facet urodzil sie w Halle, ale czy targowej, czy innej–nie wiadomo. Zycze przemilej soboty i conajmniej takiejz niedzieli.

    @basia: kosciol jest „lokalny” dla spolecznosci Minneapolisowsko-Saint-Paulowskiej. Ja, jako pielgrzym nauki, niezwiazany spirytualnie z tym kosciolem, pojechalem spedzic Wielkanoc w towarzystwie pewnych studentow tamtejszego uniwersytetu.

    Zalaczam pare zdjec z wizyty latem zeszlego roku.

    https://plus.google.com/photos/112424478759894492181/albums/6034615044183065217?banner=pwa

  159. TesTeq Says:

    Inni poważniacy też nieźle kombinują z nazwiskami! Podobierali sobie takie, które są na mapach wielu miast. Przykłady? Pierwszy z brzegu cwaniaczek Chopin vel Szopen: centrum stolicy, Siedlec, Rzeszowa, nawet Brzegu!

  160. pro-fan Says:

    @ogólnie:
    wszystko w porządku? 🙂

  161. Ostoja Says:

    Nie wiem, czy Sz. Gremium widzialo co nastepuje, wiec pozwalam sobie skopiowac i przypastowac (tu nie moglem sobie odmowic makaronizmu):

    http://www.polskieradio.pl/43/265/Artykul/1418853,PZN-czyli-Powierzchowne-Zainteresowanie-Narciarstwem

    P.S. Czy dyskusja w niniejszym blogu przeszla do innego miejsca i tematu? Bo tu troszke jakby wysychala, co jest zreszta rzecza naturalna i z powodu tematu jak i z powodu pogody, ktora zapewne przegania co zwawszych (czyt. „aktywniejszych”) partycypatorow blogostanu po Beskidach, czy Bielanskich Lasach.

  162. Tom Says:

    @Ostoja, ciekawy link. Czyli nie tyko Kowalczyk ma zastrzeżenia.

  163. basia Says:

    Wszystko w najlepszym porządeczku, zabieganie, rozjazdy, piękna wiosna, etc., etc.😀
    Dzięki za pamięć, może będą zdjęcia, pozdrawiam serdecznie Wszystkich Państwa! 😀

  164. TesTeq Says:

    Żeby dobrze przypastować,
    Wpierw do schowka trza skopiować, heeej!
    Bo gdy w schowku jest erotyk,
    Wielkie będziesz miał kłopoty, heeej!

  165. basia Says:

    😀

    Zdjęcia z weekendu przepięknego:
    https://picasaweb.google.com/basia.acappella/SlaskiWeekend?noredirect=1
    I nawet copy’n’paste było… I oklaskiwanie, i skarbki…😎

  166. nietoperek Says:

    podziemia
    pokopalniane
    prawie

    super

  167. gradus Says:

    Super i oklaski dla reportażu!🙂

  168. basia Says:

    O dzięki, dzięki – ciekawe i urozmaicone okolice/program, piękny weekend… — fotosprawo miało prawo wyjść interesująco…🙄 😀 😀

  169. Jankora Says:

    Widzę i słyszę, czytam,jak pięknieje,>porządnieje” Polska a zwłaszcza Południe:Rzeszów,Tarnów, Bochnia, Kraków,Górny Śląsk,Wrocław.-Wielkie Brawa!

  170. nietoperek Says:

    kul
    czarne
    anioly

    https://picasaweb.google.com/basia.acappella/SlaskiWeekend#6137216905756155218

    czy
    coal
    /pyt/

  171. basia Says:

    Jankoro, w ostatnich latach/dekadach nie znam Polski na północ od Sandomierza czy Jędrzejowa😮 Miasta, które wymieniłaś obserwuję systematyczniej — owszem, w ostatnich latach nabrały blasku, że duma rozpiera (choć tyle jeszcze do roboty!) Miejmy nadzieję, że to się nie skończy po odstawce unijnych sterydów… i póki co bijmy brawo😀

    Nietoperku, przydałoby się ich tam więcej, tych czarnych aniołów… Łykendy pikne kielo cud mają swe plusy ujemnie 😉😀

  172. Kumaty Says:

    Helou;D
    Wszyscy spiou?;D
    (Albo już wybyli na majowkeu?;D)

  173. pak4 Says:

    @Jankoro:
    W sensie nowe budynki i porządki? To fakt, zmienia się, choć z poczuciem estetyki decydentów nie zawsze mi po drodze. Rozwiązania budzą też poważne kontrowersje — np. zarzuca się Katowicom nie tylko przytłoczenie centrum galerią handlową, ale i ‚zabijanie tkanki miejskiej’ koncentracją wszystkich nowych inwestycji kulturalnych* w jednej Strefie Kultury.

    *) Jest też parę innych inwestycji, na mniejszą skalę, choćby MDK „Dąb”, w stylu taka miniaturka Międzynarodowego Centrum Kongresowego. (w Katowicach).

    PS.
    Inną rzeczą jest to, że przynajmniej Chorzów i Katowice nie poradziły sobie z segregacją odpadów, co niestety na estetyce się mocno odbija.

  174. basia Says:

    Paku4, przyznam, iż troszkę mnie zaskoczyła ilość śmieci wokół Pomnika Powstańców czy Spodka/ Centrum Kongresowego (w niedzielny wczesny wieczór). Może piękna pogoda wraz z półfinałami i finałami Katowice Open zaskoczyły służby? Ale chyba nie powinny?
    Nb tuż pod Pomnikiem obok koszy walały się duże kartony i podobne „niedetaliczne” odpady… — ot, zamontować monitoring wizyjny, jak nie przymierzając w Smoczogrodzie🙄

    Co do lokalizacji nowych obiektów – pewnie gdzie by nie powstały – okazałyby się dla kogoś kontrowersyjne: „przytłaczające”, nie wpasowane stylistycznie… Imho, ten brownfield, jaki był do dyspozycji został wykorzystany optymalnie, w porywach – w sposób natchniony…😎
    (Tylko więcej czarnych aniołów, pliiiis! 😀 )

    Kumaty, kwietniówka jest tu rewelacyjna, w porywach (wichru) – natchniona (choć jeszcze nie Pięćdziesiątnicą🙂 ) 😀

  175. TesTeq Says:

    W Krakowie nie ma śmieci, bo chytre Krakusy palą nimi w piecach. A w Katowicach i Chorzowie palą węglem.

  176. basia Says:

    Tak, tutejsze niektóre wredoty palą, niestety co się nawinie (nawet zapach butelek PET się trafi, choć nie tak często, jak na prowincji…😦 ), lecz generalnie pojemniki na odpady segregowane pękają w szwach, spółdzielnie mieszkaniowe i inne takie co i rusz organizują zbiórki-wywózki wielkich gabarytów, rtv, baterii, etc. …A Najgłówniejszy posprzątany po sylwestrach ze szkła i innych śmieci jeszcze zanim pierwsze ranne ptaszki zdążą się wyspać i przyfrunąć na inspekcyjny spacer. (I tak być powinno; płacimy na to wszyscy!)😀

    [A, konieczny disclamer: Napisałam, że idzie ku lepszemu, nie że jest idealnie czy nawet dobrze – to uwaga dla pewnego anonima (listów jeden o moim nadoptymizmie)😈 ]

  177. TesTeq Says:

    Nadoptymizm – dolegliwość spowodowana nadmiarem nadoptyminy we krwi.

  178. mru Says:

    co bierze się w prostej linii z choroby górskiej, zwanej też „głupawką górską”: brak jodu, brak tlenu, brak krytyzyzmu, myślenie, że jakeś wlazł na wertepa, toś pan nieba i ziemi.😛

  179. basia Says:

    Nadoptymina, ładne, kupuję!😀

    Brak jodu… znajomy niedawno przypominał, jak w latach sześćdziesiątych w jakiejś książce (bodaj do biologii) była ilustracja podpisana „Typ kretyna z okolic Nowego Targu”… A rozmawialiśmy o dość niewinnej sprawie – niedorobionej ludomanii sprzed stulecia, przejawiającej się choćby w tytułach obrazów „Typ urodziwej Hucułki”, „Typ górala”, itp.😀

  180. TesTeq Says:

    Nadoptymina wyszła, ale mam na składzie pesymicynę i kwiat dołowca do zaparzania.😀

  181. TesTeq Says:

    Ale Aga dostaje baty od Szwajcarki Bacsinszky (1:6,1:4)…

  182. basia Says:

    Kupuję, kupuję – to też! Pesymicynę, wszystkie kwiaty dołowca a nawet Agnieszkę dostawać baty od…😉 😀

    Nb, mówię od lat, że każdy sportowiec ma prawo do słabszego sezonu. Zwłaszcza, gdy utrzymuje się na szczytach tak długo, jak panna Radwańska. Czytam też, że powracająca do singla Martina Hingis powinna się wstydzić porażki z ‚out of form Radwanska’ — ot, raz na wozie, raz pod wozem…😀

  183. Ostoja Says:

    Zycze Sz. Gremium milego swieta Pierwszomajowego i zalaczam tekst piosenki, ktora spiewalismymy w chorze w podstawce na akademiach pierwszomajowych. Stare czasy, ale Google pomaga odnalezc informacje.

    Wzdłuż ziemi swobodnej,
    od morza do Tatr,
    po niebie pogodnym
    przechadza się wiatr
    i zorzę rozwija jak hasło w pochodzie,
    i śpiewem się staje, gdy chwyta go młodzież.
    /Piosenka serca nam uzbraja
    i naprzód prowadzi nas
    piosenka o Pierwszym Maja
    święcie ludowych mas./bis
    Idziemy szczęśliwi,
    my — z łanów i hut,
    marzenia ożywić!
    Wesoły nasz trud
    i w dłoniach jak płomień robota się pali,
    bo naszym zadaniem budować socjalizm.
    Piosenka serca nam uzbraja… [1]

    /slowa Krzysztof Gruszczynski, muzyka Zbigniew Turski/

  184. pak4 Says:

    Na marginesie: http://www.ted.com/talks/benjamin_zander_on_music_and_passion?language=pl

  185. basia Says:

    Innemi słowy – popyt na zaangażowanie wciąż istnieje…😉 😀 😀

  186. botanicyna Says:

    „kwiat dołowca do zaparzania”
    A nie do zapErzania?:-)

  187. basia Says:

    Botanicyna, witam Cię serdecznie!🙂

    Skoro kwiat, to nie kłącza (ni nawet bulwy ani cebule), więc niekoniecznie się perzy😉 😀 …Lecz Ty to wiesz z pewnością i lepiej😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: