Książeczki

(mniamniuśne)

Od daaawna (czyli kilkunastu dni ;p) obrastają pajęczyną w zakurzonych lamusach pamięci Osiemnaste Krakowskie Międzynarodowe Targi Książki, towarzyszący im Conrad Festiwal (co rok bardziej zaludniony gośćmi-celebrytami) i podobne imprezy końca października.
Lecz nie, nie całkiem mogą (obrastać) — odbywały się wszak w tak nowych pomieszczeniach i przestrzeniach, że jakikolwiek kurz wręcz tam niemożliwym jest, nie mówiąc o mgiełce pajęczyny – babioletniej czy innej.

Że Polacy mało czytają, za mało, dramatycznie mało, coraz mniej – usłyszeliśmy obrzędowo, jak słyszymy od lat a nawet zawsze. Zapewne najwięcej czytali przed likwidacją analfabetyzmu a może i przed wynalazkiem druku.
Że tłumy (zatłaczające znacznie większe powierzchnie, niż to było na Centralnej) prawie uniemożliwiły kontemplowanie wydawnictw, oferty, autorów – równie obrzędowo się przekonaliśmy.
Że czytanie elektroniczne podbija świat (a może już podbiło) – przekonywać nas nie trzeba. Ale gdyby ktoś miał wątpliwości…

Tekst niniejszy jest rodzajem pożegnania z książką papierową. Tą metodycznie poplamioną, zszytą lepiej lub gorzej „pamiątką z celulozy”, co od Gutenberga po początek XXI wieku towarzyszyła i służyła sapiącym egzemplarzom homo, dla niektórych stanowiąc przedmiot bardziej podstawowy, niż powietrze, woda i chleb razem wzięte, dla innych – bodaj fetysz, symbol-żeton statusu materialnego i edukacyjnego: patrzcie, dorobiłem się, mam biblioteczkę, czytam czasem albo choć wyciągam me posiadłości do odkurzenia… o nie, te grzbiety to nie atrapy, one prawdziwe, w skórę oprawne… bo co to za dom, w którym nie ma książek!

Fundamentów dobrego samopoczucia ciężko sapiących osobników można było szukać również dalej-głębiej – w domach i biblioteczkach rodziców, dziadków. Anglicy dzielą ludzi na tych, którzy musieli sami kupować własne meble i pozostałych. Nasza Kuncewiczowa (nb dość zangliczała) rzekła onegdaj, iż podziw dla inteligencji dyplomowanej jest cechą społeczeństw dumnych, iż wyszły z analfabetyzmu. Tak i z podziwem dla zakurzonych pomieszczeń z półkami zapakowanymi zwartym i ulotnym nośnikiem oraz jego żywymi lokatorami – podziw i duma rosną wraz z bagażem zawieruch dziejowych i liczbą unicestwionych księgozbiorów oraz książnic prywatnych i publicznych.

W Domu rodzinnym B książki i czytanie były zawsze. To samo u dziadków z obu stron. (Babcia po mieczu usiłowała zaszczepić pewnej sześciolatce nie tylko gust do różnych wydań Pana Tadeusza, ale i delektację Mickiewiczowską ironią… szczepionka przyjmowała się niekrótko… w sumie skutecznie ;/)

Nastały lata osiemdziesiąte/dziewięćdziesiąte – pozadomowa epoka liceum i studiów. Tudzież dalszego pożerania treści, kultu Biblosu. Oraz wielkich książkowych zakupów własnych. Ceny nie były już tak niskie, jak w Tatowych czasach. Niedostępność kazała uciekać się niekiedy do strategii „pogranicznych”. Jakość… spuśćmy zasłonę miłosierdzia! Dzierżymy właśnie pierwsze i flagowe wydanie krajowe Gombrowicza… ścibolone staraniem własnym i cudzym (prezenty znajomych – ach te imieniny ’87!), a sklejone tak tragicznie, że już wiosną 1990, na długo przed egzaminami ze współczesnej, tomiki „Dzienników” rozleciały się do pojedynczych kartek. „Transatlantyk” pożyczył przed swoimi egzaminami kolega-filmoznawiec wraz z siatą innych woluminów… po ponagleniach oddał wreszcie stertę… minus Gombro. W innej sytuacji kolekcja pewnie zostałaby pieczołowicie uzupełniona, w owej antykwariatowej dobie, gdy człowiek gotów był się zrujnować na nienajnowszy Oxford Advanced Learners’ Dictionary… albo na bladą kserokopię Viewpionts bądź innego podręcznika Proficiency.

Choć… skandalicznie wydawane paperbacks w sumie sprzyjały ciągłym przewożeniom. Dawały się ciasno upchać w stelażowy plecak względnie w karton „do depozytu”. Były też łaskawsze dla damskich kręgosłupów.
Ach, opróżnianie akademikowych półek już od końca maja! Ach, ponowne zwózki aż do świąt!
Z wiekiem a nawet szybciej człek nabierał nie tylko wiedzy z czarnego na białym, ale też doświadczenia i logicznego myślenia: co muśniemy „po przekątnej” w księgarniach, co z notatek, skryptów, relacji kółka samokształceniowego, co w czytelni, co z bibliotek, użyczone od znajomych, co do skserowania, co wreszcie warto mieć w domu.
Skoro nawet Miłosz wnikliwie rozeznawał się w księgo-produkcji podczas wizyt w punktach sprzedaży biblosów… i to nie wyłącznie w biednych czasach francuskich – z łatwością poradzimy sobie i my. Zwłaszcza gdy przychodzi znów pożyć przez kilka miesięcy „z walizki”. Jednej choć sporej. Pożyć, popracować. W szerokościach geograficznych, gdzie księgi kosztują.

Nie żeby w Polsce kosztowały mało. Nawet w epoce, gdy tania książka jest (wreszcie) jakąś analogią dobrze nam znanych przybytków brytyjskich.
I owszem, przybytki owe zawsze handlowały też asortymentem coffee table books — wylizanymi produktami albumowymi (choć nie wyłącznie), do malowniczego rozłożenia na wielkiej szklanej tafli w liwingu, by dać świadectwo pracy umysłowo-delektacyjnej, jaka w owym pomieszczeniu furczy codziennie i aż miło.

Czytelnik nie zdziwi się więc zanadto, iż w domu B nie uświadczy bibliofilskiego fetyszyzmu ani stert barykadujących korytarz, dzienny i sypialnię (por. Książki i ludzie Łopieńskiej). Nie odnotuje też kupowania na zapas, meblowania i stylizowania się. Książeczki to – jednak, mimo wszystko – zbyt poważna sprawa, by z ich pomocą robić cyrk, atmosferkę czy lans.

„Za to” B z niesłabnącym nabożeństwem podziwia wciąż drukarnie (od impresorów krakowskich doby renesansu po najnowsze cudeńka techniki), książnice wielkie, średnie, małe…

A zwłaszcza sieciowe repozytoria! Zapragniesz zachciankowo (lecz z polskiej kobiety godnością) przypomnieć sobie Wierną rzekę… – półtorej godziny i po sprawie! Bez wychodzenia z domu (z termosem i kanapkami), w metropolii oraz zaścianku. Co za wygoda, oszczędność czasu!
„Ach-ta-dzisiejsza-młodzież” w życiu nie odczuje „prawdziwego trudu” pozyskiwania wiedzy… satysfakcji płynącej z doczekania się w kolejce (czytelnianej czy wypożyczalniowej) do jakiejś be-enki czy księgi filozoficznej… wzięcia w rękę brudnego, wytartego, popodkreślanego, zakornikowanego, czasem niekompletnego, rozlatującego się egzemplarza.
Paniusie paplające o zmysłowo-organoleptycznej wyższości literek pachnących i błyszczących na papierze (nad elektronicznymi) raczej nie znają rozpaczy mojego znajomego: od samego promotora swego doktoratu pożyczył nowiutkie, strasznie drogie wydanie zachodnie… i (zaaferowany epokowymi równaniami matematyk!) włożył je do plecaka w towarzystwie jajek z Kleparza… esencja pożywności wiedzy!

I że nie trzeba na tych okropnych mikrofilmach, i że niekoniecznie w zimnej sali Rara. A książki przeczytane, idee przedyskutowane, siekiera przyłożona do pnia… również opacznie – bo dosłownie trzeba ją będzie przykładać do coraz mniejszej liczby pni.

I cóż, że różni interesanci próbują szykanować nas i szantażować – to bully, to browbeat into submission – kupujcie, kupujcie więcej, najlepiej na tradycyjnym nośniku (on nam przynosi najwyższe profity!) …Inaczej eście są nieyntelygentne! —

— Gdy od dawna, od zawsze wiemy swoje:
NOŚNIK TO NIE IDEA!
A papier, zagracając mieszkanie, sam z siebie nie umebluje móżdżków naszych, nie pofałduje kory naszej.
Masz wzrastać w latach, mądrości (łasce u Boga i ludzi), niezmordowanie i coraz poprawniej trawić sensy a nie obstawiać się przetrawioną mechanicznie i chemicznie celulozą. Masz czytać w maksymalnym skupieniu, notatkować efektywnie i funkcjonalnie (zadanie życia!), wracać do owych notatek, do ksiąg najważniejszych, do swych lektur-przeżyć osobistych i pokoleniowych.*
O wcielaniu wiedzy w życie nie wspominając.

A jeśli dom będę mieć to będzie bukowy koniecznie. Z biblioteczką klasyczną też koniecznie, ale nie tak wielką, jak wymarzona jeszcze 10-12 lat temu.
A jeśliby kiedyś musieć… lub chcieć skompletować jakąś kolekcję celulozy zgrabnie podrukowanej, pomalowanej, przyciętej — byłby to wybór literatury wertepiastej**. Na półkach czy nawet na kofiteblu. Byle nie zarastał kurzem.

_________________
*Moim były np. Szkice piórkiem Andrzeja Bobkowskiego, pochłonięte w zimnej czytelni Jagiellonki około 1986. Odtamtąd z niesłabnącą uwagą śledzę recepcję książki, jej zasiew, coraz liczniejsze inspiracje (ostatnio – urzeczywistnienie marzeń podobnych ongisiejszym moim – wyprawa rowerowa szlakami AB.)
**Na przykład Ptaki wierchowiny Adama Bodora – nie dość, że realizm magiczny Węgra i po węgiersku w i o Rumunii, to jeszcze sceneria schroniskowa Alp Rodniańskich ;D

Odpowiedzi: 118 to “Książeczki”

  1. nietoperek Says:

    😀

    https://encrypted.google.com/books/images/frontcover/NJUZuzYlW8oC?fife=w300-rw

  2. nietoperek Says:

    😆

  3. Asia Says:

    Czekamy na drugą część: „Książydła (zbójeckie)”! 😀

  4. gradus Says:

    jam cierpliwy jestem🙂 – poczekam na „3. Księzunie (do nabożeństwa).😀

  5. gradus Says:

    a co będzie po e-bookach? wie ktoś?

  6. Anonimowa Celebrytka Says:

    Książki jako elemet wystroju, umeblowania, opatulenia twojego mieszkania?
    Jakże to trafne o wielu domach.
    W dwojakim sensie – pozytywnym i mniej.

    Ciekawy temat, oryginalne oświetlenia, pozdrawiam.🙂

  7. basia Says:

    Anonimowa Celebrytko, książki wokół dają „klimacik”, ale one mają meblować wnętrza główek, nie tapetować ściany czy być ociepleniem od wewnątrz😀

    Gradusie, na specyficznie-bibliofilskie pokpiwanki może Szanowny poczekać dość długo…😀
    Po e-bookach? Czytanie ze źrenic drugiej oczytanej osoby?🙄

    Asiu, Schiller ani Mickiewicz nie w modzie. Chyba, żebyś miała dalszych kandydatów do zbójeckości – wówczas wal śmiało😀

    …A Nietoperek wdzięcznie i konsekwentnie skupiony na sobie😀 System go co prawda (niewdzięcznie) zasabotował, ale nic to 😉

  8. pak4 Says:

  9. basia Says:

    😥 😥 😥

  10. Joszko Says:

    Popłakali zdrowo?😉
    Dobrze, już dobrze..🙂

    Teraz Was otulę. – Wczoraj skończyłem obkładać nasz szałas drewnem opałowym, i muszę też przyznać, że książki bardzo pomagają od środka, zwłaszcza w budynkach murowanych, a już szczególnie z pustaków betonowych, bo takie mamy podpiwniczenie.
    Fikcja komputerowa to nie to samo.😉

  11. TesTeq Says:

    @gradus: Po e-bookach będzie szybkoczytanie pokazane w filmie „Moja macocha jest kosmitką”.

  12. TesTeq Says:

    http://visual.ly/how-train-yourself-speed-read

  13. TesTeq Says:

  14. TesTeq Says:

    Moje obrazki będą dłuuugie. Bardzo dłuuuuugie… NAJDŁUŻSZE!😛

  15. basia Says:

    TesTequ, rzeeeeczyyyywiiiiścieeee!!! 😀
    Był taki czas (początek lat 90.?), gdy wszędzie się ogłaszały „kursy szybkiego czytania”. Gdy mnie taki ulotkarz zaczepił kiedyś pod Bagatelą (teatr taki), zapytałam, jak szybko radzi czytać „Wykłady Feynmana z fizyki”. (Obwąchiwałam je sobie gdyż półka z książkami poprzedniej lokatorki, absolwentki fizyki, izolowała🙂 ścianę frontową Strychu na spółkę z moją półką. A że miałam też kilkoro innych znajomych fizyków – starałam się przynajmniej wiedzieć, o czym gadają (i nie stracić za szybko kompetencji wyniesionych z licealnego mat-fizu))… Aliści ulotkarz nie oświecił mnie… on tylko rozdawał papiórki😀

    Joszko, mój Strych (patrz wyżej) był raczej nie z pustaków, ale izolacyjne aspekty księgozbiorów zawsze doceniałam😀 (Wyciągając coś z półki natychmiast czujesz, jak tam jest zimno, z drugiej strony.)
    Ach, szałasik obłożony drewienkami do kominka! Bawaria… i bliżej… Marzenie! 😀

  16. Joszko Says:

    Marzenie w zupełności realne, zapewniam.
    A czytanie przy kominku, praca na komputerze, za oknem śnieg.. – czysta poezja.🙂

  17. basia Says:

    A trasowanie w owym śniegu przejść i przejazdów – to dopiero poezja!😀

  18. Joszko Says:

    Odśnieżanie można polubić.🙂 Syn mówi, że praca przy śniegu go „odstresowuje”.
    Wiele zależy od tego, jak wysoko mamy szałas, czy w zimie jesteśmy tam na dłużej, czy tylko w niektóre weekendy.
    Ostatnie zimy nie dały bardzo w kość mieszkańcom mojej części Beskidów, zastanawiam się, jaka będzie nadchodząca .🙂

  19. marzena Says:

    1. do ebuków przekonałam się kilka lat temu.
    2. co czytasz?

  20. pak4 Says:

    1) http://www.wykop.pl/ramka/1007415/kursy-szybkiego-czytania-to-sciema/
    2) Właśnie się łapię na tym, że w niektórych technologiach ebooków, gdzie trzeba ‚przeciągnąć’ stronę, nie da się dojść do tempa lektury papierowej😉

  21. basia Says:

    Joszko, ano, przedzimowe prognozy to „na dwoje babka wróżyła”, lecz jak dotąd (do wczoraj) było super – w Tatrach październikowy opad wytopił się ładnie i amatorzy szarego, krótkiego dnia mieli fajne, koneserskie wędrówki. Tymczasem od wczoraj znów biało http://kamery.topr.pl/😀

    Marzeno, ja od kilku lat pragnęłabym przekonać (towarzystwa) do śpiewania z tabletów i innych jak z nut — ileż to miałoby zalet!!! 😀

    Co czytam? Aktualnie 100/XX. Antologia polskiego reportażu XX wieku. (Jestem przy przewrocie majowym).
    W domu mam też zaczętą (papier) najnowszą cegłę Tokarczuk; nie wiem, czy dam jej radę do końca listopada (912 stron!) – chyba trzeba się będzie „wystarać” o wersję elektroniczną. Skończyłam Tuwima, wcześniej (paźdz.) były Gorzkie pomarańcze i powtórzenie niektórych fragmentów Gulaszu z turula. Mówię o okresie po 22 września, gdy dużo też jest różnych doczytań zawodowych (a polityka krajowa i światowa, moc wydarzeń kulturalnych na miejscu, spotkań rodzinnych… pogoda sprzyjająca outdoorowi… tudzież urodzaj jabłek i innych owoców😀 były kolejnymi spowalniaczami)…
    A, Wierną rzekę też sobie przypomniałam (typowe szybkie czytanie, może nawet za- – Żeromskiego zawsze trawiłam z największą trudnością, więc pewnie należało dać mu tym razem poważniejszą szansę, jeśli już…😳 )

    PAKu, dokładnie. Dokładnie😀

  22. TesTeq Says:

    @pak4 (zwany też PAKu): Nie wiem, jak się przeciąga stronę, ale nie mam nic przeciwko przeciąganiu się podczas czytania. Byle nie w przeciągu!

  23. basia Says:

    PAKu? — Tak, jak Stachu, TesTequ, Mru…😀

  24. Joszko Says:

    Właśnie syn mi podesłał, przez umyślnego, „Szkice piórkiem”. Nawet nie wiedziałem, że potomek jest w posiadaniu takich rzeczy.🙂
    Lektura akurat na jesienne wieczory -zima wprawdzie puka, ale jak na razie nie jest źle.🙂

  25. nietoperek Says:

  26. TesTeq Says:

    @nietoperek: Moja reakcja będzie długa i wymowna…

  27. TesTeq Says:

  28. TesTeq Says:

    Każdy obrazek będzie nagradzany przeze mnie śliczną infografiką ku pokrzepieniu i edukacji towarzystwa!😛

  29. basia Says:

    TesTequ, o jakie pięęęękne, o jakie pożyteczne i zaiste krzepiące! Dzięki! 😀
    W domu własnym mam potrzebę regularnego zrywania się z krzesła do skłonów, wymachów, naciągów, przysiadów… ot, na chwilę. Nigdy wszakoż nie interesowałam się, co i dlaczego byłoby najlepsze, w jakiej dawce, kolejności❓

    Nietoperku, i tyżeś to spowodował? 😮 😀

    Joszko, czyli kolejny Polak nie podniesie statystyk książkowego czyt… zakupownictwa…😥 – ładnie to tak?😀

  30. pak4 Says:

  31. basia Says:

    😀 !

  32. pak4 Says:

    Pozdrawiam Was serdecznie*!!!😀

  33. Joszko Says:

    Staram się być serdeczny przez cały rok, bo to dobre na serce – a dziś mogę być bardziej!😀

    Po kilkunastu stronach książki Bobkowskiego stwierdzam, że gdybym był młodszy, to już bym się zapisał na wycieczkę rowerową😉 po trasach A.B. i jego naśladowców. Wciąż się nadaję na wsparcie samochodowe Waszej ekipy, taką przynajmniej mam nadzieję.🙂
    A Francja jest piękna i wielka kusicielka!🙂

  34. Ja Says:

    Łącząc niezwyciężony rower i „100/XX” – w owej antologii wzmiankowano Kazimierza Nowaka, który w latach 30. XX wieku przemierzył na rowerze Afrykę i opisał to.
    Zapisać się na wycieczkę po Jego trasach (i zrealizować zamiary) – to zaiste byłoby coś! 🙂

  35. mru Says:

    do malowniczego rozłożenia na wielkiej szklanej tafli w liwingu, by dać świadectwo pracy umysłowo-delektacyjnej, jaka w owym pomieszczeniu furczy codziennie i aż miło. ===>😀

  36. mru Says:

    furczy aż miło!😆 —

  37. TesTeq Says:

    Kontratak nowobogacki! Kotem w kota, bo sobota!

  38. TesTeq Says:

  39. mru Says:

    niektórym to się powodzi! ;grumpy;

  40. pak4 Says:

  41. TesTeq Says:

  42. pak4 Says:

  43. basia Says:

    Ojej, alllle kociarnia!!! 😆

    PAKu, życzliwości i serdeczności nigdy za dużo! Dzięki!😀

    Joszko, Francja piękna, wielka, słodka, heksagonalna jest faktycznie ogromną kusicielką😀 Co do ew. wyprawy rowerowej, jam gotowa (silna, zwarta😎 ) choćby w tej minucie – nawet w środę i czwartek (malarycznie-deszczykowe) udało mi się nie schodzić z bicykla (bo cóż za wygoda, o ile szybciej podskoczyć tu i ówdzie za sprawunkami, nawet gdy trzeba uważać na oślizgłe kocie łby😈 ) i generalnie przypomnieć sobie jesienno-zimowe techniki jazdy…❗

    Ja, w momencie, gdy Szanowny pisał swój komentarz, jeszcze nie znałam tego passusu😀 Wczoraj go doczytałam i mogę na świeżo dopowiedzieć, iż K. Nowak jest wzmiankowany we wprowadzeniu do reportażu Tadeusza Dębickiego, który to pan, kilka lat przed bardziej znanymi korespondencjami KN, napisał imponujący reportaż z Konga, dokąd się był udał na żaglowcu Lwów, tym od „Znaczy Kapitan”… W relacji Dębickiego* znajdziemy bardzo „wyprzedzające czasy” podejście do wyzysku i poniżenia Afrykańczyków…

    Mru, cieszę się, iż Pan filozof oddał się delektacji😀

    TesTequ, tłuste koty to… kłopoty
    albo niecnoty…
    albo…😀
    Pięęęękne kawałki wiedzy nam tu prezentujesz, dzięki!😎

    PAKu, w niedzielę się powylegiwał, to do środy może mu i starczy energii na zmienianie świata!😈 😀

    *** * ***

    Tu pierwszy lekki przymrozek… leciuteńki, ale z wczorajszego koncertu galowego – symfonicznej inauguracji ICE – wracało się już zimowo-jesiennie… pod gwiazdami😎 😎 😎

    _____
    *nb, później autora kilku szant, np. „Morowej marynarskiej wiary”

  44. Joszko Says:

    Szanowna Gospodyni,
    jesień i zima to nie najszczęśliwsza pora na rowerowanie, infekcje panują, dziś był mróz.
    Sezon rowerowy ogłaszam za zamknięty, zrozumiano?🙂

    Szanowni Komentatorzy,
    piękne koty, gratuluję umiejętności wyszukiwania i wklejania tutaj.🙂

    Słoneczko świeci, ładnie jest, czas na spacer.🙂

  45. TesTeq Says:

  46. TesTeq Says:

    @Joszko: Sezon otwarty!

  47. pak4 Says:

  48. basia Says:

    Joszko, jesień i zima są do zniesienia nawet w mieście😎 Zwłaszcza, gdy człowiek widzi tyyyyylu rowerzystów (także w sezonie 2012/13, gdy śnieg doskwierał pół roku!)
    Myślisz sobie: gdy jest sucho i aż 3-5 celsjuszów na plusie, potrafią wszyscy, nawet ja, tym bardziej, gdy sobie kupiłam w dekatlonie takie fajne rękawiczki😀
    Zatem zrozumiano ale nie wykonano😉 — Wczoraj nocą i rankiem faktycznie był lekki przymrozek, potem wyklarowało się tak uwodzicielskie słoneczko, że grzechem byłoby nie skorzystać (a czas południowy już się nieprędko znajdzie!)
    Tym sposobem miałam pod koniec listopada* kilka dni pod rząd z codziennym wykręcaniem 25 i więcej km. Żadne halo gdy widzisz, co inni robią. I lepsze to, niż później (lub już teraz) tracić 2 tygodnie na zapalenia i infekcje (faktycznie, szaleją – np. wszystkie trzy Dziewczyny z mojego najbliższo-rodzinnego pokolenia zległy na krócej bądź dłużej😦 ).
    Dziś nocą padał obfity deszcz (momentami ze śniegiem); rowerka nie planuję, ale nie zarzekam się na kolejne dni😀

    …Zwłaszcza gdy TesTeq przyniósł taki fajny instruktaż! 😀
    Wszystko tam prawdą jest, w tym instruktażu, lecz w przypadku tłustych opon😉 opinie są podzielone; znam ludzi, którzy utrzymują, iż, paradoksalnie, śnieg „miesi się” najlepiej chudymi😮
    Obserwowałam w tych dniach młodych rowerzystów terenowych – bardzo pięknie wyposażeni i ugadżetowieni. Ja jakoś nie mam przekonania do systemów „kominiarkowych”, jakimi zasłaniają twarz; poza wszystkim było na to stanowczo za ciepło… ale wyglądały baaardzo kul😎

    Przefrunąwszy tym sposobem na kominy – odpowiem wronom (albo innym czarnym charakterkom – PAK będzie wiedział, kogo wprowadził na salony😀 ) – no doooobra, ostatecznie, ale radio lepsze! (dziesięć razy!) 😈 😀

    _____
    *nie żeby był to najurodziwszy nowember w historii: pamiętam jak w Cecylkę (świętą czyli 22.11) bicyklowałam w szetlandzie i to z podciągniętymi rękawami… nie jeden raz zresztą🙂

  49. Joszko Says:

    Twarde z Was sztuki, to ja już nic nie mówię, żeby nie wyjść na mięczaka!😀

  50. Joszko Says:

    „A papier, zagracając mieszkanie, sam z siebie nie umebluje móżdżków naszych, nie pofałduje kory naszej.”

    Koleżanka mojego syna, gdy nie zdążyła się nauczyć porządnie chemii albo biologii, powiedzmy na klasówkę – wkładała podręczniki na noc pod poduszkę i mówiła, że to skutkowało! 😀

  51. pak4 Says:

    Nie, nie wiem, co to. Sylwetka sugeruje kruka, ale chyba miał wyjść gawron. No chyba, że to zachodnioeuropejski rysunek. Wtedy mógłby być czarnowron😀

  52. nietoperek Says:

    ta sylwetka jes najlepsza
    i pofaldowana

  53. zawada Says:

    Tymczasem „sylwetka globalna” ma się nie najlepiej..😦

    http://www.bbc.com/news/health-30122015 – Globalne koszty otyłości.

    Za Panią Gospodynią na rowery i marsz! Zima czy lato, nie ma, że to tamto!

  54. TesTeq Says:

  55. pro-fan Says:

    @rowerzyści:
    było by sprawiedliwie, gdybyście wzięli sobie od nas w tym roku trochę śniegu.
    to tak na przyszłość.🙂

  56. Tom Says:

    @pro-fan, jestem za, tak na przyszłość i w razie czego.🙂

  57. pak4 Says:

    @Tom:
    Ale to trzeba by wymienić Karpaty i Alpy na Appalachy i Kordyliery😛

  58. basia Says:

    Joszko, może i skutkowało – zależy, jak jej szło na tych klasóweczkach…😀

    PAKu, czarnowron, to brzmi naprawdę groźnie (❗ )😀

    Nietoperku, czyżbyś nas straszył przeciągniętymi helołinami, czy tylko Mru? 😀

    Zawado, za gospodynią, czy samodzielnie, ważne, żeby coś robić! 😀

    TesTequ, sądzę, iż Nietoperek będzie wzruszony i poruszony! 😀

    Pro-fanie, Tom, jeśli dacie transport, przyjmiemy kilka ton jako zapas „w razie czego” na zakopiański Puchar Świata w skokach. Gdybyście mieli więcej – odbiorców musicie sobie poszukać sami, nie ma letko😀 😀

    PAKu, co to dla Toma i Pro-fana! 😀

  59. Joszko Says:

    Różnie było z klasówkami. Czasem, gdy obok odprawiania magii panna się pouczyła -to lepiej. Gdy nie, syn musiał jej „tłumaczyć” po lekcjach, choć wcale nie była niezdolna.

    Wyszła bogato za mąż.🙂

  60. nietoperek Says:

    mru sam z siebie
    strachliwy

    ostatnio

    ;]

  61. pak4 Says:

    @Joszko:
    W szkole mi tak opowiadano o Karolu Wielkim. Tzn. że tak się uczył czytać. Ale że nie skutkowało😀

  62. basia Says:

    Joszko, puenta bezcenna! 😀

    Nietoperku, z niezmiennym uśmiechem zakładamy, iż każdy odważny/strachliwy jest na tyle, na ile chce i może…😀

    PAKu, gdy jeszcze nic nie umiał, nawet literków, nie mógł się nauczyć przez poduszkę – nie było antenek odbiorczych… Ale już biologii albo chemii… a zwłaszcza z tabletki… hmmm… 😀

  63. TesTeq Says:

    nietoperek pozostał niewzruszony i niewdzięczny!😦 Małpa jedna!👿

  64. TesTeq Says:

  65. basia Says:

    Taaak…
    A możem to jam😉 sprawczynią Nietoperkowej nieobyczajności — oczekując poruszeń, wyzwoliłam przekorę…

    …I kolejne pożyteczne tudzież egzotycznie kolorowe info spowodowa… liśmy😀

  66. pro-fan Says:

    @TesTeq @basia (a propos):
    po polsku małpa najczęściej się wygłupia, po angielsku uwiera, ciąży, nie chce zejść z pleców, itp.

    :::

    surowiec nasz, transport wasz, nie ma letko.😉

  67. TesTeq Says:

    A tymczasem w Krakowie…

  68. TesTeq Says:

  69. basia Says:

    Ojejjj, TesTequ, alllle kwiatuszek (mniamniuśny😛 ) — slim females good climate and only 80 mins! (ciekawe, czemu ja zawsze lecę nieco mniej, niż 2h albo nawet nieco ponad?😮 )
    Z jakichkolwiek kręgów czy źródeł wyszła ta „reklama”, oświadczam wszem i wobec, że stag parties (or indeed booze-drinking parties) are much less frequent here. Może się przeniosły do Koszyc czy pod inne warny, tomisy i mohacze …oby, choć źle tamtym pięknym miejscom nie życzę😀

    Pro-fanie, jest coś na rzeczy. Niedawno cytowałam tu jeden małpi idiomik przy okazji pokonania Niemców (w kopanej)😀

  70. TesTeq Says:

    Mniamuśne? Idiomy? Już się robi!

  71. TesTeq Says:

  72. Joszko Says:

    Powiało mroźnym wiatrem (rower precz! 😉 )… A ja mam kominek, dobre książki (na papierze, bom starej daty), kilka miejsc w Internecie, gdzie zaglądam.
    Dobrze jest. (Chociaż nie wszystkim, coś dużo ludzi choruje.😦 )

  73. nietoperek Says:

    MANIERY
    NIETOPERKA
    BYLY
    SOM
    I BENDOM

    BES
    SKAZY
    /wykrz/

  74. basia Says:

    TesTequ, apetyczne wprowadzenie w temat! Pyszne dzięki! 😀

    Joszko, jakie precz! Pszesz dopiero się dowiedzieliśmy z infografiki zapodanej przez TesTeqa, iż w Krakowie klimat jest gorący (a okolice, gdzie Szanowny kominkuje w polu rażenia Krk wszak są! 🙄 ) 😀
    Mój kultowy był używany jak dotąd we wszystkie dni tygodnia; wczoraj postanowiłam podskoczyć do nieodwiedzanej dotąd bicyklowo Bonarki (takie centrum konsumpcji – gdy otwierali było rzekomo największe w tej części Europy😈 ) —
    — mimo, iż jazda przypada wzdłuż ruchliwej arterii, śmignęłam supersprawnie, rozejrzałam się w pożądanej tematyce „sezonowej”, podsłuchałam legiony kaszlaków, pochlipywaczy i innych pociągających, wyładowałam plecaczek i pojemniki bagażnikowe dobrami… ROWER RULEZ! (Że zamałpuję Nietoperka😛 )…

    …Który, takie odnoszę* wrażenie, bywa manierycznym, w porywach zmanierowanym nosicielem manier. Porywy jednakowoż są lekuteńkie (dziś w nocy specjalnie wstałam, by znacząco uchylić okno w kuchni – coś mi się nierześko spało), a to znaczy, że, przeciwnie, niż sygnalizuje Joszko, idzie wiosna😎 😀

    ____
    *czasem przynoszę… zatem w sumie obnoszę… obnaszam…😀

  75. TesTeq Says:

  76. TesTeq Says:

    Co do maniery przepuszczania kobiety przez drzwi mam z GOŁA odmienne zdanie: dżentelmen powinien wepchnąć się pierwszy, albowiem gdyż ponieważ może wówczas efektywnie te drzwi udrożnić (otworzyć skrzydło lub wystraszyć nadchodzących z przeciwka pacanów) oraz obadać sytuację za drzwiami, chroniąc damę przed czyhającym niebezpieczeństwem – a to deszczem (rozkłada parasol), a to odchodem ptasim (zręcznie przechwytuje nieczystość do reklamówki), a to spadającym samolotem (gwałtownym rzutem ciała wstecz nakrywa partnerkę), a to zbirem nieogolonym (zręcznie paruje cios i powala napastnika zdobywając serce niewieście).

  77. basia Says:

    W zamierzchłej pierwszej połowie lat 80-tych mój nauczyciel tańca był identycznego zdania – że to żadna maniera (ani manier) gdy mężczyzna wpycha damę przed sobą do salunu czy innej speluny. I że też powinien przegrywać pierwszy (bo wielu jest przegranych a tylko jeden wygrany), dlatego nazwisko pana figuruje pierwsze w sporcie turniejowo tanecznym… No i prowadzić powinien umieć i potrafić… w tańcu, przez życie —😯 i strach, ile tych powinności; dobrze, że choć przechwytywania nieczystości do reklamówki nie wymagał… on instruktor, bo TesTeq to już tak… zaawansowany dwudziesty pierwszy wiek mamy, bądź co bądź😀

  78. nietoperek Says:

    bendom
    manierowac
    nietoperka
    /pyt/

  79. nietoperek Says:

    veto
    /wykrz/wykrz/wykrz/

  80. TesTeq Says:

    Nietoperku nie rób krzyku,
    Tylko pomyśl o szaliku!

  81. TesTeq Says:

  82. pro-fan Says:

    @Testeq: mój ojciec nie umiał wiązać nawet krawata…🙂

  83. basia Says:

    Nietoperku, zastanawiam się, jaki szalik pasowałby najlepiej do tego cudnego fioletu…😈 😀

    TesTequ, hurra, wszystkie te sposoby znam a nawet stosuję (choć nie jestem GentleManem ani nawet IvyLeaguerem😎 )😀

    Pro-fanie, to pokolenie panów czasem umiało zgrabnie zawiązywać liczne supełki na… chusteczkach do nosa (nb, zastanawiam się, kiedy raz widziałam taką w przyrodzie… chyba to było w zeszłym tysiącleciu😮 )😀

    *** * ***

    Tu mrozik śliczny. (Na Kasprowym – inwersja).
    Do wczoraj włącznie rower był w triumfalnym, delektacyjnym użyciu😎

  84. Jankora Says:

    Wracając do książeczek, uczyłam dzieci własne i cudze radości, że nie możemy sobie pozwolić na kupno wszystkich potrzebnych książek.Wyjścia do bibliotek były cudowne: rozmowy z paniami bibliotekarkami, szacunek dla zmagazynowanych książek,wystawy, spotykanie inni czytelników, rozmowy o gustach i co się podobało,a co mniej,
    dyscyplina że musisz przeczytać w określonym czasie.

    Jest wiele zysków z nie posiadania za dużo książek w domu, a pieniądze przydawały się na wyjazdy narciarskie na Słowację a później w Alpy,i inne eskapady.
    Pewnych wydatków nie unikniesz, tych,które się da,trzeba umieć unikać, tak sądzę.🙂

  85. TesTeq Says:

    James Bond nie unikał wydatków – trzeba tylko wiedzieć, gdzie jest budżetowy kranik…😉

  86. TesTeq Says:

  87. pro-fan Says:

    @TesTeq:
    licence to enslave?

    http://www.bbc.com/news/uk-30255084

    ‚There could be 10-13,000 victims of slavery in the UK,
    far more than previous estimates, analysis for the Home Office suggests.’

  88. TesTeq Says:

  89. Anonimowa Celebrytka Says:

    Czytanie – (to) podróżowanie! 🙂

    http://culture.pl/pl/artykul/krakow-jakiego-nie-znacie

    http://culture.pl/pl/artykul/mosty-wroclawia-wirtualny-spacer-po-wenecji-polnocy

  90. Anonimowa Celebrytka Says:

    „Twój komentarz oczekuje na moderację. ”
    Nie wiem, dlaczego?

  91. basia Says:

    Anonimowa Celebrytko😀 — dlatego (otóż😉 ) iż obowiązuje zasada „jeden komentarz, jeden link”😀
    Tekst o wrocławskich mostach uroczy, fotki cudne, aż zachęcają, by tam uderzyć już-teraz*… lub nieco później. Krakowskie kurioza też z chęcią przypomnę sobie, dzięki! 😀

    Pro-fanie, przyszedłeś tu nieco później, zatem chętnie Cię poinformuję, iż o niewolnictwie w Londynie w późnych latach 90. dwudziestego wieku wspomniałam tu bodaj w grudniu 2007…😀

    …A TesTeq pięknie nam uprzytomnił, od czego mamy zacząć porządkowanie naszego rozumienia sprawy; dzięki! 😀

    Co do filmowych posterów – powiem krótko, węzłowato i patryjotycznie, TesTequ — nie ma to jak polska szkoła plakatu, w tym filmowego! I wcale mnie nie interesuje, jak szeroko odkręcali kranik (albo jak wysoko go odginali😉 ) — to były momentami dzieła sztuki! 😀

    Jankoro, stale widuję takie dzieciaki i rodziny!😀 😎
    Nowe zjawisko to maturzyści „wymagający” całej obsługi bibliotecznej jako riserczerów ich prezentacji z języka polskiego… Lecz skoro bibliotekarze nie mieli nic naprzeciwko…🙄
    Tak, to ważna umiejętność – priorytetyzowanie wydatków😀

    *** * ***
    Melduję, że rower był w intensywnym i delektacyjnym (!) użyciu do wczoraj włącznie. Dziś tylko dlatego nie, że był dłuższy spacer… I trochę też z powodu arktycznego wiatru, obniżającego poniżejzerowe temperatury o dalsze 5-7 gradusów. Lecz gdy ktoś wczoraj umył wszystkie okna i sprawił wiele innych mieszkaniowych lśnień, temu niestraszne już nawet arktyczne Christmas — niech przychodzi, jeśli chce! 😀

    ** * **
    Melduję też, że w jeszcze bardziej kolorowym miejscu😀 znajdą Państwo piękne wklejanki Mru i Pro-fana — Zapraszam, serdeczne dzięki! 😀 😀

    * * *
    A, i jeszcze melduję, iż w Muzeum Etnograficznym odbył się finisaż wystawy Spotkanie, Drzeworyty ludowe z kolekcji Józefa Gwalberta Pawlikowskiego zachowanej we Lwowie.
    Józef Gwalbert – ze słynnego rodu z Medyki – zgromadził w pierwszej połowie XIX wieku kolekcję 143 ludowych drzeworytów. Zbieranych w czasach, gdy wielu deprecjonowało takie „starożytności ojczyste” jako „lichotę”, a jednocześnie był to ostatni moment, by tę akurat dziedzinę zdokumentować; zaczynała być wypierana przez oleodruk. W 1921 kolekcje ta, wraz z potężnymi zbiorami Pawlikowskich, została przekazana Zakładowi Narodowemu Ossolińskich we Lwowie, po 1945 słuch po niej zaginął i dopiero w 2012 pracownicy krakowskiego Muzeum Etnograficznego odnaleźli ją we lwowskiej Bibliotece im. Stefanyka (uszczuploną o zaledwie 2 elementy!)
    Do dziś można było oglądać owe drzeworyty na Placu Wolnica . Zapraszam! 😀
    ___________
    *najlepiej jednak pięknego dnia zimowego z wyiskrzoną pogodą i zamarzniętą Odrą tudzież innymi ciekami, o co trudno nie tylko tam, w ciepłym Wrocławiu, ale i w chłodniejszym Krakowie🙂

  92. pak4 Says:

  93. basia Says:

    Tak…
    Zatem?…
    😀

  94. pak4 Says:

    Zatem kiwi może?

  95. gradus Says:

    basia Says:
    30 Listopad 2014 o 3:49 pm

    dla potrzeb tego bloga gradus jest zawsze maksymalny, nigdy minimalny, odczuwalny a już w żadnym razie nie pogłębiający ani nie obniżający! 😛

    pak4 Says:
    1 Grudzień 2014 o 9:02 am

    zimno jednak, rzuciłbyś jakim mięsem na odmianę!😀

  96. pak4 Says:

    @Gradus:
    Mięsa nie widziałem. A drób potencjalny może być?
    http://jameskennedymonash.files.wordpress.com/2014/01/ingredients-of-an-all-natural-egg2.jpg?w=604&h=853

  97. pro-fan Says:

    @basia (wczoraj):
    archiwa podczytują jak mam czas, jednak tego nie znałem, dzięki, mocnawe!😐

    przypadki kolekcji Pawlikowskiego ciekawe, tematyka interesuje mnie mniej. mimo wszystko lepiej wiedzieć więcej, niż mało.🙂

  98. Anonimowa Celebrytka Says:

    Pozwól Basiu,
    Pozwólcie Komentatorzy tego sympatycznego miejsca
    że wrócę jeszcze na moment do meritum.

    Otóż wydaje mi się, że cicho przeszliśmy do porządku nad najważniejszym (dla mnie) zdaniem Twojego eseju:

    Książeczki to – jednak, mimo wszystko – zbyt poważna sprawa, by z ich pomocą robić cyrk, atmosferkę czy lans.

    Mamy teraz dostęp do każdej treści o jakiej zamarzymy, w dowolnej formie, na jaką możemy powybrzydzać, po czym postarać się o formę wygodniejszą lub ładniejszą..

    Ale przecież… nie trzeba sięgać aż do inkwizycji, rusyfikacji, germanizacji, rozstrzeliwania za zszywkę polskich wierszy, cenzury stalinowskiej- wystarczy wspomnieć wydawnictwa odbijane drobnym, szarym drukiem i tajniaka podchodzącego w tramwaju do czytającego młodziana… „pan z nami”.

    Zanim pośmiejemy się do woli z „lansiarzy” i egzaltowanych pań, co chodzą na każde spotkanie autorskie – wspomnijmy miliony ludzi na tej planecie, wciąż głodne nie tylko pożywienia, lecz i uczciwego, wolnego słowa.

    …dla niektórych stanowiąc przedmiot bardziej podstawowy, niż powietrze, woda i chleb razem wzięte.

  99. Kumaty Says:

    Celebrytka, klasa!

  100. TesTeq Says:

    Azaliż, gdzie znaleźć dziś wolne słowa? Wszędzie tylko pomykają te najszybsze – ślad po nich prędzej niż ten, kto powiedział je, znika…

    (minikonkurs: kto wymyślił to znikanie śladu?)

  101. basia Says:

    Gradusie, tylko się Gradus objawił pod blogiem, a już się (nam, tu) ociepla. Nie, żeby weekendowe odczucie zimna aż dojmującym nazywać, ale wiatr od wschodu niech sobie… cichnie… jednak😀

    PAKu, same rozgrzewające pyszności😉 😀 …Bo kto powiedział, że tylko mięsem można? (Napomknęłam pod bl. kulinarnym, że hitem listopada była dla mnie potrawka curry z dyni… cudna niczym słoneczko, momentami musiałam się powściągać, by nie pichcić jej codziennie😉 ) 😀

    Pro-fanie😀 1. połowa XIX wieku były to czasy pionierskie etno-kolekicji, choć samą potrzebę gromadzenia/ocalania „starożytności narodowych” rozumiało dostatecznie wielu oświeconych i majętniejszych Polaków (byśmy, mimo późniejszych zawieruch, zawirowań, mogli się dziś cieszyć i delektować ich wysiłkami).

    Anonimowa Celebrytko, dzięki za te uwagi!
    Sama widziałam w czasach studenckich smutnych panów w tramwaju: dziewczyna czytała Kunderę… podeszli, wyprosili ją na zewnątrz… nawet pamiętam, że był to przystanek naprzeciw kina Wanda na Gertrudy (wówczas ulica nazywała się inaczej).
    I jeszcze warto wspomnieć emocje i dramaty towarzyszące przewożeniu książek z zagranicy. Samej udało mi się już w nieletniości wzbogacić polski stan posiadania dzieł Mariana Kukiela o sztuk dwie (i jeszcze kilka mniejszych rzeczy, lecz ze sposobu przemycenia „Dziejów Polski 1795-1921” przez cieszyńską granicę jestem dumna niesamowicie i nieprzerwania od trzydziestu lat😎 ) 😀

    Kumaty, you can say it again! 😀

    TesTequ, azaliż jest li jakikolwiek sensik internetowych konkursików i mini? Zaiste Gugiel wie wszystko… my wiemy prawie😉 😀

  102. TesTeq Says:

    Racja! Konkursiki nie mają sensiku, ale mini… jak najbardziej!🙂

    …niewidoczne bagienne są sidła…

  103. nietoperek Says:

    mini

    http://images.buycostumes.com/mgen/merchandiser/802227.jpg?zm=1600,1600,1,0,0

  104. nietoperek Says:

  105. basia Says:

    Bagienne sidła może i niewidoczne, ale za to jakie rychliwe – natychmiast wciągły do podziemiów😉 Nietoperkowy obrazek mini atrakcyjnego niesłychanie😮
    😀 😀

  106. Asia Says:

    Celebrytko, thumbs up! 🙂

    Lecz książki mogą też mamić, oszukiwać, sprawiać pozory głębi, swobody, mimo, iż będą czymś przeciwnym. 😦

    Pamiętasz „Książki najgorsze”?

  107. nietoperek Says:

    tu podziemia

    tu podziemia

    majo sie dobrze

    nie ma strachu
    stracha

    hu hu
    ha ha

  108. basia Says:

    Oczywiście, Asiu😀 pamiętam „Książki najgorsze”, „Odbiorca ubezwłasnowolniony” i tym podobne.
    Pamiętam też, jak na początku lat 90. przygnębił mnie wysyp książkowego obskurantyzmu.
    => Wolność wypowiedzi wymaga znacznie wyższych kompetencji czytelniczych, niż czasy/sytuacje, gdy cenzor wstępnie przesiewa treści…

    Nietoperku, tu na górze dziś ładny dzionek. Wychodź! 😀

  109. Anonimowa Celebrytka Says:

    Dziękuję Wam.🙂

    Czyli zgodzimy się – Bezmyślne obstawianie się nośnikami papierowymi pozostawiamy tym,
    których, gdyby nie pełne półki wokół nich,
    nigdy nie podejrzewalibyśmy o porządne przeczytanie i przemyślenie
    nawet stu książek ważnych dla cywilizacji…😉

    Podziw dla ściany zarąbanej półkami wykażemy – ale warunkowo.

    Nasz wybitny reportażysta, Ryszard Kapuściński, powiedział kiedyś, że nie może sobie pozwolić na nieczynny warsztat. Jego biblioteka ma mieć taką formę, strukturę, pojemność, by mu służyła zawsze, kiedy będzie potrzebował. Szybko, efektywnie.

    Biblioteka to nie składzik ani graciarnia!

    Z drugiej strony jeszcze długo domowe księgozbiory papierowe będą potrzebne ludziom (myślącym). Co do fachowo prowadzonych bibliotek publicznych – tym bardziej nie mamy wątpliwości, prawda?

    Pytania o faszerowanie komputerów, itp. literaturą, na którą miesiącami nie mamy czasu, pozostawię Wam, młodszym.😉

  110. pro-fan Says:

    @ott:
    Kamil nadal kontuzjowany.😦
    kiedy wróci, czy coś zdziała w tym sezonie – oto pytanie, które prawdopodobnie zadaje sobie Naród.😉

  111. pak4 Says:

    @Anonimowa Celebrytka & faszerowanie komputerów:
    Jeśli komputery, to tylko faszerowane i podlane fajnymi apkami😉
    „Jeszcze nigdy nośniki pamięci nie były tak tanie” (że zacytuję „Dataklizm”, tytuł to połączenie ‚data’ (danych) i ‚kataklizmu’, przy czym autorzy powołują sie na pierwotne znaczenie kataklizmu, czyli zalew/potop; gdzie porównanie sięga jeszcze papirusu…). Pozostaje tylko problem dobrej organizacji, umożliwiającej odnalezienie tego co ważne.

  112. Jankora Says:

    Profanie, naród?
    Część narodu już wie,że wszystko stracone.Bo Kamil nie uważał i dlatego nabawił się kontuzji. Albo się nie przygotował, a teraz symuluje.
    Co człowiek to opinia,nie wszystkie ładne, oj niestety!

  113. TesTeq Says:

    Anonimowa Celebrytko!

    Czy człowiek myślący żywi się papierem, że nie toleruje komputerów faszerowanych? To raczej bzdura. Komputer pozwala znacznie wygodniej konfrontować ze sobą źródła bez konieczności latania po bibliotekach i odkurzania półek, którymi zarąbane są ściany.👿 Za pomocą komputera możesz szybciej i pełniej zgłębić temat – tworzyć więcej i lepiej!

  114. basia Says:

    Anonimowa Celebrytko, bezmyślne – zgódźmy się (chętnie)… lecz istnieją też myślne a nawet przemyślane kolekcje, rozeznania, gromadzenia, porządkowania osobliwości, szperactwa, risercze metodyczne, konsekwentne, służące czemuś w średniej i dalekiej perspektywie…
    I jeśli komuś się wydaje, że zebrano i zdigitalizowano już wszystko – ten tkwi w głębokim i mylnym błędzie…

    …Żebym ja tu sama musiała występować przeciw tenorowi własnego wpisa mego?! Pewnikiem zbyt sugestywny on wpis był, że się nikt nie odważył pójść mu naprzekór… (w tych kilku miejscach, gdzie należało)😈

    Od pytania o dobór repertuaru – zasady selekcji naszego papieru względnie „bitów i bajtów” – można zacząć kolejny wpis… Powiedzmy, jesienią za rok lub za latek parę😀

    Jankoro, Pro-fanie😀 😀 ulica mówiła (przed chwilą) – a ulica na ogół wie – iż Kamil Stoch jutro idzie pod nóż… Więc faktycznie może się zdarzyć, że nowa wielka plazma przykręcona do ściany w dziennym&jadalnym, szarlotki i serniczki tudzież schabowe i zraziki zawijane zaplanowane (i inne niedzielne menusy aż do marca), a tu bryndza będzie, jakiej od półtorej dekady nie było… A sponsory chcom, a prezesy, a dziennikarze chcom… i zduszą chłopaków presją do reszty… Oby nie, ale nastawić się na gorsze (i potem ucieszyć lepszym) nie zaszkodzi…

    PAKu, osobiście wymyśliłam „datalizm”, i to ponad 20 lat temu… (choć nie dam paluszka w zastaw, że ja jedna).
    A gdy patrzę, ile mam filmów, muzy i czytanek na twardym dysku… (to cieszę się, że na „dataklizm” wpadł ktoś inny…🙄 ) 😀

    TesTequ, też mnie uderzyła ekspresja „zarąbanych ścian” w Celebrytkowym wykonaniu…😎 😀

  115. Anonimowa Celebrytka Says:

    TesTequ, masz rację, pod warunkiem dobrej organizacji i sprawnego poruszania się po zgromadzonych treściach, o czym wspomina PAK. Mam znajomych, których rozłożyła na obie łopatki łatwość wrzucania do komputera wszystkiego (czego potrzebowali i nie.) Pozdrawiam obu Panów.🙂 🙂

    Basiu (et al), a co, sądzili Państwo, że babcia Zosia nie zna mocniejszych wyrażeń?😉

    I już na koniec, nie zapomnijmy o wszystkich, którym tomiki wydawnictw podziemnych zniszczyły wzrok.
    Byli i tacy, którzy – drukując i kolportując te drobne, niewyraźne literki na bylejakim papierze – ryzykowali znacznie, znacznie więcej.

  116. basia Says:

    Znać to jedno, użyć to drugie, proszę Szanownej Babci! 😀

    To było przedwczoraj, a jednocześnie – w zupełnie innej erze… – czytanie Herlinga, Kundery, Wata, Brodskiego… drobnym drukiem i z oprawionych w gazetę zeszytów, małych tomików, itp. …

    Dużo zdążyło się poukładać w głowach, zanim przyszedł luksus!

  117. TesTeq Says:

    Skoro tomiki wydawnictw podziemnych były tak szkodliwe wzrokowo, to co się dziwić, że ci, co czytali, zagubili się we mgle, a pozostali ucieszyli wolnością, która – niczym manna – spadła im z nieba.

  118. basia Says:

    Nie wszyscy się zagubili. Część bardzo sobie ceni ten headstart (też – w porównaniu z innymi społecznościami „demoludów”) i dzisiejszy sukces jest z pewnością jakąś pochodną „świadomości wstępnej”, jaką mieliśmy „w tematach” społecznych, ekonomicznych, itp. już w 1989… Znacznie mniejszych złudzeń i (umiejętności wyciszania) histerii… Tylko na ogół my o tym nie pamiętamy, bo po pierwsze trudno być przez cały czas i ptaszkiem i ornitologiem… a po wtóre, po trzecie — jesteśmy ambitni i niecierpliwi🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: