Luuudzie…

Od owego weekendu początkowoczerwcowego, gdy nad Morskim Okiem nieustannie słyszeliśmy warkot śmigłowca, nabrałam nawyku zaglądania co wtorek do kroniki TOPR. Na ogół nie bulwersuje mnie nagromadzenie bezmyślności, chojractwa, braku wyposażenia, nieznajomości własnej kondycji i stanu zdrowia, …, jakie się wyłania z ratowniczych zapisków – nikły to procent całości: dziesiątków tysięcy w-miarę-rozsądnych wędrowców, znających swe możliwości, aktualne warunki na tatrzańskich szlakach, prognozy pogody.

Dziś jednak…

Połowa lipca. W Tatrach wakacyjny tłok. Na drodze do Morskiego Oka niezmiennie rzeka turystów. Na innych popularnych szklakach nieco luźniej, tym bardziej, że pogoda nie zawsze dopisywała. Ratownicy mieli trochę pracy.

Poniedziałek, 7.07

O godz. 19.15 do TOPR-u zadzwonił turysta informując, że wraz z 5-letnim synem wybrał się z Hali Gąsienicowej do 5-ciu Stawów. Zgubił szlak, z góry widzi schronisko w Stawach, wydaje mu się , że jest gdzieś na Kozim Wierchu. Na dodatek dziecko nie ma już sił dalej wędrować. Przed dwudziestą w tamten rejon wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu nie udało się odnaleźć poszukiwanych turystów. Przy kolejnym nalocie ratownicy dostrzegli machającego do nich białym podkoszulkiem turystę, w masywie….. Wielkiej Buczynowej Turni. Po desancie w pobliżu turystów, założono im uprzęże ewakuacyjne i wraz z ratownikami wciągnięto na pokład będącego w zawisie śmigłowca. W Zakopanem na rodzica czekał już patrol policji. 40-letniego turystę ze Zduńskiej Woli przesłuchano w celu określenia, czy nie naraził dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. W związku z tym wypadkiem pojawia się jeszcze większa prośba do rodziców wędrujących z dziećmi po tatrzańskich szlakach, by przed wyruszeniem w góry zastanowili się, czy wybrana przez nich trasa jest bezpieczna dla ich dziecka i czy podoła ono trudom wycieczki.

Czterdziestolatek prawdopodobnie zabrał pięcioletnie dziecko na długi szlak przez Przełęcz Krzyżne. Lub może zapchał się w rejon Wielkiej Buczynowej idąc na Zawrat lecz skręciwszy za szybko w lewo – żółtym na Skrajny Granat i Orlą Perć…
Po znakach czy bez – w Buczynowych znaleźć się nie powinien nie tylko pięciolatek, ale i jego łatwo się gubiący tatuś (najtrudniejsze turystycznie dostępne polskie skały)… Nawet zduńskie niziny niczego tu nie usprawiedliwiają… ;] —
— Jak to dobrze, że mądrzy ludzie skonstruowali telefonię komórkową a śmigłowiec czasem może popracować jako taksówka-awionetka. (Nb, sokół TOPRu jest w gruntownym remoncie; w 2014 Policja użycza swojego ratownikom => taternikom, turystom wysokogórskim, kryminalnym tatusiom i innym potrzebującym.)

…I pomyśleć, że zaopiniowawszy Przełęcz Karb jako wysokogórski szlak inicjacyjny stosowny dla sprawnego dziewięcio-dziesięciolatka, miałam wątpliwości, czy jednak – w niesprzyjających okolicznościach – nie narażam taką rekomendacją jakiegoś młodego zdrowia/serduszka…

(PS, niektórych wybryków natury ludzka przezorność nie powstrzyma…)

Odpowiedzi: 122 to “Luuudzie…”

  1. nietoperek Says:

    za poslednie ziobro

    w pieczarze

    postrasze

  2. zawada Says:

    Za którekolwiek – byle zabolało!👿

  3. Tom Says:

    Powiem więcej – luuudzieee!!!… … …

  4. basia Says:

    Panowie, uważajcie z podkręcaniem atmosfery – powoli sama zaczynam mieć krwiożercze zapędy (ziobro czy nie ziobro🙄 )…
    😀 😀 😀

    Nb, niektórzy twierdzą, że ziobra to się ale czuje będąc wwindowywanym do tego heli pozostającego w zawisie… Tylko czym zawinił pięciolatek, że musiał zadyndać jako ta bombka choinkowa nad Orlą Percią za grzechy tatuńcia?…😯

  5. Tom Says:

    Radykalizacja w takich sprawach to, ostatnio, mój żywioł.

    (Jankesi potrafią być bezdennie głupi, ale Polacy im powoli dorównują.)

  6. zawada Says:

    6.07.2014

    O godz. 21-szej do ratownika pełniącego dyżur w M. Oku zgłosił się turysta informując, że wraz z kolegą schodzili z Rysów. Przy końcu Rysy rozdzielili się . On zszedł do M. Oka, a kolega miał ubrać raki, chwilę odpocząć i schodzić w dół. Pomimo upływu 3 godzin kolega nie doszedł do schroniska. W tamten rejon na poszukiwania wyruszyła ekipa ratowników. Nocne poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Poszukiwania wznowiono w poniedziałek rano. Śmigłowiec wywiózł ratowników pod Rysy. W górnej części Żlebu Orłowskiego dostrzeżono zwłoki poszukiwanego turysty. Wszystko wskazuje na to, ze turysta zgubił szlak, wszedł do żlebu i spadł eksponowanym terenem ponosząc śmierć. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.

    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=712&Itemid=1

  7. zawada Says:

    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=709&Itemid=1

    Za nami czerwiec, przed nami wakacyjne miesiące. Trochę strach myśleć co to będzie, jeśli przeczytamy co działo się w Tatrach w pierwszy wakacyjny weekend. Mimo, że z dołu widać , że na najwyżej położonych szlakach jest jeszcze sporo śniegu, nie odstrasza i jakoś nie daje to do myślenia ludziom, którzy bez odpowiedniego wyposażenia wchodzą na płaty śniegu, ślizgają się, zsuwają, zatrzymując poniżej w piargach, z reguły mocno pokiereszowani.

    Piątek 27.06
    Do TOPR zadzwonił mąż informując, że wraz żoną i znajomymi są niedaleko szczytu Rysów. Żona osłabła, ma zawroty głowy. Nie da rady kontynuować wycieczki. Potrzebna pomoc. Lot śmigłowca w rejon Rysów. Desant ratowników w pobliżu turystki, założenie trójkąta ewakuacyjnego, wciągnięcie windą na pokład śmigłowca i lot do szpitala. Cała akcja ratunkowa trwała 35 minut.

    Niedziela 29.06
    O godz. 13.29 powiadomiono Centralę TOPR, że poniżej Grzędy Rysów w wyniku poślizgnięciu na stromym płacie śniegu zjechały w kierunku Buli pod Rysami , uderzając po drodze w wystające głazy, dwie osoby ( turystka i turysta). Obie są poważnie ranne. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu miejsca zdarzenia. Po zaopatrzeniu, rannego turystę włożono na deskę ortopedyczną( podejrzenie urazu kręgosłupa, rany głowy, potłuczenia i otarcia) następnie do noszy francuskich, w których został on wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala. W drugim locie do szpitala przetransportowano turystkę, która doznała złamania kości udowej, mocnych otarć i potłuczeń. Turyści nie mieli raków i czekanów.

    powiadomiono ratowników, że z Koziej Przeł. w kierunku Koziej Dolinki zsunęło się po śniegach żlebem dwoje turystów. Przy silnym wietrze udało się pierwszą ekipę ratowników ze śmigłowca zdesantować nad Zmarzłym Stawem. Ratownicy zaczęli podchodzić do Koziej Dol. a śmigłowiec poleciał po drugą grupę ratowników, którzy ze względu na wiatr desantowali się nad Czarnym Stawem. Po dotarciu na miejsce udzielono I pomocy 53-letniemu turyście z Łodzi, który w wyniku upadku i uderzenia w wystające kamienie złamał nogę , mocno się potłukł i poobcierał. Jego 18-letni syn miał więcej szczęścia bo doznał „ tylko” stłuczenia ręki i lżejszych otarć. Turystę ze złamaną nogą w noszach francuskich zniesiono do Murowańca i dalej samochodem przetransportowano do szpitala. Turyści oczywiście nie mieli ani raków ani czekanów.
    W trakcie działań w Koziej Dolince do TOPR zadzwonił turysta informując, że schodząc Rysów zgubił szlak, zsunął się kilkanaście m śnieżno-skalnym terenem doznając kontuzji nogi i ręki. Ponieważ nie udało się telefonicznie ustalić , gdzie turysta zaczął schodzić i gdzie się znajduje, poproszono ratowników słowackich by od strony płd. sprawdzili Rysy. Z Zakopanego do M. Oka i dalej na Rysy udała się 4-osobowa ekipa ratowników. Tuż przed 22-gą chatar z Chaty pod Rysami, nawiązał kontakt głosowy z poszukiwanym turystą. Okazało się, że spadł on do Dol. Ciężkiej, powyżej Wagi. O godz. 2-giej w nocy ratownicy doszli na grań nad ratowanego, nawiązali z nim kontakt głosowy. Zaczekano do świtu i wtedy ratownicy zjechali do turysty. Po udzieleniu I pomocy o godz. 9.30 został on wyciągnięty na grań, a o 11.30 cała ekipa dotarła do Chaty pod Rysami. 19-letni turysta ze Świetochłowic, może mówić o wielkim szczęściu. Mimo kompletnej nieznajomości terenu wybrał się an Rysy, tam pomyliły mu się kierunki i zaczął schodzić w kierunku Wagi,. Spadł do Dol. Ciężkiej zatrzymując się na półce nad eksponowanym terenem. Dalszy upadek mógł się zakończyć tragicznie.

  8. zawada Says:

    Fascynująca lektura.
    Czytajmyż dalej!😈
    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=708&Itemid=1

    Podobno mamy już lato. W Tatry nadeszło tak niespostrzeżenie, że nikt go nie zauważył, bo zamiast ciepła słońca i bezchmurnego nieba, w dniu 21.06. było zimno, deszczowo a w najwyższych partiach okresowo sypał śnieg. Miniony tydzień, choć w miarę pogodny był chłodny, a zalegający na szlakach w wyższych partiach śnieg był przyczyna poślizgnięć, upadków i problemów z bezpiecznym zejściem. Ratownicy mieli wyjątkowo sporo pracy, tym bardziej, że na długi czerwcowy weekend zawitało na Podhale i w Tatry wyjątkowo dużo turystów. Wielu z nich nie było przygotowanych na panujące jeszcze w wyższych partiach Tatr zimowe warunki.

    Wtorek. 17.06.
    O godz. 19.47 do TOPR zadzwonił turysta informując, że idąc na Rysy we mgle i śniegu zgubił szlak, doszedł do słupka granicznego ( podał jego numer), ale nie jest w stanie ze względu na warunki dalej się ruszyć. Numer słupka pozwolił ustalić, że turysta dotarł….. na Niżnie Rysy. Po godz. 20-tej 4-osobowa grupa ratowników została śmigłowcem wywieziona powyżej Czarnego Stawu ( na dalszy lot nie pozwoliła zalegająca mgła ) Po desancie ratownicy udali się na Niżnie Rysy, gdzie dotarło o godz. 22.40. Po ogrzaniu , założono turyście uprząż i asekurując o 4-tej rano sprowadzono turystę do M. Oka. Jak się okazało 38-letni mieszkaniec Warszawy, w „adidasach” wybrał się na Rysy. By nie ślizgać się na śniegu, idąc w górę wykorzystywał żeberka skalne, na których nie zalegał śnieg. We mgle nie zauważył , że zgubił szlak i wychodzi na Niżnie Rysy. Niestety teren nie pozwolił mu na bezpieczne zejście. Dobrze, że powiadomił TOPR. Na bazie tego zdarzenia nasuwa się smutna refleksja, że na nic zdają informacje i apele ratowników, że na najwyżej położonych szlakach zalega jeszcze sporo twardego śniegu, panują tam zimowe warunki i bezpiecznie mogą wędrować tam turyści posiadający odpowiedni, ubiór, wyposażenie i umiejętności bezpiecznego poruszania się zimą w wysokogórskim terenie.

    Środa 18.06.
    Po godz. 19-tej powiadomiono TOPR, że na szlaku do 5-ciu Stawów, w górnej części Świstówki znajduje się 38-letni turysta z Grójca, który gdy rozeszły się mgły i zobaczył w jak stromym terenie się znajduje, sparaliżowany przez lęk wysokości, nie był w stanie się ruszyć. W tamten rejon ratownicy polecieli śmigłowcem. Ze względu na lęk wysokości turysta nie zgodził się by wciągnięto go na pokład będącego w zawisie śmigłowca. Wobec tego ratownicy asekurując sprowadzili do schroniska w Stawach, gdzie turysta został na noc.

    Czwartek 19.06. (Boże Ciało) – całość

    O godz. 12.29 do TOPR dotarła informacja, że podczas podejścia z Koziej Przeł. na Kozi Wierch bolesnej kontuzji kolana, uniemożliwiającej dalsze poruszanie się doznał 28-letni turysta z Mielca. Na miejsce zdarzenia ( Kozia Przeł. Wyżnia) ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującego na pomoc turysty udzielono mu I pomocy i ubrano uprząż ewakuacyjną. Turysta wraz z ratownikiem został windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

    Po godz. 14-tej z Dol. Chochołowskiej do szpitala przewieziono roczną dziewczynkę, która upadając doznała rany głowy.

    O godz. 15.22 do TOPR dociera informacja o wypadku w „Rysie” w rejonie szlaku na Rysy, gdzie w wyniku poślizgnięcia turystka zsunęła się około 200 m po stromych śniegach zalegających w Rysie, po drodze uderzając w turystę, który znajdował się poniżej. Turystka doznała urazu obojczyka, mocnych otarć i potłuczeń a turysta urazu barku. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu dostrzeżono turystkę znajdującą się u wylotu „Rysy” i turystę będącego w połowie „Rysy”. W ich pobliżu desantowały się dwa zespoły ratowników, którzy przystąpili do udzielania I pomocy. W czasie tych działań powiadomiono TOPR, że podczas zejścia z Koziej Przeł. zsunęła się około 150 m po stromych śniegach w kierunku Koziej Dolinki jakaś turystka. Wobec tego śmigłowiec poleciał w rejon Koziej Przeł., gdzie w pobliżu oczekującej na pomoc desantował się ratownik. W tym czasie ratownicy działający pod Rysami udzielili pomocy rannym i przygotowali ich do ewakuacji śmigłowcem. Śmigłowiec z Dol. Koziej poleciał w rejon Rysów. Przy użyciu windy wciągnięto na jego pokład, umieszczoną w noszach francuskich, poważniej ranną turystkę i śmigłowiec poleciał do Dol. Koziej po drugą turystkę, która doznała również mocnych otarć i potłuczeń. Po wciągnięciu na pokład, śmigłowiec poleciał do szpitala, gdzie przekazano turystki służbie zdrowia. Po zatankowaniu śmigłowiec poleciał na Rysy, po turystę z kontuzja barku, którego w uprzęży ewakuacyjnej wciągnięto windą na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. Przyczyną tych wypadków było poślizgnięcie na śniegach. Turystki nie były przygotowane do bezpiecznej wędrówki w takich warunkach.

    Tuż przed 20-tą do TOPR zadzwonił turysta informując, że podczas zejścia ze Szpiglasowej Przeł. do M. Oka zgubił szlak, wszedł w eksponowany teren, z którego boi się ruszyć. Z pomocą pospieszyła ekipa ratowników, którzy po dojechaniu do M. Oka wyruszyli w kierunku Szpiglasowej Przeł. Turysta został zlokalizowany w rejonie Kieszonkowych Turni, kilkadziesiąt m od podstawy ściany. O godz. 23. 20 ratownicy wspinając się, dotarli do oczekującego na pomoc turysty. Po założeniu uprzęży turysta został opuszczony do podstawy ściany i po pierwszej w nocy doprowadzony do schroniska w M. Oku.

    Po godz. 21-szej z Dol. Małej Łąki przetransportowano do szpitala 36-letniego turystę z Sokółki, który tak się odwodnił w czasie wędrówki, że nie był w stanie o własnych siłach zejść do wylotu doliny.

    Piątek 20.06.
    O godz. 16.27 do TOPR zadzwonił turysta informując, że schodzi z Rysów, jest poniżej łańcuchów. Dostał bolesnych skurczów nóg, nie jest w stanie dalej schodzić, prosi o pomoc. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu „Kamienia”. Zalegające mgły nie pozwoliły na dolot śmigłowca w pobliże turysty. Po dotarciu w rejon Buli, po napojeniu i zaaplikowaniu stosownych, leków ratownicy asekurując sprowadzili turystę do M. Oka.

  9. zawada Says:

    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=707&Itemid=1

    24.06. 2014
    Za nami trochę zwariowany pogodowo tydzień, od słońca i letnich temperatur, po spore ochłodzenie i opad śniegu w wyższych partiach Tatr. Ratownicy mieli sporo pracy. Na szlaku na Rysy doszło do kolejnego wypadku spowodowanego poślizgnięciem i zsuwaniem się po stromych śniegach.

    Wtorek 10.06.

    W godzinach rannych TOPR-owski Sokół odleciał do Świdnika, na długi i poważny remont, który jak wszystko pójdzie zgodnie z planem zakończy się w grudniu. Na czas remontu w Zakopanem będzie stacjonował policyjny śmigłowiec, który będzie wspomagał ratowników w poważniejszych akcjach ratunkowych.

    Po godz. 17-tej z Kondratowej do szpitala przewieziono 52-letniego turystę z Warszawy, który wędrując w upale tak się zmęczył i osłabł, że nie był w stanie o własnych siłach dojść do Kuźnic. Tym samym transportem zwieziono do Kuźnic 73-letniego turystę z Krakowa, któremu upał i duszność też dały się bardzo we znaki.

    Piątek 13.06.

    O godz. 11.44. do TOPR zadzwonił turysta idący na Rysy informując, że przed chwilą jakaś turysta idąca Rysą ( wchodząc? schodząc?) zsunęła się około 50 m po stromych śniegach zalegających w Rysie, doznając poważnego urazu kolana. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu leżącej turystki, desantował się jeden z ratowników. Po udzieleniu I pomocy i założeniu uprzęży ewakuacyjnej, ranna wraz z ratownikiem została wciągnięta na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowana do szpitala. Turystka miała na nogach raki a zamiast czekana kijki, co nie pozwoliło jej na szybkie wyhamowanie upadku. Turystka może mówić o sporym szczęściu, że nie zsunęła się niżej, bo wtedy skutki upadku mogłyby być o wiele poważniejsze.

  10. Tom Says:

    Zawada, literatura faktu i mocy!

  11. zawada Says:

    Tom, chcesz więcej? Proszę!
    http://wyborcza.pl/1,76842,13109274,Tatrzanskie_szczyty_glupoty__Dziecko_na_Rysach__klapki.html

  12. basia Says:

    Chylę czoła przed wieczorną prasówką Zawady.
    Fakt, mocna literatura.

    Przed „objawieniem się” przypadku pt. „z pięciolatkiem omyłkowo w Wielkiej Buczynowej” moim faworytem był „adidasowicz omyłkowo na Niżnych Rysach”.

    Nieszczęścia chodzą (tak, jak i w dolinach, lecz w górach to się bardziej wyostrza) zwykle nie tylko parami, lecz i pakietami, seriami:
    Nie dość, że nie obuci, to jeszcze bez mapy, w złą pogodę, za późno (już dawno powinni schodzić albo być poniżej schronisk), rozkojarzeni, zezłoszczeni na siebie wewnątrz grupy, mąż na żonę, żona na męża, schodzący szlakiem, który nadaje się znacznie bardziej do podchodzenia (gdy jest wybór), podejmujący jakieś irracjonalne decyzje (w luźnych sandałkach po oślizgłej ścieżce; buty niesie mąż w plecaku bo jej niewygodnie, ale z lornetą dyndającą niepotrzebnie na szyi – jak najbardziej komfortowo…)… itede, itepe.

  13. TesTeq Says:

    Jak to głupio (a nie dobrze), że mądrzy ludzie skonstruowali telefonię komórkową a śmigłowiec czasem może popracować jako taksówka-awionetka.

    W ten sposób zablokowany został proces szlifowania naszego gatunku przez naturalną selekcję. Przeżyją tylko głupki uratowane przez mądrych i przewidujących, którzy wyginą w akcjach ratowniczych. A wtedy nastaną maszyny ze swoją bezwzględnie logiczną sztuczną inteligencją.

    Tako rzecze TesTeq.

  14. basia Says:

    Pięciolatek nie miał jeszcze czasu i asertywności, by zadecydować nie tylko o swoim losie w tym konkretnym dniu, ale i „w temacie”, czy ogólnie chce zostać ludziem mądrym, czy głupkiem…🙂

  15. Joszko Says:

    Rodziców się nie wybiera..

    Przyznam, że wypisy z ksiąg TOPR-u, sporządzone przez Zawadę, zatrwożyły mnie. Miewam czasem myśli, że odmowa ratowania niektórych kategorii ludzi dobrze by zrobiła stanowi populacji, te myśli dziś rano znów były w natarciu.😦

  16. basia Says:

    Niektórzy dorośli są do uratowania (z głupoty ich). Co więcej, wielu potrafi mądrze spożytkować darowane życie, czasem sami poświęcają się ratowaniu podobnych (dawniejszym) sobie, kiedy indziej starają się wesprzeć finansowo ratowników, rozmaite wolontariaty.

    Tak, wypadki (nie tylko górskie) bywają i mogą być punktem zwrotnym, ogniskującym, redefiniującym dalsze życie.

  17. TesTeq Says:

    basia Says:
    16 Lipiec 2014 o 7:24 am

    Pięciolatek nie miał jeszcze czasu i asertywności, by zadecydować nie tylko o swoim losie w tym konkretnym dniu, ale i „w temacie”, czy ogólnie chce zostać ludziem mądrym, czy głupkiem…

    Chyba nie powinienem odpowiadać na to stwierdzenie kanonadą, którą powinienem dopowiedzieć. Powiem zatem tylko jedno: nie słyszałem jeszcze o takim przypadku, żeby człowiek sam decydował o swoim potencjalne umysłowym.

  18. basia Says:

    O potencjale nie, o sposobie jego aktualizacji – tak.

  19. TesTeq Says:

    W jakim otoczeniu? Czego nauczy szanowny tatuś – ekstremalny turysta? Że zawsze przyleci helikopter z nieba?

  20. kij włóczy Says:

    zgadzam się z basią. ponadto malec ma geny nie tylko po tatusiu, a i po mamusi a nawet dziadkach;P

    z testeq’iem się zgadzam, zawsze w poniedziałki i przeważnie wieczorami;) dziś z rana jestem wybitnie humanitarny:D

  21. basia Says:

    Czego nauczy: „nie mogłem być świetlanym przykładem – byłem (za to/ chociaż) straszliwym ostrzeżeniem”😈 — W pewnych konfiguracjach psycho-socjologicznych to działa❗

  22. TesTeq Says:

    Zawsze podziwiam ten inteligencki, humanitarny zapał, który określiłbym wspólnym mianem „domniemania niewinności chama”. Inteligenci znajdują perwersyjną satysfakcję prezentując patologiczny altruizm i wolę wybaczania, które często prowadzą do wydudkania ich przez bezczelnych chamów. No ale wydudkany, sponiewiarny intelektualista w tramwaju czuje moralną wyższość nad zadowolonym z siebie posiadaczem skóry, fury i komóry. Przykłady:

    1. Intelektualista nastawi drugi policzek (albo poskarży się na twitterze😀 ), gdy mu cham przyłoży.

    2. Intelektualista wyda ostatni grosz na śmigłowce służące za taksówki głupkom (ach, ach, bo dziecko mogło dostać kataru!!!).

    3. Intelektualista uwierzy ekspertowi, który twierdzi, że jazda 200 km/h po mieście „nie stwarza zagrożenia w ruchu drogowym”.

    Generalnie to dobrze, bo świat idzie do przodu dzięki arogantom i chamom, a nie wyblakłym wrażliwcom…

  23. nietoperek Says:

    .

  24. Wiedząca Says:

    Pse panioł, ten pan pise bloga pro-rozwojowego a nie wiezy w rozwuj osobisty.. O~O

  25. Jankora Says:

    Jakaś obsesja Rysów?Postronny powie”nudne trochę”.

  26. pak4 Says:

    Nie tylko Tatry… http://wiadomosci.onet.pl/swiat/9-letni-chlopiec-i-jego-11-letnia-siostra-przezyli-lawine-na-mont-blanc/8zxdm

  27. basia Says:

    TesTequ, myślisz, że intelektualista nie może być (czasem, w pewnych warunkach) chamem i arogantem? 🙂

    Wiedząca, wierzy, wierzy – tak tylko prowokuje🙂

    Jankoro, obsesja Rysów jest, zdajsie, całoroczna, ale żniwa zbiera obfitsze gdy śnieg/lód długo zalega w „żlebie-rysie”. Poza tym przewijają się stałe klasyki orloperciowe…🙂 Nb, jakoś się nie słyszy, by ratownicy sprowadzali z- bądź zawisali nad szlakiem na Przełęcz pod Chłopkiem – za mała renoma ścieżki, cy co?😮

    PAKu, Mt Blanc klasyk; głupota ludzka i manie (np. „bicia rekordów”) to klasyki też… 😦
    🙂

  28. pak4 Says:

    Oj, angażują luuudzie te dzieci, angażują:
    http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,15887443,NOSPR_dal_niecodzienny_koncert__Dyrygowala_8_latka.html😛

  29. basia Says:

    Tak! Właśnie o tym przeczytałam (przy okazji NOSPRowskich eksploracji „przedotwarciowych”🙂 )… Mitowi Mozarta chcą sprostać🙄

  30. TesTeq Says:

    @Wiedząca: Najbardziej rozwojowy na tym świecie jest papier toaletowy, a ludzie… jak balony: http://biz.blox.pl/2011/09/Ludzie-jak-balony.html

  31. TesTeq Says:

    basia Says:
    16 Lipiec 2014 o 5:51 pm

    TesTequ, myślisz, że intelektualista nie może być (czasem, w pewnych warunkach) chamem i arogantem?

    Podejrzewam, że ma taką emocjonalną blokadę, że go po prostu zatyka – zastyga jak jeleń w świetle reflektorów zbliżającej się beemy… Chodzi mi tu o realne działanie w kontakcie z adwersarzem, a nie o artykuł w niszowym periodyku.😉

  32. nietoperek Says:

    rozmaryn
    /pyt/

  33. TesTeq Says:

    #narcyz

  34. ten.stamtąd Says:

    Z oddali najlepiej widać – Polacy to ‚luuudzie’:) ambitni. W wszystkim: dorabianiu się, grabieniu lepiej i więcej, jak sąsiad. Także gdy przyjdzie do uganiania się za modami. I dosłownie, bo tu zbiegły się mianowicie dwie: ‚zdrowy’ styl życia i ‚lansowanie’ się przez internet.
    Przyjeżdżasz, powiedzmy tam gdzie była budka z piwem, jest całkiem elegancka siłownia, o wsiach mówię, nie o Warszawie, już solarium im nie wystarczy, chcą mieć i chcą szybko, na skróty jak się da.
    To sami się tyczy urlopu, mają być fajne fotki, wyczyny ekstremalne, założę się, że obiecywał dzieciakowi jak to się mały pochwali w przedszkolu, a słomiany zapał, a brak metodyki, tak się kończy a nie inaczej.

  35. basia Says:

    Ten.stamtąd, witam Cię serdecznie!🙂
    Masz sporo racji, choćby w tym sensie, że ktoś zupełnie bez kondycji fizycznej być może nie wybrałby się do Piątki przez Zawrat czy Krzyżne. Lecz z drugiej strony „wyrodnemu tatusiowi” nie starczyło sił, by wyjść wcześnie a potem znieść dziecko „na barana”, skoro już je koniecznie musiał tamtędy wlec.
    O kondycji psychicznej się lepiej nie wypowiadajmy!
    Ani o motywacjach lanserskich, bo nie znamy szczegółów…
    Generalnie to lepiej, że się ludziska lansują w ruchu, niż gdyby fotki pijanego w sztok opuszczania pubów miały się stać wymogiem de rigeur w mediach społecznościowych (nie bywam, nie wiem, co się tam aktualnie „nosi”…🙂 ) )

    Nietoperku, TesTequ, rozmaryn się rozwija, narcyz do pewnego czasu/stopnia też*. Czy tak? 🙂 🙂

    TesTequ, w niszowych periodykach są czasem bardzo realni adwersarze i polemiki ostre jak brzytwa… O…leksego🙂

    ____
    *wprawdzie nie tak malowniczo, jak papier toaletowy, ale nie wymagajmy od razu cudów-wianków…🙂

  36. ten.stamtąd Says:

    Miłe powitanie.
    Rzecz oczywista, że lansowanie ruchu jest dobre. Tylko do wszystkiego potrzeban jeszcze jest głowa, metodyka i sens.

  37. TesTeq Says:

    Co zatem robić z przedstawicielami rodzaju ludzkiego, którzy tego nie są w stanie ogarnąć? Wozić śmigłowcami?

  38. mru Says:

    taczkami.🙂

  39. pak4 Says:

    Mru ma rację — nie dla każdego śmigło:
    http://m.sport.pl/zimowe/1,105013,16338628,Polak_na_Mont_Blanc___nieprzygotowany_amator_pelen.html

  40. TesTeq Says:

    To Sir Branson może wozić swój tyłek na Mont Blanc, a Polak nie?

    Co to, to nie! Tak dłużej być nie będzie, żeby francuski sołtys nie pozwalał nam godnie żyć. Panie Prezydencie, proszę tam pchnąć naszych separatystów!😀

  41. basia Says:

    A czy ci Maestrowi separatyści mieliby odseparować MtB od reszty alpów czy jakoś inaczej? 😮
    (Sir Branson na Mont Blanc się w(z)niósł, nie wwiózł (wnosząc z artykułu zalinkowanego przez PAKa), chodziło tylko🙄 o zdescendowanie i w tym celu dogadał się ze stroną inną niż wszystkiegozakazujące żabojady 😀
    Co zatem robić z przedstawicielami? —
    — Zależnie od przypadku: gdy są warunki do uratowania – ratować i dawać szansę (ściągając kasę w przypadkach drastycznej bezmyślności*); gdy się nie da, to się nie da, co należy nagłaśniać tak często i uporczywie, aż do wszystkich dotrze… znaczy, do 99% populacji.
    To, co napisał Ten-stamtąd (17.7; 6:55pm) bardzo mi współgra z artykułem zalinkowanym przez PAKa…

    _____
    *mówimy o naszych górach – w innych, jak wiemy i jak dowiadują się nawet najbezczelniejsi roszczeniowcy, często solidne ubezpieczenie czy najlepsza oferta finansowa NIE GWARANTUJĄ uruchomienia akcji ratowniczej… — im wyżej się zamierza „działać”, tym wcześniej warto uświadomić sobie tę oczywistość

  42. GK Says:

    22.07. 2014
    Miniony tydzień to okres wzmożonej pracy ratowników tatrzańskich. Niestety doszło też do kolejnego wypadku śmiertelnego w górach.

    Wtorek 15.07 w godzinach popołudniowych TOPR zostaje powiadomiony o wypadku turystycznym poniżej Przełęczy Między Kopami, gdzie poważnemu urazowi stawu skokowego uległa turystk z Działdowa. Ranną za pomocą śmigłowca ewakuowano do zakopiańskiego szpitala.

    W trakcie działań w rejonie Przeł. Między Kopami na Centralę TOPR spływa kolejne zgłoszenie o wypadku turystycznym w masywie Skrajnego Granata. Podczas podejścia od Czarnego Stawu Gąsienicowego odpadła od łańcuchów do podstawy ściany młoda 24-letnia turystka, ponosząc śmierć na miejscu. Ratownikom pozostał smutny obowiązek transportu zwłok.

    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=715&Itemid=1

  43. TesTeq Says:

    Lubimy wypadki, co? Jak się krew leje, a kikuty kości wystają z rozszarpanej skóry? To nas kręci! Gospodyni dała nam alibi, żebyśmy mogli sobie poopisywać co smakowitsze strzępy ludzkiego mięsa.

    Helikoptery w górach też nas kręcą. Najlepiej z ratowniczkami w strojach bikini. Albo i bez!😳 Ach, świat jest cudowny❗

  44. GK Says:

    Szkoda dziewczyny, po prostu.

  45. GK Says:

    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=714&Itemid=168 – kto nie lubi o wypadkach, może poczytać o przetargu na sprzęt i ekwipunek ratowniczy, złożyć ofertę albo tylko się dowiedzieć o wymogach w ratownictwie, niektóre dotyczą turystyki).

    TesTeq, góry „zabrały” mi kumpla. W czasach gdy chodziliśmy paczką on był najostrożniejszy. Nie dziw się, że temat mnie gryzie.

  46. Jankora Says:

    Oczywiście,że świat jest cudowny Testequ. Dlatego szkoda, by młodzi (i starsi)ludzie ginęli w górach lub gdzie indziej!

  47. TesTeq Says:

    Jeśli poczytacie o Sztuce Odwiązywania Się ( http://biz.blox.pl/2014/06/SOS-Sztuka-Odwiazywania-Sie.html ) to zrozumiecie mój punkt widzenia. Niebawem będzie o odwiązywaniu się od straty.

    @GK: Przykro mi, że straciłeś kumpla. Ale go nie ma. Taka jest rzeczywistość. I żadna inna śmierć nie jest porównywalna z Jego odejściem. Żadne studiowanie przypadków i grzebanie w innych nieszczęściach nic tu nie pomoże. Takie jest moje zdanie.

  48. TesTeq Says:

    @Jankora: Napisałem niedawno:
    Zaczynamy umierać od momentu narodzin.
    Właściwie już wtedy jesteśmy martwi.
    Dlatego tak cenna jest każda chwila.

    ( https://mobile.twitter.com/TesTeq/status/489292115273613312 )

  49. basia Says:

    TesTequ, nie chcę „odwiązywać się” od wspomnień, nawet przykrych, od utrat, nawet bolesnych. One są częścią mnie, objaśniają to, kim i dlaczego jestem obecnie. (Objaśniają wtajemniczonym, ma się rozumieć).
    Grzebanie w nieszczęściach i studiowanie przypadków pomaga – nie wszystkim rzecz jasna, lecz tym którzy pofatygują się nauczyć czegoś na cudzych błędach.
    Cywilizacja jako taka fatyguje się… jednak!
    Niektóre jej obszary – jeszcze widoczniej, Dlatego mawiamy czasem, iż przepisy ruchu powietrznego pisane są krwią lotników, dlatego kodeks drogowy…, dlatego zasady poruszania się po górach (wyższych ale i niższych) ukształtowały się w dużym stopniu jako wnioski z błędów popełnionych przez turystów czy wspinaczy poprzednich pokoleń.
    Dlatego i ja, jak GK nie mogę nic poradzić na załamywanie rąk nad przypadkami bezmyślności i smutek (nawroty smutku) na myśl o dziewczynie na łańcuchach pod Skrajnym Granatem – co się mogło zdarzyć, co zrobić, by uniknąć (bodaj bycia świadkiem) podobnego wypadku.
    Jak pisze Jankora – szkoda, by ludzie umierali przedwcześnie, nie zrealizowawszy (czasem nawet dobrze nie rozpoznawszy!) swego potencjału. Wielu z nas działa jak może „w prewencji”. Bycie świadkiem nieszczęścia, utrata kogoś nieraz stanowiło motywację, ukierunkowywało „rzekę” bólu, beznadziei, niepokoju ku czemuś pozytywnemu; wieści o kolejnej „niepotrzebnej” śmierci mogą być bodźcem do dalszych wysiłków.

    Z pewnością istnieje tu wiele ‚yes, but…’ Na przykład konieczność wypracowania dystansu przez ludzi będących na pierwszej linii: ratowników (górskich i dolinnych. Ich współczucie manifestuje się w innym czasie, w odmienny sposób. Także jest funkcją lat spędzonych „na służbie”. Polecam relacje z pierwszej ręki – choćby wspomnienia pogotowiarskie naszego blogowego Znajomego, Abnegata.Ltd http://abnegat.blogspot.com/ Albo znajomego literackiego – Wawrzyńca Zuławskiego (i jego następców w pisaniu o ratownictwie górskim).

  50. TesTeq Says:

    Odwiązywanie się to nie zapominanie. To porządkowanie szafy z ubraniami zmarłego, żeby nie lęgły się tam mole.

    Jeżeli jesteś zwolenniczką podporządkowywania swojego życia przeszłości i jest Ci z tym dobrze, to nie będę Cię do niczego przekonywał – nie jestem przywiązany do idei nawracania kogokolwiek na cokolwiek. Jeśli jednak wspomnienia Cię blokują, zaakceptuj ich istnienie i emocjonalnie się od nich odwiąż.

  51. basia Says:

    Widzę tu kilka z gruntu fałszywych założeń, przesłanek. Np, że nasza przeszłość to coś „umarłego”…
    …że ja* niby miałabym być zwolenniczką podporządkowywania czegokolwiek tej przeszłości… itd.

    „Ja”, „moje pragnienia” „sposoby realizacji potencjału” to suma albo synergia wielu czynników, wydarzeń. Także zranień przyjmowanych oraz zadawanych innym (o tych ostatnich wygodnie nam zapominać!)

    Blokada w jakimś jednym aspekcie życia może wyzwolić otwarcie, uskrzydlenie w innym. Weźmy najbanalniejszy przykład: Adaś Mickiewicz nie może zapomnieć o Maryli (którejkolwiek ze swych kobiet), co go drąży, drąży, blokuje, spać nie daje, z pamięci nie chce pójść precz — i powstają dzieła sztuki podziwiane i „aktualne” przez następne stulecia.
    To tylko „robocie” pojmowanie człowieka – masz być maksymalnie produktywny, przeć do przodu, do przodu wciąż, na oślep, minimalizować kryzysy, dołki i plateaux twego życia bo to przeszkadza pkb, bankom i funduszom emerytalnym — tylko takie, okrojone, karykaturalne rozumienie skomplikowanej natury ludzkiej (i praw jej rozwoju, pokrętności indywidualnych ścieżek „spełnieniowych”) każe nam odrzucać precz (szybko, efektywnie, skalpelowo) emocje, zranienia, drzazgi…
    😉

    ____
    *wiem, wiem – ja = adresat retoryczno-publicystyczny, nie żadna osoba indywidualna, konkretna🙂

  52. basia Says:

    Nb, tegoroczny wakacyjny cykl w Blogu TesTeqa o „sztuce odwiązywania się” jest ogromnie ciekawym projektem, wartym głębokiego i ponawianego namysłu, bardzo przydatnym „życiowo”. Polecam z całym przekonaniem!!! 🙂 🙂 🙂

    Przy okazji warto nadmienić, że za kilkanaście dni BIZNES BEZ STRESU odhaczy ósmy roczek bardzo pożytecznego istnienia! – Plurimos Annos!!! 🙂 🙂 🙂

  53. Anonimowa Celebrytka Says:

    Niektórzy dają sobie szczodre prawo do kryzysów, zadr, blokad – obwiniając świat, przeszłość, rodziców, innych, za wszystkie niepowodzenia i ogólną stagnację.
    Im trzeba mówić to, co TesTeq.

    Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że przedobrzysz sprawę nawołując do ’emotional detachment’ gdy delikwent nie jest jeszcze na to gotowy. Życiowe wszechstronne doświadczenie i intuicja często ostrzegają nas i pozwalają uniknąć pogorszenie spraw gdy „chcieliśmy dobrze”.

  54. Anonimowa Celebrytka Says:

    Serdecznie pozdrawiam Autorkę i wszystkich Uczestników dyskusji.🙂

  55. TesTeq Says:

    Zgadzam się bez zastrzeżeń, ale z jednym wyjaśnieniem:

    Zgodnie ze Sztuką Odwiązywania Się odwiązujemy się tylko wtedy, gdy identyfikujemy szkodę związaną z pielęgnowanym w umyśle – często nieświadomie – ideałem.

    (tu też powstaje pewna niejednoznaczność związana ze słowem „ideał”, które w Sztuce Odwiązywania Się oznacza zatwardziałe wyobrażenie, jak powinna rzeczywistość wyglądać, chociaż ona wcale tak nie wygląda)

    No i Sztuka Odwiązywania Się jest samolubna – dając szczęście Adamowi Mickiewiczowi, unieszczęśliwiłaby wiele pokoleń młodzieży czytającej z wypiekami na twarzy jego Strofy…😛

    A za polemiczne imputacje – przepraszam!😳

  56. Jankora Says:

    Zgadzam się,Adam unieszczęśliwił wiele pokoleń nie tylko szkolników!:D

    „Ideał”?
    Nie wiemy,jak teraz ma być „dobrze”dla nas.Nie wiemy,co będzie dobre za jakiś czas.
    Mało wiemy, i nie dlatego,że się nam nie chce dowiadywać

  57. basia Says:

    Anonimowa Celebrytko, świat jest bardziej „usiany” dobrymi i wzniosłymi intencjami, niż skłonni bylibyśmy przypuszczać w chwilach pesymistycznych zwątpień. I im więcej intersubiektywizmu (np. mądrych, szczerych „przyjaciół pojedynczych” i grup, w których coś wspólnie robimy) – tym większa szansa, że właściwie zareagujemy, gdy jakiś delikwent przyjdzie po ratunek. I że zwrócimy się we właściwym kierunku i otrzymamy potrzebne wsparcie, gdy sami go będziemy potrzebowali… Albo też pomoc nas „dopadnie” jeszcze zanim o nią poprosimy🙂
    Również bardzo serdecznie Cię pozdrawiam!😀

    TesTequ, no właśnie – ideał. Ktoś sobie pomyśli/[pomyślał, iż ideałem współżycia społecznego jest/byłaby zasada przeżywania przystosowanych, (wy)ginięcia głupków, ryzykantów, itp. Ktoś inny powie, że tak nie jest – nawet z socjoekonomicznego punktu widzenia (który wszak może ale nie musi mieć prymatu w naszych wartościowaniach).

    Ależ się nie gniewam! 😀 Racje powinny wybrzmieć! Jeśli czasem efektem ubocznym są pewne… skróty myślowe – nie takie już widywaliśmy tu i ówdzie!🙄

    Jankoro,😀 trochę jednak wiemy. Niektóre polskie wyruszenia w góry skaliste przypominają mi co najmniej dwie rzeczy:
    1. Nasze zachowania na drogach – niby wiele się poprawia (jak i w górach), ale wciąż na styk bezpiecznościowy, wciąż ja miszczu, inni się guzdrzą, ja nie mam najbardziej czasu (wieczorem), dam radę pościnać zakręty (ograniczeń prędkości) i wyegzekwować inne ‚shortcuts’… Wszędzie (w innych przykładnych krajach) są jakieś tam przepisy i nawyki, ale tu jest Polska.
    2. Decyzje o wyruszeniu za zarobkową przygodą. Często to konieczność dla delikwenta, lecz ile ja widziałam smutnych przypadków! — Sobota, alkohol grupka, telefon z Polski: ale nie ma sprawy, przyjeżdżaj stary, będzie robota, znajdziemy, nauczysz się, nie problem, sami swoi. I pakuje się taki koleś już-natychmiast, przyjeżdża… i jest dzień powszedni.

    Wszędzie tu jest też widoczny problem skali – skokowo rosnący ruch, masowość zjawisk, a my chcielibyśmy mieć sytuacje SPECJALNIE dla nas, pojedynczych indywidualistów (prawie-pleonazm – zamierzony).
    Jest widoczny jakiś zdumiewający brak pokory, ‚second thoughts’ i wariantu B, trwogi… jakby „odwaga” musiała koniecznie przydusić rozwagę aż do samej ziemi, wyłączyć ją z równania/układu równań…😉

  58. pro-fan Says:

    pro-fan jest fanem różnych ideałów, gdy konfliktują to tym lepiej:
    Serena – Aga…🙂

  59. basia Says:

    Rafał – Majka… 😀

    (znów małopolski matecznik sukcesu! – …boscy i utalentowani… czasem również pracowici…😎 )

  60. Joszko Says:

    Zuch chłopak! 😀

    Pogratulujmy też miejscowości rodzinnej Rafała! 😀

  61. TesTeq Says:

    Uprasza się Małopolan: BEZ SEKSIZMU! Albo matecznik i tatecznik, albo – jeszcze lepiej, bo nie sugeruje ról płciowych – rodzicielnik!

  62. basia Says:

    Wszystkie trzy – proszę Maestra!😐
    (Żeby nie dyskryminować form rozmnażania i sukcesowych wzorców! 😎 )

    Oczywiście pogratulujmy!😀 😀 😀
    I żeby se jeszcze te wyczynowce własne tory wyścigowe i treningowe pobudowali! Bo jak mnie wciągle zatłaczają, wyprzedzają i deprymują na moich wieczornych dwudziestu km do Tyńca (stroną kostrzańską) i z (stroną przegorzalską) – to wcale misie nie chce małopolsko współtriumfować i przyjmować gratulacji! No!
    😉

  63. Tom Says:

    Albo śpiom, albo sie juz ugotowali?🙂

  64. basia Says:
  65. Eeeetam – gotować to my, nie nas!!! 😀 😀 😀

    *** * ***

    Po weekendzie spędzonym w Tatrach Wysokich znów zaglądam do Kroniki TOPR. Co prawda potwierdza się nasza obserwacja, że użyczany w tym sezonie ratownikom, policyjny śmigłowiec nie odzywał się (ani warczący sprzęt Horskiej Służby), co nie znaczy, że było bezzdarzeniowo:

    Pogoda w mijającym tygodniu nie rozpieszczała wędrujących po Tatrach. Po mimo intensywnych opadów deszczu i gwałtownych popołudniowych burz turyści nie rezygnowali z wysokogórskich wycieczek. Niestety doszło też do kolejnego wypadku śmiertelnego.

    Poniedziałek 21.07

    Na prośbę GK GOPR policyjny śmigłowiec brał udział w poszukiwaniach turysty w rejonie Jazowska. Poszukiwania z powietrza nie przyniosły rezultatu.

    Po godz. 12 dociera zgłoszenie o utknięciu turystki w okolicy Żlebu Kulczyńskiego. W tamten rejon skierowany zostaje przebywający w pobliżu patrol ratowników. Po dotarciu na miejsce ratownicy lokalizują wypadek w Rysie Zaruskiego. Dodatkowo do działań skierowany zostaje policyjny śmigłowiec wraz z dodatkowym sprzętem i ratownikami. Niestety gwałtowne załamanie pogody uniemożliwia dotarciu maszyny w tamten rejon.
    W międzyczasie TOPR zostaje powiadomiony o rażeniu piorunem turysty pod Wołowcem. Jego stan jest poważny, trwa reanimacja prowadzona przez przygodnych turystów. W związku z powyższym śmigłowiec wraz z ratownikami natychmiast zostaje skierowany w tamtym kierunku. Po desancie w pobliżu rażonego turysty, ratownicy przejmują działania medyczne, dowiadują się również ,że 100m wyżej znajduje się turystka, kolejna ofiara burzy. Oboje ratowanych śmigłowcem zostaje przetransportowanych do zakopiańskiego szpitala. Niestety pod wieczór, mimo starań ratowników i lekarzy umiera rażony piorunem turysta.

    Po zakończeniu działań w Tatrach Zachodnich śmigłowiec wraz z ratownikami powraca w rejon Rysy Zaruskiego w celu ewakuacji zapchanej turystki. Ratownicy przy użyciu technik linowych docierają do poszkodowanej a następnie z pomocą śmigłowca ewakuują ja do Zakopanego.
    Tego dnia ratownicy udzielali jeszcze pomocy turystom na Hali Gąsienicowej – uraz stawu skokowego i w rejonie Łysanek – zabłądzenie.

    Wtorek 22.07

    To ewakuacja dwójki turystów z Hali Gąsienicowej z urazami stawu kolanowego i zaburzeniami błędnika oraz transport turystki z Psiej Trawki skarżącej się na ból stawu skokowego.

    We środę 23.07 ratownicy udzielali pomocy na Gubałówce gdzie poważnej kontuzji stawu skokowego uległa turystka z Leszna.

    W godzinach wieczornych ze schroniska na Hali Ornak do zakopiańskiego szpitala przetransportowano młodą turystkę z objawami zatrucia pokarmowego.

    Czwartek 24.07

    Po godz.13 TOPR otrzymuje telefoniczne zgłoszenie wypadku z Koziej Przełeczy. Dwoje młodych turystów przeliczyło się ze swoimi umiejętnościami. Dotarli na samą Kozią Przeł. Nie są przystosowani do tak ekstremalnych wędrówek. Nie posiadają odpowiedniego ekwipunku i nie zejdą wcześniej pokonanym już szlakiem z Koziej Dolinki – boją się. Dodatkowo mgła i padający deszcz paraliżuje ich, proszą o pomoc. W rejon wypadku z Hali Gąsienicowej wyrusza dwoje ratowników z zadaniem ewakuacji feralnych turystów. Turyści zostali bezpiecznie sprowadzeni na Hale Gąsienicową. W między czasie z Murowańca do Zakopanego ewakuowano młodą turystkę z zaburzeniami psychicznymi.

    Piątek 25.07
    W godzinach popołudniowych ratownicy udzielali pomocy w Dol. Jaworzynki gdzie kontuzji przedramienia uległ turysta z Mielca.

    Godz.19 to kolejne zgłoszenie wypadku turystycznego. Tym razem w rejonie wierzchołka Świnicy szlak zgubiło dwoje turystów. Padający deszcz i zalegająca mgła utrudniają im orientację w terenie, proszą o pomoc. W tamtym kierunku wyrusza dwoje ratowników z Hali Gąsienicowej. Po odnalezieniu turyści zostają bezpiecznie sprowadzeni do Murowańca. Działania zakończono o północy.

    Sobota 26.07

    Ratownicy udzielali pomocy w Dolinie Białego – uraz stawu skokowego, na Kalatówkach – uraz stawu kolanowego, i na Boczaniu – ponownie uraz stawu kolanowego.

    Przed północą TOPR zostaje powiadomiony o siedmioosobowej grupie turystów, która utknęła w okolicach Zmarzłego Stawu. Turyści nie posiadają światła i przeliczyli się z trudami wycieczki!!! W ich kierunku z Hali Gąsienicowej wychodzi dwoje ratowników z zadaniem ewakuacji turystów.

    W trakcie działań pod Zmarzłym Stawem z Hali Ornak do zakopiańskiego szpitala przetransportowany zostaje młody turysta skarżący się na ból w klatce piersiowej.

    Niedziela 27.07 ratownicy udzielali pomocy przy Gienkowych Murach – uraz stawu skokowego, na Hali Gąsienicowej – zatrucie/osłabienie a także dwukrotnie w Dol. Białego – atak epilepsji oraz wyczerpanie.

    Dodatkowo ze szlaku turystycznego nad Grzybowcem ewakuowano turystkę z poważną kontuzją stawu kolanowego.

    Za nami półmetek wakacji. Ratownicy tatrzańscy podsumowali swoją działalność w pierwszym okresie wakacji. Od 28 czerwca przeprowadzono 86 działań ratowniczych. Zorganizowano 40 wieloosobowych wypraw i 46 akcji. Udzielano pomocy 102 osobom. Niestety 3 z nich poniosło w Tatrach śmierć. Podczas działań ratowniczych aż 40 razy wykorzystano policyjny śmigłowiec. Gdyby nie pomoc Policji i jej pilotów te statystyki na pewno przyjęły by znacznie smutniejszy wydźwięk.

    Dla czego dochodzi do aż tak dużej ilości wypadków w Tatrach? Odpowiedzią jest złe przygotowanie turystów już na etapie planowania wycieczek. Często turyści bagatelizują też prognozy pogody jak i swoją niestety nie najlepszą kondycję. Andrzej Marasek

    [pogrubienia moje, pisownia oryginalna;
    uwaga, stronka TOPR jest właśnie w przebudowie! – nie wszystkie linki w niniejszym wpisie i pod nim działają!]

  66. nietoperek Says:

    nocne
    nie
    toperki

  67. nietoperek Says:

    nie
    /wykrz/

  68. TesTeq Says:

    Zapchana turystyka? Obżerała się oscypkami? :confused:

    A poza tym – co to za kronika towarzyska? Inne sklepy i punkty usługowe nie publikują takich „kronik obsłużonych klientów”. Ratownicy wzięliby się do roboty, zamiast pisać te grafomańskie opowieści. Ciekawy jestem, czy w ogóle mają kasę fiskalną, czy też działają na prawach związku wyznaniowego.😛

    Czekam na odpór Szanownych Państwa na mój trolizm stosowany.👿

  69. Jankora Says:

    Pokazałam”Aktualne warunki na tatrzanśkich szlakach”sąsiadce,i teraz mam za swoje:
    „Pada na Hali Gąsienicowej”
    „A gdzie dziś poszli K.iZ.?”
    (siostrzenica sąsiadki i jej chłopak)
    „Mówili coś o Gubałówce”
    „Pani J.,znów pada!”
    „Gdzie pada?”
    „W Dolinie Pięciu Stawów polskich,to jest w Tatrach,prawda?”
    „Tak,a gdzie mieli pójść?”
    „Do Białej Doliny”😀

    Testeq😀
    Nietoperek😀
    Basia czekam na zdjęcia😀

  70. pak4 Says:

    @Jankora:
    Póki nie ma, „jak będziecie przechodzić Doliną Pięciu Stawów, to pomachajcie nam do kamery”, to nie jest źle😉😛

  71. Jankora Says:

    Paku, niestety ona jest za inwigilacją totalną!:(
    „Co to nie mogą znaleźć!W maciupkich Tatrach nie znajdą? Satelita znajdzie wszystko,na pustyni,wszędzie gdzie pani chce! Bin Ladena znaleźli w jaskini!”..😀

  72. basia Says:

    A gdyby tak zaczipowywać turystów przy wejściach do TPN i TANAPu?…😈

    Z „Białą Doliną” może być problem😛 — Bo to i Dolina Białego, i Białki, Białej Wody (również w Pieninach), Białej Wody Kieżmarskiej…🙄

    Turystyka się zapchała serkami góralskimi ponieważ sądzi, że na oscypki ją nie stać.
    Tak to jest stawiać na ilość a nie jakość😐

    Turyści, którzy wychodzą wcześnie, mają na ogół naddatkowy zapas czołówek, latarek telefonicznych, itp. Ci co ruszają późno – zazwyczaj tego nie mają, nie sądzą, że w ogóle powinni mieć, przecież oni idą niedaleko i zaraz wracają… zdążą, obejdą, nie ma strachu. Tak wypełnia się (co dnia) ewangeliczne „mającym będzie dodane a niemającym odjęte”…😈

    😀 😀 😀 😀

    *** * ***

    Jako, że strona TOPR jest akurat w modernizacji – zalinkuję tu istniejące 4 odcinki Akademii Górskiej TOPR skopiowane na You Tube.
    Pierwszy, „Burze”, oglądaliśmy już tu wspólnie 2 lata temu. Kolejne to: „Narciarstwo” (ponad 2h!), „Lawiny”, „Letnia Turystyka Górska – Asekuracja Dla Turystów”.
    Bardzo pożyteczne, ciekawe.
    Obowiązkowe dla wszystkich, którzy mają lub chcą mieć cokolwiek wspólnego z górami.
    Ostatni odcinek uświadomił mi, iż prawdopodobnie przyszedł czas, by zacząć mówić i działać w kierunku podniesienia bezpieczeństwa na naszych rodzimych „ferratach”… wyruszając na nie z wyposażeniem jak na (przykładowo) dolomickie. Czy to się da kiedykolwiek wprowadzić (w polskich warunkach, z naszą mentalnością, nawykami „chodzenia na żywca”?
    Czy zapchana Orla Perć nie zapcha się już ze szczętem, gdy wejdzie na nią bodaj kilkanaście osób dziennie chcących się dopinać (i wypinać) karabinkami na każdym łańcuchu?
    Lecz założenie kasku na szlakach, gdzie lecą kamienie, nie zabiera czasu ani nie wymaga nauczenia się technik asekuracji, węzłów, sposobu chodzenia w uprzężach i z liną…

  73. basia Says:

  74. basia Says:

  75. basia Says:

  76. basia Says:

  77. TesTeq Says:

    Nie turystów, ale ludzi. Ludzi trzeba zaczipować. A kto przeciw, ten widocznie ma do ukrycia rzeczy, których i tak nie powinien robić…😛

  78. Jankora Says:

    Nie wiedziałam,że chodziłam po Orlej perci „na żywca”!:shock:

  79. Tom Says:

    Asekuranctwa się już nie nauczę.😛

  80. basia Says:

    TesTequ, widzę już przed oczyma duszy mojej napisy „Tatry objęte monitoringiem wizyjnym”…😀
    (Póki co wszędzie ustawiają pogróżki „Szlak bardzo trudny!”🙄 )

    Jankoro, też się nieco zdziwiłam, lecz taka jest prawda: gdyby ktoś zechciał nie poczekać u szczytu owej drabiny, nim zejdę a potem odpaść bo mu/jej się np. zakręciło w głowie – wytrzymałabym uderzenie albo i nie (ważna też, obok energii uderzenia, czujna gotowość na taką ewentualność), gdybym się przypinała* – ha, mogłabym „tylko” uderzyć skronią o jakiś kant i też polec… obniżywszy czujność, bo niby tak bezpiecznie dopięta jestem…🙄

    Tom😀 ono nie jest trudne, to asekuranctwo – mój kurs trwał (2003) jakieś pół godziny w Żelaznych Wrotach; potem trzeba rzecz jasna praktykować, co w kolejnych latach nie nastąpiło, lecz nie święci z linami i karabinkami chadzają… (Bez jest lżej i wygodniej🙂 )
    _______
    *lepiej, by wzdłuż biegła stalowa linka, jakie się widzi na zdjęciach z Dolomitów, bo przy wpinaniu się i wypinaniu z każdego segmentu owej przykładowej drabiny o nieszczęście też łatwo – nawet u wprawnych

  81. TesTeq Says:

    Dlaczego tylko Tatry objęte monitoringiem? Świat! Ja mam globalne plany!😛

  82. basia Says:

    Myśl globalnie ale działaj lokalnie 😀 Najpierw…😐

    *** * ***

    Nb, wysokotatrzański weekend dla Szanownych Państwa w duuuużym wyborze bo sporo się działo:
    https://picasaweb.google.com/100017103147766566592/RysyPlesnivecKiezmarskie

    Zdjęcia ROI PAKa są tym razem z dokładnie tej samej puli, jednak wyselekcjonowane odmiennie, inaczej opisane (ja dorzuciłam jeszcze kilka komórkowych, dlatego mam więcej)
    https://picasaweb.google.com/103892840995890796596/Rysy

  83. Joszko Says:

    Piękne zdjęcia. Gratuluję i dziękuję!🙂

    Nie wybrałbym się już na ubezpieczone szlaki, nie tylko ze względu na wiek, i nowe wymogi, o których mówi insruktaż GOPRu. ale nade wszystko z powodu tłoku na szlakach. Bywałem w „luźniejszych” czasach i takie zapamiętam.

  84. TesTeq Says:

    No ciekawe, jak Szanowna Gospodyni umieści satelitę monitorującego nad Giewontem? Podwiesi na balonie? Bo z orbity geostacjonarnej to słabe fotki wychodzą. Na ale kto by się przejmował fizyką ciał niebieskich i optyką ciał grzesznych…

  85. TesTeq Says:

    Ubezpieczone szlaki? To jest to! Zarząd Parku Narodowego wykupuje ubezpieczenie w TesTeq Insurance Company i po kłopocie!😀

  86. pak4 Says:

    @TesTeq:
    1) Można ‚nurkować’ satelitą. Geostacjonarna to nie będzie, żywotność się obniży (niska żywotność napędza gospodarkę😛 ) ale działac powinno.
    2) Można użyć dronów.

  87. Asia Says:

    Nasze globalne plany (czytaj: moje i dzieci, bo małżonek dołączy później) mogą nie zawsze się zgadzać z zasięgiem internetu.
    Dlatego już dziś składamy Blogerce Basi najserdeczniejsze życzenia z okazji Urodzin – nieustannej weny, radości i optymizmu. 🙂 🙂 🙂 🙂
    Osobie Basi życzymy osobno, mejlowo i jeszcze serdeczniej. 😀
    Do poczytania w październiku.
    Asia

  88. TesTeq Says:

    Drony to w górach rzadkość ze względu na rzadkość powietrza. Ale nasze Tatry są wystarczająco karłowate (mimo, że ludzie z nich spadają niefortunnie lub fortunnie – jak ta wiedźma, co ostatnio spadła 300 metrów w dół, otrzepała spódnicę i poszła dalej podpierając się miotłą😀 ).

  89. Ja Says:

    Dziękuję Asi za przypomnienie; bez niego wyjechałbym nie spełniwszy miłego zwyczaju powinszowań i najlepszych życzeń urodzinowych dla naszej uroczej Gospodyni, autorki wielu zdań mądrych, oryginalnych i pełnych radości życia. Sto lat, Basiu!

  90. basia Says:

    Joszko, dzięki za miłe słowa nt fotek! 😀
    Instruktaż z czwartego filmu Akademii Górskiej TOPR nie mówi o wymogach czy zwyczajach, które „wejdą w życie” już-natychmiast, lecz o idealnej wizji docelowej. Ma to także walor prewencyjny, już na dziś. Np. takim jak ja, która przeszłam, i to wiele razy, wszystkie tastrzańskie trudne trasy znakowane i kilka innych, jeszcze bardziej ekscytujących — da do myślenia, choćby w sprawie kasku i jeszcze większej czujności, skoro napiętnowana zostałam jako „chodząca na żywca”*🙄 a gdybym się znalazła w polu ostrzału kręcących film – moja buzia zostałaby zapikselowana😀
    Pamiętajmy, że w ostatnich latach upowszechniła się też, zdaniem niektórych zaniepokojonych – nawet umasowiła – zimowa turystyka tatrzańska — skitury, przejścia beznartowe.
    Naturalne jest, że w warunkach zimowych, w terenie oblodzonym (czyli jeszcze w czerwcu a nawet lipcu – por. choćby fotki z ostatniej soboty, z naszego – ROI PAKa i mojego – „łatwego” wejścia na Rysy od południa!) asekuracja jest bardzo wskazana, jeśli tylko można i umie się gdzieś założyć stanowisko asekuracyjne (użyć go a potem zlikwidować je) lub wpiąć się do łańcucha, o ile wystaje spod śniegu, lodu, błota żwirkowo-lodowego.

    Popularne szlaki tatrzańskie były zawsze bardzo zatłoczone – mam piękny album z czasów komuny (autor Słowak, druk w Jugosławii), gdzie zobaczyć można np. nieprawdopodobną kolejkę na Rysy. Kolejkę ludzi, nie linową.

    Więcej wkrótce. Już teraz baaardzo serdecznie dziękuję za życzenia😀 😀 — lecz „to” dopiero we środę!…😳 …
    ____
    *na ogół, ale nie zawsze – miałam letnie epizody liny, karabinków, raków i czekana; od znajomości z tymiż akcesoriami nie odżegnuję się też na przyszłość

  91. TesTeq Says:

    Zawsze czuję się winny, że co roku urodziny Szanownej Gospodyni medialnie przykrywa rocznica pierwszego wpisu zamieszczonego w BIZNESIE BEZ STRESU 5 sierpnia 2006 roku: http://biz.blox.pl/2006/08/Masz-racje.html

  92. basia Says:

    TesTequ, lecz widzi Maestro, że pod tym zacnym medium moje urodziny zaczynają się gremialnie niemal tydzień przed rzeczywistym dniem, zaś rocznicę BIZNESU BEZ STRESU anonsowałam (nieco wcześniej, niż Urodzinowa Gremialność), teraz zaś niusa potwierdził sam Maestro. Czyli jak się chce i złoży – można te dwie super-okazje jakoś pogodzić (ba, efektowniej, niż na dwóch słońcach swych przeciwne bogi😈 ). Nie mówiąc, że ósma rocznica BbS przypada w wigilię tej drugiej rocznicy😀

    Ja, dziękuję! Czuję się zaszczycona i wzruszona! 😀

    TesTequ, co do wiedźmy na miotle – pozwolisz, że poczekam do wtorki i oficjalnie-lapidarnej wypowiedzi Toprowców w ich Kronice😀

    Asiu, wieeelkie dzięki za obie formy powinszowań. Ze swej strony życzę Wam przyjemnych, gładkich i bezpiecznych realizacji Waszych globalnych planów! 😀

    PAKu, TesTequ, Wasze uwagi gadżetowo-technologiczne czytam z nabożnym zainteresowaniem! Mam nadzieję mieć już dość wiedzy i technologii do wysłania satelity dedykowanego tylko górom karłowatym na orbitę. Ew. niepowodzenie misji ubezpieczam rzecz jasna w TesTeq Insurance Company😀 😀

  93. mru Says:

    wywołuję

  94. mru Says:

    wilka

  95. mru Says:

    z

  96. mru Says:

    lasu,

  97. mru Says:

    albo

  98. mru Says:

    nowy

  99. mru Says:

    wpis

  100. mru Says:

    z
    szałasu

  101. mru Says:

    ^^^^^^^^
    ********
    ^^^^^^^^

  102. mru Says:

    ludzieee, pomożecie?

  103. TesTeq Says:

    No i wywołałeś! Wysypkę antykomentarzową na mym zgrabnym ciele!😦

  104. basia Says:

    😀 😀

    Na tak usilne żądanie
    Mru wpis natychmiast dostanie! 😎

    (Chyba, żeby wolał wersję taką oto, iż notka – od jakiegoś czasu zaprogramowana, potem przyozdobiona foteczką – czeka sobie na moment najwłaściwszy z właściwych😉 )

  105. mru Says:

    he he – mru ma dar prorocki.😛

  106. Jankora Says:

    http://www.wprost.pl/ar/461093/Tragiczny-miesiac-w-gorach-117-interwencji-TOPR-u/
    Co sądzisz o takim dziennikarstwie,takim postawieniu sprawy?

  107. basia Says:

    Cóż ja tu mogę powiedzieć, Jankoro! –
    – Krótkie, nastawione na klikalność, nie wiem, na ile akuratne Porównaj podsumowanie półmetku wakacji w Kronice z 27 lipca https://basiaacappella.wordpress.com/2014/07/15/luuudzie/#comment-33634 (dziś będzie nowa – zobaczymy, czy i jak się „dodają” liczby)… Nawet prawdziwego śmigłowca nie potrafili wstawić (jak wiedzą wszyscy tutejsi Czytelnicy, w tym sezonie lata policyjny, toprowski w długotrwałym serwisie).

    Jeśli już medium musi podsuwać co sezon (ceprom i ceprom absolutnym) takie bulwersacje – wysiliłoby się raz na oryginalność i podało, ile osób dziennie przekracza np. bramki opłatowe (5PLN) w Palenicy* i innych najruchliwszych punktach. Są też miejsca mniej ruchliwe a nawet takie, którymi można wejść do TPN nie płacąc (=nie będąc monitorowanym). Można też przejść ze Słowacji, wejść wcześnie, gdy jeszcze poborcy nie otwarli swych bud (choć w Palenicy są bardzo wcześnie!😉 ) —
    — te 86 czy nawet więcej interwencji (wliczając skręcenia, które dawniej nieszczęśliwcy sami bandażowali i zwlekali się jakoś w doliny, itp. drobnostki zdarzające się wszędzie, w domu na schodach też, nawet w płaskim ogródku) – są nikłym procentem całości.
    Owszem, TOPR musi alarmować, apelować o staranne planowanie, rozwagę na szlaku, mierzenie zamiarów na siły, itp. – prewencję Pogotowie ma nie tylko w „organizacyjnych genach”, ale i w statucie…
    Owszem, bardzo szkoda tych trzech istnień ludzkich.
    Ale ważny jest też kontekst – wysilić się, zerknąć w statystyki – np. ile osób w tym samym czasie zginęło nad wodą.

    Porównaj dyskusję z listopada 2013 w radiowej Dwójce, głos Michała Jagiełły, itd. ( https://basiaacappella.wordpress.com/2013/12/03/w-o-gorach-jezyk-lata/ )

    Mru, ależ oczywiście, że ma! 😀
    ____
    *jakiś rekord z 15 sierpnia kilka lat temu wynosił bodaj 18,000 (dziennie, tylko do Morskiego!!!) – nie wiem, czy został pobity…

  108. zawada Says:

    Nic się nie dzieje w tych waszych Taterach!
    Nuda, powiadam wam, nuda wielokrotna! 😛

    Kostucha wyrobiła normę i dała spokój?😈

    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=99

    Poniedziałek 4.08 w godzinach popołudniowych TOPR zostaje poinformowany o wypadku turystycznym w rejonie Zawratu. Turystka schodząc w kierunku Pięciu stawów doznała urazu nogi. W tamten rejon wystartował śmigłowiec. Niestety ze względu na gwałtowne załamanie pogody maszyna nie dotarła na miejsce wypadku. W związku z powyższym ze schroniska w Pięciu Stawach w kierunku poszkodowanej wyrusza pełniący tam dyżur ratownik. Po dotarciu na miejsce wypadku, ratownik zaopatruje poszkodowaną. Korzystając z chwilowej poprawy pogody turystkę udaje się ewakuować śmigłowcem do zakopiańskiego szpitala.

    Czwartek 7.08 w godzinach południowych do TOPR dociera informacja o wypadku turystycznym pod Szpiglasową Przeł. Poważnego złamania przedramienia doznał młody turysta z Krakowa. W tamten rejon wystartował śmigłowiec wraz z ratownikami na pokładzie. Ze względu na niski pułap chmur ratownicy desantują się znacznie poniżej samej przełęczy i dalej pieszo docierają bezpośrednio na miejsce zdarzenia, gdzie udzielają poszkodowanemu pierwszej pomocy. Niestety pogoda uniemożliwia ewakuację poszkodowanego drogą lotniczą. Ratowany turysta zostaje sprowadzony przez Dol. Pięciu Stawów i dalej przewieziony do zakopiańskiego szpitala.
    Po godz. 21 TOPR zostaje powiadomiony o dwójce turystów, którzy utknęli przy Zmarzłym Stawie. Zapada zmrok, nie posiadają światła i proszą o pomoc. W ich kierunku wyrusza z Murowańca ratownik dyżurny. Dociera do poszkodowanych i bezpiecznie sprowadza ich do schroniska.

    Piątek 8.08 na prośbę HZS ratownicy prowadzili poszukiwania holenderskiego turysty, który zaginął w rejonie Jarząbczego Wierchu. Patrole ratowników przeszukiwały górne partie Dol. Chochołowskiej. Poszukiwania prowadzono również przy użyciu policyjnego śmigłowca. Ostatecznie ciało turysty odnaleziono po słowackiej stronie Tatr.
    W godzinach popołudniowych z rejonu Małej Buczynowej Turni, śmigłowcem ewakuowano dwójkę skrajnie wycieńczonych turystów.
    Tego dnia ratownicy udzielali jeszcze pomocy na Kalatówkach i w Dol. Strążyskiej zabezpieczając drobne urazy kończyn.
    Po godz. 21 zaniepokojeni mieszkańcy Zakopanego informują TOPR o dziwnych światłach na Sarniej Skale. Jednoznacznie nie potrafią określić czy ktoś wzywa pomocy. W tamten rejon wysłany zostaje patrol ratowników. Po krótkim czasie ratownicy napotykają dwójkę turystów schodzących z wierzchołka Sarniej Skały, nie wzywali oni pomocy.

    Sobota 9.08 W ciągu dnia ratownicy zabezpieczają drobne urazy na Kalatówkach, Kondratowej i Hali Gąsienicowej.

    Niedziela 10.08 w godzinach południowych ratownicy ewakuowali turystę spod wierzchołka Kasprowego Wierchu, skarżącego się na duszności i ból w klatce piersiowej.
    Późnym popołudniem ze stoków Kamienistej, z pomocą śmigłowca ewakuowano dwoje turystów, którzy zgubili się w tamtym rejonie.

    Andrzej Marasek

  109. basia Says:

    Niech lepiej Szanowny cicho siedzi bo wykracze! 😐

    Nb, śmierć u psychoanalityka (przeniesione z okolic „Politykowych” podbloży dokąd trafiło z rysunku w niemieckiej gazecie):

    Nie, muszę zapodać cartoon z mojej gazety.
    Kostucha leży u Freuda na kanapie. Prawą podtrzymuje klepsydrę, na brzuchu (niby!), tak jakby drink jakiś miała, a lewą trzyma stale jeszcze kosę w garści:
    Syria, Irak, islamskie państwo, Gaza, Libia, Ukraina, Boko Haram, ebola…!! Ja tego wszystkiego już nawet słyszeć nie mogę!
    Freud w fotelu notujący:
    Typowy burnout!
    Pani po prostu powinna sobie zrobić przerwę!!

    http://adamczewski.blog.polityka.pl/2014/08/08/czekoladowa-rewolucja/#comment-507585

  110. mru Says:

    jeszcze nie wykraczał.😉

    Kronika TOPR 17.8.2014
    Za nami kolejny sierpniowy tydzień dość deszczowych dni ( miejscowo opady były intensywne), czasami burz, czasami zza chmur pokazywało się na chwilę słońce. Podhale przeżyło najazd turystów w długi sierpniowy weekend. Padły kolejne rekordy wejść na teren TPN. Kto rano nie wyruszył w góry miał ogromny problem z dotarciem na najbardziej uczęszczane przez turystów szlaki. Zakopane od rana do wieczora było zakorkowane. Ratownicy mieli sporo pracy. Na szczęście mimo tak wielkiego ruchu turystycznego i nienajlepszej pogody, nie doszło do najpoważniejszych wypadków.

    Poniedziałek 11.08.
    Po godz. 14-tej z Hali Gąsienicowej do szpitala przewieziono 40-letnią krakowiankę, która doznała urazu nogi.
    O godz. 16.42 do TOPR zadzwoniła 47-letnia turystka ze Starachowic informując, że schodząc z 5-ciu Stawów do Dol. Roztoki, wpadła do potoku, doznając urazu żeber i mocnych potłuczeń. Nie da rady zejść o własnych siłach. Poszkodowaną po udzieleniu I pomocy quadem zwieziono do Wodogrzmotów i dalej samochodem do szpitala.
    Po godz. 17-tej powiadomiono TOPR, że podczas zejścia z Przeł. między Kopami do Jaworzynki bolesnej kontuzji kolana doznał 30-letni turysta z Lubonia. Po zaopatrzeniu został on przetransportowany do szpitala.

    Wtorek 12.08.
    Po godz. 15-tej znajdująca się w Głazistym Żlebie ( około 200 m poniżej Kondrackiej Przeł.) 26-letnia turystka z Dolnego Śląska upadła doznając bolesnego urazu nogi. Ranną bezpośrednio z miejsca wypadku śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

    Środa 13.08.
    Po godz. 10.30 poproszono o przylot śmigłowca w rejon Policy, gdzie podczas prac leśnych został przygnieciony ciągnikiem mężczyzna. Wystartował śmigłowiec, który ze względu na załamanie pogody i niski pułap chmur nie mógł dolecieć w rejon wypadku. Rannego , klasycznie przetransportowali do szpitala ratownicy Grupy Podhalańskiej.
    O godz. 12.21. powiadomiono TOPR, ze podczas zejścia ze Świnickiej Przeł. do Świnickiej Kotlinki upadła doznając bolesnego urazu nogi. Ratownicy kolejką udali się na Kasprowy i dalej pieszo w rejon wypadku. Po udzieleniu I pomocy i włożeniu do noszy, ranną 24-letnią łowiczankę przetransportowano na Kasprowy i w Kuźnicach przekazano oczekującej tam załodze karetki pogotowia.

    Czwartek 14.08.
    O godz. 13.05. powiadomiono TOPR, że podczas wspinaczki na Jarońcu odpadł, doznając otwartego złamania podudzia 35-letni taternik z Łotwy. Po udzieleniu I pomocy rannego taternika przetransportowano do szpitala.
    Około godz. 15-tej podczas zejścia z Jaskini Mroźnej zasłabła 66-letnia turystka z Warszawy. Po udzieleniu I pomocy turystkę przetransportowano do Kir gdzie przekazano załodze karetki pogotowia.
    Po godz. 18-tej z Dol. Roztoki do szpitala przetransportowano 50-cio letnią gdańszczankę, która w wyniku poślizgnięcia i upadku doznała urazu nogi.

    Piątek 15.08.
    Po godz. 15-tej z 5-ciu Stawów do szpitala przetransportowano śmigłowcem 65-letniego mieszkańca Londynu, który wędrując w tamtym rejonie doznał bolesnego urazu nogi.
    Po godz. 16-tej powiadomiono TOPR, że pomiędzy Murowańcem a Czarnym Stawem znajduję się turysta po ataku epilepsji. Z pomocą pospieszył ratownik pełniący tam dyżur. Po udzieleniu I pomocy rannego turystę przetransportowano do zakopiańskiego szpitala.
    O godz. 17.29 za pośrednictwem CPR do TOPR dotarła informacja, że podczas zejścia z Gęsiej Szyi na Rusinową Polanę upadł i złamał nogę 60-cio letni mieszkaniec Torunia. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu turysta w noszach francuskich został windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

    Niedziela 17.08.
    Po godz. 9-tej z Dol. Chochołowskiej do szpitala przewieziono 23-letnią turystkę z Mazur, która doznała bolesnego urazu nogi.
    Na najbliższe dni w Tatrach przewidywana jest zmienna pogoda. Trochę słońca, trochę deszczu i niestety burz. Ma być chłodniej. Ponieważ burze z reguły występują w godzinach popołudniowych, wychodźmy w góry wcześnie, tak by przed burzą zakończyć wycieczkę lub przynajmniej dotrzeć do schroniska.
    Adam Marasek

  111. mru Says:

    to było danie tradycyjne.😛
    teraz deserek:

    Ratownik TOPR na dnie najgłębszej jaskini świata
    Z ogromną przyjemnością informujemy, że 16 sierpnia 2014 roku na tzw. suchym dnie najgłębszej jaskini świata Krubera-Woroniej w Abchazji stanął nasz ratownik Kaziu Szych, który będąc w doskonałej formie w wieku 62 lat stał się najstarszym człowiekiem „na dnie świata”.

    Serdecznie gratulujemy.
    http://topr.pl/organizacja-topr/archiwum/101-ratownik-topr-na-dnie-najg%C5%82%C4%99bszej-jaskini-%C5%9Bwiata 🙂

  112. basia Says:

    Pięknie! Pogratulować Panu Raownikowi!😀

    (Panom Ratownikom winszować na razie nie będziemy, bo gdyby wyrazić nadzieję, że worek z dramatami wysypał się do cna w czerwcu i lipcu – można by sprowokować licho…😮 )

  113. kij włóczy Says:

    pogratulowac!:)

  114. basia Says:

    Skoro Państwo stworzyli wakacyjną tradycję cytowania Kroniki TOPR – kolejną, z 24 sierpnia 2014 dorzucę ja. Może się komuś do czegoś przyda (a czarne literki lepiej się czytają, niż szarawe na ich stronce😉 )

    Przez prawie całe wakacje pogoda panująca w Tatrach nic się nie zmieniła. Deszcz, trochę słońca, deszcz, i tak w kółko. Na palcach jednej ręki można by policzyć słoneczne, ciepłe, bezdeszczowe dni tego lata. Ostatni tydzień nie odbiegał od pogodowej normy. Mimo takiej aury po Tatrach wędrowało wielu turystów. Ratownicy każdego dnia wyruszali z pomocą. Na szczęście nie doszło do poważnych wypadków.

    Poniedziałek, 18.08
    O godz. 12 powiadomiono TOPR, ze na Drodze pod Reglami pomiędzy skocznią a Dol. Białego młody zakopiańczyk podczas jazdy na rowerze potrącił 7-letnie dziecko. Z pomocą pospieszyła ekipa ratowników. Po udzieleniu pierwszej pomocy poturbowanego (na szczęście lekko) chłopca przetransportowano do Zakopanego.
    Po godz. 13 z Hali Gąsienicowej przewieziono do szpitala 68-letniego turystę z Orchowa, który doznał bolesnego urazu nogi.
    O godz. 13.20 do TOPR-u zadzwoniła matka, która wraz ze swoim 16-letnim synem schodziła z Ciemniaka i poinformowała, że syn tak się zmęczył, że nie jest w stanie dalej schodzić. Ponieważ odpoczynek nie poprawił stanu młodego turysty, został on śmigłowcem przetransportowany do szpitala.
    Po godz. 18 powiadomiono TOPR, że na szlaku na Rysy, poniżej Buli pod Rysami znajduje się turystka, która doznała urazu nogi i nie jest w stanie zejść do M. Oka. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu i ubraniu uprzęży ewakuacyjnej, ranna została windą wciągnięta na pokład będącego w zawisie śmigłowca. W drodze powrotnej do szpitala zabrano drugą turystkę , która schodząc z 5-ciu Stawów do Dol. Roztoki zasłabła w okolicach dolnej stacji wyciągu towarowego.
    Po godz. 20 z Nowej Roztoki na Wodogrzmoty, i dalej samochodem do szpitala, przetransportowano 72-letniego turystę z Głogowa, który w wyniku upadku doznał bolesnego urazu stawu skokowego.
    Po godz. 21 ze schroniska w Roztoce przewieziono do szpitala 36-letnią turystkę z Anglii, która upadając doznała głębokiej, wymagającej zszycia, rany kolana.
    Po godz. 20.30 do TOPR-u zadzwonił jeden z turystów informując, że idąc Orlą Percią, na Kozim W. odłączył się od ich grupy jeden z kolegów, który czarnym szlakiem miał zejść do 5-ciu Stawów. Oni doszli do Krzyżnego, stamtąd do schroniska w Stawach. Tam nie spotkali kolegi, zeszli więc na Palenicę Białczańską licząc, że tam na nich czeka, lecz niestety nie ma go tam. Nie odbiera telefonu. Ze Stawów w caelu sprawdzenia szlaku na Kozi Wierch i szlaku zejściowego ze Piątki wyruszył pełniący tam dyżur ratownik. Śmigłowiec powracający z rannymi spod Rysów i z Roztoki przeleciał wokół Koziego W. sprawdzając z powietrza, czy nie ma tam gdzieś poszukiwanego turysty. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.
    Po godz. 21 ze schroniska w Roztoce przewieziono do szpitala 36-letnią turystkę z Anglii, która upadając doznała głębokiej, wymagającej zszycia, rany kolana.

    Wtorek, 19.08
    Rano poproszono policję by sprawdziła w miejscu zamieszkania w Krakowie, czy nie ma tam poszukiwanego turysty. Tuż po 9 na poszukiwania w rejon Koziego W. wystartował śmigłowiec. Gdy był już w powietrzu, do TOPR dotarła od krakowskiej policji informacja, że poszukiwany 26-letni mieszkaniec Krakowa cały i zdrów jest w swoim mieszkaniu. A wystarczył tylko telefon do kolegów, że nie czeka on na nich w umówionym miejscu, tylko sam udał się do Krakowa. Koledzy w dobrej wierze, nie mając z nim kontaktu, powiadomili TOPR. Ratownicy niepotrzebnie szukali turysty podczas nocy, bez potrzeby angażowano też śmigłowiec.
    Po godz. 17 z rejonu Myślenickich Turni przewieziono do szpitala 9-letniego turystę z Hornówka, który upadając mocno się potłukł i poobcierał.
    Po godz. 19 z Hali Gąsienicowej przetransportowano do szpitala dwoje turystów, którzy w wyniku poślizgnięcia i upadku doznali urazów rąk.

    Środa, 20.08
    Po godz. 16 z Wiktorówek przewieziono do szpitala 60-letniego turystę z Bydgoszczy, który doznał bolesnego urazu nogi.
    Przed godz. 18 z Dol. ku Dziurze do szpitala przetransportowano 12-letnią dziewczynkę, która zasłabła i nie była w stanie o własnych siłach powrócić do miejsca zamieszkania.

    Piątek, 22.08
    O godz. 16.26 pogotowie ratunkowe poprosiło o przylot śmigłowca na Polanę Dudkówka znajdującą się pomiędzy Ratułowem a Cichym, gdzie traktor przygniótł 4-letnie dziecko. O 17.15 dziecko z poważnymi obrażeniami zostało przekazane na lądowisku przy szpitalu w Zakopanem załodze karetki. Drugim lotem został przetransportowany lżej ranny kierowca ciągnika.
    Po godz. 20 z 5-ciu Stawów w kierunku Dol. Pustej na poszukiwania taterników, którzy o godz. alarmowej nie powrócili ze wspinaczki na Zamarłej Turni, udał się pełniący tam dyżur ratownik. O 21 napotkał on powracających ze wspinaczki taterników, tak, że wszyscy razem przed 22 powrócili do schroniska w Stawach.
    O 2 w nocy do TOPR-u zadzwonił 25-letni turysta z Lubartowa informując, że znajduje się na Myślenickich Turniach. Przed chwilą upadł im doznał kontuzji nogi. Nie da rady kontynuować zejścia. Turystę samochodem przetransportowano do szpitala.

    Sobota, 23.08
    Po godz. 12 powiadomiono TOPR, że na szlaku z Małej Łąki na Konktóry tak osłabł, ze nie był w stanie samodzielnie dojść do Kir.
    Po godz. 15-tej ze Skupniowego UpŁazu do szpitala przetransportowano 57-letnią turystkę z Łodzi, która doznała bolesnego urazu stawu skokowego.
    Po godz. 19-tej z Dol. Kościeliskiej do Zakopanego przetransportowano 68-letniego turystę z Niemiec,, którego tak zmogły trudy wycieczki, że nie był w stanie o własnych siłach dojść do Kir.

    Niedziela 24.08.
    Około 17.30 do TOPR zadzwonili turyści, że na szlaku z Zawratu do 5-ciu Stawów, w rejonie Schodków, leży wychłodzony i „nie kontaktowy” starszy turysta. Prawdopodobnie jest pod wpływem alkoholu. Chwilę później telefon od turystów ( jak się okazało Finów), że są na wierzchołku Świnicy. Jest mgła, zimno , oni nie wiedzą jak dalej schodzić. Wystartował śmigłowiec. Jedna ekipa ratowników desantowała się na Świnickiej Przeł. ( dalej ze względu na mgłę nie dało się dolecieć), druga na Zawracie. Ratownicy z Zawratu wkrótce odnaleźli leżącego, mocno wychłodzonego, źle ubranego ( krótkie spodenki, lekka koszulka) i zmokniętego 59-letniego turystę z Łążek. Po obudzeniu, z pewnymi trudnościami udało się z nim nawiązać kontakt. Turysta przyznał, że by się rozgrzać na Zawracie wypił trochę alkoholu, po którym zachciało mu się spać. Po ogrzaniu i założeniu uprzęży ewakuacyjnej „turystę” windą wciągnięto na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowano do szpitala. W tym czasie w Tatrach wiał silny wiatr a temperatura wynosiła około 0 stopni. Turysta może mówić o sporym szczęściu, że zauważyli go wędrujący tamtędy turyści, którzy powiadomili TOPR, oraz, że pogoda pozwoliła na lot śmigłowcem. Gdyby nie to, śpiący turysta miał spore szanse umrzeć z wychłodzenia. Ten wypadek to przykład, że w górach nie należy spożywać alkoholu, a mniemanie , że alkohol rozgrzewa to bajki.
    W tym czasie ekipa ratowników, która desantowała się na Świnickiej Przeł. doszła do oczekujących na pomoc fińskich turystów. Zdumienie ratowników wywołało ubranie i obuwie turystów ( krótkie spodenki, sandały ). Ponieważ mgła nie pozwoliła na przylot śmigłowca poproszono ratownika pełniącego dyżur na Halo Gąsienicowej by z zapasowymi butami i ciepłym ubraniem wyruszył w kierunku Świnicy. Po ogrzaniu , asekurując rozpoczęto sprowadzanie turystów w kierunku Świnickiej Przeł. i dalej na Kasprowy. Skąd cała ekipa zjechała kolejką do Kuźnic.

    Na najbliższy tydzień przewidywane są opady deszczu, ochłodzenie, a w wyższych partiach Tatr opady śniegu. Tam oprócz zalegającego śniegu należy spodziewać się miejscowego zalodzenia skał, które może się utrzymać przez kilka dni do momentu wyraźnego wzrostu temperatury. Apelujemy o ostrożność, gdyż poślizgnięcie na zalodzonych eksponowanych odcinkach szlaków może skutkować upadkami i poważnymi kontuzjami.
    Adam Marasek

    http://www.topr.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=104

  115. zawada Says:

    Kronika TOPR 31.08.2014

    Koniec wakacji. Z Podhala masowo wyjeżdżają turyści. Pusto zrobiło się w Zakopanem, ubyło turystów na tatrzańskich szlakach. Chwila odpoczynku od tłumu, zgiełku i korków. Nadchodzi wrzesień a z nim chyba wreszcie ładna pogoda i daj Boże bez „ turystów” wędrujących w klapkach lub „po spożyciu”. Ratownicy w minionym tygodniu znów nie próżnowali. Na szczęście obyło się bez bardzo poważnych wypadków.

    Poniedziałek 25.08.

    O godz. 12. 18 do TOPR zadzwonili turyści informując, że przed chwilą ze szlaku pomiędzy Świnicą a Zawratem zsunęła się stromym skalno- trawiastym terenem w kierunku Dol. pod Kołem jakaś turystka. Jest przytomna, ale mocno poobijana i poobcierana. Wystartował śmigłowiec. Ratownicy desantowali się w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu i założeniu uprzęży ewakuacyjnej, turystka została windą wciągnięta na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowana do szpitala. 60-cio letnia turystka z Warszawy może mówić o sporym szczęściu, gdyż taki upadek mógł zakończyć się o wiele poważniejszymi kontuzjami.

    Środa 27.08.

    Po godz. 12-tej spod otworu wyjściowego z Jaskini Mroźnej przetransportowano do Zakopanego 15-letnią turystkę z Nawojowej, która tak osłabła, że nie była w stanie o własnych siłach kontynuować zejścia.
    Po godz. 15-tej z Hali Gąsienicowej do szpitala przetransportowano 64-letnią turystkę z Hiszpanii, która w rejonie Czarnego Stawu upadła doznając mocnego stłuczenia kości jarzmowej.

    Czwartek 28.08.

    Po godz. 18-tej z Hali Gąsienicowej do szpitala przewieziono 10-cio letniego chłopca, który upadając, tak zranił nogę, że konieczne okazało się szycie rany.
    Piątek 29.08.
    Po godz. 9-tej z Wielkiej Małołąckiej Polany przetransportowano śmigłowcem do szpitala 52-letnią turystkę, która dostała ataku padaczki.
    Po godz.. 17-tej powiadomiono TOPR, że pomiędzy Karczmiskiem a Betlejemką na Hali Gąsienicowej znajduje się nieprzytomny około 20-letni turysta. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu w pobliżu miejsca zdarzenia desantował się jeden z ratowników. Okazało się , że mężczyzna podczas dolotu śmigłowca odzyskał przytomność, a przyczyną zdarzenia był prawdopodobnie atak padaczki.

    Sobota 30.08.

    Tuż po 14-tej do TOPR dotarła informacja, że w Kobylarzowym Żlebie w okolicach łańcuchów poślizgnęła się, i upadła doznając bolesnej kontuzji stawu skokowego 55-letnia turystka z Żor. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu i założeniu uprzęży ewakuacyjnej ranną turystkę wciągnięto windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowano do szpitala.
    Tuż przed 16-tą powiadomiono ratowników, że podczas wspinaczki drogą Orłowskiego na Mnichu odpadł na pierwszym wyciągu i spadł około 5-m do podstawy ściany, 34-letni taternik z Warszawy. W wyniku upadku doznał ran głowy i dość mocnych otarć i potłuczeń. Został on śmigłowcem przetransportowany do szpitala.

    Niedziela 31.08.

    Po 15-tej do TOPR zadzwonił turysta informując, że przy szałasach w Dol. Jaworzynki znajduje się mężczyzna, który zasłabł i stracił chwilowo przytomność. Turysta terenową karetką TOPR,został przetransportowany do szpitala.
    Wszystko wskazuje na to, że wrzesień , poza pierwszymi dwoma dniami ma być słoneczny, ciepły i mało deszczowy. To dobra wiadomość dla turystów i mieszkańców Podhala, którzy mają już serdecznie dość wyjątkowo mokrego, tegorocznego lata.

    Adam Marasek

  116. TesTeq Says:

    To ciekawy fenomen – to przeklejanie cudzych treści z jednego miejsca w Internecie do drugiego. Jaki jest cel tej działalności? Kopia bezpieczeństwa?

  117. pro-fan Says:

    u toprowców muszę kliknąć ‚więcej’, to tak jakbym chciał więcej wypadków i ofiar.😛
    u basi rozwija mi się po kolei czarno-biało, ale bez ‚efektu encore’.😎

  118. basia Says:

    Tam (u źródła) jest szarymi literkami i się gorzej czyta.
    Poza tym coś robią ze stronką, długo im to robienie schodzi, archiwa pojączkowane, niechronologiczne, nie mówiąc już, że stare linki (np. czerwcowe) nie działają… —
    — Zatem w istocie kopia bezpieczeństwa, w co najmniej dwojakim sensie. Popieram dalsze przeklejanie TOPRowskich treści do mojego wspaniałego blogu! 😎

  119. basia Says:

    naturalnie, chcemy i nie chcemy „więcej”… 🙂

  120. TesTeq Says:

    1. Co to znaczy „pojączkowane”?

    2. Może byśmy rozszerzyli basiny rejestr nieszczęść na inne góry, jeziora, autostrady itp. Zbierzmy wszystko w jednym miejscu, to gdzie indziej będzie szczęśliwość wietrzna…😛

  121. basia Says:

    Ha, miało być figlarne „pozajączkowane” a wyszły jęczenia… jączenia?… 😮

  122. TesTeq Says:

    Mogło też chodzić o sztygara Jana Jączka… Do znalezienia w Internecie.😉

  123. basia Says:

    Znalazłam 🙂
    http://www.monitor-polski.pl/sztygar-jan-jaczek-wyjasnia-afere-getin-banku/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: