Mówić po francusku

Francuski, język. Byłem świadkiem. Odbyło się to w ciągu kilku dziesiątków lat, za mego życia. Najpierw wypadało osobom z wyższych klas społecznych umieć trochę po francusku, choć by na tyle, żeby porozumieć się w obecności służby […]

Dwudziestolecie orientowało się na Francję, choć znajomość języka w młodszym pokoleniu była już wątpliwa, a dostęp do książek ograniczony. W istocie francuskie imperium wydawnicze – te powieści w żółtych okładkach sprzedawane nad Wołgą, Dunajem i Wisłą – skończyło się w 1914 roku.
Pozycja Paryża jako stolicy kulturalnej świata była przed pierwszą wojną niewątpliwa i utrzymała się do lat trzydziestych.
[…]

Ukoronowaniem francuskich wpływów [w lit. pol. BM] jest dzieło przekładowe Boya. […]
Niewiele liznąłem francuskiego w szkole. […] Gruntowniej poznałem język dopiero na wiosnę 1935 roku w Paryżu, kiedy co dzień rano szedłem przez Ogród Luksemburski na drugą jego stronę do Alliance Francaise przy bulwarze Raspail. Była to regularna szkółka, bardzo rygorystyczna, zwłaszcza dla osób biorących jak ja cours superieur. Po paru miesiącach dość trudny egzamin pisemny i dyplom dający prawo do uczenia języka francuskiego w szkołach. […]

Najwięcej jednak skorzystałem, czytając francuskich filozofów religijnych jak Louis Lavelle, i teologów. Ich proza zachowała tę klasyczną równowagę i klarowność, jaką zachwalali moi profesorowie w Alliance. Wkrótce jednak francuski szkolarzy i filozofów uległ zdumiewającej i szybkiej przemianie, jakby potwierdzając tym utratę swego nadrzędnego miejsca w Europie: stał się niejasny, zawiły, wyśrubowany w zawodowe żargony, czyli na wyżyny zapewniającego prestiż bełkotu. […]

…Gombrowicz powiedział w Vence, kiedy swoim zwyczajem kierował rozmowę na filozofię: „dziwne, kiedy rozmawiamy po francusku, jesteś precyzyjny, kiedy przechodzimy na polski, robisz się mętny”.

Za datę, kiedy wszyscy w Warszawie zaczęli uczyć się angielskiego, wybrałbym rok 1938. Era francuskiego, tak jak przed nim era łaciny, dobiegła wtedy w Europie końca, po chwilowym wahaniu czy bezkrólewiu od 1914 roku. Łatwiej wytłumaczyć tę zmianę kaprysem Zeitgeistu niż przewagami militarnymi Anglosasów, które miały dopiero nastąpić.

Czesław Miłosz, Abecadło Miłosza. WL 1997, s. 117-120.

Odpowiedzi: 22 to “Mówić po francusku”

  1. pak4 Says:

    1938? Chyba polityka, ale orientacja na świat anglosaski się już zaczęła. Imponowało całkiem wiele rzeczy.

  2. TesTeq Says:

    Naprawd^ę nieznajduj^ę wwypowiedzi^tej myśliokryw^czej.

  3. mru Says:

    że noblista mógł zostać wykwalifikowaną madmułazelą gdyby mu nie poszło z noblowaniem?😉

  4. pro-fan Says:

    @temat ;):

  5. mru Says:

    @pro-fan :P:

  6. TesTeq Says:

    Miłoszprechaćpofrancusku,
    Niemaltakjakprężyćmuskuł!

  7. Joszko Says:

    „Było, minęło” – mówicie.
    Jednak
    „Francja-elegancja”, „Wersal”, „francuski piesek”, „ciacho francuskie” (młodzi), i wiele innych takich określeń każe się domyślać, że „non omnis moriar.
    Chętnie tam jeździłem, służbowo i z rodziną (póki mogłem), dzieci też lubią ten kraj zimą i latem.

  8. pak4 Says:

    @Joszko:
    Ja myślę, że tu jest parę spraw. W tej chwili kultura anglosaska jest bardzo ekspansywna (i znowu, to nie jest jeden czynnik, ale kilka wzajemnie się wspierających), co nie znaczy, że francuska jest martwa.
    Francja była postrzegana jako kulturalne centrum Europy, jako przeciwwaga dla Niemiec (por. przytaczany Boy) i oparcie dla Polski (dwudziestolecie międzywojenne, mniej więcej do roku 1938…). Bywała też w PRL dla wielu oknem na świat, a przynajmniej punktem odniesienia. Do dziś pamiętam westchnienia do renówek, płynące też z przekonania, że z Francją łatwiej się dogadać i mamy na renówki większe szanse niż na, powiedzmy, chevrolety. Sam znam wiele osób, dla których otwarta na ludzi z Polski Francja była punktem wyjścia do kariery.

  9. TesTeq Says:

    Najfajniejszym Francuzem, jakiego znam, jest Luc Teyssier – czyli Kevin Kline we „Francuskim pocałunku”. Ale tylko dlatego, że kiedyś był Ottem w „Rybce zwanej Wandą”.

  10. nietoperek Says:

    choroba

  11. nietoperek Says:

    francuska

  12. basia Says:

    Dziękuję serdecznie za wszystkie uwagi i jeszcze serdeczniej pozdrawiam Wszystkich Państwa!
    😀 😀 😀 😀 😀 😀

  13. Joszko Says:

    PAK4,
    Masz dużo racji, jednak też należy pamiętać, jak różnie Francję widziano, przed wojną i w PRL, w zależności od źródła informacji, jakie ludzie mieli do dyspozycji.
    W mojej rodzinie było kilku „Francuzów”, tj emigrantów po Wielkiej Wojnie. Gdy oni przyjechali z wizytą, gdy oni się rozgadali po paru dniach (a i kieliszkach), wychodziło dużo prawdy o kompletnym braku kultury, wręcz zacofaniu umysłowym, a i arogancji, sfer nie tylko niższych ale i wyższych.

    Co do samochodów? To chyba już w PRL ukuto zalecenie, że nie kupuje się tych na „f”? 🙂

  14. TesTeq Says:

    @basia: Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit. Proin nibh augue, suscipit a, scelerisque sed, lacinia in, mi. Cras vel lorem. Etiam pellentesque aliquet tellus. Phasellus pharetra nulla ac diam. Quisque semper justo at risus. Donec venenatis, turpis vel hendrerit interdum, dui ligula ultricies purus, sed posuere libero dui id orci. Nam congue, pede vitae dapibus aliquet, elit magna vulputate arcu, vel tempus metus leo non est. Etiam sit amet lectus quis est congue mollis. Phasellus congue lacus eget neque. Phasellus ornare, ante vitae consectetuer consequat, purus sapien ultricies dolor, et mollis pede metus eget nisi. Praesent sodales velit quis augue. Cras suscipit, urna at aliquam rhoncus, urna quam viverra nisi, in interdum massa nibh nec erat.

  15. pak4 Says:

    @Joszko:
    Oczywiście, że widziano różnie🙂 Jednoznacznie widzi się tylko to, czego w rzeczywistości się nie widzi wcale😛

  16. Joszko Says:

    PAK4,
    W zasadzie słusznie prawisz, jednak ja, przykładowo, nie pamiętam, by w PRL ktoś znajomy, z kim się pogadywało „o polityce”, płynął z przekonaniem🙂 , „że z Francją łatwiej się dogadać”.

    Pojechać i zarobić w kuchni czy przy dzieciach – a to tak. Nawet bez języka się dało, byle kto przysłał zaproszenie.🙂

  17. Joszko Says:

    Nie tylko w kuchni czy przy dzieciach – jeszcze przecież były winobrania…🙂

  18. TesTeq Says:

    Zarabiać we Francji?😯
    Ja w Paryżu zawsze tylko wydawałem pieniądze!

  19. pak4 Says:

    Czy naprawdę wydaje się panu, że można rządzić Polską przy pomocy drutów pończoszniczych czy igły do haftu? Zanadto pan sprytny, mój drogi Malaparte — zakończył po francusku.
    (Curzio Malaprte, Kaputt, tłum. Barbara Sieroszewska, Czytelnik)
    Zastanawiam się, gdzie się zaczął ten francuski…

  20. Joszko Says:

    TesTeq,
    Jaśniepan czy też Jaśniepanicz był z Pana?🙂
    (Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Ale różne są drogi, którymi można „wyjść na ludzi”.)

    PAK4,
    w kuchni / serowarni i w buduarze? 🙂

  21. TesTeq Says:

    Jaśniepanicz zsiadł z rumaka
    I na wieżę jął się drapać.
    Lecz czy drapać się wypada
    We stolicy żabojada?

  22. basia Says:

    Jeszcze, jeszcze, jeszcze serdeczniej pozdrawiam Wszystkich Państwa!!! 😀 😀 😀
    (Informując, zapewniając, że wszystko w porządku a nawet bardziej, wpisy będą, odpisy na komentarze będą, rozmówki home and away…
    …tymczasem lato cudowne, pracowite, aktywne, urozmaicone… o czym troszeczkę też będzie – w ramach, rzecz jasna, wycinka życia przetwarzanego na niniejszym miejscu na notki blogowe… no chyba żeby też napisać o przyziemnościach związanych z przetwarzaniem (pomiędzy ambitniejszemy zatrudnieniamy ;)) porzeczek na dżem i galaretkę :cool:)

    Póki co – cudownego realu życzę Wszystkim Bardzo Cierpliwym Gościom tego miejsca.
    I bardzo dziękuję za… ❗

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: