Góry i konkury

Polski student medycyny (na letnim stażu w ramach szwajcarskiego wojennego internowania), przyszły zdobywca wszystkich czterotysięczników alpejskich (57), wyrywa się bez przepustki pod niezdobyty dwa tygodnie wcześniej Dent Blanche. Poznał tam wówczas piękną i tajemniczą Helenę, najprawdopodobniej pracownicę lokalnego kontrwywiadu. I oto również tym razem…

Wysiadając z autobusu natknąłem się wprost na mademoiselle Hélène. Siedziała przed hotelem w towarzystwie trzech mężczyzn, sącząc vermouth.
– A, Georges! Co pan tu robi? Dent Blanche?
– Tak, oczywiście.
– Musi pan być ostrożny – rzekła odciągając mnie na bok. – Tych dwóch – wskazała w kierunku stolika – to tajni agenci żandarmerii. Szukają Mussoliniego. Cicho, niech pan nic nie mówi, pójdę z panem na Dent Blanche, niech pan czeka przy dużym głazie, kilkaset metrów w górę doliny. Przyjdę za pół godziny.[…]

Historia z Mussolinim była nader ciekawa. Duce znikł we Włoszech i nikt nie wiedział gdzie się podziewa. W Val d’Hérens zalęgła się plotka, zrazu zwiewna i nieuchwytna, potem coraz konkretniejsza. Mussolini przekroczył incognito granicę Szwajcarii i ukrywa się obecnie w La Sage, gdzie spędził zresztą swój urlop przed kilkunastu laty. Agenci policji wojskowej mieli za zadanie sprawdzić autentyczność pogłoski. Ciężar spadł mi z serca. W swej naiwności podejrzewałem, że to moja osoba jest głównym obiektem ich zainteresowań. Przyznać trzeba, że konkurenta miałem nie lada.

Przed Bricolla Holender odłączył się od nas. Interesowały go skutki przerwania moreny lodowcowego jeziorka. Szliśmy sami i mademoiselle Hélène zaczęła wyraźnie opadać z sił. Wziąłem od niej najpierw chlebak, potem sweter i wiatrówkę.
Coramina zdopingowała ją tylko na kilkanaście minut. Przed wejściem na lodowiec oświadczyła mi, że dalej nie jest w stanie iść. Byłem wyraźnie speszony. Jeszcze cztery godziny do schroniska. Szmat drogi. We dwójkę idzie się o wiele raźniej. Siedliśmy nad potoczkiem i mademoiselle Hélène rozpoczęła swą spowiedź.
– Wie pan, całą noc tańczyłam. Wypaliłam mnóstwo papierosów a Chateauneuf du Pape było takie dobre…
Myślałem, myślałem i nic wymyślić nie mogłem. Aż nagle – olśnienie. Poderwałem się na równe nogi, rozwiązałem worek i z denkiem maszynki do gotowania skoczyłem do potoku po wodę. Potem chleb, suszona kiełbasa, czekolada, owoce. Mademoiselle Hélène jadła, aż miło było patrzeć. Po przehulanej nocy była po prostu głodna, z czego nie zdawała sobie sprawy. Typowe dla kobiety. Mężczyzna zawsze wie, kiedy jest głodny.

To, co nastąpiło później, było potwierdzeniem mojego rozpoznania a zarazem moją klęską osobistą. Mademoiselle rwała w górę. Początkowo szła dobrze. Potem zwiększyła tempo i nie miałem już czasu na podziwianie smukłej Aiguille Za de Zan. Musiałem dobrze patrzeć pod nogi i skoncentrować się, aby iść jak najekonomiczniej. Jednak powyżej Roche Noire poddałem się. Mademoiselle Hélène zdystansowała mnie i wygrała podejście z różnicą pełnych dziesięciu minut.
Stała przed schroniskiem zaróżowiona wysiłkiem i śmiała się ze mnie. Tak. Po prostu śmiała się. Dałem jej do zrozumienia, że ciężki worek z prowiantem i sprzętem nie ułatwiają podejścia, a Cabane Rossier to jeszcze nie Dent Blanche. Zobaczymy, co będzie jutro.
W schronisku ani żywej duszy. Byliśmy zaskoczeni. Przy tak wspaniałej pogodzie to przecież coś nadzwyczajnego.
Kolacja minęła przy wzajemnym przekomarzaniu się, dlaczego Polacy mają takie kolosalne powodzenie u Szwajcarek. W końcu herbatą wypiliśmy braterstwo.

Co było wcześniej, co było dalej… ;/ (Jerzy Hajdukiewicz, Góry mojej młodości, Iskry 1988, s. 132 – 134.)

Odpowiedzi: 64 to “Góry i konkury”

  1. TesTeq Says:

    „Mademoiselle rwała w górę. Początkowo szła dobrze. Potem zwiększyła tempo i nie miałem już czasu na podziwianie smukłej Aiguille Za de Zan.”

    Będąc słabym w językach ugro-tatarskich, nie wiem, co oznacza „Aiguille Za de Zan”. Czy to jakiś fragment kobiecych wdzięków?

  2. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Z kontekstu wynikałoby, że to jakieś przeciwieństwo nóg, pod które już polski student medycyny patrzeć musiał. Czyli co? Kok, kucyk, a może kapturek?

  3. basia Says:

    No proszę, tej iglicy to nawet Gugiel nie kuma… Niemożebne…
    (Bezkonkurencyjnie utajona pod Dent Blanche🙄 )
    😀 😀

  4. pak4 Says:

    @TesTeq:
    No przecież! Cały czas jest w końcu mowa o ślicznym białym ząbku🙂 Zapewne damskim😛

  5. pro-fan Says:

    @cytat:
    ‚zrazu zwiewna i nieuchwytna’
    a potem wytapetowana jak pisanka wielkanocna?
    tak to się zazwyczaj kończy. niestety.😉

  6. pro-fan Says:

    @temat:
    Duce konkurentem?

  7. TesTeq Says:

    Myślałem, że to Kamil Stoch roztacza czar Zębem, a nie jakaś dama!😀

  8. kij włóczy Says:

    bardzo mi się podoba muszę powiedzieć, notka i wasze żarty.

    byłem w Gorcach, krokusy super i inne rzeczy, jak zwykle w górach.

    a wy?

  9. zawada Says:

    http://www.hupepierre.fr/voyages/alpes_suisses/valais/valais3/blanche/rossier02.htm

  10. basia Says:

    PAKu, jak to, gdzie pisze, że o damskim? 😮 Ja czytam po literkach i widzę, że o blanszowanym… 😀

    Pro-fanie, że co? Że plotka kończy jako ta wytapetowana pisanka? Może być, może być – mnie już nic nie zdziwi 😐 😀

    TesTequ, jedno drugiemu nie przeszkadza. Ani trzeciemu, ani czwartemu: Ząb zaczarował Kamila, Kamil z wzajemnością czaruje Ząb, dama oczarowała Kamila, Kamil damę, Kamil i dama czarują Polskę, świat… 😀

    Kiju Włóczy, gratulujemy Gorców, krokusów, wyraju. Myśmy widzieli zaśnieżony Turbacz od północy. Bez krokusów, z pierwiosnkami i upałem prawie niemożebnym😀

    Zawado, pięęęęękne… Kuszące…😀

  11. nietoperek Says:

    zagladam

    wpis wisi czyli stoi ;p

    ulga

    nie prymaprylis

  12. basia Says:

    Nie miałam wczoraj czasu (dziś też nie mam), by rozglądać się za dowcipami primaaprylisowymi (i ew. ocenianiem, który lepszy a który gorszy), lecz wieczorem wzrok padł na to
    http://www.skijumping.pl/wiadomosci/17634/Adam-Malysz-wraca-na-skocznie-prima-aprilis/
    Za chwilę zerknęła na niezamkniętą stronę osóbka ponadprzeciętnie bystra i rezolutna – i złapała się*
    Czyli żart dobry**😀

    ______
    *tłumaczy ją np. matura ogólna a w tych dniach muzyczna, szczególnie dyplom z instrumentu – pięknie zdany przedwczoraj😎
    **był jeszcze drugi – wspomagający: http://www.skijumping.pl/wiadomosci/17637/Piotr-Zyla-To-dobra-decyzja-prima-aprilis/😀

  13. nietoperek Says:

    a

    gospo
    zawiesi
    potem
    odwiesi
    bloga
    /pyt/

  14. zawada Says:

    „Na morenie zdjęliśmy mokrą linę. Byliśmy przemoczeni zupełnie, więc poszliśmy ostro ku Bricolla. Antonio twierdził, że jest wyczerpany. My powinniśmy iść pierwsi, gdy tymczasem on zejdzie powoli z mademoiselle Hélène.
    Przejrzeliśmy z Tadeuszem jego zamiary. Chciał po prostu zostać sam, bez konkurencji. Oświadczyłem więc, że jest to wykluczone i sprzeczne z zasadami alpinizmu. Wyszliśmy razem ze schroniska, zejdziemy więc razem do Les Haudères.”

    Zdaniem więc autora, bezkonkurencyjność byłaby sprzeczna z zasadami alpinizmu? 🙂

  15. pak4 Says:

    @zawada:
    Rozumiem, że bezkonkurencyjność byłaby niesportowa ;P

  16. basia Says:

    PAKu, Zawado, no jak to, a Kamil Stoch na normalnej skoczni w Soczi? 😮 😀 😀

    Nietoperku, rozważy, rozważy…😀

  17. nietoperek Says:

    macie zdjecie
    cabane rosier
    /pyt/

    lapki nietoperka
    cos
    nie
    moga
    znalezc
    /;(/

  18. Tom Says:

    Góry i kontury?
    Nie. Góry i komtury! 🙂

    P.S., Nietoperku, pracuj głową, nie tylko łapkami!😛

  19. basia Says:

    Komtury też być mogą, niech tylko pomyślę, jak…😀

    „Rossier” – poprawiłam😳 Pozytywne rezultaty poszukiwań łapkami i głową przyjmę z zainteresowaniem😀

  20. pak4 Says:

    A! CR przez google dają

  21. TesTeq Says:

    Góry i końtóry mówi…

  22. mru Says:

    Antonio konkuruje z Mussolinim, Holender konkuruje z gapiami (w oględzinach przerwania moreny), Helena konkuruje z Jerzym, Jerzy konkuruje o koronę Alp, choć jeszcze nie wie…

    mru nie chce żyć w tak bardzo konkurencyjnym świecie! ;p

  23. basia Says:

    PAKu, o dzięki! Wygląda jak pełnoprawne schronisko. Wyobrażałam je sobie jako typowy schron z kilkunastoma miejscami na piętrowych pryczach. Zresztą w latach 40. ubiegłego wieku mogło wyglądać właśnie tak. (Lecz nie musiało) 😀

    TesTequ, końktóry jest już bardzo blisko koniunktury… dobrej lub idealnej, rzecz jasna😀

    Mru, można żyć i w mniej konkurencyjnym… w niższych górach albo i pagórach.
    Choć nigdy nie wiesz.
    Wczoraj po obu stronach wiślanych nasypów powodziowych były tłumy, że aż strach: na rowerach, rolkach, wrotkach, tandemach, w koszyczkach, fotelikach, wózkach doczepionych, pchanych przez mamy rolkarki albo tatów rolkarzy… Biegacze, chodziarze… I nawet wielki radiowóz policyjny się wciskał w to wszystko (szerokość trasy ledwie nań starczała)…
    Brakowało tylko białego niedźwiedzia tańczącego z papugą… lub z pisanką wielkanocną😀

  24. zawada Says:

    Kamil Stoch na normalnej skoczni w Sochi był bezkonkurencyjny w bardzo mocno obsadzonej konkurencji. A to co innego. 🙂

    Wszyscy na plaży, a tylko ja w robocie?😯

  25. Jankora Says:

    Zawada,
    zięć twierdzi, że dzisiaj można jednocześnie plażować i pracować.Nie będzie to alpinizm,(jak pokazuje najnowszy wpis Basi :-)), lecz coś się uda uszczknąć zanim nadciągną burze.

  26. zawada Says:

    Jankoro, gdyby alpinizm był pracą, byłaby to jedna z najcięższych na planecie, o ile nie ta najcięższa.;-)

  27. zawada Says:

    jedna z najcięższych prac albo robót

  28. basia Says:

    Wczoraj było bardzo miło, dziś się nieco ochłodziło😦

    Lecz planować kolejne (alpejskie) podboje można w każdej temperaturze: o poranku, w przerwach w pracy albo w czasie wolnym🙄
    😀 😀

  29. pak4 Says:

    Poranna temperatura niższa tylko o stopień od wczorajszej. Za to wczoraj popadało, nawet jakąś burzą straszyło… Czyli lepsza pogoda na planowanie niż realizowanie😛

  30. basia Says:

    Poranne sucho lepsze jest od takiego samego porannego mokro (rze rzekne wielce odkryfczo😀 ) — lepiej sobie poplanować do woli, niż się pchać na świeżo-mokrego Szczebla od północy (gdyby to była niedziela a nie środa🙄 )

    Tu była mocna krótka ulewa a potem deszcz. Potrzebny.

  31. pak4 Says:

    Mnie wczoraj ulewka ekspresowa zniechęciła do biegania😦 Niestety, bieganie się planuje bardzo szybko w stosunku do realizowania…

  32. Joszko Says:

    Jak zwykle, ciekawy wpis (i cała historia), miła rozmowa się toczy.
    Dobrze do Was wrócić.🙂

  33. basia Says:

    Joszko, brama na wciąż otwarta… 😀 Dzięki! 😀

    PAKu, czasem lepiej zmodyfikować plany😎 I nie narzekajmy – słońca i suchości mieliśmy od jakiegoś czasu mnóóóóóóstwo!
    A mokrość (zaokienna) służy idealnie zatrudnieniom pod dachem 😀

  34. nietoperek Says:

    niedasie biegac
    /pyt/

    zawsze dasie fruwac
    /wykrz/

  35. pak4 Says:

    @nietoperek:
    Biegać się da(ło), ale niekoniecznie zdrowo to się musi(ało) skończyć.

  36. Joszko Says:

    „Mokrość” służy także zatruydnieniom w ogródku.😀
    Lubicie?
    – Bo ja bardzo, za to mój kręgosłup ostatnio mniej.😉

  37. basia Says:

    Biegać i fruwać nad grządkami? — Ooooo, uwielbiałam w czasach licealnych!
    By pielęgnować rabaty, należy mieć do nich dostęp nie rzadziej, niż co weekend… i kogoś zaufanego dla doglądania w tygodniu. Teraz więc ograniczam się do prac zleconych. Np. dwa i pół tygodnia temu obskoczyłyśmy z Mamą i Siostrą dłuuuugi rząd malin. Pięknie. I przy tak cudnej pogodzie, że żart „wyjdźmy dopiero o czwartej-piątej, jak upał zelżeje” wcale nie był w 100% abstrakcyjny😀

    Niech wszystko dokoła nam rośnie (i panie zerkają spod rzęs)!
    …A kręgosłupy nie przeszkadzają…
    😀 😀 😀

  38. TesTeq Says:

    Rabaty należy pielęgnować rozważnie. Zbyt małą obniżkę ceny mogą zaatakować konkurenci, zbyt duża prowadzi do bankructwa…😉

  39. pak4 Says:

    @TesTeq:
    A jak ambasada Maroka to czyta?

  40. basia Says:

    …to napisze sprawozdanie back home?… 😀 — dobre rady należy nie tylko czytać, lecz i stosować🙄 😀

  41. Joszko Says:

    TesTeq, w szkółce, gdzie kupuję, dają mi rabat na sadzonki, nasiona, ziemię, narzędzia. Nie wiem, jak oni na tym wychodzą, ja jestem zadowolony.
    Szkółka jest blisko, konkurenci daleko, interes prowadzą córka i zięć kolegi z podstawówki – to dodatkowy powód, by kupować u nich, a nie gdzie indziej.
    Na prowincji nie zawsze opłaca ci się pędzić do wielkiego sklepu czy na targ do dużego miasta, choć tam jest znacznie taniej.🙂

    Basia, grządki są dobre na rozrywkę, na pożytek i na uspokojenie. Problem w tym, że nie poczekają, aż wydobrzejesz albo pogoda się ustali tak, by było najlepiej.🙂

  42. basia Says:

    Nie poczekają🙂
    „Żywina” tym bardziej nie poczeka. Takiego np. pieska trzeba nakarmić, wyprowadzić (kilka razy dziennie), pobawić się z nim „aktywnie” – cokolwiek by się działo i chciało/niechciało.🙂

    Mates rates – fajna sprawa😀

  43. TesTeq Says:

    @Joszko: Pewnie korzystają z niewolniczej pracy małych Chińczyków. Zepsułem nastrój?

  44. basia Says:

    Chińskie dzieci w polskich szkółkach pikują sadzonki i tną wiórki pod iglaki?! O_O

  45. mru Says:

    ku jeszcze większej poprawie nastroju: w polskich szkółkach przybywa skośnookich* dzieci. są one więcej niż konkurencyjne w matmie, fizie i informie.😀

    *mru jako rasista hurtowy (a nie detaliczny) nie rozróżni między Wietnamczykiem a Chińczykiem!

  46. basia Says:

    …Jednak nasze góry wciąż są przedeptywane jednokolorowo/jednorasowo (z wyjątkiem ceprostradowych popularnych szlaków tatrzańskich albo szkolnych wycieczek na Sokolicy, itp.)
    Lecz podobnie jest (było, gdy tam chadzałam) w UK, Alpach… W Słowacji też Roma nie uświadczysz wyżej…

    Bo do takiej konkurencji nie zmusisz programami równościowymi… musom kcieć same (podmioty programów, działań, strategii, przedsięwzięć…)🙂

  47. TesTeq Says:

    @basia: Skąd wiesz, skąd w tej szkółce są te sadzonki. Myślę, że przypływają kontenerami. Z Chin.

  48. basia Says:

    Jeśli ktoś tu ma bieżący kontakt z ogródkiem – nie jestem to ja…😉😀

    Wielu sadzonkom (czy to uprawianym tradycyjnie, czy bezglebowo (hydroponicznie)) wystarczy kilkanaście dni* by mogły być przepikowane na stałe miejsca. Z Chin musiałyby być przerzucane samolotami.
    W podkrakowskich okolicach widać szkółki, tunele, szklarnie z pracującymi tam ludźmi; transporty na lokalnych numerach przywożone są na place i placyki, gdzie się „tym” handluje w kwietniu i maju… To samo dotyczy chryzantem w październiku.
    Drzewka owocowe mogą „potrwać chwilę” w transporcie, lecz im krócej, tym lepiej.
    Wiele osób wie dokładnie, od którego ogrodnika kupić, by dostać to, co się chce i by się ładnie przyjęło w „lokalizacji docelowej”.
    Może jakimś super-mocnym odmianom nie przeszkadzałyby długi transport, zmiany klimatu?…

    (Nasadzenia leśne też pochodzą z miejscowych upraw. Widać szkółki i słychać pracę.)

    ______
    *”pospolite” astry wykiełkują i nadadzą się do wysadzenia na grządkę jeszcze szybciej… w cieple, dobrej glebie, późniejszą wiosną

  49. basia Says:

    …Byłam dziś m/in w miejscowości słynnej z pierwszej szkoły rolniczej na ziemiach polskich, czyli w Czernichowie. Co wówczas przesadzali i uczyli przesadzać – oto pytanie chwili! 😀

  50. TesTeq Says:

    Nie przesadzajmy!

  51. basia Says:

    Czemu nie… – troszkę można (gdy się ma skąd-dokąd)🙄

    O, cyprysika muszę – do większego! 😀

  52. pro-fan Says:

    @basia; @TesTeq,
    a czy jest jakaś konkurencja na temat przesadzania? jeśli nie – może wymyślicie i wyprowadzicie na szerokie wody?😉

  53. TesTeq Says:

    Konkurencja na temat przesadzania? Może konkurencja dla przesadzania: wysadzanie. Cyprysików na ten przykład?

  54. basia Says:

    Teraz tylko reguły gry ustalić (czy tempo, czy równe rządki albo ziemia się nie wysypuje z donic…) – i na olimpiadę można!😎 Cyprysiki w Grecji Starożytnej być musiały! 😀

  55. pak4 Says:

    Tempo plus noty za styl😛 I jeden cyprysik w jednej serii, a drugi w drugiej😛

  56. basia Says:

    O, tak też można!😎
    Obrońcy praw cyprysików będą mieli mniejsze pole do protestu (że tylko dwa na zawody na zawodnika są poddawane przesadyzmom🙄 )😀

  57. Joszko Says:

    😀 !

    (Jak widzę, Prima Aprilis trwa.)

  58. Joszko Says:

    Testeq, nie z Chin, na pewno nie!

  59. nietoperek Says:

    konkursy

    konkury

    gory

    same prze sadyzmy
    /wykrz/

  60. basia Says:

    Jaki Prima Aprilis? My tu jak najpoważniej! 😐😀
    …Ale sadystycznie to już co to to nie!… i żeby jeszcze prze!😮 😀

  61. pak4 Says:

    Może sadystycznie od sadu? Ech, wonne jabłuszka…

  62. basia Says:

    Jak od sadu, to może być!😀

    (Tylko, iż czytający bezogonkowo zobaczą tu pewien poważny urząd państwowy a czytający po angliczańsku – zły nastrój a nawet SAD…🙄 (tu dziś ciemno, zimno i pada, jednak klimatów jesiennych nie wyczuwa się… gdyby ktoś potrzebował wymówki dla nierobienia spring cleaning😈 ))

  63. pro-fan Says:

    @a propos:
    http://www.bbc.com/news/business-26970873 – konkury, które czasem nieciekawie się kończą.😦

  64. basia Says:

    Tu można z całą odpowiedzialnością użyć określenia „niezdrowa konkurencja”…
    Swoją drogą jakoś zawsze podejrzewaliśmy, że w wielu przypadkach (gabinetach) odbywa(ło) się to właśnie w ten sposób…😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: